Na rybach: Tak jak pisałem we wpisie wstępnym, chciałbym poświ… #15345

 | 2016-09-15 | Wędkarstwo spinningowe

Tak jak pisałem we wpisie wstępnym, chciałbym poświ… #15345


Tak jak pisałem we wpisie wstępnym, chciałbym poświęcić jesień na wyprawy spinningowe. W czwartek przed treningiem udało mi się znaleźć 1,5 godziny wolnego czasu, dlatego stwierdziłem, że warto ten wolny czas wykorzystać nad wodą. Spakowałem się na trening, następnie na ryby i ruszyłem nad moją ulubioną Wisłę. Dlaczego tam? bo uwielbiam to miejsce, jak również jest to po drodze na trening. Ruszyłem 15 15, po kwadransie dotarłem na miejsce. Niesamowity upał jak na tą porę roku, najniższy w tym roku stan wody nie znamionował udanego połowu. Wziąłem ze sobą dwie wędki, wklejkę oraz cięższy spinning. Docelowo miałem zamiar użyć tylko wklejki, ale niedaleko miejsca, w którym zaparkowałem znajdowała się bardzo zachęcająca zatoczka...ale o tym później. Założyłem kamizelkę, wziąłem wklejkę oraz podbierak i ruszyłem nad wodę. Ustawiłem się i wykonywałem rzuty wzdłuż opaski, małymi woblerkami w poszukiwaniu kleni, jazi oraz boleni. Liczba drobnicy jaka występowała w tym miejscu była ogromna. Po kilku rzutach udało się zaciąć rybę niewielkich rozmiarów, niestety spadła podczas holu. Nie zmieniając przynęty wykonałem jeszcze kilka rzutów i kolejny raz udało się zaciąć rybę, była to mała rapa.... Bez miarki mogła mieć myślę około 30 cm... Był to mój pierwszy boleń na spinning!!! Już byłem zadowolony, jednak kontynuowałem łowienie. Podczas kolejnych 30 minut nie zdarzyło się nic i stwierdziłem, że skoro mam jeszcze 30 minut to warto sprawdzić wspomnianą wcześniej zatokę. Wróciłem do auta, zmieniłem sprzęt na cięższy i ruszyłem nad zatokę. Na agrafkę poleciał mój ulubiony Cannibalek i rozpocząłem obławianie zatoki techniką z opadu. W trzecim rzucie, 3 metry od brzegu ujrzałem wychodzącego do mojej gumy szczupaka.... Emocje wzrosły momentalnie, szczupak zdecydował się na atak w gumę. Udało się go zaciąć! Zaraz po zacięciu pokazał co potrafi i udało się mu wywinąć ok 15 metrów plecionki. Po kilku mniejszych odjazdach i krótkim holu udało się go podebrać oraz zmierzyć. Efekty widzicie na zdjęciu, całe 60 cm szczęścia przed treningiem. Po zmierzeniu włożyłem go z powrotem do podbieraka i wypuściłem w tym samym miejscu, w którym go wyholowałem. Mam nadzieję, że da jeszcze wiele radości niejednemu wędkarzowi. Po wypuszczeniu ryby, wędkowałem jeszcze 20 minut, po czym złożyłem zestaw i w pełni usatysfakcjonowany ruszyłem na trening. Oby więcej takich wypraw!!! See ya! 

 

15345 - Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten wpis