Ja. Przed chwilą zrobiłem sobie bardzo prowizoryczną wersję z kawałka drutu oraz taśmy :)Wypada to całkiem nieźle. Słabsze, tańsze gumki (rippery czy twistery) zdecydowanie ożywa gdyż zaczynają pracować całą powierzchnią a nie tylko ogonkiem. Lepsze markowe gumy, już same z siebie pracują bardzo dobrze, ale taki ,,bajer"" na im nie zaszkodzi. Testowałem też na jerku od kamatsu http://img1.cokupicstatic.pl/c_big13162703.jpg
dokładnie takim, i pracuję bardzo fajnie (przypomina trochę łamanego pike od salmo)Wydaje mi się że może być bardzo skuteczny (w połączeniu z małymi twisterami) na okonie które lubią agresywną pracę. Te testy trały tylko chwilę (tak z 2-3min) i coś dokładniej powiedzieć bedzie można dopiero po jednej, dwóch wyprawach, ale patent na pewno warty zainteresowania. Na + - ożywia martwe i ,,słabe"" przynęty- można łowić z nim lub bez (kwestia sekundy i przełożenie żyłki)- łatwy do zrobienia, lub w razie kupna pewnie nie drogi- dla początkujących wędkarzy nie czujących wędziska bardzo pomocnyna - - przy agresywnej pracy szczytówki wywołanej przy kołowrotku, a nie przy przynęcie branie mogą być dużo słabiej wyczuwane. Jak na razie tyle, na pewno dzisiaj (o ile padać nie bedzie) wybiorę się na rybki, to jeszcze coś dopisze.
A wiec byłem. Krótko bo krótko, i niestety nic nie złapałem ale wstępnie patent przetestowany. Dobrze, to działa praktycznie z każdymi przynętami (najlepiej z gumami, wobkami i wahadłówkami)Do obrotówek trochę nie bardzo bo taka akcja ,,szarpana trochę psuje ich pracę.Ogólnie jeśli nie jest to drogie i dobrze wykonane (np porcelanka tam gdzie leci linka żeby się nie przecierała) to warto coś takiego sobie sprawić. Ale nie traktowałbym tego jako podstawę przy każdej wyprawie a bardziej jako alternatywny sposób prowadzenia, gdy inne sposoby zawodzą. Czekam aż trafi do nas i pewnie się skuszę.
Kolego Evolancer, jakby nie patrzeć to jest amerykański patent który sprawdza się raczej na bassy a nie na nasze polskie ryby.
PS.Naprawdę chciało ci się to zrobić ??? Ja robie zazwyczaj blaszki,i woblerki strugam a o takich rzeczach nawet nie myślę...a więc gratki za ochotę ;D
Wyszło mi to 3 min roboty. I jednak troszkę różni się od oryginału :)No ale swoją rolę spełnia. Na razie mi się tym sposobem złapać nie dało, ale czasami jak inne metody prowadzenia nie będą skutkować to na pewno spróbuje.
Witam
Przebywająć na youtube znalazłem takie nagranie(http://www.youtube.com/watch?v=kDBaKLmNDVg&feature=related).
Może już z jakichś kolegów ma ten bajer ?? Jeśli tak to proszę o opinie.
Ja. Przed chwilą zrobiłem sobie bardzo prowizoryczną wersję z kawałka drutu oraz taśmy :)Wypada to całkiem nieźle. Słabsze, tańsze gumki (rippery czy twistery) zdecydowanie ożywa gdyż zaczynają pracować całą powierzchnią a nie tylko ogonkiem. Lepsze markowe gumy, już same z siebie pracują bardzo dobrze, ale taki ,,bajer"" na im nie zaszkodzi. Testowałem też na jerku od kamatsu http://img1.cokupicstatic.pl/c_big13162703.jpg dokładnie takim, i pracuję bardzo fajnie (przypomina trochę łamanego pike od salmo)Wydaje mi się że może być bardzo skuteczny (w połączeniu z małymi twisterami) na okonie które lubią agresywną pracę. Te testy trały tylko chwilę (tak z 2-3min) i coś dokładniej powiedzieć bedzie można dopiero po jednej, dwóch wyprawach, ale patent na pewno warty zainteresowania. Na + - ożywia martwe i ,,słabe"" przynęty- można łowić z nim lub bez (kwestia sekundy i przełożenie żyłki)- łatwy do zrobienia, lub w razie kupna pewnie nie drogi- dla początkujących wędkarzy nie czujących wędziska bardzo pomocnyna - - przy agresywnej pracy szczytówki wywołanej przy kołowrotku, a nie przy przynęcie branie mogą być dużo słabiej wyczuwane. Jak na razie tyle, na pewno dzisiaj (o ile padać nie bedzie) wybiorę się na rybki, to jeszcze coś dopisze.
A wiec byłem. Krótko bo krótko, i niestety nic nie złapałem ale wstępnie patent przetestowany. Dobrze, to działa praktycznie z każdymi przynętami (najlepiej z gumami, wobkami i wahadłówkami)Do obrotówek trochę nie bardzo bo taka akcja ,,szarpana trochę psuje ich pracę.Ogólnie jeśli nie jest to drogie i dobrze wykonane (np porcelanka tam gdzie leci linka żeby się nie przecierała) to warto coś takiego sobie sprawić. Ale nie traktowałbym tego jako podstawę przy każdej wyprawie a bardziej jako alternatywny sposób prowadzenia, gdy inne sposoby zawodzą. Czekam aż trafi do nas i pewnie się skuszę.
Kolego Evolancer, jakby nie patrzeć to jest amerykański patent który sprawdza się raczej na bassy a nie na nasze polskie ryby.
PS.Naprawdę chciało ci się to zrobić ??? Ja robie zazwyczaj blaszki,i woblerki strugam a o takich rzeczach nawet nie myślę...a więc gratki za ochotę ;D
Wyszło mi to 3 min roboty. I jednak troszkę różni się od oryginału :)No ale swoją rolę spełnia. Na razie mi się tym sposobem złapać nie dało, ale czasami jak inne metody prowadzenia nie będą skutkować to na pewno spróbuje.