Wiele lat temu na Mazurach bylem świadkiem tego rodzaju praktyk.Czy teraz też tak działają?Myślę że mentalność się nie zmieniła,może sprzęt mają trochę lepszy.Kiedyś opowiadanie o pastuchu i krowach porażonych prądem na jakiejś przepławce na Mazurach było bardzo popularne więc coś w tym musiało być prawdy.Niech żyje samowola,wszystko można.pozdrawiam
1) Takie postępowanie to BARBARZYŃSTWO - faktycznie zabiorą kilka, kilknaście procent ryb, które zabiją,
2) Pobieranie opłat za wędkowanie, na wodach, na których ma to miejsce to przynajmniej OSZUSTWO jeżeli nie ZŁODZIEJSTWO.
3) W świetle tego karanie wędkarza za brak wypychacza, odpowiedniej siatki na ryby albo wpisu w rejestr połowów to chyba KIEPSKI ŻART!
I tyle.
Haaaaaaaaaa! A co jest w tym najlepsze!? No?! To,że to wszystko w świetle prawa! Rybacy używając do odłowu ryb agregatów,używają czego?! No?! Taaaaak, brawo,używają "sprzętu rybackiego" !!!!!! A w rękach "cywilów" jest to juz urządzenie,sprzęt KŁUSOWNICZY, tak zresztą jak sieci,wontony,saki,bębenki,drygawice,sznury itd itp. Proponuję tylko zacisnąć pięści i zęby i dać sobie z emocjami spokój w tej kwestii,bo to walka z wiatrakami,a nerwy tylko nam samym zaszkodzą.
Witam mam takie same zdanie . Mieszkam nad jeziorem Żarnowieckim gdzie przez wiele lat to jezioro było dzierżawione przez gospodarstwo rybne . Ryby były poławiane siecią ciągniętą przez dwa kutry i dodatkowo używali agregatów prądotwórczych , nie wspomnę o sieciach stawianych od wiosny do jesieni przy trzcinach o długości około kilometra . Na szczęście jezioro zostało im odebrane tylko trochę zapóżno , ale może za kilkanaście lat znowu można będzie złowić rekordowe ryby !!!! pozdrawiam SZCZECIN
Pewnie, że dobrze. Tylko czy następny gospodarz będzie inaczej zarządzał wodą. ROKITKI dały popis. A tu zgodzę się ze wszystkimi, nie tylko kłusole walą prądem. Rybacy też. PZW przy odłowach kontrolnych również.
Nie od dziś wiadomo,że najbardziej prężne kłusownictwo w świetle prawa (!), prowadzą właśnie Gospodarstwa Rybackie. W jeziorach ryb coraz mniej,węgorz na wagę złota, odłowy kosmiczne robią, a w sklepach panga z Wietnamu, sumy z Holandii, dorsze z Norwegii,pstrągi i karpie z hodowli na paszach, a węgorze z Niemiec. To są dopiero jaja,co?
Panowie dla nas samo słowo RYBACY na wodach PZW będzie się kojarzyło z czymś nie typowym i oczywiście będą się cisły bardzo nie przyzwoite słowa na usta i to bez względu czy Oni Połowy robią siecią czy agregatem. Niech sobie robią czym chcą tylko nie na wodach PZW za NASZE składki.
P.S. W naszych okolicach jakieś nie całe 2 miesiące temu były odłowy szczupaka tarlaka do pobrania ikry na hodowlę i dalsze zarybienia właśnie agregatem. Po pobraniu wracją spowrotem.
To ze rybacy lowia na wodach PZW jest na ten moment faktem i nie ma co tu teraz dyskutowac. Wiec ja zadam pytanie. Skoro juz lowia, to wolelibyscie zeby lowili sieciami czy pradem ?. Ja wiem ze wolelibyscie , zeby wogole nie lowili. Ale robia to poki co w swietle prawa. Wiec jak. Lepiej sieciami czy agregatem. Bo ja wolalbym aby polowy odbywaly sie agregatem.
1) Jest to metoda bardziej selektywna.
2) Male ryby, ktore czesto nie sa przez rybakow porzadane po prostu przezyja. W przypadku takich sieci maja na to bardzo male szanse.
W wodach nie paletalyby sie tak jak teraz niechcianie stare sieci ktore sa duzym zagrozeniem dla wszystkiego co zyje (nawet ludzi).
Podobaja mi sie takie sensacyjne posty typu "ludzie lowia nam ryby pradem". Tyle tylko ze nikt nie zada sobie trudu i nie pomysli co tak naprawde jest lepsze. Kiedys juz byla dyskusja, kiedy to podczas odlowow tarlakow agregatem okrzyknieto tych ludzi klusolami. Ciekaw jestem jak dzierzawca i uzytkownik danej wody ma odlowic tarlaki. Pewnie wiekszosc by chciala zeby ganial po wodzie i lapal je rekoma. Bo ja nie chcialbym zeby stawial sieci, wybieral z nich ledwo co zywe tarlaki a to co niepotrzebne wyrywal z siaty i wywalal do wody.
Dlatego Rybactwo na wodach śródlądowych powinno służyc TYLKO pozyskiwaniu tarlaków ,zarybieniom, hodowli ryb, odnawianiu i utrzymaniu zagrożonych gatunków, regulacji rybostanu ,ichtiofauny itp. A nie tylko polityce pozyskiwania kontrowersyjnymi sposobami. Wystarczające ilości ryb konsumpcyjnych sprowadzamy z zagranicy, łowią też nasi rybacy na Bałtyku , a ryb z naszych jezior i tak jakoś w sklepach nie widać,bo wyparły je te ryby z importu. A ci odławiają i odławiają.....I prądem i sieciami i wszystkim co morduje ryby. Sieci tez stosują z małymi okami,ALE na odłów większych ryb, a małe idą na paszę ,bo i tak juz zabite.
Podobaja mi sie takie sensacyjne posty typu "ludzie lowia nam ryby pradem". Tyle tylko ze nikt nie zada sobie trudu i nie pomysli co tak naprawde jest lepsze.
Kolego pawelz
Nikt nie szuka tu sensacji, tylko próbuje wyjaśnić pewne kwestie. Poza tym skąd wiesz, że nie pomyśli?
Koledzy!
Oświećcie mnie, bo czegoś tu nie rozumiem (może dlatego, że nigdy nie łowiłem ani prądem, ani sieciami).
1) Prąd, który ma co najmniej "ogłuszyć" kilkulilogramową rybę zostawi przy życiu mniejsze?
2) Na czym polega selektywność prądu?
3) Dlaczego niby ryby złowione w sieci mają być "ledwo żywe"?
4) Jeżeli rybacy mieliby zostawiać w wodzie "niechciane stare sieci" to jak to nazwać i o czym to świadczy?
Poza tym uważam, że zawsze jest miejsce na dyskusję, a to, że dany stan jest na chwilę obecną usankcjonowany prawnie nie znaczy, że musi tak pozostać na zawsze.
1) Przy odpowiednim natezeniu przezyja i mniejsze i wieksze ryby. Tyle tylko ze mozemy wyjac to co chcemy reszte pozostawiaja w wodzie. Ryby po chwilowym szoku dojda do siebie. 2) Byla kiedys dyskusja na ten temat. Nie chce mi sie jej szukac ale
bylo tam dokladnie wyjasnione na czym ma polegac selektywnosc tej
metody. Moze jakis ichtiolog rozwinie nasze watpliwosci ? 3) Wypuszczales kiedys ryby po dluzszym holu latem przy wysokiej temperaturze ?. Czasami trzeba kilka minut jej poswiecic. I pilnowac zeby nie doznala zadnych mechanicznych uszkodzen. Otarc sluzu czy utraty lusek.W przypadku sieci wyobrazasz sobie rybe ktora zaplatala sie w sieci, zostala z niej wyciagnieta i wypuszona (czytaj wyrzucona) do wody. Jej stan pozostawia wiele do zyczenia. Nikt z rybakow nie bedzie sie tak jak my certolil z kazda mala rybka przy uwalnianiu. 4) co do sieci pozostawionych w wodzie. Mozemy zaklinac rzeczywistosc, ale jej nie zmienimy. Niestety sieci dra sie na korzeniach i innych zaczepach i niejednokrotnie pozostaja w wodzie. Nie jest to moze jakas wielka skala zjawiska ale jest.
Generalnie, ja osobiscie wolalbym zeby odlowow nie bylo wcale, ale jesli juz sa, niech odbywaja sie z jak najmniejsza szkoda dla srodowiska. A wydaje mi sie ze w przypadku pradu jest to duzo mniej inwazyjna metoda niz inne.
Pod warunkiem,że są to agregaty typowo rybackie o natężeniu prądu zgodnym z rozporządzeniami i zaleceniami ichtiologicznymi, a nie agregaty "samoróbki" kłusownicze o Bóg wie jakim natężeniu prądu. Widziałem już takie agregaty kłusowników i skutki "walenia" nimi ryb. Agregaty,które powaliłyby buhaja w wodzie,a co dopiero ryby. Po strzale takim sprzętem ,żadna ryba nie miała prawa dojść do siebie w tym wcieleniu. A wiem też ,że agregaty rybackie powinny być co jakiś czas legalizowane,regulowane i aktualizowane pod względem atestów bezpieczenstwa i natężeń prądu do połowu. Powinny....
No więc napisałem,przetłumacze ,że rybacki sprzęt do połowów prądem ,nie zawsze spełnia wymogi i uwarunkowania do BEZPIECZNEGO dla wszystkich ryb, połowu. Ryba niehandlowa, niełowna ,zostaje w wodzie,a jeśli dostanie mocniejszym napięciem z niesprawnego urządzenia,to zostanie ,ale na amen. Więc jeśli nie spełnia norm ,jest sprzętem PRAWIE kłusowniczym. To autor miał na myśli. Jarzymy teraz?
Jesli ktos lowi sprzetem , ktory nie spelnia norm, nie jest atestowany, dla mnie jest klusolem. Rybak dla mnie to ten ktory ma wszystko w porzadku. Narzedzia do polowu zgodne z naszymi przepisami. Kierowca ktory jezdzi autem z lysymi oponami nie jest dla mnie kierowca tylko piratem drogowym. A tlumaczenie ze ma wazny przeglad g..o mnie obchodzi.
No niestety nie dożyjemy chyba takich czasów,żeby przestali istnieć wszyscy skorumpowani urzędnicy,nieetyczni lekarze,grzeszni księża i również nieuczciwi rybacy. Biznes,kasa,wyzysk, tupet,bezczelność, legalne złodziejstwo, to są przywary dzisiejszej demokracji, więc nie licz na to i nie mów mi że wierzysz w to ,że i WSZYSCY rybacy są uczciwi. Czarne owce są NIESTETY nawet wśród rybaków wyobraź to sobie kolego. A kim jest nieuczciwy rybak? No? Kłusownikiem ,brawo! I o takich piszę. Wiem ,że to przykre,denerwujące ,ale z życia wzięte i prawdziwe.
Panowie rybacy w kwietniu odławiają w stawiane żaki oraz przestawy teoretycznie węgorze ale jak wchodzą w nie szczupaki to na pewno je wypuszczają. Dlaczego PZW daje pozwolenia na stawianie przestaw na rzekach osobom znanym w środowiskach lokalnych jako kłusole poza tym nie wierzę aby taki delikwent zdawał w całości swój połów do PZW.
witam. Napewno cos w tym jest ,mniema dymu bez ognia wszedzie zdarzaja sie czarne owce, niezalerznie czy to jest Rybak, Wedkarz, StraznikPZW,Policjant,itd itd........................
I ja mam takie zdanie. Tyle tylko ze jak ktos u nas uslyszy "prad" to od razu krzyczy "klusol". A nieraz jest to bardzo krzywdzace. Nie pakujmy wszystkich do jednego worka, jesli nie chcemy byc tak oceniani przez innych. W oczach wielu ludzi wedkarze nie uchodza za aniolow.
Niedaleko (kilkanaście kilometrów) od mojej miejscowości kolesie urządzili sobie libacje nad stawe. Przy okazji łapali ryby na prąd z gniazdka bo nie daleko stał dom. Koleś wsadził kabel i zsunął się do wody. Niech mu ziemia ciężką będzie!
Ja sądzę że odłowy kontrolowane prądem są bardziej humanitarne niż siecią. Nie tylko to moje zdanie.
"Kontrolowane i humanitarne "??? a powiedz mi kolego kto tego ma skontrolować ? sami tzw. rybacy ha ha ha -chyba nie byłeś kolego świadkiem takiego zjawiska jak połów agregatem. Na dwóch jeziorkach na których sie wychowałem w wedkowaniu rybak tak trzepał prądem -dodam ze rano i wieczorem :-[ bo w południe był nastawiony na siate. Po takich trzepaniu to żywca złapać to już była filozofia bo agregat był tak ustawiony ze zadna ryba nie miała prawa przeżyć .A co do siaty to podobnie wyglądało wiec sprawa humanitarnego połowu zależała tylko od takiego właśnie rybaka od tego jak on traktował powierzone mu jeziora i ryby i od tego zalezało dobór siaty i ustawienie agregatu .
Panowie trzeba pogodzić się z ty, że nie samymi wędkarzami Polska stoi. Były, są i będą gospodarstwa rybackie czy się to komuś podoba czy nie. Sposób połowu zależy tylko od osoby rybaka. czy jest to człowiek, który szanuje środowisko i swoją pracę ( ciężką ). Znałem takiego, stary Mazur, który zamieszkał na ziemiach odzyskanych. Gospodarował on na pięciu jeziorach w okolicy Kwidzyna. Miejscowi starzy wędkarze, którzy są na forum będą pamiętali " Mejstra". Nie podam nazwiska, gdyż nie jestem upoważniony. Człowiek ten łowił agregatem i to w latach 60 i 70. Długa łódź rybacka, jeden przy silniku, jeden przy agregacie i jeden przy "tasiorze". Najczęściej przy silniku był pomocnik rybaka etatowy, on sam przy agregacie a do tasiora dobierał miejscowych kumatych. Byłem świadkiem tych połowów i z całą stanowczością stwierdzam, że była to metoda selektywna. Sprzęt nie był jak na owe czasy jakiś tam super Honda lub inna Husqvarna, bo nawet takich nazw się wtedy nie znało, ale po uderzeniu prądem wypływała drobnica jak i grube. Grube szły do wora, po chwili drobnicy też nie było widać. Trzeba było wykazać się nie lada sprytem, aby dużą pochwycić w tasior. Było słychać pochwały jakie słyszał od rybaka operator podbieraka, gdy nie podebrał ryby, uszy więdły. W owym czasie na tych jeziorach obserwowało się tarło uklei, płoci, leszcza. Trzciny chodziły. Nie było problemu ze złowieniem na leszczynkę i spławik z kory płoteczki. Rybak dawno nie żyje, od połowy lat osiemdziesiątych. Presji rybackiej nie ma i ryb też nie ma. Dyskusja o degradacji polskich wód przez połowy rybackie jest moim zdaniem przesadna. Jeden rybak nie uczyni tyle szkody co jeden kłusownik. Nie mówię tu o połowach na wędki. Dziwnym jest, że w sklepach nie ma ryb słodkowodnych z połowów rybackich, ale są miejsca, gdzie taką rybę można zawsze kupić. Ludzie kupują dobrze wiedząc z jakiego źródła ryba ta pochodzi. Już kiedyś pisałem, że problem nie leży w stu procentach w kłusownikach lecz także w odbiorcach towaru. Jest popyt jest podaż, prawda stara jak świat. Społeczeństwo to toleruje.Kupując węgorza, sandacza, szczupaka, lina wielu nie zastanawia się z jakiego źródła ryba ta pochodzi, tzn wiedzą z jakiego, ale nikomu to nie przeszkadza. Rozważania o połowie sieciami, prądem i innymi sposobami prawnie dostępnymi dla rybaków są nie obraźcie się Panowie bez sensu. Ludzie ci wykonują swój zawód i mają prawo to robić. Krytyka jest bezpodstawna. To tak jakby krytykować drwal;a, że wycina drewno, ale podłogę drewnianą to się w domu chce mieć. Z obserwacji i mojej wiedzy wynika, że odławianie prądem jest bardziej humanitarne niż siecią. Znamienita większość forumowiczów wie i widziała na czym polegają odłowy siecią w sezonie bezlodowym. Bardziej humanitarna i dająca przeżyć rybom łowionym siecią jest tylko metoda zaciągu pod lodowego, ewentualnie żaki, saki, pod warunkiem, że przynajmniej raz dziennie ktoś do nich zagląda. Sensacyjne posty typu " łowią prądem" jasno podsumował Pawelz i chwała mu za to.Pozdrawiam.
Łowienie na hak, kotwicę, błystkę , branie zimnokrwistego zwierzęcia w ciepłe łapska, trzymanie na powietrzu do zdjęcia to nie jest znęcanie się nad rybami ?- jeżeli kolego jesteś obrońcą zwierzątek to wędki w kont, aparacik wodoszczelny płetwy, maska i podwodne polowanie, chyba, że piszesz po to, aby pisać to co innego, ale uzasadnij wypowiedź, wtedy ma to sens. Pozdrawiam.
Koledzy!
Słyszałem ostatnio, że rybacy, którzy niby legalnie gospodarują na określonych zbiornikach "poławiają" ryby PRĄDEM.
Czy to możliwe?
Dziękuję za opinie.
P.S. Nie chcę nikogo urazić, ale ta informacja mnie zbulwersowała i zależy mi na wyjaśnieniu tej kwestii.
Koledzy!
Słyszałem ostatnio, że rybacy, którzy niby legalnie gospodarują na określonych zbiornikach "poławiają" ryby PRĄDEM.
Czy to możliwe?
Dziękuję za opinie.
P.S. Nie chcę nikogo urazić, ale ta informacja mnie zbulwersowała i zależy mi na wyjaśnieniu tej kwestii.
Niestety muszę Cię zmartwić (mnie zresztą też to martwi),ale TAK!
Czy rybacy łowią prądem ? A jakże pewniakiem - łowią czym się da kończąc dzieło kłusowników
Wiele lat temu na Mazurach bylem świadkiem tego rodzaju praktyk.Czy teraz też tak działają?Myślę że mentalność się nie zmieniła,może sprzęt mają trochę lepszy.Kiedyś opowiadanie o pastuchu i krowach porażonych prądem na jakiejś przepławce na Mazurach było bardzo popularne więc coś w tym musiało być prawdy.Niech żyje samowola,wszystko można.pozdrawiam
Cała sprawa ma przynajmniej 3 aspekty:
1) Takie postępowanie to BARBARZYŃSTWO - faktycznie zabiorą kilka, kilknaście procent ryb, które zabiją,
2) Pobieranie opłat za wędkowanie, na wodach, na których ma to miejsce to przynajmniej OSZUSTWO jeżeli nie ZŁODZIEJSTWO.
3) W świetle tego karanie wędkarza za brak wypychacza, odpowiedniej siatki na ryby albo wpisu w rejestr połowów to chyba KIEPSKI ŻART!
I tyle.
Cała sprawa ma przynajmniej 3 aspekty:
1) Takie postępowanie to BARBARZYŃSTWO - faktycznie zabiorą kilka, kilknaście procent ryb, które zabiją,
2) Pobieranie opłat za wędkowanie, na wodach, na których ma to miejsce to przynajmniej OSZUSTWO jeżeli nie ZŁODZIEJSTWO.
3) W świetle tego karanie wędkarza za brak wypychacza, odpowiedniej siatki na ryby albo wpisu w rejestr połowów to chyba KIEPSKI ŻART!
I tyle.
Haaaaaaaaaa! A co jest w tym najlepsze!? No?! To,że to wszystko w świetle prawa! Rybacy używając do odłowu ryb agregatów,używają czego?! No?! Taaaaak, brawo,używają "sprzętu rybackiego" !!!!!! A w rękach "cywilów" jest to juz urządzenie,sprzęt KŁUSOWNICZY, tak zresztą jak sieci,wontony,saki,bębenki,drygawice,sznury itd itp. Proponuję tylko zacisnąć pięści i zęby i dać sobie z emocjami spokój w tej kwestii,bo to walka z wiatrakami,a nerwy tylko nam samym zaszkodzą.
Witam mam takie same zdanie . Mieszkam nad jeziorem Żarnowieckim gdzie przez wiele lat to jezioro było dzierżawione przez gospodarstwo rybne . Ryby były poławiane siecią ciągniętą przez dwa kutry i dodatkowo używali agregatów prądotwórczych , nie wspomnę o sieciach stawianych od wiosny do jesieni przy trzcinach o długości około kilometra . Na szczęście jezioro zostało im odebrane tylko trochę zapóżno , ale może za kilkanaście lat znowu można będzie złowić rekordowe ryby !!!! pozdrawiam SZCZECIN
Pewnie, że dobrze. Tylko czy następny gospodarz będzie inaczej zarządzał wodą. ROKITKI dały popis. A tu zgodzę się ze wszystkimi, nie tylko kłusole walą prądem. Rybacy też. PZW przy odłowach kontrolnych również.
Nie od dziś wiadomo,że najbardziej prężne kłusownictwo w świetle prawa (!), prowadzą właśnie Gospodarstwa Rybackie. W jeziorach ryb coraz mniej,węgorz na wagę złota, odłowy kosmiczne robią, a w sklepach panga z Wietnamu, sumy z Holandii, dorsze z Norwegii,pstrągi i karpie z hodowli na paszach, a węgorze z Niemiec. To są dopiero jaja,co?
Panowie dla nas samo słowo RYBACY na wodach PZW będzie się kojarzyło z czymś nie typowym i oczywiście będą się cisły bardzo nie przyzwoite słowa na usta i to bez względu czy Oni Połowy robią siecią czy agregatem. Niech sobie robią czym chcą tylko nie na wodach PZW za NASZE składki.
P.S. W naszych okolicach jakieś nie całe 2 miesiące temu były odłowy szczupaka tarlaka do pobrania ikry na hodowlę i dalsze zarybienia właśnie agregatem. Po pobraniu wracją spowrotem.
To ze rybacy lowia na wodach PZW jest na ten moment faktem i nie ma co tu teraz dyskutowac. Wiec ja zadam pytanie. Skoro juz lowia, to wolelibyscie zeby lowili sieciami czy pradem ?.
Ja wiem ze wolelibyscie , zeby wogole nie lowili. Ale robia to poki co w swietle prawa. Wiec jak. Lepiej sieciami czy agregatem. Bo ja wolalbym aby polowy odbywaly sie agregatem.
1) Jest to metoda bardziej selektywna.
2) Male ryby, ktore czesto nie sa przez rybakow porzadane po prostu przezyja. W przypadku takich sieci maja na to bardzo male szanse.
W wodach nie paletalyby sie tak jak teraz niechcianie stare sieci ktore sa duzym zagrozeniem dla wszystkiego co zyje (nawet ludzi).
Podobaja mi sie takie sensacyjne posty typu "ludzie lowia nam ryby pradem". Tyle tylko ze nikt nie zada sobie trudu i nie pomysli co tak naprawde jest lepsze. Kiedys juz byla dyskusja, kiedy to podczas odlowow tarlakow agregatem okrzyknieto tych ludzi klusolami. Ciekaw jestem jak dzierzawca i uzytkownik danej wody ma odlowic tarlaki. Pewnie wiekszosc by chciala zeby ganial po wodzie i lapal je rekoma. Bo ja nie chcialbym zeby stawial sieci, wybieral z nich ledwo co zywe tarlaki a to co niepotrzebne wyrywal z siaty i wywalal do wody.
Dlatego Rybactwo na wodach śródlądowych powinno służyc TYLKO pozyskiwaniu tarlaków ,zarybieniom, hodowli ryb, odnawianiu i utrzymaniu zagrożonych gatunków, regulacji rybostanu ,ichtiofauny itp. A nie tylko polityce pozyskiwania kontrowersyjnymi sposobami. Wystarczające ilości ryb konsumpcyjnych sprowadzamy z zagranicy, łowią też nasi rybacy na Bałtyku , a ryb z naszych jezior i tak jakoś w sklepach nie widać,bo wyparły je te ryby z importu. A ci odławiają i odławiają.....I prądem i sieciami i wszystkim co morduje ryby. Sieci tez stosują z małymi okami,ALE na odłów większych ryb, a małe idą na paszę ,bo i tak juz zabite.
Podobaja mi sie takie sensacyjne posty typu "ludzie lowia nam ryby pradem". Tyle tylko ze nikt nie zada sobie trudu i nie pomysli co tak naprawde jest lepsze.
Kolego pawelz
Nikt nie szuka tu sensacji, tylko próbuje wyjaśnić pewne kwestie. Poza tym skąd wiesz, że nie pomyśli?
Koledzy!
Oświećcie mnie, bo czegoś tu nie rozumiem (może dlatego, że nigdy nie łowiłem ani prądem, ani sieciami).
1) Prąd, który ma co najmniej "ogłuszyć" kilkulilogramową rybę zostawi przy życiu mniejsze?
2) Na czym polega selektywność prądu?
3) Dlaczego niby ryby złowione w sieci mają być "ledwo żywe"?
4) Jeżeli rybacy mieliby zostawiać w wodzie "niechciane stare sieci" to jak to nazwać i o czym to świadczy?
Poza tym uważam, że zawsze jest miejsce na dyskusję, a to, że dany stan jest na chwilę obecną usankcjonowany prawnie nie znaczy, że musi tak pozostać na zawsze.
Pozdrawiam i dziękuję za dyskusję!
Coś nie wyszedł mi cytat. Sorki.
1) Przy odpowiednim natezeniu przezyja i mniejsze i wieksze ryby. Tyle tylko ze mozemy wyjac to co chcemy reszte pozostawiaja w wodzie. Ryby po chwilowym szoku dojda do siebie.
2) Byla kiedys dyskusja na ten temat. Nie chce mi sie jej szukac ale bylo tam dokladnie wyjasnione na czym ma polegac selektywnosc tej metody. Moze jakis ichtiolog rozwinie nasze watpliwosci ?
3) Wypuszczales kiedys ryby po dluzszym holu latem przy wysokiej temperaturze ?. Czasami trzeba kilka minut jej poswiecic. I pilnowac zeby nie doznala zadnych mechanicznych uszkodzen. Otarc sluzu czy utraty lusek.W przypadku sieci wyobrazasz sobie rybe ktora zaplatala sie w sieci, zostala z niej wyciagnieta i wypuszona (czytaj wyrzucona) do wody. Jej stan pozostawia wiele do zyczenia. Nikt z rybakow nie bedzie sie tak jak my certolil z kazda mala rybka przy uwalnianiu.
4) co do sieci pozostawionych w wodzie. Mozemy zaklinac rzeczywistosc, ale jej nie zmienimy. Niestety sieci dra sie na korzeniach i innych zaczepach i niejednokrotnie pozostaja w wodzie. Nie jest to moze jakas wielka skala zjawiska ale jest.
Generalnie, ja osobiscie wolalbym zeby odlowow nie bylo wcale, ale jesli juz sa, niech odbywaja sie z jak najmniejsza szkoda dla srodowiska. A wydaje mi sie ze w przypadku pradu jest to duzo mniej inwazyjna metoda niz inne.
Pod warunkiem,że są to agregaty typowo rybackie o natężeniu prądu zgodnym z rozporządzeniami i zaleceniami ichtiologicznymi, a nie agregaty "samoróbki" kłusownicze o Bóg wie jakim natężeniu prądu. Widziałem już takie agregaty kłusowników i skutki "walenia" nimi ryb. Agregaty,które powaliłyby buhaja w wodzie,a co dopiero ryby. Po strzale takim sprzętem ,żadna ryba nie miała prawa dojść do siebie w tym wcieleniu. A wiem też ,że agregaty rybackie powinny być co jakiś czas legalizowane,regulowane i aktualizowane pod względem atestów bezpieczenstwa i natężeń prądu do połowu. Powinny....
Piszemy o rybakach a nie klusownikach. Dla klusoli nie ma miejsca nad woda z zadnym sprzetem.
No więc napisałem,przetłumacze ,że rybacki sprzęt do połowów prądem ,nie zawsze spełnia wymogi i uwarunkowania do BEZPIECZNEGO dla wszystkich ryb, połowu. Ryba niehandlowa, niełowna ,zostaje w wodzie,a jeśli dostanie mocniejszym napięciem z niesprawnego urządzenia,to zostanie ,ale na amen. Więc jeśli nie spełnia norm ,jest sprzętem PRAWIE kłusowniczym. To autor miał na myśli. Jarzymy teraz?
Jesli ktos lowi sprzetem , ktory nie spelnia norm, nie jest atestowany, dla mnie jest klusolem.
Rybak dla mnie to ten ktory ma wszystko w porzadku. Narzedzia do polowu zgodne z naszymi przepisami.
Kierowca ktory jezdzi autem z lysymi oponami nie jest dla mnie kierowca tylko piratem drogowym.
A tlumaczenie ze ma wazny przeglad g..o mnie obchodzi.
No niestety nie dożyjemy chyba takich czasów,żeby przestali istnieć wszyscy skorumpowani urzędnicy,nieetyczni lekarze,grzeszni księża i również nieuczciwi rybacy. Biznes,kasa,wyzysk, tupet,bezczelność, legalne złodziejstwo, to są przywary dzisiejszej demokracji, więc nie licz na to i nie mów mi że wierzysz w to ,że i WSZYSCY rybacy są uczciwi. Czarne owce są NIESTETY nawet wśród rybaków wyobraź to sobie kolego. A kim jest nieuczciwy rybak? No? Kłusownikiem ,brawo! I o takich piszę. Wiem ,że to przykre,denerwujące ,ale z życia wzięte i prawdziwe.
Jeśli można to nazywać łowieniem to, tak, łowią. I to bardzo skutecznie i co najgorsze bezkarnie.
Panowie rybacy w kwietniu odławiają w stawiane żaki oraz przestawy teoretycznie węgorze ale jak wchodzą w nie szczupaki to na pewno je wypuszczają. Dlaczego PZW daje pozwolenia na stawianie przestaw na rzekach osobom znanym w środowiskach lokalnych jako kłusole poza tym nie wierzę aby taki delikwent zdawał w całości swój połów do PZW.
Koledzy!
Słyszałem ostatnio, że rybacy, którzy niby legalnie gospodarują na określonych zbiornikach "poławiają" ryby PRĄDEM.
Czy to możliwe?
Dziękuję za opinie.
P.S. Nie chcę nikogo urazić, ale ta informacja mnie zbulwersowała i zależy mi na wyjaśnieniu tej kwestii.
Koledzy!
Słyszałem ostatnio, że rybacy, którzy niby legalnie gospodarują na określonych zbiornikach "poławiają" ryby PRĄDEM.
Czy to możliwe?
Dziękuję za opinie.
P.S. Nie chcę nikogo urazić, ale ta informacja mnie zbulwersowała i zależy mi na wyjaśnieniu tej kwestii.
Poczytaj cały ten post.
witam. Napewno cos w tym jest ,mniema dymu bez ognia wszedzie zdarzaja sie czarne owce, niezalerznie czy to jest Rybak, Wedkarz, StraznikPZW,Policjant,itd itd........................
Ja sądzę że odłowy kontrolowane prądem są bardziej humanitarne niż siecią. Nie tylko to moje zdanie.
I ja mam takie zdanie.
Tyle tylko ze jak ktos u nas uslyszy "prad" to od razu krzyczy "klusol". A nieraz jest to bardzo krzywdzace. Nie pakujmy wszystkich do jednego worka, jesli nie chcemy byc tak oceniani przez innych. W oczach wielu ludzi wedkarze nie uchodza za aniolow.
Niedaleko (kilkanaście kilometrów) od mojej miejscowości kolesie urządzili sobie libacje nad stawe. Przy okazji łapali ryby na prąd z gniazdka bo nie daleko stał dom. Koleś wsadził kabel i zsunął się do wody. Niech mu ziemia ciężką będzie!
Znaczy co wszedł razem z tym kablem do wody? jak tak to niech więcej takich kłusoli będzie. hahahahha
Co do odłowów kontrolowanych prądem już wcześniej wyraziłem opinie.
Do wody nie wszedł z własnej woli :) ale minus tez jest taki ,że ryby ucierpiały :/
Ja sądzę że odłowy kontrolowane prądem są bardziej humanitarne niż siecią. Nie tylko to moje zdanie.
"Kontrolowane i humanitarne "??? a powiedz mi kolego kto tego ma skontrolować ? sami tzw. rybacy ha ha ha -chyba nie byłeś kolego świadkiem takiego zjawiska jak połów agregatem. Na dwóch jeziorkach na których sie wychowałem w wedkowaniu rybak tak trzepał prądem -dodam ze rano i wieczorem :-[ bo w południe był nastawiony na siate. Po takich trzepaniu to żywca złapać to już była filozofia bo agregat był tak ustawiony ze zadna ryba nie miała prawa przeżyć .A co do siaty to podobnie wyglądało wiec sprawa humanitarnego połowu zależała tylko od takiego właśnie rybaka od tego jak on traktował powierzone mu jeziora i ryby i od tego zalezało dobór siaty i ustawienie agregatu .
Panowie trzeba pogodzić się z ty, że nie samymi wędkarzami Polska stoi. Były, są i będą gospodarstwa rybackie czy się to komuś podoba czy nie. Sposób połowu zależy tylko od osoby rybaka. czy jest to człowiek, który szanuje środowisko i swoją pracę ( ciężką ). Znałem takiego, stary Mazur, który zamieszkał na ziemiach odzyskanych. Gospodarował on na pięciu jeziorach w okolicy Kwidzyna. Miejscowi starzy wędkarze, którzy są na forum będą pamiętali " Mejstra". Nie podam nazwiska, gdyż nie jestem upoważniony. Człowiek ten łowił agregatem i to w latach 60 i 70. Długa łódź rybacka, jeden przy silniku, jeden przy agregacie i jeden przy "tasiorze". Najczęściej przy silniku był pomocnik rybaka etatowy, on sam przy agregacie a do tasiora dobierał miejscowych kumatych. Byłem świadkiem tych połowów i z całą stanowczością stwierdzam, że była to metoda selektywna. Sprzęt nie był jak na owe czasy jakiś tam super Honda lub inna Husqvarna, bo nawet takich nazw się wtedy nie znało, ale po uderzeniu prądem wypływała drobnica jak i grube. Grube szły do wora, po chwili drobnicy też nie było widać. Trzeba było wykazać się nie lada sprytem, aby dużą pochwycić w tasior. Było słychać pochwały jakie słyszał od rybaka operator podbieraka, gdy nie podebrał ryby, uszy więdły. W owym czasie na tych jeziorach obserwowało się tarło uklei, płoci, leszcza. Trzciny chodziły. Nie było problemu ze złowieniem na leszczynkę i spławik z kory płoteczki. Rybak dawno nie żyje, od połowy lat osiemdziesiątych. Presji rybackiej nie ma i ryb też nie ma. Dyskusja o degradacji polskich wód przez połowy rybackie jest moim zdaniem przesadna. Jeden rybak nie uczyni tyle szkody co jeden kłusownik. Nie mówię tu o połowach na wędki. Dziwnym jest, że w sklepach nie ma ryb słodkowodnych z połowów rybackich, ale są miejsca, gdzie taką rybę można zawsze kupić. Ludzie kupują dobrze wiedząc z jakiego źródła ryba ta pochodzi. Już kiedyś pisałem, że problem nie leży w stu procentach w kłusownikach lecz także w odbiorcach towaru. Jest popyt jest podaż, prawda stara jak świat. Społeczeństwo to toleruje.Kupując węgorza, sandacza, szczupaka, lina wielu nie zastanawia się z jakiego źródła ryba ta pochodzi, tzn wiedzą z jakiego, ale nikomu to nie przeszkadza. Rozważania o połowie sieciami, prądem i innymi sposobami prawnie dostępnymi dla rybaków są nie obraźcie się Panowie bez sensu. Ludzie ci wykonują swój zawód i mają prawo to robić. Krytyka jest bezpodstawna. To tak jakby krytykować drwal;a, że wycina drewno, ale podłogę drewnianą to się w domu chce mieć. Z obserwacji i mojej wiedzy wynika, że odławianie prądem jest bardziej humanitarne niż siecią. Znamienita większość forumowiczów wie i widziała na czym polegają odłowy siecią w sezonie bezlodowym. Bardziej humanitarna i dająca przeżyć rybom łowionym siecią jest tylko metoda zaciągu pod lodowego, ewentualnie żaki, saki, pod warunkiem, że przynajmniej raz dziennie ktoś do nich zagląda. Sensacyjne posty typu " łowią prądem" jasno podsumował Pawelz i chwała mu za to.Pozdrawiam.
Niech się sami walą prądem, no zwykłe znęcanie się nad rybami!!!!!
Łowienie na hak, kotwicę, błystkę , branie zimnokrwistego zwierzęcia w ciepłe łapska, trzymanie na powietrzu do zdjęcia to nie jest znęcanie się nad rybami ?- jeżeli kolego jesteś obrońcą zwierzątek to wędki w kont, aparacik wodoszczelny płetwy, maska i podwodne polowanie, chyba, że piszesz po to, aby pisać to co innego, ale uzasadnij wypowiedź, wtedy ma to sens. Pozdrawiam.