Co sądzicie o kalendarzu brań? Osobiście jeżdżę na ryby wtedy kiedy mam na to czas i ochotę (ochotę w zasadzie mam zawsze) a nie wtedy gdy w kalendzarzu są 3 czy 4 rybki. Wielokrotnie po powrocie z ryb okazywało się że brania były dobre pomimo że w kalendarzu miały być złe lub na odwrót. Wiem że kalendarze są tworzone na podstawie faz księżyca, ale moim zdaniem ważniejsze są aktualne warunki atmosferyczne takie jak ciśnienie, opady, wiatr. Co o tym sądzicie bo ja się nie sugeruję kalendarzem - chyba że ktoś ma na ten temat własne sprawdzone opinie.
Jak dla mnie kalendarze brań to jedna wielka ściema. Fakt, fazy księżyca w danym roku można bardzo łatwo przewidzieć . Natomiast, chocbyśmy bardzo chcieli, to nie da rady przewidzieć wachań ciśnienia, a co za tym idzie frontów atm, kierunku wiatru czy temp powietrza.Pogody w ciągu całego roku nie można przewidziec. ja jeszcze dodam od siebie, że nie bardzo więrzę w ten cały księżyc. Polegam przedewszystkim na warunkach atm w dzień wyprawy, czyli na: ciśnieniu, kierunku wiatru i temp. Pozdrawiam
Myślę, że kalendarz brań to wielka lipa, jeszcze ani razu nie sprawdziła się prognoza. Nie ma co brać tych bzdur pod uwagę ( to tylko moje skromne zdanie )
tak jak pisał mój poprzednik nie zwracam uwagi na fazy księżyca wiatr czy cały ten kalendarz brań czasami patrzę jakie jest ciśnienie w dniu wyjazdu na ryby ale też nie zawsze poprostu jeśli ryba będzie miała brać to będzie bez względu na warunki
Ja jeżdżę na ryby kiedy mam czas. Kalendarz nie gra roli. A ryby mi najlepiej biorą wtedy kiedy pogoda jest niezmienna przez kilka dni. Jak są jakieś fronty to lipa.
Tj. Michał i kolega piszą również nie zwracam na to uwagi, tylko byłem ciekaw jak to się odnosi do brania ryb hehe :) Podobnie jak z kalendarzem brań, przecież ryby nie patrzą w kalendarz kiedy brać a kiedy nie hehehe
Witam serdecznie. Jeśli chodzi o kalendarz brań to dla mnie to tak samo jak zaplanować sobie na miesiąc wcześniej o której danego dnia będziemy sikać:) Ale tak abstrahując patrząc na "kalendarz brań" to swoje rekordy życiowe łowiłem w dni w których kalendarz proponował aby lepiej siedzieć w domu. pozrdawiam
A co do wiatrów: Kiedyś łowiłem kilkanaście metrów może nawet ponad 20 od pewnego wędkarza. Koleś wyciągał rybę za rybą a ja nic. A po tafli wody niosły się tylko przerażające "dźwięki" wiatrów, które sam puszczał co kilka minut. Czyli wiatry mają ogromny wpływ na brania:)
ja jak jest pełnia to zakladam gluwki spiningowe flurooscencyjne troszke w wodzie swieca szczupaczki sie lapia i czasami sandaczki ale jak narazie malutkie
Ja jeżdżę na ryby kiedy mam czas. Kalendarz nie gra roli. A ryby mi najlepiej biorą wtedy kiedy pogoda jest niezmienna przez kilka dni. Jak są jakieś fronty to lipa.
Ja na kalendarz nie zwracam uwagi bo to jedna wielka lipa ;) Jedyne co mnie interesuje to czy da się wysiedziec nad wodą (czy leje jak z cebra lub jest +40 stopni) bo wtedy to meczarnia a nie relax nad woda ;) No i jeszcze gdy jest pelnia to na nocke za sandaczem nawet sie nie wybieram bo w czasie pelni nie mialem nigdy dobrego polowu.
Moim zdanie kalendarze brań jak i pełnia to jedno wielkie nieporozumienie.Na kalendarz brań zwracałem uwagę przez kilka miesięcy na początku mojej przygody z wędką.Pamiętam też doskonale noce pełne brzan gdy łowiąc nie założyłem świetlików na szczytówkę tak było widno.To jest tak jak z prognozą pogody każda stacja tv ma swoją.Nie mam ochoty porównywać kalendarzy brań z czasopism ale pewnie byłoby to samo.Gdyby była recepta na przewidywanie brań wszyscy by ją już znali.W dzień wyjazdu na ryby potrafię w miarę dobrze określić czy jest szansa na rybę,ale nieraz jest tak że po trzech dniach udanych połowów jadę czwarty raz i jestem głęboko przekonany że połowię.Nic się nie zmienia:miejscówka,przynęta,zanęta,pogoda,stan wody a ja wracam o kiju i nie wiem dlaczego.
Co sądzicie o kalendarzu brań?
Osobiście jeżdżę na ryby wtedy kiedy mam na to czas i ochotę (ochotę w zasadzie mam zawsze) a nie wtedy gdy w kalendzarzu są 3 czy 4 rybki. Wielokrotnie po powrocie z ryb okazywało się że brania były dobre pomimo że w kalendarzu miały być złe lub na odwrót. Wiem że kalendarze są tworzone na podstawie faz księżyca, ale moim zdaniem ważniejsze są aktualne warunki atmosferyczne takie jak ciśnienie, opady, wiatr. Co o tym sądzicie bo ja się nie sugeruję kalendarzem - chyba że ktoś ma na ten temat własne sprawdzone opinie.
Pozdrawiam
Witam!
Jak dla mnie kalendarze brań to jedna wielka ściema. Fakt, fazy księżyca w danym roku można bardzo łatwo przewidzieć . Natomiast, chocbyśmy bardzo chcieli, to nie da rady przewidzieć wachań ciśnienia, a co za tym idzie frontów atm, kierunku wiatru czy temp powietrza.Pogody w ciągu całego roku nie można przewidziec. ja jeszcze dodam od siebie, że nie bardzo więrzę w ten cały księżyc. Polegam przedewszystkim na warunkach atm w dzień wyprawy, czyli na: ciśnieniu, kierunku wiatru i temp. Pozdrawiam
Myślę, że kalendarz brań to wielka lipa, jeszcze ani razu nie sprawdziła się prognoza. Nie ma co brać tych bzdur pod uwagę ( to tylko moje skromne zdanie )
Pozdrawiam
A powiedzcie mi o tych wiatrach jak możecie =D
Jakie wiatry dobre/złe hehehe.
Dla mnie to bez znaczenia szczerze :P
Dołączam się do pytania. Jakie ciśnienie najlepsze wysokie, niskie, jakie wiarty i temperatura?
Teoretycznie ciśnienie powinno być wysokie, wiatr zachodni, nów.
Pogoda im gorsza tym lepsza
TEORETYCZNIE
były dobre wyniki w samo południe, przy 30 stopniach, zdarzało się że rybki współpracowały w pełnię, przy niskim ciśnieniu i wschodnim wietrze.
od tamtego czasu nie patrze na fazy księżyca, wiatr, ciśnienie... jadę na ryby jak czas na to pozwala
tak jak pisał mój poprzednik nie zwracam uwagi na fazy księżyca wiatr czy cały ten kalendarz brań czasami patrzę jakie jest ciśnienie w dniu wyjazdu na ryby ale też nie zawsze poprostu jeśli ryba będzie miała brać to będzie bez względu na warunki
"Pogoda im gorsza tym lepsza"
chyba na miętusa.
Ja jeżdżę na ryby kiedy mam czas. Kalendarz nie gra roli. A ryby mi najlepiej biorą wtedy kiedy pogoda jest niezmienna przez kilka dni. Jak są jakieś fronty to lipa.
Tj. Michał i kolega piszą również nie zwracam na to uwagi, tylko byłem ciekaw jak to się odnosi do brania ryb hehe :) Podobnie jak z kalendarzem brań, przecież ryby nie patrzą w kalendarz kiedy brać a kiedy nie hehehe
W sumie racja. Dużo zależy od szczęścia i obecności ryby.
Witam serdecznie. Jeśli chodzi o kalendarz brań to dla mnie to tak samo jak zaplanować sobie na miesiąc wcześniej o której danego dnia będziemy sikać:) Ale tak abstrahując patrząc na "kalendarz brań" to swoje rekordy życiowe łowiłem w dni w których kalendarz proponował aby lepiej siedzieć w domu. pozrdawiam
A co do wiatrów:
Kiedyś łowiłem kilkanaście metrów może nawet ponad 20 od pewnego wędkarza. Koleś wyciągał rybę za rybą a ja nic. A po tafli wody niosły się tylko przerażające "dźwięki" wiatrów, które sam puszczał co kilka minut.
Czyli wiatry mają ogromny wpływ na brania:)
dobre Verdad dobre ryby chyba smrodu wytrzymać niemogły
haha, albo wstrzymał i potem fala kulminacyjna poszła po wodzie i ryby uciekły hahaha :D
ja jak jest pełnia to zakladam gluwki spiningowe flurooscencyjne troszke w wodzie swieca szczupaczki sie lapia i czasami sandaczki ale jak narazie malutkie
"Pogoda im gorsza tym lepsza"
chyba na miętusa.
Ja jeżdżę na ryby kiedy mam czas. Kalendarz nie gra roli. A ryby mi najlepiej biorą wtedy kiedy pogoda jest niezmienna przez kilka dni. Jak są jakieś fronty to lipa.
NIE TYLKO
Ja na kalendarz nie zwracam uwagi bo to jedna wielka lipa ;)
Jedyne co mnie interesuje to czy da się wysiedziec nad wodą (czy leje jak z cebra lub jest +40 stopni) bo wtedy to meczarnia a nie relax nad woda ;)
No i jeszcze gdy jest pelnia to na nocke za sandaczem nawet sie nie wybieram bo w czasie pelni nie mialem nigdy dobrego polowu.
Pozdro
Moim zdanie kalendarze brań jak i pełnia to jedno wielkie nieporozumienie.Na kalendarz brań zwracałem uwagę przez kilka miesięcy na początku mojej przygody z wędką.Pamiętam też doskonale noce pełne brzan gdy łowiąc nie założyłem świetlików na szczytówkę tak było widno.To jest tak jak z prognozą pogody każda stacja tv ma swoją.Nie mam ochoty porównywać kalendarzy brań z czasopism ale pewnie byłoby to samo.Gdyby była recepta na przewidywanie brań wszyscy by ją już znali.W dzień wyjazdu na ryby potrafię w miarę dobrze określić czy jest szansa na rybę,ale nieraz jest tak że po trzech dniach udanych połowów jadę czwarty raz i jestem głęboko przekonany że połowię.Nic się nie zmienia:miejscówka,przynęta,zanęta,pogoda,stan wody a ja wracam o kiju i nie wiem dlaczego.
I tu masz racje ! To bajka . Jedyne z kalendarza jest prawdą że Boże Narodzenie jest w grudniu !!! :)
Koledzy pełnia pełnią i się mówi że jak była pełnia ryby nie biorą - bzdura..... w dzień jest pełnia słońca i nie ma nic do tego :D to moje zdanie