Zgadzam się z kolegą. Można podyskutować tutaj. Należy jednak uszanować zdanie kolegi von trzmielke. Każdy postępuje według własnego sumienia i uznania. Moim zdaniem jak kolegi powyżej, nie ma w tym nic złego w zakładaniu żywca, robaka, owada, żaby itp. Pozdrawiam.
ja łowię i na zywca i na sztuczną przynętę, i jeżeli jest to zgodne z regulaminem PZW, złowione ryby zabieram sobie do domu, ( w zeszłym roku było to może 5% złowionych ryb ), rersztę wypuszczamy, czy to sie komu podoba czy nie,
wracając do tematu ; mam szacun dla von trzmielke, za jego sprawność i pomysłowość, natomiast czy to się sprawdza co do skuteczności ?............
nie wiem i nie moja to sprawa, mam dobrego kolegę , który robi wspaniałe koguty, naprawdę wspaniałe i robi ich dużo, ale skuteczność tych wszystkich kokotów zrobionych przez niego wacha się w granicy 10%, reszta ładnie leży sobie w domu i cieszy oko, natomiast ryby się tego nie imają, mają te kokoty gdzieś, pewne rodzaje i kolory wozi ze sobą juz kilka lat i nic , dosłownie nic, może przyjdzie czas i na nie , ale jak narazie są bezużyteczne,
znajdzie się ktoś, komu sie one spodobają i wypróbuje takiego koguta na innej wodzie, w innych warunkach i może się okazać BINGO, to jest to, tak że nigdy do końca nie można byc pewnym tego na co sie liczy,
a z drugiej strony zawsze jestem za żywcem, nie wiem jak wy , ale miałem lepsze wyniki na zywcu, spining to inna metoda i nie można jej porównywać do żywca, co sztuczne to sztuczne, dlatego inaczej się łowi .............
Moim zdaniem te kolorowe wobki z całą masą szczegółów nie mają prawa dobrze pracować. Kotwiczki będą się czepiać płetw i praca będzie jeszcze gorsza. Te wobki to nadają się na półkę jako ozdoba.
Mam podobne zdanie jak Verdad. Te wobki miały by branie na targu albo w supermarkecie. Na pewno nie jeden laik by się na nie złowił ale czy ryba? No nie wiem musiałbym przetestować.
Ja jesli jade na ryby sam to lowie na sztuczne przynety no bo spinning albo mucha:) , ale jesli kolega mnie zaprasza na ryby no to wchodzą w gre żywce i myśle ze taka jest kolej rzeczy bo jesli tak nie jest to jak jest....:)
ja myślę ze każdy ma własna koncepcje na połów ryb a jeszcze jak wykonuje własne przynęty to mistrzostwo świata. inni mogą je potępiać ale grunt zęby sam wędkarz był zadowolony i łowił na nie ryby
Witam !
Kolega von trzmielke napisal ciekawy artykol o "Zywcach" domowym sposobem.
Jak wielu z Was ja rowniez uwazam ze ma zdolnosci i jezeli ma czas i ochote...to czemu nie.
Ale osmielilem sie zauwazyc ze zywe to jest zywe i sztuczne nie zawsze zastapi zywca.
Co niektorym sie to nie spodobalo bo zywca sie meczy.
Chlopaki a czy robakow sie nie meczy jak sie je "sadza" na haczyk a pozniej kaze im sie wode "pic".
A czy ryba sie nie meczy jak ja holujemy do brzegu na haku ?
A czy robaki w pudelku sie nie mecza jak sie latem na sloncu "opalaja"
Mamy rozne metody polowu, mamy wiec robaki,zywca itp.
Kolega napisal artykul, wiec oceniajmy to co napisal i to co Nam soba zaprezentowal a nie zmieniajmy tematu w jego artykule.
Przeciez mozna zalozyc nowy watek i tam podyskutowac o tym i owym.
Pozdrawiam Wszystkich !
Zgadzam się z kolegą. Można podyskutować tutaj. Należy jednak uszanować zdanie kolegi von trzmielke. Każdy postępuje według własnego sumienia i uznania. Moim zdaniem jak kolegi powyżej, nie ma w tym nic złego w zakładaniu żywca, robaka, owada, żaby itp. Pozdrawiam.
ja stosuje żywce i spining także wybieram obydwie te metody
ja łowię i na zywca i na sztuczną przynętę, i jeżeli jest to zgodne z regulaminem PZW, złowione ryby zabieram sobie do domu, ( w zeszłym roku było to może 5% złowionych ryb ), rersztę wypuszczamy, czy to sie komu podoba czy nie,
wracając do tematu ; mam szacun dla von trzmielke, za jego sprawność i pomysłowość, natomiast czy to się sprawdza co do skuteczności ?............
nie wiem i nie moja to sprawa, mam dobrego kolegę , który robi wspaniałe koguty, naprawdę wspaniałe i robi ich dużo, ale skuteczność tych wszystkich kokotów zrobionych przez niego wacha się w granicy 10%, reszta ładnie leży sobie w domu i cieszy oko, natomiast ryby się tego nie imają, mają te kokoty gdzieś, pewne rodzaje i kolory wozi ze sobą juz kilka lat i nic , dosłownie nic, może przyjdzie czas i na nie , ale jak narazie są bezużyteczne,
znajdzie się ktoś, komu sie one spodobają i wypróbuje takiego koguta na innej wodzie, w innych warunkach i może się okazać BINGO, to jest to, tak że nigdy do końca nie można byc pewnym tego na co sie liczy,
a z drugiej strony zawsze jestem za żywcem, nie wiem jak wy , ale miałem lepsze wyniki na zywcu, spining to inna metoda i nie można jej porównywać do żywca, co sztuczne to sztuczne, dlatego inaczej się łowi .............
Moim zdaniem te kolorowe wobki z całą masą szczegółów nie mają prawa dobrze pracować. Kotwiczki będą się czepiać płetw i praca będzie jeszcze gorsza. Te wobki to nadają się na półkę jako ozdoba.
Mam podobne zdanie jak Verdad. Te wobki miały by branie na targu albo w supermarkecie. Na pewno nie jeden laik by się na nie złowił ale czy ryba? No nie wiem musiałbym przetestować.
Ja jesli jade na ryby sam to lowie na sztuczne przynety no bo spinning albo mucha:) , ale jesli kolega mnie zaprasza na ryby no to wchodzą w gre żywce i myśle ze taka jest kolej rzeczy bo jesli tak nie jest to jak jest....:)
ja myślę ze każdy ma własna koncepcje na połów ryb a jeszcze jak wykonuje własne przynęty to mistrzostwo świata. inni mogą je potępiać ale grunt zęby sam wędkarz był zadowolony i łowił na nie ryby