Złów i wypuść - dajmy coś od siebie

/ 50 komentarzy / 3 zdjęć


Złów i wypuść (Catch & Release) na ten temat już niejednokrotnie pisano i wiele mówiono, a mnie do napisania kilku słów skłoniło wysłuchiwanie pazernych mięsiarzy, którzy opłacanie karty wędkarskiej przeliczają na złowione i pożarte lub zmarnowane ryby – tak zmarnowane, bo jeśli już ich żołądki nie mogą przetrawić nadmiaru rybiego mięsa, a i lub w zamrażarkach się nie mieszczą to wyrzucają je na śmieci bez mrugnięcia okiem.

Z racji zawodu i codziennego obcowania ze środowiskiem wędkarskim na ten temat mogę powiedzieć wiele. Brzydzę się tym bardzo i piszę to z nadzieją, że choć jedna osoba po przeczytaniu tego zmieni swoje nastawienie do wędkarstwa i potraktuje to jako wspaniały wypoczynek połączony z niesamowitą adrenaliną przy połowie rekordowej sztuki i jeszcze lepszym uczuciem uwalniania owej sztuki z nadzieją złowienia jej jeszcze większej w przyszłości.
Potrzebę takiego pojmowania wędkowania musimy dostrzec sami, ponieważ pojemność naszych łowisk jest dość mocno ograniczona, a presja wędkarska z roku na rok coraz większa.

Wiem, że nie da zreformować się starych betonów, ale ludzi w moim wieku i młodszych i owszem.
Pojęcie złów i wypuść oznacza przyszłościową gospodarkę wodami, dzięki którą dążymy się do uzyskania i utrzymania optymalnego poziomu wędkarstwa, zmniejszając przy tym śmiertelność ryb, poprzez przyzwolenie na zabicie tylko niewielkiej ilości w określonym celu. Jest to pewnego rodzaju filozofia wędkarska i każdy z nas powinien sam zadecydować o przyszłości wyholowanej sztuki.

Słuchając i czytając np. o wędkowaniu w USA – a stamtąd wywodzi się termin NO-KILL – czuć w głosie wędkarzy podniecenie faktem jakie tam można bez większego problemu złowić sztuki, potężne okazy. Żaden jednak nie mówił ileż to mięsa zabrał do domu, bo będąc właśnie w innym kraju ze zwykłego strachu szanował inne obyczaje i prawa. Tłumaczyli to tym, że kłusownicy i mięsiarze pozbawiani są całego majątku (samochodów, sprzętu) przy zwykłej kontroli drogowej, gdy np. kontrolujący stwierdzi, że mają przy sobie złowionych ryb ponad limit. Pięknie by też to u nas wyglądało, ale nasze sądy widzą przy większości rozpatrywanych przypadków niską szkodliwość czynu – prawdopodobnie ze względu niskiej własnej świadomości i wiedzy z tej dziedziny.

Myślę, że zastraszenie to też metoda, ale świadomość, to coś więcej. W końcu jesteśmy Homo Sapiens – myślące istoty i sami powinniśmy wiedzieć, czuć i rozumieć, że jeśli coś zahodujemy, to w przyszłości to nam zaprocentuje. Tu można przytoczyć też opowieść mojego kolegi, który swego czasu rozmawiał ze starym kłusolem (tak dawniej też kłusowali, a i ryb było dużo więcej). Z tej opowieści wysnułem jeden podstawowy wniosek – kłusownicy też mieli zasady. Nigdy nie brali tarlaków. Nigdy nie brali więcej niż było im do życia potrzebne. Nigdy nie „marnowali” ryb zaślepieni chęcią łowienia bez liku. Może warto byłoby przemyśleć ten temat z tej strony??? Zastanowić się czy aż tak bardzo pragniemy tego mięsa???

Mając w zamiarze napisanie kilku słów o nie zabijaniu, o „buziaku i do wody” przejrzałem kilka ładnych stron na necie i znalazłem porównania modeli wędkarstwa w USA, Włoszech i wielu innych cywilizowanych państw, bo nie chciałem kolejny raz przytaczać dostrzeżeń i badań innych ludzi. Każdy kto chce o nich przeczytać i dowiedzieć się więcej wystarczy, że wpisze w gogle hasło Catch & Release i będzie mógł dowiedzieć się wszystkiego.

Najważniejsze jest to by głośno krzyczeć i napiętnować mięsolubnych pseudowędkarzy, a może z czasem i oni zmienią swoje nastawienie i podejście do tegoż jakże pięknego sportu. Te słowa powinny być też przesłaniem, apelem do WSZYSTKICH portali zajmujących się tematyką wędkarską, by promowali ten styl i nie dopuszczali do pokazywania całemu światu zdjęć okazów, rekordów, pięknych zrobionych np w łazience, ogródku itp.

Pamiętajmy – ZŁÓW, ZRÓB ZDJĘCIE i WYPUŚĆ




Foto – wszechobecny internet

 


4.2
Oceń
(51 głosów)

 

Złów i wypuść - dajmy coś od siebie - opinie i komentarze

użytkownik6247użytkownik6247
0
na temat NO KILL napisano tutaj już sporo.wiele osób dzięki temu sie pokłóciło i poobrażało. nie ciągnijmy tego tematu-to nudne. obecnie na forum tez jest prowadzony ten temat. panowie-czytajcie co piszemy a potem zaczynajcie nowy wpis. ja jem ryby złowione przez mojego faceta.on zabiera wymiarowe i te,które np.zadławiły się haczykiem.czy takie ma wypuszczać zeby same zdechły? (2009-02-03 09:22)
burza10000burza10000
0
zgadzam się z tobą chdz nie do końca bo zdarza mi się czasami zabrać rybe do domu i zjeść ją ze smakiem lecz zazwyczaj zwracam im wolność.Wędkarstwo to jak dla mnie czysty relax i kontakt z naturę ale od razu mięsiarz nie można oceniać ogółu po po postępowaniu jednostek.Ale i tak w pełni popieram twoje poglądy.Co do wyrzucania ryb na śmieci to po prostu serce się kraje. (2009-02-03 09:27)
RooGRooG
0
Do użytkownika dorota39 cyt:"czy takie ma wypuszczać zeby same zdechły?" - Tak, zgodnie z regulaminem amatorskiego połowu ryb, który obowiązuje wszsytkich wędkarzy. (2009-02-03 09:29)
burza10000burza10000
0
zgadzam się z Roogiem. Takie ryby stają się pożywieniem innych ryb lub ptaków (2009-02-03 09:33)
użytkownik6247użytkownik6247
0
ok.,ale czasem litość bierze,bo taka ryba sie męczy. zreszta to moje zdanie. nie mam zamiaru z nikim sie spierać.popieram tylko zdanie na temat zapobiegania wyrzucania ryb na smietnik albo w krzaki. (2009-02-03 09:35)
użytkownik1117użytkownik1117
0
koledzy wędkarze wiecie co dokładnie mówi regulamin PZW = każdy wędkarz ma prawo zrobić ze swoją złapaną rybą co chce , a czy on ją wypuści czy zabierze do domu to jego ' świete prawo ' i nie rozumię o co wam chodzi jeśli nie rozumiecie tedo odsyłam was do ststutu i regulamunu PZW (2009-02-03 09:43)
użytkownik1117użytkownik1117
0
przepraszam za złą pisownie bo naprawdę wkurzyło mnie to co czytam (2009-02-03 09:44)
użytkownik6247użytkownik6247
0
a tak poza konkursem to ile razy można wałkować to samo?ciągle czytamy tylko NO KILL. co dziennie nowy post tylko pod innym tytułem. (2009-02-03 09:47)
mapet77mapet77
0
Jeszcze w moim krótkim życiu nie jadłem ryby z naszych wód, która by mi smakowała. A już nie wspomnę o gatunkach takich jak amur, leszcz tołpyga, klen czy świnka, które to miałem możliwosc skosztowac (przez uprzejmosc moich znajomych), ryby z naszych wód NIE NADAJĄ SIE DO KONSUMPCJI!!! Wody płynące w naszym kraju nie nadają sie do picia bez uprzedniego przegotowania, więc myśle, że wszystko co w nich pływa też nie nadaje się do spożywania (z pominięciem rzek płynących wysoko w górach). To pare słów odnosnie kwestii zabierania czy wypuszczania złowionych przez nas ryb. A wytykanie komus, że poruszył już temat który został już opisany jest chamski i nie na miejscu. Pozdrawiam TomaszG. (2009-02-03 09:51)
mapet77mapet77
0
Zapomniałem dodac - ode mnie 5+ za artykuł. (2009-02-03 09:52)
użytkownik6247użytkownik6247
0
wiem,że to do mnie. nie jestem chamska,bo reszta blogerów tez ma dosyc wałkowania tego tematu. na forum sobie poczytaj co nasi koledzy myślą o NO KILL. jeżeli ja jestem chamska to oni tez. teraz to już wywołałes nastepny bezsensowny spór. zreszta pójdę za radą sandokana. co do smaku ryb to nie masz racji. są ryby i wody z których da się zjeśc sztuki. osobiście lubię okonie z wód koło Zawiercia oraz szczupaki z Małego Brysia,karasie z Maciejkowic. to smaczne rybki (2009-02-03 10:02)
mapet77mapet77
0
Jeszcze jedno, odnosnie dławienia się ryb haczykami. BZDURA!!! Przytrafiło mi się raz spóźnic z zacięciem szczupaka i jedna z kotwic utkwiła w przełyku tak, że mogłem ją zobaczyc a druga zaczepiła się jednym z grotów w skrzelach esoxa. Pomyślałem sobie, że to już koniec życia dla tej pięknej samiczki (84cm) i już po głowie chodziła mi myśl najgorsza. Jednak zdecydowałem sie na przeprowadzenie małej operacji nad wodą w celu pomniejszenia zniszczen jakie dokonały moje haki. Używając cęg specjalnie do tego celu stworzonych (40 cm długośc ramion) odciąłem ramiona kotwic tak aby udrożnic rybce przełyk. Po tym zabiegu przez około 20 minut stałem po kolana w zimnej wodzie z rybą w podbieraku dokonując tzw wentylacji skrzeli, żeby przywrócic rybie oddech i gdy ta się ożywiła w siatce powolutku ją wypuściłem z rąk. Po odpłynieciu kilku metrów zatrzymała się i dochodziła do siebie. Cały czas miałem ją w zasięgu wzroku i po godzinie już jej nie było. Na koniec dodam, że znajomy irlandczyk z którym wspólnie eksplorujemy to jezioro mówił mi, że złapał szczupaka z "dziwnymi naroślami na skrzelach i w przełyku" Także byłem szczęśliwy, że rybka wróciła do zdrowia. Dlatego ważną rzeczą jest posiadanie odpowiednich narzędzi do odhaczania ryb (mata, długie szczypce i cęgi do drutu). (2009-02-03 10:08)
użytkownik6247użytkownik6247
0
dzięki za metodę operacyjnego usuwania ciał obcych. (2009-02-03 10:11)
mapet77mapet77
0
Fora są po to, aby omawiac różne sprawy... Niektóre błache a niektóre bardzo ważne. Co do wywoływania wojen to nie jest to moją pasją jak niektórych użytkowników. (2009-02-03 10:12)
mard1mard1
0
zgadzam sie coraz więcej tych forum niezabijaj każdy robi co uwarza za słuszne ludzie bedom brali nachalnie rybki do domu to za kilka lat beda zbierac znaczki albo co innego to my decydujemy otym.Ja biore od czasu do czasu jak mam smake i nikt tego niezmieni narazie pozdro (2009-02-03 10:34)
jee70jee70
0
Przeczytałem uważnie komentarze i choć mógłbym wiele dyskutować to powiem tylko troszkę o haczykach. Materiał z którego są wykonane w połączeniu w kwasami wydzielanymi przez ryby powoduje to, że ryba, która "połknie" haczyk i z różnych przyczyn nie da się go wyjąć, w sposób naturalny pozbywa się go poprzez rozpuszczanie - tak właśnie rozpuszczanie. Pomyślmy co by było ze wszystkimi "zerwanymi" rybami - musiałyby zdechnąć, a tak nie jest. (2009-02-03 10:38)
agawa-ogrodyagawa-ogrody
0
tylko niemówcie ze wypuszczasz tez gatunki zawleczone(obce wsiedlone do naszych wód)?
mam na mysli pstaga teczowego, sumika karłowatego, karasia srebrzystego, tołpygi a w wodach naturalnych karpia i amura??? jesli tak to łamiesz prawo i i zamiast chronic to niszczysz środowisko naturalne.
Należy tez usuwac ze zbiornika ryby chore( plesniawka, ospa rybia, puchlina.....) i tylko niepiszczie że tez je wypusczacie bo moga wyzdrowiec- same niewyzdrowieja i jeszcze zaraża inne, powinno sie je zutylizować. (2009-02-03 10:55)
rysiek38rysiek38
0
niestety jeszcze raz zajme glos w tej sprawie w zabraniu ryby nie widze nic zlego byle z umiarem dzieki temu czasem zjem rybe (czlowiek to ssak drapiezny) nienapedzam morskiego-rybackiego mordu ryb - tam nikt ryb niezabija ,same zdychaja pare dni w sieci lub dusza sie wrzucone zywcem do skrzyn.poza tym moim zdaniem ryby sklepowe wlasnie sa NIEJADALNE tak jak i te zchodowli ,wszyscy wiedza ze w sklepie rybnym smierdzi ale to nie dlatego ze ryba smierdzi tylko zgnile mieso a na nie swierze niemam ochoty-to tyle narazie.a ile ryb zabieram dopisze a potem to ocencie (2009-02-03 11:29)
SzalonaSzalona
0
Agawa-ogrody toż to ciekawostka,ze w regilaminie nie jest nic napisane o tym,ze nie mozna wypuszczac zlowionych teczakow,karasi srebrzystych, karpia ,czy amura... Co innego sumik karlowaty,ale z tymi innymi gatunkami to sie nie zgodze.. (2009-02-03 12:34)
von_trzmielkevon_trzmielke
0
Nie tylko nic nie ma o wypuszczaniu obcych gatunków.
Karp jest obcym gatunkiem i ma wymiar ochronny oraz limit połowu!!!
A w wielu zbiornikach jego zarybianie jest nielegalne! (2009-02-03 13:39)
SzalonaSzalona
0
Odpowiedź na tę pogmatwana sprawę jest jedna. Najwidoczniej z braku laku i karp ryba:) Nie ma ryby w naszych wodach to i karp wraca do łask PZW:) (2009-02-03 13:44)
von_trzmielkevon_trzmielke
0
A może przy tworzeniu przepisów wędkarskich powinno się zasięgnąć opinii ichtiologów?
Amur niszczy litoral - miejsce tarła i schronisko małych ryb - a jednak jest wpuszczany do zbiorników. (2009-02-03 14:00)
SzalonaSzalona
0
Ten sam amur zapobiega takze calkowitemu zarastaniu i przyszlemu zanikaniu zbiornikow... Nie mozna calkowicie wykluczyc niektorych gatunkow ryb. Takze nie mozna dopuscic na odchylki ze skrajnosci w skrajnosc - wszystko z glową. (2009-02-03 14:04)
von_trzmielkevon_trzmielke
0
Przez tysiące lat Amura nie było w naszych wodach i natura jakoś sobie dawała radę.
W większym stopniu rolnictwo wpływa na zarastanie zbiorników (nawozy wraz z deszczówką dostają się do zbiorników).
Oraz pestycydy, środki ochrony roślin, środki owadobujcze itp.
To wszystko czyni człowiek z chęci zysku, dla zwiększenia plonów itp.
Amór nie naprawi tych szkód - dokona innych szkód. (2009-02-03 14:14)
rysiek38rysiek38
0
no i brawo Von trzmielke tymbardziej ze amur niegustuje w tym zielu co zarasta nasze wody ale tak samo jak karp jest najtanszym i najlatwiej dostepna ryba zarybieniowa (2009-02-03 15:47)
turalamturalam
0
Ja proponuje wyszystkim miesiarzom pozostac karpiarzami. Sam jestem ciekawy czy smakowalby im karp czy tez amur powyzej 20kg - jedno jest pewne - mieska by nie zabraklo na klika tygodni - gratuluje artykulu!!! (2009-02-03 16:05)
hubihubi
0
J znowu bardzo dobry artykul jestem za i bardzo popieram tą forme wędkowania. (2009-02-03 16:22)
KirisKiris
0
Panowie, zamiast zażarcie napadać jedni na drugich popatrzcie w RAPR. Jeżeli ryba nie jest w okresie ochronnym czy poniżej limitu dlaczego nie można jej zabrać?? Osobiście wypuszczam wszystkie złowione ryby, ale nie napadam na wędkarzy, którzy od czasu do czasu coś ze sobą wezmą. To jeszcze nie powód by nazywać ich mięsiarzami. Pozdrawiam (2009-02-03 16:30)
mientus707mientus707
0
witam wszystkich . nie rozumiem tych klutni . ja osobiscie uwielbiam swieza rybke i zabieram to co chce skonsumowac ze smakiem . zjezdzilem kawal europy i lowilem w roznych wodach i poznalem wielu wedkarzy roznych narodowosci . jesli jedza rybe to zabieraja ta ktora chca zjesc ale wszystko zgodnie z prawem i przepisami. musielibyscie zobaczyc wode po silnych i dlugotrwalych sztormach jak rybacy podnosza sieci serce sie kraje (2009-02-03 16:38)
tomj833tomj833
0
inicjatywa dobra ale co ja mam powiedziec jak widze podczas lowienia jak dziadek lowi liny jak na moje oko 15-20cm i po wyciagnieciu z wody takiej sztuki ukratkiem oglada sie czy nikt nie widzial czasem i cmyk niesie tego liniuczka do torby kturo ma przy rowerze,my mlodzi kturzy czytamy takie artykuly to mamy te sumienie i puscimy te rybki ale taki dziadek to inna data inne myslenie.to taki przypadek ktory widzialem nie raz. (2009-02-03 17:02)
użytkownik4286użytkownik4286
0
Witam ja kiedyś już opisałem taki przypadek , dziadka z karpikiem i dostałem srogie lanie że nie powiadomiłem polycji albo go po prostu nie ubiłem ciosem karate.Potwierdzam tylko jeszcze raz swoje przekonanie ,że złów i wypuść jest oczywiście na miejscu ale do tego trzeba dorosnąć .Wędkarz musi dorosnąć do tego ,na to trzeba setek zasiadek i tysiące złapanych ryb .Gorsze moim zdaniem jest kilkumiesięczne zasiadanie się w jednym miejscu,na jeden gatunek ryb przez ludzi którzy mają więcej czasu od przeciętnego Kowalskiego .Nikt z poprzedników nie podjął ważnego tematu sytuacji gospodarczej naszego kraju ,to też ważny i podstawowy temat .... tu gwarantuje jak będziemy zarabiać po pięć koła to nikt nie będzie sobie rybkami głowy zawracał ,mieszkam w byłym woj.wałbrzyskim tu się zarabia po 900 1000 peelenów :-( I WAŻNA UWAGA PANOWIE I PANIE MOZILLA TO Przeglądarka z edytorem tekstu , ma ważną funkcję wykrywania błędów ..... piszmy po polsku pozdro ..pietro (2009-02-03 17:31)
użytkownik6949użytkownik6949
0
jee70 - przedstawił sprawę bardzo źle. Znów kolejny atak "nawiedzonego zboczeńca". - piszę tak dlatego, że gość od razu w pierwszych słowach definiuje pewne sprawy bez pardonu i czuje się Bogiem. W taki sposób nie da się rozmawiać i argumenty takich "profesorów" od razu mnie odrzucają. Natomiast artykuł napisany przez SZALONĄ, porusza ten sam temat, a jednak trafiła do mnie i częściowo przyznałem jej rację. Taki "NAWIEDZONY" robi złą robotę i uzyskuje marny wynik. Dlatego jee70 to dla mnie żaden autorytet, a SZALONA ma u mnie ogromny mandat zaufania. Załóżmy się, czy napisać wrednie jest łatwiej, czy może mądrze i z czuciem? JEM RYBY! - to świadczy ze jestem pozbawiony podstawowych uczuć i świadomości? Większość wypuszczam - czy to mnie choć trochę usprawiedliwia? NIE! TEN PAN OD RAZU OSĄDZIŁ I WYDAŁ WYROK. Kompletne dno. (2009-02-03 18:32)
użytkownik2569użytkownik2569
0
Nopnopnop Ty jak zwykle musisz dopiec, czy nie widzisz pozytywów, wejdź do kolegi na bloga i zobacz jak nastawia sie kręgosłup suma albo nauczysz się jak w dobrej kondycji wypuścić dorsza po wyciągnięciu z 40m. Tak jak powiedziałeś artykuł Szalonej to jest to co chciałbym czytać na ten temat. (2009-02-03 18:54)
jee70jee70
0
Czytając komentarz nopnopnop wydaje mi się że nie wszyscy umieją czytać - być może zbyt górnolotnie to napisałem, ale szalona mi dopomogła i przełożyła to na "prosty" język. Nie jestem i nigdy nie byłem przeciwnikiem zabierania z łowiska ryb w celach komsumcyjnych, ale nie cierpię mięsiarstwa i brania wszystkiego co się nawinie i to głównie do takich kierowałem swoje słowa. Uważam i wiem że jest dużo mądrych i etycznych wędkarzy, ale jest też dużo mądrych inaczej. Wiele przeczytałem o RAPR i wniosek jest jeden - Gdyby wszyscy go przestrzegali to byłoby piękniej niż w bajce (2009-02-03 18:54)
użytkownik6949użytkownik6949
0
a za temat o "śmieciu" (zainteresowani wiedzą) miałem tutaj tydzień jazdy, bo napisałem za dużo w nieodpowiedni sposób i jedni mnie za to zgnoili - więc Ty jee70, też uważaj co i jak piszesz - nie znasz mnie, ale dzięki moim wypowiedziom jestem tutaj dyżurnym chłopcem do bicia, dyżurnym mięsiarzem i dyżurnym Palikotem. Ale uczciwie postawiłem sprawę - jeśli ktoś mnie z góry potraktuje, to ja się odgryzę. Teraz wiem o co Ci szło, więc odpuszczam i kończe dywagacje na ten temat. Dość już mam monotematyczności tego forum. To tyle. (2009-02-03 19:22)
użytkownik6949użytkownik6949
0
PS: czytać umiem- pisać też umiem, umiem też liczyć, konstruować, majsterkować, naprawiać, rysować, malować, rzeźbić, sklecac wiersze, itd itp. (2009-02-03 19:24)
jee70jee70
0
Spox - podoba mi się ta jazda i wymiana spostrzeżeń - pozdro (2009-02-03 19:27)
użytkownik6949użytkownik6949
0
czyli potwierdzasz moje najgorsze przeczucie - chodziło Ci o wywołanie jazdy, a nie o konstruktywną dyskusję. Należy tylko współczuć. (2009-02-03 19:50)
jee70jee70
0
Znowu się nie rozumiemy - jazdą określiłem to że nie spodziewałem się aż takiego odzewu i tak różnych zdań, a każda nawet najmniej konstruktywna dyskusja jest dobra, bo prowadzi w końcu do konsensusu i wypracowuje metody jak najlepszego rozwiązania danego tematu. Każdemu jestem wdzięczny za opinię i tę dobrą i tę mniej pozytywną, ale uczę się i wiem że na przyszłość muszę jaśniej pisać co mam na myśli, nie zważając na długość tekstu (2009-02-03 20:06)
kazikkazik
0
Ze wszystkim się zgadzam jeżeli zachowane są reguły ostrożnego obchodzenia się z rybą która ma być wypuszczona ( ochłodzone i mokre ręce, delikatne trzymanie , krótkie przetrzymanie poza wodą bez Dziubka i jedno zdjęcie , delikatna wpuszczenie do wody i odczekanie kiedy odpłynie) W innym wypadku po przez złe trzymanie i rękami Suchumi pozbawiamy rybę część ochronnego śluzu narażając ją na infekcje i pasożyty doprowadzające do choroby tej ryby. Przebywanie ryby zbyt długo poza wodą powoduje nie dotlenienie i osłabienie organizmu kończące się również chorobą i brakiem odporności na grzyby i pasożyty. Na pewno widzieliście niektóre ryby kilka dni po wpuszczeniu posiadające białe plamy i pływające przy powierzchni wody to były ryby chore na pleśniawkę lub inne choroby grzybowe . Stan taki pojawia się z powodu niewłaściwego obchodzenia się z rybami w czasie transportu i odławiania ich na stawach hodowlanych .
No –Kil jest tylko dobrą zabawą dla ludzi kosztem cierpienia tych zwierząt .Im większą mamy przyjemność tym więcej te ryby cierpią . Dlatego lepiej ograniczyć wyciąganie i wpuszczanie ryb . Natura zachowuje się inaczej . Jeżeli jakiś drapieżnik jest głodny to poluje a jeżeli nie to spokojnie sobie leży i nie stresuje swoich ofiar dając spokojnie żyć. Aby zachować dane gatunki trzeba wprowadzić całkowity zakaz połowu na jakiś okres chronionych gatunków i wprowadzić dolny i górny wymiar ochronny aby pewna populacja została w łowiskach. Do tych ograniczeń trzeba wprowadzić całkowity zakaz połowu sieciami .
(2009-02-03 20:45)
ProfesorProfesor
0
Ufff !!! - poczytałem sobie troszeczkę komentarzy kolegów i koleżanek - fajna lektura. Co do zasady "...całusek, zdjątko i ... do wody" zgadzam się ale proszę szanownego koleżństwa bez ... przesady!!! Jeśli ktoś weźmie jakąś rybkę do domu to nie można od razu podnosić wielkiego "larum" i krzyczeć że jest "mordercą". Ja przyjąłem zasadę - sztukę(jedną) około 2kg(+-)10dkg zabieram !? Resztę ... do wody (ze zdjęciem ale ... bez buziaka ) Pozdrawiam !!! (2009-02-03 21:05)
BopBop
0
no kill stosuję do drapierzników, z którymi jest marnie w naszych wodach. w niektórych zbiornikach np. przeleszczonych jest bardzo cenny, więc nie rozumiem czego są wędkarze zabierający ze sobą komplet. nie wystarczy im 1 sztuka?
a najtrafniejszy komentarz napisał ~kazik (2009-02-03 21:27)
SzalonaSzalona
0
Panowie - niestety,czy chcemy tego ,czy nie głównym efektem wędkarstwa jest cierpienie ryb... Także nie popieram myśli: lepiej w ogóle nie łowić ,niż męczyć tylko ryby i wypuszczać... Łówmy,wypuszczajmy,ale najpierw nauczmy się jak to robić najmniej boleśnie dla ryb - żeby miały szansę przeżyć. W internecie jest masa artykułów ,w których jestraw opisane postępowanie ze złowioną rybą. Wystarczy poczytać. Dodatkowo swego czasu wyszła na polskim rynku ksiązka poświecona No Kill.Pozdrawiam (2009-02-04 10:18)
użytkownik6247użytkownik6247
0
polecam wpis na forum nopnopnop ten o snach.bardzo konstruktywny (2009-02-04 13:09)
ekooloekoolo
0
Dajcie spokój,nie wchodzę od tej pory w te "popychanki"słowne. (2009-02-04 18:27)
VITVIT
0
Artykół napisany na czasie i jest potrzeba by każdy wędkarz go rozważył niezależnie czy jest betonem czy nowo narodzonym wędkarzem.
Ja pamiętam czasy gdy na Nidzie naszej pięknej rzece łowiło się ryby tej wielkości jakiej się chciało i ile się chcialo zabrać zgodnie z regulaminem.
Bo ryba była w wodzie wędkarze postępowali uciwie.
Zanik ryby pojawił się podkoniec lat osiemdziesiątych ,a dlaczego to jest pytanie dla mlodych wedkarzy. (2009-02-05 17:12)
użytkownik7555użytkownik7555
0
ja lowie tyle ile dam rade z jesc w rozsadnych granicach
zazwyczaj sa to sandacze w granicach 60-80cm
a male wracaja do wody
sek w tym ze dla niektorych czy sie to komus podoba czy nie letnie polowy to cieply posilek na stole i na to nie ma rady-to jedna sprawa
dwa- od dwoch lat jestem amatorem wedki i tylko raz spotkalem straz nad woda, wiec kto tak naprawde ma pilnowac tych polowow ????????? (2009-02-05 18:45)
VITVIT
0
wedkarze są i będą w pewnym sęsie kłusownikami,ale należy z tym walczyć.
Kolega łowiący obok kolegi powinien zwracać uwagę na nie własciwe postępowanie z łowionymi rybami. tak zwany mięsiarz winien czuć presję od siedzacych obok kolegow, ale nie przesadzajmy że wędkarz łowiący wypusci wszystkie ryby do wody. Każdy z nas lubi smak świeżej ryby, zachowajmy umiar w zabieraniu ryb znad wody. Wedkarz powinien traktować wody PZW jako swoje gospodarstwo, a nie jak się slyszy nad wodą k .. to nie moje to mogę robić co zechcę bo zaplacilem. (2009-02-10 10:12)
dzpoppldzpoppl
0
Szanowni wędkarze, wyobraźcie sobie następującą sytuację. Ktoś wbija Wam haczyk w gardło, wciąga do wody, gdzie robi zdjęcie podczas gdy Wy się dusicie, wyrywa haczyk, puszcza Was wolno i jeszcze twierdzi, że zrobił Wam przysługę. Tak właśnie traktujecie ryby, usprawiedliwiając się ich wypuszczaniem. To wszystko robicie w imię własnej rozrywki i przyjemności. Proszę - zastanówcie się nad sobą. (2009-03-15 09:38)
artur-r-roartur-r-ro
0

Róbta co chceta. Jestem tolerancyjny,

Znacie definicję tolerancji Goethego? " Nie zgadzam się z Twoimi przekonaniami, ale oddam życie za to abyś mógł je głosić".                                                                                                                                                       

 „Złowiłeś  – zabij i zjedz. Nie chcesz jeść – odwal się od ryb. Wszak nie chciałbyś by Ci ktoś wbił hak w usta , poholował za samochodem, potem zrobił zdjęcie i wypuścił. (Oczywiście sportowo, hak bez zadziora, -  miałbyś jakieś szanse, - mógłbyś wyprzedzić samochód i się wypiąć, mogłaby linka holownicza nie wytrzymać ciężaru Twojej tuszy, lub mógłbyś złapać się krawężnika czy latarni – może by pękła (linka, nie latarnia) – choć wątpię – prędzej by łeb urwało). Nawet pocałunek w czółko nie poprawiłby Ci humoru, że o przywróceniu zdrowia nie wspomnę.” (Moda na całowanie ryb – ja śniadania nie całuję, ani kiełbasy, (czułbym dyskomfort – jestem hetero), jajecznicy także, bo nie wiedziałbym w co, w żółtko, czy w białko) …

Ci, którzy mają się czym pochwalić - nie chwalą się, nie demonstrują długości swoich członków, ci którzy nie mają – budują duże domy z basenami, kupują szybkie samochody, a jak są mniej sytuowani, to robią sobie zdjęcia z samochodem sąsiada ( nie dziwne, że dużo takich zdjęć dostawali Polacy od krewnych, którzy wyemigrowali na Zachód w latach „Solidarności”), - a jeszcze inni fotografują się z rybami…

Ja swojej porannej kawy, chleba, masła, wędlin idt. nie fotografuję, bo chcąc być konsekwentnym musiałbym uwieczniać i… stolce.

Z fekalnym pozdrowieniem …

Przestrzegam regulaminu RAPR i płacę składki. Pozdrawiam wszystkich – w szczególności myślących podobnie.

Rybki są zdrowe, najsmaczniejsze na łowisku, świeżutkie z grilla...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

(2012-06-24 02:19)

skomentuj ten artykuł