Jak koledzy sobie radzą z dojazdem na łowiska do których można dojechać tylko drogami leśnymi?Osobiście znam w naszym opolskim okręgu kilka takich łowisk np.Kanał Kędzierzyński od strony "trójkąta",dawniej ulubione miejsce do rozgrywania zawodów przez wiele kół,dzisiaj praktycznie niedostępne dla zmotoryzowanych,chociaż byłem świadkiem,że znajdowało się tam 12 samochodów i każdy zapłacił po 50zł.Mandat nałożyła PSR.Następne to Kruszbet w okolicach Januszkowic oraz SródlesieII przy elektrowni"Opole" W Polsce takich łowisk jest dziesiątki. Czy tego problemu naprawdę nie można rozwiązać?
Na każdym bajorku , czy jeziorze powinno być stanowisko z podjazdem pod samą wodę i wygodnym miejscem tuż nad wodą(oznakowane), ale to dla naszych niepełnosprawnych kolegów, którzy też chcą sobie wygodnie połowić, ale jak masz nogi i auto, to leśna droga nie powinna sprawić trudu, przez las dojedziesz, a dalej podejdziesz, a kto chce zupełnie wygodnie to w necie jest gra taka.Jestem przeciwko ułatwianiu dojazdu pod samą wodę dla wszystkich,to nie giełda samochodowa.
U mnie na łowisku licencyjnym PZW zrobiło parking 300 m od zbiornika przy drodze dojazdowej.Tam się zostawia samochód a dalej na łapkach i tak powinno być,albo nad wodą łowimy albo jeździmy.:)
Po 50 zeta powiadasz? Mało dostali. Mi straż leśna chciała wlepić 500 ale mi sie udało. Radzę sobie w ten sposób, iż posiadam Kartę Parkingową, która do wielu rzeczy mnie upoważnia, m.in. do wjazdu na leśne drogi i postoju nad wodą. Oczywiście nie "wjeżdżam" do samej wody ale staję w takiej odległości, żeby przy wypakowywaniu majdanu nie nadwyrężyć kręgola i nie wylądować ponownie u neurochirurga na stole.
Witam Jurek dobrze znam te lowiska kiedys byly oblegane a teraz troche luzniej sie tam zrobilo bo wygodnisiom nie chce sie kawalek przespacerowac na zachodzie jest to normalne ze nad wode nie mozna podjechac ale sa porobione parkingi dla wedkarzy i np. wiekszosc karpiarzy ma specjalne wuzeczki zeby sprzetu na plecach nie nosic
Nigdzie nie domagałem się dojazdu pod samą wodę te 200-300m nie stanowi problemu,Też denerwują mnie wędkarze,którzy jeżdżą po całym nabrzeżu ,zwłaszcza tam gdzie przy drodze dojazdowej są parkingi. Z drugiej strony zastanawiam się czy uważając się za miłośników przyrody nie jesteśmy hipokrytami.Nie zapomnę dnia w którym w czasie brania zatrzymała się koło mnie rodzina z małym dzieckiem. Rozmowa była mniej więcej taka: -zobacz jaką pan złapał ładną rybkę -ładna ,ale przecież ona się męczyła A co z tonami zanęty wrzucanej do wody? I tak to z nami jest.
Ja uważam że każdy powinien mieć swobodny dojazd do wody nawet na dno zbiornika może to by pomogło w utrzymańu czystości na naszych łowiskach dużo wędkaży smieci zakopuje w płytkich dołkach a z wiosny jak sie podnosi poziom wody wszystko wypłukuje i mamy syf w zbiornikach .I dlatego może lepiej ze dodjadą na łowisko, bo są większe szanse że zabiorą spowrotem swoje śmieci . A ja nie będe mósiał sie szarpać z "wędkażami" ze śląska gdy zwracam uwage że śmieci sie zabiera a nie zakopuje . POZDRAWIAM wszystkich i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich wędkaży
Witam.Ja również poruszałem już ten temat tu na forum.Nie widzę problemu jeśli jest to kilkaset metrów.Ale jeśli tak jak ja znalazłem piękną miejscówkę na rzece,która znajduje się kilka kilometrów w głąb lasu?To nie jest już takie przyjemne zasuwać ze sprzętem kilka kilometrów na pieszo a potem jeszcze wrócić.Na dodatek żeby jeszcze dojechać do tego lasu to tez kilkanaście kilometrów.Kiedy próbowałem załatwić pozwolenie na wjazd na ten teren,otrzymałem odpowiedź ze nie ma takiej możliwości i już.Po prostu kaprys człowieka.
Bardzo dobrze jest gdy wędkarze nie mogą dojechać nad samą wodę.Przyjedzie wędkarz autem i zaczyna się wyciąganie ekwipunku,co chwila łomot klapą bagażnika,drzwiami, rybki w popłochu wyskakują nad wodę.Skończyły się brania,po kilku minutach cisza spokój nagle trzask drzwi,rozlega się głosna muzyka dla mnie wędkowanie się skończyło.
Ja sobie radzę normalnie. Rowerkiem jeżdżę :) Uroki bycia spinningistą, jedna wędeczka i przynęty :>
Jeśli mówimy jak kto sobie radzi to ja mam luksusik i komforcik.:) Łowię nad dzika rzeką gdzie do większości brzegu nie ma dojazdu samochodem.W tym roku w związku z budową autostrady równolegle do rzeki, jeden brzeg jest odcięty całkowicie. Jeżdżę skuterkiem,jako miejscowy ja znam nieliczne możliwości dojazdu i mam układy z pracującymi przy budowie więc ja dojeżdżam. Ja i tylko ja.:)
Jestem po operacji kręgosłupa i już nigdy nie dojdę do pełnej sprawności ,dlatego łowię tylko z łodzi (muszę siedzieć) i mi czasami przydałby się dojazd do łowiska celem zrzucenia na wodę np pontonu,ale może dobrze że nie można wszędzie dojechać .Jak znam życie ludzie najchętniej bez potrzeby wjeżdżaliby do wody
Jestem po operacji kręgosłupa i już nigdy nie dojdę do pełnej sprawności ,dlatego łowię tylko z łodzi (muszę siedzieć) i mi czasami przydałby się dojazd do łowiska celem zrzucenia na wodę np pontonu,ale może dobrze że nie można wszędzie dojechać .Jak znam życie ludzie najchętniej bez potrzeby wjeżdżaliby do wody
Myślę że w takim przypadku każdy rozsądny (policjant,strażnik) przymknie oko jeśli ktoś podjedzie blisko z powodu choroby. Jest tylko jeden warunek, jak napisałem każdy ROZSĄDNY.
Każda taka osoba musi sobie wyrobić kartę parkingową za 25 zł i może wszędzie wjeżdżać . Straż Leśna i inne służby pozwalają na wjazd z kartą parkingową
U mnie na łowisku licencyjnym PZW zrobiło parking 300 m od zbiornika przy drodze dojazdowej.Tam się zostawia samochód a dalej na łapkach i tak powinno być,albo nad wodą łowimy albo jeździmy.:)
a rano znów pieszo do domu bo albo brak auta albo podziurawione opony...
Jestem po operacji kręgosłupa i już nigdy nie dojdę do pełnej sprawności ,dlatego łowię tylko z łodzi (muszę siedzieć) i mi czasami przydałby się dojazd do łowiska celem zrzucenia na wodę np pontonu,ale może dobrze że nie można wszędzie dojechać .Jak znam życie ludzie najchętniej bez potrzeby wjeżdżaliby do wody
Myślę że w takim przypadku każdy rozsądny (policjant,strażnik) przymknie oko jeśli ktoś podjedzie blisko z powodu choroby. Jest tylko jeden warunek, jak napisałem każdy ROZSĄDNY.
nie ma rozsądnych funkcjonariuszy - jestem niepełnosprawny(kręgosłup) i ostatnio za 150 metrów leśnym duktem mocno eksploatowanym przez ciągniki leśne, który okalał jeziorko musiałem mocno się tłumaczyć leśnikowi w końcu zaproponowałem mu aby mnie ZASTRZELIŁ bo mandatu nie zapłacę - rozmyślił się w ostatniej chwili (może jednak śladowy rozsądek??)kiedyś w woj. Leszczyńskim nad jez. Olejnickim była dróżka przez las z zakazem wjazdu "z wyjątkiem wędkarzy" ale jak już napisałem BYŁA....a nasze prezesy wolą obławiać egzotyczne łowiska za nasze składki zamiast powalczyć o nasze prawa dostępu do wód -widać wóda bardziej im odpowiada niż woda..
Każda taka osoba musi sobie wyrobić kartę parkingową za 25 zł i może wszędzie wjeżdżać . Straż Leśna i inne służby pozwalają na wjazd z kartą parkingową
nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz...straż leśna nie pozwala niestety..a może tylko ja mam pecha
U mnie na łowisku licencyjnym PZW zrobiło parking 300 m od zbiornika przy drodze dojazdowej.Tam się zostawia samochód a dalej na łapkach i tak powinno być,albo nad wodą łowimy albo jeździmy.:)
a rano znów pieszo do domu bo albo brak auta albo podziurawione opony...
Nie wiem gdzie Ty mieszkasz kolego ,ale ja w cywilizowanym świecie.Nigdy nie spotkałem się ani nawet nie słyszałem tu u mnie o takim przypadku.
...oczywiście, tylko dlaczego nie łowisz na kija leszczynowego i haczyk ze szpilki ?! Jeżeli jesteś młody i sprawny, marsz ze sprzętem i wyposażeniem na cały dzień 1,5 km przez las, jest oczywiście pestką i na pewno dużą przyjemnością. Natomiast nie wiem co to ma wspólnego z wędkowaniem ? Komu przeszkadza dojazd pod łowisko samochodem ? Chyba takim pseudo obrońcom zieleni no i oczywiście tym co wystawiają mandaty. Nawiasem mówiąc jeszcze nie widziałem nikogo wędkującego z samochodu, a sporo czasu już wędkuję. Pozdrawiam wszystkich miłośników extremalnych marszów.
przyjedź jesienią do mnie osobiście w marną pogodę zakładam żywca zarzut na wodę i patrząc z autka pilnuję spławika A wiatr czy mżawka nie są mi straszne
Każda taka osoba musi sobie wyrobić kartę parkingową za 25 zł i może wszędzie wjeżdżać . Straż Leśna i inne służby pozwalają na wjazd z kartą parkingową
nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz...straż leśna nie pozwala niestety..a może tylko ja mam pecha
Masz pecha bo pewnie wjeżdżałeś na "zakaz wjazdu". Karta parkingowa upoważnia do wjazdu na teren objętym zakazem ruchu lub w przypadku, gdy brak jest jakiegokolwiek oznakowania. W przypadku, gdy jest ustawiony znak zakazu wjazdu to kartą można sobie podetrzeć. Wiec niestety ale wszędzie wjeżdżać nie można. Pozdrawiam.
piękne jezioro z wyspą na środku dopłynąć tylko łodzią obok jeziora droga asfaltowa 30 metrów i wzdłuż drogi zabudowania Wsiada wędkarz na łódkę płynie na wybrane miejsce Zaczyna łowić w pewnym momencie czuje duży opór ale podciąga i co ????? SIATA podnosi trochę do góry widzi że dosyć spora, zostawia brania całkowicie ustają, zaczyna wiać więc zbiera się do domu Dopływa do brzegu sprzęt na plecy i do AUTKA !!!!! SZOK jakiś sk---iel na pewno ten od sieci obserwował go i poprzebijał mu wszystkie 4 koła w AUTKU sama radość !
Kolego przyjedz w zimę na jeziora mazurskie,tam zobaczysz wędkarzy łowiących z auta
Niestety u mnie na zalewie PZW też tak jest.Stanowisko wędkarza wskazuje jego samochód.Trzaskanie drzwiami,radio,śmieci po przekąskach i przepojkach,zanętach ,przynętach itp. których jest pół samochodu i pełen bagażnik. Z tego powodu nikt mnie tam nie zobaczy. Na licencyjnym dało się to załatwić ,a na PZW nie.
kiedys wjechalem samochodem, gdzie nie mozna bylo wjezdzac. z racji tej, ze mialem bardzo duzo sprzetu nie chcialo mi sie wszystkiego niesc, wiec wjechalem samochodem. wiedzialem, ze zjawi sie straz lesna i bedzie pultanie sie o to. wzialem wiec duzy worek na smieci i wzdluz brzegu pozbieralem wszysktkie smieci, w czasie oczekiwania na branie. oczywiscie przyjechali panowie straznicy lesni i zaczeli straszyc mandatem. ja wiec do nich, ze oburzony duza iloscia smieci postanowilem w czynie spolecznym to pozbierac, a ze nie bede nosil kilogramow smieci postanowilem wjechac samochodem i je zapkakowac do bagaznika. panowie nie zabardzo wiedzieli co zrobic, bo przeciez odwalilem kawal dobrej roboty zbierajac te smieci. od slowa do slowa i wynegocjowalem jednodniowa przepustke na wjazd do lasu, a smieci oni zabrali :) jak widac z kazdym mozna sie dogadac, nawet ze strozami prawa.
kiedys wjechalem samochodem, gdzie nie mozna bylo wjezdzac. z racji tej, ze mialem bardzo duzo sprzetu nie chcialo mi sie wszystkiego niesc, wiec wjechalem samochodem. wiedzialem, ze zjawi sie straz lesna i bedzie pultanie sie o to. wzialem wiec duzy worek na smieci i wzdluz brzegu pozbieralem wszysktkie smieci, w czasie oczekiwania na branie. oczywiscie przyjechali panowie straznicy lesni i zaczeli straszyc mandatem. ja wiec do nich, ze oburzony duza iloscia smieci postanowilem w czynie spolecznym to pozbierac, a ze nie bede nosil kilogramow smieci postanowilem wjechac samochodem i je zapkakowac do bagaznika. panowie nie zabardzo wiedzieli co zrobic, bo przeciez odwalilem kawal dobrej roboty zbierajac te smieci. od slowa do slowa i wynegocjowalem jednodniowa przepustke na wjazd do lasu, a smieci oni zabrali :) jak widac z kazdym mozna sie dogadac, nawet ze strozami prawa.
Oczywiście. Nigdy nie oceniam człowieka po tym kim jest,tak jak w tym przypadku przykładowo z zawodu. Człowieka oceniam po jego czynach,jeśli to rozsądny i myślący człowiek z otwartym umysłem i myślący o innych to nawet jako strażnik czy policjant jest dobrym,mądrym człowiekiem. Niestety nie można liczyć że zawsze trafimy na taką osobę. Możemy też trafić na fanatyka przepisów któremu namiastka władzy uderzyła do głowy.
kiedys wjechalem samochodem, gdzie nie mozna bylo wjezdzac. z racji tej, ze mialem bardzo duzo sprzetu nie chcialo mi sie wszystkiego niesc, wiec wjechalem samochodem. wiedzialem, ze zjawi sie straz lesna i bedzie pultanie sie o to. wzialem wiec duzy worek na smieci i wzdluz brzegu pozbieralem wszysktkie smieci, w czasie oczekiwania na branie. oczywiscie przyjechali panowie straznicy lesni i zaczeli straszyc mandatem. ja wiec do nich, ze oburzony duza iloscia smieci postanowilem w czynie spolecznym to pozbierac, a ze nie bede nosil kilogramow smieci postanowilem wjechac samochodem i je zapkakowac do bagaznika. panowie nie zabardzo wiedzieli co zrobic, bo przeciez odwalilem kawal dobrej roboty zbierajac te smieci. od slowa do slowa i wynegocjowalem jednodniowa przepustke na wjazd do lasu, a smieci oni zabrali :) jak widac z kazdym mozna sie dogadac, nawet ze strozami prawa.
Oczywiście. Nigdy nie oceniam człowieka po tym kim jest,tak jak w tym przypadku przykładowo z zawodu. Człowieka oceniam po jego czynach,jeśli to rozsądny i myślący człowiek z otwartym umysłem i myślący o innych to nawet jako strażnik czy policjant jest dobrym,mądrym człowiekiem. Niestety nie można liczyć że zawsze trafimy na taką osobę. Możemy też trafić na fanatyka przepisów któremu namiastka władzy uderzyła do głowy.
Dobrze że założyłeś ten temat. Jak to jest że nas wędkarzy zobowiązuje się do płacenia składek i opłat (niemałych z resztą) a z drugiej mamy utrudniony dostęp do łowisk z uwagi właśnie na to że nie ma na te łowiska jak dojechać. W gdyby nasz naród nie był taki złodziejski jak jest to pewnie by mi nie przeszkadzało zostawić samochodu nawet w odległości 500 m od jeziora ale niestety takie podejście może się skończyć poza brakiem ryb również brakiem samochodu albo w najlepszym wypadku brakiem kół i kołpaków :) .
Jak koledzy sobie radzą z dojazdem na łowiska do których można dojechać tylko drogami leśnymi?Osobiście znam w naszym opolskim okręgu kilka takich łowisk np.Kanał Kędzierzyński od strony "trójkąta",dawniej ulubione miejsce do rozgrywania zawodów przez wiele kół,dzisiaj praktycznie niedostępne dla zmotoryzowanych,chociaż byłem świadkiem,że znajdowało się tam 12 samochodów i każdy zapłacił po 50zł.Mandat nałożyła PSR.Następne to Kruszbet w okolicach Januszkowic oraz SródlesieII przy elektrowni"Opole" W Polsce takich łowisk jest dziesiątki. Czy tego problemu naprawdę nie można rozwiązać?
Już był ten temat na forum... Czy tego problemu naprawdę nie można rozwiązać? To zależy od władz koła... i okregu... Prawo wspomina o drodze koniecznej (gwarantuje dojazd do gruntu, napisałem o tym artykół) Jak tez ustawa o rybactwie, gwarantuje dojazd.
Znowu ...Adam dokładnie to opisał - " #667496wysłano: 2013/07/21 10:13 notakiPax , panowie, pax To co piszecie wcale nie jest takie proste :-) Po pierwsze - droga konieczna nusiala by być ustanowiona PRZED sprzedaża, czy dzierzawą działki, jako ze słuzebnośc terenu przypisana jest do gruntu a nie do jej własciciela. Oczywiscie mozna wystapić do sadu o ustalenie drogi koniecznej w kazdym momencie, ale nie jest to ani takie latwe, ani takie szybkie. Po drugie : "dostep do lowiska" wcale nie oznacza iz musi być on w absolutnie dowolnym miejcu. Chyba nie wobrażanie sobie, że kazdy właściciel działek znajdujacych się w okolicach wody ma obowiązek prawny udostepnić przejscie prrzez swój ogród ( a może i przez taras ? ) tabunom ludzi tylko dlatego, że mają na tio ochotę. Jesli dojście jest - powiedzmy 500 m dalej - wszystko jest OK. Po trzecie.. poruszana kwestia dojścia i dojazdu. Służebnośc terenu może zostac ograniczona do np. przejscia oraz przejazdu pojazdów uprzywilejowanych . Po czwarte w koncu - ta słuzebnośc nie powstaje z mocy prawa, wystapic o nią musi właściciel terenu ( Skarb Panstwa ) lub dzierzawca ( PZW ). Jesli tego nie zrobił - mowiac kolokwialnie - dupa zbita." JK
Nie jest to łatwe, jak też może troszkę kosztować. Ale jeśli coś jest potrzebne, i dzięki temu nie bedzie mandatów, czy innych utrudnień. To warto nawet jak by to trwało rok czy 2. Bo później już będzie do przodu... Dostęp czy drogę konieczna ustala się tak by wyrządziła jak naj mniej strat, itd. I tylko jeden, np.; do stanicy czy pomostu, lub tamy, nie w kila miejsc.
Dlatego warto najpierw w takich przypadkach pertraktować. Tak modne w dzisiejszych czasach słowo "Mediacja". Czyli na walnym zebraniu trzeba było wnioskować by władze koła podpisały z nadleśnictwem porozumienie na udostępnienie drogi leśnej dla wędkarzy w celu dojazdu do łowiska.
Jak koledzy sobie radzą z dojazdem na łowiska do których można dojechać tylko drogami leśnymi?Osobiście znam w naszym opolskim okręgu kilka takich łowisk np.Kanał Kędzierzyński od strony "trójkąta",dawniej ulubione miejsce do rozgrywania zawodów przez wiele kół,dzisiaj
praktycznie niedostępne dla zmotoryzowanych,chociaż byłem świadkiem,że znajdowało się tam
12 samochodów i każdy zapłacił po 50zł.Mandat nałożyła PSR.Następne to Kruszbet w okolicach
Januszkowic oraz SródlesieII przy elektrowni"Opole" W Polsce takich łowisk jest dziesiątki.
Czy tego problemu naprawdę nie można rozwiązać?
Moim zdaniem to dobrze że są jeszcze takie łowiska,łowiska gdzie nie łowi się siedząc w samochodzie który jest zaparkowany na betonie.
Na każdym bajorku , czy jeziorze powinno być stanowisko z podjazdem pod samą wodę i wygodnym miejscem tuż nad wodą(oznakowane), ale to dla naszych niepełnosprawnych kolegów, którzy też chcą sobie wygodnie połowić, ale jak masz nogi i auto, to leśna droga nie powinna sprawić trudu, przez las dojedziesz, a dalej podejdziesz, a kto chce zupełnie wygodnie to w necie jest gra taka.Jestem przeciwko ułatwianiu dojazdu pod samą wodę dla wszystkich,to nie giełda samochodowa.
U mnie na łowisku licencyjnym PZW zrobiło parking 300 m od zbiornika przy drodze dojazdowej.Tam się zostawia samochód a dalej na łapkach i tak powinno być,albo nad wodą łowimy albo jeździmy.:)
Po 50 zeta powiadasz? Mało dostali. Mi straż leśna chciała wlepić 500 ale mi sie udało.
Radzę sobie w ten sposób, iż posiadam Kartę Parkingową, która do wielu rzeczy mnie upoważnia, m.in. do wjazdu na leśne drogi i postoju nad wodą. Oczywiście nie "wjeżdżam" do samej wody ale staję w takiej odległości, żeby przy wypakowywaniu majdanu nie nadwyrężyć kręgola i nie wylądować ponownie u neurochirurga na stole.
Witam Jurek dobrze znam te lowiska kiedys byly oblegane a teraz troche luzniej sie tam zrobilo bo wygodnisiom nie chce sie kawalek przespacerowac na zachodzie jest to normalne ze nad wode nie mozna podjechac ale sa porobione parkingi dla wedkarzy i np. wiekszosc karpiarzy ma specjalne wuzeczki zeby sprzetu na plecach nie nosic
Dokładnie mam taki sam wózeczek.
Nigdzie nie domagałem się dojazdu pod samą wodę te 200-300m nie stanowi problemu,Też denerwują mnie wędkarze,którzy jeżdżą po całym nabrzeżu ,zwłaszcza tam gdzie przy drodze dojazdowej są parkingi.
Z drugiej strony zastanawiam się czy uważając się za miłośników przyrody nie jesteśmy
hipokrytami.Nie zapomnę dnia w którym w czasie brania zatrzymała się koło mnie rodzina
z małym dzieckiem.
Rozmowa była mniej więcej taka:
-zobacz jaką pan złapał ładną rybkę
-ładna ,ale przecież ona się męczyła
A co z tonami zanęty wrzucanej do wody?
I tak to z nami jest.
Ja uważam że każdy powinien mieć swobodny dojazd do wody nawet na dno zbiornika może to by pomogło w utrzymańu czystości na naszych łowiskach dużo wędkaży smieci zakopuje w płytkich dołkach a z wiosny jak sie podnosi poziom wody wszystko wypłukuje i mamy syf w zbiornikach .I dlatego może lepiej ze dodjadą na łowisko, bo są większe szanse że zabiorą spowrotem swoje śmieci . A ja nie będe mósiał sie szarpać z "wędkażami" ze śląska gdy zwracam uwage że śmieci sie zabiera a nie zakopuje . POZDRAWIAM wszystkich i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich wędkaży
Witam.Ja również poruszałem już ten temat tu na forum.Nie widzę problemu jeśli jest to kilkaset metrów.Ale jeśli tak jak ja znalazłem piękną miejscówkę na rzece,która znajduje się kilka kilometrów w głąb lasu?To nie jest już takie przyjemne zasuwać ze sprzętem kilka kilometrów na pieszo a potem jeszcze wrócić.Na dodatek żeby jeszcze dojechać do tego lasu to tez kilkanaście kilometrów.Kiedy próbowałem załatwić pozwolenie na wjazd na ten teren,otrzymałem odpowiedź ze nie ma takiej możliwości i już.Po prostu kaprys człowieka.
Bardzo dobrze jest gdy wędkarze nie mogą dojechać nad samą wodę.Przyjedzie wędkarz autem i zaczyna się wyciąganie ekwipunku,co chwila łomot klapą bagażnika,drzwiami, rybki w popłochu wyskakują nad wodę.Skończyły się brania,po kilku minutach cisza spokój nagle trzask drzwi,rozlega się głosna muzyka dla mnie wędkowanie się skończyło.
Ja sobie radzę normalnie. Rowerkiem jeżdżę :) Uroki bycia spinningistą, jedna wędeczka i przynęty :>
Ja sobie radzę normalnie. Rowerkiem jeżdżę :) Uroki bycia spinningistą, jedna wędeczka i przynęty :>
Jeśli mówimy jak kto sobie radzi to ja mam luksusik i komforcik.:)
Łowię nad dzika rzeką gdzie do większości brzegu nie ma dojazdu samochodem.W tym roku w związku z budową autostrady równolegle do rzeki, jeden brzeg jest odcięty całkowicie.
Jeżdżę skuterkiem,jako miejscowy ja znam nieliczne możliwości dojazdu i mam układy z pracującymi przy budowie więc ja dojeżdżam.
Ja i tylko ja.:)
Tylko pozazdrościć
Jestem po operacji kręgosłupa i już nigdy nie dojdę do pełnej sprawności ,dlatego łowię tylko z łodzi (muszę siedzieć) i mi czasami przydałby się dojazd do łowiska celem zrzucenia na wodę np pontonu,ale może dobrze że nie można wszędzie dojechać .Jak znam życie ludzie najchętniej bez potrzeby wjeżdżaliby do wody
Jestem po operacji kręgosłupa i już nigdy nie dojdę do pełnej sprawności ,dlatego łowię tylko z łodzi (muszę siedzieć) i mi czasami przydałby się dojazd do łowiska celem zrzucenia na wodę np pontonu,ale może dobrze że nie można wszędzie dojechać .Jak znam życie ludzie najchętniej bez potrzeby wjeżdżaliby do wody
Myślę że w takim przypadku każdy rozsądny (policjant,strażnik) przymknie oko jeśli ktoś podjedzie blisko z powodu choroby.
Jest tylko jeden warunek, jak napisałem każdy ROZSĄDNY.
Każda taka osoba musi sobie wyrobić kartę parkingową za 25 zł i może wszędzie wjeżdżać . Straż Leśna i inne służby pozwalają na wjazd z kartą parkingową
U mnie na łowisku licencyjnym PZW zrobiło parking 300 m od zbiornika przy drodze dojazdowej.Tam się zostawia samochód a dalej na łapkach i tak powinno być,albo nad wodą łowimy albo jeździmy.:)
a rano znów pieszo do domu bo albo brak auta albo podziurawione opony...
Jestem po operacji kręgosłupa i już nigdy nie dojdę do pełnej sprawności ,dlatego łowię tylko z łodzi (muszę siedzieć) i mi czasami przydałby się dojazd do łowiska celem zrzucenia na wodę np pontonu,ale może dobrze że nie można wszędzie dojechać .Jak znam życie ludzie najchętniej bez potrzeby wjeżdżaliby do wody
Myślę że w takim przypadku każdy rozsądny (policjant,strażnik) przymknie oko jeśli ktoś podjedzie blisko z powodu choroby.
Jest tylko jeden warunek, jak napisałem każdy ROZSĄDNY.
nie ma rozsądnych funkcjonariuszy - jestem niepełnosprawny(kręgosłup) i ostatnio za 150 metrów leśnym duktem mocno eksploatowanym przez ciągniki leśne, który okalał jeziorko musiałem mocno się tłumaczyć leśnikowi w końcu zaproponowałem mu aby mnie ZASTRZELIŁ bo mandatu nie zapłacę - rozmyślił się w ostatniej chwili (może jednak śladowy rozsądek??)kiedyś w woj. Leszczyńskim nad jez. Olejnickim była dróżka przez las z zakazem wjazdu "z wyjątkiem wędkarzy" ale jak już napisałem BYŁA....a nasze prezesy wolą obławiać egzotyczne łowiska za nasze składki zamiast powalczyć o nasze prawa dostępu do wód -widać wóda bardziej im odpowiada niż woda..
Każda taka osoba musi sobie wyrobić kartę parkingową za 25 zł i może wszędzie wjeżdżać . Straż Leśna i inne służby pozwalają na wjazd z kartą parkingową
nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz...straż leśna nie pozwala niestety..a może tylko ja mam pecha
U mnie na łowisku licencyjnym PZW zrobiło parking 300 m od zbiornika przy drodze dojazdowej.Tam się zostawia samochód a dalej na łapkach i tak powinno być,albo nad wodą łowimy albo jeździmy.:)
a rano znów pieszo do domu bo albo brak auta albo podziurawione opony...
Nie wiem gdzie Ty mieszkasz kolego ,ale ja w cywilizowanym świecie.Nigdy nie spotkałem się ani nawet nie słyszałem tu u mnie o takim przypadku.
...oczywiście, tylko dlaczego nie łowisz na kija leszczynowego i haczyk ze szpilki ?! Jeżeli jesteś młody i sprawny, marsz ze sprzętem i wyposażeniem na cały dzień 1,5 km przez las, jest oczywiście pestką i na pewno dużą przyjemnością. Natomiast nie wiem co to ma wspólnego z wędkowaniem ? Komu przeszkadza dojazd pod łowisko samochodem ? Chyba takim pseudo obrońcom zieleni no i oczywiście tym co wystawiają mandaty. Nawiasem mówiąc jeszcze nie widziałem nikogo wędkującego z samochodu, a sporo czasu już wędkuję. Pozdrawiam wszystkich miłośników extremalnych marszów.
przyjedź jesienią do mnie osobiście w marną pogodę zakładam żywca zarzut na wodę i patrząc z autka pilnuję spławika A wiatr czy mżawka nie są mi straszne
jeżeli chodzi o egzekwowanie przepisów przez straż leśną to zależy od rejonu- u nas np. "przymykają oko na wędkarzy"...
Każda taka osoba musi sobie wyrobić kartę parkingową za 25 zł i może wszędzie wjeżdżać . Straż Leśna i inne służby pozwalają na wjazd z kartą parkingową
nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz...straż leśna nie pozwala niestety..a może tylko ja mam pecha
Masz pecha bo pewnie wjeżdżałeś na "zakaz wjazdu". Karta parkingowa upoważnia do wjazdu na teren objętym zakazem ruchu lub w przypadku, gdy brak jest jakiegokolwiek oznakowania. W przypadku, gdy jest ustawiony znak zakazu wjazdu to kartą można sobie podetrzeć.
Wiec niestety ale wszędzie wjeżdżać nie można.
Pozdrawiam.
piękne jezioro z wyspą na środku dopłynąć tylko łodzią obok jeziora droga asfaltowa 30 metrów i wzdłuż drogi zabudowania Wsiada wędkarz na łódkę płynie na wybrane miejsce Zaczyna łowić w pewnym momencie czuje duży opór ale podciąga i co ????? SIATA podnosi trochę do góry widzi że dosyć spora, zostawia brania całkowicie ustają, zaczyna wiać więc zbiera się do domu Dopływa do brzegu sprzęt na plecy i do AUTKA !!!!! SZOK jakiś sk---iel na pewno ten od sieci obserwował go i poprzebijał mu wszystkie 4 koła w AUTKU sama radość !
Kolego przyjedz w zimę na jeziora mazurskie,tam zobaczysz wędkarzy łowiących z auta
Kolego przyjedz w zimę na jeziora mazurskie,tam zobaczysz wędkarzy łowiących z auta
Niestety u mnie na zalewie PZW też tak jest.Stanowisko wędkarza wskazuje jego samochód.Trzaskanie drzwiami,radio,śmieci po przekąskach i przepojkach,zanętach ,przynętach itp. których jest pół samochodu i pełen bagażnik.
Z tego powodu nikt mnie tam nie zobaczy.
Na licencyjnym dało się to załatwić ,a na PZW nie.
kiedys wjechalem samochodem, gdzie nie mozna bylo wjezdzac. z racji tej, ze mialem bardzo duzo sprzetu nie chcialo mi sie wszystkiego niesc, wiec wjechalem samochodem. wiedzialem, ze zjawi sie straz lesna i bedzie pultanie sie o to. wzialem wiec duzy worek na smieci i wzdluz brzegu pozbieralem wszysktkie smieci, w czasie oczekiwania na branie. oczywiscie przyjechali panowie straznicy lesni i zaczeli straszyc mandatem. ja wiec do nich, ze oburzony duza iloscia smieci postanowilem w czynie spolecznym to pozbierac, a ze nie bede nosil kilogramow smieci postanowilem wjechac samochodem i je zapkakowac do bagaznika. panowie nie zabardzo wiedzieli co zrobic, bo przeciez odwalilem kawal dobrej roboty zbierajac te smieci. od slowa do slowa i wynegocjowalem jednodniowa przepustke na wjazd do lasu, a smieci oni zabrali :)
jak widac z kazdym mozna sie dogadac, nawet ze strozami prawa.
Cześć wszystkim,ja z racji tego,że pracuję w lesie mam specjalną przepustkę na samochód i mogę wjeżdżać do lasu tylko szkoda że nie wszędzie
kiedys wjechalem samochodem, gdzie nie mozna bylo wjezdzac. z racji tej, ze mialem bardzo duzo sprzetu nie chcialo mi sie wszystkiego niesc, wiec wjechalem samochodem. wiedzialem, ze zjawi sie straz lesna i bedzie pultanie sie o to. wzialem wiec duzy worek na smieci i wzdluz brzegu pozbieralem wszysktkie smieci, w czasie oczekiwania na branie. oczywiscie przyjechali panowie straznicy lesni i zaczeli straszyc mandatem. ja wiec do nich, ze oburzony duza iloscia smieci postanowilem w czynie spolecznym to pozbierac, a ze nie bede nosil kilogramow smieci postanowilem wjechac samochodem i je zapkakowac do bagaznika. panowie nie zabardzo wiedzieli co zrobic, bo przeciez odwalilem kawal dobrej roboty zbierajac te smieci. od slowa do slowa i wynegocjowalem jednodniowa przepustke na wjazd do lasu, a smieci oni zabrali :)
jak widac z kazdym mozna sie dogadac, nawet ze strozami prawa.
Oczywiście.
Nigdy nie oceniam człowieka po tym kim jest,tak jak w tym przypadku przykładowo z zawodu.
Człowieka oceniam po jego czynach,jeśli to rozsądny i myślący człowiek z otwartym umysłem i myślący o innych to nawet jako strażnik czy policjant jest dobrym,mądrym człowiekiem.
Niestety nie można liczyć że zawsze trafimy na taką osobę.
Możemy też trafić na fanatyka przepisów któremu namiastka władzy uderzyła do głowy.
Zapraszamy na nową stronkę o tematyce karpiowej!
http://carptravel.blogspot.com/
Zapraszamy na nową stronkę o tematyce karpiowej!
http://carptravel.blogspot.com/
W każdym wątku będziesz zapraszał? Karp nie ryba.
kiedys wjechalem samochodem, gdzie nie mozna bylo wjezdzac. z racji tej, ze mialem bardzo duzo sprzetu nie chcialo mi sie wszystkiego niesc, wiec wjechalem samochodem. wiedzialem, ze zjawi sie straz lesna i bedzie pultanie sie o to. wzialem wiec duzy worek na smieci i wzdluz brzegu pozbieralem wszysktkie smieci, w czasie oczekiwania na branie. oczywiscie przyjechali panowie straznicy lesni i zaczeli straszyc mandatem. ja wiec do nich, ze oburzony duza iloscia smieci postanowilem w czynie spolecznym to pozbierac, a ze nie bede nosil kilogramow smieci postanowilem wjechac samochodem i je zapkakowac do bagaznika. panowie nie zabardzo wiedzieli co zrobic, bo przeciez odwalilem kawal dobrej roboty zbierajac te smieci. od slowa do slowa i wynegocjowalem jednodniowa przepustke na wjazd do lasu, a smieci oni zabrali :)
jak widac z kazdym mozna sie dogadac, nawet ze strozami prawa.
Oczywiście.
Nigdy nie oceniam człowieka po tym kim jest,tak jak w tym przypadku przykładowo z zawodu.
Człowieka oceniam po jego czynach,jeśli to rozsądny i myślący człowiek z otwartym umysłem i myślący o innych to nawet jako strażnik czy policjant jest dobrym,mądrym człowiekiem.
Niestety nie można liczyć że zawsze trafimy na taką osobę.
Możemy też trafić na fanatyka przepisów któremu namiastka władzy uderzyła do głowy.
Dobrze że założyłeś ten temat.
Jak to jest że nas wędkarzy zobowiązuje się do płacenia składek i opłat (niemałych z resztą) a z drugiej mamy utrudniony dostęp do łowisk z uwagi właśnie na to że nie ma na te łowiska jak dojechać. W gdyby nasz naród nie był taki złodziejski jak jest to pewnie by mi nie przeszkadzało zostawić samochodu nawet w odległości 500 m od jeziora ale niestety takie podejście może się skończyć poza brakiem ryb również brakiem samochodu albo w najlepszym wypadku brakiem kół i kołpaków :) .
Kij w mrowisko http://kijwmrowisko.cba.pl
Jak koledzy sobie radzą z dojazdem na łowiska do których można dojechać tylko drogami leśnymi?Osobiście znam w naszym opolskim okręgu kilka takich łowisk np.Kanał Kędzierzyński od strony "trójkąta",dawniej ulubione miejsce do rozgrywania zawodów przez wiele kół,dzisiaj
praktycznie niedostępne dla zmotoryzowanych,chociaż byłem świadkiem,że znajdowało się tam
12 samochodów i każdy zapłacił po 50zł.Mandat nałożyła PSR.Następne to Kruszbet w okolicach
Januszkowic oraz SródlesieII przy elektrowni"Opole" W Polsce takich łowisk jest dziesiątki.
Czy tego problemu naprawdę nie można rozwiązać?
Już był ten temat na forum...
Czy tego problemu naprawdę nie można rozwiązać?
To zależy od władz koła... i okregu...
Prawo wspomina o drodze koniecznej (gwarantuje dojazd do gruntu, napisałem o tym artykół)
Jak tez ustawa o rybactwie, gwarantuje dojazd.
Znowu ...Adam dokładnie to opisał - " #667496wysłano: 2013/07/21 10:13
notakiPax , panowie, pax
To co piszecie wcale nie jest takie proste :-)
Po pierwsze - droga konieczna nusiala by być ustanowiona PRZED sprzedaża, czy dzierzawą działki, jako ze słuzebnośc terenu przypisana jest do gruntu a nie do jej własciciela. Oczywiscie mozna wystapić do sadu o ustalenie drogi koniecznej w kazdym momencie, ale nie jest to ani takie latwe, ani takie szybkie.
Po drugie : "dostep do lowiska" wcale nie oznacza iz musi być on w absolutnie dowolnym miejcu. Chyba nie wobrażanie sobie, że kazdy właściciel działek znajdujacych się w okolicach wody ma obowiązek prawny udostepnić przejscie prrzez swój ogród ( a może i przez taras ? ) tabunom ludzi tylko dlatego, że mają na tio ochotę. Jesli dojście jest - powiedzmy 500 m dalej - wszystko jest OK.
Po trzecie.. poruszana kwestia dojścia i dojazdu. Służebnośc terenu może zostac ograniczona do np. przejscia oraz przejazdu pojazdów uprzywilejowanych .
Po czwarte w koncu - ta słuzebnośc nie powstaje z mocy prawa, wystapic o nią musi właściciel terenu ( Skarb Panstwa ) lub dzierzawca ( PZW ). Jesli tego nie zrobił - mowiac kolokwialnie - dupa zbita."
JK
Nie jest to łatwe, jak też może troszkę kosztować.
Ale jeśli coś jest potrzebne, i dzięki temu nie bedzie mandatów, czy innych utrudnień. To warto nawet jak by to trwało rok czy 2. Bo później już będzie do przodu...
Dostęp czy drogę konieczna ustala się tak by wyrządziła jak naj mniej strat, itd.
I tylko jeden, np.; do stanicy czy pomostu, lub tamy, nie w kila miejsc.
Dlatego warto najpierw w takich przypadkach pertraktować. Tak modne w dzisiejszych czasach słowo "Mediacja".
Czyli na walnym zebraniu trzeba było wnioskować by władze koła podpisały z nadleśnictwem porozumienie na udostępnienie drogi leśnej dla wędkarzy w celu dojazdu do łowiska.