witamna weekend byłem na nocce nad jeziorem,złowiłem kilka leszczyków po 25cm 1 karasia 7o dkg i linka o tej samej wadze,nad ranem około godziny 5 jakies 20 metrów od mojej kładki podpłyneło dwóch panów we wczesniej czyszczonym i neconym stanowisku trzcinowym(czyszczenie widziałem 4 dni wczesniej,necenia nie)wyrywali troche trzciny i grabiami czyscili dno.po rozłozeni wedek za 5 minut mieli juz linka około 80 dkg i tak co 5 minut ryb przybywalo,same liny o wadze na oko o,5kgdo 1,5kg,po około 5godzinach w ich siatkach było po okolo 30 do 40 sztuk,łowili na szarpanego mocnymi batami pewnie z plecionka i przyponem min.0,18 bo te liny to szarpali po wieszku,jesli lekko spóznili zaciece to juz rawli przypon ,bo ryba była w trzcinach.wiemy jaki jest limit lina,oni zabrali wszystkie,robia tak juz 3 dni z tego co teraz obserwuje.w trzcinach słychac ze az sie tam woda od ryb gotuje ale jesli sie łowi metr od trzcin to nie bieze.bierze tylko w bliskiej odległosci od trzcin.pytanie brzmi jak takich ludzi powstrzymac i czy to jest czeste zjawisko?
nie biorą źle jak komuś biorą jeszcze gorzej , znaleźli sposób i dobre miejsce to łowią ,a w to że codziennie zabierają razem po 40-50 szt niewierze bo musieliby mieć chłodnie i dobrze prosperującą hurtownie
nie biorą źle jak komuś biorą jeszcze gorzej , znaleźli sposób i dobre miejsce to łowią ,a w to że codziennie zabierają razem po 40-50 szt niewierze bo musieliby mieć chłodnie i dobrze prosperującą hurtownie
to sa ludzie którzy pewnie nie pracuja i jest to ich zródło dochodów.a jaki jest dobowy limit lina?
3 dni to obserwujesz i nic............no nie wierzę. To po co w ogóle o tym nam piszesz? Masz świadomość, że to jest złe, zabronione, a nie wiesz jak z tym walczyć?
3 dni to obserwujesz i nic............no nie wierzę. To po co w ogóle o tym nam piszesz? Masz świadomość, że to jest złe, zabronione, a nie wiesz jak z tym walczyć?
pewnie tez poniose tego konsekwecje,jestem na obcym terenie i juz nie raz miałem przebite opony lub wykrecone wetylki,tylko dlstego za przeszkadzało włascicelowi pola czy łaki za ayto stoi na drodze dojazdowej do jeziora,swojaki mysla ze wszystko jest ich łocznie z jeziorem.pisze o jeziorze wieleńskim koło poznanskie.beda wiedzieli ze ja dzwoniłem i nie dadza mi juz tam łowic
W poście powyżej @Roxola dała namiary na tych, którzy sobie poradzą z tymi kłusownikami, jesli im w tym pomozecie jedynie informując i naprowadzając na nich.
pewnie tez poniose tego konsekwecje,jestem na obcym terenie i juz nie raz miałem przebite opony lub wykrecone wetylki,tylko dlstego za przeszkadzało włascicelowi pola czy łaki za ayto stoi na drodze dojazdowej do jeziora,swojaki mysla ze wszystko jest ich łocznie z jeziorem.pisze o jeziorze wieleńskim koło poznanskie.beda wiedzieli ze ja dzwoniłem i nie dadza mi juz tam łowic
To nie "swojaki" tylko pospolite wiejskie chamy. A jak wiadomo to chamy honoru nie mają.
witamna weekend byłem na nocce nad jeziorem,złowiłem kilka leszczyków po 25cm 1 karasia 7o dkg i linka o tej samej wadze,nad ranem około godziny 5 jakies 20 metrów od mojej kładki podpłyneło dwóch panów we wczesniej czyszczonym i neconym stanowisku trzcinowym(czyszczenie widziałem 4 dni wczesniej,necenia nie)wyrywali troche trzciny i grabiami czyscili dno.po rozłozeni wedek za 5 minut mieli juz linka około 80 dkg i tak co 5 minut ryb przybywalo,same liny o wadze na oko o,5kgdo 1,5kg,po około 5godzinach w ich siatkach było po okolo 30 do 40 sztuk,łowili na szarpanego mocnymi batami pewnie z plecionka i przyponem min.0,18 bo te liny to szarpali po wieszku,jesli lekko spóznili zaciece to juz rawli przypon ,bo ryba była w trzcinach.wiemy jaki jest limit lina,oni zabrali wszystkie,robia tak juz 3 dni z tego co teraz obserwuje.w trzcinach słychac ze az sie tam woda od ryb gotuje ale jesli sie łowi metr od trzcin to nie bieze.bierze tylko w bliskiej odległosci od trzcin.pytanie brzmi jak takich ludzi powstrzymac i czy to jest czeste zjawisko?
Masz przy sobie telefon? Zadzwon na Policje,Straż Miejską, moze do Straży Rybackiej,ale oni nie przyjadą......
Dzwoń do koła pzw albo idź do nich i powiedz o tej sytuacji i poproś o numery do kogo trzeba dzwonić powinni wpaść.
w karcie masz i na straż rybacką
To co tutaj napisałeś, powiedz do słuchawki telefonu, uprzednio wybierając jeden z numerów.
Komendant SSR - HOFFMANN Jacek tel. +48 665 372 929
http://www.pzw.org.pl/legnica/cms/621/powiat_glogowski
lub do PSR
Komendant posterunku - Augustyn Flejszer
tel. 076 8560800 wew. 421
tel. kom. 507 135 854
http://www.psrwroclaw.pl/legnica.html
Jednym słowem , wielkie barbarzyństwo .Dzwoń na Policje , straż ,gdzie można.
nie biorą źle jak komuś biorą jeszcze gorzej , znaleźli sposób i dobre miejsce to łowią ,a w to że codziennie zabierają razem po 40-50 szt niewierze bo musieliby mieć chłodnie i dobrze prosperującą hurtownie
Dzwoń na policje
nie biorą źle jak komuś biorą jeszcze gorzej , znaleźli sposób i dobre miejsce to łowią ,a w to że codziennie zabierają razem po 40-50 szt niewierze bo musieliby mieć chłodnie i dobrze prosperującą hurtownie
to sa ludzie którzy pewnie nie pracuja i jest to ich zródło dochodów.a jaki jest dobowy limit lina?
3 dni to obserwujesz i nic............no nie wierzę. To po co w ogóle o tym nam piszesz? Masz świadomość, że to jest złe, zabronione, a nie wiesz jak z tym walczyć?
3 dni to obserwujesz i nic............no nie wierzę. To po co w ogóle o tym nam piszesz? Masz świadomość, że to jest złe, zabronione, a nie wiesz jak z tym walczyć?
pewnie tez poniose tego konsekwecje,jestem na obcym terenie i juz nie raz miałem przebite opony lub wykrecone wetylki,tylko dlstego za przeszkadzało włascicelowi pola czy łaki za ayto stoi na drodze dojazdowej do jeziora,swojaki mysla ze wszystko jest ich łocznie z jeziorem.pisze o jeziorze wieleńskim koło poznanskie.beda wiedzieli ze ja dzwoniłem i nie dadza mi juz tam łowic
sam ich nie obserwóje codzien mam kontakt z kolegami i dowiaduje sie np.za dzis tez byli i było tak samo jak wczesniej.czyli min.50sztuk na 2 osoby
ja teraz dopiero bede tam na cały weekend i napewno jak ich zobacze to cos z tym zrobie
W poście powyżej @Roxola dała namiary na tych, którzy sobie poradzą z tymi kłusownikami, jesli im w tym pomozecie jedynie informując i naprowadzając na nich.
wiecie jak jest.pierwszy raz to bede robic,do boju!
pewnie tez poniose tego konsekwecje,jestem na obcym terenie i juz nie raz miałem przebite opony lub wykrecone wetylki,tylko dlstego za przeszkadzało włascicelowi pola czy łaki za ayto stoi na drodze dojazdowej do jeziora,swojaki mysla ze wszystko jest ich łocznie z jeziorem.pisze o jeziorze wieleńskim koło poznanskie.beda wiedzieli ze ja dzwoniłem i nie dadza mi juz tam łowic
To nie "swojaki" tylko pospolite wiejskie chamy. A jak wiadomo to chamy honoru nie mają.
no mogles odrazu zareagowac i dzwonic na policje
A ja myśleć, że kolega nas naciągać!