Zwierzaki, czy zwierzęta, a może….?

/ 8 komentarzy / 6 zdjęć


Zwierzaki, czy zwierzęta, a może….?
Wczoraj wybraliśmy się na wędkowanie nad jezioro Pamiątkowo. Pogoda przekropna, a woda dla spinningu z brzegu wymagająca. Trochę pomostów, najczęściej zrujnowanych lub „zwodzonych”, długie pasy trzcinowisk z ograniczonym dostępem do wody. Ryby, jak miejscowi i nie tylko głoszą w tej wodzie nie brakuje. Znam kilku wędkarzy, którzy nawet mocno chwalą sobie tą wodę.
Jednak w związku ze względnym dostępem od strony drogi Poznań-Szamotuły nie brakuje też i innych kwiatków, w postaci pozostałości po licznych jak można domniemać się wędkarzach i nie tylko. Nie po raz pierwszy rodzi się pytanie. Jak to jest w tej naszej przyrodzie? Kogo i do czego można porównać? Człowieka do zwierzęcia, czy też odwrotnie, a może jedno na miano drugiego zupełnie nie zasługuje i należało by znaleźć jakąś inną kategorię…?


Zastanówmy się więc krótko, jak to się wszystko kula w przyrodzie. Dla przykładu dzik zbuchtuje wszystko, nie tylko dębowe zagajniki, ale nawet nadjeziorne skarpy, czy też przydrożne pobocza w poszukiwaniu jedzenia, w tym robaków i ulubionych żołędzi. Jeleń spałuje korę topoli, osiki, sosny, czy też innych drzew uzupełniając zapotrzebowanie organizmu na garbniki, wapno i fosfor. Okaleczy nawet drzewostan ścierając scypuł z wykształconego poroża. Taka jego natura, a wręcz prawo. Bóbr ścina i pałaszuje smakowite drzewka i drzewa liściaste, gdyż potrzebuje dużych ilości materiału drzewnego, niezbędnego do życia. Trudno mieć do niego pretensję.


Coraz częściej, dzięki ochronie środowiska widzimy takie obrazy w naszych lasach, nad naszymi rzekami i jeziorami. Na temat zalet i wad takiego podejścia do środowiska jest wiele dyskusji. Zastanawiamy się nad problemem szkód leśnych i szkód na polach wyrządzanych przez zwierzynę. Liczymy dziury w wałach powodziowych robione przez bobry. Zastanawiamy się nad ich oddziaływaniem na system wodny i środowisko. Zwierzynie i jej wpływowi na środowisko naturalne poświęcamy sporo czasu. Przy okazji zapominamy o największym szkodniku, działającym nie dla zaspokojenia swoich życiowych potrzeb jak zwierzęta, ale z powodu zwykłej głupoty, braku kultury osobistej, braku zachowania podstawowych zasad, jakie powinny panować w przyrodzie lub bardzo często po prostu z powodu zwykłego cwaniactwa, głupoty
i ……!!!


Po raz kolejny niechaj zdjęcia przemówią do naszej wyobraźni, niechaj te odpady pozostawione na skraju jeziora przy dębowym młodniku w końcu kimś kompetentnym wstrząsną, proszę.
Zwierzę - organizm jednokomórkowy lub wielokomórkowy cudzożywny, o ograniczonym wzroście, odznaczający się zdolnością ruchu. Ich masa ciała zawiera się od milionowych części grama (pierwotniaki) do 200 ton (płetwal błękitny). Jak tu się odnaleźć w związku z powyższym w tej definicji?

 


5
Oceń
(17 głosów)

 

Zwierzaki, czy zwierzęta, a może….? - opinie i komentarze

Pawel19777Pawel19777
0
To Ciekawe. Człowiek najgroźniejszym zwierzęciem na świecie!!! To jest po prostu przykre (2014-12-17 10:32)
dendrobenadendrobena
0
Mam podobne fotki z rz. Warty ok.Karolina.To jest straszne. Tylko w tym przypadku to nie wędkarze. No cóż - głupota ludzka nie zna granic. Jest w tym część prawdy. (2014-12-17 10:42)
kamil11269kamil11269
0
Hmm... nie był Pan u mnie koło domu na rzece :( Co tam się dzieje to szkoda gadać... A pstrągi jakoś sobie radzą. Bobry też są. I zaskrońce. Raz podczas spinningowania widziałem takiego o długości pewnie koło metra. Płynął sobie rzeczką jakby nigdy nic. A czy bobrom zabroni ktoś ścinać drzewa? Można przenieść te zwierzęta w inne miejsce, ale dalej będą robić to samo. Z ludźmi podejrzewam, że jest tak samo. Trudno jest odzwyczaić kogoś od wyrzucania "za okno" śmieci. Po co płacić za wywożenie przez Gminę śmieci jeśli mamy za oknem rzekę!? - takie jest rozumowanie niektórych ludzi... A tak na marginesie to jestem zadowolony, że mam u siebie na rzece bobry. Zrobią niby dla siebie tamę, a później gromadzą się tam klenie i pstrągi :) I mam łatwe do zlokalizowania na małej rzeczce ryby :) Pozdrawiam (2014-12-17 19:47)
marek-debickimarek-debicki
0
Kamilu! Ryby i bobry nie mają wyjścia. Jeżeli skażenie nie jest duże, przyzwyczają się do danego środowiska. Jednak nie jest to żadna pociecha dla nas. Do dzisiaj pamiętam i chyb a nawet opisywałem w jednym z materiałów, jaki onegdaj zapach miały ryby z Odry z okolic Nowej Soli (lata 1984-1986)! Córeczka moja miała wówczas 2-4 latka, więc dokładnie pamiętam. Ryby w rzece jednak nie brakowało. Obecnie woda w wielu przypadkach jak w rzekach oczyściła się w wyniku zamknięcia określonych zakładów przemysłowych, założeniem nowych oczyszczalni. Pozostał jednak jeszcze jeden zwierzak, który pomimo mocno rozwiniętego mózgu, nie potrafi docenić tego, co go naturalnie w środowisku w którym żyje otacza. Generalnie jest nieporównywalnie lepiej jak dotychczas, ale tempo zmian niestety, według mnie, nie nadąża za potrzebami. (2014-12-17 21:21)
kamil11269kamil11269
0
Tak, pamiętam. Chyba czytałem nawet ten wpis :) (2014-12-18 10:31)
krasnykrasny
0
Ja zawsze wożę w aucie worki na śmieci i jak jest cicho lub na koniec, to robię rundkę wokół łowiska. Worek w bagażnik i do kosza. To taka syzyfowa praca troszkę jest. Ciekawi mnie czemu, niektórzy nie mogą ze sobą zabrać tych plastikowych, aluminiowych czy też szklanych opakowań skoro je przywieźli. (2014-12-28 16:43)
marek-debickimarek-debicki
0
Na wielu naszych łowiskach sytuacja wygląda identycznie jak w naszych parkach i przed sklepami spożywczymi. Konsumpcja idzie pełną parą i pomimo koszy na śmieci, lepiej peta rzucić pod nogi, puszkę i flaszkę pod ławkę, splunąć jeszcze parę razy siarczyście i jest git. (2014-12-30 06:35)
gtcgtc
0
kiedys w pamiatkowie byl ladny parking dla wedkarzy byly smietniki ryb pod dostatkiem a teraz juz nikt nie dba o te jezioro a o miejsc o ktore sie nie dba staja sie wlasnie takim smietniskiem przykre (2015-01-02 14:05)

skomentuj ten artykuł