gotowe zanęty czasami wymagają podrasowania. Na leszcza zazwyczaj jako bazę biorę uniwersalną zanętę- 1,5 kg opakowanie. Do tego dwie garści chlebka żółtego, pół paczki wanilii - ewentualnie dodaję melasę lub atraktor. Przeważnie się sprawdza.
Dobre zanęty to robi mój sąsiad w Pułtusku który 45 lat łowi na Narwi.Nie kupuj nigdy gotowych.Nie warto.Jak chodzisz na ryby w okolicach Pułtuska ucz się od starych wędkarzy.Ja mam to szczęście.Jedna wyprawa z sąsiadem odwróciła moje spojrzenie na wędkarstwo rzeczne o 180 stopni.Jak chcesz dowiedzieć się więcej napisz maila m.gronczewski@O2.pl.Pozdrawiam.
Mieszkam w Pułtusku - więc tu chodzę na ryby. Na razie stawiam pierwsze kroki , ale moim zdaniem dobrze mi to idzie. Pare większych rybek złapałam sama :)
W różnych regionach Polski są dostępne różne zanęty,więc nie będę opierał się na tych wytycznych.Warto stosować dodatki zapachowe typu Brasem/leszczowe/.Zasadą przy komponowaniu zanęt leszczowych jest nie dodawanie prażonych nasion roślin oleistych.One powodują pracę zanęty polegającą na "wystrzelaniu"tych cząstek z zanęty,co odstrasza leszcze.Warunkiem udanych połowów leszcza jest dodatek robactwa do zanęty.Chodzi o pinkę,białe robaki,jokersa czy też cięte gnojaki.To podstawa powodzenia.Na mocno muliste dno warto pinkę czy białe robaki sparzyć lub stosować zamrożone.Nie chowają się głęboko w muł.Podobnie na uciągu,ale tu trzeba uważać bo łatwiej spływają z nurtem.Trzeba je doklejać.
W różnych regionach Polski są dostępne różne zanęty,więc nie będę opierał się na tych wytycznych.Warto stosować dodatki zapachowe typu Brasem/leszczowe/.Zasadą przy komponowaniu zanęt leszczowych jest nie dodawanie prażonych nasion roślin oleistych.One powodują pracę zanęty polegającą na "wystrzelaniu"tych cząstek z zanęty,co odstrasza leszcze.Warunkiem udanych połowów leszcza jest dodatek robactwa do zanęty.Chodzi o pinkę,białe robaki,jokersa czy też cięte gnojaki.To podstawa powodzenia.Na mocno muliste dno warto pinkę czy białe robaki sparzyć lub stosować zamrożone.Nie chowają się głęboko w muł.Podobnie na uciągu,ale tu trzeba uważać bo łatwiej spływają z nurtem.Trzeba je doklejać.
Nie zgadzam się z Kolegą.Od lat stosuję do zanęty prażony na oleju i mielony słonecznik- i jak do tej pory nie narzekam.Największy leszcz złapany w Turawie miał 72 cm....
Dodatki roślin oleistych,żeby pracowały"strzelając"co przyciąga płoć a odstrasza leszcze muszą po zmieleniu być prażone na sucho.Takie kupuje się gotowe.Prażone na oleju nie mają żadnego działania.Swoją drogą zbiornik turawski to nietypowe łowisko.40 lat temu na jednego białego robaczka złowiłem tam karpia 12 kg.To był ewenement w tamtych czasach.A okonie 50cm zdarzały się na Meppsa dość często.
Mieszanka na leszcza jak złoto z tym , że to mieszanka do koszyka bo na spławik dodałbym wypełniaczy w tzn. 1 część spożywki i 2 części wypełniacza – ziemia lub glina .
jakaś zanęta np. na leszcza olej roślinny bułka tarta ochotka pinki 1 paczka
co sądzicie o tym?
Nie dawaj broń Boże ochotki do zanęty, bo tylko wyrzucisz pieniądze. Ochotki nie wolno dodawać do zanęty, bo pozdycha Ci od soli w zanęcie. Wyeliminuj ochotkę i ten olej, a dodaj więcej pinki, płatki owsiane i jakiś zapach, oraz tak jak napisał wyżej kolega @Jędrula, domieszaj glinę lub ziemię wędkarską.
W sklepach wędkarskich jest duży wybór zanęt wędkarskich od niskich do wysokich cen jak nie masz kasy to kup sobie tańszą mieszankę i kilka markowych dodatków i będziesz miał super zanętę.
Albo zanętę zrób sam ze składników spożywczych, a do tego kup jakieś aromaty,itp. z wędkarskiego. Chociaż i te aromaty i zapachy też nie muszą być z wedkarskiego, mogą być ze spożywczego,albo jakieś znajdziesz w domowej kuchni - cynamon,przyprawa do piernika, kakao,aromat waniliowy do ciasta,itp.
Jak widzisz zanęty komponuje się wg uznania, to po pierwsze, po drugie dużo zależy od tego na jakim łowisku łowisz (jezioro, rzeka, staw itp) oraz, i to powinno być najważniejsze, na jakiej głębokości. Z opisu jeziora wynika, że osiąga ono głębokość do 22 metrów, ale jak znam życie to jest przy samej tamie, a o ile mi wiadomo to tam łowić nie wolno. Tak więc postaraj się mniej więcej dobierać składniki zanęty, te klejące lub rozpraszające, do głębokości, na jakiej masz zamiar łowić.
Co do samego składu, jest jesień i można pozwolić sobie na mocniejsze aromatyzowanie zanęty, ale nadal obowiązuje zasada "Zanęcić a nie nakarmić". Tak więc paczka w miarę sprawdzonej (niekoniecznie najdroższej, ale te najtańsze to faktycznie jest często to co się zamiata z podłogi przy produkcji zanęt)zanęty kupnej powinna na jednodniowy wyjazd wystarczyć. Do tego dorzuć około 4-5 garści (podwójnych, czyli ze złożonych razem dwóch dłoni) bułki tartej. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o jakości bułki tartej. Ryba to nie człowiek, nie wszystko zeżre :) jak patrze na jakość bułki sprzedawanej w sklepach to aż mnie ciarki po plecach chodzą ze strachu, że to ktoś może jeść a co gorsza, używać do zanęt. Jak masz zaprzyjaźnioną cukiernię, w której pieką również "zwykłe" bułki to zamów sobie tam bułkę a zobaczysz jak powinna wyglądać tarta BUŁKA. Nie 30% bułki pszennej a reszta chleb, brązowa jak wyschnięte i zmielone gówno, tylko praktycznie lekko żółtawa, jednolita czyściutka bułeczka. Jak weźmiesz wiaderko, to spokojnie ci to wystarczy na wiele zasiadówek. I zasada prosta, jak popatrzysz na bułkę, powąchasz ją i dojdziesz do wniosku, że sam chętnie być ją zjadł i zrobisz się głodny, to będzie odpowiedni dodatek do zanęty :)
W młynie możesz też zakupić otręby pszenne, faktycznie fajny dodatek.
Co do innych dodatków, często, jak widać polecanym dodatkiem jest przyprawa do piernika i cynamon. Do drugiego nie mam przekonania. Owszem, o ile leszcze lubiły by zapiekany ryż z jabłkami i cynamonem to całkiem możliwe, że by się skusiły :) A przyprawa do piernika jak dla mnie za mocno ziołowa. Lepsze moim oczywiście skromnym zdaniem są rozgniatane na miał herbatniki (najlepsze są te tradycyjne z malutkich paczkach po 5 szt pakowane) oraz biszkopty, ale bez żadnych dodatków. Do tego paczka lub dwie cukru waniliowego (leszcze lubi słodko więc mimo dodawania melasy, spokojnie cukier można dosypać) i pół flakonika aromatu do ciasta, również waniliowego.
Płatki owsiane - osobiście rzadko używam, ale o ile dobrze pamiętam, to płatki owsiane, po namoczeniu stosuje się jako dodatek mocno klejący, nie wiem czy nie lepszy na rzekę. Jak na jezioro, to w zależności od głębokości wybrał bym albo glinę rozpraszającą, o ile głębokość nie przekracza 2-3m, 50% - 50% lub 30% - 70% gliny rozpraszającej i wiążącej powyżej 3m i mniej niż 4,5-5m i samą wiążącą powyżej tej głębokości.
Pinka - bez tego ani rusz. Bez względu na to, czy rybie pinka smakuje czy nie, bez względu na to, że jest mniejsza niż biały, jest niezastąpiona, bo przyspiesza wypłukiwanie zanęty z koszyka i rozpadanie się kul przy nęceniu ręcznym a na tym nam przecież zależy.
Jakoś dziwnym trafem nie padła propozycja jednego z najlepszych dodatków do zanęty leszczowej, mianowicie siekanych czerwonych robaków (tzw. gnojaków, czyli tych smakołyków, które żyją w kompoście, nie denrobena czy rosówki, tylko te "przecudownego" zapachu). Kilka lub kilkanaście posiakać np potrójnymi nożyczkami i dodać do zanęty.
Teoretycznie mamy zanętę gotową w tzw. frakcji drobnej. Co do frakcji grubej, tu można zastosować różnego rodzaju ziarna, najlepiej rozmoknięte lub ugotowane, ewentualnie prażone, jak słonecznik czy konopie. Pamiętaj jednak, że o ile frakcja drobna ma za zadanie ściągnąć ryby w łowisko, frakcja gruba ma je w nim przytrzymać. Przytrzymać nie napaść. Dlatego często stosuje się np. coco belge aby wywołać łaknienie u najedzonych ryb, przyspieszyć przemianę materii u nich itp. Ale tak czy inaczej frakcja ta nie ma na celu nakarmić ryby tylko ją przytrzymać w miejscu, gdzie łowimy. Tak więc frakcja gruba, też taka gruba być nie powinna, pomijając chyba tylko kukurydzę z puszki oraz nie przesadzaj z jej ilością.
Ochotki przynętowej jak i jokersa, jak kolega wyżej wspomniał, nie dodajemy do zanęt. Jokers jest sam w sobie zanętą, a żeby nie padł to po odpowiednim przygotowaniu, dodajemy go do gliny. Ochotka nie przeżyje w zanęcie, w której co byśmy nie robili, to szczypta soli i innych rzeczy jej szkodzącej się znajdzie.
No i na koniec może nie od strony składników, ale moim zdaniem bez sita ani rusz. Zanęta powinna być przede wszystkim odpowiednio nawilżona, ze szczególnym naciskiem i uwagą na to, aby jej nie przemoczyć. Tak więc nawilżamy wstępnie (ja to robię tak, aby byłą lekko za sucha) a później dowilżamy. Im więcej dowilżeń po mniej wody, tym lepiej i dokładniej będzie zanęta nawilżona. Jak już jest odpowiednio namoczona, powinna być przetarta przez sito. Myślę, że do gruntu sito z oczkiem 4-5mm będzie ok. Raz ewentualnie dwa razy powinno wystarczyć. Zanęta zrobi się pulchna, napowietrzona a przede wszystkim jednorodna. Po przesianiu, wsypujemy pinkę i mieszamy ręką, uważając jedynie na to, aby przy tym nie ugniatać jej w kule i inne kształty (jak się ugniecie to trzeba rękoma rozetrzeć i będzie ok). Po wymieszaniu w koszyk lub kleimy kule i wio do wody.
To chyba tyle. Reszta to próby, zmiany, własne udoskonalanie i doświadczenie.
Jak widzisz zanęty komponuje się wg uznania, to po pierwsze, po drugie dużo zależy od tego na jakim łowisku łowisz (jezioro, rzeka, staw itp) oraz, i to powinno być najważniejsze, na jakiej głębokości. Z opisu jeziora wynika, że osiąga ono głębokość do 22 metrów, ale jak znam życie to jest przy samej tamie, a o ile mi wiadomo to tam łowić nie wolno. Tak więc postaraj się mniej więcej dobierać składniki zanęty, te klejące lub rozpraszające, do głębokości, na jakiej masz zamiar łowić.
Co do samego składu, jest jesień i można pozwolić sobie na mocniejsze aromatyzowanie zanęty, ale nadal obowiązuje zasada "Zanęcić a nie nakarmić". Tak więc paczka w miarę sprawdzonej (niekoniecznie najdroższej, ale te najtańsze to faktycznie jest często to co się zamiata z podłogi przy produkcji zanęt)zanęty kupnej powinna na jednodniowy wyjazd wystarczyć. Do tego dorzuć około 4-5 garści (podwójnych, czyli ze złożonych razem dwóch dłoni) bułki tartej. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o jakości bułki tartej. Ryba to nie człowiek, nie wszystko zeżre :) jak patrze na jakość bułki sprzedawanej w sklepach to aż mnie ciarki po plecach chodzą ze strachu, że to ktoś może jeść a co gorsza, używać do zanęt. Jak masz zaprzyjaźnioną cukiernię, w której pieką również "zwykłe" bułki to zamów sobie tam bułkę a zobaczysz jak powinna wyglądać tarta BUŁKA. Nie 30% bułki pszennej a reszta chleb, brązowa jak wyschnięte i zmielone gówno, tylko praktycznie lekko żółtawa, jednolita czyściutka bułeczka. Jak weźmiesz wiaderko, to spokojnie ci to wystarczy na wiele zasiadówek. I zasada prosta, jak popatrzysz na bułkę, powąchasz ją i dojdziesz do wniosku, że sam chętnie być ją zjadł i zrobisz się głodny, to będzie odpowiedni dodatek do zanęty :)
W młynie możesz też zakupić otręby pszenne, faktycznie fajny dodatek.
Co do innych dodatków, często, jak widać polecanym dodatkiem jest przyprawa do piernika i cynamon. Do drugiego nie mam przekonania. Owszem, o ile leszcze lubiły by zapiekany ryż z jabłkami i cynamonem to całkiem możliwe, że by się skusiły :) A przyprawa do piernika jak dla mnie za mocno ziołowa. Lepsze moim oczywiście skromnym zdaniem są rozgniatane na miał herbatniki (najlepsze są te tradycyjne z malutkich paczkach po 5 szt pakowane) oraz biszkopty, ale bez żadnych dodatków. Do tego paczka lub dwie cukru waniliowego (leszcze lubi słodko więc mimo dodawania melasy, spokojnie cukier można dosypać) i pół flakonika aromatu do ciasta, również waniliowego.
Płatki owsiane - osobiście rzadko używam, ale o ile dobrze pamiętam, to płatki owsiane, po namoczeniu stosuje się jako dodatek mocno klejący, nie wiem czy nie lepszy na rzekę. Jak na jezioro, to w zależności od głębokości wybrał bym albo glinę rozpraszającą, o ile głębokość nie przekracza 2-3m, 50% - 50% lub 30% - 70% gliny rozpraszającej i wiążącej powyżej 3m i mniej niż 4,5-5m i samą wiążącą powyżej tej głębokości.
Pinka - bez tego ani rusz. Bez względu na to, czy rybie pinka smakuje czy nie, bez względu na to, że jest mniejsza niż biały, jest niezastąpiona, bo przyspiesza wypłukiwanie zanęty z koszyka i rozpadanie się kul przy nęceniu ręcznym a na tym nam przecież zależy.
Jakoś dziwnym trafem nie padła propozycja jednego z najlepszych dodatków do zanęty leszczowej, mianowicie siekanych czerwonych robaków (tzw. gnojaków, czyli tych smakołyków, które żyją w kompoście, nie denrobena czy rosówki, tylko te "przecudownego" zapachu). Kilka lub kilkanaście posiakać np potrójnymi nożyczkami i dodać do zanęty.
Teoretycznie mamy zanętę gotową w tzw. frakcji drobnej. Co do frakcji grubej, tu można zastosować różnego rodzaju ziarna, najlepiej rozmoknięte lub ugotowane, ewentualnie prażone, jak słonecznik czy konopie. Pamiętaj jednak, że o ile frakcja drobna ma za zadanie ściągnąć ryby w łowisko, frakcja gruba ma je w nim przytrzymać. Przytrzymać nie napaść. Dlatego często stosuje się np. coco belge aby wywołać łaknienie u najedzonych ryb, przyspieszyć przemianę materii u nich itp. Ale tak czy inaczej frakcja ta nie ma na celu nakarmić ryby tylko ją przytrzymać w miejscu, gdzie łowimy. Tak więc frakcja gruba, też taka gruba być nie powinna, pomijając chyba tylko kukurydzę z puszki oraz nie przesadzaj z jej ilością.
Ochotki przynętowej jak i jokersa, jak kolega wyżej wspomniał, nie dodajemy do zanęt. Jokers jest sam w sobie zanętą, a żeby nie padł to po odpowiednim przygotowaniu, dodajemy go do gliny. Ochotka nie przeżyje w zanęcie, w której co byśmy nie robili, to szczypta soli i innych rzeczy jej szkodzącej się znajdzie.
No i na koniec może nie od strony składników, ale moim zdaniem bez sita ani rusz. Zanęta powinna być przede wszystkim odpowiednio nawilżona, ze szczególnym naciskiem i uwagą na to, aby jej nie przemoczyć. Tak więc nawilżamy wstępnie (ja to robię tak, aby byłą lekko za sucha) a później dowilżamy. Im więcej dowilżeń po mniej wody, tym lepiej i dokładniej będzie zanęta nawilżona. Jak już jest odpowiednio namoczona, powinna być przetarta przez sito. Myślę, że do gruntu sito z oczkiem 4-5mm będzie ok. Raz ewentualnie dwa razy powinno wystarczyć. Zanęta zrobi się pulchna, napowietrzona a przede wszystkim jednorodna. Po przesianiu, wsypujemy pinkę i mieszamy ręką, uważając jedynie na to, aby przy tym nie ugniatać jej w kule i inne kształty (jak się ugniecie to trzeba rękoma rozetrzeć i będzie ok). Po wymieszaniu w koszyk lub kleimy kule i wio do wody.
To chyba tyle. Reszta to próby, zmiany, własne udoskonalanie i doświadczenie.
na wody stojące przy łowieniu z gruntu na dużej odległości tylko gotowana kuku można mieszać z najtańszymi kulkami np TB EURO o smaku kukurydzy. Z doświadczenia nad wodą wiem że leszcz dzisiaj chodzi na jeziorach daleko od brzegu i tam trzeba go szukać , nęcenie taką zanętą daje pewne brania niemalże na każdej zasiadce bez względu na pogodę , to sprawdzone woda bieżąca zależne od metody jaką wybieramy ale radzę zmielić kuku surową na śrutę , robiąc zanętę z KUL zanętowych zalewamy odpowiednią ilość śruty wrzątkiem mieszając do uzyskania odpowiedniej konsystencji po wchłonięciu wody i napuchnięciu po czym lepimy kule które pieknie się lepią można dodać jakieś komponenty typu zapach czosnek polecam. Może być glina dla uzyskania zabarwienia SMUGI może jakieś robactwo choc ja nie dodaję i leszcz siedzi w zanęcie nawet jak kilka dni nie zakarmię to po zanęceniu mam brania nawet po 15 , 30 minutach . Kupowałem ostanio worek 50 kg kukurydzy po 1,2 /kg . na jedno wędkowanie wrzucam około jednego wiadra sensasa tego zielonego objętości zanęty czy to kule czy gotowana kuku. Efekt jest taki że taka zanęta kosztuje mnie max 10 zł a kupowanie sklepwowych zanęt to pomyłka i nie radze kupować żadnych z powyższych zanęt a juz na pewno nie tych powyżej 10 a nawet 20 zł za KG ;-)))))))))))))))))))) bo wyników nie będzie lepszych na bank ;-)))))
PS dajcie sobie spokój z tymi dragonami robinsonami bo to otręby i kurz z ulicy pozmiatany za grube pieniądze a to że na opakowaniu napisane jest DUŻY LESZCZ ;-))))))))))))))) hahahaha , jak chcecie się przekonać czy ta zanęta będzie działać na leszcza to sie przekonacie jak zaczną brać same płotki lub ukleje ;-)))))))))))))))))))))))))
gotowe zanęty czasami wymagają podrasowania. Na leszcza zazwyczaj jako bazę biorę uniwersalną zanętę- 1,5 kg opakowanie. Do tego dwie garści chlebka żółtego, pół paczki wanilii - ewentualnie dodaję melasę lub atraktor. Przeważnie się sprawdza.
1,5 kg zanęty z paczki to zanęta dobra na UKLEJE i płotki 15 cm
Dużo racji jest w tym co napisał kolega jaroslaw1974, ale nawet zanęta kupna i to nie koniecznie nie wiadomo jaka z dodatkiem odpowiednich składników i robactwa często się sprawdza. Dodatkowo donęcam np; grochem.
Dużo racji jest w tym co napisał kolega jaroslaw1974, ale nawet zanęta kupna i to nie koniecznie nie wiadomo jaka z dodatkiem odpowiednich składników i robactwa często się sprawdza. Dodatkowo donęcam np; grochem.
Kolego dzisiajsze wody PZW inaczej zwane DZIKIMI wyglądają tak: 1 deficyt drapieżnika2 karłowata płoć leszcz mnóstwo uklei krąpia żeby przebić się do większej ryby która często jest a nie bierze KAŻDEMU kto sypie powyższe zanęty należy nęcić jak piszę bo to sprawdziłem i nie piszę bajek że jak ktoś kupi zanętę sensasa to złowi coś dużego a na dragona bo tańsza nie;-))) masz rację czasami prosta zanęta zadziwia skutecznością , grunt zeby nie podniecac się pieknymi opakowaniami w jakie zapakowane są te nic nie warte PYŁO-ZANĘTY gdzie produkcja kosztuję 1 zł a w detalu 12 ;-))))) to jest podobnie jak z kulkami proteinowymi ale tam kwoty są o niebo większe dlatego co poniektórzy będą nam wciskać kity jakie to wszsytko wspaniałe ;-)))
dużego leszcza ciężko złowić dzisiaj wbrew pozorom, że to leszcz i może jest byle jaką rybą w mniemaniu niektórych wędkarzy najczęściej karpiarzy , którym przeszkadza w połowie karpia . Tyle tylko że na wodach dzikich PZW itp karpia jest mało a jak jest to często gęsto trudno go zlokalizować i złowić Uważam że na wielu wodach PZW bez nęcenia długotrwałego i do tego z 50 - 100 m od brzegu oczywiście o ile jest tam odpowiednia głębokość i jest ryba złowienie nawet kg lesczy może być problemem . Sam na swoim jeziorze nęcę ponad 50 m od pomostu i łowię z gruntu w sezonie za dnia regularnie leszcze do 2,5 kg a nęcąc ta sama ww zanęta blisko pomostu na gł. około 2,5 m nie złowię w sezonie ani jendengo nawet w nocy. Ryba ma tendencje odchodzenia od brzegu i tyle
rzeka to inna bajka zgadza się tam ryba ma bieżącą wodę i jak rynna jest głeboka przy brzegu to nie twierdzę że nie złowisz dużego leszcza ja na rzece gdzie mieszkam łowiłem kilka lat temu na feedera też ładne leszcze na zestaw paternoster z koszykiem i na Białe robaki ale w nocy akurat na tej rzece ogólnie drobnica nie czepiała się tak bardzo białych więc można było postawić na białego ...
Wszystko Koledzy uzależnione jest od wody w jakiej poławiamy , na rzece inaczej , na jeziorze inaczej , na kanale inaczej . Często bywa tak , że poławiałem leszcze na 1 pineczkę , na czerwonego 0 brań , na białe 0 brań , wszystko uzależnione od pory , co do zanęty wszystko Kolega opisał nie trzeba nic dodawać , jedynie dodałbym od siebie czasami wzbogacam swoją robioną zanętę w nieznaczną ilość prażonego mielonego konopia.
Wszystko Koledzy uzależnione jest od wody w jakiej poławiamy , na rzece inaczej , na jeziorze inaczej , na kanale inaczej . Często bywa tak , że poławiałem leszcze na 1 pineczkę , na czerwonego 0 brań , na białe 0 brań , wszystko uzależnione od pory , co do zanęty wszystko Kolega opisał nie trzeba nic dodawać , jedynie dodałbym od siebie czasami wzbogacam swoją robioną zanętę w nieznaczną ilość prażonego mielonego konopia.
zgadzam się ja łowię metodą włosową 60-70 m stawiam marker , zestawy przelotowe , samozacinające, ciężarki 50 gr . Dno płaskie , co zauważyłem, że zdecydowanie lepiej leszcz bierze na lekko podniesioną zbalansowaną przynetę , powiedzmy pływająca kuleczka 8-12 mm, sztuczna kuku, pod spodem gotowana kuku zdipowana w ostrej zalewie czosnkowej . Na te zbalansowane bałwanki strzały są zdecydowane i ryba pewnie bierze nawet 3 kukurydze na włosie czego nie było gdy przynęta leżała nieruchomo na dnie jak ktoś się chce bawić z metoda włosową a myślę że z gruntu to dzisiaj dominująca metoda to radzę przed wrzuceniem zestawu do wody sprawdzić w wiadrze lub na brzegu jak się zachowuje nasza przynęta , musi grać co też zauważyłem , jak stosujemy bardzo dużą przynętę pwoiedzmy kulke 16 mm lub kilka ziaren kuku PŁYWAK do zbalansowania musi być odpowiednio wyporny żeby duża ryba z łatwością mogła zassać duzy kąsek i się zaciąć . Zauważyłem że kładąc na dnie KULKĘ 16-20 mm ryba nie podnosiła w ogóle przynęty. Taka kukurydza nawet jak leży wiele godzin w wodzie pachnie czosnkiem i wabi . co do kolorów pływających POP UPów u mnie sprawdzają się pomarańczowy żółty fluoro do podeniseinia kukurydzy gotowanej
kolego jaroslaw1974 , zapytam jeszcze jaką zanętę stosujesz do koszyczka zanętowego ? różne mieszanki stosowałem ale najlepiej mi się sprawdziła też lekko namoczona śruta z płatkami i gliną tak żeby kosz spadał na dno bez smużenia i tam dopiero zanęta zaczynała po lekkim podciągnięciu pracować . w sumie testowałem wszystko co możliwe EYDEN SENSAS trap[er różne kombinacje w przypadku koszyka ,a dawno nie łowiłem na koszyk , główną uwagę łowiąc na rzece jak i na jeziorach przykładałem do zestawu paternoster z bocznym trokiem ten mi się najmniej plątał przy dalekich rzutach rzeka przypon wydłużałem do nawet metra mały hak białe robaki kuku i miałem nie raz leszcze duże kiedy obok nikomu nic nie brało ;-)))) rzeka to wyższa szkoła jazdy trzeba wiedzieć jak usiąść jak kij postawić jaki koszyk ciężki i jak zanętę dobrać i jej konsystencję żeby nie wabiła SIECZKI ;-))
No i mam jeszcze jedno pytanie. Jak to w końcu jest bo się pogubiłem ? W jednym wpisie proponujesz używać najtańszych kulek proteinowych, a w kolejnym poście już masz inne zdanie na temat kulek , a jeszcze w następnym piszesz że łowisz na kulki. Podobnie sprawa ma się z czosnkiem . Niby preferujesz zanęty naturalne , a proponujesz czosnek granulowany z torebki :)))
potrzebuję jakiegoś dobrego przepisu na leszcza... z naturalnych produktów spożywczych
Za wszystkie odpowiedzi z góry DZIĘKUJĘ ;)
WITAM PO CO ROBIĆ JAK JEST GOTOWA ZANĘTA POLE SZAM CI .
Nasty temat o tym. Wujek Google i są, nawet na naszym forum w opcji SZUKAJ. Powodzenia.
http://www.wedkarz.net.pl/Zanęty/Zanęta+Na+Leszcza
Zanęta na leszcza - zanęta na wody stojące
http://www.splawik.com/index.php?showtopic=681
http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1599
http://bogdan39.phorum.pl/viewtopic.php?t=1441
gotowe zanęty czasami wymagają podrasowania. Na leszcza zazwyczaj jako bazę biorę uniwersalną zanętę- 1,5 kg opakowanie. Do tego dwie garści chlebka żółtego, pół paczki wanilii - ewentualnie dodaję melasę lub atraktor. Przeważnie się sprawdza.
Ja na leszcza stosuje jako bazę gotową zanęte do tego dodaje posiekane rosówki i zawsze sie sprawdza
Dobre zanęty to robi mój sąsiad w Pułtusku który 45 lat łowi na Narwi.Nie kupuj nigdy gotowych.Nie warto.Jak chodzisz na ryby w okolicach Pułtuska ucz się od starych wędkarzy.Ja mam to szczęście.Jedna wyprawa z sąsiadem odwróciła moje spojrzenie na wędkarstwo rzeczne o 180 stopni.Jak chcesz dowiedzieć się więcej napisz maila m.gronczewski@O2.pl.Pozdrawiam.
Mieszkam w Pułtusku - więc tu chodzę na ryby. Na razie stawiam pierwsze kroki , ale moim zdaniem dobrze mi to idzie. Pare większych rybek złapałam sama :)
W różnych regionach Polski są dostępne różne zanęty,więc nie będę opierał się na tych wytycznych.Warto stosować dodatki zapachowe typu Brasem/leszczowe/.Zasadą przy komponowaniu zanęt leszczowych jest nie dodawanie prażonych nasion roślin oleistych.One powodują pracę zanęty polegającą na "wystrzelaniu"tych cząstek z zanęty,co odstrasza leszcze.Warunkiem udanych połowów leszcza jest dodatek robactwa do zanęty.Chodzi o pinkę,białe robaki,jokersa czy też cięte gnojaki.To podstawa powodzenia.Na mocno muliste dno warto pinkę czy białe robaki sparzyć lub stosować zamrożone.Nie chowają się głęboko w muł.Podobnie na uciągu,ale tu trzeba uważać bo łatwiej spływają z nurtem.Trzeba je doklejać.
W różnych regionach Polski są dostępne różne zanęty,więc nie będę opierał się na tych wytycznych.Warto stosować dodatki zapachowe typu Brasem/leszczowe/.Zasadą przy komponowaniu zanęt leszczowych jest nie dodawanie prażonych nasion roślin oleistych.One powodują pracę zanęty polegającą na "wystrzelaniu"tych cząstek z zanęty,co odstrasza leszcze.Warunkiem udanych połowów leszcza jest dodatek robactwa do zanęty.Chodzi o pinkę,białe robaki,jokersa czy też cięte gnojaki.To podstawa powodzenia.Na mocno muliste dno warto pinkę czy białe robaki sparzyć lub stosować zamrożone.Nie chowają się głęboko w muł.Podobnie na uciągu,ale tu trzeba uważać bo łatwiej spływają z nurtem.Trzeba je doklejać.
Nie zgadzam się z Kolegą.Od lat stosuję do zanęty prażony na oleju i mielony słonecznik- i jak do tej pory nie narzekam.Największy leszcz złapany w Turawie miał 72 cm....
Jeżeli interesuje cię zanęta z naturalnych produktów spożywczych to polecam zanęty marki dragon
Dodatki roślin oleistych,żeby pracowały"strzelając"co przyciąga płoć a odstrasza leszcze muszą po zmieleniu być prażone na sucho.Takie kupuje się gotowe.Prażone na oleju nie mają żadnego działania.Swoją drogą zbiornik turawski to nietypowe łowisko.40 lat temu na jednego białego robaczka złowiłem tam karpia 12 kg.To był ewenement w tamtych czasach.A okonie 50cm zdarzały się na Meppsa dość często.
Witam serdecznie ; ))
Mam 14 lat.
Łowię metodą gruntową i spławikową.
Chciał bym się dowiedzieć z jakich składników zrobić dobrą zanętę.
Ryby które występują na Jeziorze Złotnickim. (tam gdzie łowie).
Leszcz, Karp,Okoń, Płoć,Sandacz,Sum,Szczupak,Krąp.
Szczególnie interesuje mnie zanęta na leszcza.
Mam nadzieje że państwa opinie i instrukcje pomogą mi i innym wędkarzom.
Połamania Wędek.
1,5 kg zanęty kupnej np Lorens
50 – tka pinki – małe pudełko
1 puszka kukurydzy
50 – 100 -tka melasy , możesz zrobić melasę sam o smaku i zapachu karmelu
paczka cynamonu or przyprawy do piernika
500 gram otrębów pszennych – lekko przeczyszczają i świetnie spulchniają mieszankę
na koniec oczywiście 15 % coco belge
1,5 kg zanęty kupnej np Lorens
50 – tka pinki – małe pudełko
1 puszka kukurydzy
50 – 100 -tka melasy , możesz zrobić melasę sam o smaku i zapachu karmelu
paczka cynamonu or przyprawy do piernika
500 gram otrębów pszennych – lekko przeczyszczają i świetnie spulchniają mieszankę
na koniec oczywiście 15 % coco belge
Mieszanka na leszcza jak złoto z tym , że to mieszanka do koszyka bo na spławik dodałbym wypełniaczy w tzn. 1 część spożywki i 2 części wypełniacza – ziemia lub glina .
a może być np. tak?
jakaś zanęta np. na leszcza
olej roślinny
bułka tarta
ochotka
pinki 1 paczka
co sądzicie o tym?
olej rośliny?/
a może być np. tak?
jakaś zanęta np. na leszcza
olej roślinny
bułka tarta
ochotka
pinki 1 paczka
co sądzicie o tym?
Nie dawaj broń Boże ochotki do zanęty, bo tylko wyrzucisz pieniądze. Ochotki nie wolno dodawać do zanęty, bo pozdycha Ci od soli w zanęcie. Wyeliminuj ochotkę i ten olej, a dodaj więcej pinki, płatki owsiane i jakiś zapach, oraz tak jak napisał wyżej kolega @Jędrula, domieszaj glinę lub ziemię wędkarską.
W sklepach wędkarskich jest duży wybór zanęt wędkarskich od niskich do wysokich cen jak nie masz kasy to kup sobie tańszą mieszankę i kilka markowych dodatków i będziesz miał super zanętę.
Albo zanętę zrób sam ze składników spożywczych, a do tego kup jakieś aromaty,itp. z wędkarskiego. Chociaż i te aromaty i zapachy też nie muszą być z wedkarskiego, mogą być ze spożywczego,albo jakieś znajdziesz w domowej kuchni - cynamon,przyprawa do piernika, kakao,aromat waniliowy do ciasta,itp.
.........a do tego zasmażka i lodyyyyy............... :))))))))))))))))))
.........a do tego zasmażka i lodyyyyy............... :))))))))))))))))))
no,no i paw jako zanęta :)))
hehehe ; )) na pewno skorzystam ; ))
kupię zanęte na leszcza
dodam bułkę tartą
2 paczki pinek
i cukier waniliowy
oraz płatki owsiane i cynamon ; ))
Witaj.
Jak widzisz zanęty komponuje się wg uznania, to po pierwsze, po drugie dużo zależy od tego na jakim łowisku łowisz (jezioro, rzeka, staw itp) oraz, i to powinno być najważniejsze, na jakiej głębokości. Z opisu jeziora wynika, że osiąga ono głębokość do 22 metrów, ale jak znam życie to jest przy samej tamie, a o ile mi wiadomo to tam łowić nie wolno. Tak więc postaraj się mniej więcej dobierać składniki zanęty, te klejące lub rozpraszające, do głębokości, na jakiej masz zamiar łowić.
Co do samego składu, jest jesień i można pozwolić sobie na mocniejsze aromatyzowanie zanęty, ale nadal obowiązuje zasada "Zanęcić a nie nakarmić". Tak więc paczka w miarę sprawdzonej (niekoniecznie najdroższej, ale te najtańsze to faktycznie jest często to co się zamiata z podłogi przy produkcji zanęt)zanęty kupnej powinna na jednodniowy wyjazd wystarczyć. Do tego dorzuć około 4-5 garści (podwójnych, czyli ze złożonych razem dwóch dłoni) bułki tartej. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o jakości bułki tartej. Ryba to nie człowiek, nie wszystko zeżre :) jak patrze na jakość bułki sprzedawanej w sklepach to aż mnie ciarki po plecach chodzą ze strachu, że to ktoś może jeść a co gorsza, używać do zanęt. Jak masz zaprzyjaźnioną cukiernię, w której pieką również "zwykłe" bułki to zamów sobie tam bułkę a zobaczysz jak powinna wyglądać tarta BUŁKA. Nie 30% bułki pszennej a reszta chleb, brązowa jak wyschnięte i zmielone gówno, tylko praktycznie lekko żółtawa, jednolita czyściutka bułeczka. Jak weźmiesz wiaderko, to spokojnie ci to wystarczy na wiele zasiadówek. I zasada prosta, jak popatrzysz na bułkę, powąchasz ją i dojdziesz do wniosku, że sam chętnie być ją zjadł i zrobisz się głodny, to będzie odpowiedni dodatek do zanęty :)
W młynie możesz też zakupić otręby pszenne, faktycznie fajny dodatek.
Co do innych dodatków, często, jak widać polecanym dodatkiem jest przyprawa do piernika i cynamon. Do drugiego nie mam przekonania. Owszem, o ile leszcze lubiły by zapiekany ryż z jabłkami i cynamonem to całkiem możliwe, że by się skusiły :) A przyprawa do piernika jak dla mnie za mocno ziołowa. Lepsze moim oczywiście skromnym zdaniem są rozgniatane na miał herbatniki (najlepsze są te tradycyjne z malutkich paczkach po 5 szt pakowane) oraz biszkopty, ale bez żadnych dodatków. Do tego paczka lub dwie cukru waniliowego (leszcze lubi słodko więc mimo dodawania melasy, spokojnie cukier można dosypać) i pół flakonika aromatu do ciasta, również waniliowego.
Płatki owsiane - osobiście rzadko używam, ale o ile dobrze pamiętam, to płatki owsiane, po namoczeniu stosuje się jako dodatek mocno klejący, nie wiem czy nie lepszy na rzekę. Jak na jezioro, to w zależności od głębokości wybrał bym albo glinę rozpraszającą, o ile głębokość nie przekracza 2-3m, 50% - 50% lub 30% - 70% gliny rozpraszającej i wiążącej powyżej 3m i mniej niż 4,5-5m i samą wiążącą powyżej tej głębokości.
Pinka - bez tego ani rusz. Bez względu na to, czy rybie pinka smakuje czy nie, bez względu na to, że jest mniejsza niż biały, jest niezastąpiona, bo przyspiesza wypłukiwanie zanęty z koszyka i rozpadanie się kul przy nęceniu ręcznym a na tym nam przecież zależy.
Jakoś dziwnym trafem nie padła propozycja jednego z najlepszych dodatków do zanęty leszczowej, mianowicie siekanych czerwonych robaków (tzw. gnojaków, czyli tych smakołyków, które żyją w kompoście, nie denrobena czy rosówki, tylko te "przecudownego" zapachu). Kilka lub kilkanaście posiakać np potrójnymi nożyczkami i dodać do zanęty.
Teoretycznie mamy zanętę gotową w tzw. frakcji drobnej. Co do frakcji grubej, tu można zastosować różnego rodzaju ziarna, najlepiej rozmoknięte lub ugotowane, ewentualnie prażone, jak słonecznik czy konopie. Pamiętaj jednak, że o ile frakcja drobna ma za zadanie ściągnąć ryby w łowisko, frakcja gruba ma je w nim przytrzymać. Przytrzymać nie napaść. Dlatego często stosuje się np. coco belge aby wywołać łaknienie u najedzonych ryb, przyspieszyć przemianę materii u nich itp. Ale tak czy inaczej frakcja ta nie ma na celu nakarmić ryby tylko ją przytrzymać w miejscu, gdzie łowimy. Tak więc frakcja gruba, też taka gruba być nie powinna, pomijając chyba tylko kukurydzę z puszki oraz nie przesadzaj z jej ilością.
Ochotki przynętowej jak i jokersa, jak kolega wyżej wspomniał, nie dodajemy do zanęt. Jokers jest sam w sobie zanętą, a żeby nie padł to po odpowiednim przygotowaniu, dodajemy go do gliny. Ochotka nie przeżyje w zanęcie, w której co byśmy nie robili, to szczypta soli i innych rzeczy jej szkodzącej się znajdzie.
No i na koniec może nie od strony składników, ale moim zdaniem bez sita ani rusz. Zanęta powinna być przede wszystkim odpowiednio nawilżona, ze szczególnym naciskiem i uwagą na to, aby jej nie przemoczyć. Tak więc nawilżamy wstępnie (ja to robię tak, aby byłą lekko za sucha) a później dowilżamy. Im więcej dowilżeń po mniej wody, tym lepiej i dokładniej będzie zanęta nawilżona.
Jak już jest odpowiednio namoczona, powinna być przetarta przez sito. Myślę, że do gruntu sito z oczkiem 4-5mm będzie ok. Raz ewentualnie dwa razy powinno wystarczyć. Zanęta zrobi się pulchna, napowietrzona a przede wszystkim jednorodna. Po przesianiu, wsypujemy pinkę i mieszamy ręką, uważając jedynie na to, aby przy tym nie ugniatać jej w kule i inne kształty (jak się ugniecie to trzeba rękoma rozetrzeć i będzie ok). Po wymieszaniu w koszyk lub kleimy kule i wio do wody.
To chyba tyle. Reszta to próby, zmiany, własne udoskonalanie i doświadczenie.
Życzę zatem powodzenia i samych rekordowych ryb.
Pozdrawiam
Warun
Witaj.
Jak widzisz zanęty komponuje się wg uznania, to po pierwsze, po drugie dużo zależy od tego na jakim łowisku łowisz (jezioro, rzeka, staw itp) oraz, i to powinno być najważniejsze, na jakiej głębokości. Z opisu jeziora wynika, że osiąga ono głębokość do 22 metrów, ale jak znam życie to jest przy samej tamie, a o ile mi wiadomo to tam łowić nie wolno. Tak więc postaraj się mniej więcej dobierać składniki zanęty, te klejące lub rozpraszające, do głębokości, na jakiej masz zamiar łowić.
Co do samego składu, jest jesień i można pozwolić sobie na mocniejsze aromatyzowanie zanęty, ale nadal obowiązuje zasada "Zanęcić a nie nakarmić". Tak więc paczka w miarę sprawdzonej (niekoniecznie najdroższej, ale te najtańsze to faktycznie jest często to co się zamiata z podłogi przy produkcji zanęt)zanęty kupnej powinna na jednodniowy wyjazd wystarczyć. Do tego dorzuć około 4-5 garści (podwójnych, czyli ze złożonych razem dwóch dłoni) bułki tartej. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o jakości bułki tartej. Ryba to nie człowiek, nie wszystko zeżre :) jak patrze na jakość bułki sprzedawanej w sklepach to aż mnie ciarki po plecach chodzą ze strachu, że to ktoś może jeść a co gorsza, używać do zanęt. Jak masz zaprzyjaźnioną cukiernię, w której pieką również "zwykłe" bułki to zamów sobie tam bułkę a zobaczysz jak powinna wyglądać tarta BUŁKA. Nie 30% bułki pszennej a reszta chleb, brązowa jak wyschnięte i zmielone gówno, tylko praktycznie lekko żółtawa, jednolita czyściutka bułeczka. Jak weźmiesz wiaderko, to spokojnie ci to wystarczy na wiele zasiadówek. I zasada prosta, jak popatrzysz na bułkę, powąchasz ją i dojdziesz do wniosku, że sam chętnie być ją zjadł i zrobisz się głodny, to będzie odpowiedni dodatek do zanęty :)
W młynie możesz też zakupić otręby pszenne, faktycznie fajny dodatek.
Co do innych dodatków, często, jak widać polecanym dodatkiem jest przyprawa do piernika i cynamon. Do drugiego nie mam przekonania. Owszem, o ile leszcze lubiły by zapiekany ryż z jabłkami i cynamonem to całkiem możliwe, że by się skusiły :) A przyprawa do piernika jak dla mnie za mocno ziołowa. Lepsze moim oczywiście skromnym zdaniem są rozgniatane na miał herbatniki (najlepsze są te tradycyjne z malutkich paczkach po 5 szt pakowane) oraz biszkopty, ale bez żadnych dodatków. Do tego paczka lub dwie cukru waniliowego (leszcze lubi słodko więc mimo dodawania melasy, spokojnie cukier można dosypać) i pół flakonika aromatu do ciasta, również waniliowego.
Płatki owsiane - osobiście rzadko używam, ale o ile dobrze pamiętam, to płatki owsiane, po namoczeniu stosuje się jako dodatek mocno klejący, nie wiem czy nie lepszy na rzekę. Jak na jezioro, to w zależności od głębokości wybrał bym albo glinę rozpraszającą, o ile głębokość nie przekracza 2-3m, 50% - 50% lub 30% - 70% gliny rozpraszającej i wiążącej powyżej 3m i mniej niż 4,5-5m i samą wiążącą powyżej tej głębokości.
Pinka - bez tego ani rusz. Bez względu na to, czy rybie pinka smakuje czy nie, bez względu na to, że jest mniejsza niż biały, jest niezastąpiona, bo przyspiesza wypłukiwanie zanęty z koszyka i rozpadanie się kul przy nęceniu ręcznym a na tym nam przecież zależy.
Jakoś dziwnym trafem nie padła propozycja jednego z najlepszych dodatków do zanęty leszczowej, mianowicie siekanych czerwonych robaków (tzw. gnojaków, czyli tych smakołyków, które żyją w kompoście, nie denrobena czy rosówki, tylko te "przecudownego" zapachu). Kilka lub kilkanaście posiakać np potrójnymi nożyczkami i dodać do zanęty.
Teoretycznie mamy zanętę gotową w tzw. frakcji drobnej. Co do frakcji grubej, tu można zastosować różnego rodzaju ziarna, najlepiej rozmoknięte lub ugotowane, ewentualnie prażone, jak słonecznik czy konopie. Pamiętaj jednak, że o ile frakcja drobna ma za zadanie ściągnąć ryby w łowisko, frakcja gruba ma je w nim przytrzymać. Przytrzymać nie napaść. Dlatego często stosuje się np. coco belge aby wywołać łaknienie u najedzonych ryb, przyspieszyć przemianę materii u nich itp. Ale tak czy inaczej frakcja ta nie ma na celu nakarmić ryby tylko ją przytrzymać w miejscu, gdzie łowimy. Tak więc frakcja gruba, też taka gruba być nie powinna, pomijając chyba tylko kukurydzę z puszki oraz nie przesadzaj z jej ilością.
Ochotki przynętowej jak i jokersa, jak kolega wyżej wspomniał, nie dodajemy do zanęt. Jokers jest sam w sobie zanętą, a żeby nie padł to po odpowiednim przygotowaniu, dodajemy go do gliny. Ochotka nie przeżyje w zanęcie, w której co byśmy nie robili, to szczypta soli i innych rzeczy jej szkodzącej się znajdzie.
No i na koniec może nie od strony składników, ale moim zdaniem bez sita ani rusz. Zanęta powinna być przede wszystkim odpowiednio nawilżona, ze szczególnym naciskiem i uwagą na to, aby jej nie przemoczyć. Tak więc nawilżamy wstępnie (ja to robię tak, aby byłą lekko za sucha) a później dowilżamy. Im więcej dowilżeń po mniej wody, tym lepiej i dokładniej będzie zanęta nawilżona.
Jak już jest odpowiednio namoczona, powinna być przetarta przez sito. Myślę, że do gruntu sito z oczkiem 4-5mm będzie ok. Raz ewentualnie dwa razy powinno wystarczyć. Zanęta zrobi się pulchna, napowietrzona a przede wszystkim jednorodna. Po przesianiu, wsypujemy pinkę i mieszamy ręką, uważając jedynie na to, aby przy tym nie ugniatać jej w kule i inne kształty (jak się ugniecie to trzeba rękoma rozetrzeć i będzie ok). Po wymieszaniu w koszyk lub kleimy kule i wio do wody.
To chyba tyle. Reszta to próby, zmiany, własne udoskonalanie i doświadczenie.
Życzę zatem powodzenia i samych rekordowych ryb.
Pozdrawiam
Warun
Dziękuje ; ))
jakaś zanęta,bułka TARTA,PŁATKI OWSIANE,MĄKA KUKURYDZIANA,AROMAT. DOBRE NA RYBY BIAŁE
utworzono: 2013/05/28 16:46
Leszcz na feeder-zanęta
Wędkarstwo» Forum » Techniki łowienia na forum » Grupy
Wędkarstwo gruntowe » Leszcz »
cinek12Witam Chciałbym się zapytać jakie dodać dodatki do zanęty na leszcza.
na wody stojące przy łowieniu z gruntu na dużej odległości tylko gotowana kuku można mieszać z najtańszymi kulkami np TB EURO o smaku kukurydzy. Z doświadczenia nad wodą wiem że leszcz dzisiaj chodzi na jeziorach daleko od brzegu i tam trzeba go szukać , nęcenie taką zanętą daje pewne brania niemalże na każdej zasiadce bez względu na pogodę , to sprawdzone
woda bieżąca zależne od metody jaką wybieramy ale radzę zmielić kuku surową na śrutę , robiąc zanętę z KUL zanętowych zalewamy odpowiednią ilość śruty wrzątkiem mieszając do uzyskania odpowiedniej konsystencji po wchłonięciu wody i napuchnięciu po czym lepimy kule które pieknie się lepią można dodać jakieś komponenty typu zapach czosnek polecam. Może być glina dla uzyskania zabarwienia SMUGI może jakieś robactwo choc ja nie dodaję i leszcz siedzi w zanęcie nawet jak kilka dni nie zakarmię to po zanęceniu mam brania nawet po 15 , 30 minutach .
Kupowałem ostanio worek 50 kg kukurydzy po 1,2 /kg . na jedno wędkowanie wrzucam około jednego wiadra sensasa tego zielonego objętości zanęty czy to kule czy gotowana kuku.
Efekt jest taki że taka zanęta kosztuje mnie max 10 zł a kupowanie sklepwowych zanęt to pomyłka i nie radze kupować żadnych z powyższych zanęt a juz na pewno nie tych powyżej 10 a nawet 20 zł za KG ;-)))))))))))))))))))) bo wyników nie będzie lepszych na bank ;-)))))
PS dajcie sobie spokój z tymi dragonami robinsonami bo to otręby i kurz z ulicy pozmiatany za grube pieniądze a to że na opakowaniu napisane jest DUŻY LESZCZ ;-))))))))))))))) hahahaha , jak chcecie się przekonać czy ta zanęta będzie działać na leszcza to sie przekonacie jak zaczną brać same płotki lub ukleje ;-)))))))))))))))))))))))))
gotowe zanęty czasami wymagają podrasowania. Na leszcza zazwyczaj jako bazę biorę uniwersalną zanętę- 1,5 kg opakowanie. Do tego dwie garści chlebka żółtego, pół paczki wanilii - ewentualnie dodaję melasę lub atraktor. Przeważnie się sprawdza.
1,5 kg zanęty z paczki to zanęta dobra na UKLEJE i płotki 15 cm
Dużo racji jest w tym co napisał kolega jaroslaw1974, ale nawet zanęta kupna i to nie koniecznie nie wiadomo jaka z dodatkiem odpowiednich składników i robactwa często się sprawdza. Dodatkowo donęcam np; grochem.
Dużo racji jest w tym co napisał kolega jaroslaw1974, ale nawet zanęta kupna i to nie koniecznie nie wiadomo jaka z dodatkiem odpowiednich składników i robactwa często się sprawdza. Dodatkowo donęcam np; grochem.
Kolego dzisiajsze wody PZW inaczej zwane DZIKIMI wyglądają tak:
1 deficyt drapieżnika2 karłowata płoć leszcz mnóstwo uklei krąpia
żeby przebić się do większej ryby która często jest a nie bierze KAŻDEMU kto sypie powyższe zanęty należy nęcić jak piszę bo to sprawdziłem i nie piszę bajek że jak ktoś kupi zanętę sensasa to złowi coś dużego a na dragona bo tańsza nie;-))) masz rację czasami prosta zanęta zadziwia skutecznością , grunt zeby nie podniecac się pieknymi opakowaniami w jakie zapakowane są te nic nie warte PYŁO-ZANĘTY gdzie produkcja kosztuję 1 zł a w detalu 12 ;-)))))
to jest podobnie jak z kulkami proteinowymi ale tam kwoty są o niebo większe dlatego co poniektórzy będą nam wciskać kity jakie to wszsytko wspaniałe ;-)))
Dobrze piszesz... , ale co ja będę się rozpisywał, jak ja może ze 3 leszcze w życiu złowiłem :)
Zgadzam się w 100% z jaroslaw1974 , Kolega wie co pisze , tyle w temacie . Życzę powodzenia w połowie lecholów (łopat)
dużego leszcza ciężko złowić dzisiaj wbrew pozorom, że to leszcz i może jest byle jaką rybą w mniemaniu niektórych wędkarzy najczęściej karpiarzy , którym przeszkadza w połowie karpia . Tyle tylko że na wodach dzikich PZW itp karpia jest mało a jak jest to często gęsto trudno go zlokalizować i złowić
Uważam że na wielu wodach PZW bez nęcenia długotrwałego i do tego z 50 - 100 m od brzegu oczywiście o ile jest tam odpowiednia głębokość i jest ryba złowienie nawet kg lesczy może być problemem .
Sam na swoim jeziorze nęcę ponad 50 m od pomostu i łowię z gruntu w sezonie za dnia regularnie leszcze do 2,5 kg a nęcąc ta sama ww zanęta blisko pomostu na gł. około 2,5 m nie złowię w sezonie ani jendengo nawet w nocy. Ryba ma tendencje odchodzenia od brzegu i tyle
No widzisz , a ja łowiąc w rzekach (feeder) bardzo często duże leszcze trafiają się blisko brzegu w rynnie .
rzeka to inna bajka zgadza się tam ryba ma bieżącą wodę i jak rynna jest głeboka przy brzegu to nie twierdzę że nie złowisz dużego leszcza ja na rzece gdzie mieszkam łowiłem kilka lat temu na feedera też ładne leszcze na zestaw paternoster z koszykiem i na Białe robaki ale w nocy akurat na tej rzece ogólnie drobnica nie czepiała się tak bardzo białych więc można było postawić na białego ...
Wszystko Koledzy uzależnione jest od wody w jakiej poławiamy , na rzece inaczej , na jeziorze inaczej , na kanale inaczej . Często bywa tak , że poławiałem leszcze na 1 pineczkę , na czerwonego 0 brań , na białe 0 brań , wszystko uzależnione od pory , co do zanęty wszystko Kolega opisał nie trzeba nic dodawać , jedynie dodałbym od siebie czasami wzbogacam swoją robioną zanętę w nieznaczną ilość prażonego mielonego konopia.
u mnie też sprawdza się to ziarno, tylko w innej postaci :)
Wszystko Koledzy uzależnione jest od wody w jakiej poławiamy , na rzece inaczej , na jeziorze inaczej , na kanale inaczej . Często bywa tak , że poławiałem leszcze na 1 pineczkę , na czerwonego 0 brań , na białe 0 brań , wszystko uzależnione od pory , co do zanęty wszystko Kolega opisał nie trzeba nic dodawać , jedynie dodałbym od siebie czasami wzbogacam swoją robioną zanętę w nieznaczną ilość prażonego mielonego konopia.
zgadzam się ja łowię metodą włosową 60-70 m stawiam marker , zestawy przelotowe , samozacinające, ciężarki 50 gr . Dno płaskie , co zauważyłem, że zdecydowanie lepiej leszcz bierze na lekko podniesioną zbalansowaną przynetę , powiedzmy pływająca kuleczka 8-12 mm, sztuczna kuku, pod spodem gotowana kuku zdipowana w ostrej zalewie czosnkowej . Na te zbalansowane bałwanki strzały są zdecydowane i ryba pewnie bierze nawet 3 kukurydze na włosie czego nie było gdy przynęta leżała nieruchomo na dnie jak ktoś się chce bawić z metoda włosową a myślę że z gruntu to dzisiaj dominująca metoda to radzę przed wrzuceniem zestawu do wody sprawdzić w wiadrze lub na brzegu jak się zachowuje nasza przynęta , musi grać
co też zauważyłem , jak stosujemy bardzo dużą przynętę pwoiedzmy kulke 16 mm lub kilka ziaren kuku PŁYWAK do zbalansowania musi być odpowiednio wyporny żeby duża ryba z łatwością mogła zassać duzy kąsek i się zaciąć . Zauważyłem że kładąc na dnie KULKĘ 16-20 mm ryba nie podnosiła w ogóle przynęty.
Taka kukurydza nawet jak leży wiele godzin w wodzie pachnie czosnkiem i wabi . co do kolorów pływających POP UPów u mnie sprawdzają się pomarańczowy żółty fluoro do podeniseinia kukurydzy gotowanej
kolego jaroslaw1974 , zapytam jeszcze jaką zanętę stosujesz do koszyczka zanętowego ?
kolego jaroslaw1974 , zapytam jeszcze jaką zanętę stosujesz do koszyczka zanętowego ?
różne mieszanki stosowałem ale najlepiej mi się sprawdziła też lekko namoczona śruta z płatkami i gliną tak żeby kosz spadał na dno bez smużenia i tam dopiero zanęta zaczynała po lekkim podciągnięciu pracować . w sumie testowałem wszystko co możliwe EYDEN SENSAS trap[er różne kombinacje
w przypadku koszyka ,a dawno nie łowiłem na koszyk , główną uwagę łowiąc na rzece jak i na jeziorach przykładałem do zestawu paternoster z bocznym trokiem ten mi się najmniej plątał przy dalekich rzutach
rzeka przypon wydłużałem do nawet metra mały hak białe robaki kuku i miałem nie raz leszcze duże kiedy obok nikomu nic nie brało ;-))))
rzeka to wyższa szkoła jazdy trzeba wiedzieć jak usiąść jak kij postawić jaki koszyk ciężki i jak zanętę dobrać i jej konsystencję żeby nie wabiła SIECZKI ;-))
to może pochwalisz się jakąś ciekawą fotką z dorodnym leszczem ?
to może pochwalisz się jakąś ciekawą fotką z dorodnym leszczem ?
kolego nie mam potrzeby chwalenia się w wirtualu co złowiłem, nie oczekuję poklasku tutaj.
może zle napisałem "pochwal się ", ale fajnie by było zobaczyć jakąś piękną rybkę złowioną przez kogoś kto tak dużo i ciekawie opisuję w teorii ...
może zle napisałem "pochwal się ", ale fajnie by było zobaczyć jakąś piękną rybkę złowioną przez kogoś kto tak dużo i ciekawie opisuję w teorii ...
może zle napisałem "pochwal się ", ale fajnie by było zobaczyć jakąś piękną rybkę złowioną przez kogoś kto tak dużo i ciekawie opisuję w teorii ...
może zle napisałem "pochwal się ", ale fajnie by było zobaczyć jakąś piękną rybkę złowioną przez kogoś kto tak dużo i ciekawie opisuję w teorii ...
może zle napisałem "pochwal się ", ale fajnie by było zobaczyć jakąś piękną rybkę złowioną przez kogoś kto tak dużo i ciekawie opisuję w teorii ...
no niby możliwe leszczyki , ale co z tego jak ustrzelone z wiatrówki...
No i mam jeszcze jedno pytanie.
Jak to w końcu jest bo się pogubiłem ? W jednym wpisie proponujesz używać najtańszych kulek proteinowych, a w kolejnym poście już masz inne zdanie na temat kulek , a jeszcze w następnym piszesz że łowisz na kulki.
Podobnie sprawa ma się z czosnkiem . Niby preferujesz zanęty naturalne , a proponujesz czosnek granulowany z torebki :)))
No i jeszcze jedna sprawa. Jak już się zdecydujesz czy kulki są dobre czy złe :)
to poleć jakieś dobre (które się u Ciebie sprawdzają ) na leszcza.