POMYŚLAŁEM CZY TO ŻART, ALE NIE ON TE SZCZUPAKI SPRZEDAWAŁ W OKRESIE OCHRONNYM A,ŻE DOSTAŁ LINA TO NIESPODZIANKA ALE JAK BY BYŁO TEGO MAŁO TO JESZCZE NIE WYGLĄDAŁY NA WYMIAROWE,ALBO TO ODWAGA ALBO GŁUPOTA,TO OCEŃCIE SAMI
Jeśli pochodziły z prywatnej wody to mu wolno sprzedawać ryby kiedy chce i jakie chce. Piszesz jednak że nie wyglądały na wymiarowe,czyli były małe a to wskazuje raczej na kłusownika bo żaden szanujący swoją pracę gospodarz wodny nie sprzeda małych ryb tylko poczeka aż osiągną odpowiedni rozmiar by coś na swojej pracy zarobić. Takie u nas prawo nikt nie zwraca uwagi na takie coś jak ryby,przeciętny człowiek nic nie wie o wymiarach i okresach ochronnych więc kupi zje i będzie się cieszył że trafiła się okazja tanio kupić.Trudno wymagać by każdy był wędkarzem i znał przepisy dotyczące ryb.Może gdyby trafił na kogoś znającego przepisy i mającego uprawnienia do interwencji coś by się nauczył ale szanse na coś takiego są takie jak na wygraną w totolotka.
Wzywasz Policje albo Straż Miejską, oni sprawdzą czy ten handlowiec ma swoje stawy, albo czy je od kogoś odkupił. Powinien posiadać przy sobie takie papiery inaczej kaput.. Gościu leży..
Wzywasz Policje albo Straż Miejską, oni sprawdzą czy ten handlowiec ma swoje stawy, albo czy je od kogoś odkupił. Powinien posiadać przy sobie takie papiery inaczej kaput.. Gościu leży..
Nic dodać, nic ująć. A koleś ma wtedy naprawdę duży problem bo nowa ustawa przewiduje dość mocno zaostrzone kary. Więc następnym razem dzwoń 112 albo 997. Możesz też klientowi na dowód pierdyknąć fotkę. Wtedy na bank sie nie wywinie.
jak były z prywatnej hodowli to ma pełne prawo sprzedawac. nie ma co odrazu kolesia oczerniać
Tylko że jak by miał prywatne stawy to by nie stał z kilkoma rybkami. Miał by ich więcej, do tego normalne stanowisko i sam by ich nie sprzedawał. Ma od tego ludzi i kilka rybek to nawet od ręki u siebie sprzedaje. Dziś jak wodowałem swoją łódkę to słyszałem od kolegi po kiju, jak jego kolega potrafi w pracy wciskać ludziom 25 cm szczupaczki. Aż krew mi się zagotowała jak to słyszałem, powiedziałem że niedługo u nas powstanie SSR, wtedy z takimi gostkami porządek zrobią. Jak widzicie takich typów to dzwonić niech sprawdzą ich papiery, nawet RAPR wędkarzowi zabrania sprzedawać swoich ryb, tak więc każdy może beknąć. By sprzedawać żywność też trzeba spełnić warunki sanepidu.
jak były z prywatnej hodowli to ma pełne prawo sprzedawac. nie ma co odrazu kolesia oczerniać
Już to widzę, że facet ma prywatny staw i z niego wyłowił te szczupaki. To zwykły kłusol a nie hodowca. Może i nie powinno od razu się oceniać ludzi ale w tym wypadku raczej mamy rację z Kolegą Arturem.
POMYŚLAŁEM CZY TO ŻART, ALE NIE ON TE SZCZUPAKI SPRZEDAWAŁ W OKRESIE OCHRONNYM A,ŻE DOSTAŁ LINA TO NIESPODZIANKA ALE JAK BY BYŁO TEGO MAŁO TO JESZCZE NIE WYGLĄDAŁY NA WYMIAROWE,ALBO TO ODWAGA ALBO GŁUPOTA,TO OCEŃCIE SAMI
Jeśli pochodziły z prywatnej wody to mu wolno sprzedawać ryby kiedy chce i jakie chce.
Piszesz jednak że nie wyglądały na wymiarowe,czyli były małe a to wskazuje raczej na kłusownika bo żaden szanujący swoją pracę gospodarz wodny nie sprzeda małych ryb tylko poczeka aż osiągną odpowiedni rozmiar by coś na swojej pracy zarobić.
Takie u nas prawo nikt nie zwraca uwagi na takie coś jak ryby,przeciętny człowiek nic nie wie o wymiarach i okresach ochronnych więc kupi zje i będzie się cieszył że trafiła się okazja tanio kupić.Trudno wymagać by każdy był wędkarzem i znał przepisy dotyczące ryb.Może gdyby trafił na kogoś znającego przepisy i mającego uprawnienia do interwencji coś by się nauczył ale szanse na coś takiego są takie jak na wygraną w totolotka.
albo prima aprilis
Wzywasz Policje albo Straż Miejską, oni sprawdzą czy ten handlowiec ma swoje stawy, albo czy je od kogoś odkupił. Powinien posiadać przy sobie takie papiery inaczej kaput.. Gościu leży..
Wzywasz Policje albo Straż Miejską, oni sprawdzą czy ten handlowiec ma swoje stawy, albo czy je od kogoś odkupił. Powinien posiadać przy sobie takie papiery inaczej kaput.. Gościu leży..
Nic dodać, nic ująć. A koleś ma wtedy naprawdę duży problem bo nowa ustawa przewiduje dość mocno zaostrzone kary. Więc następnym razem dzwoń 112 albo 997. Możesz też klientowi na dowód pierdyknąć fotkę. Wtedy na bank sie nie wywinie.
jak były z prywatnej hodowli to ma pełne prawo sprzedawac. nie ma co odrazu kolesia oczerniać
jak były z prywatnej hodowli to ma pełne prawo sprzedawac. nie ma co odrazu kolesia oczerniać
Tylko że jak by miał prywatne stawy to by nie stał z kilkoma rybkami. Miał by ich więcej, do tego normalne stanowisko i sam by ich nie sprzedawał. Ma od tego ludzi i kilka rybek to nawet od ręki u siebie sprzedaje.
Dziś jak wodowałem swoją łódkę to słyszałem od kolegi po kiju, jak jego kolega potrafi w pracy wciskać ludziom 25 cm szczupaczki.
Aż krew mi się zagotowała jak to słyszałem, powiedziałem że niedługo u nas powstanie SSR, wtedy z takimi gostkami porządek zrobią.
Jak widzicie takich typów to dzwonić niech sprawdzą ich papiery, nawet RAPR wędkarzowi zabrania sprzedawać swoich ryb, tak więc każdy może beknąć. By sprzedawać żywność też trzeba spełnić warunki sanepidu.
jak były z prywatnej hodowli to ma pełne prawo sprzedawac. nie ma co odrazu kolesia oczerniać
Już to widzę, że facet ma prywatny staw i z niego wyłowił te szczupaki. To zwykły kłusol a nie hodowca. Może i nie powinno od razu się oceniać ludzi ale w tym wypadku raczej mamy rację z Kolegą Arturem.
Nauczyłem się z własnego doświadczenia że nie warto nigdy mówić napewno. Najlepiej to sprawdzić. I po kłopocie.