To prawda..:) Tak nie raz sie zastanawiam! Co w tedy by wędkarze mówili,jaka strategia by była wędkowania,kto silniejszy i szybszy? prawo siły o stanowiska łowne,,zabieranie ryb ile kto udźwignie,a siedzenie było by na stercie śmieci..!:)
Z tą kontrolą na łowiskach jest podobnie,jak z doglądaniem pracownika podczas pracy przez pracodawcę.Są tacy którzy wiedzą, iż nie ma nad nimi przysłowiowego bata to przeginają pałę.Lecz są też inni wiedzący ,że nikt ich nie kontroluje to jednak postępują feer.I wcale niepotrzebny im jest bat aby postępować tak jak się należy i żeby wszystko było ok.Tak samo z kontrolami na łowiskach jeśli ktoś ma zasady to ich przestrzega, a ktoś nie posiadający żadnych zasad ani etyki robi co popadnie bez skrupułów.
Z tą kontrolą na łowiskach jest podobnie,jak z doglądaniem pracownika podczas pracy przez pracodawcę.Są tacy którzy wiedzą, iż nie ma nad nimi przysłowiowego bata to przeginają pałę.Lecz są też inni wiedzący ,że nikt ich nie kontroluje to jednak postępują feer.I wcale niepotrzebny im jest bat aby postępować tak jak się należy i żeby wszystko było ok.Tak samo z kontrolami na łowiskach jeśli ktoś ma zasady to ich przestrzega, a ktoś nie posiadający żadnych zasad ani etyki robi co popadnie bez skrupułów.
To proste CHCESZ BYĆ WĘDKARZEM ? BĘDZIESZ BYŁEŚ MIĘSIARZEM NIM ZOSTANIESZ NIE CHCESZ PRACOWAĆ BO PO CO LEPIEJ UKRAŚĆ
Aż strach pomyśleć co by się działo.Nie trudno przewidzieć reakcji niektórych niby wędkarzy i powiem to tak;ile kto uniesie tyle wyniesie.Wiadomo zostają jeszcze ci drudzy którzy znają umiar i mają rozsądek więc kontrole powinny być częstsze.A tak na marginesie to najprawdopodobniej od marca będę w szeregach SSR w swoim kole.Pozdrawiam.
..Widać nie wszędzie wszystkim zależy na takiej ochronie,,,łowisk! Czasami taka SSR może strasznie po krzyżować chore pomysły...nie których nawiedzonych!!!:)
być może kolega mnie nie zrozumiał - może ja nie ogarniam tematu - ze skrupulatnością wypełniam rejestr, jeszcze przed wyjazdem, wszystko staram sie mieć tip-top - i cieszył bym się z takiej kontroli
a to że ich nie mam to nie znaczy że będę tak jak kolega to napisał SRAŁ na łowisku
Muszę dodać jeszcze że u mnie na j.Żywieckim są częste kontrole SSR i PSR a nawet miałem kilka w czasie nocnych zasiadek ale to i tak mało.Kilka ościennych kół mają porozumienie między sobą i jezioro jest podzielone na kilka sektorów które dane koła pilnują więc wiadomo od razu że tam gdzie dużo ludzi siedzi tam jest mało kontroli.Potem taki sektor zostaje nawiedzany kontrolami częściej a efekt po dwóch tygodniach(co drugi dzień kontrola) zostają ci którzy naprawdę przyjechali powędkować.A kontrole nocne tych na łodziach wyglądają tak że PSR ma wielki ponton z cichym silnikiem,noktowizor i widzą dokładnie gdzie ktoś stoi.Sam osobiście byłem kontrolowany w nocy i zostałem całkowicie zaskoczony a że zawsze jestem w porządku to byli bardzo zaskoczeni ,podziękowali i popłynęli dalej więc nawet w nocy są kontrole na akwenie i to jest to.Pozdrawiam.
Nic by się nie zmieniło. Byłoby tak samo. Czy są kontrole czy ich nie ma kto przestrzega RAPR to przestrzega, a kogo on mało obchodzi to i tak robi co chce. Jakiś czas jeździłem po bardzo biednym rejonie gdzie masa jest wód RZGW i tam na 1000% nie ma kontroli, ryba piękna i nie ma takiego kłusownictwa jak u nas, co w siacie to na brzegu. Miejscowi kłusują, ale biorą tyle co dla siebie i reszta wraca do wody.
w poprzednim roku bylem ponad 40 razy nad woda na 6 czy 7 akwenach miałem dwie kontrole i to tylko dlatego ze szykowali brzegi do zawodów wewnątrz okręgowych wszyscy sie znali a ja byłem obcy, to raz.Dwa razy na wiosnę raz jesienią trafiłem nad wode tuż pozarybieniu ,czyli dzień dwa po,obstawione wszystkie stanowiska jak nigdy i znowu sami swoi -czyli mieli cynk a wiem ze sie znali bo wystarczylo sluchać nawołań z brzegu na brzeg i opowiesci o pracy i wspolnych znajomych-i dziwnym trafem nie było żadnej ikontroli a przecież wiadomo że to po zarybieniu zjeżdzają sie chmary mięsiarzy-OCZYWIŚCIE NIE TYLKO-ale widać to po zachowaniu.Więc sobie tak myślę że może niema kontroli bo możnaby przecież złapać kolege z roboty i wtedy? wiec te kontrole to dlamnie takie yeti nikt nie widział a wszyscy wiedzą że jest, tylko kasy naszej żal
w poprzednim roku bylem ponad 40 razy nad woda na 6 czy 7 akwenach miałem dwie kontrole i to tylko dlatego ze szykowali brzegi do zawodów wewnątrz okręgowych wszyscy sie znali a ja byłem obcy, to raz.Dwa razy na wiosnę raz jesienią trafiłem nad wode tuż pozarybieniu ,czyli dzień dwa po,obstawione wszystkie stanowiska jak nigdy i znowu sami swoi -czyli mieli cynk a wiem ze sie znali bo wystarczylo sluchać nawołań z brzegu na brzeg i opowiesci o pracy i wspolnych znajomych-i dziwnym trafem nie było żadnej ikontroli a przecież wiadomo że to po zarybieniu zjeżdzają sie chmary mięsiarzy-OCZYWIŚCIE NIE TYLKO-ale widać to po zachowaniu.Więc sobie tak myślę że może niema kontroli bo możnaby przecież złapać kolege z roboty i wtedy? wiec te kontrole to dlamnie takie yeti nikt nie widział a wszyscy wiedzą że jest, tylko kasy naszej żal.
w poprzednim roku bylem ponad 40 razy nad woda na 6 czy 7 akwenach miałem dwie kontrole i to tylko dlatego ze szykowali brzegi do zawodów wewnątrz okręgowych wszyscy sie znali a ja byłem obcy, to raz.Dwa razy na wiosnę raz jesienią trafiłem nad wode tuż pozarybieniu ,czyli dzień dwa po,obstawione wszystkie stanowiska jak nigdy i znowu sami swoi -czyli mieli cynk a wiem ze sie znali bo wystarczylo sluchać nawołań z brzegu na brzeg i opowiesci o pracy i wspolnych znajomych-i dziwnym trafem nie było żadnej ikontroli a przecież wiadomo że to po zarybieniu zjeżdzają sie chmary mięsiarzy-OCZYWIŚCIE NIE TYLKO-ale widać to po zachowaniu.Więc sobie tak myślę że może niema kontroli bo możnaby przecież złapać kolege z roboty i wtedy? wiec te kontrole to dlamnie takie yeti nikt nie widział a wszyscy wiedzą że jest, tylko kasy naszej żal.
Jakiej NASZEJ/ WASZEJ kasy kolego?
A PSR skąd ma sprzęt? A płaci strażnikom w naturze? Przecież nie za zbiórek WOŚP tylko z naszej kasy.
Jak myślicie?
Żadnej kontroli co by się działo na łowiskach i jak by one wyglądały???
Taka puenta :
Nic by nie było.
no ja nie miałem jeszcze tego szczęścia spotkać kontroli na łowisku - czy to na miejskim czy na innych miejscówkach, a szkoda.
To prawda..:) Tak nie raz sie zastanawiam! Co w tedy by wędkarze mówili,jaka strategia by była wędkowania,kto silniejszy i szybszy? prawo siły o stanowiska łowne,,zabieranie ryb ile kto udźwignie,a siedzenie było by na stercie śmieci..!:)
myślę ze bardzo popularny stał by się agregat albo inny podobny sprzęt, a nad wodę już nie warto byłoby chodzić bo nie byłoby po co ...
No Marek dobry temat BRAK KONTROLI BRAK NADZORU I ?????????????????????????????????
CHULAJ DUSZO PIEKŁA NIE MA ,,,,,, jak mówi pewien pan RUBTA CO CHCETA
Z tą kontrolą na łowiskach jest podobnie,jak z doglądaniem pracownika podczas pracy przez pracodawcę.Są tacy którzy wiedzą, iż nie ma nad nimi przysłowiowego bata to przeginają pałę.Lecz są też inni wiedzący ,że nikt ich nie kontroluje to jednak postępują feer.I wcale niepotrzebny im jest bat aby postępować tak jak się należy i żeby wszystko było ok.Tak samo z kontrolami na łowiskach jeśli ktoś ma zasady to ich przestrzega, a ktoś nie posiadający żadnych zasad ani etyki robi co popadnie bez skrupułów.
temat rzeka...
Z tą kontrolą na łowiskach jest podobnie,jak z doglądaniem pracownika podczas pracy przez pracodawcę.Są tacy którzy wiedzą, iż nie ma nad nimi przysłowiowego bata to przeginają pałę.Lecz są też inni wiedzący ,że nikt ich nie kontroluje to jednak postępują feer.I wcale niepotrzebny im jest bat aby postępować tak jak się należy i żeby wszystko było ok.Tak samo z kontrolami na łowiskach jeśli ktoś ma zasady to ich przestrzega, a ktoś nie posiadający żadnych zasad ani etyki robi co popadnie bez skrupułów.
To proste CHCESZ BYĆ WĘDKARZEM ? BĘDZIESZ BYŁEŚ MIĘSIARZEM NIM ZOSTANIESZ NIE CHCESZ PRACOWAĆ BO PO CO LEPIEJ UKRAŚĆ
Tylko powtórzę komentarz kolegi 1z2z3z4-temat rzeka.
kontrole muszą być i oby było ich jak najwięcej...
Aż strach pomyśleć co by się działo.Nie trudno przewidzieć reakcji niektórych niby wędkarzy i powiem to tak;ile kto uniesie tyle wyniesie.Wiadomo zostają jeszcze ci drudzy którzy znają umiar i mają rozsądek więc kontrole powinny być częstsze.A tak na marginesie to najprawdopodobniej od marca będę w szeregach SSR w swoim kole.Pozdrawiam.
To życzę...już tego marca:) by nie było takich problemów jak u Piotra!Z dostaniem się SSR..
problemy z dostaniem się do SSR? napisz coś więcej...
....:)) Zapytaj Piotra! Jakie miał przeboje:) normalnie ulałem się jak o tym pisał!
wydawało mi się, że SSR powinno witać z otwartymi rękoma wszystkich kompetentnych chcących wstąpić w ich szeregi...
..Widać nie wszędzie wszystkim zależy na takiej ochronie,,,łowisk! Czasami taka SSR może strasznie po krzyżować chore pomysły...nie których nawiedzonych!!!:)
pewnych rzeczy nie rozumie - ale nauczyłem się, że wszystkiego nie murze rozumieć
...:) Nie martw się tym ..:) ja też wszystkiego nie rozumie:)
czasem pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć ;)
Panowie,
sprawa jest prosta jak nasz ortografia.
Ja od trzech lat nie miałem kontroli. A wyjazdów rocznie ok 50-70.
Zapewniam, że tym samym nie zmieniam podejścia do respektowania prawa, śmiecenia itp.
Myślę, że jak ktoś ma kręgosłup moralny to nie potrzebuje wizyt straży.
A jak ktoś nie ma to wykorzysta każde 5 minut nad wodą żeby naśmiecić, nasyfić,nasrać i ryby pochować.
To moje zdanie.
być może kolega mnie nie zrozumiał - może ja nie ogarniam tematu - ze skrupulatnością wypełniam rejestr, jeszcze przed wyjazdem, wszystko staram sie mieć tip-top - i cieszył bym się z takiej kontroli
a to że ich nie mam to nie znaczy że będę tak jak kolega to napisał SRAŁ na łowisku
Kolego 1z2z3z4..nie pisałem do Ciebie tylko do założyciela wątku.
Wiem, że jest wielu wędkarzy uczciwych, rzetelnych, myślących, których nie trzeba pilnować.
Ja wypełniam rejestr (data i numer łowiska) przed wyjazdem na ryby bo wyjazd na ryby planuję wcześniej.
I choć nie mam żadnych obaw przed kontrolą to jeszcze takowej nie miałem
Zatem domyslam się co może się dziać jak ktoś jest mniej uczciwy i tylko czycha aby coś zmajstrować......
no może się nie potrzebnie uniosłem - masz racje
Spoko,
zawsze można spokojnie wyjasnić i dojść do porozumienia ;-)
Pozdrawiam
swoją drogą ciekaw jestem ilu jest strażników w moim okręgu
swoją drogą ciekaw jestem ilu jest strażników w moim okręgu
spróbuj się do nich dostać to ci powiedzą że jest już za dużo he he
poważnie ?
Może nie lubią konkurencji.....?!?
swoją drogą ciekaw jestem ilu jest strażników w moim okręgu
spróbuj się do nich dostać to ci powiedzą że jest już za dużo he he
Piotrek u mnie jest miejsce na strażnika jeden z kolegów zrezygnował i potrzebuję chętnego
Muszę dodać jeszcze że u mnie na j.Żywieckim są częste kontrole SSR i PSR a nawet miałem kilka w czasie nocnych zasiadek ale to i tak mało.Kilka ościennych kół mają porozumienie między sobą i jezioro jest podzielone na kilka sektorów które dane koła pilnują więc wiadomo od razu że tam gdzie dużo ludzi siedzi tam jest mało kontroli.Potem taki sektor zostaje nawiedzany kontrolami częściej a efekt po dwóch tygodniach(co drugi dzień kontrola) zostają ci którzy naprawdę przyjechali powędkować.A kontrole nocne tych na łodziach wyglądają tak że PSR ma wielki ponton z cichym silnikiem,noktowizor i widzą dokładnie gdzie ktoś stoi.Sam osobiście byłem kontrolowany w nocy i zostałem całkowicie zaskoczony a że zawsze jestem w porządku to byli bardzo zaskoczeni ,podziękowali i popłynęli dalej więc nawet w nocy są kontrole na akwenie i to jest to.Pozdrawiam.
Nic by się nie zmieniło. Byłoby tak samo.
Czy są kontrole czy ich nie ma kto przestrzega RAPR to przestrzega, a kogo on mało obchodzi to i tak robi co chce.
Jakiś czas jeździłem po bardzo biednym rejonie gdzie masa jest wód RZGW i tam na 1000% nie ma kontroli, ryba piękna i nie ma takiego kłusownictwa jak u nas, co w siacie to na brzegu. Miejscowi kłusują, ale biorą tyle co dla siebie i reszta wraca do wody.
w poprzednim roku bylem ponad 40 razy nad woda na 6 czy 7 akwenach miałem dwie kontrole i to tylko dlatego ze szykowali brzegi do zawodów wewnątrz okręgowych wszyscy sie znali a ja byłem obcy, to raz.Dwa razy na wiosnę raz jesienią trafiłem nad wode tuż pozarybieniu ,czyli dzień dwa po,obstawione wszystkie stanowiska jak nigdy i znowu sami swoi -czyli mieli cynk a wiem ze sie znali bo wystarczylo sluchać nawołań z brzegu na brzeg i opowiesci o pracy i wspolnych znajomych-i dziwnym trafem nie było żadnej ikontroli a przecież wiadomo że to po zarybieniu zjeżdzają sie chmary mięsiarzy-OCZYWIŚCIE NIE TYLKO-ale widać to po zachowaniu.Więc sobie tak myślę że może niema kontroli bo możnaby przecież złapać kolege z roboty i wtedy? wiec te kontrole to dlamnie takie yeti nikt nie widział a wszyscy wiedzą że jest, tylko kasy naszej żal
Witaj Piotr :)
Więc sam już zauważyłeś że nie jest łatwo,być strażnikiem!!! :))
w poprzednim roku bylem ponad 40 razy nad woda na 6 czy 7 akwenach miałem dwie kontrole i to tylko dlatego ze szykowali brzegi do zawodów wewnątrz okręgowych wszyscy sie znali a ja byłem obcy, to raz.Dwa razy na wiosnę raz jesienią trafiłem nad wode tuż pozarybieniu ,czyli dzień dwa po,obstawione wszystkie stanowiska jak nigdy i znowu sami swoi -czyli mieli cynk a wiem ze sie znali bo wystarczylo sluchać nawołań z brzegu na brzeg i opowiesci o pracy i wspolnych znajomych-i dziwnym trafem nie było żadnej ikontroli a przecież wiadomo że to po zarybieniu zjeżdzają sie chmary mięsiarzy-OCZYWIŚCIE NIE TYLKO-ale widać to po zachowaniu.Więc sobie tak myślę że może niema kontroli bo możnaby przecież złapać kolege z roboty i wtedy? wiec te kontrole to dlamnie takie yeti nikt nie widział a wszyscy wiedzą że jest, tylko kasy naszej żal.
Jakiej NASZEJ/ WASZEJ kasy kolego?
w poprzednim roku bylem ponad 40 razy nad woda na 6 czy 7 akwenach miałem dwie kontrole i to tylko dlatego ze szykowali brzegi do zawodów wewnątrz okręgowych wszyscy sie znali a ja byłem obcy, to raz.Dwa razy na wiosnę raz jesienią trafiłem nad wode tuż pozarybieniu ,czyli dzień dwa po,obstawione wszystkie stanowiska jak nigdy i znowu sami swoi -czyli mieli cynk a wiem ze sie znali bo wystarczylo sluchać nawołań z brzegu na brzeg i opowiesci o pracy i wspolnych znajomych-i dziwnym trafem nie było żadnej ikontroli a przecież wiadomo że to po zarybieniu zjeżdzają sie chmary mięsiarzy-OCZYWIŚCIE NIE TYLKO-ale widać to po zachowaniu.Więc sobie tak myślę że może niema kontroli bo możnaby przecież złapać kolege z roboty i wtedy? wiec te kontrole to dlamnie takie yeti nikt nie widział a wszyscy wiedzą że jest, tylko kasy naszej żal.
Jakiej NASZEJ/ WASZEJ kasy kolego?
A PSR skąd ma sprzęt? A płaci strażnikom w naturze? Przecież nie za zbiórek WOŚP tylko z naszej kasy.