Chodzi o gruntowanie. Ja to robię tak: Zwiększam odległość od haczyka do spławika i rzucam i tak dalej, aż się spławik nie przekrzywi, lub nie położy, a jak już sie to stanie to zmniejszam spławik o np. 2cm , żeby wiedzieć kiedy śrucinki będą leżeć około 1 cm nad dnem. Następnie zmniejszam grunt o tyle jak długi jest przypon plus te 2-3cm no max 5 cm zapasu, aby haczyk był maksymalnie 5-6 cm nad dnem.
Wydaje mi się, że robię to dobrze, ale nie jestem pewny co do pozycji haczyka po takim ugruntowaniu czy zachowuję się on tak jak na nr. 1 na obrazku czy jak nr. 2
Chodzi o to, że nie wiem czy dobrze robię ściągając ten spławik o długość przyponu czy po prostu, żeby śruciny były nad dnem i tyle.
Chodzi oczywiście o wodę stojąca delikatnie płynącą nasz zając ;)
Oj, ja to was męczę swą niewiedzą.
Dodam, że wujek gugl nic na ten temat nie powiedział.
Kolego kto pyta nie błądzi.Cieszę się, że są w końcu jakieś konkretne pytanie. Prawdopodobnie robisz to dobrze ,choć mogą być jakieś centymetrowe przekłamania.Ja napiszę Ci jak ja to robię łowiąc odległościówką. Do gruntowania i nęcenia mam drugą nie koniecznie dobrej jakości wędkę teleskopową za 20zł(tzw.szuwarkową) na której mam zamontowany spławik o wyporności 10g z długą ,grubą anteną ,a na końcu zamontowaną oliwkę z agrafką 5g. Wyrzucam zestaw np. na 30m i zaznaczam sobie markerem na żyłce ten punkt.Później rzucam w ten punkt tyle razy ile jest to potrzebne ,czyli do wystawienia spławika z wody.Gdy już wygruntuję,nie ściągam tego topornego zestawu do gruntowania tylko staram się dorzucić drugą wędką(właściwą) koło tego punktu i też zaznacza miejsce wyrzutu markerem na żyłce.Potem ściągam dwa zestawy i do tego topornego zestawu gruntującego przykładam właściwy ,precyzyjnie ustawiając grunt. Ufff to tyle jeśli chodzi o mój sposób gruntowania na większych odległościach.
No pański sposób jest dość wyrafinowany, ale trochę czasochłonny jak ja sobie to wyobrażam (z moja celnością ;) ) Ja chyba po prostu będę normalną wędką gruntował, ale pomysł z zaznaczeniem markerem czy innym znacznikiem jest dobry i na pewno go wykorzystam.
Nie przejmuj się czasem....W ciagu 2 godzin (może ciut mniej) zdążysz spokojnie wygruntować zestaw tak jak opisuje to Tomek... Pamiętaj dobrze wyważony spławik, poprawne wygruntowanie zestawu i poprawnie przygotowana i dobrana zanęta to wg mnie ponad 90 % sukcesu... Pozostałe 10 procent to celne umieszczanie zanęty w miejscu jej podania i umiejętności łowienia (zacinanie i holowanie)....
My będziemy, ale z tego dziś słyszałem, po raz kolejny organizator chce zmienić zasady rozgrywania zawodów i to niezgodnie z Regulaminem.... Staje się to już chyba w naszym kole niepisaną regułą.. Co innego na ogłoszeniach i plakatach i co innego na naszym portalu, a organizator również co innego proponuje... Niestety sportowe zasady fair play i regulaminowe organizatorzy mają za nic!! A skoro chcą wcześniej zakończyć zawody, niech wcześniej je o 30 min lub 60 min zaczną i poinformują uczestników o tym fakcie również wcześniej!!! A potem są komentarze i zgrzytanie zębami, że sport w kole jest pod zdechłym Azorem i ilość zawodników na zawodach jest znikoma..... No cóż to taki nasz lokalny zwyczaj... Trzeba będzie chyba sobie jednak dać spokój ze sportem w kole.... i starty przenieść na inny szczebel współzawodnictwa, tak jak to robiliśmy wiosną i wczesnym latem....
Ufff... Organizatorzy spisali się na medal ! Nie było problemów z wcześniejszym startem - po sprawnym i szybkim losowaniu i wyznaczeniu stanowisk... Były i napoje chłodzące dostarczane na stanowiska, były i super nagrody od naszego sponsora (Pawła ze sklepu Pyton)... Były i ryby. Ogólnie super zabawa i atmosfera...
Chodzi o gruntowanie.
Ja to robię tak:
Zwiększam odległość od haczyka do spławika i rzucam i tak dalej, aż się spławik nie przekrzywi, lub nie położy, a jak już sie to stanie to zmniejszam spławik o np. 2cm , żeby wiedzieć kiedy śrucinki będą leżeć około 1 cm nad dnem. Następnie zmniejszam grunt o tyle jak długi jest przypon plus te 2-3cm no max 5 cm zapasu, aby haczyk był maksymalnie 5-6 cm nad dnem.
Wydaje mi się, że robię to dobrze, ale nie jestem pewny co do pozycji haczyka po takim ugruntowaniu czy zachowuję się on tak jak na nr. 1 na obrazku czy jak nr. 2
Chodzi o to, że nie wiem czy dobrze robię ściągając ten spławik o długość przyponu czy po prostu, żeby śruciny były nad dnem i tyle.
Chodzi oczywiście o wodę stojąca delikatnie płynącą nasz zając ;)
Oj, ja to was męczę swą niewiedzą.
Dodam, że wujek gugl nic na ten temat nie powiedział.
Kolego kto pyta nie błądzi.Cieszę się, że są w końcu jakieś konkretne pytanie.
Prawdopodobnie robisz to dobrze ,choć mogą być jakieś centymetrowe przekłamania.Ja napiszę Ci jak ja to robię łowiąc odległościówką.
Do gruntowania i nęcenia mam drugą nie koniecznie dobrej jakości wędkę teleskopową za 20zł(tzw.szuwarkową) na której mam zamontowany spławik o wyporności 10g z długą ,grubą anteną ,a na końcu zamontowaną oliwkę z agrafką 5g. Wyrzucam zestaw np. na 30m i zaznaczam sobie markerem na żyłce ten punkt.Później rzucam w ten punkt tyle razy ile jest to potrzebne ,czyli do wystawienia spławika z wody.Gdy już wygruntuję,nie ściągam tego topornego zestawu do gruntowania tylko staram się dorzucić drugą wędką(właściwą) koło tego punktu i też zaznacza miejsce wyrzutu markerem na żyłce.Potem ściągam dwa zestawy i do tego topornego zestawu gruntującego przykładam właściwy ,precyzyjnie ustawiając grunt.
Ufff to tyle jeśli chodzi o mój sposób gruntowania na większych odległościach.
No pański sposób jest dość wyrafinowany, ale trochę czasochłonny jak ja sobie to wyobrażam (z moja celnością ;) )
Ja chyba po prostu będę normalną wędką gruntował, ale pomysł z zaznaczeniem markerem czy innym znacznikiem jest dobry i na pewno go wykorzystam.
Nie przejmuj się czasem....W ciagu 2 godzin (może ciut mniej) zdążysz spokojnie wygruntować zestaw tak jak opisuje to Tomek... Pamiętaj dobrze wyważony spławik, poprawne wygruntowanie zestawu i poprawnie przygotowana i dobrana zanęta to wg mnie ponad 90 % sukcesu... Pozostałe 10 procent to celne umieszczanie zanęty w miejscu jej podania i umiejętności łowienia (zacinanie i holowanie)....
PS. Nie zpomnij o podbieraku...
A panowie się wybieracie wgl. na te zawody w niedziele?
Niestety nie ,ponieważ wyjeżdżam do Poznania na zawody-w sobotę Puchar Daiwy a w niedziele Zawody Klubu Leszcz .
My będziemy, ale z tego dziś słyszałem, po raz kolejny organizator chce zmienić zasady rozgrywania zawodów i to niezgodnie z Regulaminem.... Staje się to już chyba w naszym kole niepisaną regułą.. Co innego na ogłoszeniach i plakatach i co innego na naszym portalu, a organizator również co innego proponuje... Niestety sportowe zasady fair play i regulaminowe organizatorzy mają za nic!! A skoro chcą wcześniej zakończyć zawody, niech wcześniej je o 30 min lub 60 min zaczną i poinformują uczestników o tym fakcie również wcześniej!!! A potem są komentarze i zgrzytanie zębami, że sport w kole jest pod zdechłym Azorem i ilość zawodników na zawodach jest znikoma..... No cóż to taki nasz lokalny zwyczaj... Trzeba będzie chyba sobie jednak dać spokój ze sportem w kole.... i starty przenieść na inny szczebel współzawodnictwa, tak jak to robiliśmy wiosną i wczesnym latem....
Ufff... Organizatorzy spisali się na medal ! Nie było problemów z wcześniejszym startem - po sprawnym i szybkim losowaniu i wyznaczeniu stanowisk... Były i napoje chłodzące dostarczane na stanowiska, były i super nagrody od naszego sponsora (Pawła ze sklepu Pyton)... Były i ryby. Ogólnie super zabawa i atmosfera...