W moim kole PZW Chrzanów-miasto nr 10 prawie od zawsze czyn społeczny można odrobić tylko na wodzie zamkniętej koła (stawy Groble). Wielu wędkarzy nie opłacających akwenu Groble (dodatkowa opłata 200pln) jest mocno zbulwersowanych zarządzeniem koła o możliwości odrobienia czynu na tym wyłącznie akwenie. Ja właśnie do nich należę. Bo uważam za nie stosowne aby pracować społecznie na akwenie zamkniętym na którym nie mam zezwolenia na połów. Drodzy koledzy czy koło do którego należę może prawnie nakazać prac społecznych tylko na wodzie zamkniętej na którą trzeba wykupić dodatkowe zezwolenie? Bo mnie wydaje się to troszkę bezprawne. Tym bardziej że nieopodal miasta znajduję się zalew Chechło woda otwarta okręgu Katowice.
A czy byłeś na walnym zebraniu swego koła? Takie tematy załatwia się właśnie na walnych zebraniach.Wystarczy,że jeden z obecnych zabierze głos i dobrze coś powie,to reszta go poprze w głosowaniu.Przerabialiśmy coś takiego u nas rok temu.
Czyn społeczny i odpłatność za niego może ustalić tylko i wyłącznie walne zebranie.Zarząd nie ma takich uprawnień.Odpłatność może być tylko w formie darowizny.
Czyn społeczny i odpłatność za niego może ustalić tylko i wyłącznie walne zebranie.Zarząd nie ma takich uprawnień.Odpłatność może być tylko w formie darowizny.
Tak, własnie o walnym zebraniu myślałem, a napisałem coś innego.
Czyli wg tego co piszesz Romualdzie, jeśli nie chcę złożyć darowizny, ani odpracować czynu, to nic się nie stanie ?
Musisz się ,niestety dostosować.Inaczej grozi Ci kara związkowa,czyli Sąd Koleżeński.Walne zebranie nie powinno uchwalić takiego zapisu,ale jak wędkarze nie biorą w nim udziału to mają co mają.Jako Walne Zebranie mogliście w głosowaniu uchwalić,że prace społeczne na łowisku specjalnym nie dotyczą tych,którzy tam nie łowią.Łowiska specjalne maja swoje regulaminy.
Większość na zebraniu to osoby które właśnie płacą łowisko specjalne i przebić się z inicjatywą czynu społecznego na wodzie otwartej graniczy z cudem. Choć wiem że wędkarzy którzy nie płacą łowiska specjalnego jest więcej w związku. Tyle że nie uczestniczą w zebraniach. Bo tematy u nas na zebraniach to głównie problemy związane z łowiskiem specjalnym Groble. A więc uczestnictwo kogoś kto nie płaci Grobli jest troszkę bezużyteczne. Moim zdaniem koło nie powinno organizować prac społecznych tylko na wodzie zamkniętej i w dodatku ekstra płatnej.
Masz Kolego rację.Jest szansa złożyć skargę do Okręgu w imieniu pozostałych członków koła podpisana przez co najmniej kilkunastu Kolegów w celu wyjaśnienia sytuacji.Jak uzyskacie odpowiedż pomyślimy co dalej.
Pieniądze,Kolego to nie są wewnętrzne przepisy.Jeżeli organa ścigania nie są w stanie wyjaśnić,proponuję powiadomić o tych praktykach Urząd Skarbowy.Ja jestem sekretarzem Koła i u mnie nie ma mowy o łamaniu prawa.Tego Typu praktyki potępiam w imieniu zarządu mojego Koła.My,jako zarząd mojego koła,za prace społeczne nagradzamy uczestników nagrodami postaci dyplomów czy nawet statuetek.
Czyn społeczny... na łowsku dodatkowo opłacanym i to jeszcze w takiej kwocie... Boże co się dzieje z tym PZW?! Przecież to XXI wiek a nie komuna. Chłopie rzuć w cholerę to koło, przenieś się i nie rób za friko dla jakiś "betonowców". I wybierz takie gdzie nie ma takiego czegoś jak "czyn społeczny". Wystrczająco dużo płacimy żeby nawet nie w najczarniejszych snach nie myśleć o takim przeżytku. Pamiętaj: Ty płacisz, Ty wymagasz, Ty jesteś Klientem a nie petentem. Więc nie daj się więcej wykorzystywać. Pozdro!
Czyn społeczny... na łowsku dodatkowo opłacanym i to jeszcze w takiej kwocie... Boże co się dzieje z tym PZW?! Przecież to XXI wiek a nie komuna. Chłopie rzuć w cholerę to koło, przenieś się i nie rób za friko dla jakiś "betonowców". I wybierz takie gdzie nie ma takiego czegoś jak "czyn społeczny". Wystrczająco dużo płacimy żeby nawet nie w najczarniejszych snach nie myśleć o takim przeżytku. Pamiętaj: Ty płacisz, Ty wymagasz, Ty jesteś Klientem a nie petentem. Więc nie daj się więcej wykorzystywać. Pozdro!
Niestety nie do końca się z Tobą zgodzę. Koło wędkarskie to nie sklep. Nie da się zaspokoić sumienia roczną opłatą mimo tego że nie jest ona mała. Jeśli koło wprowadza czyny społeczne to znak że coś tam się dzieje i chcą zmienić ten nedzny obraz większości naszych kół. To na jakiej wodzie należy ów czyn odpracować zależy tylko i wyłącznie od większości. Ja osobiście nigdy bym nie dopuścił do tego aby odbywał się on na wodach "zamkniętych". Trzeba jednak brać czynny udział w zebraniach. Pamiętajmy że to my tworzymy koła i tacy jacy my jesteśmy takie są nasze koła.
Panowie..to nie takie proste,W zarządach kół zasiadają ludzie z wyboru,którzy nie musza znać prawa.Dlatego w wielu przypadkach dzieją się rzeczy o pomstę do nieba wołające.Ale na tym polega demokratyczny związek.Trzeba sie nauczyć wybierać tych,którzy będą dbali o interesy nas wszystkich.
Drogi Kolego Tomas81 troszkę źle zrozumiałeś mojego posta;) Kwota 200pln to kwota za wędkowanie na łowisku specjalnym. A za wykupienie się z czynu moje koło woła 40pln. Niby kwota nie duża ale to przecież nie o to chodzi. Ja zawsze płace te 40pln bo honor by mi nie pozwolił pracować społecznie dla kogoś a nie dla siebie.
Autor nie posiada pełnej wiedzy na temat . Powinien Kolega poprośić o wgląd w sprawozdanie z WZ. i podjętych na nim uchwał.Mamy w kole łowisko, gdzie koło sprzedaje na nie zezwolenia. Za te pieniądze prowadzi zarybianie i opłaca dzierżawę. Robi też czyn społeczny na łowisku, ale tylko dla opłacających zezwolenie na nie. Jest podjęta na ten temat uchwała na WZ. Można odmówić udziału, ale uchwała nakłada na osobę nie podejmującą pracy opłatę . Kwota przeznaczona jest na zarybianie. Osoby wykazujące się większą aktywnością, mogą być zwolnione z cześci, a nawet całości oplaty za zezwolenie na następny sezon. Prowadzony jest rejestr prac. Praca na łowisku i utrzymanie go w czystości i przeplywie wody wymaga co miesięcznych interwencji. Czyn jest tylko jeden, raz w sezonie. Innych czynów w kole nie przewiduje się.
Można odmówić udziału, ale uchwała nakłada na osobę nie podejmującą pracy opłatę . Kwota przeznaczona jest na zarybianie.
Czyli pieniądze w zamian za czyn są przeznaczone na zarybianie? Pewnie może jeszcze na zarybienie łowiska specjalnego na którym nie łowię? To "spoko" ???
Oczywiście że na zarybianie łowiska. Jeśli u was czyn kołowy wyznaczają na łowisku specjalnym waszego koła .To moim zdaniem jest to kożystniejsze dla waszej wody. Lepiej chyba zrobić coś na swoim terenie . Oczywiście jeśli w kole macie obowiązek pracy społecznej. I jest to zgodne ze statutem PZW.
Drogi Kolego Tomas81 troszkę źle zrozumiałeś mojego posta;) Kwota 200pln to kwota za wędkowanie na łowisku specjalnym. A za wykupienie się z czynu moje koło woła 40pln. Niby kwota nie duża ale to przecież nie o to chodzi. Ja zawsze płace te 40pln bo honor by mi nie pozwolił pracować społecznie dla kogoś a nie dla siebie.
Właśnie! Za wykupienie zezwolenia na tym łowisko specjalnym rządają 2 stówy , których Ty nie masz zamiaru płacić, z tych czy innych powodów. I ich nie płacisz. Ale za "wykupienie" się z tego prehistorycznego peerlowskiego "czynu" jeszcze rządają 4 dyszki?! I to na łowisku na którym nie chcesz łowić... W życiu bym nie płacił bo chyba dobrze rozumiem o co chodzi:) Czyli nie chcesz łowić na tej wodzie, nie dajesz 2 stów ale musisz odwalić "czyn" lub bulisz 4 dych. Prawda? I nawet gdyby cała kwota miała iść na zarybienia. Bo wiem co to oznacza: karpika dla dziadków-mięsiarzy, żeby nie marudzili iż ryb w wodzie nie ma. Przynajmniej tak jest w co najmniej 90% wód. Pozdro i nie płać! A po znaczki do innego koła.
Czyn społeczny... na łowsku dodatkowo opłacanym i to jeszcze w takiej kwocie... Boże co się dzieje z tym PZW?! Przecież to XXI wiek a nie komuna. Chłopie rzuć w cholerę to koło, przenieś się i nie rób za friko dla jakiś "betonowców". I wybierz takie gdzie nie ma takiego czegoś jak "czyn społeczny". Wystrczająco dużo płacimy żeby nawet nie w najczarniejszych snach nie myśleć o takim przeżytku. Pamiętaj: Ty płacisz, Ty wymagasz, Ty jesteś Klientem a nie petentem. Więc nie daj się więcej wykorzystywać. Pozdro!
Niestety nie do końca się z Tobą zgodzę. Koło wędkarskie to nie sklep. Nie da się zaspokoić sumienia roczną opłatą mimo tego że nie jest ona mała. Jeśli koło wprowadza czyny społeczne to znak że coś tam się dzieje i chcą zmienić ten nedzny obraz większości naszych kół. To na jakiej wodzie należy ów czyn odpracować zależy tylko i wyłącznie od większości. Ja osobiście nigdy bym nie dopuścił do tego aby odbywał się on na wodach "zamkniętych". Trzeba jednak brać czynny udział w zebraniach. Pamiętajmy że to my tworzymy koła i tacy jacy my jesteśmy takie są nasze koła.
Grzmocie Drogi! :) Wybacz ale to nie stare dzieje że coś się robi "dla ludu". Ty płacisz i masz prawo wymagać a nie że ktoś narzuca Tobie jakieś durne warunki. Czyli, mimo że nie chcesz łowić na danej wodzie, która jest dodatkowo płatna, to jesteś ZMUSZONY do "czynu" albo bezczelnie żądają od Ciebie 4 dych. Sorki ale to swego rodzaju "wymuszenie". I takim kołom trzeba jasno mówić twarde NIE!
Co do Twojego porównania do sklepu. TAK oczywiście powinno być. Ty jesteś konsumentem, to Ty powinieneś stawiać warunki a nie jakiś zarządzik. Ja w życiu bym nie był w takim kole. Zresztą w PZW jestem niejako zmuszony być gdyż nie mam fajnych wód komercyjnych w sensownej okolicy. Niestety, bo już dawno bym nie płacił na tą skostniałą instytucję, która reform unika jak ognia. I też wcale nie jest prawdą że w takim kole musi się coś dziać. Za dużo czytałem, słyszałem o lipnych zarybieniach czy wpuszczaniu samego taniego karpia. Bo to "sportowa" ryba o tak "smacznym" mięsie że 2 tygodnie po wpuszczeniu zostaje jej może z 10%. To na to mają iść pieniądze, dodatkowo "wymuszone" przez tego typu koła? Dziękuję pięknie... Pozdro!
Na zebraniach nieraz temat był poruszany lecz bez skutecznie.
To możecie odwołać się do sądu rewizyjnego, jak i do okręgu (czy napisać do rzecznika PZW). Bo faktycznie jest to troszkę nie fer żeby kolega dbał o łowisko z którego nie korzysta.
Choć można też jak radzi , 89krzysztof mniej kłopotów. Lub na zebranie udać się większą grupką złożyć wolny wniosek i go przegłosować.
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie.
Było pisane do okręgu. Jeden gość nawet chciał sprawę do sądu oddać ale w sadzie mu powiedziano że nie ma sensu bo to wewnętrzne sprawy PZW.
Nad okręgiem sprawuje opiekę właściwy wojewoda (tyczy się to głównie przestrzegania operatu rybackiego), tam do niego można też się zwrócić. Od decyzji okręgu przysługuje zażalenie do ZG w Warszawie.
Jak się rozwiąże sprawa czy PZW nadal pod ministra sportu lub jest tylko stowarzyszeniem i podlegać wtedy bedzie podlegał Prezydentowi Warszawy. Będzie wiadomo do kogo będzie można pisać zastrzeżenia co do istoty jakiejś sprawy.
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie. A to dobre Erneście. W sumie też bym tak zrobił. Chciałem ale nie mogłem bo zaległem... w ciepłym wyrku:))) Ale grunt że darmowa licencja jest w ręku, sprytne;) Pozdro!
Podsumowując. Należy zgodnie z "prawem" posprzątać łowisko na którym nie łowię a jak mi się nie chce to zapłacić 40 PLN aby elyta zarybiła swoja wodę na której ja dalej nie łowię.:) Już wiem dlaczego nikt nie egzekwuje wewnętrznych "praw" PZW bo to nie prawo to bezprawie.
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie. A to dobre Erneście. W sumie też bym tak zrobił. Chciałem ale nie mogłem bo zaległem... w ciepłym wyrku:))) Ale grunt że darmowa licencja jest w ręku, sprytne;) Pozdro!
Dla mnie to jest zwykłe oszustwo. Z resztą to co wyprawiają lekarze wystawiając L4 jak popadnie i komu popadnie z punktu widzenia pracodawcy woła o pomstę do nieba. Ludzie w ten sposób robią sobie krzywdę, kryzys się pogłębia a lekarze pchają po kieszeniach kasę za stempel na zwolnieniu.
Kol luzy. Krotkie pytanie. Czemu jeszcze jestes w tym kole ?. Piszesz ze zawsze placiles te 40 zl ?. Czemu zamiast placic, nie przepisales sie do innego ?.
PZW - panstwo w panstwie. Jeszcze nie tak dawno wydawalo mi sie ze rozp.... tej organizacji nic dobrego nie przyniesie (bo chetnych do zagospodarowania wodami na ktorych teraz "gospodaruje" - smiech mnie ogarnia piszac to slowo - PZW nie widac). Ale teraz to juz chyba wolalbyl zostawic wszystkie wody samopas byleby wyp... tych dziadow na kuroniowki.
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie. A to dobre Erneście. W sumie też bym tak zrobił. Chciałem ale nie mogłem bo zaległem... w ciepłym wyrku:))) Ale grunt że darmowa licencja jest w ręku, sprytne;) Pozdro!
Dla mnie to jest zwykłe oszustwo. Z resztą to co wyprawiają lekarze wystawiając L4 jak popadnie i komu popadnie z punktu widzenia pracodawcy woła o pomstę do nieba. Ludzie w ten sposób robią sobie krzywdę, kryzys się pogłębia a lekarze pchają po kieszeniach kasę za stempel na zwolnieniu.
PZW ciągle nas dyma więc to nie jest oszustwo lecz odwdzięczanie się pięknym za nadobne:) O lekarzach pisać nie będę bo to nie nasza "działka", gdyż mógłbym wymienić inne i to szanowane zawody w których robi się jaja z pracodawców. Pozdro!
Panowie NIKT ORAZ NIC nie jest w stanie zmusic do zapłaty za czyn społeczny!!!U nas w kole na ostatnim zebraniu była podjęta uchwała o DOBROWOLNEJ wpłacie na zecz koła 10zł i ja jako skarbnik nie mogę nikogo zmusic do tej wpłaty poniewaz jest to dobrowolne a koło nie ma prawa pobierac takiej opłaty z przymusu za czyn..
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie. A to dobre Erneście. W sumie też bym tak zrobił. Chciałem ale nie mogłem bo zaległem... w ciepłym wyrku:))) Ale grunt że darmowa licencja jest w ręku, sprytne;) Pozdro!
Dla mnie to jest zwykłe oszustwo. Z resztą to co wyprawiają lekarze wystawiając L4 jak popadnie i komu popadnie z punktu widzenia pracodawcy woła o pomstę do nieba. Ludzie w ten sposób robią sobie krzywdę, kryzys się pogłębia a lekarze pchają po kieszeniach kasę za stempel na zwolnieniu.
PZW ciągle nas dyma więc to nie jest oszustwo lecz odwdzięczanie się pięknym za nadobne:) O lekarzach pisać nie będę bo to nie nasza "działka", gdyż mógłbym wymienić inne i to szanowane zawody w których robi się jaja z pracodawców. Pozdro!
Tylko że nie tędy droga. Tu podajecie właśnie przykład jak to Polacy umieją wszystko zepsuć. Daj palec a całą rękę urwą... i jeszcze naplują.
Moim zdaniem MPWiK, nie powinno honorować zwolnienia lekarskiego w takich przypadkach. Wyznaczyć zastępczy termin, a nie wstawienie ukarać wyższą składką. Gdyż poniosło ktoś musiał to zaplanować i wygospodarować na to czas.
Panowie NIKT ORAZ NIC nie jest w stanie zmusic do zapłaty za czyn społeczny!!!U nas w kole na ostatnim zebraniu była podjęta uchwała o DOBROWOLNEJ wpłacie na zecz koła 10zł i ja jako skarbnik nie mogę nikogo zmusic do tej wpłaty poniewaz jest to dobrowolne a koło nie ma prawa pobierac takiej opłaty z przymusu za czyn.. Moim zdaniem trzeba by było uchwalić składkę na zaprzątanie łowisk "pasu zieleni wokół nich" I możliwość ich dobrowolnego odpracowania. Wtedy nikt by nie musiał nikogo zmuszać do dobrowolnego odrabiania. A jak by zapłacili te składki to koło by mogło zamówić usługę wedle przepisu o zamówieniach publicznych.
Art.
70.
Zamawiający
może udzielić zamówienia w trybie zapytania o cenę, jeżeli przedmiotem
zamówienia
są dostawy lub usługi powszechnie dostępne o ustalonych standardach
jakościowych,
a wartość zamówienia jest mniejsza niż kwoty określone w
przepisach
wydanych na podstawie art. 11 ust. 8.
Prawo o stowarzyszeniach mówi o społecznej pracy na rzecz stowarzyszenia. Tak więc zgodnie z prawem jest to obowiązek członka wynikający z przepisów. A nie widzi mi się władz, jak to niektórzy insynuują...
Na temat czynów społecznych na łowisku specjalnym już się wypowiadałem.To nie fair w przypadku Kol. luzy.Natomiast jak się czyta wypowiedzi "cwaniaków i krzykaczy" to moim zdaniem nie uczestniczenie w pracach na rzecz nas wszystkich powinno być karane zawieszeniem w prawach członka PZW.Można by podnieść składki 0 200-300% i zatrudnić firmy do sprzątania,budowy tarlisk itp.Ale czy to o to chodzi? Jeżeli ja mogę pracować społecznie i pełnić funkcje z tym związane a ktoś z wędkarzy nie będzie pilnował choćby porządku na swoim stanowisku/co tak bardzo bulwersuje wielu pseudo wędkarzy/to na wodach które patroluję nie będzie pobłażania.
Zgadzam się - jak tam pracy się nie boję.Tylko jak wszyscy to wszyscy - dyrektorzy, prezesi i inni managerowie też...Nie mam na myśli poziomu koła PZW.JK
Zgadzam się - jak tam pracy się nie boję.Tylko jak wszyscy to wszyscy - dyrektorzy, prezesi i inni managerowie też...Nie mam na myśli poziomu koła PZW.JK
Ja też się zgadzam. Jak kiedyś zobaczę że ktoś zorganizował czyn i sprzątają brzegi rzeki na której łowie to chętnie się przyłączę. Nigdy do tej pory to się nie zdarzyło. :)
Prawo o stowarzyszeniach mówi o społecznej pracy na rzecz stowarzyszenia. Tak więc zgodnie z prawem jest to obowiązek członka wynikający z przepisów. A nie widzi mi się władz, jak to niektórzy insynuują...
Opacznie rozumiesz to prawo.
Według mnie, owszem ustawa o stowarzyszeniach mówi:
"3. Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może zatrudniać pracowników."
lecz należy rozumieć to nie jako obowiązek, ale jako prawo członka do pracy społecznej na rzecz stowarzyszenia. A ponieważ stowarzyszenie oparte jest na dobrowolności, nie można zmusić członka do takiej pracy, ani też ukarać go za niepodjęcie jej!
Słowo społeczna, też coś znaczy, społecznie czyli bez przymusu i wynagrodzenia. Praca z przymusu przestaje być społeczna !
Stowarzyszenie to nie "rosyjski kołchoz" w którym rozdziela się pracę po równo i karze za jej niewykonanie ! W stowarzyszeniu każdy członek poświęca swój czas według swoich możliwości i do niczego nie można go zmusić!
CześćPamiętasz jak kiedyś odbywały się czyny?Też z zasady miały być jak opisujesz - społeczne. Tylko, że przed maturą dano nam wyraźnie do zrozumienia, że jeśli ktoś nie przyjdzie na pochód 1-maja i na czyn społeczny 3-maja niech zapomni o dopuszczeniu do matury.Teraz w PZW niektórzy nadal myślą tak jak w latach 70 lub 80 ubiegłego wieku. Chyba nie tędy droga... Czasy jedynie słusznej drogi mamy za sobą. Czas czynów społecznych powinien się skończyć już dawno.JK
Wijecie się w tych przepisach i wstawiacie własne interpretacje, a przecież par 54 Statutu o tym mówi jednoznacznie - Do kompetencji zwyczajnego walnego zgromadzenia członków koła należy: ... 7) zobowiązywanie członków koła do wykonywania pracy na rzecz koła lub wniesienia ekwiwalentu
"Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków..." - to także jest obowiązek a nie prawo. Stowarzyszenie działa dzięki pracy swych członków, ich wspólna praca tworzy wizerunek stowarzyszenia. Wyrażenie "czyn społeczny" jest źle kojarzone, a nie jest użyte w żadnym prawnym zapisie, to tylko potoczna nazwa i proponuję jej zaniechać, bo budzi niezdrowe emocje, nie tylko u Janusza u mnie także.
Wijecie się w tych przepisach i wstawiacie własne interpretacje, a przecież par 54 Statutu o tym mówi jednoznacznie - Do kompetencji zwyczajnego walnego zgromadzenia członków koła należy: ... 7) zobowiązywanie członków koła do wykonywania pracy na rzecz koła lub wniesienia ekwiwalentu
"Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków..." - to także jest obowiązek a nie prawo. Stowarzyszenie działa dzięki pracy swych członków, ich wspólna praca tworzy wizerunek stowarzyszenia.
Wyrażenie "czyn społeczny" jest źle kojarzone, a nie jest użyte w żadnym prawnym zapisie, to tylko potoczna nazwa i proponuję jej zaniechać, bo budzi niezdrowe emocje, nie tylko u Janusza u mnie także.
Witam.
Dzięki Zbyszku, miałem dziś właśnie to samo napisać po przejrzeniu Statutu. Niby to takie proste, a jednak to co najważniejsze nie potrafimy doczytać, znaleźć i tak później rodzą się różne mądrości. Zawsze uczestniczyłem, z kolegami z koła w tego typu działaniach, a to robiliśmy różne prace remontowe budynku rybaczówki, naprawa ogrodzenia, renowacja pomostów, sezonowe sprzątanie terenu łowiska..., zawsze przychodzi dużo chłopaków, starych, młodych. Nikt nie ma problemów że jedni nazywają to "prace społeczne", wiemy że robimy to dla siebie, wiemy dobrze że gdybyśmy nawet za te pieniądze które są za niby za wykupienie się z "czynu społecznego" to na ile remontów i prac tej kasy by starczyło.
CześćKrzysztof jestem jak najbardziej za - ja ciężkiej fizycznej pracy się nie boję. Aczkolwiek chciałbym zobaczyć jak mówiłem prezesów, dyrektorów itp ale nie jak się lansują ;-)JK
Ufff, a już myślałem, że tylko ja widzę sens w pracach społecznych. Dzięki koledzy, że nie odarliście mnie do naga z nadziei. Albowiem zacząłem myśleć sobie, że na globie zostali tylko Ci którzy uważają, że im się należy....
Wijecie się w tych przepisach i wstawiacie własne interpretacje, a przecież par 54 Statutu o tym mówi jednoznacznie - Do kompetencji zwyczajnego walnego zgromadzenia członków koła należy: ... 7) zobowiązywanie członków koła do wykonywania pracy na rzecz koła lub wniesienia ekwiwalentu
Statut to tylko statut , musi być zgodny z Ustawą o stowarzyszeniach i nie może łamać innych obowiązujących praw w Polsce. Papier przyjmie wszystko, zresztą przytoczony punkt nie jest niezgodny z Ustawą. Dopiero próba egzekwowania tego punktu (czyli karania w jakiklowiek sposób osób, które "odmówią" pracy i przekazania ekwiwalentu jest złamaniem zapisów tej Ustawy - czyli głównej zasady stowarzyszeń - dobrowolności działania) może być niezgodna z prawem. Póki zrobię to dobrowolnie to ok. jeśli będę do tego przymuszany to już łamanie prawa!
Jeśli należę do stowarzyszenia z przekonania i chcę działać zgodnie z ideą tego tworu, to jak najbardziej, przecież po to przystąpiłem, nikt mnie do tego nie zmusił. (tylko choroba, lub problemy finansowe mogą stać na przeszkodzie)
Ale PZW zmusza mnie do bycia w Swej organizacji "zawłaszczając wodę państwa polskiego" i różnicując opłaty za amatorki połów dla członków PZW a niezrzeszonych.
Muszę należeć do PZW, bo nie stać mnie być niezrzeszonym (No ile procent członków jest takich jak ja ?, czy na pewno zależy Wam na takim stowarzyszeniu, zrównajcie stawki dla członków PZW i niezrzeszonych i przestańcie "jojczeć").
Dlatego nie zobaczycie mnie na żadnym "czynie społecznym" a o ekwiwalencie lub karach możecie tylko pomarzyć.
Prawo o stowarzyszeniach mówi o społecznej pracy na rzecz stowarzyszenia. Tak więc zgodnie z prawem jest to obowiązek członka wynikający z przepisów. A nie widzi mi się władz, jak to niektórzy insynuują...
Opacznie rozumiesz to prawo.
Według mnie, owszem ustawa o stowarzyszeniach mówi:
"3. Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia swych spraw może zatrudniać pracowników."
lecz należy rozumieć to nie jako obowiązek, ale jako prawo członka do pracy społecznej na rzecz stowarzyszenia. A ponieważ stowarzyszenie oparte jest na dobrowolności, nie można zmusić członka do takiej pracy, ani też ukarać go za niepodjęcie jej!
Słowo społeczna, też coś znaczy, społecznie czyli bez przymusu i wynagrodzenia. Praca z przymusu przestaje być społeczna !
Stowarzyszenie to nie "rosyjski kołchoz" w którym rozdziela się pracę po równo i karze za jej niewykonanie ! W stowarzyszeniu każdy członek poświęca swój czas według swoich możliwości i do niczego nie można go zmusić!
Jak już kiedyś radziłem w innym wątku. Proszę się zapoznać z przepisami dotyczącymi się zakładania i działalności stowarzyszeń. Zapoznać się z treścią statutu już istniejacych stowarzyszeń. One są zgodne z prawem i zaakceptowane przez sąd. Tak więc zgodne z prawem i nie łamią praw człowieka. Są to organizacje które soją działalność opierają na pracy na rzecz stowarzyszenia, swoich członków. utrzymują się z własnych składek, darowizn i dotacji. Dzięki pracom członków na rzecz stowarzyszenia. Składki członkowskie nie muszą być wygórowane by móc pozyskać i utrzymać np; łowisko. Poprostu wypracowują to co mają.
Członkostwo w stowarzyszeniu nie jest obowiązkowe, i jeśli ktoś nie zgadza się z jego statutem i sposobem działania, nie musi się do niego przyłączać.
Tworzenie stowarzyszeń
Art. 9.Osoby w liczbie co
najmniej piętnastu, pragnące założyć stowarzyszenie, uchwalają statut
stowarzyszenia i wybierają komitet założycielski.
Art. 10. 1. Statut stowarzyszenia określa w szczególności:
1) nazwę stowarzyszenia,
odróżniającą je od innych stowarzyszeń, organizacji i instytucji,
2) teren działania i siedzibę
stowarzyszenia,
3) cele i sposoby ich realizacji,
4) sposób nabywania i utraty
członkostwa, przyczyny utraty członkostwa oraz prawa i obowiązki członków,
5) władze stowarzyszenia, tryb
dokonywania ich wyboru, uzupełniania składu oraz ich kompetencje,
6) sposób reprezentowania
stowarzyszenia oraz zaciągania zobowiązań majątkowych, a także warunki ważności
jego uchwał,
7) sposób uzyskiwania środków
finansowych oraz ustanawiania składek członkowskich,
8) zasady dokonywania zmian statutu,
I jeśli ktoś nie zgadza się z tymi zasadami zapisanymi w statucie, nie musi się do niego zapisywać. Zapisanie się do danego stowarzyszenia równoznaczne jest z akceptacja statutu jak i praw i obowiązków wynikających z przynależności do stowarzyszenia. W osoba która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, działa na szkodę stowarzyszenia. Jest usuwana przez członków na zebraniu po przez głosowanie, lub w drodze decyzji administracyjnej na podstawie uchwały dotyczącej sposobu i podstaw utraty członkostwa.
Czyn. Jest to praca na rzecz organizacji do której przynależymy. Jest to czyn za który nie otrzymujemy wynagrodzenia w postaci wynagrodzenia w gotówce, w bonach czy innych papierach wartościowych. Nagrodą za ten czyn jest satysfakcja i efekt wspólnej pracy. I to że nie musimy ponosić większych kosztów by to samo osiągnąć czyimiś rękoma. Co wiąże się z podniesieniem składek. Fundusze jakie zaoszczędzamy przez wspólna pracę, możemy przeznaczyć na inne cele statutowe. Co pozytywnie wpływa na rozwój stowarzyszenia. Czysta ekonomia...
Powyższy teks kolegi Artura jest piękny i prawdziwy (no może nie do końca). Że statut jest zatwierdzony przez sąd to jeszcze nic nie znaczy (sąd zawsze może się mylić).
Natomiast nie o to chodzi:
Ja nie chce należeć do PZW. Takich jak ja jest tysiące. PZW zmusza mnie i tych pozostałych ludzi "zawłaszczając" państwowe wody i wprowadzając zróżnicowane opłaty za amatorski połów dla zrzeszonych i niezrzeszonych.
To jest problem. WŁĄŚNIE O TO CHODZI.
Twoje słowa kolego Arturze:
"I jeśli ktoś nie zgadza się z tymi zasadami zapisanymi w statucie, nie musi się do niego zapisywać. Zapisanie się do danego stowarzyszenia równoznaczne jest z akceptacja statutu jak i praw i obowiązków wynikających z przynależności do stowarzyszenia. W osoba która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, działa na szkodę stowarzyszenia."
Tak, ale nie obowiązuje to tych zmuszonych (finansowo) do przynależenia do PZW.
Zastanów się nad zdaniem:
"W osoba która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, działa na szkodę stowarzyszenia."
Tu się mylisz, nie wszyscy mają czas i pieniądze. Stowarzyszenie mimo jakichkolwiek zapisów w Statucie działa na zasadzie dobrowolności.
Już samo to, że zapłaciliśmy składki na działanie PZW, a dodatkowe akcje, oczywiście ale w ramach możliwości i naprawdę - oczyśćcie PZW z członków zmuszanych do bycia w nim i nie będzie takich dyskusji!
" osoba która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, działa na szkodę stowarzyszenia."
Tu się mylisz, nie wszyscy mają czas i pieniądze. Stowarzyszenie mimo jakichkolwiek zapisów w Statucie działa na zasadzie dobrowolności.
Już samo to, że zapłaciliśmy składki na działanie PZW, a dodatkowe akcje, oczywiście ale w ramach możliwości i naprawdę - oczyśćcie PZW z członków zmuszanych do bycia w nim i nie będzie takich dyskusji!
Dział na szkodę ponieważ na działaniu członków na rzecz danego stowarzyszenia jest oparte jestestwo stowarzyszenia. Poprostu obniża koszty jego utrzymania.
Dobrowolność co do stowarzyszeń tyczy się przynależności. Zapisując się do niego, akceptowałeś statut, jak i zasady jakimi się kieruje, jak teś zobowiązałeś się tego przestrzegać. Jeśli nie wywiązujesz się z tych obowiązków, podpisując się pod przynależnością do tego koła zaświadczyłeś nie prawdę. Świadomie skłamałeś w celu uzyskania korzyści. A to jest karalne.
Kolego jakie dodatkowe akcje. One były w statucie jak i obowiązkach członka. Tak więc je akceptowałeś. I nie są dodatkowe. Kolego o jakim baraku czasu mówisz i pieniądzach. Przez te kilka/kilkanaście lat na pewno przynajmniej raz mogłeś być. One są (były) organizowanie w wolny dzień od pracy. Tak więc jeden dzień weekendu, na rok mogłeś poświecić... Jakie koszty, za obecność na takim czynie nic nie płacisz. Koła gwarantowały dojazd, i czasami nawet grila na zakończenie. To więc powiedz jaki to brak czasu i jakie koszta tego czynu Cię od niego odstraszają?
Artur już przestań bronić takiej patologi jaką jest PZW. Też jak Kolega @osa bym odszeł już wieki temu ale nie mam w pobliżu innych wód niżli te "zarządzane" przez tego "betonowego trupa". A nie będę płacił 2x więcej tylko żeby być wolnym. Niech PZW będzie miało takie same składki jak dla niezrzeszonych. Pstryk i mnie nie ma w tej organizacji.
Poza tym piszesz o jakimś obniżaniu kosztów. Z perspektywy mojego okręgu nie widzę żeby można było je obniżyć, przynajmniej dla portfeli wędkarzy. Bo wszyscy hurtem musimy bulić 350 ZETA!!! ? I to nawet gdy łowimy na tylko dwóch łowiskach! Gdyż nie ma podziałów na opłaty za wody górskie, spinning , łódkę... I jeszcze miał bym dodatkowo płacić jakiemuś kołu 4 dychy za usprawiedliwienie się że nie chce mi się chodzić na czyn społeczny lub odwalać pańszczyznę?! I to na zbiorniku na którym nie ma się zamiaru łowić! Przecież to chore! No chyba że obcięli by mi ze 2 stówy z ogólnej puli ale to nie jest możliwe. Poza tym u mnie zlikwidowano wody specjalne, nie ma żadnych dodatkowych opłat.
A statut PZW już dawno powinien iść do lamusa, nie zmienił się od poprzedniej epoki i nie przystaje w ogóle do rzeczywistości, zresztą RAPR w większości podobnie.
"Artur już przestań bronić takiej patologi jaką jest PZW. Też jak Kolega
@osa bym odszeł już wieki temu ale nie mam w pobliżu innych wód niżli te
"zarządzane" przez tego "betonowego trupa". A nie będę płacił 2x więcej
tylko żeby być wolnym. Niech PZW będzie miało takie same składki jak
dla niezrzeszonych. Pstryk i mnie nie ma w tej organizacji."
Gdyby PZW zrownalo oplaty, zostaliby sami prezesi i moze garstka prawdziwych zapalencow. :) I beda bronic obecnego stanu rzeczy wszystkimi silami. Nawet olewajac to, ze 90% czlonkow lamie status majac gdzies czyny spoleczne i inna dzialalnosc w zwiazku. Wazne zeby bylo jak najwiecej baranow do strzyzenia.
Czyny społeczne są dobrowolne z definicji, przerzucanie się paragrafami nie ma sensu, bo nie ma prawnych możliwości zmuszenia kogokolwiek do pracy społecznej, jak również nie można wyciągać konsekwencji statutowych za odmowę udziału. Jeśli ktoś twierdzi inaczej - poproszę paragrafy. Ale nie ćwierć ustawy i pół statutu, jak niektórzy lubują się cytować, tylko konkrety.
Zresztą - jak to sobie panowie wyobrażacie? Mam znajomego, który kilka razy do roku ma czas pojechać na ryby. Kilka razy + tydzień urlopu z żoną i dzieciakami, w czasie którego łowienie jest tylko dodatkiem o niskim priorytecie. Teraz wyobraźcie sobie, że do tego znajomego przychodzi szef jego koła i mu nakazuje wykonanie czynu społecznego na pobliskim łowisku. Co jeszcze, poza wysłaniem go do ciemnego diabła, zrobi mój znajomy? a. wyśmieje? b. zrzuci ze schodów? c. da adres psychologa? d. Masaje?
Pomijam patologie, że jak przychodzi do czynu, to się okazuje, że jeden ma grypę, drugi lumbago, trzeci wieńcówkę, jak również to, że czyn dotyczy wyłącznie młodych a nie emerytów, bo tym już wiek nie pozwala.
Czyny społeczne są dobrowolne z definicji, przerzucanie się paragrafami nie ma sensu, bo nie ma prawnych możliwości zmuszenia kogokolwiek do pracy społecznej, jak również nie można wyciągać konsekwencji statutowych za odmowę udziału. Jeśli ktoś twierdzi inaczej - poproszę paragrafy. Ale nie ćwierć ustawy i pół statutu, jak niektórzy lubują się cytować, tylko konkrety.
Zresztą - jak to sobie panowie wyobrażacie? Mam znajomego, który kilka razy do roku ma czas pojechać na ryby. Kilka razy + tydzień urlopu z żoną i dzieciakami, w czasie którego łowienie jest tylko dodatkiem o niskim priorytecie. Teraz wyobraźcie sobie, że do tego znajomego przychodzi szef jego koła i mu nakazuje wykonanie czynu społecznego na pobliskim łowisku. Co jeszcze, poza wysłaniem go do ciemnego diabła, zrobi mój znajomy? a. wyśmieje? b. zrzuci ze schodów? c. da adres psychologa? d. Masaje? Pomijam patologie, że jak przychodzi do czynu, to się okazuje, że jeden ma grypę, drugi lumbago, trzeci wieńcówkę, jak również to, że czyn dotyczy wyłącznie młodych a nie emerytów, bo tym już wiek nie pozwala.
Dodałbym do tego to że PZW organizuje czyny społeczne na wybranych basenach (bo trudno to nazwać wodami) gdzie zarybiają sztucznie i niszczą wodę a śmieci na brzegach pochodzą od wąskiej grupy "wędkarzy" którzy tam łowią. Więc dlaczego ja mam tam jechać raz do roku ? By po nich posprzątać ? Na rzece gdzie łowię od wielu lat nigdy nie był zorganizowany żaden czyn by posprzątać jej brzegi.
W moim kole PZW Chrzanów-miasto nr 10 prawie od zawsze czyn społeczny można odrobić tylko na wodzie zamkniętej koła (stawy Groble). Wielu wędkarzy nie opłacających akwenu Groble (dodatkowa opłata 200pln) jest mocno zbulwersowanych zarządzeniem koła o możliwości odrobienia czynu na tym wyłącznie akwenie. Ja właśnie do nich należę. Bo uważam za nie stosowne aby pracować społecznie na akwenie zamkniętym na którym nie mam zezwolenia na połów.
Drodzy koledzy czy koło do którego należę może prawnie nakazać prac społecznych tylko na wodzie zamkniętej na którą trzeba wykupić dodatkowe zezwolenie?
Bo mnie wydaje się to troszkę bezprawne. Tym bardziej że nieopodal miasta znajduję się zalew Chechło woda otwarta okręgu Katowice.
A czy byłeś na walnym zebraniu swego koła? Takie tematy załatwia się właśnie na walnych zebraniach.Wystarczy,że jeden z obecnych zabierze głos i dobrze coś powie,to reszta go poprze w głosowaniu.Przerabialiśmy coś takiego u nas rok temu.
Zarząd ustalił, że praca na rzecz koła jest obowiązkowa (lub odpłatna) i tyle. Zmień koło jeśli Ci to nie pasuje, tak jak zrobiłem ja ...
Na zebraniach nieraz temat był poruszany lecz bez skutecznie.
Czyn społeczny i odpłatność za niego może ustalić tylko i wyłącznie walne zebranie.Zarząd nie ma takich uprawnień.Odpłatność może być tylko w formie darowizny.
Czyn społeczny i odpłatność za niego może ustalić tylko i wyłącznie walne zebranie.Zarząd nie ma takich uprawnień.Odpłatność może być tylko w formie darowizny.
Tak, własnie o walnym zebraniu myślałem, a napisałem coś innego.
Czyli wg tego co piszesz Romualdzie, jeśli nie chcę złożyć darowizny, ani odpracować czynu, to nic się nie stanie ?
CześćKrzysztof wywalą Cię z PZW ...;-)
A poważnie to koło zadbało tylko i wyłącznie o swoją wodę. JK
Musisz się ,niestety dostosować.Inaczej grozi Ci kara związkowa,czyli Sąd Koleżeński.Walne zebranie nie powinno uchwalić takiego zapisu,ale jak wędkarze nie biorą w nim udziału to mają co mają.Jako Walne Zebranie mogliście w głosowaniu uchwalić,że prace społeczne na łowisku specjalnym nie dotyczą tych,którzy tam nie łowią.Łowiska specjalne maja swoje regulaminy.
Większość na zebraniu to osoby które właśnie płacą łowisko specjalne i przebić się z inicjatywą czynu społecznego na wodzie otwartej graniczy z cudem. Choć wiem że wędkarzy którzy nie płacą łowiska specjalnego jest więcej w związku. Tyle że nie uczestniczą w zebraniach. Bo tematy u nas na zebraniach to głównie problemy związane z łowiskiem specjalnym Groble. A więc uczestnictwo kogoś kto nie płaci Grobli jest troszkę bezużyteczne.
Moim zdaniem koło nie powinno organizować prac społecznych tylko na wodzie zamkniętej i w dodatku ekstra płatnej.
Masz Kolego rację.Jest szansa złożyć skargę do Okręgu w imieniu pozostałych członków koła podpisana przez co najmniej kilkunastu Kolegów w celu wyjaśnienia sytuacji.Jak uzyskacie odpowiedż pomyślimy co dalej.
Było pisane do okręgu. Jeden gość nawet chciał sprawę do sądu oddać ale w sadzie mu powiedziano że nie ma sensu bo to wewnętrzne sprawy PZW.
Pieniądze,Kolego to nie są wewnętrzne przepisy.Jeżeli organa ścigania nie są w stanie wyjaśnić,proponuję powiadomić o tych praktykach Urząd Skarbowy.Ja jestem sekretarzem Koła i u mnie nie ma mowy o łamaniu prawa.Tego Typu praktyki potępiam w imieniu zarządu mojego Koła.My,jako zarząd mojego koła,za prace społeczne nagradzamy uczestników nagrodami postaci dyplomów czy nawet statuetek.
Czyn społeczny... na łowsku dodatkowo opłacanym i to jeszcze w takiej kwocie... Boże co się dzieje z tym PZW?! Przecież to XXI wiek a nie komuna. Chłopie rzuć w cholerę to koło, przenieś się i nie rób za friko dla jakiś "betonowców". I wybierz takie gdzie nie ma takiego czegoś jak "czyn społeczny". Wystrczająco dużo płacimy żeby nawet nie w najczarniejszych snach nie myśleć o takim przeżytku. Pamiętaj: Ty płacisz, Ty wymagasz, Ty jesteś Klientem a nie petentem. Więc nie daj się więcej wykorzystywać.
Pozdro!
Czyn społeczny... na łowsku dodatkowo opłacanym i to jeszcze w takiej kwocie... Boże co się dzieje z tym PZW?! Przecież to XXI wiek a nie komuna. Chłopie rzuć w cholerę to koło, przenieś się i nie rób za friko dla jakiś "betonowców". I wybierz takie gdzie nie ma takiego czegoś jak "czyn społeczny". Wystrczająco dużo płacimy żeby nawet nie w najczarniejszych snach nie myśleć o takim przeżytku. Pamiętaj: Ty płacisz, Ty wymagasz, Ty jesteś Klientem a nie petentem. Więc nie daj się więcej wykorzystywać.
Pozdro!
Niestety nie do końca się z Tobą zgodzę. Koło wędkarskie to nie sklep. Nie da się zaspokoić sumienia roczną opłatą mimo tego że nie jest ona mała. Jeśli koło wprowadza czyny społeczne to znak że coś tam się dzieje i chcą zmienić ten nedzny obraz większości naszych kół. To na jakiej wodzie należy ów czyn odpracować zależy tylko i wyłącznie od większości. Ja osobiście nigdy bym nie dopuścił do tego aby odbywał się on na wodach "zamkniętych". Trzeba jednak brać czynny udział w zebraniach. Pamiętajmy że to my tworzymy koła i tacy jacy my jesteśmy takie są nasze koła.
Panowie..to nie takie proste,W zarządach kół zasiadają ludzie z wyboru,którzy nie musza znać prawa.Dlatego w wielu przypadkach dzieją się rzeczy o pomstę do nieba wołające.Ale na tym polega demokratyczny związek.Trzeba sie nauczyć wybierać tych,którzy będą dbali o interesy nas wszystkich.
Drogi Kolego Tomas81 troszkę źle zrozumiałeś mojego posta;) Kwota 200pln to kwota za wędkowanie na łowisku specjalnym. A za wykupienie się z czynu moje koło woła 40pln. Niby kwota nie duża ale to przecież nie o to chodzi. Ja zawsze płace te 40pln bo honor by mi nie pozwolił pracować społecznie dla kogoś a nie dla siebie.
Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie jestem egoistą. Ale nie mogę pracować jak chłop pańszczyźniany u kogoś za frajer.
Autor nie posiada pełnej wiedzy na temat . Powinien Kolega poprośić o wgląd w sprawozdanie z WZ. i podjętych na nim uchwał.Mamy w kole łowisko, gdzie koło sprzedaje na nie zezwolenia. Za te pieniądze prowadzi zarybianie i opłaca dzierżawę. Robi też czyn społeczny na łowisku, ale tylko dla opłacających zezwolenie na nie. Jest podjęta na ten temat uchwała na WZ. Można odmówić udziału, ale uchwała nakłada na osobę nie podejmującą pracy opłatę . Kwota przeznaczona jest na zarybianie. Osoby wykazujące się większą aktywnością, mogą być zwolnione z cześci, a nawet całości oplaty za zezwolenie na następny sezon. Prowadzony jest rejestr prac. Praca na łowisku i utrzymanie go w czystości i przeplywie wody wymaga co miesięcznych interwencji. Czyn jest tylko jeden, raz w sezonie. Innych czynów w kole nie przewiduje się.
Można odmówić udziału, ale uchwała nakłada na osobę nie podejmującą pracy opłatę . Kwota przeznaczona jest na zarybianie.
Czyli pieniądze w zamian za czyn są przeznaczone na zarybianie? Pewnie może jeszcze na zarybienie łowiska specjalnego na którym nie łowię? To "spoko" ???
Oczywiście że na zarybianie łowiska. Jeśli u was czyn kołowy wyznaczają na łowisku specjalnym waszego koła .To moim zdaniem jest to kożystniejsze dla waszej wody. Lepiej chyba zrobić coś na swoim terenie . Oczywiście jeśli w kole macie obowiązek pracy społecznej. I jest to zgodne ze statutem PZW.
Drogi Kolego Tomas81 troszkę źle zrozumiałeś mojego posta;) Kwota 200pln to kwota za wędkowanie na łowisku specjalnym. A za wykupienie się z czynu moje koło woła 40pln. Niby kwota nie duża ale to przecież nie o to chodzi. Ja zawsze płace te 40pln bo honor by mi nie pozwolił pracować społecznie dla kogoś a nie dla siebie.
Właśnie! Za wykupienie zezwolenia na tym łowisko specjalnym rządają 2 stówy , których Ty nie masz zamiaru płacić, z tych czy innych powodów. I ich nie płacisz. Ale za "wykupienie" się z tego prehistorycznego peerlowskiego "czynu" jeszcze rządają 4 dyszki?! I to na łowisku na którym nie chcesz łowić... W życiu bym nie płacił bo chyba dobrze rozumiem o co chodzi:) Czyli nie chcesz łowić na tej wodzie, nie dajesz 2 stów ale musisz odwalić "czyn" lub bulisz 4 dych. Prawda? I nawet gdyby cała kwota miała iść na zarybienia. Bo wiem co to oznacza: karpika dla dziadków-mięsiarzy, żeby nie marudzili iż ryb w wodzie nie ma. Przynajmniej tak jest w co najmniej 90% wód.
Pozdro i nie płać! A po znaczki do innego koła.
Czyn społeczny... na łowsku dodatkowo opłacanym i to jeszcze w takiej kwocie... Boże co się dzieje z tym PZW?! Przecież to XXI wiek a nie komuna. Chłopie rzuć w cholerę to koło, przenieś się i nie rób za friko dla jakiś "betonowców". I wybierz takie gdzie nie ma takiego czegoś jak "czyn społeczny". Wystrczająco dużo płacimy żeby nawet nie w najczarniejszych snach nie myśleć o takim przeżytku. Pamiętaj: Ty płacisz, Ty wymagasz, Ty jesteś Klientem a nie petentem. Więc nie daj się więcej wykorzystywać.
Pozdro!
Niestety nie do końca się z Tobą zgodzę. Koło wędkarskie to nie sklep. Nie da się zaspokoić sumienia roczną opłatą mimo tego że nie jest ona mała. Jeśli koło wprowadza czyny społeczne to znak że coś tam się dzieje i chcą zmienić ten nedzny obraz większości naszych kół. To na jakiej wodzie należy ów czyn odpracować zależy tylko i wyłącznie od większości. Ja osobiście nigdy bym nie dopuścił do tego aby odbywał się on na wodach "zamkniętych". Trzeba jednak brać czynny udział w zebraniach. Pamiętajmy że to my tworzymy koła i tacy jacy my jesteśmy takie są nasze koła.
Grzmocie Drogi! :)
Wybacz ale to nie stare dzieje że coś się robi "dla ludu". Ty płacisz i masz prawo wymagać a nie że ktoś narzuca Tobie jakieś durne warunki. Czyli, mimo że nie chcesz łowić na danej wodzie, która jest dodatkowo płatna, to jesteś ZMUSZONY do "czynu" albo bezczelnie żądają od Ciebie 4 dych. Sorki ale to swego rodzaju "wymuszenie". I takim kołom trzeba jasno mówić twarde NIE!
Co do Twojego porównania do sklepu. TAK oczywiście powinno być. Ty jesteś konsumentem, to Ty powinieneś stawiać warunki a nie jakiś zarządzik. Ja w życiu bym nie był w takim kole. Zresztą w PZW jestem niejako zmuszony być gdyż nie mam fajnych wód komercyjnych w sensownej okolicy. Niestety, bo już dawno bym nie płacił na tą skostniałą instytucję, która reform unika jak ognia. I też wcale nie jest prawdą że w takim kole musi się coś dziać. Za dużo czytałem, słyszałem o lipnych zarybieniach czy wpuszczaniu samego taniego karpia. Bo to "sportowa" ryba o tak "smacznym" mięsie że 2 tygodnie po wpuszczeniu zostaje jej może z 10%. To na to mają iść pieniądze, dodatkowo "wymuszone" przez tego typu koła? Dziękuję pięknie...
Pozdro!
Na zebraniach nieraz temat był poruszany lecz bez skutecznie.
To możecie odwołać się do sądu rewizyjnego, jak i do okręgu (czy napisać do rzecznika PZW). Bo faktycznie jest to troszkę nie fer żeby kolega dbał o łowisko z którego nie korzysta.
Choć można też jak radzi , 89krzysztof mniej kłopotów.
Lub na zebranie udać się większą grupką złożyć wolny wniosek i go przegłosować.
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie.
Było pisane do okręgu. Jeden gość nawet chciał sprawę do sądu oddać ale w sadzie mu powiedziano że nie ma sensu bo to wewnętrzne sprawy PZW.
Nad okręgiem sprawuje opiekę właściwy wojewoda (tyczy się to głównie przestrzegania operatu rybackiego), tam do niego można też się zwrócić.
Od decyzji okręgu przysługuje zażalenie do ZG w Warszawie.
Jak się rozwiąże sprawa czy PZW nadal pod ministra sportu lub jest tylko stowarzyszeniem i podlegać wtedy bedzie podlegał Prezydentowi Warszawy. Będzie wiadomo do kogo będzie można pisać zastrzeżenia co do istoty jakiejś sprawy.
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie.
A to dobre Erneście. W sumie też bym tak zrobił. Chciałem ale nie mogłem bo zaległem... w ciepłym wyrku:))) Ale grunt że darmowa licencja jest w ręku, sprytne;)
Pozdro!
Podsumowując.
Należy zgodnie z "prawem" posprzątać łowisko na którym nie łowię a jak mi się nie chce to zapłacić 40 PLN aby elyta zarybiła swoja wodę na której ja dalej nie łowię.:)
Już wiem dlaczego nikt nie egzekwuje wewnętrznych "praw" PZW bo to nie prawo to bezprawie.
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie.
A to dobre Erneście. W sumie też bym tak zrobił. Chciałem ale nie mogłem bo zaległem... w ciepłym wyrku:))) Ale grunt że darmowa licencja jest w ręku, sprytne;)
Pozdro!
Dla mnie to jest zwykłe oszustwo. Z resztą to co wyprawiają lekarze wystawiając L4 jak popadnie i komu popadnie z punktu widzenia pracodawcy woła o pomstę do nieba. Ludzie w ten sposób robią sobie krzywdę, kryzys się pogłębia a lekarze pchają po kieszeniach kasę za stempel na zwolnieniu.
Kol luzy. Krotkie pytanie.
Czemu jeszcze jestes w tym kole ?.
Piszesz ze zawsze placiles te 40 zl ?. Czemu zamiast placic, nie przepisales sie do innego ?.
PZW - panstwo w panstwie. Jeszcze nie tak dawno wydawalo mi sie ze rozp.... tej organizacji nic dobrego nie przyniesie (bo chetnych do zagospodarowania wodami na ktorych teraz "gospodaruje" - smiech mnie ogarnia piszac to slowo - PZW nie widac). Ale teraz to juz chyba wolalbyl zostawic wszystkie wody samopas byleby wyp... tych dziadow na kuroniowki.
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie.
A to dobre Erneście. W sumie też bym tak zrobił. Chciałem ale nie mogłem bo zaległem... w ciepłym wyrku:))) Ale grunt że darmowa licencja jest w ręku, sprytne;)
Pozdro!
Dla mnie to jest zwykłe oszustwo. Z resztą to co wyprawiają lekarze wystawiając L4 jak popadnie i komu popadnie z punktu widzenia pracodawcy woła o pomstę do nieba. Ludzie w ten sposób robią sobie krzywdę, kryzys się pogłębia a lekarze pchają po kieszeniach kasę za stempel na zwolnieniu.
PZW ciągle nas dyma więc to nie jest oszustwo lecz odwdzięczanie się pięknym za nadobne:) O lekarzach pisać nie będę bo to nie nasza "działka", gdyż mógłbym wymienić inne i to szanowane zawody w których robi się jaja z pracodawców.
Pozdro!
Panowie NIKT ORAZ NIC nie jest w stanie zmusic do zapłaty za czyn społeczny!!!U nas w kole na ostatnim zebraniu była podjęta uchwała o DOBROWOLNEJ wpłacie na zecz koła 10zł i ja jako skarbnik nie mogę nikogo zmusic do tej wpłaty poniewaz jest to dobrowolne a koło nie ma prawa pobierac takiej opłaty z przymusu za czyn..
Przepustkę na tereny wodonośne we Wrocławiu / opłata roczna wynosiła 220 PLN / pracownicy MPWiK mogli odrobic 2 dniowym czynem społecznym / sprzątanie terenów / Cel wydawałby się b. szlachetnym , tylko , że 90% pracowników chcących zaoszczędzic pieniązki przynosiła zwolnienia lekarskie z dni w którym przypadało im sprzątanie.
A to dobre Erneście. W sumie też bym tak zrobił. Chciałem ale nie mogłem bo zaległem... w ciepłym wyrku:))) Ale grunt że darmowa licencja jest w ręku, sprytne;)
Pozdro!
Dla mnie to jest zwykłe oszustwo. Z resztą to co wyprawiają lekarze wystawiając L4 jak popadnie i komu popadnie z punktu widzenia pracodawcy woła o pomstę do nieba. Ludzie w ten sposób robią sobie krzywdę, kryzys się pogłębia a lekarze pchają po kieszeniach kasę za stempel na zwolnieniu.
PZW ciągle nas dyma więc to nie jest oszustwo lecz odwdzięczanie się pięknym za nadobne:) O lekarzach pisać nie będę bo to nie nasza "działka", gdyż mógłbym wymienić inne i to szanowane zawody w których robi się jaja z pracodawców.
Pozdro!
Tylko że nie tędy droga.
Tu podajecie właśnie przykład jak to Polacy umieją wszystko zepsuć.
Daj palec a całą rękę urwą... i jeszcze naplują.
Moim zdaniem MPWiK, nie powinno honorować zwolnienia lekarskiego w takich przypadkach. Wyznaczyć zastępczy termin, a nie wstawienie ukarać wyższą składką. Gdyż poniosło ktoś musiał to zaplanować i wygospodarować na to czas.
Panowie NIKT ORAZ NIC nie jest w stanie zmusic do zapłaty za czyn społeczny!!!U nas w kole na ostatnim zebraniu była podjęta uchwała o DOBROWOLNEJ wpłacie na zecz koła 10zł i ja jako skarbnik nie mogę nikogo zmusic do tej wpłaty poniewaz jest to dobrowolne a koło nie ma prawa pobierac takiej opłaty z przymusu za czyn..
Moim zdaniem trzeba by było uchwalić składkę na zaprzątanie łowisk "pasu zieleni wokół nich"
I możliwość ich dobrowolnego odpracowania. Wtedy nikt by nie musiał nikogo zmuszać do dobrowolnego odrabiania. A jak by zapłacili te składki to koło by mogło zamówić usługę wedle przepisu o zamówieniach publicznych.
Art. 70.
Zamawiający może udzielić zamówienia w trybie zapytania o cenę, jeżeli przedmiotem
zamówienia są dostawy lub usługi powszechnie dostępne o ustalonych standardach
jakościowych, a wartość zamówienia jest mniejsza niż kwoty określone w
przepisach wydanych na podstawie art. 11 ust. 8.
Prawo o stowarzyszeniach mówi o społecznej pracy na rzecz stowarzyszenia. Tak więc zgodnie z prawem jest to obowiązek członka wynikający z przepisów. A nie widzi mi się władz, jak to niektórzy insynuują...
Na temat czynów społecznych na łowisku specjalnym już się wypowiadałem.To nie fair w przypadku Kol. luzy.Natomiast jak się czyta wypowiedzi "cwaniaków i krzykaczy" to moim zdaniem nie uczestniczenie w pracach na rzecz nas wszystkich powinno być karane zawieszeniem w prawach członka PZW.Można by podnieść składki 0 200-300% i zatrudnić firmy do sprzątania,budowy tarlisk itp.Ale czy to o to chodzi? Jeżeli ja mogę pracować społecznie i pełnić funkcje z tym związane a ktoś z wędkarzy nie będzie pilnował choćby porządku na swoim stanowisku/co tak bardzo bulwersuje wielu pseudo wędkarzy/to na wodach które patroluję nie będzie pobłażania.
Zgadzam się - jak tam pracy się nie boję.Tylko jak wszyscy to wszyscy - dyrektorzy, prezesi i inni managerowie też...Nie mam na myśli poziomu koła PZW.JK
Zgadzam się - jak tam pracy się nie boję.Tylko jak wszyscy to wszyscy - dyrektorzy, prezesi i inni managerowie też...Nie mam na myśli poziomu koła PZW.JK
Ja też się zgadzam.
Jak kiedyś zobaczę że ktoś zorganizował czyn i sprzątają brzegi rzeki na której łowie to chętnie się przyłączę.
Nigdy do tej pory to się nie zdarzyło. :)
Prawo o stowarzyszeniach mówi o społecznej pracy na rzecz stowarzyszenia. Tak więc zgodnie z prawem jest to obowiązek członka wynikający z przepisów. A nie widzi mi się władz, jak to niektórzy insynuują...
Opacznie rozumiesz to prawo.
Według mnie, owszem ustawa o stowarzyszeniach mówi:
"3. Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia
swych spraw może zatrudniać pracowników."
lecz należy rozumieć to nie jako obowiązek, ale jako prawo członka do pracy społecznej na rzecz stowarzyszenia. A ponieważ stowarzyszenie oparte jest na dobrowolności, nie można zmusić członka do takiej pracy, ani też ukarać go za niepodjęcie jej!
Słowo społeczna, też coś znaczy, społecznie czyli bez przymusu i wynagrodzenia.
Praca z przymusu przestaje być społeczna !
Stowarzyszenie to nie "rosyjski kołchoz" w którym rozdziela się pracę po równo i karze za jej niewykonanie ! W stowarzyszeniu każdy członek poświęca swój czas według swoich możliwości i do niczego nie można go zmusić!
CześćPamiętasz jak kiedyś odbywały się czyny?Też z zasady miały być jak opisujesz - społeczne. Tylko, że przed maturą dano nam wyraźnie do zrozumienia, że jeśli ktoś nie przyjdzie na pochód 1-maja i na czyn społeczny 3-maja niech zapomni o dopuszczeniu do matury.Teraz w PZW niektórzy nadal myślą tak jak w latach 70 lub 80 ubiegłego wieku. Chyba nie tędy droga... Czasy jedynie słusznej drogi mamy za sobą. Czas czynów społecznych powinien się skończyć już dawno.JK
Masz rację Janusz.Tylko Polacy tacy są.Jak go nie weżmiesz za mordę to pod siebie narobi,i nic w tym złego ni widzi.
Wijecie się w tych przepisach i wstawiacie własne interpretacje, a przecież par 54 Statutu o tym mówi jednoznacznie -
Do kompetencji zwyczajnego walnego zgromadzenia członków koła należy:
...
7) zobowiązywanie członków koła do wykonywania pracy na rzecz koła lub wniesienia ekwiwalentu
"Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków..." - to także jest obowiązek a nie prawo. Stowarzyszenie działa dzięki pracy swych członków, ich wspólna praca tworzy wizerunek stowarzyszenia.
Wyrażenie "czyn społeczny" jest źle kojarzone, a nie jest użyte w żadnym prawnym zapisie, to tylko potoczna nazwa i proponuję jej zaniechać, bo budzi niezdrowe emocje, nie tylko u Janusza u mnie także.
Wijecie się w tych przepisach i wstawiacie własne interpretacje, a przecież par 54 Statutu o tym mówi jednoznacznie -
Do kompetencji zwyczajnego walnego zgromadzenia członków koła należy:
...
7) zobowiązywanie członków koła do wykonywania pracy na rzecz koła lub wniesienia ekwiwalentu
"Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków..." - to także jest obowiązek a nie prawo. Stowarzyszenie działa dzięki pracy swych członków, ich wspólna praca tworzy wizerunek stowarzyszenia.
Wyrażenie "czyn społeczny" jest źle kojarzone, a nie jest użyte w żadnym prawnym zapisie, to tylko potoczna nazwa i proponuję jej zaniechać, bo budzi niezdrowe emocje, nie tylko u Janusza u mnie także.
Witam.
Dzięki Zbyszku, miałem dziś właśnie to samo napisać po przejrzeniu Statutu. Niby to takie proste, a jednak to co najważniejsze nie potrafimy doczytać, znaleźć i tak później rodzą się różne mądrości. Zawsze uczestniczyłem, z kolegami z koła w tego typu działaniach, a to robiliśmy różne prace remontowe budynku rybaczówki, naprawa ogrodzenia, renowacja pomostów, sezonowe sprzątanie terenu łowiska..., zawsze przychodzi dużo chłopaków, starych, młodych. Nikt nie ma problemów że jedni nazywają to "prace społeczne", wiemy że robimy to dla siebie, wiemy dobrze że gdybyśmy nawet za te pieniądze które są za niby za wykupienie się z "czynu społecznego" to na ile remontów i prac tej kasy by starczyło.
CześćKrzysztof jestem jak najbardziej za - ja ciężkiej fizycznej pracy się nie boję. Aczkolwiek chciałbym zobaczyć jak mówiłem prezesów, dyrektorów itp ale nie jak się lansują ;-)JK
Ufff, a już myślałem, że tylko ja widzę sens w pracach społecznych. Dzięki koledzy, że nie odarliście mnie do naga z nadziei. Albowiem zacząłem myśleć sobie, że na globie zostali tylko Ci którzy uważają, że im się należy....
Wijecie się w tych przepisach i wstawiacie własne interpretacje, a przecież par 54 Statutu o tym mówi jednoznacznie -
Do kompetencji zwyczajnego walnego zgromadzenia członków koła należy:
...
7) zobowiązywanie członków koła do wykonywania pracy na rzecz koła lub wniesienia ekwiwalentu
Statut to tylko statut , musi być zgodny z Ustawą o stowarzyszeniach i nie może łamać innych obowiązujących praw w Polsce. Papier przyjmie wszystko, zresztą przytoczony punkt nie jest niezgodny z Ustawą. Dopiero próba egzekwowania tego punktu (czyli karania w jakiklowiek sposób osób, które "odmówią" pracy i przekazania ekwiwalentu jest złamaniem zapisów tej Ustawy - czyli głównej zasady stowarzyszeń - dobrowolności działania) może być niezgodna z prawem. Póki zrobię to dobrowolnie to ok. jeśli będę do tego przymuszany to już łamanie prawa!
Jeśli należę do stowarzyszenia z przekonania i chcę działać zgodnie z ideą tego tworu, to jak najbardziej, przecież po to przystąpiłem, nikt mnie do tego nie zmusił. (tylko choroba, lub problemy finansowe mogą stać na przeszkodzie)
Ale PZW zmusza mnie do bycia w Swej organizacji "zawłaszczając wodę państwa polskiego" i różnicując opłaty za amatorki połów dla członków PZW a niezrzeszonych.
Muszę należeć do PZW, bo nie stać mnie być niezrzeszonym (No ile procent członków jest takich jak ja ?, czy na pewno zależy Wam na takim stowarzyszeniu, zrównajcie stawki dla członków PZW i niezrzeszonych i przestańcie "jojczeć").
Dlatego nie zobaczycie mnie na żadnym "czynie społecznym" a o ekwiwalencie lub karach możecie tylko pomarzyć.
Prawo o stowarzyszeniach mówi o społecznej pracy na rzecz stowarzyszenia. Tak więc zgodnie z prawem jest to obowiązek członka wynikający z przepisów. A nie widzi mi się władz, jak to niektórzy insynuują...
Opacznie rozumiesz to prawo.
Według mnie, owszem ustawa o stowarzyszeniach mówi:
"3. Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej członków; do prowadzenia
swych spraw może zatrudniać pracowników."
lecz należy rozumieć to nie jako obowiązek, ale jako prawo członka do pracy społecznej na rzecz stowarzyszenia. A ponieważ stowarzyszenie oparte jest na dobrowolności, nie można zmusić członka do takiej pracy, ani też ukarać go za niepodjęcie jej!
Słowo społeczna, też coś znaczy, społecznie czyli bez przymusu i wynagrodzenia.
Praca z przymusu przestaje być społeczna !
Stowarzyszenie to nie "rosyjski kołchoz" w którym rozdziela się pracę po równo i karze za jej niewykonanie ! W stowarzyszeniu każdy członek poświęca swój czas według swoich możliwości i do niczego nie można go zmusić!
Jak już kiedyś radziłem w innym wątku. Proszę się zapoznać z przepisami dotyczącymi się zakładania i działalności stowarzyszeń. Zapoznać się z treścią statutu już istniejacych stowarzyszeń. One są zgodne z prawem i zaakceptowane przez sąd. Tak więc zgodne z prawem i nie łamią praw człowieka.
Są to organizacje które soją działalność opierają na pracy na rzecz stowarzyszenia, swoich członków. utrzymują się z własnych składek, darowizn i dotacji.
Dzięki pracom członków na rzecz stowarzyszenia. Składki członkowskie nie muszą być wygórowane by móc pozyskać i utrzymać np; łowisko.
Poprostu wypracowują to co mają.
Członkostwo w stowarzyszeniu nie jest obowiązkowe, i jeśli ktoś nie zgadza się z jego statutem i sposobem działania, nie musi się do niego przyłączać.
Tworzenie stowarzyszeń
Art. 9.Osoby w liczbie co najmniej piętnastu, pragnące założyć stowarzyszenie, uchwalają statut stowarzyszenia i wybierają komitet założycielski.
Art. 10. 1. Statut stowarzyszenia określa w szczególności:
1) nazwę stowarzyszenia, odróżniającą je od innych stowarzyszeń, organizacji i instytucji,
2) teren działania i siedzibę stowarzyszenia,
3) cele i sposoby ich realizacji,
4) sposób nabywania i utraty członkostwa, przyczyny utraty członkostwa oraz prawa i obowiązki członków,
5) władze stowarzyszenia, tryb dokonywania ich wyboru, uzupełniania składu oraz ich kompetencje,
6) sposób reprezentowania stowarzyszenia oraz zaciągania zobowiązań majątkowych, a także warunki ważności jego uchwał,
7) sposób uzyskiwania środków finansowych oraz ustanawiania składek członkowskich,
8) zasady dokonywania zmian statutu,
I jeśli ktoś nie zgadza się z tymi zasadami zapisanymi w statucie, nie musi się do niego zapisywać. Zapisanie się do danego stowarzyszenia równoznaczne jest z akceptacja statutu jak i praw i obowiązków wynikających z przynależności do stowarzyszenia.W osoba która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, działa na szkodę stowarzyszenia. Jest usuwana przez członków na zebraniu po przez głosowanie, lub w drodze decyzji administracyjnej na podstawie uchwały dotyczącej sposobu i podstaw utraty członkostwa.
Czyn. Jest to praca na rzecz organizacji do której przynależymy. Jest to czyn za który nie otrzymujemy wynagrodzenia w postaci wynagrodzenia w gotówce, w bonach czy innych papierach wartościowych. Nagrodą za ten czyn jest satysfakcja i efekt wspólnej pracy.
I to że nie musimy ponosić większych kosztów by to samo osiągnąć czyimiś rękoma. Co wiąże się z podniesieniem składek. Fundusze jakie zaoszczędzamy przez wspólna pracę, możemy przeznaczyć na inne cele statutowe. Co pozytywnie wpływa na rozwój stowarzyszenia. Czysta ekonomia...
Powyższy teks kolegi Artura jest piękny i prawdziwy (no może nie do końca). Że statut jest zatwierdzony przez sąd to jeszcze nic nie znaczy (sąd zawsze może się mylić).
Natomiast nie o to chodzi:
Ja nie chce należeć do PZW. Takich jak ja jest tysiące. PZW zmusza mnie i tych pozostałych ludzi "zawłaszczając" państwowe wody i wprowadzając zróżnicowane opłaty za amatorski połów dla zrzeszonych i niezrzeszonych.
To jest problem. WŁĄŚNIE O TO CHODZI.
Twoje słowa kolego Arturze:
"I jeśli ktoś nie zgadza się z tymi zasadami zapisanymi w statucie, nie musi się do niego zapisywać. Zapisanie się do danego stowarzyszenia równoznaczne jest z akceptacja statutu jak i praw i obowiązków wynikających z przynależności do stowarzyszenia.
W osoba która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, działa na szkodę stowarzyszenia."
Tak, ale nie obowiązuje to tych zmuszonych (finansowo) do przynależenia do PZW.
Zastanów się nad zdaniem:
"W osoba która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, działa na szkodę stowarzyszenia."
Tu się mylisz, nie wszyscy mają czas i pieniądze. Stowarzyszenie mimo jakichkolwiek zapisów w Statucie działa na zasadzie dobrowolności.
Już samo to, że zapłaciliśmy składki na działanie PZW, a dodatkowe akcje, oczywiście ale w ramach możliwości i naprawdę - oczyśćcie PZW z członków zmuszanych do bycia w nim i nie będzie takich dyskusji!
Zastanów się nad zdaniem:
" osoba która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, działa na szkodę stowarzyszenia."
Tu się mylisz, nie wszyscy mają czas i pieniądze. Stowarzyszenie mimo jakichkolwiek zapisów w Statucie działa na zasadzie dobrowolności.
Już samo to, że zapłaciliśmy składki na działanie PZW, a dodatkowe akcje, oczywiście ale w ramach możliwości i naprawdę - oczyśćcie PZW z członków zmuszanych do bycia w nim i nie będzie takich dyskusji!
Dział na szkodę ponieważ na działaniu członków na rzecz danego stowarzyszenia jest oparte jestestwo stowarzyszenia. Poprostu obniża koszty jego utrzymania.
Dobrowolność co do stowarzyszeń tyczy się przynależności. Zapisując się do niego, akceptowałeś statut, jak i zasady jakimi się kieruje, jak teś zobowiązałeś się tego przestrzegać.
Jeśli nie wywiązujesz się z tych obowiązków, podpisując się pod przynależnością do tego koła zaświadczyłeś nie prawdę. Świadomie skłamałeś w celu uzyskania korzyści. A to jest karalne.
Kolego jakie dodatkowe akcje. One były w statucie jak i obowiązkach członka. Tak więc je akceptowałeś. I nie są dodatkowe. Kolego o jakim baraku czasu mówisz i pieniądzach. Przez te kilka/kilkanaście lat na pewno przynajmniej raz mogłeś być. One są (były) organizowanie w wolny dzień od pracy. Tak więc jeden dzień weekendu, na rok mogłeś poświecić...
Jakie koszty, za obecność na takim czynie nic nie płacisz. Koła gwarantowały dojazd, i czasami nawet grila na zakończenie.
To więc powiedz jaki to brak czasu i jakie koszta tego czynu Cię od niego odstraszają?
Artur już przestań bronić takiej patologi jaką jest PZW. Też jak Kolega @osa bym odszeł już wieki temu ale nie mam w pobliżu innych wód niżli te "zarządzane" przez tego "betonowego trupa". A nie będę płacił 2x więcej tylko żeby być wolnym. Niech PZW będzie miało takie same składki jak dla niezrzeszonych. Pstryk i mnie nie ma w tej organizacji.
Poza tym piszesz o jakimś obniżaniu kosztów. Z perspektywy mojego okręgu nie widzę żeby można było je obniżyć, przynajmniej dla portfeli wędkarzy. Bo wszyscy hurtem musimy bulić 350 ZETA!!! ? I to nawet gdy łowimy na tylko dwóch łowiskach! Gdyż nie ma podziałów na opłaty za wody górskie, spinning , łódkę... I jeszcze miał bym dodatkowo płacić jakiemuś kołu 4 dychy za usprawiedliwienie się że nie chce mi się chodzić na czyn społeczny lub odwalać pańszczyznę?! I to na zbiorniku na którym nie ma się zamiaru łowić! Przecież to chore! No chyba że obcięli by mi ze 2 stówy z ogólnej puli ale to nie jest możliwe. Poza tym u mnie zlikwidowano wody specjalne, nie ma żadnych dodatkowych opłat.
A statut PZW już dawno powinien iść do lamusa, nie zmienił się od poprzedniej epoki i nie przystaje w ogóle do rzeczywistości, zresztą RAPR w większości podobnie.
"Artur już przestań bronić takiej patologi jaką jest PZW. Też jak Kolega @osa bym odszeł już wieki temu ale nie mam w pobliżu innych wód niżli te "zarządzane" przez tego "betonowego trupa". A nie będę płacił 2x więcej tylko żeby być wolnym. Niech PZW będzie miało takie same składki jak dla niezrzeszonych. Pstryk i mnie nie ma w tej organizacji."
Gdyby PZW zrownalo oplaty, zostaliby sami prezesi i moze garstka prawdziwych zapalencow. :)
I beda bronic obecnego stanu rzeczy wszystkimi silami. Nawet olewajac to, ze 90% czlonkow lamie status majac gdzies czyny spoleczne i inna dzialalnosc w zwiazku.
Wazne zeby bylo jak najwiecej baranow do strzyzenia.
Czyny społeczne są dobrowolne z definicji, przerzucanie się paragrafami nie ma sensu, bo nie ma prawnych możliwości zmuszenia kogokolwiek do pracy społecznej, jak również nie można wyciągać konsekwencji statutowych za odmowę udziału. Jeśli ktoś twierdzi inaczej - poproszę paragrafy. Ale nie ćwierć ustawy i pół statutu, jak niektórzy lubują się cytować, tylko konkrety.
Zresztą - jak to sobie panowie wyobrażacie? Mam znajomego, który kilka razy do roku ma czas pojechać na ryby. Kilka razy + tydzień urlopu z żoną i dzieciakami, w czasie którego łowienie jest tylko dodatkiem o niskim priorytecie. Teraz wyobraźcie sobie, że do tego znajomego przychodzi szef jego koła i mu nakazuje wykonanie czynu społecznego na pobliskim łowisku. Co jeszcze, poza wysłaniem go do ciemnego diabła, zrobi mój znajomy?
a. wyśmieje?
b. zrzuci ze schodów?
c. da adres psychologa?
d. Masaje?
Pomijam patologie, że jak przychodzi do czynu, to się okazuje, że jeden ma grypę, drugi lumbago, trzeci wieńcówkę, jak również to, że czyn dotyczy wyłącznie młodych a nie emerytów, bo tym już wiek nie pozwala.
Czyny społeczne są dobrowolne z definicji, przerzucanie się paragrafami nie ma sensu, bo nie ma prawnych możliwości zmuszenia kogokolwiek do pracy społecznej, jak również nie można wyciągać konsekwencji statutowych za odmowę udziału. Jeśli ktoś twierdzi inaczej - poproszę paragrafy. Ale nie ćwierć ustawy i pół statutu, jak niektórzy lubują się cytować, tylko konkrety.
Zresztą - jak to sobie panowie wyobrażacie? Mam znajomego, który kilka razy do roku ma czas pojechać na ryby. Kilka razy + tydzień urlopu z żoną i dzieciakami, w czasie którego łowienie jest tylko dodatkiem o niskim priorytecie. Teraz wyobraźcie sobie, że do tego znajomego przychodzi szef jego koła i mu nakazuje wykonanie czynu społecznego na pobliskim łowisku. Co jeszcze, poza wysłaniem go do ciemnego diabła, zrobi mój znajomy?
a. wyśmieje?
b. zrzuci ze schodów?
c. da adres psychologa?
d. Masaje?
Pomijam patologie, że jak przychodzi do czynu, to się okazuje, że jeden ma grypę, drugi lumbago, trzeci wieńcówkę, jak również to, że czyn dotyczy wyłącznie młodych a nie emerytów, bo tym już wiek nie pozwala.
Dodałbym do tego to że PZW organizuje czyny społeczne na wybranych basenach (bo trudno to nazwać wodami) gdzie zarybiają sztucznie i niszczą wodę a śmieci na brzegach pochodzą od wąskiej grupy "wędkarzy" którzy tam łowią. Więc dlaczego ja mam tam jechać raz do roku ? By po nich posprzątać ?
Na rzece gdzie łowię od wielu lat nigdy nie był zorganizowany żaden czyn by posprzątać jej brzegi.