Zawody spinningowe koła nr 28 Warszawa - Ursynów.2015

/ 4 komentarzy

"Znowu pada deszcz, tak już było wczoraj..."

    Nie, żeby zaskoczyły nas warunki atmosferyczne. Myśmy już je takie zastali, bo paskudna pogoda z soboty utrzymywała się także w niedzielę. Gęstą, wredną, wnikającą wszędzie, ni to mgłę, ni mżawkę uzupełniały zrywy sążnistych opadów deszczu. Powiewy wiatru zamiast to rozwiać, pomagały wszechobecnej wilgoci znaleźć i zmoczyć ostatnie suche miejsca.
Wielu z zapisanych na niedzielną imprezę kołową kolegów najnormalniej wymiękło. Żadne tam mięczaki, czy inne bułkojady, ale przykładowo trio braci K. i paru innych stałych bywalców naszych wędkarskich spotkań, tylko zawziętych inaczej, wzięło i sobie odpuściło, by przez następny tydzień nie suszyć sprzętu i zagryzać czosnku.
    Trzydziestu czterech członków (!?) nie pękło na robocie. Przyjechaliśmy wcześnie rano do Serocka na towarzyskie zawody spinningowe koła nr 28 Warszawa - Ursynów. Poubieraliśmy się w morskie kombinezony, kalosze, przeróżne pelerynki i gumowane galoty. Klamoty pozawijaliśmy w foliowe wory i dawaj na wodę. Wodę przetrzepaną i pustą, jak moje konto bankowe.
W przeddzień działali na tym akwenie najlepsi spinningiści z Okręgu Mazowieckiego i wzięli i nam, i to łowisko zmasakrowali.
Nie chciałbym ciągle narzekać i usprawiedliwiać swoich miernych wyników, ale wiadomo, że jak wpadło tu kilkadziesiąt łódek z chłopakami, którzy mają pojęcie, to narobili w wodzie niezłego zamieszania. Pokłute i przepłoszone rybionki rozpierzchły się po okolicy tak, że ciężko było cokolwiek namierzyć.
Czekałem na Jurka samotnie w okolicy przystani. Miał dołączyć później, bo schodził z nocnej zmiany. Niepospiesznie zmontowałem zestawy i wykonałem kilka rzutów na wodzie, takiej od czapy, bo w pobliżu pomostów, z iskierką nadziei, że jakaś wczoraj wypuszczona przez sędziów gadzina weźmie i się odgryzie. Iskierkę zgasił Jerzy, jak się dosiadł.
- To, co? Gdzie płyniemy, mądralo?
- Na ryby, ale ty dzisiaj podejmiesz decyzję, bo ja mam zatwardzenie mózgu - się wziąłem i odgryzłem. Żeby skurczybyk, chociaż raz wziął odpowiedzialność na tę swoją owłosioną klatę!
Ale co ja tam ze swoim zatwardzeniem ....
- W zielsko, poproszę.
- ?!
Tak jest od lat. Zatrzymał się na tym zielsku od czasu, kiedy ryb było do bólu i trafiały się też i poza  .... zielskiem. Wiosna, czy jesień, to bez różnicy. Jemu tylko zielsko i krzaki w głowie.
Puszczałem to jurkowe zachaszczenie mimo uszu, bo skupiałem się na odwiecznym dylemacie: " słonie lubią fistaszki", czy odpowiedniej wielkości przynętą wyselekcjonować to, co mnie interesuje.  
Stawaliśmy co kilkanaście, kilkadziesiąt metrów na spadach, w okolicach górek, dołków i na blatach. Próbowaliśmy też pod „krzakami” i za cholerę nie mogliśmy wypracować chociażby kontaktu. Ciskaliśmy z opadu na grubo i lżej, na wleczonego i z przytrzymania, stosowaliśmy przeróżne przynęty, także koguty, cykady i obrotówki, ale woda była jak martwa – bez dotknięcia.
Przy głównym korycie spotkaliśmy Michała – Kapitana i desperacko usiłowaliśmy podejrzeć prowadzącego w GPX fachowca. Niestety bezskutecznie, bo co się trochę zbliżyliśmy, to michałowa łódka dziwnie się oddalała. Jak jedno-biegunowy magnes. Po dwóch, trzech szpiegowskich podejściach daliśmy sobie spokój i od spadu popłynęliśmy w kierunku wypłycenia, na najeżony racicznicami blat. Tam nadzialiśmy się na Darka – Prezesa. Ten podobnie, jak my, nie miał się czym pochwalić. Mijały kolejne godziny, a my na zero, żadnego brania. Koszmar!
Gdzie płynąć? Weź i gamonia przekonaj, że nie w zielsko, bo przecież z postępującym ochłodzeniem wody drobnica schodzi niżej, po dołkach, a za nią podążają interesujące nas drapieżniki. Nie trzeba być Sherlockiem, aby dojść do takich wniosków.
- Weź i zajedź w to zielsko, może tam się coś wydarzy. Przecież: „gdzie patyki, tam wyniki” – nie odpuszczała męczybuła.
- Przy „kaczakach” potrenujemy na wiosnę, a teraz, panie kolego, to śmigniemy pod most. Może ,chociaż zapunktujemy, bo czas się kończy – odparłem kolejny patykowy atak.
Po drodze do mostu w Wierzbicy stanęliśmy na parę rzutów w grążelach. Efekt był ten sam, co dotychczas.
Myślę, że mój kompan Jerzy uprawia coś w rodzaju wampiryzmu wędkarskiego, bo po każdym rejsie z nim czuję się zawsze jakiś taki …. wypruty. Tylko, gdzie on tę energię i entuzjazm ze mnie wyssany spożytkowuje, wypluwa znaczy? Bo osiągi mamy bardzo podobne, nijakie prawie.
Pod mostem Jurek pojmał na cykadę dwa prawie wymiarowe okonie i wtedy wróciła nam wiara i chęci do dalszego wędkowania. Odłożyłem więc sandaczówkę z ciężkim kogutem i spróbowałem na lżejszy zestaw. Przerzuciłem około dziesięciu, by w końcu włożyć do siatki upragnionego, wymiarowego okonia. Zapunktowałem i to było najważniejsze.
Jeszcze szesnastu spośród startujących w naszych zawodach kolegów przywiozło ryby do miary. Ci, którym się nie powiodło, z zazdrością i niedowierzaniem wsłuchiwało się w czytane przez Ryśka – Sędziego wyniki. Taka mizeria i jak to możliwe, aby takie wypracować?
Ja, jak do hymnu zdjąłem czapkę i kręcąc łepetyną, wysłuchałem:
•    Grzegorz Kaczmarek 2 szczupaki
•    Marcin Milczarski 1 szczupak + kilka okoni
•    Michał Dąbrowski 10 grubych okoni
•    Piotr Gęsior 1 szczupak + okoniowy dodatek
•    Piotr Siennicki 1 sandacz + dodatek
•    Dariusz Kmiołek 1 szczupak + parę okoni
Gratulacje dla wszystkich łowców i podziękowania dla organizatorów, współuczestników (także i zakrzaczonego Jurka) i sędziego.
Do zobaczenia na kolejnej imprezie.
 
-

 


5
Oceń
(15 głosów)

 

Zawody spinningowe koła nr 28 Warszawa - Ursynów.2015 - opinie i komentarze

KREDA76KREDA76
+1
Stasiu jak zwykle Twoje relacje z zawodów czyta się z przyjemnością. Pozdrawiam. (2015-10-30 11:02)
Rutra65Rutra65
0
☆☆☆☆☆ (2015-10-30 18:02)
StachuStachu
0
Marek, mam nadzieję, że na następne zawody, to już z braćmi przybędziesz? Trzeba wreszcie przetrzepać skórę tym wygrywaczom! My z Jurkiem, jakoś nie możemy im podołać ....(??!!) pozdro (2015-11-04 13:33)
Da-beerDa-beer
0
Stachu,a od czego są telefony!? Trzeba było zadzwonić to byśmy z Jarkiem poczekali na Was ;) . Za relację piątka z plusem! Do zobaczenia na kolejnych zawodach!!! :) (2015-11-09 11:07)

skomentuj ten artykuł