To prawda,ale tylko w formie pisanej. Nie byłem jeszcze świadkiem zakończenia połowu po złowieniu kompletu.Każdy wali do wora tyle ile fabryka,i nikomu nawet brewka nie pyknie.
7 sztuk i 38cm to są prawidłowe ilości i wymiary. Nigdy nie bylem na wyprawie dorszowej, skądinąd wiem, że nikt nie przestrzega limitu ilościowego, zawsze łowi się x kompletów. A później konsternacja - ryba nie bierze. ( w Polsce tylko RYBA).
Tak również się dzieje na wodach śródlądowych.Jak pojawią się ryby w łowisku,to łowi się do oporu,co niektórzy łowią na dwie zmiany.Szkoda że nie nagrałem filmu z połowu wędrującej certy na tarło,istna masakra.
tak jak koledzy mówią ... nikt tego nie przestrzega , jedynie długośc , ale ilośc :P kto by o tym myślał ... no niestety ... Polska . Popatrzmy na Norwegie , byłem tam i łowiłem z brzegu na lekki spinning licząc na rybki takie około 30-40 cm a tam takie makrele grzały że po prostu myślałem że mi wędke połamią
czasami może się ktoś wielce zdziwić jak będzie miał kontrolę i zapłaci surową karę ja już miałem taki przypadek kary nie zapłaciłem bo miałem akurat 7 sztuk ale chłopaki kombinowali żeby ukryć nadmiar złowionych dorszy
Prawda jest taka jak piszecie, nikt nie przestrzega limitów. A szyprowie i (że tak powiem) Kontrolerzy Limitów Połowu, mają ze sobą powiązania, a nawet jeżeli nie, to zawsze znajdzie się jakaś wtyczka. Ot cała prawda :)
czasami może się ktoś wielce zdziwić jak będzie miał kontrolę i zapłaci surową karę ja już miałem taki przypadek kary nie zapłaciłem bo miałem akurat 7 sztuk ale chłopaki kombinowali żeby ukryć nadmiar złowionych dorszy Panowie w czarnych mundurkach bywają bardzo rzadko.
czasami może się ktoś wielce zdziwić jak będzie miał kontrolę i zapłaci surową karę ja już miałem taki przypadek kary nie zapłaciłem bo miałem akurat 7 sztuk ale chłopaki kombinowali żeby ukryć nadmiar złowionych dorszy
I co? Wykombinowali? Zapłacili jakąkolwiek karę? Szczerze to nie sądzę. Ale z niecierpliwością czekam na odpowiedź Kolegi.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz? Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz? Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
basiaasia - nie pakuj wszystkich do jednego wora, a ja chciałbym zobaczyć Twoją minę jakby kolega wziął tylko 7 sztuk
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz? Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
Mogła byś się ze mną wybrac,ale czy ja chciałbym z Tobą...?Pewnie nie,widząc ile masz znajomych.I jeszcze buziaczka nie pokazałaś.Masz coś do ukrycia,kwiatuszku? ;-)
To co się wyrabia na bałtyckich rejsach w poszukiwaniu dorsza ( a właściwie :pomuchli ) , nie ma nic wspólnego z wędkarstwem . Jest to zwykła krwawa kaźń , już sama specyfika połowu ociera się swoją drastycznością o SZARPAK ... Być może są jakieś limity , zasady , ujednolicony regulamin , który trzeba znać już w doku , przed wejściem na pokład ,ale jeszcze nie narodził się taki , który by tego przestrzegał . Łowienie pomuchli w Bałtyku nie jest wędkarstwem. Wędkarstwo jest piękne a bałtycki szarpak wyłania się z tych wszystkich najgorszych koszmarów , których nigdy nie ma się zamiaru pamiętać po otworzeniu oczu .
ZAKAZ POŁOWU DORSZA , DZIŚ SKANDUJĘ TO HASŁO .
I jeszcze jedno : na dorsze jeździ cała masa KŁUSOWNIKÓW
należących do PZW ...
Tacy co to należą do związku , mają kartę ,ale prądem biją rybę ...
To co się wyrabia na bałtyckich rejsach w poszukiwaniu dorsza ( a właściwie :pomuchli ) , nie ma nic wspólnego z wędkarstwem . Jest to zwykła krwawa kaźń , już sama specyfika połowu ociera się swoją drastycznością o SZARPAK ... Być może są jakieś limity , zasady , ujednolicony regulamin , który trzeba znać już w doku , przed wejściem na pokład ,ale jeszcze nie narodził się taki , który by tego przestrzegał . Łowienie pomuchli w Bałtyku nie jest wędkarstwem. Wędkarstwo jest piękne a bałtycki szarpak wyłania się z tych wszystkich najgorszych koszmarów , których nigdy nie ma się zamiaru pamiętać po otworzeniu oczu .
ZAKAZ POŁOWU DORSZA , DZIŚ SKANDUJĘ TO HASŁO .
I jeszcze jedno : na dorsze jeździ cała masa KŁUSOWNIKÓW
należących do PZW ...
Tacy co to należą do związku , mają kartę ,ale prądem biją rybę ...
na temat dorsza już wiem wszystko he he ,a co kolega napisze na temat mordowania kurczaków i tuczników ?????
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz? Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
basiaasia - nie pakuj wszystkich do jednego wora, a ja chciałbym zobaczyć Twoją minę jakby kolega wziął tylko 7 sztuk
Mam to gdzieś czy weżmie 7 czy więcej, jak ma takie priorytety to może płacic i wogóle nie brać. Jade i biore ile złapie, jak szyper daje połapac to sie łapie. I w dupie mam głupie ograniczenie 7 sztuk jak w około sieci rozstawione.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz? Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
Mogła byś się ze mną wybrac,ale czy ja chciałbym z Tobą...?Pewnie nie,widząc ile masz znajomych.I jeszcze buziaczka nie pokazałaś.Masz coś do ukrycia,kwiatuszku? ;-)
Znajomych mam i nie wirtualnych tak jak Ty, chwaściku.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz? Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
basiaasia - nie pakuj wszystkich do jednego wora, a ja chciałbym zobaczyć Twoją minę jakby kolega wziął tylko 7 sztuk
Mam to gdzieś czy weżmie 7 czy więcej, jak ma takie priorytety to może płacic i wogóle nie brać. Jade i biore ile złapie, jak szyper daje połapac to sie łapie. I w dupie mam głupie ograniczenie 7 sztuk jak w około sieci rozstawione.
Nie nadajesz się według mnie na wędkarkę . Jesteś pewnie cienka jak
drops we wszystkich metodach i stąd przekonanie ,że jesteś szczególnie
wyspecjalizowana w łowieniu dużych ilości bałtyckich dorszy , bo tam
możesz się "wyżyć " . Instruowana przez szypra , urastasz w swojej
wyobraźni do rangi wędkarskiej super-heroski - a to nieprawda , fikcja
wyreżyserowana po to , by uczestnik rejsu był zadowolony i jeszcze
długo wspominał tę rzeźnię ( wracając później do niej jeszcze wiele
razy).
Bardzo zohydziły mnie twe słowa na temat twojego podejścia
do limitów - tych formalnych jak i niepisanych. Sama wpisałaś się w
kanon obrzydliwej choroby polskich wód jaką jest mięsiarstwo .
Kolego Zugspize , twoje konotacje dotyczące tuczników , kurczaków mordowanych z zimną krwią przez zawodowych siepaczy -są do pewnego stopnia zasadne i sensowne , niemniej jednak mowa tu jest o zjawisku , które można byłoby ukrócić zmieniając przepisy dotyczące ochrony gatunku , rybactwa śródlądowego , wędkarstwa .... Spróbuj walczyć z globalnym szlachtuzem , o którym wspomniałeś - a wnet zobaczysz ,że to porywanie się z motyką na Słońce , utopia , że nie wygrasz nigdy a jeśli nawet stałoby się odwrotnie , to nikłe efekty twojej konsekwentnej walki ze wspomnianym procederem - zrównałyby się z wiekiem twojej naturalnej śmierci. Z walką piętnującą jednak wiele różnych negatywnych zjawisk , z którymi się stykamy - można jednak przejść do porządku dziennego . Do takich negatywnych aspektów należy m.in. trzebienie Morza Bałtyckiego przez chciwość ludzką , która nie zna granic .
Nie nadajesz się według mnie na wędkarkę . Jesteś pewnie cienka jak
drops we wszystkich metodach i stąd przekonanie ,że jesteś szczególnie
wyspecjalizowana w łowieniu dużych ilości bałtyckich dorszy , bo tam
możesz się "wyżyć " . Instruowana przez szypra , urastasz w swojej
wyobraźni do rangi wędkarskiej super-heroski - a to nieprawda , fikcja
wyreżyserowana po to , by uczestnik rejsu był zadowolony i jeszcze
długo wspominał tę rzeźnię ( wracając później do niej jeszcze wiele
razy).
Bardzo zohydziły mnie twe słowa na temat twojego podejścia
do limitów - tych formalnych jak i niepisanych. Sama wpisałaś się w
kanon obrzydliwej choroby polskich wód jaką jest mięsiarstwo .
Tak, tak. Dziękuje za dokładną analizę moich dokonań wędkarskich. Niestety musisz pozostać taki "zohydzony" ponieważ ja swojego postępowania nie zmienię.Komisja Europejska zwiększyła limit połowu dorsza na 2012 rok o 13% do ponad 21tys. ton. To dlaczego nie zwiększono limitu wędkarzom.? Poza tym nie widzę zagrożenia dla populacji dorsza w moich trzech czy czterech wyprawach rocznie po te kilkanaście sztuk i nie wiem dlaczego akurat 7 sztuk a nie 14 czy 5. Ktoś to wyssał z palca i jest to jeszcze jeden martwy przepis w naszym kraju.
Nie nadajesz się według mnie na wędkarkę . Jesteś pewnie cienka jak
drops we wszystkich metodach i stąd przekonanie ,że jesteś szczególnie
wyspecjalizowana w łowieniu dużych ilości bałtyckich dorszy , bo tam
możesz się "wyżyć " . Instruowana przez szypra , urastasz w swojej
wyobraźni do rangi wędkarskiej super-heroski - a to nieprawda , fikcja
wyreżyserowana po to , by uczestnik rejsu był zadowolony i jeszcze
długo wspominał tę rzeźnię ( wracając później do niej jeszcze wiele
razy).
Bardzo zohydziły mnie twe słowa na temat twojego podejścia
do limitów - tych formalnych jak i niepisanych. Sama wpisałaś się w
kanon obrzydliwej choroby polskich wód jaką jest mięsiarstwo .
Tak, tak. Dziękuje za dokładną analizę moich dokonań wędkarskich. Niestety musisz pozostać taki "zohydzony" ponieważ ja swojego postępowania nie zmienię.Komisja Europejska zwiększyła limit połowu dorsza na 2012 rok o 13% do ponad 21tys. ton. To dlaczego nie zwiększono limitu wędkarzom.? Poza tym nie widzę zagrożenia dla populacji dorsza w moich trzech czy czterech wyprawach rocznie po te kilkanaście sztuk i nie wiem dlaczego akurat 7 sztuk a nie 14 czy 5. Ktoś to wyssał z palca i jest to jeszcze jeden martwy przepis w naszym kraju.
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi.
Nie nadajesz się według mnie na wędkarkę . Jesteś pewnie cienka jak
drops we wszystkich metodach i stąd przekonanie ,że jesteś szczególnie
wyspecjalizowana w łowieniu dużych ilości bałtyckich dorszy , bo tam
możesz się "wyżyć " . Instruowana przez szypra , urastasz w swojej
wyobraźni do rangi wędkarskiej super-heroski - a to nieprawda , fikcja
wyreżyserowana po to , by uczestnik rejsu był zadowolony i jeszcze
długo wspominał tę rzeźnię ( wracając później do niej jeszcze wiele
razy).
Bardzo zohydziły mnie twe słowa na temat twojego podejścia
do limitów - tych formalnych jak i niepisanych. Sama wpisałaś się w
kanon obrzydliwej choroby polskich wód jaką jest mięsiarstwo .
Tak, tak. Dziękuje za dokładną analizę moich dokonań wędkarskich. Niestety musisz pozostać taki "zohydzony" ponieważ ja swojego postępowania nie zmienię.Komisja Europejska zwiększyła limit połowu dorsza na 2012 rok o 13% do ponad 21tys. ton. To dlaczego nie zwiększono limitu wędkarzom.? Poza tym nie widzę zagrożenia dla populacji dorsza w moich trzech czy czterech wyprawach rocznie po te kilkanaście sztuk i nie wiem dlaczego akurat 7 sztuk a nie 14 czy 5. Ktoś to wyssał z palca i jest to jeszcze jeden martwy przepis w naszym kraju.
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi. No co wychodzi? Raz się złapie, dwa razy nie, normalnie jak na rybach. nie dramatyzuj.
Mam pytanie do koleżanek i kolegów znających temat, jak wygląda sprawa, jeżeli kuter z któregoś kraju nadbałtyckiego wpłynie na nasze wody z wędkarzami, czy w pozostałych krajach są limity na ilość złowionych dorszy ? jeżeli tak to jakie?
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi. To poteoretyzujmy. Niech każdy z nich złapie przeciętnie 15 sztuk co jest bardzo prawdopodobna liczbą. I niech każda ryba waży 2 kg co też jest bardzo możliwe. Ile tego wychodzi? 900 TON na cały polski Bałtyk. TYLKO! Czyli wędkarze łowią grosze w porównaniu do limitów. Albo z tymi belonami, ile tam można teoretycznie złapać sztuk, 5? Dziesiątki milionów wchodzi na tarło na 2-3 tygodnie a potem rozpływa się, dosłownie, po całym morzu. Ludzie nie przesadzajmy z tymi limitami. Tu limit , tam limit, inne durne ograniczenia a takie karpie mają wymiary, nawet górne. A rybacy mają sieci praktycznie w ujściu każdej rzeki i przy plażach. Kur...a na takiej Zatoce Puckiej czasem nie da rady dobrze popływać dalej na wodzie na desce bo wszędzie sieci. Gdzie tu logika?
Ponieważ nikt nie odpowiedział na moje pytanie, w Norwegii nie ma limitów na dorsze dla wędkarzy w Finlandii chyba też nie a chyba to ten sam Bałtyk, więc prawo jest inne dla jednego akwenu, również dotyczy to połowów rybackich, kolejna sprawa, łowiłem już dorsze na 110m, raczej marne szanse przeżycia ma ryba wyciągnieta z tej głębokości i wypuszczenie mija się z celem, nie jestem mięsiarzem, zabieram rocznie kilka ryb do zjedzenia, ale tak jak powiedział Tomas, ile razy jesteśmy na tych dorszach, ja jestem maksymalnie 5 razy w roku, na ogół 2-3 razy, oczywiście można apelować o umiar, znam takiego " wędkarza" który dokupuje zamrażarki pod kątem ryb, również dorszy, ale to raczej już choroba i można mu tylko wysłać sms "pomagam"
To co się wyrabia na bałtyckich rejsach w poszukiwaniu dorsza ( a właściwie :pomuchli ) , nie ma nic wspólnego z wędkarstwem . Jest to zwykła krwawa kaźń , już sama specyfika połowu ociera się swoją drastycznością o SZARPAK ... Być może są jakieś limity , zasady , ujednolicony regulamin , który trzeba znać już w doku , przed wejściem na pokład ,ale jeszcze nie narodził się taki , który by tego przestrzegał . Łowienie pomuchli w Bałtyku nie jest wędkarstwem. Wędkarstwo jest piękne a bałtycki szarpak wyłania się z tych wszystkich najgorszych koszmarów , których nigdy nie ma się zamiaru pamiętać po otworzeniu oczu .
ZAKAZ POŁOWU DORSZA , DZIŚ SKANDUJĘ TO HASŁO .
I jeszcze jedno : na dorsze jeździ cała masa KŁUSOWNIKÓW
należących do PZW ...
Tacy co to należą do związku , mają kartę ,ale prądem biją rybę ...
na temat dorsza już wiem wszystko he he ,a co kolega napisze na temat mordowania kurczaków i tuczników ?????
Osoby o wrażliwych żołądkach lepiej niech nie oglądają. Wszyscy ponosimy za to odpowiedzialność i jakoś nikt się tym zbytnio nie przejmuje. Najważniejsze, że można sobie pokrzyczeć na forum w wątku o dorszach itp.
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi. To poteoretyzujmy. Niech każdy z nich złapie przeciętnie 15 sztuk co jest bardzo prawdopodobna liczbą. I niech każda ryba waży 2 kg co też jest bardzo możliwe. Ile tego wychodzi? 900 TON na cały polski Bałtyk. TYLKO! Czyli wędkarze łowią grosze w porównaniu do limitów. Albo z tymi belonami, ile tam można teoretycznie złapać sztuk, 5? Dziesiątki milionów wchodzi na tarło na 2-3 tygodnie a potem rozpływa się, dosłownie, po całym morzu. Ludzie nie przesadzajmy z tymi limitami. Tu limit , tam limit, inne durne ograniczenia a takie karpie mają wymiary, nawet górne. A rybacy mają sieci praktycznie w ujściu każdej rzeki i przy plażach. Kur...a na takiej Zatoce Puckiej czasem nie da rady dobrze popływać dalej na wodzie na desce bo wszędzie sieci. Gdzie tu logika?
Teoretyzując ,to ile przez tydzień rybacy sieciami wytrzepią ? Ja myśle że obdzielił byś tym na cały sezon wszystkie kutry ...a z tego co wiem eldorada tam nie ma z połowami .Większość wypraw jest bezrybna ,a wędkarze oszukani . Tam nie jest limit w dorszu potrzebny ,ale w kutrach które wycyckały i nabiły w butle tysiące wędkarzy z całej Polski.
Istnieją limity , są określone przepisy , których należy przestrzegać . Nikt nie powie lewa , kiedy nie zna prawa . Nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony z tytułu konieczności przestrzegania przepisów . Jeśli dzieje się inaczej - to znaczy ,że jest to wynik niskiej chciwości , chęci wykorzystania okazji , by się "nachapać " ("ryby jak jagody " albo grzyby : powiedzenia w stylu "miałem tam worek garbusów a wczoraj z osiem szczupaków" .... Jest przepis , jest limit - muszą być chęci i dobre intencje , by ich odpowiednio przestrzegać Koniec tematu.
Wędkarstwo to nie rybactwo zawodowe lecz hobby . Jak widać po treści niektórych wcześniejszych wpisów : wielu ludzi tego nie rozumie a jeśli nie rozumie , to może nigdy nie powinni zajmować się wędkarstwem ? Wszelkie przepisy i prawa obowiązujące wędkarza , są po to , by się do nich ustosunkować . Koniec tych bredni o krzywdzie jaka dzieje się uczestnikom rejsów po dorsza .
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi. To poteoretyzujmy. Niech każdy z nich złapie przeciętnie 15 sztuk co jest bardzo prawdopodobna liczbą. I niech każda ryba waży 2 kg co też jest bardzo możliwe. Ile tego wychodzi? 900 TON na cały polski Bałtyk. TYLKO! Czyli wędkarze łowią grosze w porównaniu do limitów. Albo z tymi belonami, ile tam można teoretycznie złapać sztuk, 5? Dziesiątki milionów wchodzi na tarło na 2-3 tygodnie a potem rozpływa się, dosłownie, po całym morzu. Ludzie nie przesadzajmy z tymi limitami. Tu limit , tam limit, inne durne ograniczenia a takie karpie mają wymiary, nawet górne. A rybacy mają sieci praktycznie w ujściu każdej rzeki i przy plażach. Kur...a na takiej Zatoce Puckiej czasem nie da rady dobrze popływać dalej na wodzie na desce bo wszędzie sieci. Gdzie tu logika?
W którym miejscu Zatoki Puckiej sa tak gęsto sieci stawiane, że nie można na desce popływać? Pytam bo łowie tam kilkanaście razy w roku z łodzi i nie spotkałem się z taka sytuacją od co najmniej kilku lat, kiedy to rybacy wzdłuż Mewiego Rywu stawiali kilometrowe nety.
Zgadzam się z wypowiedziami, takie są przepisy i prawo i trzeba je przestrzegać, to nie oznacza, że nie można dyskutować o ich zmianach, natomiast bardzo nie lubię jak ktos używa określenia koniec w swoich wypowiedziach, bo to przypomina czasy komunizmu i stwierdzenie ,że" Partia jest nieomylna", dyskusję może na tym forum zakonczyć moderator, ai kultura nakazywała by inną formę
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
Bardzo dobrze powiedziane.. Dura lex, sed lex. :))
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
Bardzo dobrze powiedziane.. Dura lex, sed lex. :))
Nikt kolegów nie namawia, zawsze można w każdą sobotę męczyć małe płotki i wzdręgi, to bardziej humanitarne i etyczne.
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
Bardzo dobrze powiedziane.. Dura lex, sed lex. :))
Nikt kolegów nie namawia, zawsze można w każdą sobotę męczyć małe płotki i wzdręgi, to bardziej humanitarne i etyczne.
Gdzie napisałem że ja nie chce.. Mam za daleko do portu i sprzętu niet.. Kto powiedział że małe ? Ja częściej męcze nie tylko w sobote.. Czyli co.. Lepiej jechać na dorsza ? Nie rozumiem. Czyli bardziej etycznie jest jeździć na dorsze ? Weź mi wytłumacz..
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi. To poteoretyzujmy. Niech każdy z nich złapie przeciętnie 15 sztuk co jest bardzo prawdopodobna liczbą. I niech każda ryba waży 2 kg co też jest bardzo możliwe. Ile tego wychodzi? 900 TON na cały polski Bałtyk. TYLKO! Czyli wędkarze łowią grosze w porównaniu do limitów. Albo z tymi belonami, ile tam można teoretycznie złapać sztuk, 5? Dziesiątki milionów wchodzi na tarło na 2-3 tygodnie a potem rozpływa się, dosłownie, po całym morzu. Ludzie nie przesadzajmy z tymi limitami. Tu limit , tam limit, inne durne ograniczenia a takie karpie mają wymiary, nawet górne. A rybacy mają sieci praktycznie w ujściu każdej rzeki i przy plażach. Kur...a na takiej Zatoce Puckiej czasem nie da rady dobrze popływać dalej na wodzie na desce bo wszędzie sieci. Gdzie tu logika?
W którym miejscu Zatoki Puckiej sa tak gęsto sieci stawiane, że nie można na desce popływać? Pytam bo łowie tam kilkanaście razy w roku z łodzi i nie spotkałem się z taka sytuacją od co najmniej kilku lat, kiedy to rybacy wzdłuż Mewiego Rywu stawiali kilometrowe nety. Kolego sieci często widziałem w dużych ilościach na przeciwko kempingu Chałupy 6 przy miejscowości Chałupy. Fakt w sporej odległości ale jak chciało się dobrze popływać gdy wiaterek przy brzegu był do bani to trzeba było wypłynąć po 2-3 kilometry w głąb Zatoki. A tam sieci... Dobrze że chociaż oznakowane.
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
Po pierwsze nie : "De Gustum (...)" lecz "De gustibus non est disputandum" czyli o gustach się nie dyskutuje. Z czym się zgodzę. Lecz... Po drugie. Czym tak drastycznie różni się połów dorsza od np. łowienia na bata podczas zawodów? Moim skromnym zdaniem jest nawet bardziej humanitarny bo ryby przynajmniej szybko giną a te bidaczki w siatce pływają godzinami tocząc się i obijając o siebie. Widziałem dwa razy co się dzieje jak ryby są wypuszczane po zawodach na Wiśle. Woda była srebrna od łusek malutkich rybek: uklejek, płotek , krąpi. I czy te ryby mają szansę na przeżycie? Raczej na powolne męki spowodowane chorobami... Więc nie nazywajmy połowów dorszy rzezią bo na swoim śródlądowym podwórku mamy większe problemy. I co najgorsze że w majestacie prawa.
Jak oznakowane to znaczy są rybaków i nam nic do nich. Jak zobaczysz nieoznakowane to dzwoń od razu do IRM-u we Władku (58) 6740442, (58) 6740446, ewentualnie do chłopaków z MOSG-u (58) 6744300.
Witam. Jest jakis limit w łowieniu dorsza w organizowanych wyprawach na naszym Bałtyku?
7 sztuk
ok,dzieki
limit ilościowy dorsza na Bałtyku to 7 sztuk na głowę i 35cm
7 sztuk
To prawda,ale tylko w formie pisanej. Nie byłem jeszcze świadkiem zakończenia połowu po złowieniu kompletu.Każdy wali do wora tyle ile fabryka,i nikomu nawet brewka nie pyknie.
7 sztuk i 38cm to są prawidłowe ilości i wymiary.
Nigdy nie bylem na wyprawie dorszowej, skądinąd wiem, że nikt nie przestrzega limitu ilościowego, zawsze łowi się x kompletów. A później konsternacja - ryba nie bierze. ( w Polsce tylko RYBA).
Tak również się dzieje na wodach śródlądowych.Jak pojawią się ryby w łowisku,to łowi się do oporu,co niektórzy łowią na dwie zmiany.Szkoda że nie nagrałem filmu z połowu wędrującej certy na tarło,istna masakra.
tak jak koledzy mówią ... nikt tego nie przestrzega , jedynie długośc , ale ilośc :P kto by o tym myślał ... no niestety ... Polska . Popatrzmy na Norwegie , byłem tam i łowiłem z brzegu na lekki spinning licząc na rybki takie około 30-40 cm a tam takie makrele grzały że po prostu myślałem że mi wędke połamią
taka prawda że zależy u kogo na kutrze na jednych patrzą na 7 na innych 14 zależy jak u kogo ;]
prawidłowy 7 i tyle;]
czasami może się ktoś wielce zdziwić jak będzie miał kontrolę i zapłaci surową karę ja już miałem taki przypadek kary nie zapłaciłem bo miałem akurat 7 sztuk ale chłopaki kombinowali żeby ukryć nadmiar złowionych dorszy
Prawda jest taka jak piszecie, nikt nie przestrzega limitów. A szyprowie i (że tak powiem) Kontrolerzy Limitów Połowu, mają ze sobą powiązania, a nawet jeżeli nie, to zawsze znajdzie się jakaś wtyczka. Ot cała prawda :)
To chyba wymiary obowiązujące wędkarzy.Bo skąd się biorą dorsze wędzone o wiele mniejsze w sklepach.
czasami może się ktoś wielce zdziwić jak będzie miał kontrolę i zapłaci surową karę ja już miałem taki przypadek kary nie zapłaciłem bo miałem akurat 7 sztuk ale chłopaki kombinowali żeby ukryć nadmiar złowionych dorszy
Panowie w czarnych mundurkach bywają bardzo rzadko.
czasami może się ktoś wielce zdziwić jak będzie miał kontrolę i zapłaci surową karę ja już miałem taki przypadek kary nie zapłaciłem bo miałem akurat 7 sztuk ale chłopaki kombinowali żeby ukryć nadmiar złowionych dorszy
I co? Wykombinowali? Zapłacili jakąkolwiek karę? Szczerze to nie sądzę. Ale z niecierpliwością czekam na odpowiedź Kolegi.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz?
Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz?
Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
basiaasia - nie pakuj wszystkich do jednego wora, a ja chciałbym zobaczyć Twoją minę jakby kolega wziął tylko 7 sztuk
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz?
Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
Mogła byś się ze mną wybrac,ale czy ja chciałbym z Tobą...?Pewnie nie,widząc ile masz znajomych.I jeszcze buziaczka nie pokazałaś.Masz coś do ukrycia,kwiatuszku? ;-)
basiasia nigdy nie był nad morzem:))))))on tylko na bagnach siedzi
To co się wyrabia na bałtyckich rejsach w poszukiwaniu dorsza ( a właściwie :pomuchli ) , nie ma nic wspólnego z wędkarstwem .
Jest to zwykła krwawa kaźń , już sama specyfika połowu ociera się swoją drastycznością o SZARPAK ...
Być może są jakieś limity , zasady , ujednolicony regulamin , który trzeba znać już w doku , przed wejściem na pokład ,ale jeszcze nie narodził się taki , który by tego przestrzegał .
Łowienie pomuchli w Bałtyku nie jest wędkarstwem. Wędkarstwo jest piękne a bałtycki szarpak wyłania się z tych wszystkich najgorszych koszmarów , których nigdy nie ma się zamiaru pamiętać po otworzeniu oczu .
ZAKAZ POŁOWU DORSZA , DZIŚ SKANDUJĘ TO HASŁO .
I jeszcze jedno : na dorsze jeździ cała masa KŁUSOWNIKÓW
należących do PZW ...
Tacy co to należą do związku , mają kartę ,ale prądem biją rybę ...
To co się wyrabia na bałtyckich rejsach w poszukiwaniu dorsza ( a właściwie :pomuchli ) , nie ma nic wspólnego z wędkarstwem .
Jest to zwykła krwawa kaźń , już sama specyfika połowu ociera się swoją drastycznością o SZARPAK ...
Być może są jakieś limity , zasady , ujednolicony regulamin , który trzeba znać już w doku , przed wejściem na pokład ,ale jeszcze nie narodził się taki , który by tego przestrzegał .
Łowienie pomuchli w Bałtyku nie jest wędkarstwem. Wędkarstwo jest piękne a bałtycki szarpak wyłania się z tych wszystkich najgorszych koszmarów , których nigdy nie ma się zamiaru pamiętać po otworzeniu oczu .
ZAKAZ POŁOWU DORSZA , DZIŚ SKANDUJĘ TO HASŁO .
I jeszcze jedno : na dorsze jeździ cała masa KŁUSOWNIKÓW
należących do PZW ...
Tacy co to należą do związku , mają kartę ,ale prądem biją rybę ...
na temat dorsza już wiem wszystko he he ,a co kolega napisze na temat mordowania kurczaków i tuczników ?????
basiasia nigdy nie był nad morzem:))))))on tylko na bagnach siedzi
Cos ci sie pomieszało, ale nie przejmuj sie , nieistotne.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz?
Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
basiaasia - nie pakuj wszystkich do jednego wora, a ja chciałbym zobaczyć Twoją minę jakby kolega wziął tylko 7 sztuk
Mam to gdzieś czy weżmie 7 czy więcej, jak ma takie priorytety to może płacic i wogóle nie brać. Jade i biore ile złapie, jak szyper daje połapac to sie łapie. I w dupie mam głupie ograniczenie 7 sztuk jak w około sieci rozstawione.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz?
Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
Mogła byś się ze mną wybrac,ale czy ja chciałbym z Tobą...?Pewnie nie,widząc ile masz znajomych.I jeszcze buziaczka nie pokazałaś.Masz coś do ukrycia,kwiatuszku? ;-)
Znajomych mam i nie wirtualnych tak jak Ty, chwaściku.
basiasia nigdy nie był nad morzem:))))))on tylko na bagnach siedzi
Cos ci sie pomieszało, ale nie przejmuj sie , nieistotne.
he he ja wiem co pisze :))))))))
he he ja wiem co pisze :))))))))
:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
basiasia nigdy nie był nad morzem:))))))on tylko na bagnach siedzi
Cos ci sie pomieszało, ale nie przejmuj sie , nieistotne.
he he ja wiem co pisze :))))))))
Mozliwe, szkoda że tylko Ty, ja nie wiem o jakich bagnach piszesz.
Odnośnie panów w czarnych mundurkach to kontrola zezwoleń i połowów wędkarzy to jedno z ich wielu zadań. Moim zdaniem i tak kontrolują wędkarzy wystarczająco często. Z całą pewnością dużo częściej niż czyni to PSR "na lądzie".
Może i masz rację,ale szyprowie często wiedzą o pojawieniu się tych panów.Jak by było jak piszesz,to by nikt nie łowił ryb w morzu,chyba że Ci co tam mieszkają.Wyobraz sobie gościa z Jasła przyjeżdżającego z chęcią złowienia kilku "bolków"Ha ha ha,sam bym chciał jego minę zobaczyc.Z belonami podobnie jest.To jest wielki interes dla ludzi tam żyjących,i żaden regulamin tego nie zmieni.PSR chroni wody prywatne,bo właściciel danej wody za to płaci,PZW nie chce płacic,bo musi się nachapac do syta,przecież ma do dyspozycji SSR pracujących za darmochę.
JOPEK1971 - o co Ci chodzi, okres masz?
Może zobaczymy Twoją minę, mogę się z Tobą wybrać na dorsza i zobaczymy czy poprzestaniesz na siedmiu sztukach.
basiaasia - nie pakuj wszystkich do jednego wora, a ja chciałbym zobaczyć Twoją minę jakby kolega wziął tylko 7 sztuk
Mam to gdzieś czy weżmie 7 czy więcej, jak ma takie priorytety to może płacic i wogóle nie brać. Jade i biore ile złapie, jak szyper daje połapac to sie łapie. I w dupie mam głupie ograniczenie 7 sztuk jak w około sieci rozstawione.
Nie nadajesz się według mnie na wędkarkę . Jesteś pewnie cienka jak drops we wszystkich metodach i stąd przekonanie ,że jesteś szczególnie wyspecjalizowana w łowieniu dużych ilości bałtyckich dorszy , bo tam możesz się "wyżyć " . Instruowana przez szypra , urastasz w swojej wyobraźni do rangi wędkarskiej super-heroski - a to nieprawda , fikcja wyreżyserowana po to , by uczestnik rejsu był zadowolony i jeszcze długo wspominał tę rzeźnię ( wracając później do niej jeszcze wiele razy).
Bardzo zohydziły mnie twe słowa na temat twojego podejścia do limitów - tych formalnych jak i niepisanych. Sama wpisałaś się w kanon obrzydliwej choroby polskich wód jaką jest mięsiarstwo .
Kolego Zugspize , twoje konotacje dotyczące tuczników , kurczaków mordowanych z zimną krwią przez zawodowych siepaczy -są do pewnego stopnia zasadne i sensowne , niemniej jednak mowa tu jest o zjawisku , które można byłoby ukrócić zmieniając przepisy dotyczące ochrony gatunku , rybactwa śródlądowego , wędkarstwa ....
Spróbuj walczyć z globalnym szlachtuzem , o którym wspomniałeś - a wnet zobaczysz ,że to porywanie się z motyką na Słońce , utopia , że nie wygrasz nigdy a jeśli nawet stałoby się odwrotnie , to nikłe efekty twojej konsekwentnej walki ze wspomnianym procederem - zrównałyby się z wiekiem twojej naturalnej śmierci. Z walką piętnującą jednak wiele różnych negatywnych zjawisk , z którymi się stykamy - można jednak przejść do porządku dziennego . Do takich negatywnych aspektów należy m.in. trzebienie Morza Bałtyckiego przez chciwość ludzką , która nie zna granic .
Nie nadajesz się według mnie na wędkarkę . Jesteś pewnie cienka jak drops we wszystkich metodach i stąd przekonanie ,że jesteś szczególnie wyspecjalizowana w łowieniu dużych ilości bałtyckich dorszy , bo tam możesz się "wyżyć " . Instruowana przez szypra , urastasz w swojej wyobraźni do rangi wędkarskiej super-heroski - a to nieprawda , fikcja wyreżyserowana po to , by uczestnik rejsu był zadowolony i jeszcze długo wspominał tę rzeźnię ( wracając później do niej jeszcze wiele razy).
Bardzo zohydziły mnie twe słowa na temat twojego podejścia do limitów - tych formalnych jak i niepisanych. Sama wpisałaś się w kanon obrzydliwej choroby polskich wód jaką jest mięsiarstwo .
Tak, tak. Dziękuje za dokładną analizę moich dokonań wędkarskich.
Niestety musisz pozostać taki "zohydzony" ponieważ ja swojego postępowania nie zmienię.Komisja Europejska zwiększyła limit połowu dorsza na 2012 rok o 13% do ponad 21tys. ton. To dlaczego nie zwiększono limitu wędkarzom.? Poza tym nie widzę zagrożenia dla populacji dorsza w moich trzech czy czterech wyprawach rocznie po te kilkanaście sztuk i nie wiem dlaczego akurat 7 sztuk a nie 14 czy 5. Ktoś to wyssał z palca i jest to jeszcze jeden martwy przepis w naszym kraju.
Nie nadajesz się według mnie na wędkarkę . Jesteś pewnie cienka jak drops we wszystkich metodach i stąd przekonanie ,że jesteś szczególnie wyspecjalizowana w łowieniu dużych ilości bałtyckich dorszy , bo tam możesz się "wyżyć " . Instruowana przez szypra , urastasz w swojej wyobraźni do rangi wędkarskiej super-heroski - a to nieprawda , fikcja wyreżyserowana po to , by uczestnik rejsu był zadowolony i jeszcze długo wspominał tę rzeźnię ( wracając później do niej jeszcze wiele razy).
Bardzo zohydziły mnie twe słowa na temat twojego podejścia do limitów - tych formalnych jak i niepisanych. Sama wpisałaś się w kanon obrzydliwej choroby polskich wód jaką jest mięsiarstwo .
Tak, tak. Dziękuje za dokładną analizę moich dokonań wędkarskich.
Niestety musisz pozostać taki "zohydzony" ponieważ ja swojego postępowania nie zmienię.Komisja Europejska zwiększyła limit połowu dorsza na 2012 rok o 13% do ponad 21tys. ton. To dlaczego nie zwiększono limitu wędkarzom.? Poza tym nie widzę zagrożenia dla populacji dorsza w moich trzech czy czterech wyprawach rocznie po te kilkanaście sztuk i nie wiem dlaczego akurat 7 sztuk a nie 14 czy 5. Ktoś to wyssał z palca i jest to jeszcze jeden martwy przepis w naszym kraju.
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi.
Nie nadajesz się według mnie na wędkarkę . Jesteś pewnie cienka jak drops we wszystkich metodach i stąd przekonanie ,że jesteś szczególnie wyspecjalizowana w łowieniu dużych ilości bałtyckich dorszy , bo tam możesz się "wyżyć " . Instruowana przez szypra , urastasz w swojej wyobraźni do rangi wędkarskiej super-heroski - a to nieprawda , fikcja wyreżyserowana po to , by uczestnik rejsu był zadowolony i jeszcze długo wspominał tę rzeźnię ( wracając później do niej jeszcze wiele razy).
Bardzo zohydziły mnie twe słowa na temat twojego podejścia do limitów - tych formalnych jak i niepisanych. Sama wpisałaś się w kanon obrzydliwej choroby polskich wód jaką jest mięsiarstwo .
Tak, tak. Dziękuje za dokładną analizę moich dokonań wędkarskich.
Niestety musisz pozostać taki "zohydzony" ponieważ ja swojego postępowania nie zmienię.Komisja Europejska zwiększyła limit połowu dorsza na 2012 rok o 13% do ponad 21tys. ton. To dlaczego nie zwiększono limitu wędkarzom.? Poza tym nie widzę zagrożenia dla populacji dorsza w moich trzech czy czterech wyprawach rocznie po te kilkanaście sztuk i nie wiem dlaczego akurat 7 sztuk a nie 14 czy 5. Ktoś to wyssał z palca i jest to jeszcze jeden martwy przepis w naszym kraju.
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi.
No co wychodzi? Raz się złapie, dwa razy nie, normalnie jak na rybach. nie dramatyzuj.
Mam pytanie do koleżanek i kolegów znających temat, jak wygląda sprawa, jeżeli kuter z któregoś kraju nadbałtyckiego wpłynie na nasze wody z wędkarzami, czy w pozostałych krajach są limity na ilość złowionych dorszy ? jeżeli tak to jakie?
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi.
To poteoretyzujmy. Niech każdy z nich złapie przeciętnie 15 sztuk co jest bardzo prawdopodobna liczbą. I niech każda ryba waży 2 kg co też jest bardzo możliwe. Ile tego wychodzi? 900 TON na cały polski Bałtyk. TYLKO! Czyli wędkarze łowią grosze w porównaniu do limitów. Albo z tymi belonami, ile tam można teoretycznie złapać sztuk, 5? Dziesiątki milionów wchodzi na tarło na 2-3 tygodnie a potem rozpływa się, dosłownie, po całym morzu. Ludzie nie przesadzajmy z tymi limitami. Tu limit , tam limit, inne durne ograniczenia a takie karpie mają wymiary, nawet górne. A rybacy mają sieci praktycznie w ujściu każdej rzeki i przy plażach. Kur...a na takiej Zatoce Puckiej czasem nie da rady dobrze popływać dalej na wodzie na desce bo wszędzie sieci. Gdzie tu logika?
Ponieważ nikt nie odpowiedział na moje pytanie, w Norwegii nie ma limitów na dorsze dla wędkarzy w Finlandii chyba też nie a chyba to ten sam Bałtyk, więc prawo jest inne dla jednego akwenu, również dotyczy to połowów rybackich, kolejna sprawa, łowiłem już dorsze na 110m, raczej marne szanse przeżycia ma ryba wyciągnieta z tej głębokości i wypuszczenie mija się z celem, nie jestem mięsiarzem, zabieram rocznie kilka ryb do zjedzenia, ale tak jak powiedział Tomas, ile razy jesteśmy na tych dorszach, ja jestem maksymalnie 5 razy w roku, na ogół 2-3 razy, oczywiście można apelować o umiar, znam takiego " wędkarza" który dokupuje zamrażarki pod kątem ryb, również dorszy, ale to raczej już choroba i można mu tylko wysłać sms "pomagam"
To co się wyrabia na bałtyckich rejsach w poszukiwaniu dorsza ( a właściwie :pomuchli ) , nie ma nic wspólnego z wędkarstwem .
Jest to zwykła krwawa kaźń , już sama specyfika połowu ociera się swoją drastycznością o SZARPAK ...
Być może są jakieś limity , zasady , ujednolicony regulamin , który trzeba znać już w doku , przed wejściem na pokład ,ale jeszcze nie narodził się taki , który by tego przestrzegał .
Łowienie pomuchli w Bałtyku nie jest wędkarstwem. Wędkarstwo jest piękne a bałtycki szarpak wyłania się z tych wszystkich najgorszych koszmarów , których nigdy nie ma się zamiaru pamiętać po otworzeniu oczu .
ZAKAZ POŁOWU DORSZA , DZIŚ SKANDUJĘ TO HASŁO .
I jeszcze jedno : na dorsze jeździ cała masa KŁUSOWNIKÓW
należących do PZW ...
Tacy co to należą do związku , mają kartę ,ale prądem biją rybę ...
na temat dorsza już wiem wszystko he he ,a co kolega napisze na temat mordowania kurczaków i tuczników ?????
Proponuję obejrzeć to: http://www.youtube.com/watch?v=tzrRmB40l00&feature=BFa&list=HL1346650077
Osoby o wrażliwych żołądkach lepiej niech nie oglądają. Wszyscy ponosimy za to odpowiedzialność i jakoś nikt się tym zbytnio nie przejmuje. Najważniejsze, że można sobie pokrzyczeć na forum w wątku o dorszach itp.
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi.
To poteoretyzujmy. Niech każdy z nich złapie przeciętnie 15 sztuk co jest bardzo prawdopodobna liczbą. I niech każda ryba waży 2 kg co też jest bardzo możliwe. Ile tego wychodzi? 900 TON na cały polski Bałtyk. TYLKO! Czyli wędkarze łowią grosze w porównaniu do limitów. Albo z tymi belonami, ile tam można teoretycznie złapać sztuk, 5? Dziesiątki milionów wchodzi na tarło na 2-3 tygodnie a potem rozpływa się, dosłownie, po całym morzu. Ludzie nie przesadzajmy z tymi limitami. Tu limit , tam limit, inne durne ograniczenia a takie karpie mają wymiary, nawet górne. A rybacy mają sieci praktycznie w ujściu każdej rzeki i przy plażach. Kur...a na takiej Zatoce Puckiej czasem nie da rady dobrze popływać dalej na wodzie na desce bo wszędzie sieci. Gdzie tu logika?
Teoretyzując ,to ile przez tydzień rybacy sieciami wytrzepią ?
Ja myśle że obdzielił byś tym na cały sezon wszystkie kutry ...a z tego co wiem eldorada tam nie ma z połowami .Większość wypraw jest bezrybna ,a wędkarze oszukani .
Tam nie jest limit w dorszu potrzebny ,ale w kutrach które wycyckały i nabiły w butle tysiące wędkarzy z całej Polski.
Istnieją limity , są określone przepisy , których należy przestrzegać . Nikt nie powie lewa , kiedy nie zna prawa . Nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony z tytułu konieczności przestrzegania przepisów . Jeśli dzieje się inaczej - to znaczy ,że jest to wynik niskiej chciwości , chęci wykorzystania okazji , by się "nachapać " ("ryby jak jagody " albo grzyby : powiedzenia w stylu "miałem tam worek garbusów a wczoraj z osiem szczupaków" ....
Jest przepis , jest limit - muszą być chęci i dobre intencje , by ich odpowiednio przestrzegać
Koniec tematu.
Wędkarstwo to nie rybactwo zawodowe lecz hobby . Jak widać po treści niektórych wcześniejszych wpisów : wielu ludzi tego nie rozumie a jeśli nie rozumie , to może nigdy nie powinni zajmować się wędkarstwem ? Wszelkie przepisy i prawa obowiązujące wędkarza , są po to , by się do nich ustosunkować . Koniec tych bredni o krzywdzie jaka dzieje się uczestnikom rejsów po dorsza .
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi.
To poteoretyzujmy. Niech każdy z nich złapie przeciętnie 15 sztuk co jest bardzo prawdopodobna liczbą. I niech każda ryba waży 2 kg co też jest bardzo możliwe. Ile tego wychodzi? 900 TON na cały polski Bałtyk. TYLKO! Czyli wędkarze łowią grosze w porównaniu do limitów. Albo z tymi belonami, ile tam można teoretycznie złapać sztuk, 5? Dziesiątki milionów wchodzi na tarło na 2-3 tygodnie a potem rozpływa się, dosłownie, po całym morzu. Ludzie nie przesadzajmy z tymi limitami. Tu limit , tam limit, inne durne ograniczenia a takie karpie mają wymiary, nawet górne. A rybacy mają sieci praktycznie w ujściu każdej rzeki i przy plażach. Kur...a na takiej Zatoce Puckiej czasem nie da rady dobrze popływać dalej na wodzie na desce bo wszędzie sieci. Gdzie tu logika?
W którym miejscu Zatoki Puckiej sa tak gęsto sieci stawiane, że nie można na desce popływać? Pytam bo łowie tam kilkanaście razy w roku z łodzi i nie spotkałem się z taka sytuacją od co najmniej kilku lat, kiedy to rybacy wzdłuż Mewiego Rywu stawiali kilometrowe nety.
Zgadzam się z wypowiedziami, takie są przepisy i prawo i trzeba je przestrzegać, to nie oznacza, że nie można dyskutować o ich zmianach, natomiast bardzo nie lubię jak ktos używa określenia koniec w swoich wypowiedziach, bo to przypomina czasy komunizmu i stwierdzenie ,że" Partia jest nieomylna", dyskusję może na tym forum zakonczyć moderator, ai kultura nakazywała by inną formę
Łowienie dorszy jest wielkim nieporozumieniem .Osobiście nie biorę udziału w rzezi jaką uprawia większość wędkarzy,bardzo mi się to nie podoba.
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
Bardzo dobrze powiedziane.. Dura lex, sed lex. :))
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
Bardzo dobrze powiedziane.. Dura lex, sed lex. :))
Nikt kolegów nie namawia, zawsze można w każdą sobotę męczyć małe płotki i wzdręgi, to bardziej humanitarne i etyczne.
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
Bardzo dobrze powiedziane.. Dura lex, sed lex. :))
Nikt kolegów nie namawia, zawsze można w każdą sobotę męczyć małe płotki i wzdręgi, to bardziej humanitarne i etyczne.
Gdzie napisałem że ja nie chce.. Mam za daleko do portu i sprzętu niet.. Kto powiedział że małe ? Ja częściej męcze nie tylko w sobote.. Czyli co.. Lepiej jechać na dorsza ? Nie rozumiem. Czyli bardziej etycznie jest jeździć na dorsze ? Weź mi wytłumacz..
Do tego 30 tyś osób takich jak Ty i zobacz co wychodzi.
To poteoretyzujmy. Niech każdy z nich złapie przeciętnie 15 sztuk co jest bardzo prawdopodobna liczbą. I niech każda ryba waży 2 kg co też jest bardzo możliwe. Ile tego wychodzi? 900 TON na cały polski Bałtyk. TYLKO! Czyli wędkarze łowią grosze w porównaniu do limitów. Albo z tymi belonami, ile tam można teoretycznie złapać sztuk, 5? Dziesiątki milionów wchodzi na tarło na 2-3 tygodnie a potem rozpływa się, dosłownie, po całym morzu. Ludzie nie przesadzajmy z tymi limitami. Tu limit , tam limit, inne durne ograniczenia a takie karpie mają wymiary, nawet górne. A rybacy mają sieci praktycznie w ujściu każdej rzeki i przy plażach. Kur...a na takiej Zatoce Puckiej czasem nie da rady dobrze popływać dalej na wodzie na desce bo wszędzie sieci. Gdzie tu logika?
W którym miejscu Zatoki Puckiej sa tak gęsto sieci stawiane, że nie można na desce popływać? Pytam bo łowie tam kilkanaście razy w roku z łodzi i nie spotkałem się z taka sytuacją od co najmniej kilku lat, kiedy to rybacy wzdłuż Mewiego Rywu stawiali kilometrowe nety.
Kolego sieci często widziałem w dużych ilościach na przeciwko kempingu Chałupy 6 przy miejscowości Chałupy. Fakt w sporej odległości ale jak chciało się dobrze popływać gdy wiaterek przy brzegu był do bani to trzeba było wypłynąć po 2-3 kilometry w głąb Zatoki. A tam sieci... Dobrze że chociaż oznakowane.
No i żałuj,ponieważ jest to fajna przygoda,a rzezią bym tego nie nazwał.
Zależy jak dla kogo . Są różne stopnie wrażliwości . Jest nawet powiedzenie : "De Gustum (...)". Dla jednego to jest piękne a dla drugiego odwrotnie . Dla mnie jest to okropne.
Po pierwsze nie : "De Gustum (...)" lecz "De gustibus non est disputandum" czyli o gustach się nie dyskutuje. Z czym się zgodzę. Lecz...
Po drugie. Czym tak drastycznie różni się połów dorsza od np. łowienia na bata podczas zawodów? Moim skromnym zdaniem jest nawet bardziej humanitarny bo ryby przynajmniej szybko giną a te bidaczki w siatce pływają godzinami tocząc się i obijając o siebie. Widziałem dwa razy co się dzieje jak ryby są wypuszczane po zawodach na Wiśle. Woda była srebrna od łusek malutkich rybek: uklejek, płotek , krąpi. I czy te ryby mają szansę na przeżycie? Raczej na powolne męki spowodowane chorobami... Więc nie nazywajmy połowów dorszy rzezią bo na swoim śródlądowym podwórku mamy większe problemy. I co najgorsze że w majestacie prawa.
czesc
Jak oznakowane to znaczy są rybaków i nam nic do nich. Jak zobaczysz nieoznakowane to dzwoń od razu do IRM-u we Władku (58) 6740442, (58) 6740446, ewentualnie do chłopaków z MOSG-u (58) 6744300.