Witam! Podczas tegorocznego spiningowania w lecie zauważyłem pewną rybę, która zawsze w tym samym miejscu wypływała co jakiś czas na powierzchnię i zostawiała wir. Czy to był sum? Dodam, że dało się to zauważyć przez pewien okres(około miesiąc), później ryba znikła. Pozdrawiam!
WITAM!Miałem podobną sytuację. Tylko, że u mnie ryba wypływała na płyciznę w czasie podwyższonej wody. W tedy był to olbrzymi kleń jakiego w życiu nie widziałem. Co do tej ryby mógłbyś podać ile miała na oko dł. i jej kształt.połamania kija Wojtek
Niestety nie wiem ile miała długości gdyż to działo się jakieś 10 - 15 m od brzegu na granicy nurtu i spokojniejszej wody. Dziwne było to że zawsze robiła to idealnie w tym samym miejscu.
Jaka była częstotliwość tego zjawiska? Było cykliczne? Ile czasu upływało pomiędzy spławami? Bo być może wytłumaczenie tego zjawiska może być prozaiczne.
Z czasem to było różnie nieraz raz na 10 minut czasem raz na pól godziny a czasem częściej. Na bolenia to nie wyglądało. Myślałem ze to może sum albo brzana, ale nic w necie nie znalazłem
Obserwowałem kiedyś podobne zjawisko. Na Rzece Odrze, na skraju pięknego progu powstałego na skutek obsunięcia umocnień z żużlobetonu, na granicy ostro zarysowanego warkocza co kilka minut, a czasem co kilkanaście pojawiał się efekt pięknego spławu. Intrygowało mnie to zjawisko więc zająłem miejsce nieopodal by mieć je na oku.
Pierwszego dnia nic się nie wyjaśniło. Patrzyłem na to i dumałem.... dumałem...
Drugiego dnia postanowiłem znów pójść w to miejsce. Około południa to coś wychyliło się bardziej niż przed kilkoma minutami, ba - bardziej niż poprzedniego dnia i następnego od rana. Zauważyłem śliczną, mieniącą sie w słońcu kanonadę iskier w błękitnej poświacie.
Pomyślałem:
-Czyli to nie sum......... nie brzana......... nie bolek.....
Potem była przerwa w połowach trwająca ze trzy dni, aż wreszcie postanowiłem znów wybrać się w to miejsce. Cały dzień obserwowałem co kilka... kilkanaście minut to samo zjawisko, które objawiało się dokładnie w tym samym miejscu, a przesuwało sie nieznacznie o pół metra w jedną lub drugą stronę. Tego dnia jednak lustro wody było wyżej, bo z Czech spuszczano wodę nagromadzoną w zbiornikach retencyjnych.
Woda powoli się podnosiła.
Po kilku godzinach woda podeszła mi pod stopy, czyli podniosła się o jakieś 15 centymetrów.
Około 17.30 spojrzałem w kierunku zagadkowego obiektu i w tym momencie coś drgnęło. Wir ukazał się w postaci powiększonej o kilkadziesiąt procent i nagle zniknął, a dwa metry dalej na wodzie ukazała się ogromna decha omotana drutem kolczastym, na którym uwiesił się kawał błękitnej folii.
Zrozumiałem, że obserwowane spławy były efektem zaczepienia się o jakiś głaz lub pień owej dechy, która miotana prądem rzeki raz po raz odwracała się w taki sposób, że kawał folii powodował zawirowanie i pokazywał błękitny odblask w słońcu. Kiedy woda się podniosła drut albo się odłamał, albo kamień czy pień się przesunął i to coś rwane nurtem odpłynęło na moich oczach.
Od tej chwili rzekome spławy ustały, a ja bogatszy o jedno doświadczenie pojechałem do domu z jedną brzaną która mierzyła 52 cm.
Może i Twoje zagadkowe zjawisko ma swoją genezę w podobnym zbiegu okoliczności?
To znaczy że całe doświadczenie akwarystów jest nic nie warte, bo ktoś , gdzieś widział nasze rybki jak się dobrze miały.
Ja o moje dbałem zgodnie z kanonami sztuki hodowli w akwarium. Składały ikrę, woziłem pokarm zdobywany na łonie natury, łapałem muszki i takie tam srele duperele. Utrzymywałem temperaturę komfortową dla danych gatunków.
Widać niepotrzebnie sie starałem, bo wystarczy nalać wody ( może takiej prosto z kranu) wsypać rybiszony, kupić suchą rozwielitkę, założyć kawałek pompki od roweru i już jest sprawa załatwiona. A ja głupi czytałem książki, zasięgałem porad kolegów akwarystów, leczyłem ryby gdy zachorowały... Wszystko to robiłem niepotrzebnie.
Gratuluję podejścia i pojęcia.
Pytającemu Koledze pozostaje życzyć wsiewo haroszewo.
Kuźwa pomyliłem wątki - sorry. Proszę moda o usunięcie tego wpisu powyżej.
Ja toże Pazdrawlaju i wsiewo haroszewo .
Myślę , że ta ryba nazywała się " MARYNISTYKA "
bo to jest tak jak się chce o czymś bardzo napisać ale się nie bardzo wie co się pisze lub nie bardzo się wie jak się wie i kiedy . A gdy się zbyt mało zaobserwowało to wtedy budź zdarow mój Kolego Homeopato !
Nie wiem skąd żeś się gościu wziął, ale sam chyba nie bardzo wiesz co piszesz i gdzie piszesz. Jak masz co mądrego do powiedzenia to zapraszam, a jak masz sie czepiać byle czego to wal się.
Kuźwa pomyliłem wątki - sorry. Proszę moda o usunięcie tego wpisu powyżej.
Ja toże Pazdrawlaju i wsiewo haroszewo .
Myślę , że ta ryba nazywała się " MARYNISTYKA "
bo to jest tak jak się chce o czymś bardzo napisać ale się nie bardzo wie co się pisze lub nie bardzo się wie jak się wie i kiedy . A gdy się zbyt mało zaobserwowało to wtedy budź zdarow mój Kolego Homeopato !
Witam! Podczas tegorocznego spiningowania w lecie zauważyłem pewną rybę, która zawsze w tym samym miejscu wypływała co jakiś czas na powierzchnię i zostawiała wir. Czy to był sum? Dodam, że dało się to zauważyć przez pewien okres(około miesiąc), później ryba znikła. Pozdrawiam!
WITAM!Miałem podobną sytuację. Tylko, że u mnie ryba wypływała na płyciznę w czasie podwyższonej wody. W tedy był to olbrzymi kleń jakiego w życiu nie widziałem. Co do tej ryby mógłbyś podać ile miała na oko dł. i jej kształt.połamania kija Wojtek
Niestety nie wiem ile miała długości gdyż to działo się jakieś 10 - 15 m od brzegu na granicy nurtu i spokojniejszej wody. Dziwne było to że zawsze robiła to idealnie w tym samym miejscu.
Jaka była częstotliwość tego zjawiska? Było cykliczne? Ile czasu upływało pomiędzy spławami? Bo być może wytłumaczenie tego zjawiska może być prozaiczne.
Z czasem to było różnie nieraz raz na 10 minut czasem raz na pól godziny a czasem częściej. Na bolenia to nie wyglądało. Myślałem ze to może sum albo brzana, ale nic w necie nie znalazłem
nie wiem ale u mnie to był kleń to może ta ryba to było to samo
Obserwowałem kiedyś podobne zjawisko. Na Rzece Odrze, na skraju pięknego progu powstałego na skutek obsunięcia umocnień z żużlobetonu, na granicy ostro zarysowanego warkocza co kilka minut, a czasem co kilkanaście pojawiał się efekt pięknego spławu. Intrygowało mnie to zjawisko więc zająłem miejsce nieopodal by mieć je na oku.
Pierwszego dnia nic się nie wyjaśniło. Patrzyłem na to i dumałem.... dumałem...
Drugiego dnia postanowiłem znów pójść w to miejsce. Około południa to coś wychyliło się bardziej niż przed kilkoma minutami, ba - bardziej niż poprzedniego dnia i następnego od rana. Zauważyłem śliczną, mieniącą sie w słońcu kanonadę iskier w błękitnej poświacie.
Pomyślałem:
-Czyli to nie sum......... nie brzana......... nie bolek.....
Potem była przerwa w połowach trwająca ze trzy dni, aż wreszcie postanowiłem znów wybrać się w to miejsce. Cały dzień obserwowałem co kilka... kilkanaście minut to samo zjawisko, które objawiało się dokładnie w tym samym miejscu, a przesuwało sie nieznacznie o pół metra w jedną lub drugą stronę. Tego dnia jednak lustro wody było wyżej, bo z Czech spuszczano wodę nagromadzoną w zbiornikach retencyjnych.
Woda powoli się podnosiła.
Po kilku godzinach woda podeszła mi pod stopy, czyli podniosła się o jakieś 15 centymetrów.
Około 17.30 spojrzałem w kierunku zagadkowego obiektu i w tym momencie coś drgnęło. Wir ukazał się w postaci powiększonej o kilkadziesiąt procent i nagle zniknął, a dwa metry dalej na wodzie ukazała się ogromna decha omotana drutem kolczastym, na którym uwiesił się kawał błękitnej folii.
Zrozumiałem, że obserwowane spławy były efektem zaczepienia się o jakiś głaz lub pień owej dechy, która miotana prądem rzeki raz po raz odwracała się w taki sposób, że kawał folii powodował zawirowanie i pokazywał błękitny odblask w słońcu. Kiedy woda się podniosła drut albo się odłamał, albo kamień czy pień się przesunął i to coś rwane nurtem odpłynęło na moich oczach.
Od tej chwili rzekome spławy ustały, a ja bogatszy o jedno doświadczenie pojechałem do domu z jedną brzaną która mierzyła 52 cm.
Może i Twoje zagadkowe zjawisko ma swoją genezę w podobnym zbiegu okoliczności?
Pozdrawiam.
Myśle že to byla morska wila,mialeś wyslowić žyczenie.Može dziś byl byś juž za wieka woda a wedkowal na morzach i oceanach.Pozdro.
To znaczy że całe doświadczenie akwarystów jest nic nie warte, bo ktoś , gdzieś widział nasze rybki jak się dobrze miały.
Ja o moje dbałem zgodnie z kanonami sztuki hodowli w akwarium. Składały ikrę, woziłem pokarm zdobywany na łonie natury, łapałem muszki i takie tam srele duperele. Utrzymywałem temperaturę komfortową dla danych gatunków.
Widać niepotrzebnie sie starałem, bo wystarczy nalać wody ( może takiej prosto z kranu) wsypać rybiszony, kupić suchą rozwielitkę, założyć kawałek pompki od roweru i już jest sprawa załatwiona. A ja głupi czytałem książki, zasięgałem porad kolegów akwarystów, leczyłem ryby gdy zachorowały... Wszystko to robiłem niepotrzebnie.
Gratuluję podejścia i pojęcia.
Pytającemu Koledze pozostaje życzyć wsiewo haroszewo.
Wątek został założony niepotrzebnie.
Pozdro all.
Kuźwa pomyliłem wątki - sorry. Proszę moda o usunięcie tego wpisu powyżej.
Kuźwa pomyliłem wątki - sorry. Proszę moda o usunięcie tego wpisu powyżej.
Ja toże Pazdrawlaju i wsiewo haroszewo .
Myślę , że ta ryba nazywała się " MARYNISTYKA "
bo to jest tak jak się chce o czymś bardzo napisać ale się nie bardzo wie co się pisze lub nie bardzo się wie jak się wie i kiedy . A gdy się zbyt mało zaobserwowało to wtedy budź zdarow mój Kolego Homeopato !
Pazdrawlaju ja toże !
Pana moda toże !
Nie wiem skąd żeś się gościu wziął, ale sam chyba nie bardzo wiesz co piszesz i gdzie piszesz. Jak masz co mądrego do powiedzenia to zapraszam, a jak masz sie czepiać byle czego to wal się.
Następny filozof .....mać.
Kuźwa pomyliłem wątki - sorry. Proszę moda o usunięcie tego wpisu powyżej.
Ja toże Pazdrawlaju i wsiewo haroszewo .
Myślę , że ta ryba nazywała się " MARYNISTYKA "
bo to jest tak jak się chce o czymś bardzo napisać ale się nie bardzo wie co się pisze lub nie bardzo się wie jak się wie i kiedy . A gdy się zbyt mało zaobserwowało to wtedy budź zdarow mój Kolego Homeopato !
Pazdrawlaju ja toże !
Pana moda toże !
taaaaaaa żenada