Ostatnio wygrałem kołowrotek XXX na korpusie jest napisane: 4 "Bearings". W opisie: 3 uszczelnione łożyska stalowe No to myślę że fajny sprzęt. Wkońcu będę miał DOBRY kołowrotek do spina. Cieszyć się czy smucić. Kołowrotek ładny, ale nie działa zbyt poprawnie. Jakieś szorowania czuć. A że nie ma gwarancji, to zaglądam do niego, by zmienić smar na taki z teflonem. Może pomoże. I co w środku widzę? 1 łożysko lulkowe, oporowego nie rozbieram, tak więc nie wiem co tam jest. Ale 2 pozostałe łożyska to zwykłe plastikowe tuleje! w opisie: ...... to kolejna propozycja dla miłośników kompaktowych kołowrotków spinningowych. Korpus wykonany z trwałego i odpornego na uszkodzenia grafitu ABS, natomiast mechanizm wewnętrzny oraz korbka z wysokiej jakości aluminium. Kołowrotek oferowany w uniwersalnych rozmiarach, dopasowanych do większości metod spinningowych. Mniejsze modele doskonałe do połowu okoni lub pstrągów, większe rozmiary 40 i 50 kapitalne do polowania na rekordowe szczupaki.
DETALE TECHNICZNE: 3 uszczelnione łożyska staloweDrogi producencie. Ja tam ani jednego takiego łożyska nie znalazłem. Bo te co widziałem stalowe kulkowe nie jest uszczelnione.
I jak tu wierzyć producentom. Jak już takie zaufane marki oszukują?
Sory za jakoś zdjęcia, próbowałem zrobić je aparatem cyfrowym, ale były zbyt naświetlone przez flesz. Te 2 szare krążki, to plastikowe pierścienie. Ten większy był na rdzeniu głównej zębatki. Czyli w newralgicznym miejscu kołowrotka! Mniejszy pod zębatką napędzającą mechanizm posuwu szpuli.
No i ciekaw jestem co się okaże z tym wzmocnionym aluminium... Jak długo ono będzie w nie nagannym stanie...
Artur a kto powiedział, że kołowrotek który wygrałeś nie ma gwararancji lub rękojmi?JK Nie dostałem tego świstku. No i ciekaw jestem jak rozwiązać problem z niezgodnością z opisem?
Normalnie Artur - masz w necie opisy jak to się robi. A ktoś kto dał sprzęt MUSI TO MIEĆ ODNOTOWANE. A najprościej wysłać tekst z opisem jaki to jest " super " sprzęt. JK
Normalnie Artur - masz w necie opisy jak to się robi. A ktoś kto dał sprzęt MUSI TO MIEĆ ODNOTOWANE. A najprościej wysłać tekst z opisem jaki to jest " super " sprzęt. JK Tak zrobiłem... i czekam na kontakt.
Tylko że nie pierwszy raz się spotkałem z tym że towar nie jest zgodny z opisem. Specjalnie nie podałem marki, bo ten problem nie tyczy się tylko tej marki.
A czego się spodziewałeś po plastikowym kołowrotku za 150zł? Chce się
mieć dobry i niezawodny sprzęt to trzeba sięgnąć nieco głębiej do
kieszeni.
Draq. Wybierając sobie kołowrotek, czytamy opis, jak i to czy kształt wielkość idt. nam odpowiada. Jak też jego praca, która ma być nam zagwarantowana przynajmniej przez okres gwarancji. Proszę mi wytłumacz, co ma cena produktu do nie zgodności z opisem,danymi technicznymi? Czyżby niższa cena upoważniała producenta/dystrybutora i sprzedawcę, do wciskania nam sprzętu niezgodnego z opisem? *- ten ostatni (sprzedawca), też jest nabijany w butelkę takim opisem.
Tak to już jest w każdej firmie produkującej kołowrotki bo nie możliwe jest by w kołowrotku za 200 zl było 6 i więcej lozysk . Czysty markieting i wymyślenie tekstu by towar poszedł do klijeta jak najszybciej a klijet nie musi wiedzieć co jest w srodku . Posiadam kołowrotki które maja po 6 lozysk tak jak w opisie jak i w realu ale ich ceny zaczynają się od 500zl. Tak samo jest z wędziskami i z tymi zajebistymi weglami xt40 i matami nie wiadomo z czego tylko taki kijek kosztowal by z 3-4 razy więcej jak widzimy go w sklepach czysty markieting nic więcej.
Łozysko stalowe to nic innego jak panewka ślizgowa. Może być też uszczelniona, by zatrzymac w nij smar.
Jeżeli w kołowrotku sa łożyska kulkowe, to jest to ujęte w opisie w inny sposób, np. za pomocą dodatkowych symboli graficznych.
Łozyska są różne, nie tylko kulkowe. No i jest jeszcze kwestia producentów zagranicznych, którzy często polskie opisy fabrykują za posrednictwem Chińczyków co się przed wojna Polskiego uczyli.
takie też są łożyska niby lożyska w shimano catana ,zwykły kawałek plastiku i już , szybko tanio zrobić szybko ma się zepsuć i szybko kupić nowy . obroty się liczą i tyle . bo co to za sztuka zrobić trwały ? żadna bo takie robiono 20-30 lat temu np zwykłe tokozy czy abu garcie czy masa innych ba nawet DDR-owski RILEHY niemożliwe do wyjechania ,kulkowe -ślizgowe mosiężne łozyska do tego mosiężne przekładnie i oczywiście metalowa obudowa i nie ma bata aby to zajechać , a co teraz ?? teraz z 1 firmy robi się ich pięć lub więcej np RYOBI -dragon,spro,pen,i kilka innych
Rozumiem że kołowrotki muszą się sprzedawać, jak też wędkarz musi je kupować. Tylko, gdzie prawa konsumenta, i wolny rynek. Podawanie nie prawdziwych informacji w celu uzyskania korzyści finansowych, jak i wprowadzenie innych w błąd jest Karalne!
Tak to już jest w każdej firmie produkującej kołowrotki bo nie możliwe jest by w kołowrotku za 200 zl było 6 i więcej łożysk. gruby12345. Jest możliwe... Jak też mowa jest o kołowrotku który miał mieć (zapewniano nas o tym): 3 uszczelnione łożyska stalowe. A w rzeczywistości nie znalazłem w nim ani jednego takiego.
Łożyska kulkowe i oporowe jak również tuleje ślizgowe stosowane w kołowrotkach są bardzo tanie więc dziwię się że niektórzy producenci kołowrotków oszczędzają na nich. Niezależnie czy są to polskie, niemieckie czy japońskie łożyska ich cena nie przekracza kilku złotych w porywie do kilkunastu więc nawet w niedrogich kołowrotkach nie powinno być ala łożysk z taniego plastiku. No ale cóż plastik jest lekki, nie wymaga smarowania i jest odporny na wodę zatem ładują taki szrot to kołowrotków. Przecież nikt nie wymaga łożysk w pełni ceramicznych czy z polimerów bo to już inna bajka.
Sprawdzałeś w kabłąku? W mojej nowej Sashimie FD znajdują się tam właśnie dwa łożyska. O ile mnie nie myli pamięć jedno z nich było kryte (w rolce). Sprawdziłem. Jeden czarny pierścień! Tak kwieć wciskają kołowrotek za 150 zł, o wartości max 60 zł.
To ja do swoich nie będę zaglądał do środka bo w opisie było że łożyska kulkowe .W takim przekonaniu pozostanę do czasu aż się coś nie skończy. Kołowrotki wszystkich znajomych smaruje mój teściu więc go nawet nie zapytam. Niewiedza to najlepsze lekarstwo na wątrobę. pozdrawiam
To ja do swoich nie będę zaglądał do środka bo w opisie było że łożyska kulkowe .W takim przekonaniu pozostanę do czasu aż się coś nie skończy. Kołowrotki wszystkich znajomych smaruje mój teściu więc go nawet nie zapytam. Niewiedza to najlepsze lekarstwo na wątrobę. pozdrawiam To twój teściu, niech założy bloga i na nim opisuje co siedzi w tych kołowrotkach.... Oj będzie odwiedzany blog, jak i zmobilizuje to producentów sprzętu wędkarskiego do lojalności wobec swoich klientów. A teściu przy tym troszkę zarobi.
Zauważyłem prawidłowość... Łożyska kulkowe w doskonałej wiekszości przypadków są mniej trwałe, niż panewki. Tyle, że o panewki trzeba dbać - i to wystarczy.
Jeśli zaś chodzi o opory toczenia, cóż... myślę, że koledzy grubo przesadzają z narzekaniem.
Dam głowę, że prawie każdy z was, jeśli weźmie do ręki schludnie wykonany kołowrotek z zaklejonym logo firmy, nie pozna się na tym, czy i jakie ma on łożyska.
Inna sprawa, że im więcej łozysk kulkowych, tym bardziej awaryjna maszynka.
Jest tak dlatego, że panewki łożysk były, są wykonywane z materiałów odpornych na ścieranie. Druga rzecz, to powierzchnia kontaktu osi z panewką, która zazwyczaj wynosi kilka milimetrów.
Mam w domu cheblarkę ( wyrówniarkę) do drewna. Maszyna waży około 400 kilo i ma ślizgowe łożyska. Pochodzi ona z roku 1956 i działa jak ta lala!
A w łożyskach kulkowych kontakt kulek z tulejami ( w tych rozmiarach jak w młynkach) to zaledwie 0,05 - 0,1 mm. Nie trzeba być profesorem, żeby sie domyślić, że choć właściwości toczne takie łozysko może i ma większe od panewki, ale luzy pojawią się szybciej, bo te same siły są przenoszone na bardzo małej powierzchni kontaktowej.
Dobrze nasmarowana panewka, to podstawa sukcesu. Opry toczenia są właściwie porównywalne z ł. kulkowym szczególne, że nie mamy tu do czynienia z jakimiś specjalnie duzymi obciążeniami, a i obroty są niskie.
Nie ma więc potrzeby stosowania łożysk kulkowych. To tylko marketing panowie.
A zabrudź takie kulkowe łożysko piaskiem.... kaplica! Za to do panewki piasek raczej nie wniknie.
Zauważyłem prawidłowość... Łożyska kulkowe w doskonałej wiekszości przypadków są mniej trwałe, niż panewki. Tyle, że o panewki trzeba dbać - i to wystarczy.
Jeśli zaś chodzi o opory toczenia, cóż... myślę, że koledzy grubo przesadzają z narzekaniem.
Dam głowę, że prawie każdy z was, jeśli weźmie do ręki schludnie wykonany kołowrotek z zaklejonym logo firmy, nie pozna się na tym, czy i jakie ma on łożyska.
Inna sprawa, że im więcej łozysk kulkowych, tym bardziej awaryjna maszynka.
Pozdro.
Kedzio, o jakich mówisz łożyskach ślizgowych? Bo na pewno nie o tulejkach plastikowych. A mosiężnych, które tworzą łożyska samosmarze. A to już inna bajka. Pomijam że w kołowrotkach z łożyskami ślizgowymi, te tuleje mosiężne
miały dużo większą płaszczyznę roboczą niż te pierścionki z plastiku.
Po drugie łożyska nie trą o części, tak więc ich nie zużywają. Zaś tuleje tak. W artykule (link poniżej) możesz sobie zobaczyć jak to wygląda po 2-3 miesiącach spiningowania, mimo smarowania http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,wymiana-tulei-w-kolowrotku,78291 A zaś łożyska, zadbane, zwłaszcza w kołowrotkach wędkarskich służą latami. http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,golden-2000-jw-wyzwanie-dla-producentow,81379
I widzisz, mnie logo firmy nie zmyliło, odrazu nie podobała mi się jego praca. Mimo lekkiej pracy było coś nie tak. Teraz już wiem.
Mogę dla porównania zrobić foty 2 zębatek. 1). 4 miesiące używania na tulei, 2). 10 lat na łożyskach. Ale myślę że ta fota w pierwszym artykule mówi sama za siebie. Mimo kiepskiej jakości.
Jest tak dlatego, że panewki łożysk były, są wykonywane z materiałów odpornych na ścieranie. Druga rzecz, to powierzchnia kontaktu osi z panewką, która zazwyczaj wynosi kilka milimetrów.
Mam w domu cheblarkę ( wyrówniarkę) do drewna. Maszyna waży około 400 kilo i ma ślizgowe łożyska. Pochodzi ona z roku 1956 i działa jak ta lala!
A w łożyskach kulkowych kontakt kulek z tulejami ( w tych rozmiarach jak w młynkach) to zaledwie 0,05 - 0,1 mm. Nie trzeba być profesorem, żeby sie domyślić, że choć właściwości toczne takie łozysko może i ma większe od panewki, ale luzy pojawią się szybciej, bo te same siły są przenoszone na bardzo małej powierzchni kontaktowej.
Dobrze nasmarowana panewka, to podstawa sukcesu. Opry toczenia są właściwie porównywalne z ł. kulkowym szczególne, że nie mamy tu do czynienia z jakimiś specjalnie duzymi obciążeniami, a i obroty są niskie.
Nie ma więc potrzeby stosowania łożysk kulkowych. To tylko marketing panowie.
A zabrudź takie kulkowe łożysko piaskiem.... kaplica! Za to do panewki piasek raczej nie wniknie.
Jeśli łożyska są dobrane do warunków pracy:
- kierunek przenoszonych obciążeń - wielkość obciążenia- obroty- luzy- otoczenie (zapylenie/woda/ zanieczyszczenia itd)i są odpowiednio dobrane pasowania to łożyska będą pracowały wieki.Co do tulei ślizgowych nie wszystkie są bezsmarne i brak ich smarowania powoduje ich szybsze zużycie. Bezsmarne tuleje są najczęściej z mosiądzu/ brązu z ogniskami grafitu. Ale większość powinno się smarować okresowo. W przypadku dużych tulei ślizgowych są nawet kanały doprowadzające środek smarny do pow. styku tulei z wałkiem.
Mam w domu cheblarkę ( wyrówniarkę) do drewna. Maszyna waży około 400 kilo i ma ślizgowe łożyska. Pochodzi ona z roku 1956 i działa jak ta lala! Poniekąd jestem mechanikiem z wykształcenia i z zawodu i nie widziałem skrzyni przekładniowej z łożyskami ślizgowymi. W cheblarkach były i są czesto stosowane łożyska tzw ""igiełkowe zetki"" wyglądem z zewntątrz przypominające ślizgowe. Rozbierzesz to się przekonasz ! Wyższość łożysk ślizgowych czyli panewek jest w sytuacjach komory korbowej silnika z pompą oleju tworzącą film olejowy. Występują również przy ręcznych maszynkach do mięsa z powodu braku obciążenia i wysokich obrotów . Ale co ja mogę wiedzieć przecież absolwenci wydziału goooooogle mają juz doktoraty. Świat stawiają na głowie bo jej nie używają. A poszli wy na ryby. pozdrawiam
Zauważyłem prawidłowość... Łożyska kulkowe w doskonałej wiekszości przypadków są mniej trwałe, niż panewki. Tyle, że o panewki trzeba dbać - i to wystarczy.
Jeśli zaś chodzi o opory toczenia, cóż... myślę, że koledzy grubo przesadzają z narzekaniem.
Dam głowę, że prawie każdy z was, jeśli weźmie do ręki schludnie wykonany kołowrotek z zaklejonym logo firmy, nie pozna się na tym, czy i jakie ma on łożyska.
Inna sprawa, że im więcej łozysk kulkowych, tym bardziej awaryjna maszynka.
Pozdro.
Nie jest to prawda co piszesz... Wszystko zalezy od zdanej niezawodnosci lozyska w tym kulkowego kulkowego. Dodatkowo dobiera sie lozyska do konkretnych zadan i lozysko ma wytrzymac X mlionow obrotow. Oczywiscie material ulega zmeczeniu (zuzywa sie) oczywiscie wolniej gdy korbka krecimy "na pusto" . Poprawniej byloby napisac, ze producenci celowo laduja lozyska o mniejszej trwalosci. Przyczyna jest wiadoma. Jednak to wedkarze napedzaja podaz chcac kolowrotkow z 73 lozyskami (mimo, ze wystarcza 3) za (do 200 zl) co czesto czytamy na forum. Gdyby spadlo zainteresowanie ryobi uan kenobi i innym szprot pasiak, a wzroslo zainteresowanie tym co trwale to oczywiscie z rynku zniknely by badziewia, a kolowrotki lepsze i drozsze staly by sie troche tansze ze wzgledu na prawa masowej produkcji ;) Producent taniej dostalby lozyska lepsze bo zamowilby ich wiecej i tak dalej i tak dalej.
Prawda jest, z kolei, ze wiekszosc z nas nie ma zmyslu jasnowidzenia (no moze jesli chodzi o to gdzie ryba siedzi - z reguly lepiej bierze tam gdzie nas nie ma ;) i dopoki nie rozbierze kolowrotka to nie wie co jest w srodku. Pozostaje informacja od producenta, a na powyzszym przykladzie ta jest wybitnie klamliwa :( Pozostaje ubolewac...
Pozdrawiam
Tomasz
Zreszta tak mi sie wydaje tylko.. Fajnego teczaka zlowilem wczoraj ;) 56 cm i 5 funtow wagi :) Ale byla walka.... Wedunia cw. 2-14, a ten probowal uciec pod pomost co sie nagimnastykowalem, zeby go na podbierak naprowadzic i kija nie polamac... Nie wiem czy dobra decyzje podjalem aby hamulec zablokowac... Pomyslalem, ze jak bedzi mi plecionke wybieral to jeszcze ja omota wokol pali i tela z tego bedzie...
Zreszta tak mi sie tylko wydowo ;) Fajnego teczaka wczoraj zlapalem. 56 cm i 5 funtow wagi. Ale byla zacieta walka. Co sie nagimnastykowalem aby go wyprowadzic na podbierak, a ten zaczal mi uciekac pod pomost. Nie wiem czy dobra decyzje podjalem ale zablokowalem hamulec bo wymyslilem, ze mi jeszcze urwis plecionke oplata dookola "przesel" pomostu, a wtedy...
Fajnego teczaka wczoraj zlapalem - 56cm i 5 funtow wagi. Ale walka byla - wedunia 2-14g, wygieta w parabole, aten urwis mi pod pomost ucieka jak tylko podbierak zobaczyl ;) Co sie nagimnastykowalem aby go z powrotem wyprowadzic. Z perspektywy czasu wydaje mi sie, ze podjalem sluszna decyzje o zablokowaniu hamulca, gdyz lobuz wybierajac plecionke moglby mi ja oplatac wokol "przesel" pomostu, a wtedy to dopiero byla by bieda ;) A tak bardzo dobra kolacja byla ;)
Oczywiście! Mam doktorat z gugla. To, ze po szkole o odpowiednim profilu przepracowałem jako tokarz 33 lata do tej pory, to nie ma znaczenia.
Kołowrotek wędkarski to nie jest kombajn zbozowy ani frezarka czy lokomotywa. Przy tak niskich obrotach łozysko kulkowe to zbędny gadżet.
PS: Tuleje z tworzyw nie są gorsze od metalowych jeśli uczciwie użyto odpowiednich materiałów. Dziś mamy tworzywa które przy tak małych obciążeniach są doskonałym materiałem na panewki.
Ale macie rację - jezdem człek daty starej -mnie, starego misia, nasztuczny miód się nie weźmie.
PS: mam całą masę kołowrotków wyprodukowanych nawet 20 lat temu. Życzę powodzenia temu, kto bedzie mi chciał pokazać za 20 lat wypasionego kręcioła z 6-8 łożyskami tocznymi, który będzie w pełni sprawny.
Dziś kręcioły są obliczone na 3-4 sezony, a tylko nasza skłonność do fantazjowania powoduje, że chcemy, by nam słuzyły do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Kedzio ma racje. Łożyska ślizgowe są w zupełności wystarczające, jak nie lepsze od łożysk kulkowych w niektórych rozwiązaniach. Głupota jest kierowanie się ilością łożyska kulkowych przy zakupie kolowrotka..... Kiedys kupiłem quicka do spina na 1 lozysku i pracował o wiele lepiej niż mikado, czy okuma na 5 łożysku.....!
Nigdy nie interesowałem się jakiej firmy kołowrotek kupuję. Wiem że jeden z nich na pewno ma łożysko kulkowe, bo kiedy skręcam żyłkę to słychać jak szumi a nazywa się chyba okuma.najlepszy mój kołowrotek to DAM, mam go kilkanaście lat ale czy ma łożyska kulkowe to nie wiem.
Oczywiście! Mam doktorat z gugla. To, ze po szkole o odpowiednim profilu przepracowałem jako tokarz 33 lata do tej pory, to nie ma znaczenia.
Kołowrotek wędkarski to nie jest kombajn zbozowy ani frezarka czy lokomotywa. Przy tak niskich obrotach łozysko kulkowe to zbędny gadżet.
PS: Tuleje z tworzyw nie są gorsze od metalowych jeśli uczciwie użyto odpowiednich materiałów. Dziś mamy tworzywa które przy tak małych obciążeniach są doskonałym materiałem na panewki.
Ale macie rację - jezdem człek daty starej -mnie, starego misia, nasztuczny miód się nie weźmie.
Howgh.
Każdy ma swoją rację. Moja jest mojsza i tyle.
O faktycznie używają super plastiku, samaru i wzmocnionego aluminium. Równo zużyte części, tuleja i rdzeń zębatki po 4 miesiącach używania.
PS: mam całą masę kołowrotków wyprodukowanych nawet 20 lat temu. Życzę powodzenia temu, kto bedzie mi chciał pokazać za 20 lat wypasionego kręcioła z 6-8 łożyskami tocznymi, który będzie w pełni sprawny.
Dziś kręcioły są obliczone na 3-4 sezony, a tylko nasza skłonność do fantazjowania powoduje, że chcemy, by nam słuzyły do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Z tym przemyśleniem was zostawiam i lecę kimać.
Pa.
Kedzio, chciał bym żeby te obecnie proponowane kołowrotki wytrzymywały te 3-4 sezony. Maja w sobie tak wzmocnione aluminium, jak ja doktorat z fizyki kwantowej. Chamstwo jest takie że wciskają nam jednorazówki w cenie dobrego produktu.
Co przeszedł ten kołowrotek nie wiem. Dostałem do naprawy kołowrotek od kolegi. Coś w nim mi zgrzytało...
Artek , koleżeńska rada . Twój aparat ostrzy około 30-40 cm za obiektami które fotografujesz , odsuń obiektyw o tą odległość i zdjęcia powinny wychodzić ci ostre .
Jezus Maria Arturze błagam cie!!!Naucz się robić ostre Zdjęcia bo na te twoje nieostre fotki nie idzie patrzeć .Znowu powiesz że lampa błyskowa prześwietliła zdjęcie??? Mówiłem ci ,włącz tryb "MAKRO"
A żeby było w temacie to powiem tylko tyle że jak widzę kołowrotek w katalogu (ładny,piękny,błyszczący) z 9 łożyskami który kosztuje 100 zł to mnie śmiech ogarnie.To jest taka sama ściema jak pisanie w opisie żyłki o wizji maksymalnej wagi ryby. Nie wiem co jest lepsze łożysko kulkowe ,toczne,ślizgowe czy zwykła tulejka z Tarnamidu ,i nie obchodzi mnie to !Kołowrotek ma działać a jakie jest łożysko to nie jest najważniejsze. Zresztą moim zdaniem dobre łożysko kosztuje,więc dobrego łożyska do kołowrotka za 20 zł nie wsadzą bo się nie opłacaZrozumcie że koszt wyprodukowania w Chinach to 1/5 ceny (a często i mniej) kołowrotek który kupujemy w detalu za 100 zł kosztuje w rzeczywistości 20 zł.Do kosztów produkcji trzeba doliczyć marże dystrybutora ,firmy,cła ,10 hurtowni ,sklepu,podatków itd Ps miałem kiedyś (kupiony dobre 20 lat tremu) kołowrotek Balzera ,model "scope" był to chyba kołowrotek bezłożyskowy.Chodził lekko jak "masełko" niestety przepadł gdzieś albo go pożyczyłem i nie wrócił,a szkoda.
Dziś kręcioły są obliczone na 3-4 sezony, a tylko nasza skłonność do fantazjowania powoduje, że chcemy, by nam słuzyły do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Z tym przemyśleniem was zostawiam i lecę kimać.
Pa.
Liczymy na cud, a tu pal licho popsuło się. Pora się obudzić ze snu. Artur - ja bym się wstydził wstawiać takie zdjęcie. ps: Ty nie masz za grosz wstydu.
Zapomnieliśmy o rozwoju marketingowym, handlu rynkowym, masówce...
Kiedy zaczynałem ponowną przygodę z wędkarstwem, miałem do wyboru niewiele kręciołów.
Kupiłem na początek kilka takich z dolnej półki!!!
I co? Dziś 2/3 z tych młynków działa jak trzeba. 1/3 poszła na szrot.
A pasjonaci lubujacy się w łozyskach tocznych, w dzisiejszych czasach, mają może połowę sukcesu!
Kołowrotek do spina - jeszcze się zgodzę, bo to jest werk uzywany bardzo intensywnie! Ale młynki do gruntu, spławika, to chyba nie potrzebują kulek i innych cudów.
Jakość łożysk ma ogromne znaczenie, ale produkcja została podporządkowana bardziej bezoporowemu działaniu, niż żywotnośći.
Sam dorabiałem panewki do kręciołów które posiadam. Zastosowałem brąz i stal chromową. Dziś mam młynki stare po 20 lat, które działają jak bajka! Bywało, że rolki kabłąka się przecinały, ale dorobiłem swoje i są super!
Magikom, którzy twierdzą, że ręka im się męczy przy kręćkach z tulejami, mogę powiedziec tylko, że przeginają na maksa.
He, he, znalazłem te łożyska... Co fakt nie są uszczelnione ale są...
A teraz pytanko do Kedzia. Powiedz czemu producent daje łożyska kulkowe w miejscu gdzie one nie mają zbytniego zastosowania? Na rdzeniu od szpuli, przecież on się posuwa na nie obrecja? Tam wystarczyła by tulejka mosiężna. I czemu nie dał takiego łożyska na głównej "Napędowej" zębatce. Przecież robią ją z aluminium które mimo chodem łatwo się wyciera na plastikowej tulei?
He, he, znalazłem te łożyska... Co fakt nie są uszczelnione ale są...
A teraz pytanko do Kedzia. Powiedz czemu producent daje łożyska kulkowe w miejscu gdzie one nie mają zbytniego zastosowania? Na rdzeniu od szpuli, przecież on się posuwa na nie obrecja? Tam wystarczyła by tulejka mosiężna. I czemu nie dał takiego łożyska na głównej "Napędowej" zębatce. Przecież robią ją z aluminium które mimo chodem łatwo się wyciera na plastikowej tulei?
Nie kedzio ale chetnie skomentuje ;)
1. Kto szuka ten znajdzie
2. Moze producent zostal dotkniety tajemnicza choroba z Filipin mial napias 3 lozyska gleboko ukryte zamiast uszczelnione ale autokorekta edytora tekstu...
3. Rozwiazanie techniczne w firmie (a ta im wieksza tym z tym gorzej) przechodzi swoista de-ewolucje - pomysl z reguly genialny; dizajn super i poprawny, a potem zostaje spaprany przez oszolomow korporacyjnych, ktorzy w zyciu nie wedkowali np. ekonomista tudziez inny finansowe analityk powie, ze jesli lozyska beda kwadratowe to kolowrotek bedzie tanszy w produkcji, prezes na zebraniu powie, ze szpula ma byc trojkatna bo taka mial wizje, a poza tym trojkatne szpule to jest cos , a firma partner robi tanio elementy trojkatne a my nie chcemy popsuc partnerstwa. Na koncu ten stek bzdur laduje na biurku inzyniera, ktory wiedzac, ze to stek bzdur stara sie zminimalizowac poziom idiotyzmu w swoim projekcie i spelnic sprzeczne niejednokrotnie wymagania - wszystko oczywiscie na wczoraj i zerowym budzecie projektu ;)
Na koniec prezes dostaje podwyzke (za uratowanie miliardowego projektu i poszerzenie zwiazku z firma Trojkat), a inzynier zjebke za to, ze taki niezaradny i wymagal jego projekt tylu poprawek od wysoce zajetych ludzi ;)Ponadto okazalo sie, ze trzeba bylo nakladem 2 miliardow zmienic trojkatne szpule z powrotem na okragle bo trojkatne sie nie sprzedawaly tak dobrze :D
P.S.
Jestem inzynierem ;)
Jak już wcześniej pisałem, panewka może być trwała przy tak niewielkich obciążeniach i obrotach jak w naszych popularnych kręciołkach. Tyle tylko, że producent musi uczciwie stosować materiały z których sie je wykonuje. Tworzywa sztuczne latają w kosmos i nikt nie myśli o łożyskach kulkowych.
Odpowiedź zatem panie Artur jest prosta:
Szanująca się firma z dobrym logo szuka taniego wykonawcy. Wreszcie znajduje. Zazwyczaj są to tajemniczej proweniencji firmy na antypodach, gdzie z gównolitu małe dzieci produkują podzespoły młynków. To jest wytłumaczenie twoich Arturze rozterek.
Jeśli rzeczywiście na wałku przesuwnym zastosowano łozyska kulkowe, to powiem szczerze, że ktoś w tej firmie ma skopany beret. Jednak w tej materii nie mozna mieć najmniejszych pretensji do Kedzia, bo Kedzio nie projektował tego "czegoś". Kedzio tylko dywaguje nad sprawą jakości i celowości zastosowań łożysk danego rodzaju.
Przykładem jakże miłym i dosadnym oraz uzasadnionym niech będzie dla ciebie kołowrotek z mojej kolekcji Shakespeare President II 2860 pochodzący z lat 70-tych.
Konstrukcja zwarta, metalowe części całości urządzenia, dokładność wykonania, dobrane odpowiednio przełożenie i przede wszystkim ZERO JAKICH KOLWIEK ŁOZYSK KULKOWYCH!
Młynek ten jest non stop w użyciu! Od bodaj 74 roku!
Dzisiejsze Shimano, czy inne Abu mają sie do tej maszynki jak ołów do tytanu. Życzę powodzenia. Żaden z nowoczesnych kręciołów nie podoła takiemu testowi!
Weźmy następny mój okaz, czyli kołowrotek Abu Garcia 507. To dopiero majstersztyk! Używany z małymi przerwami juz przez mojego niezyjącego wuja i przeze mnie. Tego dzisiejsze wyroby nie wytrzymają!
Więc darujcie sobie uszczypliwe uwagi na temat tego, czy mam doktorat z Googla, bo swoje widziałem, mam swoje doświadczenie zawodowe i wedkarskie poniekąd, bo jakimś specem wielkim nie jestem, ale cos tam jednak w życiu przeszedłem.
No i dalej twierdzę, że te wszystkie cuda współczesności to bardziej marketing i ogłupianie zapaleńców, niz uczciwe dążenie do doskonałości.
Jeśli rzeczywiście na wałku przesuwnym zastosowano łozyska kulkowe, to
powiem szczerze, że ktoś w tej firmie ma skopany beret. Jednak w tej
materii nie mozna mieć najmniejszych pretensji do Kedzia, bo Kedzio nie
projektował tego "czegoś". Kedzio tylko dywaguje nad sprawą jakości i
celowości zastosowań łożysk danego rodzaju.
Rozwiazanie techniczne w firmie (a ta im wieksza tym z tym gorzej)
przechodzi swoista de-ewolucje - pomysl z reguly genialny; dizajn super i
poprawny, a potem zostaje spaprany przez oszolomow korporacyjnych,
ktorzy w zyciu nie wedkowal
Jak Kedzio sam zauważyłeś, dzisiejsze wyroby nie mogą być wieczne.... Łożysko kulkowe jest? Jest. Lepiej brzmi w danych technicznych? Tak.
I teraz najlepsze. Czy te łożysko długo wytrzyma? Nie bo działają na nie siły które nie powinny działać. Tak wiedz technolog/inżynier, spełnił zadanie. W tym kręciole znalazłem jeszcze kilka słabych punktów, bardzo słabych. Porostu to nie jest kołowrotek na duże rybki. Mimo swego rozmiaru, co by sugerował inaczej.
Boże, jak to dobrze, że kupując kołowrotek nie czytam o ilości łożysk! Biorę do ręki, pokręcę, poklapie kabłakiem, zdejmę szpulę, powącham, pomacam, zapytam o cenę i kupuję, albo nie kupuję.
I nie muszę potem na forum zapodawać dziwnych tematów typu : jaki kołowrotek do spina takiego a takiego... Jest tego pełno. Nie kumam takich pytań. A czemu twierdzisz że głupi temat. Przecież nie każdy się nadaje, mimo że opis mówi że tak.
Ja doszedłem do jednego wniosku. Jeśli szukać kołowrotka do spina, to koniecznie co najmniej z 5-6 łożyskami. Wtedy powinny być łożyska z obu stron zębatki napędowej. Zamiast plastikowych tulejek. Jak to sprawdzić? Demontujemy korbkę i zaglądamy w otwór. Tam będzie widać czy siedzi tam łożysko, czy tuleja.
No i lepiej by miał z tyłu hamulec bezpieczeństwa. Wtedy rdzeń jest dużo stabilniej osadzony, jak i praktyczniejszy w obsłudze. 2 szpule automatycznie wymieniane itd.
Ja nie o łożyskach ;-)Artur przedni hamulec jest dokładniejszy.A poza tym - powiem jak część Kolegów. Mam jakiś kołowrotek Cormorana już chyba pełnoletni. No i kurcze działa. Mam drugi z wolnym biegiem Cormorana. Też działa i też pewnie już pełnoletni.Jakie mają łożyska - ano nie wiem bo nawet nie raczyłem zajrzeć do środka. Sądzę, że nie są to łożyska kulkowe. JK
Ja nie o łożyskach ;-)Artur przedni hamulec jest dokładniejszy.A poza tym - powiem jak część Kolegów. Mam jakiś kołowrotek Cormorana już chyba pełnoletni. No i kurcze działa. Mam drugi z wolnym biegiem Cormorana. Też działa i też pewnie już pełnoletni.Jakie mają łożyska - ano nie wiem bo nawet nie raczyłem zajrzeć do środka. Sądzę, że nie są to łożyska kulkowe. JK Ja mam kołowrotki prawie pełnoletnie i z łożyskami kulkowymi. Wiem bo zaglądałem.
Nie wiem czy jest dokładniejszy przedni hamulec, Bo jeden i drugi jest identycznie skonstruowany. Różnią się tym, że jeden jest umieszczony w szpuli, drugi w pokrętle z tyłu kołowrotka. Ta sama budowa, podkładki i okładziny cierne. Wszytko zależy jaki materiał i jak dokładnie to zostało wykonane. A różnica jest taka że rdzeń przechodzi przez cały korpus i jest osadzony w tym hamulcu z tyłu. Tak więc ma lepiej usytuowane punkty podparcia.
Jezus Maria Arturze błagam cie!!!Naucz się robić ostre Zdjęcia bo na te twoje nieostre fotki nie idzie patrzeć .Znowu powiesz że lampa błyskowa prześwietliła zdjęcie??? Mówiłem ci ,włącz tryb "MAKRO"
A żeby było w temacie to powiem tylko tyle że jak widzę kołowrotek w katalogu (ładny,piękny,błyszczący) z 9 łożyskami który kosztuje 100 zł to mnie śmiech ogarnie.To jest taka sama ściema jak pisanie w opisie żyłki o wizji maksymalnej wagi ryby. Nie wiem co jest lepsze łożysko kulkowe ,toczne,ślizgowe czy zwykła tulejka z Tarnamidu ,i nie obchodzi mnie to !Kołowrotek ma działać a jakie jest łożysko to nie jest najważniejsze. Zresztą moim zdaniem dobre łożysko kosztuje,więc dobrego łożyska do kołowrotka za 20 zł nie wsadzą bo się nie opłacaZrozumcie że koszt wyprodukowania w Chinach to 1/5 ceny (a często i mniej) kołowrotek który kupujemy w detalu za 100 zł kosztuje w rzeczywistości 20 zł.Do kosztów produkcji trzeba doliczyć marże dystrybutora ,firmy,cła ,10 hurtowni ,sklepu,podatków itd Ps miałem kiedyś (kupiony dobre 20 lat tremu) kołowrotek Balzera ,model "scope" był to chyba kołowrotek bezłożyskowy.Chodził lekko jak "masełko" niestety przepadł gdzieś albo go pożyczyłem i nie wrócił,a szkoda. Chyba mieliśmy ten sam młynek(data zakupu zbliżona).. Balzer Scooper, taki czarny z przednim hamulcem i chyba nadruk na szpuli miał czerwony. Rozkręcałem go wiele razy, na rotorze było łożysko ślizgowe(prawdopodobnie mosiądz), a korbka podparta była tulejkami z jakiegoś tworzywa. Po kilku sezonach ciężkiej pracy wyrobiła się oś podpierająca "główną" zębatkę i zaczęło przeskakiwać pod obciążeniem. Młynek pracował przy spławiku, gruntówce węgorzowej, spinningu i żywcówce. O ilości wyholowanych ryb i rozmaitości gatunków nawet nie piszę, bo dla wielu ludzi będzie to abstrakcja.
Nie wiem czy jest dokładniejszy przedni hamulec, Bo jeden i drugi jest identycznie skonstruowany. Różnią się tym, że jeden jest umieszczony w szpuli, drugi w pokrętle z tyłu kołowrotka. Ta sama budowa, podkładki i okładziny cierne. Wszytko zależy jaki materiał i jak dokładnie to zostało wykonane. A różnica jest taka że rdzeń przechodzi przez cały korpus i jest osadzony w tym hamulcu z tyłu. Tak więc ma lepiej usytuowane punkty podparcia.
Tylko że ten tylni hamulec ma czasem i kilkukrotnie mniejszą powierzchnię cierną tarcz. Zatem aby osiągnąć identyczną moc hamulca owe tarcze muszą być ściskane mocniej przez co rośnie ich zużycie. Przez co, w perspektywie dłuższego czasu, precyzja tylnego hamulca jest dużo mniejsza. Szybciej dochodzi do niszczenia tarcz, przegrzewania ich a to prowadzi do braku płynnego startu. Czyli zakleszczania hamulca.
I na koniec dodam. Najlepsze, najdroższe i najbardziej odpracowane kołowrotki mają przedni hamulec co jak widać na powyższym akapicie nie jest przypadkiem, prawda?
Ostatnio wygrałem kołowrotek XXX na korpusie jest napisane: 4 "Bearings". W opisie: 3 uszczelnione łożyska stalowe No to myślę że fajny sprzęt. Wkońcu będę miał DOBRY kołowrotek do spina.
Cieszyć się czy smucić. Kołowrotek ładny, ale nie działa zbyt poprawnie. Jakieś szorowania czuć. A że nie ma gwarancji, to zaglądam do niego, by zmienić smar na taki z teflonem. Może pomoże.
I co w środku widzę?
1 łożysko lulkowe, oporowego nie rozbieram, tak więc nie wiem co tam jest. Ale 2 pozostałe łożyska to zwykłe plastikowe tuleje!
w opisie:
...... to kolejna propozycja dla miłośników kompaktowych kołowrotków spinningowych. Korpus wykonany z trwałego i odpornego na uszkodzenia grafitu ABS, natomiast mechanizm wewnętrzny oraz korbka z wysokiej jakości aluminium. Kołowrotek oferowany w uniwersalnych rozmiarach, dopasowanych do większości metod spinningowych. Mniejsze modele doskonałe do połowu okoni lub pstrągów, większe rozmiary 40 i 50 kapitalne do polowania na rekordowe szczupaki.
DETALE TECHNICZNE: 3 uszczelnione łożyska staloweDrogi producencie. Ja tam ani jednego takiego łożyska nie znalazłem. Bo te co widziałem stalowe kulkowe nie jest uszczelnione.
I jak tu wierzyć producentom. Jak już takie zaufane marki oszukują?
Sory za jakoś zdjęcia, próbowałem zrobić je aparatem cyfrowym, ale były zbyt naświetlone przez flesz.
Te 2 szare krążki, to plastikowe pierścienie. Ten większy był na rdzeniu głównej zębatki. Czyli w newralgicznym miejscu kołowrotka!
Mniejszy pod zębatką napędzającą mechanizm posuwu szpuli.
No i ciekaw jestem co się okaże z tym wzmocnionym aluminium... Jak długo ono będzie w nie nagannym stanie...
A czego się spodziewałeś po plastikowym kołowrotku za 150zł? Chce się mieć dobry i niezawodny sprzęt to trzeba sięgnąć nieco głębiej do kieszeni.
Artur a kto powiedział, że kołowrotek który wygrałeś nie ma gwararancji lub rękojmi?JK
Artur a kto powiedział, że kołowrotek który wygrałeś nie ma gwararancji lub rękojmi?JK
Nie dostałem tego świstku.
No i ciekaw jestem jak rozwiązać problem z niezgodnością z opisem?
Normalnie Artur - masz w necie opisy jak to się robi. A ktoś kto dał sprzęt MUSI TO MIEĆ ODNOTOWANE. A najprościej wysłać tekst z opisem jaki to jest " super " sprzęt.
JK
Normalnie Artur - masz w necie opisy jak to się robi. A ktoś kto dał sprzęt MUSI TO MIEĆ ODNOTOWANE. A najprościej wysłać tekst z opisem jaki to jest " super " sprzęt.
JK
Tak zrobiłem... i czekam na kontakt.
Tylko że nie pierwszy raz się spotkałem z tym że towar nie jest zgodny z opisem. Specjalnie nie podałem marki, bo ten problem nie tyczy się tylko tej marki.
A czego się spodziewałeś po plastikowym kołowrotku za 150zł? Chce się mieć dobry i niezawodny sprzęt to trzeba sięgnąć nieco głębiej do kieszeni.
Draq. Wybierając sobie kołowrotek, czytamy opis, jak i to czy kształt wielkość idt. nam odpowiada. Jak też jego praca, która ma być nam zagwarantowana przynajmniej przez okres gwarancji.
Proszę mi wytłumacz, co ma cena produktu do nie zgodności z opisem,danymi technicznymi?
Czyżby niższa cena upoważniała producenta/dystrybutora i sprzedawcę, do wciskania nam sprzętu niezgodnego z opisem?
*- ten ostatni (sprzedawca), też jest nabijany w butelkę takim opisem.
Tak to już jest w każdej firmie produkującej kołowrotki bo nie możliwe jest by w kołowrotku za 200 zl było 6 i więcej lozysk . Czysty markieting i wymyślenie tekstu by towar poszedł do klijeta jak najszybciej a klijet nie musi wiedzieć co jest w srodku . Posiadam kołowrotki które maja po 6 lozysk tak jak w opisie jak i w realu ale ich ceny zaczynają się od 500zl. Tak samo jest z wędziskami i z tymi zajebistymi weglami xt40 i matami nie wiadomo z czego tylko taki kijek kosztowal by z 3-4 razy więcej jak widzimy go w sklepach czysty markieting nic więcej.
Na zdjęciu widać wyraźnie, że to części z Quick Ammo :-) Pisz skargę do dam"a :-)
Łozysko stalowe to nic innego jak panewka ślizgowa. Może być też uszczelniona, by zatrzymac w nij smar.
Jeżeli w kołowrotku sa łożyska kulkowe, to jest to ujęte w opisie w inny sposób, np. za pomocą dodatkowych symboli graficznych.
Łozyska są różne, nie tylko kulkowe. No i jest jeszcze kwestia producentów zagranicznych, którzy często polskie opisy fabrykują za posrednictwem Chińczyków co się przed wojna Polskiego uczyli.
Howgh.
Tak to już jest w każdej firmie produkującej kołowrotki bo nie możliwe jest by w kołowrotku za 200 zl było 6 i więcej lozysk .
Możliwe :)
takie też są łożyska niby lożyska w shimano catana ,zwykły kawałek plastiku i już , szybko tanio zrobić szybko ma się zepsuć i szybko kupić nowy . obroty się liczą i tyle . bo co to za sztuka zrobić trwały ? żadna bo takie robiono 20-30 lat temu np zwykłe tokozy czy abu garcie czy masa innych ba nawet DDR-owski RILEHY niemożliwe do wyjechania ,kulkowe -ślizgowe mosiężne łozyska do tego mosiężne przekładnie i oczywiście metalowa obudowa i nie ma bata aby to zajechać , a co teraz ?? teraz z 1 firmy robi się ich pięć lub więcej np RYOBI -dragon,spro,pen,i kilka innych
Rozumiem że kołowrotki muszą się sprzedawać, jak też wędkarz musi je kupować.
Tylko, gdzie prawa konsumenta, i wolny rynek.
Podawanie nie prawdziwych informacji w celu uzyskania korzyści finansowych, jak i wprowadzenie innych w błąd jest Karalne!
Tak to już jest w każdej firmie produkującej kołowrotki bo nie możliwe jest by w kołowrotku za 200 zl było 6 i więcej łożysk.
gruby12345. Jest możliwe...
Jak też mowa jest o kołowrotku który miał mieć (zapewniano nas o tym): 3 uszczelnione łożyska stalowe.
A w rzeczywistości nie znalazłem w nim ani jednego takiego.
Sprawdzałeś w kabłąku? W mojej nowej Sashimie FD znajdują się tam właśnie dwa łożyska. O ile mnie nie myli pamięć jedno z nich było kryte (w rolce).
Łożyska kulkowe i oporowe jak również tuleje ślizgowe stosowane w kołowrotkach są bardzo tanie więc dziwię się że niektórzy producenci kołowrotków oszczędzają na nich. Niezależnie czy są to polskie, niemieckie czy japońskie łożyska ich cena nie przekracza kilku złotych w porywie do kilkunastu więc nawet w niedrogich kołowrotkach nie powinno być ala łożysk z taniego plastiku. No ale cóż plastik jest lekki, nie wymaga smarowania i jest odporny na wodę zatem ładują taki szrot to kołowrotków. Przecież nikt nie wymaga łożysk w pełni ceramicznych czy z polimerów bo to już inna bajka.
Sprawdzałeś w kabłąku? W mojej nowej Sashimie FD znajdują się tam właśnie dwa łożyska. O ile mnie nie myli pamięć jedno z nich było kryte (w rolce).
Sprawdziłem. Jeden czarny pierścień!
Tak kwieć wciskają kołowrotek za 150 zł, o wartości max 60 zł.
To ja do swoich nie będę zaglądał do środka bo w opisie było że łożyska kulkowe .W takim przekonaniu pozostanę do czasu aż się coś nie skończy. Kołowrotki wszystkich znajomych smaruje mój teściu więc go nawet nie zapytam. Niewiedza to najlepsze lekarstwo na wątrobę. pozdrawiam
To ja do swoich nie będę zaglądał do środka bo w opisie było że łożyska kulkowe .W takim przekonaniu pozostanę do czasu aż się coś nie skończy. Kołowrotki wszystkich znajomych smaruje mój teściu więc go nawet nie zapytam. Niewiedza to najlepsze lekarstwo na wątrobę. pozdrawiam
To twój teściu, niech założy bloga i na nim opisuje co siedzi w tych kołowrotkach....
Oj będzie odwiedzany blog, jak i zmobilizuje to producentów sprzętu wędkarskiego do lojalności wobec swoich klientów.
A teściu przy tym troszkę zarobi.
Ja też może zacznę o takich pisać :-)
Zauważyłem prawidłowość... Łożyska kulkowe w doskonałej wiekszości przypadków są mniej trwałe, niż panewki. Tyle, że o panewki trzeba dbać - i to wystarczy.
Jeśli zaś chodzi o opory toczenia, cóż... myślę, że koledzy grubo przesadzają z narzekaniem.
Dam głowę, że prawie każdy z was, jeśli weźmie do ręki schludnie wykonany kołowrotek z zaklejonym logo firmy, nie pozna się na tym, czy i jakie ma on łożyska.
Inna sprawa, że im więcej łozysk kulkowych, tym bardziej awaryjna maszynka.
Pozdro.
Coś w tym jest, mam Abu z 1988r. na łożyskach ślizgowych i jest w lepszym stanie niż wiele nowszych konstrukcji.
Jest tak dlatego, że panewki łożysk były, są wykonywane z materiałów odpornych na ścieranie. Druga rzecz, to powierzchnia kontaktu osi z panewką, która zazwyczaj wynosi kilka milimetrów.
Mam w domu cheblarkę ( wyrówniarkę) do drewna. Maszyna waży około 400 kilo i ma ślizgowe łożyska. Pochodzi ona z roku 1956 i działa jak ta lala!
A w łożyskach kulkowych kontakt kulek z tulejami ( w tych rozmiarach jak w młynkach) to zaledwie 0,05 - 0,1 mm. Nie trzeba być profesorem, żeby sie domyślić, że choć właściwości toczne takie łozysko może i ma większe od panewki, ale luzy pojawią się szybciej, bo te same siły są przenoszone na bardzo małej powierzchni kontaktowej.
Dobrze nasmarowana panewka, to podstawa sukcesu. Opry toczenia są właściwie porównywalne z ł. kulkowym szczególne, że nie mamy tu do czynienia z jakimiś specjalnie duzymi obciążeniami, a i obroty są niskie.
Nie ma więc potrzeby stosowania łożysk kulkowych. To tylko marketing panowie.
A zabrudź takie kulkowe łożysko piaskiem.... kaplica! Za to do panewki piasek raczej nie wniknie.
Zauważyłem prawidłowość... Łożyska kulkowe w doskonałej wiekszości przypadków są mniej trwałe, niż panewki. Tyle, że o panewki trzeba dbać - i to wystarczy.
Jeśli zaś chodzi o opory toczenia, cóż... myślę, że koledzy grubo przesadzają z narzekaniem.
Dam głowę, że prawie każdy z was, jeśli weźmie do ręki schludnie wykonany kołowrotek z zaklejonym logo firmy, nie pozna się na tym, czy i jakie ma on łożyska.
Inna sprawa, że im więcej łozysk kulkowych, tym bardziej awaryjna maszynka.
Pozdro.
Kedzio, o jakich mówisz łożyskach ślizgowych?
Bo na pewno nie o tulejkach plastikowych. A mosiężnych, które tworzą łożyska samosmarze. A to już inna bajka. Pomijam że w kołowrotkach z łożyskami ślizgowymi, te tuleje mosiężne miały dużo większą płaszczyznę roboczą niż te pierścionki z plastiku.
Po drugie łożyska nie trą o części, tak więc ich nie zużywają. Zaś tuleje tak. W artykule (link poniżej) możesz sobie zobaczyć jak to wygląda po 2-3 miesiącach spiningowania, mimo smarowania
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,wymiana-tulei-w-kolowrotku,78291
A zaś łożyska, zadbane, zwłaszcza w kołowrotkach wędkarskich służą latami.
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,golden-2000-jw-wyzwanie-dla-producentow,81379
I widzisz, mnie logo firmy nie zmyliło, odrazu nie podobała mi się jego praca. Mimo lekkiej pracy było coś nie tak. Teraz już wiem.
Mogę dla porównania zrobić foty 2 zębatek.
1). 4 miesiące używania na tulei,
2). 10 lat na łożyskach.
Ale myślę że ta fota w pierwszym artykule mówi sama za siebie. Mimo kiepskiej jakości.
Jest tak dlatego, że panewki łożysk były, są wykonywane z materiałów odpornych na ścieranie. Druga rzecz, to powierzchnia kontaktu osi z panewką, która zazwyczaj wynosi kilka milimetrów.
Mam w domu cheblarkę ( wyrówniarkę) do drewna. Maszyna waży około 400 kilo i ma ślizgowe łożyska. Pochodzi ona z roku 1956 i działa jak ta lala!
A w łożyskach kulkowych kontakt kulek z tulejami ( w tych rozmiarach jak w młynkach) to zaledwie 0,05 - 0,1 mm. Nie trzeba być profesorem, żeby sie domyślić, że choć właściwości toczne takie łozysko może i ma większe od panewki, ale luzy pojawią się szybciej, bo te same siły są przenoszone na bardzo małej powierzchni kontaktowej.
Dobrze nasmarowana panewka, to podstawa sukcesu. Opry toczenia są właściwie porównywalne z ł. kulkowym szczególne, że nie mamy tu do czynienia z jakimiś specjalnie duzymi obciążeniami, a i obroty są niskie.
Nie ma więc potrzeby stosowania łożysk kulkowych. To tylko marketing panowie.
A zabrudź takie kulkowe łożysko piaskiem.... kaplica! Za to do panewki piasek raczej nie wniknie.
Jeśli łożyska są dobrane do warunków pracy:
- kierunek przenoszonych obciążeń - wielkość obciążenia- obroty- luzy- otoczenie (zapylenie/woda/ zanieczyszczenia itd)i są odpowiednio dobrane pasowania to łożyska będą pracowały wieki.Co do tulei ślizgowych nie wszystkie są bezsmarne i brak ich smarowania powoduje ich szybsze zużycie. Bezsmarne tuleje są najczęściej z mosiądzu/ brązu z ogniskami grafitu. Ale większość powinno się smarować okresowo. W przypadku dużych tulei ślizgowych są nawet kanały doprowadzające środek smarny do pow. styku tulei z wałkiem.Mam w domu cheblarkę ( wyrówniarkę) do drewna. Maszyna waży około 400 kilo i ma ślizgowe łożyska. Pochodzi ona z roku 1956 i działa jak ta lala!
Poniekąd jestem mechanikiem z wykształcenia i z zawodu i nie widziałem skrzyni przekładniowej z łożyskami ślizgowymi. W cheblarkach były i są czesto stosowane łożyska tzw ""igiełkowe zetki"" wyglądem z zewntątrz przypominające ślizgowe. Rozbierzesz to się przekonasz ! Wyższość łożysk ślizgowych czyli panewek jest w sytuacjach komory korbowej silnika z pompą oleju tworzącą film olejowy. Występują również przy ręcznych maszynkach do mięsa z powodu braku obciążenia i wysokich obrotów . Ale co ja mogę wiedzieć przecież absolwenci wydziału goooooogle mają juz doktoraty. Świat stawiają na głowie bo jej nie używają. A poszli wy na ryby.
pozdrawiam
Zauważyłem prawidłowość... Łożyska kulkowe w doskonałej wiekszości przypadków są mniej trwałe, niż panewki. Tyle, że o panewki trzeba dbać - i to wystarczy.
Jeśli zaś chodzi o opory toczenia, cóż... myślę, że koledzy grubo przesadzają z narzekaniem.
Dam głowę, że prawie każdy z was, jeśli weźmie do ręki schludnie wykonany kołowrotek z zaklejonym logo firmy, nie pozna się na tym, czy i jakie ma on łożyska.
Inna sprawa, że im więcej łozysk kulkowych, tym bardziej awaryjna maszynka.
Pozdro.
Nie jest to prawda co piszesz... Wszystko zalezy od zdanej niezawodnosci lozyska w tym kulkowego kulkowego. Dodatkowo dobiera sie lozyska do konkretnych zadan i lozysko ma wytrzymac X mlionow obrotow. Oczywiscie material ulega zmeczeniu (zuzywa sie) oczywiscie wolniej gdy korbka krecimy "na pusto" . Poprawniej byloby napisac, ze producenci celowo laduja lozyska o mniejszej trwalosci. Przyczyna jest wiadoma. Jednak to wedkarze napedzaja podaz chcac kolowrotkow z 73 lozyskami (mimo, ze wystarcza 3) za (do 200 zl) co czesto czytamy na forum. Gdyby spadlo zainteresowanie ryobi uan kenobi i innym szprot pasiak, a wzroslo zainteresowanie tym co trwale to oczywiscie z rynku zniknely by badziewia, a kolowrotki lepsze i drozsze staly by sie troche tansze ze wzgledu na prawa masowej produkcji ;) Producent taniej dostalby lozyska lepsze bo zamowilby ich wiecej i tak dalej i tak dalej. Prawda jest, z kolei, ze wiekszosc z nas nie ma zmyslu jasnowidzenia (no moze jesli chodzi o to gdzie ryba siedzi - z reguly lepiej bierze tam gdzie nas nie ma ;) i dopoki nie rozbierze kolowrotka to nie wie co jest w srodku. Pozostaje informacja od producenta, a na powyzszym przykladzie ta jest wybitnie klamliwa :( Pozostaje ubolewac... Pozdrawiam Tomasz
Zreszta tak mi sie wydaje tylko.. Fajnego teczaka zlowilem wczoraj ;) 56 cm i 5 funtow wagi :) Ale byla walka.... Wedunia cw. 2-14, a ten probowal uciec pod pomost co sie nagimnastykowalem, zeby go na podbierak naprowadzic i kija nie polamac... Nie wiem czy dobra decyzje podjalem aby hamulec zablokowac... Pomyslalem, ze jak bedzi mi plecionke wybieral to jeszcze ja omota wokol pali i tela z tego bedzie...
Zreszta tak mi sie tylko wydowo ;) Fajnego teczaka wczoraj zlapalem. 56 cm i 5 funtow wagi. Ale byla zacieta walka. Co sie nagimnastykowalem aby go wyprowadzic na podbierak, a ten zaczal mi uciekac pod pomost. Nie wiem czy dobra decyzje podjalem ale zablokowalem hamulec bo wymyslilem, ze mi jeszcze urwis plecionke oplata dookola "przesel" pomostu, a wtedy...
Pozdrawiam serdecznie
Tomasz
Zreszto tak mi sie ino wydowo...
Fajnego teczaka wczoraj zlapalem - 56cm i 5 funtow wagi. Ale walka byla - wedunia 2-14g, wygieta w parabole, aten urwis mi pod pomost ucieka jak tylko podbierak zobaczyl ;) Co sie nagimnastykowalem aby go z powrotem wyprowadzic. Z perspektywy czasu wydaje mi sie, ze podjalem sluszna decyzje o zablokowaniu hamulca, gdyz lobuz wybierajac plecionke moglby mi ja oplatac wokol "przesel" pomostu, a wtedy to dopiero byla by bieda ;) A tak bardzo dobra kolacja byla ;)
Pozdrawiam serdecznie
Tomasz
Dzizys... Jak tu sie publikuje zdjecia?
Oczywiście! Mam doktorat z gugla. To, ze po szkole o odpowiednim profilu przepracowałem jako tokarz 33 lata do tej pory, to nie ma znaczenia.
Kołowrotek wędkarski to nie jest kombajn zbozowy ani frezarka czy lokomotywa. Przy tak niskich obrotach łozysko kulkowe to zbędny gadżet.
PS: Tuleje z tworzyw nie są gorsze od metalowych jeśli uczciwie użyto odpowiednich materiałów. Dziś mamy tworzywa które przy tak małych obciążeniach są doskonałym materiałem na panewki.
Ale macie rację - jezdem człek daty starej -mnie, starego misia, nasztuczny miód się nie weźmie.
Howgh.
Każdy ma swoją rację. Moja jest mojsza i tyle.
PS: mam całą masę kołowrotków wyprodukowanych nawet 20 lat temu. Życzę powodzenia temu, kto bedzie mi chciał pokazać za 20 lat wypasionego kręcioła z 6-8 łożyskami tocznymi, który będzie w pełni sprawny.
Dziś kręcioły są obliczone na 3-4 sezony, a tylko nasza skłonność do fantazjowania powoduje, że chcemy, by nam słuzyły do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Z tym przemyśleniem was zostawiam i lecę kimać.
Pa.
Kedzio ma racje. Łożyska ślizgowe są w zupełności wystarczające, jak nie lepsze od łożysk kulkowych w niektórych rozwiązaniach. Głupota jest kierowanie się ilością łożyska kulkowych przy zakupie kolowrotka..... Kiedys kupiłem quicka do spina na 1 lozysku i pracował o wiele lepiej niż mikado, czy okuma na 5 łożysku.....!
Nigdy nie interesowałem się jakiej firmy kołowrotek kupuję. Wiem że jeden z nich na pewno ma łożysko kulkowe, bo kiedy skręcam żyłkę to słychać jak szumi a nazywa się chyba okuma.najlepszy mój kołowrotek to DAM, mam go kilkanaście lat ale czy ma łożyska kulkowe to nie wiem.
Oczywiście! Mam doktorat z gugla. To, ze po szkole o odpowiednim profilu przepracowałem jako tokarz 33 lata do tej pory, to nie ma znaczenia.
Kołowrotek wędkarski to nie jest kombajn zbozowy ani frezarka czy lokomotywa. Przy tak niskich obrotach łozysko kulkowe to zbędny gadżet.
PS: Tuleje z tworzyw nie są gorsze od metalowych jeśli uczciwie użyto odpowiednich materiałów. Dziś mamy tworzywa które przy tak małych obciążeniach są doskonałym materiałem na panewki.
Ale macie rację - jezdem człek daty starej -mnie, starego misia, nasztuczny miód się nie weźmie.
Howgh.
Każdy ma swoją rację. Moja jest mojsza i tyle.
O faktycznie używają super plastiku, samaru i wzmocnionego aluminium.
Równo zużyte części, tuleja i rdzeń zębatki po 4 miesiącach używania.
PS: mam całą masę kołowrotków wyprodukowanych nawet 20 lat temu. Życzę powodzenia temu, kto bedzie mi chciał pokazać za 20 lat wypasionego kręcioła z 6-8 łożyskami tocznymi, który będzie w pełni sprawny.
Dziś kręcioły są obliczone na 3-4 sezony, a tylko nasza skłonność do fantazjowania powoduje, że chcemy, by nam słuzyły do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Z tym przemyśleniem was zostawiam i lecę kimać.
Pa.
Kedzio, chciał bym żeby te obecnie proponowane kołowrotki wytrzymywały te 3-4 sezony. Maja w sobie tak wzmocnione aluminium, jak ja doktorat z fizyki kwantowej.
Chamstwo jest takie że wciskają nam jednorazówki w cenie dobrego produktu.
Co przeszedł ten kołowrotek nie wiem. Dostałem do naprawy kołowrotek od kolegi. Coś w nim mi zgrzytało...
Artek , koleżeńska rada . Twój aparat ostrzy około 30-40 cm za obiektami które fotografujesz , odsuń obiektyw o tą odległość i zdjęcia powinny wychodzić ci ostre .
Jezus Maria Arturze błagam cie!!!Naucz się robić ostre Zdjęcia bo na te twoje nieostre fotki nie idzie patrzeć .Znowu powiesz że lampa błyskowa prześwietliła zdjęcie???
Mówiłem ci ,włącz tryb "MAKRO"
A żeby było w temacie to powiem tylko tyle że jak widzę kołowrotek w katalogu (ładny,piękny,błyszczący) z 9 łożyskami który kosztuje 100 zł to mnie śmiech ogarnie.To jest taka sama ściema jak pisanie w opisie żyłki o wizji maksymalnej wagi ryby.
Nie wiem co jest lepsze łożysko kulkowe ,toczne,ślizgowe czy zwykła tulejka z Tarnamidu ,i nie obchodzi mnie to !Kołowrotek ma działać a jakie jest łożysko to nie jest najważniejsze.
Zresztą moim zdaniem dobre łożysko kosztuje,więc dobrego łożyska do kołowrotka za 20 zł nie wsadzą bo się nie opłacaZrozumcie że koszt wyprodukowania w Chinach to 1/5 ceny (a często i mniej) kołowrotek który kupujemy w detalu za 100 zł kosztuje w rzeczywistości 20 zł.Do kosztów produkcji trzeba doliczyć marże dystrybutora ,firmy,cła ,10 hurtowni ,sklepu,podatków itd
Ps miałem kiedyś (kupiony dobre 20 lat tremu) kołowrotek Balzera ,model "scope" był to chyba kołowrotek bezłożyskowy.Chodził lekko jak "masełko" niestety przepadł gdzieś albo go pożyczyłem i nie wrócił,a szkoda.
Dziś kręcioły są obliczone na 3-4 sezony, a tylko nasza skłonność do fantazjowania powoduje, że chcemy, by nam słuzyły do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Z tym przemyśleniem was zostawiam i lecę kimać.
Pa.
Liczymy na cud, a tu pal licho popsuło się. Pora się obudzić ze snu.
Artur - ja bym się wstydził wstawiać takie zdjęcie.
ps: Ty nie masz za grosz wstydu.
Zapomnieliśmy o rozwoju marketingowym, handlu rynkowym, masówce...
Kiedy zaczynałem ponowną przygodę z wędkarstwem, miałem do wyboru niewiele kręciołów.
Kupiłem na początek kilka takich z dolnej półki!!!
I co? Dziś 2/3 z tych młynków działa jak trzeba. 1/3 poszła na szrot.
A pasjonaci lubujacy się w łozyskach tocznych, w dzisiejszych czasach, mają może połowę sukcesu!
Kołowrotek do spina - jeszcze się zgodzę, bo to jest werk uzywany bardzo intensywnie! Ale młynki do gruntu, spławika, to chyba nie potrzebują kulek i innych cudów.
Jakość łożysk ma ogromne znaczenie, ale produkcja została podporządkowana bardziej bezoporowemu działaniu, niż żywotnośći.
Sam dorabiałem panewki do kręciołów które posiadam. Zastosowałem brąz i stal chromową. Dziś mam młynki stare po 20 lat, które działają jak bajka! Bywało, że rolki kabłąka się przecinały, ale dorobiłem swoje i są super!
Magikom, którzy twierdzą, że ręka im się męczy przy kręćkach z tulejami, mogę powiedziec tylko, że przeginają na maksa.
He, he, znalazłem te łożyska...
Co fakt nie są uszczelnione ale są...
A teraz pytanko do Kedzia.
Powiedz czemu producent daje łożyska kulkowe w miejscu gdzie one nie mają zbytniego zastosowania? Na rdzeniu od szpuli, przecież on się posuwa na nie obrecja? Tam wystarczyła by tulejka mosiężna.
I czemu nie dał takiego łożyska na głównej "Napędowej" zębatce. Przecież robią ją z aluminium które mimo chodem łatwo się wyciera na plastikowej tulei?
He, he, znalazłem te łożyska...
Co fakt nie są uszczelnione ale są...
A teraz pytanko do Kedzia.
Powiedz czemu producent daje łożyska kulkowe w miejscu gdzie one nie mają zbytniego zastosowania? Na rdzeniu od szpuli, przecież on się posuwa na nie obrecja? Tam wystarczyła by tulejka mosiężna.
I czemu nie dał takiego łożyska na głównej "Napędowej" zębatce. Przecież robią ją z aluminium które mimo chodem łatwo się wyciera na plastikowej tulei?
Nie kedzio ale chetnie skomentuje ;) 1. Kto szuka ten znajdzie 2. Moze producent zostal dotkniety tajemnicza choroba z Filipin mial napias 3 lozyska gleboko ukryte zamiast uszczelnione ale autokorekta edytora tekstu... 3. Rozwiazanie techniczne w firmie (a ta im wieksza tym z tym gorzej) przechodzi swoista de-ewolucje - pomysl z reguly genialny; dizajn super i poprawny, a potem zostaje spaprany przez oszolomow korporacyjnych, ktorzy w zyciu nie wedkowali np. ekonomista tudziez inny finansowe analityk powie, ze jesli lozyska beda kwadratowe to kolowrotek bedzie tanszy w produkcji, prezes na zebraniu powie, ze szpula ma byc trojkatna bo taka mial wizje, a poza tym trojkatne szpule to jest cos , a firma partner robi tanio elementy trojkatne a my nie chcemy popsuc partnerstwa. Na koncu ten stek bzdur laduje na biurku inzyniera, ktory wiedzac, ze to stek bzdur stara sie zminimalizowac poziom idiotyzmu w swoim projekcie i spelnic sprzeczne niejednokrotnie wymagania - wszystko oczywiscie na wczoraj i zerowym budzecie projektu ;) Na koniec prezes dostaje podwyzke (za uratowanie miliardowego projektu i poszerzenie zwiazku z firma Trojkat), a inzynier zjebke za to, ze taki niezaradny i wymagal jego projekt tylu poprawek od wysoce zajetych ludzi ;)Ponadto okazalo sie, ze trzeba bylo nakladem 2 miliardow zmienic trojkatne szpule z powrotem na okragle bo trojkatne sie nie sprzedawaly tak dobrze :D P.S. Jestem inzynierem ;)
Jak już wcześniej pisałem, panewka może być trwała przy tak niewielkich obciążeniach i obrotach jak w naszych popularnych kręciołkach. Tyle tylko, że producent musi uczciwie stosować materiały z których sie je wykonuje. Tworzywa sztuczne latają w kosmos i nikt nie myśli o łożyskach kulkowych.
Odpowiedź zatem panie Artur jest prosta:
Szanująca się firma z dobrym logo szuka taniego wykonawcy. Wreszcie znajduje. Zazwyczaj są to tajemniczej proweniencji firmy na antypodach, gdzie z gównolitu małe dzieci produkują podzespoły młynków. To jest wytłumaczenie twoich Arturze rozterek.
Jeśli rzeczywiście na wałku przesuwnym zastosowano łozyska kulkowe, to powiem szczerze, że ktoś w tej firmie ma skopany beret. Jednak w tej materii nie mozna mieć najmniejszych pretensji do Kedzia, bo Kedzio nie projektował tego "czegoś". Kedzio tylko dywaguje nad sprawą jakości i celowości zastosowań łożysk danego rodzaju.
Przykładem jakże miłym i dosadnym oraz uzasadnionym niech będzie dla ciebie kołowrotek z mojej kolekcji Shakespeare President II 2860 pochodzący z lat 70-tych.
Konstrukcja zwarta, metalowe części całości urządzenia, dokładność wykonania, dobrane odpowiednio przełożenie i przede wszystkim ZERO JAKICH KOLWIEK ŁOZYSK KULKOWYCH!
Młynek ten jest non stop w użyciu! Od bodaj 74 roku!
Dzisiejsze Shimano, czy inne Abu mają sie do tej maszynki jak ołów do tytanu. Życzę powodzenia. Żaden z nowoczesnych kręciołów nie podoła takiemu testowi!
Weźmy następny mój okaz, czyli kołowrotek Abu Garcia 507. To dopiero majstersztyk! Używany z małymi przerwami juz przez mojego niezyjącego wuja i przeze mnie. Tego dzisiejsze wyroby nie wytrzymają!
Więc darujcie sobie uszczypliwe uwagi na temat tego, czy mam doktorat z Googla, bo swoje widziałem, mam swoje doświadczenie zawodowe i wedkarskie poniekąd, bo jakimś specem wielkim nie jestem, ale cos tam jednak w życiu przeszedłem.
No i dalej twierdzę, że te wszystkie cuda współczesności to bardziej marketing i ogłupianie zapaleńców, niz uczciwe dążenie do doskonałości.
Howgh.
Jeśli rzeczywiście na wałku przesuwnym zastosowano łozyska kulkowe, to powiem szczerze, że ktoś w tej firmie ma skopany beret. Jednak w tej materii nie mozna mieć najmniejszych pretensji do Kedzia, bo Kedzio nie projektował tego "czegoś". Kedzio tylko dywaguje nad sprawą jakości i celowości zastosowań łożysk danego rodzaju.
Rozwiazanie techniczne w firmie (a ta im wieksza tym z tym gorzej) przechodzi swoista de-ewolucje - pomysl z reguly genialny; dizajn super i poprawny, a potem zostaje spaprany przez oszolomow korporacyjnych, ktorzy w zyciu nie wedkowal
Jak Kedzio sam zauważyłeś, dzisiejsze wyroby nie mogą być wieczne....
Łożysko kulkowe jest? Jest.
Lepiej brzmi w danych technicznych? Tak.
I teraz najlepsze.
Czy te łożysko długo wytrzyma? Nie bo działają na nie siły które nie powinny działać.
Tak wiedz technolog/inżynier, spełnił zadanie.
W tym kręciole znalazłem jeszcze kilka słabych punktów, bardzo słabych. Porostu to nie jest kołowrotek na duże rybki. Mimo swego rozmiaru, co by sugerował inaczej.
Boże, jak to dobrze, że kupując kołowrotek nie czytam o ilości łożysk! Biorę do ręki, pokręcę, poklapie kabłakiem, zdejmę szpulę, powącham, pomacam, zapytam o cenę i kupuję, albo nie kupuję.
I nie muszę potem na forum zapodawać dziwnych tematów typu : jaki kołowrotek do spina takiego a takiego... Jest tego pełno. Nie kumam takich pytań.
I nie muszę potem na forum zapodawać dziwnych tematów typu : jaki kołowrotek do spina takiego a takiego... Jest tego pełno. Nie kumam takich pytań.
A czemu twierdzisz że głupi temat.
Przecież nie każdy się nadaje, mimo że opis mówi że tak.
Ja doszedłem do jednego wniosku.
Jeśli szukać kołowrotka do spina, to koniecznie co najmniej z 5-6 łożyskami. Wtedy powinny być łożyska z obu stron zębatki napędowej. Zamiast plastikowych tulejek.
Jak to sprawdzić?
Demontujemy korbkę i zaglądamy w otwór. Tam będzie widać czy siedzi tam łożysko, czy tuleja.
No i lepiej by miał z tyłu hamulec bezpieczeństwa. Wtedy rdzeń jest dużo stabilniej osadzony, jak i praktyczniejszy w obsłudze. 2 szpule automatycznie wymieniane itd.
Ja nie o łożyskach ;-)Artur przedni hamulec jest dokładniejszy.A poza tym - powiem jak część Kolegów. Mam jakiś kołowrotek Cormorana już chyba pełnoletni. No i kurcze działa. Mam drugi z wolnym biegiem Cormorana. Też działa i też pewnie już pełnoletni.Jakie mają łożyska - ano nie wiem bo nawet nie raczyłem zajrzeć do środka. Sądzę, że nie są to łożyska kulkowe.
JK
Ja nie o łożyskach ;-)Artur przedni hamulec jest dokładniejszy.A poza tym - powiem jak część Kolegów. Mam jakiś kołowrotek Cormorana już chyba pełnoletni. No i kurcze działa. Mam drugi z wolnym biegiem Cormorana. Też działa i też pewnie już pełnoletni.Jakie mają łożyska - ano nie wiem bo nawet nie raczyłem zajrzeć do środka. Sądzę, że nie są to łożyska kulkowe.
JK
Ja mam kołowrotki prawie pełnoletnie i z łożyskami kulkowymi. Wiem bo zaglądałem.
Nie wiem czy jest dokładniejszy przedni hamulec, Bo jeden i drugi jest identycznie skonstruowany. Różnią się tym, że jeden jest umieszczony w szpuli, drugi w pokrętle z tyłu kołowrotka. Ta sama budowa, podkładki i okładziny cierne. Wszytko zależy jaki materiał i jak dokładnie to zostało wykonane.
A różnica jest taka że rdzeń przechodzi przez cały korpus i jest osadzony w tym hamulcu z tyłu. Tak więc ma lepiej usytuowane punkty podparcia.
Jezus Maria Arturze błagam cie!!!Naucz się robić ostre Zdjęcia bo na te twoje nieostre fotki nie idzie patrzeć .Znowu powiesz że lampa błyskowa prześwietliła zdjęcie???
Mówiłem ci ,włącz tryb "MAKRO"
A żeby było w temacie to powiem tylko tyle że jak widzę kołowrotek w katalogu (ładny,piękny,błyszczący) z 9 łożyskami który kosztuje 100 zł to mnie śmiech ogarnie.To jest taka sama ściema jak pisanie w opisie żyłki o wizji maksymalnej wagi ryby.
Nie wiem co jest lepsze łożysko kulkowe ,toczne,ślizgowe czy zwykła tulejka z Tarnamidu ,i nie obchodzi mnie to !Kołowrotek ma działać a jakie jest łożysko to nie jest najważniejsze.
Zresztą moim zdaniem dobre łożysko kosztuje,więc dobrego łożyska do kołowrotka za 20 zł nie wsadzą bo się nie opłacaZrozumcie że koszt wyprodukowania w Chinach to 1/5 ceny (a często i mniej) kołowrotek który kupujemy w detalu za 100 zł kosztuje w rzeczywistości 20 zł.Do kosztów produkcji trzeba doliczyć marże dystrybutora ,firmy,cła ,10 hurtowni ,sklepu,podatków itd
Ps miałem kiedyś (kupiony dobre 20 lat tremu) kołowrotek Balzera ,model "scope" był to chyba kołowrotek bezłożyskowy.Chodził lekko jak "masełko" niestety przepadł gdzieś albo go pożyczyłem i nie wrócił,a szkoda.
Chyba mieliśmy ten sam młynek(data zakupu zbliżona).. Balzer Scooper, taki czarny z przednim hamulcem i chyba nadruk na szpuli miał czerwony. Rozkręcałem go wiele razy, na rotorze było łożysko ślizgowe(prawdopodobnie mosiądz), a korbka podparta była tulejkami z jakiegoś tworzywa. Po kilku sezonach ciężkiej pracy wyrobiła się oś podpierająca "główną" zębatkę i zaczęło przeskakiwać pod obciążeniem. Młynek pracował przy spławiku, gruntówce węgorzowej, spinningu i żywcówce. O ilości wyholowanych ryb i rozmaitości gatunków nawet nie piszę, bo dla wielu ludzi będzie to abstrakcja.
Nie wiem czy jest dokładniejszy przedni hamulec, Bo jeden i drugi jest identycznie skonstruowany. Różnią się tym, że jeden jest umieszczony w szpuli, drugi w pokrętle z tyłu kołowrotka. Ta sama budowa, podkładki i okładziny cierne. Wszytko zależy jaki materiał i jak dokładnie to zostało wykonane.
A różnica jest taka że rdzeń przechodzi przez cały korpus i jest osadzony w tym hamulcu z tyłu. Tak więc ma lepiej usytuowane punkty podparcia.
Tylko że ten tylni hamulec ma czasem i kilkukrotnie mniejszą powierzchnię cierną tarcz. Zatem aby osiągnąć identyczną moc hamulca owe tarcze muszą być ściskane mocniej przez co rośnie ich zużycie. Przez co, w perspektywie dłuższego czasu, precyzja tylnego hamulca jest dużo mniejsza. Szybciej dochodzi do niszczenia tarcz, przegrzewania ich a to prowadzi do braku płynnego startu. Czyli zakleszczania hamulca.
I na koniec dodam. Najlepsze, najdroższe i najbardziej odpracowane kołowrotki mają przedni hamulec co jak widać na powyższym akapicie nie jest przypadkiem, prawda?