Żwirownia Kantarowice


Przy końcu maja (25.05.2013) postanowiłem ponownie spróbować swoich sił na malowniczym zbiorniku jakim jest wyrobisko żwirowe w miejscowości Kantarowice w woj Opolskim. Zawsze darzę wielkim sentymentem wyżej opisany zbiornik jednak pomimo żyjącej w nim sporej populacji sporych ryb nie odniosłem tam większych sukcesów pomimo stawania na głowie i próbowania różnych metod i przynęt byłem kilkukrotnie obdarzony sporym leszczem i małym karpikiem z zarybień, a piękne kolosy które niejednokrotnie można dostrzec za nic miały moje starania i pozostawały obojętne na moje zabieg.

Żwirownia Kantarowice

Tym razem miało być inaczej gdyż zamierzałem wykorzystać i przy okazji wypróbować najnowszy zakup mianowicie rosyjski ponton wojskowy model czajka który uprzednio zarejestrowałem wykonałem do niego ławki i wiosła i z niecierpliwością czekałem na sposobność jego użycia.

Miałem w planie łowić w dwóch miejscach i uprzednio zanęcić je gotowaną konopiom i kukurydzą wraz z pokruszonymi kulkami o smaku waniliowym w pierwszym miejscu a w drugim kukurydzą konopiom pelletem rybnym wraz z kulkami o smaku halibuta.

Pierwsze łowisko wybrałem w pobliżu pasa trzcin gdzie widziałem karpiki w okolicach 50 cm a drugie było na spadku zalanej wysepki obfitującej w małże w której to okolicy zauważyłem większe osobniki karpiowej populacji.

Zestawy zbudowałem na ciężarkach 120g z kolcami marki Jaxon przypony na hakach nr 6 Kamatsu i na plecionce. Na pierwszy zestaw kulka o smaku waniliowym na drugi o smaku halibuta.

Gdy przygotowałem się do wywozu, na miejscu zdałem sobie sprawę że do pontonu przydała by się kotwica, bo przy najmniejszym podmuchu wiatru byłem znoszony na środek zbiornika. Więc wywózka zajęła około godziny ale się udała i umieściłem precyzyjne markery zanętę i zestawy w wytypowanych łowiskach.

Postanowiłem co 4 godziny wywozić zestawy ponownie zmieniając kulki na świeże. Jednak całodobowa zasiadka skończyła się tylko jednym braniem i co gorsza nie zbyt udanym holem karpia o nieznanych mi wymiarach który złośliwie podczas holu się wyhaczył nie pozwalając mi nawet na jego ujrzenie. Przyczynę tego ustaliłem dopiero w domu a było to rozgięcie zbyt cienkiego haka.

Po tym niepowodzeniu doczekałem świtu i zwinąwszy sprzęt wróciłem do domku.

 


4
Oceń
(12 głosów)

 

Żwirownia Kantarowice - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł