Witam Według Was EchoSonda ?/ dla mnie to coś dziwnego człowiek oszukuje łowiąc ryby nowoczesna Technika a nie Tropieniem u umiejętnościami jakie są wasze Opinie na ten Temat . Po prostu nie uczciwa Gra :)
Według mnie ten wynalazek został wymyślony aby służyć kłusownikom. Nigdy nie stosowałem i nie zastosuję. Wolę łapać 10 razy mniej ryb i 5 razy mniejsze, ale sam je znajdując na czuja. Jak kto chce to niech używa.
Zakupiłem 3 lata temu. Urządzenie z wyrzucanym w dal sonarem, badającym ukształtowanie dna i obecność ryb! Urządzenie bardzo mi się przydało, do określenia przybliżonego ukształtowania dna w dwóch interesujących mnie żwirowniach. Gdy pierwszy raz jechałem z kumplem na nocną zasiadkę, w 10 minut zbadałem mu całe podwodne ukształtowanie terenu. On tylko wybrał miejsce i precyzyjnie ustalił spławikiem odpowiednią górkę. Pod tym względem chwalę sobie bardo ten sprzęt.
Nie wiem jak działają lepsze urządzenia, ale moim - ryby się nie znajdzie. I o to mi chodziło! Liczy się tylko kształt dna.
Nie uczciwa gra powiadasz....hmmm,... niech pomyślę W dobie nowych technologi wszystko sobie udogadniamy bo chcemy zaoszczędzić CZAS kupujemy samochody,rowery,łodzie,coraz to mocniejsze i lżejsze wędki,kołowrotki,plecionki, żyłki itd.... Ty na pewno też ? Więc nie wiem czemu zadałeś takie pytanie? Jeśli już tak to echo jest przede wszystkim do badania batymetrii danego zbiornika i To ty musisz użyć wyobrazni gdzie ryba może być i ją przechytrzyć,a echo Ci to wszystko w szybkim czasie nakreśli.W swojej mam oczywiście funkcję identyfikacji ryb, ale nie zwracam na to szczególnej uwagi (czasami może Ci pokazać i zinterpretować np;płynącą rośline lub gałąz a myślisz że to ryba ;) ),badam dno,podwodne górki i wtedy wiesz dokładnie gdzie rybę namierzyć. Jeśli chodzi o używanie echa na łodzi to dochodzi jeszcze Twoje i Twoich kolegów bezpieczeństwo,nie trudno jest jak się nie zna dokładnie zbiornika wpaść na jakąś podwodną górkę,wypłycenia itp rozwalić łódz i jeszcze kolegów potopić ? I czy to jest nie uczciwa gra??
Kilka razy czytałem na tym portalu pytania jak wygląda sum czy inna ryba na echo. Kilka razy czytałem jak ktoś się żali, że nie ma ryb bo pływał pół dnia z echo i namierzył tylko kilka drobnych sztuk. Czytałem też, jak ktoś pisał, że namierzył stado ładnych sztuk i rzucał im jakieś przynęty ale nie chciały brać wkońcu poczuł opór i wyciągnął leszcza za brzuch. Okazało się, że to stado to leszcze. Część wędkarzy używa do badania dna a część do tego by namierzyć rybę i wydrzeć ją na spina choćby to ryba spokojnego żeru była. Więc pytanie czy to jest uczciwe, nie jest bez sensu.
Dokładnie nie chodziło mi o Badanie dna tylko Szukanie Ryb. Taki sprzętem dla niektórych na pewnie to nie służy tylko do tego żeby zobaczyć co mamy pod sobą Tak Jak Kolega Kuba Napisał chodzi mi dokładnie o to :) Pozdrawiam czekam na opinie innych użytkowników również
Szczytem głupoty jest używanie sondy, do wyszukiwania ryb. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że pół dnia pływam za stadem ryb (bo sonda je wskazuje...). Niestety echosondy posiadają funkcje "odnajdywania" ryb i wielu z niej korzysta. Wielokrotnie nawet w czasopismach wędkarskich instruowano, jak prawidłowo interpretować, czy dane zjawisko na ekranie to ryba, czy coś innego. To już nie wędkarstwo.
Nie mam wyrobionego zdania na temat używania echosondy , dlatego przyłączę się do prośby o zabieranie głosu .Chodzi mi oczywiście o funkcję wykrywania ryb .Jeśli chodzi o badanie ukształtowania dna , czy badanie głębokości to z jednej strony to po prostu pójście na łatwiznę ( nie przynoszące chluby ) , a z drugiej pójście w ślad za postępem i zwyczajne ułatwienie sobie życia , pozytywne ułatwienie oczywiście .Punkt widzenia często zależy od punktu siedzenia , w tym przypadku chyba tak jest , ale powtarzam proszę o kolejne argumenty .Pozdrawiam .
Echosonda kojarzy mi się jednoznacznie z urządzeniami jakie widywałem na kutrach morskich. I tam - moim zdaniem - jest jej miejsce. Jeżeli wykorzystujemy echosondę przy połowach amatorskich, to siłą rzeczy nie są to już połowy amatorskie. Osobiście przy lokalizowaniu ryb wolę posiłkować się posiadaną widzą opartą na naocznej obserwacji wody ("czytanie wody") i tego co dzieje się wokół niej. Jak chcę poznać konfigurację dna - też znajdę sposoby konwencjonalne, które mi to umożliwią. Być może za jakiś czas ktoś opatentuje błystki samonaprowadzające się na rybę, też znajdą się zapewne użytkownicy takiego wynalazku, ale ja do niech nie dołączę. Wolę schodzić o kiju, a kiedy już coś złowię to satysfakcja tym większa, bo złowienie zawdzięczam sobie a nie elektronicznym "ulepszaczom". Krótko mówiąc - używanie echosondy to pójście na łatwiznę, aczkolwiek jak Ktoś lubi, to niech sobie używa. Wolny wybór.
Echosonda idealna do sprawdzenia ukształtowania dna akwenu.Jeszcze parę lat temu,gdy jechałem na nowe łowisko (z łodzią lub bez) to sprawdzałem ukształtowanie dna własnej robot urządzeniem i zajmowało mi to bity jeden dzień.Teraz jest łatwiej możemy na nowym łowisku sprawdzić całe dno i wybrać miejsce w którym jak sądzimy jest ryba. Co do samego namierzania konkretnej ryby to życzę powodzenia........
Krisskowron hahaha ) tak się właśnie wypowiadają ludzie co nie mieli nigdy z echem do czynienia ;) ,jeśli jesteś tak nastawiony to proponuje zamiast wędki kij leszczynowy ;) bo nowe wędki są złe ,bo nowoczesne ? sm 4 napisałeś że bada dno pod sobą? tak ! ,ale są jeszcze modele z sonarem bocznym wtedy możesz sprawdzać wodę przed sobą ,za i na boki .Jest to dobre dla tych którzy uganiją się za szczupakiem, bo jak wiadomo szczupak nie jest wędrowną rybą ;) i w tej częci będzie polował,pózniej twoja wyobraznia i doświadczenie i próbujesz go przechytrzyć Podsumowując: praca,praca i zostają na rybki tylko weekendy (choć nie zawsze),życzę badania przez kilka dni łowiska ,to mniej więcej miesiąc (pracując) Kris gwarantuje Ci że zmienisz zdanie, tylko jak z kimś popłyniesz i zobaczysz na własne oczy ;) -NIE WIDZIELI A UWIERZYLI- diabelski wynalazek.....hahaha tutaj się to nie sprawdza ;) czy lenistwo ???? otóż nie raczej idziemy za postępem ;) techniką itd...
A może nie długo roboty będą badały nam dno ? Panowie dzięki technologii stajemy się coraz lepszymi łowcami , czy o to w tym wszystkim chodzi ? Moim zdaniem nie i jeszcze raz nie , chodzi przede wszystkim o odpoczynek i odbicie od tego chorego świata . Nie dajmy się zwariować . Może powrót do leszczyn zmienił by to wszystko na lepsze .
Soli badają dno ale na razie w morzach i oceanach ;) a tak poważnie zgadzam się z Tobą,masz rację odpoczynek .Dobrym łowcą chce być każdy i przez to, to wszystko.
Jeśli chodzi funkcję wykrywania ryb , to echosonda jest chyba takim samym dodatkiem jak lornetka , czy luneta u myśliwego ? Rybę namierzamy , ale pozostaje jeszcze skłonic ją do brania , o holu nie wspomnę .Pozdrawiam .
Każdy zrobi jak chce. Tak jak napisał rycerz930 echo jest tak jak lornetka czy luneta myśliwego. Ale zastanówmy się, który z myśliwych będzie lepszym myśliwym? Ten co wypatrzy jelenia z dwóch kilometrów przez lornetkę i ustrzeli go z półtorakilometrowej odległości patrząc przez lunetę, czy ten który podejdzie takiego jelenia aby mieć go w zasięgu strzału jego łuku?
Ot ,mądrego po szkole dobrze posłuchać. Brawo,Ja1kuba.To jest właśnie to co napisałeś .To daje satysfakcję i zadowolenie ,z wytropienia ryby bez jakiejkolwiek pomocy .Gratuluję i pozdrawiam.
Lepszy pewnie to ten z łukiem , bo nie tylko trafi , ale podejdzie , a podejście tego zwierza jest chyba najtrudniejsze .Pewnie że znalezienie rybek bez technicznych ,,pomocników"" , czy zbadanie dna zbiornika daje większą satysfakcję .Pewnie to wygoda i ( lub ) brak czasu każe nam sięgac po takie wynalazki jak echosonda . Dla jednych stety , dla innych niestety echosondy będą używane i tego myślę nie da się zatrzymac .Pozdrawiam .
To jest właśnie to kolego Ja1kubo . Jeszcze jedno tylko bym dodał , ten który podchodzi do swojej ofiary bez żadnej pomocy to zaczyna powoli rozumieć przyrodę a to na pewno go wzbogaci i pomoże pojąć to wszystko . A co do drugiego typu łowcy to wystarczy mi to , że zawsze będzie drugi . Pozdrawiam prawdziwych łowców .
Echosondy jak na razie to jeszcze są początki , ale sprzęt z najwyższej pułki (obecnie najdroższy) to już ma możliwości do konkretnych namiarów ryb i to leżących na dnie i odróżniający ryby od martwych przedmiotów i wszystkiego co się znajduje w wodzie . W przeszłości taki sprzęt będzie na pewno jeszcze lepszy i co wtedy. To są pierwsze jaskułki i rozwój technologii tak szybko idzie na przód , że należało by w końcu określić granice co można a czego nie , bo inaczej nasze wędkarstwo zagubi to co jest najwartościowsze w tym hobby i nie będzie normalnego kontaktu z przyrodą , a jedynie zabawa z nowymi wynalazkami i gadżetami jakie się pojawią na rynku .
Mądre słowa Kolego Kazik . Trzeba ustalic granice . Bo przyjdzie czas że nowości ( gadżety ) to nie będzie jedynie pomoc .Gadżety staną się nadrzędne , a wędkarstwo stanie się dodatkiem do nich . Pozdrawiam .
Odpowiem w ten sposób: chorym jest ten ,kto używa echosondy do namierzania ławicy lub pojedynczych ryb. Użytkuje echodondę, którą sprawiłem sobie kilka lat temu, na łodzi, przy obserwacji dna. Ekstra jest płynąć przez nieznany akwen i obserwowac ukształtowanie dna, widzieć sterczące pniaki drzew, kępy wodorostów, przegłębienia i dołki. Dzięki temu mogę szybko ocenić , czy łowisko może być ciekawą miejscówką czy płynąć dalej. Dzięki echosądzie sporządziłem sobie własne mapy batametryczne niektórych interesujących mnie łowisk. Mogę zaznaczyć na nich czy dno jest muliste czy twarde, po wskazaniach głębokości moge ocenić jak zmieniło się łowisko względem lat poprzednich. Moje "echo" może nie jest tak wypasione jak te które używa się na kutrach w wędkarstwie morskim, ale nauczyłem się dobrze nim operować i naprawdę jestem zadowolony , że je posiadam.
Kazik, miałeś do czynienia ze sprzętem, który jest w stanie odróżnić leżące na dnie drzewo od ryby? Pytam, bo nurtuje mnie pewne sprawa. Na raciborskiej żwirowni spece od echo, przeczesali całe dno w celu zbadania liczebności występujących tam sumów. Naliczyli dokładnie 46sztuk. Śmiałem im się prosto w oczy, bo nie umiałem uwierzyć, że można dysponować takim dokładnym sprzętem. Jednak to co piszesz rzuca nieco inne światło na tę sprawę.
Kolego Wichura75 - zacznijmy od tego, że pominę milczeniem Twoje hahaha
bo nie wiem co ono miało oznaczać. Wyraziłem swój pogląd na temat tego
jak pojmuję istotę połowów amatorskich (nie użyłem ani w jednym miejscu
określenia, jakie mi imputujesz "wędkarstwo amatorskie", które byłoby
tylko zwykłą tautologią, gdyż wędkarstwo ze swej natury oznacza
działalność amatorską, czy też sportową, w każdym razie nie
-profesjonalną). Piszesz: "jeśli jesteś tak nastawiony to proponuje zamiast wędki kij leszczynowy" - niepotrzebnie trywializujesz. Otóż bez wędki - choćby nawet i leszczynowej - czyli w najprostszym układzie bez całości w postaci: kija, linki i haka nie ma wędkowania, bez echosondy jest ono jak najbardziej możliwe. Zatem z postępu w dziedzinie konstrukcji wędzisk, kołowrotków, przynęt jestem w stanie korzystać bez dwóch zdań, i de facto w miarę możliwości (również finansowych) ale także i stosownie do potrzeb korzystam. Natomiast nowinki techniczne, które stanowią niejako osnowę samego wędkowania poprostu mnie nie interesują, gdyż w moim odczuciu oznaczają często pójście na łatwiznę, co gorsza przy zasłanianiu się np. brakiem czasu (w dzisiejszych czasach większość z Nas go nie ma). Tak na marginesie - myślę, że to niestety nie brak czasu, tylko wir gonitwy i zbytnia niecierpliwość niektórych uprawiających wędkarstwo (NIE WSZYSTKICH) skłania ich do posiłkowania się echosondą. Podkreślam raz jeszcze - ich wybór, z którego nie czynię im żadnego zarzutu, absolutnie żadnego. Dlatego też prosiłbym by mi z kolei nie czynić zarzutów "w drugą stronę", z powodu tego że echosondy nie używam i nie zamierzam używać i na jej temat mam takie a nie inne zdanie. W moim codziennym życiu (w domu, pracy, w podróży) wystarczająco dużo technologicznych, zwłaszcza elektronicznych nowinek, niech przynajmniej moje siedzenie z kijem nad wodą jak najdłużej wolne bedzie od elektronicznych "wspomagaczy". A swoją drogą od czasu do czasu z chęcią połowiłbym dobrym kijkiem leszczynowym, przynajmniej powspominałbym sobie dzieciństwo. Pozdr. Wszystkich
Ups, w sumie uwaga poczyniona na wstępie moje powyższej wypowiedzi odnosi się do Kol. Spiderling"a (odnośnie poj. "wędkarstwo amatorskie") - tak wiec Kol. Wichurę przepraszam za imputowanie Jemu z kolei słów, których nie użył. Obydwu Panów pozdrawiam.
A tak w ogóle to fotografuję po dzień dziś lustrzankami analogowymi ("na kliszę") i namiętnie słucham płyt winylowych. Zatem mój pogląd na echosondę, a w szerszym kontekście zapatrywanie na wędkarstwo, jest raczej pewną projekcją mojej osobowości niż takim zapalczywym - dla samego "nie bo nie" - wzbranianiem się przed postępem. Tel kom - niestety - posiadam. raz jeszcze pozdr.
krisskowron: "Jeżeli wykorzystujemy echosondę przy połowach amatorskich, to siłą rzeczy nie są to już połowy amatorskie". Formułując taką prawidłowość, oczywistym było, że w pewien sposób zostaniesz posądzony o "nie podążanie z duchem czasu". Stąd moje pytania o pojmowanie przez Ciebie "wędkarstwa amatorskiego" (za nierzetelne sformułowanie pytania przepraszam - rzecz jasna mowa była o "połowach amatorskich"). Odpowiedziałeś w sposób bardzo jasny, tłumacząc dobitnie swoje rozumowanie. Dlatego muszę zweryfikować mój wcześniejszy osąd na Twój temat, szanując Twoje racjonalne podstawy do tego typu postawy. Jednocześnie uważam, że pomimo tego iż Ty jesteś "przeciw" a ja "za" jeśli chodzi o praktyczny użytek ECHOSONDY, to oboje na swój sposób podchodzimy do tego zagadnienia w sposób bardzo przemyślany. Również pozdrawiam
Kazik, miałeś do czynienia ze sprzętem, który jest w stanie odróżnić leżące na dnie drzewo od ryby? Pytam, bo nurtuje mnie pewne sprawa. Na raciborskiej żwirowni spece od echo, przeczesali całe dno w celu zbadania liczebności występujących tam sumów. Naliczyli dokładnie 46sztuk. Śmiałem im się prosto w oczy, bo nie umiałem uwierzyć, że można dysponować takim dokładnym sprzętem. Jednak to co piszesz rzuca nieco inne światło na tę sprawę.
Miałem do czynienie z echosondą gdzie widziałapęcherz pławny ryby i na podstawie wielkości tego pęcherza mogła określić jakie rozmiary ma ta ryba , następnie pokazywała pozycję tej ryby względem dna , czyli na jakiej głębokości się znajduje . Jedynie nie odróżniała gatunku i jedynie po położeniu ryby względem dna można było określić z jakim gatunkiem mamy do czynienia , ale również to mógł byćSum czy Szczupak czy jakaś inna ryba i tego nie powie żadna sonda. To nie była jeszcze echosonda z najwyższej pułki , które nawet określają i odległość ryb od punktu pomiaru . Także i ta dziedzina się rozwija i pomiary są coraz dokładniejsze i bardziej precyzyjne. Ustawiając taką echosondę nad miejscem nęcenia można dokładnie zobaczyć czy ryby się gromadzą , jak się zachowują i jakie wielkie ryby ta zanęta przyciąga. Ja wiem że takie zabawki przyciągają wielu wędkarzy , ale należy zastanowić się do jakiego stopnia powinna elektronika wkraczać w nasze hobby i jak ustalić granicę aby to nie zamieniło się tylko w wyławianie ryb z wody .
Dzięki za wyczerpujące informacje. Masz rację, należy się zastanowić nad sensem wykorzystywania takiego sprzętu. Niestety znajdą się ludzie, którzy będą wspomagać się taką nowoczesną echosondą w poszukiwaniu ryb.
Kupiłem sobie sondę za 100 zł na allegro. Miniaturowa chińszczyzna. Ale pokazuje głębokość łowiska i ryby w toni. Przyda mi się w połowach z lodu, gdy są problemy z namierzeniem ryb. Bo przecież oznak żerowania okoni nie widać. Taka zabawka w zupełności mi wystarczy.
ja posiadam i oczywiście używam echo. Przydaje się zarówno na zalewie Zegrzyńskim, na Narwi i na Wiśle. Nie szukam ryb spoglądając na ekran sondy, tylko ciekawych fragmentów twardego dna, uskoków, zaczepów, dołków, górek itp. Wierzcie mi - jest to bardzo pomocne urządzenie. Będąc w Szwecji, za pomocą echa szukałem pojedynczych roślin, bo przy nich często stały drapieżniki. Woda wokoło wyglądała tak samo i nie wiadomo było, w którym miejscu na dnie jest zieleninka, a gdzie gołe skały.
Jakiś czas temu płynąłem na jednej łódce z kolegą, który potrafił bardzo dokładnie " namierzyć " stojącego przy dnie sandacza czy szczupaka. Obławiał to miejsce różnymi przynętami i mimo iż jest naprawdę dobrym wędkarzem, w mniej niż 30% namierzenie ryby = złowienie ryby.
na odcinku Narwi gdzie często pływam, rzeka prawie się nie zmienia. Często mając ze sobą echo na pokładzie, nawet go nie " odpalam ". Wiem gdzie jest rynna, gdzie trzeba zakotwiczyć i w których miejscach są zaczepy. Moim zdaniem echosonda powinna służyć do poznawania łowiska, a nie namierzania ryb. Ale jeżeli ktoś umie ja odpowiednio ustawić i odczytać sygnał, niech szuka ryb. Ja wiem że znalezienie nie równa się złowieniu. Dłużej trwa poznanie zwyczajów panujących w danym łowisku, ale i przynosi więcej satysfakcji tak w łowieniu jak i złowieniu.
Święta prawda, łowiąc tam na kanarach na łodzi również była echo. Kaptan nie szukał imo ryb, tylko dużych ławic małych rybek, bo w pobliżu grasują drapieżniki, badź tak jak mowi Wąż zieleniny, Pzdr ;)
Łowisz na blacie powiedzmy 100m na 100 m , jednakowej głębokości i bez zawad. I wiesz,że co roku stoją tutaj garbusy, ale brań nie ma. Wiesz, czy akurat w tym otworze jest okoń, czy go nie ma ? A może źle pracujesz wędką ? Może mormyszkę trzeba zmienić ? Nie dojdziesz do właściwego wniosku. Ale jeżeli echo pokazuje ryby w okolicy to masz odpowiedź...
W ubiegłym roku z ciekawości chodziłem z sondą w lutym po J. Tejstymy. Zapuszczałem czujnik w wywierconych otworach. Na ekranie pokazywały się małe punkciki przyklejone do dna. Spuszczalem mormyszkę i brały małe okonki. Trafiłem na uskoku ryby pływające w toni. Popracowałem wędeczką i złowiłem kilka 40 dkg okoni i kilka płotek.
Oczywiście moje doświadczenia w pracy z echosondą są żadne i nie chcę tu uchodzić za fachowca. Kupiłem ją sobie na urodziny ( taką zabawkę ) i zabrałem na lód. Latem jest mi niepotrzebna bo znam Łynę, na której łowię. Raz tylko się zdarzyło złowić namierzonego szczupaka. Pływałem z kolegą na jeziorze. Echo pokazało szczupaka stojącego w połowie wody nad roślinnością. No i nastąpił atak na trollingowaną gumę...
Poruszyłeś temat rzeka. Jestem na tym samym etapie . Przeczesałem internet w szeż i wzdłuz w poszukiwaniu info na temat echo. Po zebraniu wszystkich informacji moge powiedziec tylko tyle ze to zabawka przydatna tylko do ustalenia struktury i charakterystyki dna te bajery z pokazywaniem ryb to psu na bude. Przydaje sie głownie dla karpiarzy na duzych zbiornikach. Napewno spełni swoja role na jeziorach. Uzywaniwe tego tez nie jest banalne. Trzeba umieć czytać obraz z monitora .A tu link opisujacy blizej to urzadzenie
Tak poczytałem sobie niektóre wypowiedzi i mam wrazenie ze niektórzy z kolegow nie bardzo wiedzą o czym mowia. Zarzuty ze wybór miejscowki powinien byc oparty o doswiadczenie i obserwacje danego kawałka wody nijak sie maja do sytuacji kiedy wedkujemy na duzym jeziorze. Owszem zgodze sie z tym jesli to rzeka. Ale nie na duzym zbiorniku typu zalew czy jezioro. Mało tego ze mam zamiar nabyć echo to jeszcze to echo bedzie mialo navi a po co ktos zapyta? Ano po to zeby nie stawiać na srodku jeziora butelek na sznurku a mimo to zawsze trafiać tam gdzie sie zanęciło miejsce. Ci którzy wedkuja z łodzi na jeziorach wiedza o czym mowie ze nie jest mozliwe za zadne skarby trafić w to samo miejsce co poprzedniego dnia sie łowiło. Takie zabawki maja ułatwiać nam wedkowanie zaoszczedzic czas
Jestem początkującym wędkarzem i szczerze mówiąc myslałem nad taką sondą.
Fajna sprawa jeżeli chcemy sprawdzić dno, ale jak mam widzieć w którym miejscu ta rybka stoi to już nie. Uwarzam że na spinningu by to popsuło mi całą zabawe.
Witam Z postów widzę, że najwięcej oporów mają ci co echa nawet w ręku nie trzymali. Niech się cofną do wędki z leszczyny. Pożyczcie sobie echo i poużywajcie -
przestaniecie głupoty pisać. Namierzanie ryby w celu jej złowienia przy
echu do 10 tys. złotych to fikcja. Propaganda w reklamach i sponsorowanych artykułach. Poczytaj trochę o zasadzie działania tego urządzenia to zrozumiesz o co
chodzi. Echo daje ci informację o odległości od przetwornika
do obiektu w danej chwili i dzieje się to w stożku o kącie czołowym
równym kątowi działania przetwornika. Czyli
generalnie żeby namierzyć rybę trzeba by napłynąć przynajmniej 2 - 3 razy z
różnych kierunków zapisując dokładnie pozycje a ryba musiała by oczywiście
poczekać na te wyliczenia i jeszcze trzeba ją złapać. Echo to ukształtowanie dna i to podstawa.
Trzeba jeszcze nauczyć się ją czytać.
Sam prywatnie mam od 8 lat Humminbirda ze stacjonarnym
przetwornikiem na kablu. Przez radio jak w niektórych
modelach, nie uzyskasz tyle informacji, dokładności. Rozdzielczość ekranu im większa (ale za tym idą pieniądze) tym obraz na sondzie bardziej wyraźny. ( krzaki, patyki, kamienie, zamulone dno) Przy dużej rozdzielczości masz jeszcze dokładniejszy obraz drugiego dna. (powstaje po odbiciu echa od powierzchni wody) Odróżnienie gatunków ryb to czysta fikcja. Można się tylko domyślać jaka ryba lubi dane dno, a to i tak wielki znak ?. Pozdrawiam.
Elektronika nieubłagalnie wkroczyła w wędkarstwo, echosondy, elektroniczne czujniki brań itp. jeżeli są tylko pomocą w rozpoznaniu łowiska to ok. natomiast jeżeli służą do nagonki na ostatnie sztuki ryb to jestem przeciw. Jaki sens ma wędkarstwo polegające na wielogodzinnym wpatrywaniu sie w ekran echosondy przecież to przypomina grę komputerową, a nie obcowanie z przyrodą.. Wielu kolegów nad woda jest zafascynowanych tymi zdobyczami techniki często nie zauważają , że w naszym świecie nie chodzi tylko o złowienie ryby i chwalenie się sprzętem przecież są jakieś zasady oraz etyka wędkarska. Dla mnie wędkarstwo ma wymiar również duchowy, poraża postawa osób ,które zrobią wszystko dla rybiego mięsa i użyja w tym celu każdej zdobyczy techniki.
Ciekawą rzeczą jest, że wszyscy deklarujący się być posiadaczami echosondy piszą, że służy im do badania ukształtowania dna, głębokości itp. a nie do odnajdowania ryb. Prawda to czy hipokryzja?
A ja uwazam ze jak kazde urzadzenie jest dla ludzi problem polega w tym jak z tego urzadzenia korzystamy. Niektorzy wedkarze na swiecie poszli dalej i stosuja kamery podwodne . Ktos by powiedzial ze to dopiero jest kuriozum no ale widac ludzie to kupuja skoro jest w sprzedazy. Ja nie mam nic przeciwko temu. Sam wedkowalem w USA zbiorniki wodne sa pelne ryb nie ma problemu ze zlowieniem Karpia Szczupaka czy Bassa a mimo to echosondy sa bardzo powszechne w uzyciu. Uwazam ze to kwestia kultury tam zlowiona ryba trafia do wody a jak ktos ma ochote zjesc jakas rybke to kupuje ja w sklepie.
A może zaczniemy używać jak nasi ojcowie echomózgu. Ludzie nIedługo wymyślą wam wędki z czujnikami laserowymi i w godzinę złowicie 50kg sandaczy. OPAMIĘTAJCIE SIĘ SZPECE OD MARKETINGU ZNISZCZĄ WĘDKARSTWO !
Witam Według Was EchoSonda ?/ dla mnie to coś dziwnego człowiek oszukuje łowiąc ryby nowoczesna Technika a nie Tropieniem u umiejętnościami jakie są wasze Opinie na ten Temat . Po prostu nie uczciwa Gra :)
Według mnie ten wynalazek został wymyślony aby służyć kłusownikom. Nigdy nie stosowałem i nie zastosuję. Wolę łapać 10 razy mniej ryb i 5 razy mniejsze, ale sam je znajdując na czuja. Jak kto chce to niech używa.
Zakupiłem 3 lata temu. Urządzenie z wyrzucanym w dal sonarem, badającym ukształtowanie dna i obecność ryb! Urządzenie bardzo mi się przydało, do określenia przybliżonego ukształtowania dna w dwóch interesujących mnie żwirowniach. Gdy pierwszy raz jechałem z kumplem na nocną zasiadkę, w 10 minut zbadałem mu całe podwodne ukształtowanie terenu. On tylko wybrał miejsce i precyzyjnie ustalił spławikiem odpowiednią górkę. Pod tym względem chwalę sobie bardo ten sprzęt.
Nie wiem jak działają lepsze urządzenia, ale moim - ryby się nie znajdzie. I o to mi chodziło! Liczy się tylko kształt dna.
Nie uczciwa gra powiadasz....hmmm,... niech pomyślę
W dobie nowych technologi wszystko sobie udogadniamy bo chcemy zaoszczędzić CZAS
kupujemy samochody,rowery,łodzie,coraz to mocniejsze i lżejsze wędki,kołowrotki,plecionki, żyłki itd.... Ty na pewno też ? Więc nie wiem czemu zadałeś takie pytanie?
Jeśli już tak to echo jest przede wszystkim do badania batymetrii danego zbiornika i To ty musisz użyć wyobrazni gdzie ryba może być i ją przechytrzyć,a echo Ci to wszystko w szybkim czasie nakreśli.W swojej mam oczywiście funkcję identyfikacji ryb, ale nie zwracam na to szczególnej uwagi (czasami może Ci pokazać i zinterpretować np;płynącą rośline lub gałąz a myślisz że to ryba ;) ),badam dno,podwodne górki i wtedy wiesz dokładnie gdzie rybę namierzyć.
Jeśli chodzi o używanie echa na łodzi to dochodzi jeszcze Twoje i Twoich kolegów bezpieczeństwo,nie trudno jest jak się nie zna dokładnie zbiornika wpaść na jakąś podwodną górkę,wypłycenia itp rozwalić łódz i jeszcze kolegów potopić ?
I czy to jest nie uczciwa gra??
Kilka razy czytałem na tym portalu pytania jak wygląda sum czy inna ryba na echo. Kilka razy czytałem jak ktoś się żali, że nie ma ryb bo pływał pół dnia z echo i namierzył tylko kilka drobnych sztuk. Czytałem też, jak ktoś pisał, że namierzył stado ładnych sztuk i rzucał im jakieś przynęty ale nie chciały brać wkońcu poczuł opór i wyciągnął leszcza za brzuch. Okazało się, że to stado to leszcze. Część wędkarzy używa do badania dna a część do tego by namierzyć rybę i wydrzeć ją na spina choćby to ryba spokojnego żeru była. Więc pytanie czy to jest uczciwe, nie jest bez sensu.
Dokładnie nie chodziło mi o Badanie dna tylko Szukanie Ryb. Taki sprzętem dla niektórych na pewnie to nie służy tylko do tego żeby zobaczyć co mamy pod sobą Tak Jak Kolega Kuba Napisał chodzi mi dokładnie o to :) Pozdrawiam czekam na opinie innych użytkowników również
Szczytem głupoty jest używanie sondy, do wyszukiwania ryb. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że pół dnia pływam za stadem ryb (bo sonda je wskazuje...). Niestety echosondy posiadają funkcje "odnajdywania" ryb i wielu z niej korzysta. Wielokrotnie nawet w czasopismach wędkarskich instruowano, jak prawidłowo interpretować, czy dane zjawisko na ekranie to ryba, czy coś innego. To już nie wędkarstwo.
Nie mam wyrobionego zdania na temat używania echosondy , dlatego przyłączę się do prośby o zabieranie głosu .Chodzi mi oczywiście o funkcję wykrywania ryb .Jeśli chodzi o badanie ukształtowania dna , czy badanie głębokości to z jednej strony to po prostu pójście na łatwiznę ( nie przynoszące chluby ) , a z drugiej pójście w ślad za postępem i zwyczajne ułatwienie sobie życia , pozytywne ułatwienie oczywiście .Punkt widzenia często zależy od punktu siedzenia , w tym przypadku chyba tak jest , ale powtarzam proszę o kolejne argumenty .Pozdrawiam .
Echosonda kojarzy mi się jednoznacznie z urządzeniami jakie widywałem na kutrach morskich. I tam - moim zdaniem - jest jej miejsce. Jeżeli wykorzystujemy echosondę przy połowach amatorskich, to siłą rzeczy nie są to już połowy amatorskie. Osobiście przy lokalizowaniu ryb wolę posiłkować się posiadaną widzą opartą na naocznej obserwacji wody ("czytanie wody") i tego co dzieje się wokół niej. Jak chcę poznać konfigurację dna - też znajdę sposoby konwencjonalne, które mi to umożliwią. Być może za jakiś czas ktoś opatentuje błystki samonaprowadzające się na rybę, też znajdą się zapewne użytkownicy takiego wynalazku, ale ja do niech nie dołączę. Wolę schodzić o kiju, a kiedy już coś złowię to satysfakcja tym większa, bo złowienie zawdzięczam sobie a nie elektronicznym "ulepszaczom". Krótko mówiąc - używanie echosondy to pójście na łatwiznę, aczkolwiek jak Ktoś lubi, to niech sobie używa. Wolny wybór.
Ciekawy masz sposób rozumowania "wędkarstwa amatorskiego". Jakich konwencjonalnych sposobów używasz do badania dna?
Echosonda idealna do sprawdzenia ukształtowania dna akwenu.Jeszcze parę lat temu,gdy jechałem na nowe łowisko (z łodzią lub bez) to sprawdzałem ukształtowanie dna własnej robot urządzeniem i zajmowało mi to bity jeden dzień.Teraz jest łatwiej możemy na nowym łowisku sprawdzić całe dno i wybrać miejsce w którym jak sądzimy jest ryba.
Co do samego namierzania konkretnej ryby to życzę powodzenia........
Krisskowron hahaha ) tak się właśnie wypowiadają ludzie co nie mieli nigdy z echem do czynienia ;) ,jeśli jesteś tak nastawiony to proponuje zamiast wędki kij leszczynowy ;) bo nowe wędki są złe ,bo nowoczesne ?
sm 4 napisałeś że bada dno pod sobą? tak ! ,ale są jeszcze modele z sonarem bocznym wtedy możesz sprawdzać wodę przed sobą ,za i na boki .Jest to dobre dla tych którzy uganiją się za szczupakiem, bo jak wiadomo szczupak nie jest wędrowną rybą ;) i w tej częci będzie polował,pózniej twoja wyobraznia i doświadczenie i próbujesz go przechytrzyć
Podsumowując: praca,praca i zostają na rybki tylko weekendy (choć nie zawsze),życzę badania przez kilka dni łowiska ,to mniej więcej miesiąc (pracując)
Kris gwarantuje Ci że zmienisz zdanie, tylko jak z kimś popłyniesz i zobaczysz na własne oczy ;)
-NIE WIDZIELI A UWIERZYLI- diabelski wynalazek.....hahaha tutaj się to nie sprawdza ;)
czy lenistwo ???? otóż nie raczej idziemy za postępem ;) techniką itd...
A może nie długo roboty będą badały nam dno ? Panowie dzięki technologii stajemy się coraz lepszymi łowcami , czy o to w tym wszystkim chodzi ? Moim zdaniem nie i jeszcze raz nie , chodzi przede wszystkim o odpoczynek i odbicie od tego chorego świata . Nie dajmy się zwariować . Może powrót do leszczyn zmienił by to wszystko na lepsze .
Soli badają dno ale na razie w morzach i oceanach ;)
a tak poważnie zgadzam się z Tobą,masz rację odpoczynek .Dobrym łowcą chce być każdy i przez to, to wszystko.
Jeśli chodzi funkcję wykrywania ryb , to echosonda jest chyba takim samym dodatkiem jak lornetka , czy luneta u myśliwego ? Rybę namierzamy , ale pozostaje jeszcze skłonic ją do brania , o holu nie wspomnę .Pozdrawiam .
Rycerz no właśnie !! ;) dokładnie to ująłeś
Każdy zrobi jak chce. Tak jak napisał rycerz930 echo jest tak jak lornetka czy luneta myśliwego. Ale zastanówmy się, który z myśliwych będzie lepszym myśliwym? Ten co wypatrzy jelenia z dwóch kilometrów przez lornetkę i ustrzeli go z półtorakilometrowej odległości patrząc przez lunetę, czy ten który podejdzie takiego jelenia aby mieć go w zasięgu strzału jego łuku?
Ot ,mądrego po szkole dobrze posłuchać. Brawo,Ja1kuba.To jest właśnie to co napisałeś .To daje satysfakcję i zadowolenie ,z wytropienia ryby bez jakiejkolwiek pomocy .Gratuluję i pozdrawiam.
Lepszy pewnie to ten z łukiem , bo nie tylko trafi , ale podejdzie , a podejście tego zwierza jest chyba najtrudniejsze .Pewnie że znalezienie rybek bez technicznych ,,pomocników"" , czy zbadanie dna zbiornika daje większą satysfakcję .Pewnie to wygoda i ( lub ) brak czasu każe nam sięgac po takie wynalazki jak echosonda . Dla jednych stety , dla innych niestety echosondy będą używane i tego myślę nie da się zatrzymac .Pozdrawiam .
To jest właśnie to kolego Ja1kubo . Jeszcze jedno tylko bym dodał , ten który podchodzi do swojej ofiary bez żadnej pomocy to zaczyna powoli rozumieć przyrodę a to na pewno go wzbogaci i pomoże pojąć to wszystko . A co do drugiego typu łowcy to wystarczy mi to , że zawsze będzie drugi . Pozdrawiam prawdziwych łowców .
Echosondy jak na razie to jeszcze są początki , ale sprzęt z najwyższej pułki (obecnie najdroższy) to już ma możliwości do konkretnych namiarów ryb i to leżących na dnie i odróżniający ryby od martwych przedmiotów i wszystkiego co się znajduje w wodzie . W przeszłości taki sprzęt będzie na pewno jeszcze lepszy i co wtedy. To są pierwsze jaskułki i rozwój technologii tak szybko idzie na przód , że należało by w końcu określić granice co można a czego nie , bo inaczej nasze wędkarstwo zagubi to co jest najwartościowsze w tym hobby i nie będzie normalnego kontaktu z przyrodą , a jedynie zabawa z nowymi wynalazkami i gadżetami jakie się pojawią na rynku .
Mądre słowa Kolego Kazik . Trzeba ustalic granice . Bo przyjdzie czas że nowości ( gadżety ) to nie będzie jedynie pomoc .Gadżety staną się nadrzędne , a wędkarstwo stanie się dodatkiem do nich . Pozdrawiam .
Odpowiem w ten sposób: chorym jest ten ,kto używa echosondy do namierzania ławicy lub pojedynczych ryb. Użytkuje echodondę, którą sprawiłem sobie kilka lat temu, na łodzi, przy obserwacji dna. Ekstra jest płynąć przez nieznany akwen i obserwowac ukształtowanie dna, widzieć sterczące pniaki drzew, kępy wodorostów, przegłębienia i dołki. Dzięki temu mogę szybko ocenić , czy łowisko może być ciekawą miejscówką czy płynąć dalej. Dzięki echosądzie sporządziłem sobie własne mapy batametryczne niektórych interesujących mnie łowisk. Mogę zaznaczyć na nich czy dno jest muliste czy twarde, po wskazaniach głębokości moge ocenić jak zmieniło się łowisko względem lat poprzednich. Moje "echo" może nie jest tak wypasione jak te które używa się na kutrach w wędkarstwie morskim, ale nauczyłem się dobrze nim operować i naprawdę jestem zadowolony , że je posiadam.
Bardzo ciekawy temat poruszyliście! W tym roku dostane pod choinkę echosąde. Wasze wypowiedzi skłaniają mnie do przemyśleń w tym temacie. Pozdrawiam.
Kazik, miałeś do czynienia ze sprzętem, który jest w stanie odróżnić leżące na dnie drzewo od ryby? Pytam, bo nurtuje mnie pewne sprawa. Na raciborskiej żwirowni spece od echo, przeczesali całe dno w celu zbadania liczebności występujących tam sumów. Naliczyli dokładnie 46sztuk. Śmiałem im się prosto w oczy, bo nie umiałem uwierzyć, że można dysponować takim dokładnym sprzętem. Jednak to co piszesz rzuca nieco inne światło na tę sprawę.
Kolego Wichura75 - zacznijmy od tego, że pominę milczeniem Twoje hahaha bo nie wiem co ono miało oznaczać. Wyraziłem swój pogląd na temat tego jak pojmuję istotę połowów amatorskich (nie użyłem ani w jednym miejscu określenia, jakie mi imputujesz "wędkarstwo amatorskie", które byłoby tylko zwykłą tautologią, gdyż wędkarstwo ze swej natury oznacza działalność amatorską, czy też sportową, w każdym razie nie -profesjonalną).
Piszesz: "jeśli jesteś tak nastawiony to proponuje zamiast wędki kij leszczynowy" - niepotrzebnie trywializujesz. Otóż bez wędki - choćby nawet i leszczynowej - czyli w najprostszym układzie bez całości w postaci: kija, linki i haka nie ma wędkowania, bez echosondy jest ono jak najbardziej możliwe. Zatem z postępu w dziedzinie konstrukcji wędzisk, kołowrotków, przynęt jestem w stanie korzystać bez dwóch zdań, i de facto w miarę możliwości (również finansowych) ale także i stosownie do potrzeb korzystam. Natomiast nowinki techniczne, które stanowią niejako osnowę samego wędkowania poprostu mnie nie interesują, gdyż w moim odczuciu oznaczają często pójście na łatwiznę, co gorsza przy zasłanianiu się np. brakiem czasu (w dzisiejszych czasach większość z Nas go nie ma). Tak na marginesie - myślę, że to niestety nie brak czasu, tylko wir gonitwy i zbytnia niecierpliwość niektórych uprawiających wędkarstwo (NIE WSZYSTKICH) skłania ich do posiłkowania się echosondą. Podkreślam raz jeszcze - ich wybór, z którego nie czynię im żadnego zarzutu, absolutnie żadnego. Dlatego też prosiłbym by mi z kolei nie czynić zarzutów "w drugą stronę", z powodu tego że echosondy nie używam i nie zamierzam używać i na jej temat mam takie a nie inne zdanie. W moim codziennym życiu (w domu, pracy, w podróży) wystarczająco dużo technologicznych, zwłaszcza elektronicznych nowinek, niech przynajmniej moje siedzenie z kijem nad wodą jak najdłużej wolne bedzie od elektronicznych "wspomagaczy". A swoją drogą od czasu do czasu z chęcią połowiłbym dobrym kijkiem leszczynowym, przynajmniej powspominałbym sobie dzieciństwo. Pozdr. Wszystkich
Ups, w sumie uwaga poczyniona na wstępie moje powyższej wypowiedzi odnosi się do Kol. Spiderling"a (odnośnie poj. "wędkarstwo amatorskie") - tak wiec Kol. Wichurę przepraszam za imputowanie Jemu z kolei słów, których nie użył. Obydwu Panów pozdrawiam.
A tak w ogóle to fotografuję po dzień dziś lustrzankami analogowymi ("na kliszę") i namiętnie słucham płyt winylowych. Zatem mój pogląd na echosondę, a w szerszym kontekście zapatrywanie na wędkarstwo, jest raczej pewną projekcją mojej osobowości niż takim zapalczywym - dla samego "nie bo nie" - wzbranianiem się przed postępem. Tel kom - niestety - posiadam. raz jeszcze pozdr.
krisskowron: "Jeżeli wykorzystujemy echosondę przy połowach amatorskich, to siłą rzeczy nie są to już połowy amatorskie". Formułując taką prawidłowość, oczywistym było, że w pewien sposób zostaniesz posądzony o "nie podążanie z duchem czasu". Stąd moje pytania o pojmowanie przez Ciebie "wędkarstwa amatorskiego" (za nierzetelne sformułowanie pytania przepraszam - rzecz jasna mowa była o "połowach amatorskich").
Odpowiedziałeś w sposób bardzo jasny, tłumacząc dobitnie swoje rozumowanie. Dlatego muszę zweryfikować mój wcześniejszy osąd na Twój temat, szanując Twoje racjonalne podstawy do tego typu postawy.
Jednocześnie uważam, że pomimo tego iż Ty jesteś "przeciw" a ja "za" jeśli chodzi o praktyczny użytek ECHOSONDY, to oboje na swój sposób podchodzimy do tego zagadnienia w sposób bardzo przemyślany. Również pozdrawiam
Grunt to spotkać kulturalną Osobę na poziomie. Dziękuję za wyjaśnienie i pozdrawiam, uciekając do swoich obowiązków.
Kazik, miałeś do czynienia ze sprzętem, który jest w stanie odróżnić leżące na dnie drzewo od ryby? Pytam, bo nurtuje mnie pewne sprawa. Na raciborskiej żwirowni spece od echo, przeczesali całe dno w celu zbadania liczebności występujących tam sumów. Naliczyli dokładnie 46sztuk. Śmiałem im się prosto w oczy, bo nie umiałem uwierzyć, że można dysponować takim dokładnym sprzętem. Jednak to co piszesz rzuca nieco inne światło na tę sprawę.
Miałem do czynienie z echosondą gdzie widziała pęcherz pławny ryby i na podstawie wielkości tego pęcherza mogła określić jakie rozmiary ma ta ryba , następnie pokazywała pozycję tej ryby względem dna , czyli na jakiej głębokości się znajduje . Jedynie nie odróżniała gatunku i jedynie po położeniu ryby względem dna można było określić z jakim gatunkiem mamy do czynienia , ale również to mógł być Sum czy Szczupak czy jakaś inna ryba i tego nie powie żadna sonda. To nie była jeszcze echosonda z najwyższej pułki , które nawet określają i odległość ryb od punktu pomiaru . Także i ta dziedzina się rozwija i pomiary są coraz dokładniejsze i bardziej precyzyjne. Ustawiając taką echosondę nad miejscem nęcenia można dokładnie zobaczyć czy ryby się gromadzą , jak się zachowują i jakie wielkie ryby ta zanęta przyciąga. Ja wiem że takie zabawki przyciągają wielu wędkarzy , ale należy zastanowić się do jakiego stopnia powinna elektronika wkraczać w nasze hobby i jak ustalić granicę aby to nie zamieniło się tylko w wyławianie ryb z wody .
Dzięki za wyczerpujące informacje. Masz rację, należy się zastanowić nad sensem wykorzystywania takiego sprzętu. Niestety znajdą się ludzie, którzy będą wspomagać się taką nowoczesną echosondą w poszukiwaniu ryb.
Kupiłem sobie sondę za 100 zł na allegro. Miniaturowa chińszczyzna. Ale pokazuje głębokość łowiska i ryby w toni. Przyda mi się w połowach z lodu, gdy są problemy z namierzeniem ryb. Bo przecież oznak żerowania okoni nie widać. Taka zabawka w zupełności mi wystarczy.
cześć Panowie,
ja posiadam i oczywiście używam echo. Przydaje się zarówno na zalewie Zegrzyńskim, na Narwi i na Wiśle.
Nie szukam ryb spoglądając na ekran sondy, tylko ciekawych fragmentów twardego dna, uskoków, zaczepów, dołków, górek itp. Wierzcie mi - jest to bardzo pomocne urządzenie.
Będąc w Szwecji, za pomocą echa szukałem pojedynczych roślin, bo przy nich często stały drapieżniki. Woda wokoło wyglądała tak samo i nie wiadomo było, w którym miejscu na dnie jest zieleninka, a gdzie gołe skały.
Jakiś czas temu płynąłem na jednej łódce z kolegą, który potrafił bardzo dokładnie " namierzyć " stojącego przy dnie sandacza czy szczupaka. Obławiał to miejsce różnymi przynętami i mimo iż jest naprawdę dobrym wędkarzem, w mniej niż 30% namierzenie ryby = złowienie ryby.
na odcinku Narwi gdzie często pływam, rzeka prawie się nie zmienia. Często mając ze sobą echo na pokładzie, nawet go nie " odpalam ". Wiem gdzie jest rynna, gdzie trzeba zakotwiczyć i w których miejscach są zaczepy.
Moim zdaniem echosonda powinna służyć do poznawania łowiska, a nie namierzania ryb. Ale jeżeli ktoś umie ja odpowiednio ustawić i odczytać sygnał, niech szuka ryb. Ja wiem że znalezienie nie równa się złowieniu. Dłużej trwa poznanie zwyczajów panujących w danym łowisku, ale i przynosi więcej satysfakcji tak w łowieniu jak i złowieniu.
pozdrawiam koledzy
Święta prawda, łowiąc tam na kanarach na łodzi również była echo.
Kaptan nie szukał imo ryb, tylko dużych ławic małych rybek, bo w pobliżu grasują drapieżniki, badź tak jak mowi Wąż zieleniny,
Pzdr ;)
Łowisz na blacie powiedzmy 100m na 100 m , jednakowej głębokości i bez zawad. I wiesz,że co roku stoją tutaj garbusy, ale brań nie ma. Wiesz, czy akurat w tym otworze jest okoń, czy go nie ma ? A może źle pracujesz wędką ? Może mormyszkę trzeba zmienić ? Nie dojdziesz do właściwego wniosku. Ale jeżeli echo pokazuje ryby w okolicy to masz odpowiedź...
W ubiegłym roku z ciekawości chodziłem z sondą w lutym po J. Tejstymy. Zapuszczałem czujnik w wywierconych otworach. Na ekranie pokazywały się małe punkciki przyklejone do dna. Spuszczalem mormyszkę i brały małe okonki. Trafiłem na uskoku ryby pływające w toni. Popracowałem wędeczką i złowiłem kilka 40 dkg okoni i kilka płotek.
Oczywiście moje doświadczenia w pracy z echosondą są żadne i nie chcę tu uchodzić za fachowca. Kupiłem ją sobie na urodziny ( taką zabawkę ) i zabrałem na lód. Latem jest mi niepotrzebna bo znam Łynę, na której łowię. Raz tylko się zdarzyło złowić namierzonego szczupaka. Pływałem z kolegą na jeziorze. Echo pokazało szczupaka stojącego w połowie wody nad roślinnością. No i nastąpił atak na trollingowaną gumę...
Poruszyłeś temat rzeka. Jestem na tym samym etapie . Przeczesałem internet w szeż i wzdłuz w poszukiwaniu info na temat echo. Po zebraniu wszystkich informacji moge powiedziec tylko tyle ze to zabawka przydatna tylko do ustalenia struktury i charakterystyki dna te bajery z pokazywaniem ryb to psu na bude. Przydaje sie głownie dla karpiarzy na duzych zbiornikach. Napewno spełni swoja role na jeziorach. Uzywaniwe tego tez nie jest banalne. Trzeba umieć czytać obraz z monitora .A tu link opisujacy blizej to urzadzenie
http://www.carppassion.eu/?x7l5lxh3xpl5h+h3+ll5h+h3l6l3xpxhxcxc+l333xk+xplxl3xyxyxlx6xhxxxylxlllxx6xyl5lxx5xhxkxhxkx5xhl+xcxhx3xxx+l+x6xy
Tak poczytałem sobie niektóre wypowiedzi i mam wrazenie ze niektórzy z kolegow nie bardzo wiedzą o czym mowia. Zarzuty ze wybór miejscowki powinien byc oparty o doswiadczenie i obserwacje danego kawałka wody nijak sie maja do sytuacji kiedy wedkujemy na duzym jeziorze. Owszem zgodze sie z tym jesli to rzeka. Ale nie na duzym zbiorniku typu zalew czy jezioro. Mało tego ze mam zamiar nabyć echo to jeszcze to echo bedzie mialo navi a po co ktos zapyta? Ano po to zeby nie stawiać na srodku jeziora butelek na sznurku a mimo to zawsze trafiać tam gdzie sie zanęciło miejsce. Ci którzy wedkuja z łodzi na jeziorach wiedza o czym mowie ze nie jest mozliwe za zadne skarby trafić w to samo miejsce co poprzedniego dnia sie łowiło. Takie zabawki maja ułatwiać nam wedkowanie zaoszczedzic czas
Jestem początkującym wędkarzem i szczerze mówiąc myslałem nad taką sondą.
Fajna sprawa jeżeli chcemy sprawdzić dno, ale jak mam widzieć w którym miejscu ta rybka stoi to już nie. Uwarzam że na spinningu by to popsuło mi całą zabawe.
pierw szukanie rybki potem rzut, bez sensu
Witam
Z postów widzę, że najwięcej oporów mają ci co echa nawet w ręku nie trzymali. Niech się cofną do wędki z leszczyny.
Pożyczcie sobie echo i poużywajcie - przestaniecie głupoty pisać. Namierzanie ryby w celu jej złowienia przy echu do 10 tys. złotych to fikcja. Propaganda w reklamach i sponsorowanych artykułach. Poczytaj trochę o zasadzie działania tego urządzenia to zrozumiesz o co chodzi. Echo daje ci informację o odległości od przetwornika do obiektu w danej chwili i dzieje się to w stożku o kącie czołowym równym kątowi działania przetwornika. Czyli generalnie żeby namierzyć rybę trzeba by napłynąć przynajmniej 2 - 3 razy z różnych kierunków zapisując dokładnie pozycje a ryba musiała by oczywiście poczekać na te wyliczenia i jeszcze trzeba ją złapać. Echo to ukształtowanie dna i to podstawa. Trzeba jeszcze nauczyć się ją czytać.
Sam prywatnie mam od 8 lat Humminbirda ze stacjonarnym przetwornikiem na kablu. Przez radio jak w niektórych modelach, nie uzyskasz tyle informacji, dokładności. Rozdzielczość ekranu im większa (ale za tym idą pieniądze) tym obraz na sondzie bardziej wyraźny. ( krzaki, patyki, kamienie, zamulone dno) Przy dużej rozdzielczości masz jeszcze dokładniejszy obraz drugiego dna. (powstaje po odbiciu echa od powierzchni wody) Odróżnienie gatunków ryb to czysta fikcja. Można się tylko domyślać jaka ryba lubi dane dno, a to i tak wielki znak ?.
Pozdrawiam.
Elektronika nieubłagalnie wkroczyła w wędkarstwo, echosondy, elektroniczne czujniki brań itp. jeżeli są tylko pomocą w rozpoznaniu łowiska to ok. natomiast jeżeli służą do nagonki na ostatnie sztuki ryb to jestem przeciw. Jaki sens ma wędkarstwo polegające na wielogodzinnym wpatrywaniu sie w ekran echosondy przecież to przypomina grę komputerową, a nie obcowanie z przyrodą.. Wielu kolegów nad woda jest zafascynowanych tymi zdobyczami techniki często nie zauważają , że w naszym świecie nie chodzi tylko o złowienie ryby i chwalenie się sprzętem przecież są jakieś zasady oraz etyka wędkarska. Dla mnie wędkarstwo ma wymiar również duchowy, poraża postawa osób ,które zrobią wszystko dla rybiego mięsa i użyja w tym celu każdej zdobyczy techniki.
Ciekawą rzeczą jest, że wszyscy deklarujący się być posiadaczami echosondy piszą, że służy im do badania ukształtowania dna, głębokości itp. a nie do odnajdowania ryb. Prawda to czy hipokryzja?
A ja uwazam ze jak kazde urzadzenie jest dla ludzi problem polega w tym jak z tego urzadzenia korzystamy. Niektorzy wedkarze na swiecie poszli dalej i stosuja kamery podwodne . Ktos by powiedzial ze to dopiero jest kuriozum no ale widac ludzie to kupuja skoro jest w sprzedazy. Ja nie mam nic przeciwko temu. Sam wedkowalem w USA zbiorniki wodne sa pelne ryb nie ma problemu ze zlowieniem Karpia Szczupaka czy Bassa a mimo to echosondy sa bardzo powszechne w uzyciu. Uwazam ze to kwestia kultury tam zlowiona ryba trafia do wody a jak ktos ma ochote zjesc jakas rybke to kupuje ja w sklepie.
A może zaczniemy używać jak nasi ojcowie echomózgu. Ludzie nIedługo wymyślą wam wędki z czujnikami laserowymi i w godzinę złowicie 50kg sandaczy. OPAMIĘTAJCIE SIĘ SZPECE OD MARKETINGU ZNISZCZĄ WĘDKARSTWO !