Witem! W niedzielę wybieram się na ryby, nad jezioro, nie wiem czy jest tam dużo linów i karasi, ale wiem,ze są duże sztuki. Będę łowił głównie na białe robaki (najlepsze na tym łowisku), gnojaki i pszenicę. Zanęta traper lin-karaś. Jedna wędka na koszyk, druga na spławik. Tutaj moje pytanie, jakie wam najlepiej sprawdzają się aromaty na te ryby?
Według mnie, żadne aromaty nie są szczególnie potrzebne.To bzdura i tyle ; wszystkie te kompozycje zapachowe np: na karpia: banan, śmietanka, porzeczka itp. Nawet zwykły pęczak , bez aromatów potrafi rybę zwabić w miejsce połowu czy choćby kukurydza... Natomiast jest pośród zapachów, jeden szczególny bo przyciągający ryby nawet z dużej odległości: to zapach ziemi...
Według mnie, żadne aromaty nie są szczególnie potrzebne.To bzdura i tyle ; wszystkie te kompozycje zapachowe np: na karpia: banan, śmietanka, porzeczka itp. Nawet zwykły pęczak , bez aromatów potrafi rybę zwabić w miejsce połowu czy choćby kukurydza... Natomiast jest pośród zapachów, jeden szczególny bo przyciągający ryby nawet z dużej odległości: to zapach ziemi...
Ja kiedyś też eksperymentowałem z kukurydzą z wędkarskiego waniliową i zwykłą "Dawtona" słodką i na spożywczą nałapałem ryb, a na "rybną" nawet pstryknięcia nie było, dlatego do wanilii się troszkę zraziłem.
CześćAromat jest uzupełnieniem całokształtu zanęty - jej składu, gradacji, zapachu jej naturalnych składników. Być może często jest przeceniany ale bywa też niedoceniany.Nie da się i nie można powiedzieć, że naturalny zapach pęczaku czy kukurydzy jest dobry, zły czy najlepszy bo i ten pęczak i kukurydza jakoś tam pachną - ona mają aromat z tym, że nie jest to coś nienaturalnego. Natomiast z tą ziemią - czy ja wiem? Chciałoby się powiedzieć - to nakop ziemi i leć na ryby a my poczekamy na efekty. Ja największe karasie łowiłem na gotowaną podkwaszoną kukurydzę. Trzy takie kuku na włos zamiast kulki jak karpie nie chciały żerować i brały pojawiały karasie.Zdecydowanie skup się na składnikach zanęty a zapach pojawi się sam jak połączysz wszystkie składniki.JK
Dodaj do zanęty wiórki kokosowe,trochę karmelu, nostrzyka mielonego i mielonej kozieradki.Karaś i lin lubi zapach cynamonu.Też dodaj płaską łyżeczkę na kg zanęty.
"Dodaj do zanęty wiórki kokosowe,trochę karmelu, nostrzyka mielonego i mielonej kozieradki.Karaś i lin lubi zapach cynamonu.Też dodaj płaską łyżeczkę na kg zanęty." Cześć No i Romuald zdradziłeś swój tajny składnik :-))) JK
CześćAromat jest uzupełnieniem całokształtu zanęty - jej składu, gradacji, zapachu jej naturalnych składników. Być może często jest przeceniany ale bywa też niedoceniany.Nie da się i nie można powiedzieć, że naturalny zapach pęczaku czy kukurydzy jest dobry, zły czy najlepszy bo i ten pęczak i kukurydza jakoś tam pachną - ona mają aromat z tym, że nie jest to coś nienaturalnego. Natomiast z tą ziemią - czy ja wiem? Chciałoby się powiedzieć - to nakop ziemi i leć na ryby a my poczekamy na efekty. Ja największe karasie łowiłem na gotowaną podkwaszoną kukurydzę. Trzy takie kuku na włos zamiast kulki jak karpie nie chciały żerować i brały pojawiały karasie.Zdecydowanie skup się na składnikach zanęty a zapach pojawi się sam jak połączysz wszystkie składniki.JK
Panie Januszu. Tu nie chodzi o karpia. Mój niegdysiejszy kolega zawsze stosował do koszyczka ziemię spod nóg i powiem szczerze, bił mnie efektami na głowę. A powiem panu co mi się przydarzyło. Otóż łowiłem sobie na spławiczek. Jedna wędka, bo nie chciało mi się zbroić drugiej. Zerwał się okropny wiatr prosto w twarz. Powstały duże fale, które uniemożliwiały wędkowanie. Olałem wszystko, wyciągnąłem się na fotelu i obserwowałem jak spławik niesiony falami obija się o brzeg. Grunt miał jakieś 1,8 metra. Spławik leżał miotany falami przy samej krawędzi wody, a przynęta luźno szurała po dnie jakieś 35 cm pod lustrem. Nagle widzę, jak spławik zaiwania w lewo wzdłuż brzegu. Skręcam, wisi kaper 3,5 kilo. Hehe - myślę, no to dawaj drugi raz. Bez ceregieli. Wymiana przynęty i sru w to samo miejsce. Nie minęła minuta, spławik w lewo, wzdłuż brzegu na leżąco. No i kaper 4 kilo! No to dawaj raz jeszcze! To samo! około minuty i trzeci kaper wisi. Nie był taki duży, ale te 40 cm miał. Zjawisko wyglądało tak, że fale obijające się o brzeg spowodowały zmącenie przybrzeżnego pasa wody na szerokości około metra. Wniosek?! Karpie przypłynęły sprawdzić, czy fale nie wymyły jakichś smakołyków z brzegowej gleby. To zwyczajne zjawisko! Świeżo rozmyta ziemia wabi ryby karpiowate chyba najlepiej jak można! A sposoby z darnią? A dodawanie ziemi do zanęt? Skąd więc przekonanie, że ziemia to tylko dodatek? Szczególnie zaś jeśli chodzi o karpiowate! A te przypadki, kiedy bronowałem łowisko żeby się pozbyć wodorostów? Kilka rzutów wieszakiem, woda ostro zmącona i nagle, wbrew wszelkim prawidłom inwazja linów?! A tak! Bo czując że dno się dymi, postanowiły sprawdzić, co tez tu można znaleźć! Nie ignorowałbym ziemi. Z tym, że nie jakaś tam bełchatowska, czy usrana, ale ta, po której się łazi na łowisku! A linkowi posiekać kartofelków, bez przypraw, dosypać ze dwie garści robactwa, kipnąć puszkę kuku z puszki i pierdyknąć kawał darniny! O! Hehe! Potem tylko czekać na przegruntowanym zestawie. Pozdro all!
Ha - z tym się zgadzam :-)Ale nie z tym, że " zapach ziemi wabi ryby ".Bo to nie zapach ziemi a to co w niej ryby mogą znaleźć.One doskonale wiedzą, że po deszczu w brzegu mogą być robale, że wiatr potrafi poruszyć dno, które odkryje stołówkę :-)No ziemię ponoć się dodaje, żeby zanęta nie była za bogata - tak mówią wszyscy.Poruszyć dno w łowisku jest czym innym niż " zapach ziemi wabi ryby ". Nie od dziś wiadomo, że ryby można łowić na kąpieliskach po wyjściu z wody turystów.JK
Karaś i lin nie gardzi pokrojonym czerwonym oraz pinka i białego dołożyc do zanety. Nostrzyk jak najbardziej jest wskazany nie tylko, dodaję też kakao i kurkumę. Przeważnie łowi się na mulistym dnie wiec dywanik z ziemi pod spód nie zaszkodzi.
Do zanęty można dodać niewielką ilość cukru wanilinowego. Sam eksperymentowalem również z cukrem pudrem oraz rodzynkami. Do zanęty można, a nawet wskazane jest wlanie tego płynu w którym pływa kukurydza, a wtedy całość nabierze jeszcze lepszego zapachu.Pozdrawiam.
Ha - z tym się zgadzam :-)Ale nie z tym, że " zapach ziemi wabi ryby ".Bo to nie zapach ziemi a to co w niej ryby mogą znaleźć.One doskonale wiedzą, że po deszczu w brzegu mogą być robale, że wiatr potrafi poruszyć dno, które odkryje stołówkę :-)No ziemię ponoć się dodaje, żeby zanęta nie była za bogata - tak mówią wszyscy.Poruszyć dno w łowisku jest czym innym niż " zapach ziemi wabi ryby ". Nie od dziś wiadomo, że ryby można łowić na kąpieliskach po wyjściu z wody turystów.JK Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości .
Bravo- Zgadzam się z tobą w 100000%Wszystkie te ziemie bełchatowskie i inne duperele to wymysły firm aby zarobić jak najwięcej forsy .Najlepsze są naturalne składniki i zapachy .
wuja mi opowiadal ze jak byl dzieciakiem to łowilo sie po tym jak krowy wyszly z wody :) - podobno wchodzily popoludniu zeby sie umyc, ochłodzic i potem byly najlepsze brania - liny, leszcze itd ..;.
No ale panowie! Przemysł się musi z czegoś utrzymywać! Glinę wykopią gdzieś przy robotach budowy wałów, wysuszą, rozdrobnią, do worków popakują, a "gupek wędkorz" wszystko łyknie jak pelikan. I tak się to kręci. Ziemia bełchatowska! - Uhahahahahahaha. Dobreeeee! No powodzenia.
Dobrze że jeszcze są normalni ludzie nie wchłonięci tak w te firmowe gówna . Owszem wędki , kręciołki , żyłki i tak dalej ale nie wymysły typu glina , ziemia zapachy z kosmosu i całe te wszelkie badziewia . Kolega powyżej dobrze napisał jak pozyskują taką glinę czy ziemie . Wszystko kręci się na kasie i niestety wiekszość z wędkarzy zostało wchłonietych jak gabka w te nazwijmy delikatnie mówiąc zachodnie metody zwabiania ryb.
"Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości ." CześćŻe ja się wcześniej nie domyśliłem...Tyć Ci powiedziałem to weź se szpadel i se nakop tej ziemi o zapachu geosminy i pokaż efekty. Tylko samej ziemi - niech ona pachnie nawet CHANEL nr 5 ale zrób to a nie mędrkuj. Zrób i nie pisz, że coś tam czymś ma pachnieć. Pamiętaj, że Twoje posty czytają wędkarze niedoświadczeni gotowi naprawdę z wiaderkiem ziemi polecić na ryby. I stanie taki nad Wisłą i powie - na forum taki jeden mnie tak napisał...Nie namawiam też do tego, żeby walić bez opamiętania zanęty i inne wynalazki - we wszystkim należy zachować umiar. Natomiast z tymi aromatami to ja sobie myślę, że ideału nie ma. Czy to kurkuma, nostrzyk czy imbir jeśli skład zanęty będzie nie taki na nic nasze super tajne mikstury. Poza tym jeszcze do niedawna sądzono, że są zapachy " karpiowe " i np " leszczowe ". Nic bardziej błędnego - scopex wabi karpie i leszcze, ( a może właśnie i liny ), cynamon też, tutti-frutti to samo i pewnie jakby tak spraktykować to okaże się że na każdy zapach idzie złowić prawie każdą rybę. Jedno spraktykowałem i wiem - leszcze nie cierpią zapachu czarnego pieprzu. Jak wejdą w nęcone miejsce zeżrą wszystkie kulki ale tej w której jest dużo czarnego pieprzu nie ruszą. Bynajmniej mi tak się do dziś to sprawdza.JK
"Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości ."
Cześć
Że ja się wcześniej nie domyśliłem...
Tyć Ci powiedziałem to weź se szpadel i se nakop tej ziemi o zapachu geosminy i pokaż efekty. Tylko samej ziemi - niech ona pachnie nawet CHANEL nr 5 ale zrób to a nie mędrkuj. Zrób i nie pisz, że coś tam czymś ma pachnieć.
Pamiętaj, że Twoje posty czytają wędkarze niedoświadczeni gotowi naprawdę z wiaderkiem ziemi polecić na ryby. I stanie taki nad Wisłą i powie - na forum taki jeden mnie tak napisał...
Nie namawiam też do tego, żeby walić bez opamiętania zanęty i inne wynalazki - we wszystkim należy zachować umiar.
Natomiast z tymi aromatami to ja sobie myślę, że ideału nie ma. Czy to kurkuma, nostrzyk czy imbir jeśli skład zanęty będzie nie taki na nic nasze super tajne mikstury. Poza tym jeszcze do niedawna sądzono, że są zapachy " karpiowe " i np " leszczowe ". Nic bardziej błędnego - scopex wabi karpie i leszcze, ( a może właśnie i liny ), cynamon też, tutti-frutti to samo i pewnie jakby tak spraktykować to okaże się że na każdy zapach idzie złowić prawie każdą rybę. Jedno spraktykowałem i wiem - leszcze nie cierpią zapachu czarnego pieprzu. Jak wejdą w nęcone miejsce zeżrą wszystkie kulki ale tej w której jest dużo czarnego pieprzu nie ruszą. Bynajmniej mi tak się do dziś to sprawdza.
JK
"Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości ."
Cześć
Że ja się wcześniej nie domyśliłem...
Tyć Ci powiedziałem to weź se szpadel i se nakop tej ziemi o zapachu geosminy i pokaż efekty. Tylko samej ziemi - niech ona pachnie nawet CHANEL nr 5 ale zrób to a nie mędrkuj. Zrób i nie pisz, że coś tam czymś ma pachnieć.
Pamiętaj, że Twoje posty czytają wędkarze niedoświadczeni gotowi naprawdę z wiaderkiem ziemi polecić na ryby. I stanie taki nad Wisłą i powie - na forum taki jeden mnie tak napisał...
Nie namawiam też do tego, żeby walić bez opamiętania zanęty i inne wynalazki - we wszystkim należy zachować umiar.
Natomiast z tymi aromatami to ja sobie myślę, że ideału nie ma. Czy to kurkuma, nostrzyk czy imbir jeśli skład zanęty będzie nie taki na nic nasze super tajne mikstury. Poza tym jeszcze do niedawna sądzono, że są zapachy " karpiowe " i np " leszczowe ". Nic bardziej błędnego - scopex wabi karpie i leszcze, ( a może właśnie i liny ), cynamon też, tutti-frutti to samo i pewnie jakby tak spraktykować to okaże się że na każdy zapach idzie złowić prawie każdą rybę. Jedno spraktykowałem i wiem - leszcze nie cierpią zapachu czarnego pieprzu. Jak wejdą w nęcone miejsce zeżrą wszystkie kulki ale tej w której jest dużo czarnego pieprzu nie ruszą. Bynajmniej mi tak się do dziś to sprawdza.
JK
Ja raczej z sama ziemią też bym nie zaryzykował:-)
"Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości ."
Cześć
Że ja się wcześniej nie domyśliłem...
Tyć Ci powiedziałem to weź se szpadel i se nakop tej ziemi o zapachu geosminy i pokaż efekty. Tylko samej ziemi - niech ona pachnie nawet CHANEL nr 5 ale zrób to a nie mędrkuj. Zrób i nie pisz, że coś tam czymś ma pachnieć.
Pamiętaj, że Twoje posty czytają wędkarze niedoświadczeni gotowi naprawdę z wiaderkiem ziemi polecić na ryby. I stanie taki nad Wisłą i powie - na forum taki jeden mnie tak napisał...
Nie namawiam też do tego, żeby walić bez opamiętania zanęty i inne wynalazki - we wszystkim należy zachować umiar.
Natomiast z tymi aromatami to ja sobie myślę, że ideału nie ma. Czy to kurkuma, nostrzyk czy imbir jeśli skład zanęty będzie nie taki na nic nasze super tajne mikstury. Poza tym jeszcze do niedawna sądzono, że są zapachy " karpiowe " i np " leszczowe ". Nic bardziej błędnego - scopex wabi karpie i leszcze, ( a może właśnie i liny ), cynamon też, tutti-frutti to samo i pewnie jakby tak spraktykować to okaże się że na każdy zapach idzie złowić prawie każdą rybę. Jedno spraktykowałem i wiem - leszcze nie cierpią zapachu czarnego pieprzu. Jak wejdą w nęcone miejsce zeżrą wszystkie kulki ale tej w której jest dużo czarnego pieprzu nie ruszą. Bynajmniej mi tak się do dziś to sprawdza.
JK
Ja raczej z sama ziemią też bym nie zaryzykował:-)
Ziemia zła ...A z gównami ze sklepu to nikt nie ma oporów.Dlaczego?
Szkoda, ze wędkarze już zapomnieli o starej jak świat metodzie zanęcania darnią z robalami. Brało się kawał darniny, wkładało do wiaderka, posypywało pinką i białymi, potem skrapiało się wodą. Robale właziły wgłąb darni. Potem toto wrzucało się do wody w wybranym miejscu dodatkowo podrzucając dwie, trzy saperki ziemi, która smużyła od uderzenia o wodę aż do dna. Potem robale pod wodą częściowo wyłaziły z darni a ryby w amoku rozgrabiały darń na mak. I w takim miejscu łowiło się ładne sztuki wszelkich gatunków. Pamiętam, że przy odpowiednim przygotowaniu takiej darni, wystarczyło w ciągu dnia ze trzy razy powtórzyć procedurę.
A dziś idzie się do sklepu i kupuje się zwyczajną ziemię, po której chodzi ludzkie plemię od setek tysięcy lat. Cóż, każdy pomysł na zrobienie kasy jest dobry. Potrzebni są tylko naiwniacy, co kupią coś, po czym od oseska łażą codziennie. Może to być ziemia bełchatowska, katowicka, krakowska, a może i księżycowa. Nie! Księżycowa nie, bo tam nie ma ziemi. Poniosło mnie z tym przykładem. Ale może być usrana. I tez będzie nęciła. :)
"co to za frajda wyszukac rybe i ja wyjac?" A to jak wyszukasz to i zmusisz do tego żeby brała ;-)Wielu wędkarzom echo służy tylko i wyłącznie do sprawdzenie konfiguracji dna. Ale te zawiłości posiadania i używania echosondy myślę, że lepiej wytłumaczy Kolega Kedzio.JK
Zdziwiłbyś się. Kiedyś myślałem że jak nie biorą, to ich nie ma w okolicy. Teraz widzę, że są, pływają sobie w pół toni i w dupęcji mają przynętę. Jak myślisz, że mi to echo pomogło namierzyć rybę, to się zastanów dobrze zanim jeszcze mnie trącisz o cokolwiek, bo kupa ludzi tu wie, że jestem wrogiem namierzania ryb! Jak kupujesz echo, to po to by ryby namierzać? A słyszałeś o innych aspektach echa? No niby gdzie miałeś słyszeć. Może jak dorośniesz, to usłyszysz. Jest jeszcze takie cuś, co się zowie poznanie łowiska młody.
"co to za frajda wyszukac rybe i ja wyjac?" A to jak wyszukasz to i zmusisz do tego żeby brała ;-)Wielu wędkarzom echo służy tylko i wyłącznie do sprawdzenie konfiguracji dna. Ale te zawiłości posiadania i używania echosondy myślę, że lepiej wytłumaczy Kolega Kedzio.JK
Dokładnie panie Januszu! Dziś je widziałem. Było ich masa! metr nad dnem. Różnych cudów próbowałem, ale nie da się ich zmusić. Nie ten dzień, nie ta pora. A młodemu życzę, żeby się nauczył łowić na echo - :) Ja jeszcze nie potrafię. :) Dupa żem jest!
Mi podczas łowienia linów sprawdzał sie aromat truskawkowy jakiejś niemieckiej firmy. Nabyłem go przez przypadek bo zauważyłem, że akurat był w przecenie
Witam. Specjalizuję się w łowieniu Karasi, bo to niezwykle ekscytujące. To nie prawda co napisałeś, ponieważ przy wzmożonej aktywności i presji wędkarskiej ryba szuka numeru jeden jeśli chodzi o podaną zanętę. Dobrze jest stosować samą, kupną. ja osobiście używam zanęt firmy DRAGON. Jeśli chodzi o lina, karasia to dragon ELITE. Do zanęty dodaję miodu, wg mnie numer 1 w guście tego typu ryb. doskonale klei zanętę, w połączeniu z bułką tartą. do tego dodaję anyżu. Efekt gwarantowany. Pozdrawiam;)
Mi się sprawdza atraktor Robinsona Tench&Carrasio. Ma lekko orzechowy zapach. Można go zakupić tu : http://allegro.pl/atraktor-robinson-mvde-tench-and-carassio-i3338289452.html
Witem! W niedzielę wybieram się na ryby, nad jezioro, nie wiem czy jest tam dużo linów i karasi, ale wiem,ze są duże sztuki. Będę łowił głównie na białe robaki (najlepsze na tym łowisku), gnojaki i pszenicę. Zanęta traper lin-karaś. Jedna wędka na koszyk, druga na spławik. Tutaj moje pytanie, jakie wam najlepiej sprawdzają się aromaty na te ryby?
Ja używam Anpio lin-karaś. Wabi piękne karasie. Owe ryby możesz zobaczyć na moim blogu w ostatnim wpisie ;)
dla mnie dobry jest traper lin-karaś
Według mnie, żadne aromaty nie są szczególnie potrzebne.To bzdura i tyle ; wszystkie te kompozycje zapachowe np: na karpia: banan, śmietanka, porzeczka itp. Nawet zwykły pęczak , bez aromatów potrafi rybę zwabić w miejsce połowu czy choćby kukurydza... Natomiast jest pośród zapachów, jeden szczególny bo przyciągający ryby nawet z dużej odległości: to zapach ziemi...
Według mnie, żadne aromaty nie są szczególnie potrzebne.To bzdura i tyle ; wszystkie te kompozycje zapachowe np: na karpia: banan, śmietanka, porzeczka itp. Nawet zwykły pęczak , bez aromatów potrafi rybę zwabić w miejsce połowu czy choćby kukurydza... Natomiast jest pośród zapachów, jeden szczególny bo przyciągający ryby nawet z dużej odległości: to zapach ziemi...
Ja kiedyś też eksperymentowałem z kukurydzą z wędkarskiego waniliową i zwykłą "Dawtona" słodką i na spożywczą nałapałem ryb, a na "rybną" nawet pstryknięcia nie było, dlatego do wanilii się troszkę zraziłem.
CześćAromat jest uzupełnieniem całokształtu zanęty - jej składu, gradacji, zapachu jej naturalnych składników. Być może często jest przeceniany ale bywa też niedoceniany.Nie da się i nie można powiedzieć, że naturalny zapach pęczaku czy kukurydzy jest dobry, zły czy najlepszy bo i ten pęczak i kukurydza jakoś tam pachną - ona mają aromat z tym, że nie jest to coś nienaturalnego. Natomiast z tą ziemią - czy ja wiem? Chciałoby się powiedzieć - to nakop ziemi i leć na ryby a my poczekamy na efekty. Ja największe karasie łowiłem na gotowaną podkwaszoną kukurydzę. Trzy takie kuku na włos zamiast kulki jak karpie nie chciały żerować i brały pojawiały karasie.Zdecydowanie skup się na składnikach zanęty a zapach pojawi się sam jak połączysz wszystkie składniki.JK
Traper Lin
Dodaj do zanęty wiórki kokosowe,trochę karmelu, nostrzyka mielonego i mielonej kozieradki.Karaś i lin lubi zapach cynamonu.Też dodaj płaską łyżeczkę na kg zanęty.
"Dodaj do zanęty wiórki kokosowe,trochę karmelu, nostrzyka mielonego i mielonej kozieradki.Karaś i lin lubi zapach cynamonu.Też dodaj płaską łyżeczkę na kg zanęty."
Cześć No i Romuald zdradziłeś swój tajny składnik :-)))
JK
CześćAromat jest uzupełnieniem całokształtu zanęty - jej składu, gradacji, zapachu jej naturalnych składników. Być może często jest przeceniany ale bywa też niedoceniany.Nie da się i nie można powiedzieć, że naturalny zapach pęczaku czy kukurydzy jest dobry, zły czy najlepszy bo i ten pęczak i kukurydza jakoś tam pachną - ona mają aromat z tym, że nie jest to coś nienaturalnego. Natomiast z tą ziemią - czy ja wiem? Chciałoby się powiedzieć - to nakop ziemi i leć na ryby a my poczekamy na efekty. Ja największe karasie łowiłem na gotowaną podkwaszoną kukurydzę. Trzy takie kuku na włos zamiast kulki jak karpie nie chciały żerować i brały pojawiały karasie.Zdecydowanie skup się na składnikach zanęty a zapach pojawi się sam jak połączysz wszystkie składniki.JK
Panie Januszu. Tu nie chodzi o karpia. Mój niegdysiejszy kolega zawsze stosował do koszyczka ziemię spod nóg i powiem szczerze, bił mnie efektami na głowę. A powiem panu co mi się przydarzyło. Otóż łowiłem sobie na spławiczek. Jedna wędka, bo nie chciało mi się zbroić drugiej. Zerwał się okropny wiatr prosto w twarz. Powstały duże fale, które uniemożliwiały wędkowanie. Olałem wszystko, wyciągnąłem się na fotelu i obserwowałem jak spławik niesiony falami obija się o brzeg. Grunt miał jakieś 1,8 metra. Spławik leżał miotany falami przy samej krawędzi wody, a przynęta luźno szurała po dnie jakieś 35 cm pod lustrem. Nagle widzę, jak spławik zaiwania w lewo wzdłuż brzegu. Skręcam, wisi kaper 3,5 kilo. Hehe - myślę, no to dawaj drugi raz. Bez ceregieli. Wymiana przynęty i sru w to samo miejsce. Nie minęła minuta, spławik w lewo, wzdłuż brzegu na leżąco. No i kaper 4 kilo! No to dawaj raz jeszcze! To samo! około minuty i trzeci kaper wisi. Nie był taki duży, ale te 40 cm miał. Zjawisko wyglądało tak, że fale obijające się o brzeg spowodowały zmącenie przybrzeżnego pasa wody na szerokości około metra. Wniosek?! Karpie przypłynęły sprawdzić, czy fale nie wymyły jakichś smakołyków z brzegowej gleby. To zwyczajne zjawisko! Świeżo rozmyta ziemia wabi ryby karpiowate chyba najlepiej jak można! A sposoby z darnią? A dodawanie ziemi do zanęt? Skąd więc przekonanie, że ziemia to tylko dodatek? Szczególnie zaś jeśli chodzi o karpiowate! A te przypadki, kiedy bronowałem łowisko żeby się pozbyć wodorostów? Kilka rzutów wieszakiem, woda ostro zmącona i nagle, wbrew wszelkim prawidłom inwazja linów?! A tak! Bo czując że dno się dymi, postanowiły sprawdzić, co tez tu można znaleźć! Nie ignorowałbym ziemi. Z tym, że nie jakaś tam bełchatowska, czy usrana, ale ta, po której się łazi na łowisku! A linkowi posiekać kartofelków, bez przypraw, dosypać ze dwie garści robactwa, kipnąć puszkę kuku z puszki i pierdyknąć kawał darniny! O! Hehe! Potem tylko czekać na przegruntowanym zestawie. Pozdro all!
Ha - z tym się zgadzam :-)Ale nie z tym, że " zapach ziemi wabi ryby ".Bo to nie zapach ziemi a to co w niej ryby mogą znaleźć.One doskonale wiedzą, że po deszczu w brzegu mogą być robale, że wiatr potrafi poruszyć dno, które odkryje stołówkę :-)No ziemię ponoć się dodaje, żeby zanęta nie była za bogata - tak mówią wszyscy.Poruszyć dno w łowisku jest czym innym niż " zapach ziemi wabi ryby ". Nie od dziś wiadomo, że ryby można łowić na kąpieliskach po wyjściu z wody turystów.JK
Ale ryba kojarzy właśnie zapachy pochodzące z wymulonej ziemi ze stołówką, która się otworzyła. :)
Dobranoc.
Karaś i lin nie gardzi pokrojonym czerwonym oraz pinka i białego dołożyc do zanety.
Nostrzyk jak najbardziej jest wskazany nie tylko, dodaję też kakao i kurkumę.
Przeważnie łowi się na mulistym dnie wiec dywanik z ziemi pod spód nie zaszkodzi.
Do zanęty można dodać niewielką ilość cukru wanilinowego. Sam eksperymentowalem również z cukrem pudrem oraz rodzynkami. Do zanęty można, a nawet wskazane jest wlanie tego płynu w którym pływa kukurydza, a wtedy całość nabierze jeszcze lepszego zapachu.Pozdrawiam.
Ha - z tym się zgadzam :-)Ale nie z tym, że " zapach ziemi wabi ryby ".Bo to nie zapach ziemi a to co w niej ryby mogą znaleźć.One doskonale wiedzą, że po deszczu w brzegu mogą być robale, że wiatr potrafi poruszyć dno, które odkryje stołówkę :-)No ziemię ponoć się dodaje, żeby zanęta nie była za bogata - tak mówią wszyscy.Poruszyć dno w łowisku jest czym innym niż " zapach ziemi wabi ryby ". Nie od dziś wiadomo, że ryby można łowić na kąpieliskach po wyjściu z wody turystów.JK
Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości .
Bravo- Zgadzam się z tobą w 100000%Wszystkie te ziemie bełchatowskie i inne duperele to wymysły firm aby zarobić jak najwięcej forsy .Najlepsze są naturalne składniki i zapachy .
wuja mi opowiadal ze jak byl dzieciakiem to łowilo sie po tym jak krowy wyszly z wody :) - podobno wchodzily popoludniu zeby sie umyc, ochłodzic i potem byly najlepsze brania - liny, leszcze itd ..;.
No ale panowie! Przemysł się musi z czegoś utrzymywać! Glinę wykopią gdzieś przy robotach budowy wałów, wysuszą, rozdrobnią, do worków popakują, a "gupek wędkorz" wszystko łyknie jak pelikan. I tak się to kręci. Ziemia bełchatowska! - Uhahahahahahaha. Dobreeeee! No powodzenia.
Dobrze że jeszcze są normalni ludzie nie wchłonięci tak w te firmowe gówna . Owszem wędki , kręciołki , żyłki i tak dalej ale nie wymysły typu glina , ziemia zapachy z kosmosu i całe te wszelkie badziewia . Kolega powyżej dobrze napisał jak pozyskują taką glinę czy ziemie . Wszystko kręci się na kasie i niestety wiekszość z wędkarzy zostało wchłonietych jak gabka w te nazwijmy delikatnie mówiąc zachodnie metody zwabiania ryb.
"Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości ."
CześćŻe ja się wcześniej nie domyśliłem...Tyć Ci powiedziałem to weź se szpadel i se nakop tej ziemi o zapachu geosminy i pokaż efekty. Tylko samej ziemi - niech ona pachnie nawet CHANEL nr 5 ale zrób to a nie mędrkuj. Zrób i nie pisz, że coś tam czymś ma pachnieć. Pamiętaj, że Twoje posty czytają wędkarze niedoświadczeni gotowi naprawdę z wiaderkiem ziemi polecić na ryby. I stanie taki nad Wisłą i powie - na forum taki jeden mnie tak napisał...Nie namawiam też do tego, żeby walić bez opamiętania zanęty i inne wynalazki - we wszystkim należy zachować umiar.
Natomiast z tymi aromatami to ja sobie myślę, że ideału nie ma. Czy to kurkuma, nostrzyk czy imbir jeśli skład zanęty będzie nie taki na nic nasze super tajne mikstury. Poza tym jeszcze do niedawna sądzono, że są zapachy " karpiowe " i np " leszczowe ". Nic bardziej błędnego - scopex wabi karpie i leszcze, ( a może właśnie i liny ), cynamon też, tutti-frutti to samo i pewnie jakby tak spraktykować to okaże się że na każdy zapach idzie złowić prawie każdą rybę. Jedno spraktykowałem i wiem - leszcze nie cierpią zapachu czarnego pieprzu. Jak wejdą w nęcone miejsce zeżrą wszystkie kulki ale tej w której jest dużo czarnego pieprzu nie ruszą. Bynajmniej mi tak się do dziś to sprawdza.JK
"Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości ."
Cześć Że ja się wcześniej nie domyśliłem... Tyć Ci powiedziałem to weź se szpadel i se nakop tej ziemi o zapachu geosminy i pokaż efekty. Tylko samej ziemi - niech ona pachnie nawet CHANEL nr 5 ale zrób to a nie mędrkuj. Zrób i nie pisz, że coś tam czymś ma pachnieć. Pamiętaj, że Twoje posty czytają wędkarze niedoświadczeni gotowi naprawdę z wiaderkiem ziemi polecić na ryby. I stanie taki nad Wisłą i powie - na forum taki jeden mnie tak napisał... Nie namawiam też do tego, żeby walić bez opamiętania zanęty i inne wynalazki - we wszystkim należy zachować umiar.
Natomiast z tymi aromatami to ja sobie myślę, że ideału nie ma. Czy to kurkuma, nostrzyk czy imbir jeśli skład zanęty będzie nie taki na nic nasze super tajne mikstury. Poza tym jeszcze do niedawna sądzono, że są zapachy " karpiowe " i np " leszczowe ". Nic bardziej błędnego - scopex wabi karpie i leszcze, ( a może właśnie i liny ), cynamon też, tutti-frutti to samo i pewnie jakby tak spraktykować to okaże się że na każdy zapach idzie złowić prawie każdą rybę. Jedno spraktykowałem i wiem - leszcze nie cierpią zapachu czarnego pieprzu. Jak wejdą w nęcone miejsce zeżrą wszystkie kulki ale tej w której jest dużo czarnego pieprzu nie ruszą. Bynajmniej mi tak się do dziś to sprawdza. JK
z czym sie nie domyśliłeś?
"Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości ."
Cześć Że ja się wcześniej nie domyśliłem... Tyć Ci powiedziałem to weź se szpadel i se nakop tej ziemi o zapachu geosminy i pokaż efekty. Tylko samej ziemi - niech ona pachnie nawet CHANEL nr 5 ale zrób to a nie mędrkuj. Zrób i nie pisz, że coś tam czymś ma pachnieć. Pamiętaj, że Twoje posty czytają wędkarze niedoświadczeni gotowi naprawdę z wiaderkiem ziemi polecić na ryby. I stanie taki nad Wisłą i powie - na forum taki jeden mnie tak napisał... Nie namawiam też do tego, żeby walić bez opamiętania zanęty i inne wynalazki - we wszystkim należy zachować umiar.
Natomiast z tymi aromatami to ja sobie myślę, że ideału nie ma. Czy to kurkuma, nostrzyk czy imbir jeśli skład zanęty będzie nie taki na nic nasze super tajne mikstury. Poza tym jeszcze do niedawna sądzono, że są zapachy " karpiowe " i np " leszczowe ". Nic bardziej błędnego - scopex wabi karpie i leszcze, ( a może właśnie i liny ), cynamon też, tutti-frutti to samo i pewnie jakby tak spraktykować to okaże się że na każdy zapach idzie złowić prawie każdą rybę. Jedno spraktykowałem i wiem - leszcze nie cierpią zapachu czarnego pieprzu. Jak wejdą w nęcone miejsce zeżrą wszystkie kulki ale tej w której jest dużo czarnego pieprzu nie ruszą. Bynajmniej mi tak się do dziś to sprawdza. JK
Ja raczej z sama ziemią też bym nie zaryzykował:-)
"Zapach ziemi przyciąga ryby z dużej odległości, gdyż gleba to przede wszystkim: środowisko życia różnych drobnych organizmów, po drugie : skupisko materii martwej ( cząstki roślinności), po trzecie zaś: źródło soli mineralnych. Zapach gleby, bierze się z obecności promieniowców produkujących geosminę (związek chemiczny o silnym zapachu ziemi). Z kolei ta sama geosmina, nadaje charakterystyczny zapach rybom przydennym takim jak lin, karp , karaś także sum itp. Myślę ,że takie wyjaśnienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości ."
Cześć Że ja się wcześniej nie domyśliłem... Tyć Ci powiedziałem to weź se szpadel i se nakop tej ziemi o zapachu geosminy i pokaż efekty. Tylko samej ziemi - niech ona pachnie nawet CHANEL nr 5 ale zrób to a nie mędrkuj. Zrób i nie pisz, że coś tam czymś ma pachnieć. Pamiętaj, że Twoje posty czytają wędkarze niedoświadczeni gotowi naprawdę z wiaderkiem ziemi polecić na ryby. I stanie taki nad Wisłą i powie - na forum taki jeden mnie tak napisał... Nie namawiam też do tego, żeby walić bez opamiętania zanęty i inne wynalazki - we wszystkim należy zachować umiar.
Natomiast z tymi aromatami to ja sobie myślę, że ideału nie ma. Czy to kurkuma, nostrzyk czy imbir jeśli skład zanęty będzie nie taki na nic nasze super tajne mikstury. Poza tym jeszcze do niedawna sądzono, że są zapachy " karpiowe " i np " leszczowe ". Nic bardziej błędnego - scopex wabi karpie i leszcze, ( a może właśnie i liny ), cynamon też, tutti-frutti to samo i pewnie jakby tak spraktykować to okaże się że na każdy zapach idzie złowić prawie każdą rybę. Jedno spraktykowałem i wiem - leszcze nie cierpią zapachu czarnego pieprzu. Jak wejdą w nęcone miejsce zeżrą wszystkie kulki ale tej w której jest dużo czarnego pieprzu nie ruszą. Bynajmniej mi tak się do dziś to sprawdza. JK
Ja raczej z sama ziemią też bym nie zaryzykował:-)
Ziemia zła ...A z gównami ze sklepu to nikt nie ma oporów.Dlaczego?
Szkoda, ze wędkarze już zapomnieli o starej jak świat metodzie zanęcania darnią z robalami. Brało się kawał darniny, wkładało do wiaderka, posypywało pinką i białymi, potem skrapiało się wodą. Robale właziły wgłąb darni. Potem toto wrzucało się do wody w wybranym miejscu dodatkowo podrzucając dwie, trzy saperki ziemi, która smużyła od uderzenia o wodę aż do dna. Potem robale pod wodą częściowo wyłaziły z darni a ryby w amoku rozgrabiały darń na mak. I w takim miejscu łowiło się ładne sztuki wszelkich gatunków. Pamiętam, że przy odpowiednim przygotowaniu takiej darni, wystarczyło w ciągu dnia ze trzy razy powtórzyć procedurę.
A dziś idzie się do sklepu i kupuje się zwyczajną ziemię, po której chodzi ludzkie plemię od setek tysięcy lat. Cóż, każdy pomysł na zrobienie kasy jest dobry. Potrzebni są tylko naiwniacy, co kupią coś, po czym od oseska łażą codziennie. Może to być ziemia bełchatowska, katowicka, krakowska, a może i księżycowa. Nie! Księżycowa nie, bo tam nie ma ziemi. Poniosło mnie z tym przykładem. Ale może być usrana. I tez będzie nęciła. :)
A ja kupił żem se echo i raniutko jadu je testować. Ot, i po sprawie. :)
co to za frajda wyszukac rybe i ja wyjac?
"co to za frajda wyszukac rybe i ja wyjac?"
A to jak wyszukasz to i zmusisz do tego żeby brała ;-)Wielu wędkarzom echo służy tylko i wyłącznie do sprawdzenie konfiguracji dna. Ale te zawiłości posiadania i używania echosondy myślę, że lepiej wytłumaczy Kolega Kedzio.JK
co to za frajda wyszukac rybe i ja wyjac?
Zdziwiłbyś się. Kiedyś myślałem że jak nie biorą, to ich nie ma w okolicy. Teraz widzę, że są, pływają sobie w pół toni i w dupęcji mają przynętę. Jak myślisz, że mi to echo pomogło namierzyć rybę, to się zastanów dobrze zanim jeszcze mnie trącisz o cokolwiek, bo kupa ludzi tu wie, że jestem wrogiem namierzania ryb! Jak kupujesz echo, to po to by ryby namierzać? A słyszałeś o innych aspektach echa? No niby gdzie miałeś słyszeć. Może jak dorośniesz, to usłyszysz. Jest jeszcze takie cuś, co się zowie poznanie łowiska młody.
"co to za frajda wyszukac rybe i ja wyjac?"
A to jak wyszukasz to i zmusisz do tego żeby brała ;-)Wielu wędkarzom echo służy tylko i wyłącznie do sprawdzenie konfiguracji dna. Ale te zawiłości posiadania i używania echosondy myślę, że lepiej wytłumaczy Kolega Kedzio.JK
Dokładnie panie Januszu! Dziś je widziałem. Było ich masa! metr nad dnem. Różnych cudów próbowałem, ale nie da się ich zmusić. Nie ten dzień, nie ta pora. A młodemu życzę, żeby się nauczył łowić na echo - :) Ja jeszcze nie potrafię. :) Dupa żem jest!
One nie biorą bo wiedzą,że są obserwowane.Cwane bestie!
Mi podczas łowienia linów sprawdzał sie aromat truskawkowy jakiejś niemieckiej firmy. Nabyłem go przez przypadek bo zauważyłem, że akurat był w przecenie
Witam. Specjalizuję się w łowieniu Karasi, bo to niezwykle ekscytujące. To nie prawda co napisałeś, ponieważ przy wzmożonej aktywności i presji wędkarskiej ryba szuka numeru jeden jeśli chodzi o podaną zanętę. Dobrze jest stosować samą, kupną. ja osobiście używam zanęt firmy DRAGON. Jeśli chodzi o lina, karasia to dragon ELITE. Do zanęty dodaję miodu, wg mnie numer 1 w guście tego typu ryb. doskonale klei zanętę, w połączeniu z bułką tartą. do tego dodaję anyżu. Efekt gwarantowany. Pozdrawiam;)
Mi się sprawdza atraktor Robinsona Tench&Carrasio. Ma lekko orzechowy zapach. Można go zakupić tu : http://allegro.pl/atraktor-robinson-mvde-tench-and-carassio-i3338289452.html