Szkoda Tomasz,że te wszystkie głowatki co były wpuszczone u nas poszły z wielką wodą doWas,ale nic to łowimy w końcu na tej samej rzece.Może kiedyś połowimy wspólnie z kol.Łukaszem,który może wreszcie przybędzie w te rejony gdzie nie tylko rzeki są piękne ale też plenery...
Szkoda Tomasz,że te wszystkie głowatki co były wpuszczone u nas poszły z wielką wodą doWas,ale nic to łowimy w końcu na tej samej rzece.Może kiedyś połowimy wspólnie z kol.Łukaszem,który może wreszcie przybędzie w te rejony gdzie nie tylko rzeki są piękne ale też plenery...
Tylko jest to najgorsze że u nas też jej nie ma czy czasem gdzieś dalej nie spłynęła.
Jakby ktos u nas w okolicy złowił głowatkę to by było głośno a tak praktycznie od sierpnia cały czas jestem na Wisłoce i nic same cert, świnki, jazie, płocie, karpie, klenie, sandacze, szczupaki, jazgarze i kiełbie hehehehe miętusy, sumy, wielkie brzaniska, złote bolenie 80cm z tego roku ale o gławatkach cicho sza.
w tym roku nie takie do metra łowili sam na własne oczy widziałem pare sumów jak goniło ryby takie ponad 150cm a na ujściu widziałem blisko 2metrowe w tamtym roku połowili coś ponad metrowe sumy te większe jakieś takie nie są chętne do współpracy z wędkarzami na Wisłoce może to przez te wody tegoroczne. Będziemy widzieć w następnym sezonie.
Co kolego masz na myśli pisząc większego? Czyżby takiego? U mnie wisłoka jest bardziej pstrągowa jak wiesz co mam na myśli,ale jak u Was można złowic przez połowę takiego to musimy sie w nowym roku zgadac.
Latem myślę wydębić z tydzień urlopu i na "ojcowiznę" zaglądnąć. Pasuje wreszcie jakiegoś konkretnego wąsa wyjąć z Wisły, bo w Mazowieckim to ten rok był słaby, oj, słaby... Za to mam nadzieję odrobić za rok z nawiązką...
Na zbiornikach troszeczkę sumów ładnych połowili w tym roku oraz na ciepłym kanale padł taki 25kg sumek.
Zbiorniki to Poręby co jednak nadal trwa walka o porozumienie z nowymi właścicielami oraz chyba ze dwa sumy padły na Otałęży. Na rzekach było kiepsko może to właśnie z winy wysokich wód które nawiedzały okresowo co miesiąc.
Mam fajne miejsce na Wisłoce, to znaczy nie wiem jak wygląda teraz, ale latem to konkretne szafy tam siały popłoch w wodzie. Nocą to jakby ktoś fortepiany z piątego piętra do wody wrzucał... Piękne sumy tam są, tylko ciężko się do nich dobrać...
Mam fajne miejsce na Wisłoce, to znaczy nie wiem jak wygląda teraz, ale latem to konkretne szafy tam siały popłoch w wodzie. Nocą to jakby ktoś fortepiany z piątego piętra do wody wrzucał... Piękne sumy tam są, tylko ciężko się do nich dobrać...
To szykuj urlop tak koło lipca heheheh. Coś poradzimy.
Mam szczery zamiar tak zrobić;) W końcu coś konkretnego by się przydało, bo tutaj to słabizna jak cholera, przełowiona Wisła do spodu. Z rzadka można trafić szczupaka, chociaż sporo ładnych okoni udało się złowić... No i klenie są, ale kapryśne cholery...
Wez poprawke kolego na tegoroczne powodzie,sam sie przekonałem o tym ,że tam gdzie był dołek teraz go niema za to pojawił się gdzie indziej.Wszystkie odcinki trzeba poznawac od nowa.
Mam tego świadomość, dlatego kilka postów wyżej napisałem że nie wiem jak teraz... Ale wystarczy jedna, dwie nocki rekonesansu ze spinem i już usłyszymy gdzie baryły żerują... Potem to już tylko szczęścia, cierpliwości i mocnego sprzętu trzeba...
Ciekawe;) Napisz no Tomku gdzie taka radość;) Bo zobaczę czy może przez Wisłokę na siebie nie patrzyliśmy przypadkowo;)
Nie zrozumieliśmy się. Mówię że wiem gdzie są już te dołki po tych wodach bo faktycznie Wisłoka troszeczkę się zmieniła w jednym miesjcu zrobiła się wąską jak kanał i głęboka pozrywane brzegi że ho ho no i jakby jej stan był większy niż zawsze nie spada poniżej 185, a wręcz utrzymuję się przy 200 cały czas. Wisłok w tym roku poznawałem zresztą po wodach jakby od nowa bo przed wodami jak byłem na fajnych miejscach to po wodach poznikały. Lecz powstały bardziej fajniejsze hehehe.
Oby nie było w lipcu 2011 jak w lipcu 2010 bo znowu tylko zbiorniki zostaną... Może trochę odpuści sobie już z tymi powodziami, bo mnie, i jak przypuszczam nie tylko mnie, ten rok zjadł masę nerwów i pewnie kilka lat życia...
Oby nie było w lipcu 2011 jak w lipcu 2010 bo znowu tylko zbiorniki zostaną... Może trochę odpuści sobie już z tymi powodziami, bo mnie, i jak przypuszczam nie tylko mnie, ten rok zjadł masę nerwów i pewnie kilka lat życia...
dasz radę:):):)
No jeszcze by pasowało zwiedzić stare Wiślisko w Glinach bo tam zębate siedzą, a na Wiśle w Otałęży byłem 2 razy i to z marnym skutkiem
Siedzą, dopóki Czapla sezonu nie rozpocznie. Ten stary kacap kłusuje na umór, i ma wszystkich, włącznie (a nawet na czele) z PSR w du... Na niego nie ma lekarstwa. Ale może nie wszystko wyłowi. Z resztą, w Glinach W to co trzeci dom to kłusole, szkoda nerwów...
Tomek, a ilu jest strażników państwowych na etacie do kontroli tego rejonu? Nie orientujesz się może? Ja przez te kilkanaście lat miałem kontakt ze strażą raptem trzy razy. Trochę mało, a zdarzało mi się być codziennie nad wodą.
To fakt mało było tego. Lecz do jasnej ciasnej przecież mamy obwód rybacki nr 5 na Wisłoce więc powinno ich być w pieron. Przecież Wisłoka do ujścia jest Rzeszowska Wisła od ujścia Wisłoki Tarnobrzeg,a do ujścia Wisłoki Tarnowa, po drugiej stronie jeszcze kogoś innego hahahah
Czy to kurna czasem nie jest dziwne że zamiast przytulić się na dobranoc do dwudziestoletnich, jędrnych piersi, wolę siedzieć i produkować się nad klawiaturą??? Kurna, źle ze mną... Ćwierć wieku a seks już mnie nudzi... Chyba na jakąś terapię muszę iść...
CześćPolemizowałbym nad tą kazeiną. Zwykłe gdybanie i tyle.Raczej jest skutek wrzucania do wody chleba, ziemniaków i czego jeszcze popadnie.Na Oczkiem w Zegrzu karpiarza nie widziałem bodaj z dwa tygodnie a woda i tak kwitnie.Zjawisko kwitnienia glonów jest jak pamiętam od zawsze i występuje także na Zalewie Zegrzyńskim pomimo, że to duży zbiornik przepływowy a karpiarzy to ja tam nie widuję.Od razu dodam, że złowienie tu karpia jest naprawdę bardzo rzadkim przypadkiem. Połowiany jest raczej sporadycznie niejako przy okazji leszczy.JK
Janusz wiesz że ja nikogo nie szczypie, ale bądźmy szczerzy kiedyś do tego musiało dojść i to nie pierwszy zbiornik stosunkowo mały lecz presja ogromna. Ryby wszystkiego nie przeżrą.
Plytki staw areal nie duzy i przy wysokich teperaturach kwitnienie wody sie odbywa przy malej ilosci tlenu w wodzie. Trawy intensywnie w tej chwili kwitna i przy wietrznej pogodzie na wodzie pozostaje bialy nalot. Można i w ten sposób takie zjawisko wytlumaczyc ,sadze ze niepotrzebna jest panika ze to wina wedkarzy nadmiernie necacych ?
Eutrofizacja wód to naturalny proces . Jeziora zarastają , tworzy się mięsiste torfowisko - naturalna kolej rzeczy . Jednak to co dokonałoby się w ciągu XX a nawet XXX lat , w wyniku działań ludzkich - dokonuje się w ciągu lat XX lub X . Pierwszym winowajca , który Klug , nadział się na mój wywód jest przemysł i komunalna gospodarka człowieka . Do rzek i jezior odprowadza się oczyszczone ścieki , które nadal zawierają dużą ilość fosforanów i azotanów. Często spotyka się burzowce i omijki zrzucające czyste ścieki (!) do rzek , które nie utraciły jeszcze wszystek zdolności samooczyszczania się . Tak jest np : na Wiśle w Warszawie , Krakowie i innych metropoliach : przytulnych , wygracowanych i pozornie wypucowanych targowiskach próżności . Rzeka to wszystko homogenizuje , zbija w sino -burą pianę ,ale cóż z tego ? Kolejna kwestia z tego działu to : nawozy spływające z pól ( podczas jesiennego i wiosennego etapu przemian zachodzących w przyrodzie ). Nawozy działają na rośliny wyższe , jak i na te niedoskonałe - niczym ... nawóz. Fosforany pochodzące z detergentów ,służących biwakowiczom do kąpieli - działają też jak nawóz , zmiękczający w dodatku wodę - sprawiając tym samym ,że woda staje się narażona na nadmiar promieniowania słonecznego ( fotosynteza i cykl Calvina u roślin - sprawia ,że taka ekspozycja powoduje zarastanie wód ). Olejki do opalania szkodzą narybkowi ... Gnojowica służąca do nawożenia pól - dostaje się do wód gruntowych , następnie przenika do wód powierzchniowych a wchodząc z nią w reakcje - tworzy półprodukty do syntezy kwasu azotowego . Woda paruje a później ludzie dziwują się: skąd kwaśne deszcze , skąd woda zmienia stan kwasowości a ryby giną z niedostatku węglanów i związków o charakterze zasadowym ... Wody są zakwaszane w ten sposób : wszędzie , gdzie są duże chlewnie bezściółkowe ... Większość wód jest mocno zeutrofizowana ( przeżyźniona , politroficzna , o nadmiernej podaży substancji odżywczych . Tymczasem każdy gruntowiec i spławikowiec - polujący na okazy - nie pójdzie nad wodę z garścią pszenicy w kieszeni bądź grochem zawiniętym w lnianą szmatkę , tylko nęci i to nęci często bardzo obficie - najzwyczajniej szkodząc ustrojowi danego akwenu czy cieku. Przetrzebienie drapieżników I rzędu :szczupaka , sandacza a nawet węgorza doprowadziło w Polsce do katastrofy na skalę niewyobrażalną . Brak lub niskie pogłowie tych ryb , to brak selekcji karpiowatych . Karpiowate nie niepokojone mnożą się bez żadnych ograniczeń , karleją a ich pokarm to zooplankton , który wyżerają w ogromnych ilościach . Zooplankton żywi się fitoplanktonem - tylko kto ma zżerać glony , gdy nie ma zooplanktonu ? Jezioro więc zaczyna zarastać dywanem roślin , pojawiają się kormorany , które zjadają tę drobnicę a ludzie wtenczas - dostają ataku wściekłości jakoby (cytuję ) : "Wstrętny kormoran wyjadał ICH ryby . Ich ryby , które nie są jednak ich własnością i te same , których nie ma już od dawna . Jak mogą być ryby , kiedy zapadły się poszczególne ogniwa łączące istoty małe i duże - w jeden pokarmowy łańcuch ? Nie ma ich : znalazły się w czarnej dziurze , rozpierzchły się jak materia międzygwiezdna , zapadły się niczym gwiazda neutronowa w pulsar .
Zarybienia , ten temat " lubię " najbardziej : w latach 60 ubiegłego wieku pojawiła się w Polsce ryba azjatycka - amur . Ryba ta miała rozwiązać problem zarastania wód , gdyż nie rozumiano wówczas ( tak jak i zresztą dzisiaj ) , czym tak naprawdę jest eutrofizacja i co jest jej wydatnym , głównym akceleratorem . A jest nim działalność ludzka . A na dodatek nigdy nie miano pomysłu , by skorygować swoje błędy - tylko jak zwykle poszło się na łatwiznę. Niestety szybko okazało się ,że to "azjatyckie , rybie SOS" - płynące na ratunek polskim wodom zarastającym glonami i roślinami naczyniowymi , nie tyle ,że nie spełniło pokładanych w nim nadziei ,ale i również mocno przyspieszyło cały ten zgubny proces. Zarybienia karpiem i amurem - rybami obcego pochodzenia , które w
naturalnych warunkach - nie odbywają w Polsce tarła - jest złe i nosi
cechy gospodarki rabunkowej. Karp jest rybą , która nie jest w stanie
żyć w wodach samodzielnie. Wpuszczanie tej ryby do wód naturalnych
Polski jest co najmniej nielegalne a nawet stanowi przestępstwo .Jest
to nic innego jak tylko przekładanie modelu stawowego na naturalne
jezioro - czyli obsadzając wody materiałem zarybieniowym - tworzy się
tzw AREAŁ a nie populację ryb . W przypadku karpia czy amura - nie ma
mowy o żadnej populacji , bo podstawą tejże , jest ROZRÓD , TARŁO ,
PRZEKAZYWANIE GENÓW - czy to rozumiecie ? A gdzie karp czy tym bardziej
amur - rozmnaża się w Polsce w naturze ? NIGDZIE ! Jeśli chodzi o karpia
to jest to ryba rzeczna , gdyż zachowała cechy fenotypowe RYBY RZECZNEJ
, swego dzikiego azjatyckiego przodka - sazana .Dlatego rozród karpia
, ( który w polskich warunkach
naturalnych - jest nierealny ) , przeprowadza się sztucznie , od
początku do końca pod kontrolą człowieka . Tarło odbywa się w specjalnie
przygotowanych do tego celu , płytkich , nagrzanych stawach -
wyściełanych trawą - co imituje tereny zalewowe rzek. Karp to ryba
obcego pochodzenia , rzeczna - a więc swoim zachowaniem i bytnością
wywołuje w polskich wodach ogromne szkody ! Mały wtręt czy nieledwie dygresja nie zaszkodziła temu wywodowi. NAOLIWIAM ZATEM MASZYNKĘ I JEDZIEMY DALEJ W PODRÓŻ PO HISTORII DEGRADACJI WÓD . Karp a także amur : 1): Przyspiesza
eutrofizację wód , zamulanie i zmętnienie wody - tak mechanicznie
poprzez ruchy w wodzie , jak i poprzez wydalanie dużych ilości odchodów
użyźniających wodę (działają one - jak surowe ścieki komunalne , gdyż końcowym produktem przemiany materii ryb - jest produkt azotowy czyli amoniak ! ). Sole mineralne pochodzące z odchodów ryb oraz z pokładów odkrytych przez ryjące w mule ryby : użyźniają wodę . Warstwa przypowierzchniowa zarasta glonami , woda staje się ciemna , rośliny podwodne nie mając dostępu do światła słonecznego (nie mogąc przeprowadzić fotosyntezy ) , gniją - odtleniając dno. Ciemna , mętna barwa wody - skupia promienie słoneczne (tak jak czerń ) i woda zarasta jeszcze mocniej ,ale tylko w górnych partiach , bo łąki podwodne gniją - z braku Słońca! 2):
Karp wyżera ikrę , niszczy gatunki chronione małży (szczeżuja ) - zjadając
je , jak i zmieniając warunki ekologiczne wody ( zamulenie ) , zjada
żywiki raka szlachetnego i błotnego ( gatunki chronione ). 3):
Zarówno karp jak i amur - niszczą roślinność podwodną - karp czyni to w
dwojaki sposób : jego bytność powoduje zmętnienie wody ( woda się
użyźnia wydalanymi odchodami tych ryb i mętnieje , ciemny kolor wody
skupia światło słoneczne w wyniku czego mnoży się przy powierzchni
fitoplankton - blokując dostęp do światła słonecznego tzw łąkom
podwodnym, które w wyniku odcięcia światła i braku promieni słonecznych -
gniją , odtleniając dno !) Druga kwestia niszczenia roślin przez karpia
, wiąże się z jego gwałtownym ryciem dna - co "spulchnia "niejako
pokłady denne - przez co rośliny nie są w stanie rosnąć stabilnie) 4
): Karp ryjąc w dnie - odkrywa spod zmineralizowanej warstwy mułu -
substancje biogenne ( użyźniające wodę ) - przez co ponownie wprowadza
je w obrót i woda mętnieje jeszcze bardziej ... 5 ) Amur , nie
rozmnaża się w Polsce w żaden inny sposób niż sztucznie ( często stosuje
się pobudzenie hormonalne wyciągiem z przysadki mózgowej odwodnionej w
acetonie oraz tzw izotocyną i wazotocyną - hormonami owulacyjnymi ryb )
. Jest to ryba azjatycka i wybitnie szkodliwa dla ekosystemu wodnego.
Został wprowadzony do wód Polski w latach 60" ubiegłego wieku - w celu
ograniczenia rozwoju roślinności . Nie spełnił pokładanych w nim nadziei
a wręcz przeciwnie : przyspiesza starzenie się wód, gdyż ma dość krótki
przewód pokarmowy , brak żołądka - przez co wydala wod wody ogromne
ilości odchodów czyli substancji użyźniających , powodujących
eutrofizację . Skutek obecności amura w wielu miejscach w Polsce - to
zniszczenie roślinności (często objętej ochroną ) , degradacja jezior
lobeliowych (jeśli ktoś tutaj w ogóle wie , o czym piszę ) ,
przyspieszenie eutrofizacji wód na skutek zmiany fizykochemicznych wody
oraz niszczenie tarlisk ryb krajowych !
1): Wypiera inne ryby :zjadając ich ikrę i niszcząc
tarliska . Woda staje się mętna - rośliny podwodne gniją - odtleniając
dno . Przyducha ! 2): Karp jest rybą hodowlaną ( odmiana hodowlana
została uzyskana z sazana na drodze wielowiekowej selekcji genów, przy
czym dzisiaj stawia się na tzw cechy heterozyjne odpowiedzialne za
szybki wzrost , wygrzbiecenie , masę ) 3 )Wpuszczanie do wód
naturalnych Polski ryb , które są obcego pochodzenia , nie odbywają
tarła w naturze , działają szkodliwe na ekosystem , wypierają gatunki
rodzime ( woda ubożeje ) , niszczą roślinność i tarliska , tylko z uwagi
na własne "widzimisię " , tylko dlatego ,że grupa ludzi tego się domaga
- jest w Polsce nielegalne , nie mówiąc już o tworzeniu z jezior ,
łowisk "ZŁÓW I WYPUŚĆ " . Przecież to nic innego jak tylko przekładanie
MODELU STAWOWEGO NA JEZIORA ... Tworzenie HODOWLI z naturalnych jezior
. Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości to podaję prosty przykład :
Ile
można wyłowić ryb z rzeki ( gdyby przeliczyć ją na hektar ) ? Jeśli
chciałoby się wyłowić 30 kg ryb - trzeba byłoby wyłowić wszystkie ryby z
rzeki ... A tymczasem model stawowy , hodowla , w zależności od
powierzchni - daje rocznie od 45 -295 kg przyrostu rocznego ( czyli
ilości jaką można wyłowić - obojętnie jakim sposobem ) !I o tutaj w tym
wszystkim chodzi : o to ,żeby mieć co wyławiać a nie żeby ryby żyły
sobie zgodnie z naturą .
I tak doszliśmy do końca tej swoistej opowiastki , której śmiało można , by było nadać tytuł : " Opowieść o degradacji polskich wód ". To historia w dużym skrócie , opowiedziana nerwowym ściegiem "Pigułka" o tym , jak wody niszczyło się kiedyś i jak robi się to obecnie w naszym kraju ...
"I TU JEST PIES POGRZEBANY " - jak to się rzekło w tym starym i już niewiele wartym gagu kabaretowym. Niewiele osób bowiem zdaje sobie sprawę z tego ,że zanieczyszczenia to nie tylko to co wpływa do wody ,ale również to co trafia tam wbrew naturze . Zarybianie wód rybami obcego pochodzenia takimi jak karp i amur , które przyspieszają eutrofizację i degradują względną harmonię - to także forma zanieczyszczenia ... Łatwo dojść do takiego wniosku , spojrzawszy na całą sprawę z trochę innej perspektywy niż zazwyczaj : jeśli tych ryb nigdy nie było a do wód dostały się dopiero z woli człowieka - to czyż nie jest to zanieczyszczenie ? Wybitne działanie wbrew naturze ?
A propos amura jeszcze : w Azji ( ojczyźnie amura ) rzeki (czyli jego środowisko ) są zielone od gęstej zupy wodorostów , rzęsy i innych . To efekt nawożenie pól jak i tego ,że owe nawozy spływają do tych rzek - rowami irygacyjnymi ... Gdyby amur , był wydajnym asenizatorem - oczyszczającym wody (usuwając je - choćby i w sposób mechaniczny , czyli zjadając je ) - to uratowałby chociaż swoje macierzyste wody , przed niechybną zagładą . A tak ? Czego się można spodziewać po tej rybie w Polsce ? Odpowiedź : przysłowiowego gwoździa do trumny i kadzidła dla umierających wód.
CześćNo dobra a wytłumacz dlaczego Zalew Zegrzyński zakwita ?Tam karpia jak pisałem jak na lekarstwo i amura też.Jak sam przeprowadzisz badania bez " gdybania " to pogadamy. A dopóki powielasz czyjeś niekoniecznie prawdziwe dane to to ja to puszczam mimo uszu.Wcale nie neguję, że karp i amur to nie nasze ryby. Zarybiane małych bajor nadmierną ilością dla zyskania aplauzu większej części wędkarzy tak się czasem może skończyć. Skłonny jestem przyznać część winy wędkarzom bo naprawdę niektórzy już nie wiedzą co i czego do tej wody wrzucić. Tym bardziej, że to mały zbiornik.Wysokie temperatury, bezwietrzna pogoda, ciepłe noce, zakwaszenie wody chlebem, kartoflami = pojawienie się glonów. JK
CześćNo dobra a wytłumacz dlaczego Zalew Zegrzyński zakwita ?Tam karpia jak pisałem jak na lekarstwo i amura też.Jak sam przeprowadzisz badania bez " gdybania " to pogadamy. A dopóki powielasz czyjeś niekoniecznie prawdziwe dane to to ja to puszczam mimo uszu.Wcale nie neguję, że karp i amur to nie nasze ryby. Zarybiane małych bajor nadmierną ilością dla zyskania aplauzu większej części wędkarzy tak się czasem może skończyć. Skłonny jestem przyznać część winy wędkarzom bo naprawdę niektórzy już nie wiedzą co i czego do tej wody wrzucić. Tym bardziej, że to mały zbiornik.Wysokie temperatury, bezwietrzna pogoda, ciepłe noce, zakwaszenie wody chlebem, kartoflami = pojawienie się glonów. JK Powodów jest bez liku . Choćby popularne ( surowo karalne ) dziurawienie szamb lub zamiana studzienkę na szamba - to już zagrożenie dla środowiska. Brak kanalizacji na wsi , za to rozmach z jakim działają inwestorzy - budujący na terenie byłych PGR -ów , wielkie chlewnie bezściółkowe. Druga sprawa : każdy zalew utworzony na rzece - posiada tamę . To zbiornik wody stojącej i emiter gazów cieplarnianych . Osady denne zgromadzone w każdym takim zbiorniku - to bomba ekologiczna . Nie dość ,że zmniejsza się przez to populacja ryb reofilnych ( prądolubnych ) co wiąże się z przerzucaniem namułów na drugą stronę tamy (do rzeki ) oraz z zaszlamianiem się dna - w samej wodzie stojącej takiego zbiornika (sedymentacja ) , to jeszcze , jak już wcześniej wspomniałem : drobne karpiowate , które nie mając zagrożeń ze strony selekcjonujących je drapieżców :karleją i pożerają żywiący się fitoplanktonem -zooplankton (rozwielitki , oczliki itp). Dopływ ścieków z portów kruszywa , ścieki komunalne orz nawozy ( pola znajdujące się w zlewni rzeki na ,której postał zalew ). Brak (zniszczenie lub zanik ) roślin wybitnie czyszczących wodę a do takich należy min :oczeret jeziorny a także .... rzęsa (wątpię jednak aby wędkarz marzył o pojawieniu się tejże ). Jeszcze jedna drobna uwaga: do zwierząt doskonale czyszczących wodę należy małż racicznica . Racicznica zamienia sole mineralne ( użyźniające wodę ) w nieczynną ich postać , tzw aglutynat . Niestety z racicznicą walczy się na wielu zbiornikach zaporowych , zalewach , gdyż ma ona w zwyczaju tworzyć swe kolonie na urządzeniach hydrotechnicznych , rurach , przewodach -zatykając je lub osłabiając a w konsekwencji ... niszcząc . Ta cecha sprawia ,że ów małż jest stworzeniem bardzo niepożądanym z punktu widzenia "inżynierii ludzkiej ". Okazuje się jednak ,że być może jest ona jedną z ostatnich desek ratunku dla takich wód jak zalewy . Racicznica nie jest do końca gatunkiem obcym w Polsce . Filogeneza tego małża - jest związana także z terytorium tej części Europy , gdzie leży Polska i dlatego mój pogląd co do występowania tego małża w naszym kraju - jest dość zoptymalizowany.
Powodów jest bez liku . Choćby popularne ( surowo karalne ) dziurawienie szamb lub zamiana studzienkę na szamba - to już zagrożenie dla środowiska. Brak kanalizacji na wsi , za to rozmach z jakim działają inwestorzy - budujący na terenie byłych PGR -ów , wielkie chlewnie bezściółkowe. Druga sprawa : każdy zalew utworzony na rzece - posiada tamę . To zbiornik wody stojącej i emiter gazów cieplarnianych . Osady denne zgromadzone w każdym takim zbiorniku - to bomba ekologiczna . Nie dość ,że zmniejsza się przez to populacja ryb reofilnych ( prądolubnych ) co wiąże się z przerzucaniem namułów na drugą stronę tamy (do rzeki ) oraz z zaszlamianiem się dna - w samej wodzie stojącej takiego zbiornika (sedymentacja ) , to jeszcze , jak już wcześniej wspomniałem : drobne karpiowate , które nie mając zagrożeń ze strony selekcjonujących je drapieżców :karleją i pożerają żywiący się fitoplanktonem -zooplankton (rozwielitki , oczliki itp). Dopływ ścieków z portów kruszywa , ścieki komunalne orz nawozy ( pola znajdujące się w zlewni rzeki na ,której postał zalew ). Brak (zniszczenie lub zanik ) roślin wybitnie czyszczących wodę a do takich należy min :oczeret jeziorny a także .... rzęsa (wątpię jednak aby wędkarz marzył o pojawieniu się tejże ). Jeszcze jedna drobna uwaga: do zwierząt doskonale czyszczących wodę należy małż racicznica . Racicznica zamienia sole mineralne ( użyźniające wodę ) w nieczynną ich postać , tzw aglutynat . Niestety z racicznicą walczy się na wielu zbiornikach zaporowych , zalewach , gdyż ma ona w zwyczaju tworzyć swe kolonie na urządzeniach hydrotechnicznych , rurach , przewodach -zatykając je lub osłabiając a w konsekwencji ... niszcząc . Ta cecha sprawia ,że ów małż jest stworzeniem bardzo niepożądanym z punktu widzenia "inżynierii ludzkiej ". Okazuje się jednak ,że być może jest ona jedną z ostatnich desek ratunku dla takich wód jak zalewy . Racicznica nie jest do końca gatunkiem obcym w Polsce . Filogeneza tego małża - jest związana także z terytorium tej części Europy , gdzie leży Polska i dlatego mój pogląd co do występowania tego małża w naszym kraju - jest dość zoptymalizowany.
Cześć" Zegrzyńskie Jezioro, Zbiornik Zegrzyński, Zalew Zegrzyński , zbiornik zaporowy na Narwi , w środkowej Polsce , w Kotlinie Warszawskiej , wwojewództwie mazowieckim . Pojemność całkowita 94,3 mln m3 , powierzchnia 3300 ha, długość 41 km, szerokość 3,5 km, maksymalna głębokość 8 m." Po kolei :Nad samym zalewem nie ma posiadłości - ilość minimalna.Zegrze zarówno jedno jak i drugie jest skanalizowane. Poza tym nad Zalewem jest tam jakaś strefa skanalizowana.Chlewni nie ma.Jest owszem tama ale kilka razy na dobę jest otwierana. Nie ma mowy o zaleganiu osadów.Jest drapieżnik i dość duża populacja sumów.Na wodzie jest kilka wysp roślinności wynurzonej.Są racicznice - bywają takie miejsca, że bez plecionki na przyponie nie połowisz. No i co dalej ?JK
Koło PZW WSK 23 "PZL-Mielec"
Zakończyliśmy już jesienne zarybianie Wisłoki. W drugiej połowie Października rozpoczną się zarybienia naszych zbiorników karpiem i szczupakiem.
A co wpadło do wody? Bo latem 2011 mam zamiar poszaleć po Wisłoce więc może byśmy się jakoś ustawili na coś? Na ryby też;)
No to wbijaj, a na Wisłoce jak tylko pozwoli woda to możesz się ustawić na każdą rybę.
Więcej informacji.
O sprzątaniu, zarybianiu, podrywce i porozumieniach
W ostatnim tygodniu listopada dokonaliśmy zarybienia stawów w Rzemieniu szczupakiem, linem, okoniem i karasiem srebrzystym.
Wszystkie foto tutaj:
http://www.hej.mielec.pl/galeria/art1608.html
Szkoda Tomasz,że te wszystkie głowatki co były wpuszczone u nas poszły z wielką wodą doWas,ale nic to łowimy w końcu na tej samej rzece.Może kiedyś połowimy wspólnie z kol.Łukaszem,który może wreszcie przybędzie w te rejony gdzie nie tylko rzeki są piękne ale też plenery...
Szkoda Tomasz,że te wszystkie głowatki co były wpuszczone u nas poszły z wielką wodą doWas,ale nic to łowimy w końcu na tej samej rzece.Może kiedyś połowimy wspólnie z kol.Łukaszem,który może wreszcie przybędzie w te rejony gdzie nie tylko rzeki są piękne ale też plenery...
Tylko jest to najgorsze że u nas też jej nie ma czy czasem gdzieś dalej nie spłynęła.
Jakby ktos u nas w okolicy złowił głowatkę to by było głośno a tak praktycznie od sierpnia cały czas jestem na Wisłoce i nic same cert, świnki, jazie, płocie, karpie, klenie, sandacze, szczupaki, jazgarze i kiełbie hehehehe miętusy, sumy, wielkie brzaniska, złote bolenie 80cm z tego roku ale o gławatkach cicho sza.
a udało się komuś na wisłoce złowić większego suma? bo małych już parenaście złowiłem a z większym osobnikiem się jeszcze nie spotkałem
w tym roku nie takie do metra łowili sam na własne oczy widziałem pare sumów jak goniło ryby takie ponad 150cm a na ujściu widziałem blisko 2metrowe w tamtym roku połowili coś ponad metrowe sumy te większe jakieś takie nie są chętne do współpracy z wędkarzami na Wisłoce może to przez te wody tegoroczne. Będziemy widzieć w następnym sezonie.
Co kolego masz na myśli pisząc większego? Czyżby takiego? U mnie wisłoka jest bardziej pstrągowa jak wiesz co mam na myśli,ale jak u Was można złowic przez połowę takiego to musimy sie w nowym roku zgadac.
Może przyszły sezon będzie łaskawszy dla wędkarzy łowiących na Wisłoce...
Oby Pozdro.
Latem myślę wydębić z tydzień urlopu i na "ojcowiznę" zaglądnąć. Pasuje wreszcie jakiegoś konkretnego wąsa wyjąć z Wisły, bo w Mazowieckim to ten rok był słaby, oj, słaby... Za to mam nadzieję odrobić za rok z nawiązką...
Na zbiornikach troszeczkę sumów ładnych połowili w tym roku oraz na ciepłym kanale padł taki 25kg sumek.
Zbiorniki to Poręby co jednak nadal trwa walka o porozumienie z nowymi właścicielami oraz chyba ze dwa sumy padły na Otałęży. Na rzekach było kiepsko może to właśnie z winy wysokich wód które nawiedzały okresowo co miesiąc.
Poczekamy do następnego sezony i się okażę.
Mam fajne miejsce na Wisłoce, to znaczy nie wiem jak wygląda teraz, ale latem to konkretne szafy tam siały popłoch w wodzie. Nocą to jakby ktoś fortepiany z piątego piętra do wody wrzucał... Piękne sumy tam są, tylko ciężko się do nich dobrać...
Mam fajne miejsce na Wisłoce, to znaczy nie wiem jak wygląda teraz, ale latem to konkretne szafy tam siały popłoch w wodzie. Nocą to jakby ktoś fortepiany z piątego piętra do wody wrzucał... Piękne sumy tam są, tylko ciężko się do nich dobrać...
To szykuj urlop tak koło lipca heheheh. Coś poradzimy.
Mam szczery zamiar tak zrobić;) W końcu coś konkretnego by się przydało, bo tutaj to słabizna jak cholera, przełowiona Wisła do spodu. Z rzadka można trafić szczupaka, chociaż sporo ładnych okoni udało się złowić... No i klenie są, ale kapryśne cholery...
Wez poprawke kolego na tegoroczne powodzie,sam sie przekonałem o tym ,że tam gdzie był dołek teraz go niema za to pojawił się gdzie indziej.Wszystkie odcinki trzeba poznawac od nowa.
Mam tego świadomość, dlatego kilka postów wyżej napisałem że nie wiem jak teraz... Ale wystarczy jedna, dwie nocki rekonesansu ze spinem i już usłyszymy gdzie baryły żerują... Potem to już tylko szczęścia, cierpliwości i mocnego sprzętu trzeba...
No ja już wiem gdzie sa te doły hehehe
Ciekawe;) Napisz no Tomku gdzie taka radość;) Bo zobaczę czy może przez Wisłokę na siebie nie patrzyliśmy przypadkowo;)
Ciekawe;) Napisz no Tomku gdzie taka radość;) Bo zobaczę czy może przez Wisłokę na siebie nie patrzyliśmy przypadkowo;)
Nie zrozumieliśmy się.
Mówię że wiem gdzie są już te dołki po tych wodach bo faktycznie Wisłoka troszeczkę się zmieniła w jednym miesjcu zrobiła się wąską jak kanał i głęboka pozrywane brzegi że ho ho no i jakby jej stan był większy niż zawsze nie spada poniżej 185, a wręcz utrzymuję się przy 200 cały czas. Wisłok w tym roku poznawałem zresztą po wodach jakby od nowa bo przed wodami jak byłem na fajnych miejscach to po wodach poznikały. Lecz powstały bardziej fajniejsze hehehe.
W tym roku nie ustawiałem się ani razu na suma nad rzekami jedynie nad zbiornikiem co raz się udało złowić nie mi a żonie takiego pistoleta 50cm
Oby nie było w lipcu 2011 jak w lipcu 2010 bo znowu tylko zbiorniki zostaną... Może trochę odpuści sobie już z tymi powodziami, bo mnie, i jak przypuszczam nie tylko mnie, ten rok zjadł masę nerwów i pewnie kilka lat życia...
Oby nie było w lipcu 2011 jak w lipcu 2010 bo znowu tylko zbiorniki zostaną... Może trochę odpuści sobie już z tymi powodziami, bo mnie, i jak przypuszczam nie tylko mnie, ten rok zjadł masę nerwów i pewnie kilka lat życia...
dasz radę:):):)
No jeszcze by pasowało zwiedzić stare Wiślisko w Glinach bo tam zębate siedzą, a na Wiśle w Otałęży byłem 2 razy i to z marnym skutkiem
Siedzą, dopóki Czapla sezonu nie rozpocznie. Ten stary kacap kłusuje na umór, i ma wszystkich, włącznie (a nawet na czele) z PSR w du... Na niego nie ma lekarstwa. Ale może nie wszystko wyłowi. Z resztą, w Glinach W to co trzeci dom to kłusole, szkoda nerwów...
Może coś zostawią. :):):)
Lecz pasowało aby się tam straż zaczęła kręcić bo to fakt tamte rejony to kłusownictwo że ho ho
Tomek, a ilu jest strażników państwowych na etacie do kontroli tego rejonu? Nie orientujesz się może? Ja przez te kilkanaście lat miałem kontakt ze strażą raptem trzy razy. Trochę mało, a zdarzało mi się być codziennie nad wodą.
To fakt mało było tego. Lecz do jasnej ciasnej przecież mamy obwód rybacki nr 5 na Wisłoce więc powinno ich być w pieron. Przecież Wisłoka do ujścia jest Rzeszowska Wisła od ujścia Wisłoki Tarnobrzeg,a do ujścia Wisłoki Tarnowa, po drugiej stronie jeszcze kogoś innego hahahah
Lecz fakt kontroli zero.
Ja mam codziennie.
doczynienia oczywiście z mojej strony.
doczynienia oczywiście z mojej strony.
Z kim??? kłusolami czy Strażnikami :):):)
Powiedz mi Tomasz jak można blache nosic i kłusowac ?
Powiedz mi Tomasz jak można blache nosic i kłusowac ?
Można.
Można wtedy na bezczelnego:/ Niestety. Polska to kraj wielkich możliwości i jeszcze większych przekrętów...
Jak policjant może jechać po pijaku to czemu z blachą by nie było można kłusować?:)
DANIEL chociaż by dla zasady
albo dla regulaminu:):):)
W imię zasad sk...synu...
Sorry, wypity jestem;)
Czy to kurna czasem nie jest dziwne że zamiast przytulić się na dobranoc do dwudziestoletnich, jędrnych piersi, wolę siedzieć i produkować się nad klawiaturą??? Kurna, źle ze mną... Ćwierć wieku a seks już mnie nudzi... Chyba na jakąś terapię muszę iść...
http://www.pzw.org.pl/rzeszow/wiadomosci/39141/63/wysokosc_skladek_czlonkowskich_w_2011_r
Informacja dla tych co lubią tygodniami przygotowywać łowisko na 3 dni łowienia syto nęcić i grube ryby łowić.
http://www.hej.mielec.pl/miasto2/komunikaty2/art362,sa-wyniki-badan-skazonej-wody-w-stawie-w-rzemieniu.html
CześćPolemizowałbym nad tą kazeiną. Zwykłe gdybanie i tyle.Raczej jest skutek wrzucania do wody chleba, ziemniaków i czego jeszcze popadnie.Na Oczkiem w Zegrzu karpiarza nie widziałem bodaj z dwa tygodnie a woda i tak kwitnie.Zjawisko kwitnienia glonów jest jak pamiętam od zawsze i występuje także na Zalewie Zegrzyńskim pomimo, że to duży zbiornik przepływowy a karpiarzy to ja tam nie widuję.Od razu dodam, że złowienie tu karpia jest naprawdę bardzo rzadkim przypadkiem. Połowiany jest raczej sporadycznie niejako przy okazji leszczy.JK
Janusz wiesz że ja nikogo nie szczypie, ale bądźmy szczerzy kiedyś do tego musiało dojść i to nie pierwszy zbiornik stosunkowo mały lecz presja ogromna. Ryby wszystkiego nie przeżrą.
Plytki staw areal nie duzy i przy wysokich teperaturach kwitnienie wody sie odbywa przy malej ilosci tlenu w wodzie. Trawy intensywnie w tej chwili kwitna i przy wietrznej pogodzie na wodzie pozostaje bialy nalot. Można i w ten sposób takie zjawisko wytlumaczyc ,sadze ze niepotrzebna jest panika ze to wina wedkarzy nadmiernie necacych ?
Eutrofizacja wód to naturalny proces . Jeziora zarastają , tworzy się mięsiste torfowisko - naturalna kolej rzeczy . Jednak to co dokonałoby się w ciągu XX a nawet XXX lat , w wyniku działań ludzkich - dokonuje się w ciągu lat XX lub X .
Pierwszym winowajca , który Klug , nadział się na mój wywód jest przemysł i komunalna gospodarka człowieka . Do rzek i jezior odprowadza się oczyszczone ścieki , które nadal zawierają dużą ilość fosforanów i azotanów. Często spotyka się burzowce i omijki zrzucające czyste ścieki (!) do rzek , które nie utraciły jeszcze wszystek zdolności samooczyszczania się . Tak jest np : na Wiśle w Warszawie , Krakowie i innych metropoliach : przytulnych , wygracowanych i pozornie wypucowanych targowiskach próżności . Rzeka to wszystko homogenizuje , zbija w sino -burą pianę ,ale cóż z tego ? Kolejna kwestia z tego działu to : nawozy spływające z pól ( podczas jesiennego i wiosennego etapu przemian zachodzących w przyrodzie ). Nawozy działają na rośliny wyższe , jak i na te niedoskonałe - niczym ... nawóz. Fosforany pochodzące z detergentów ,służących biwakowiczom do kąpieli - działają też jak nawóz , zmiękczający w dodatku wodę - sprawiając tym samym ,że woda staje się narażona na nadmiar promieniowania słonecznego ( fotosynteza i cykl Calvina u roślin - sprawia ,że taka ekspozycja powoduje zarastanie wód ). Olejki do opalania szkodzą narybkowi ...
Gnojowica służąca do nawożenia pól - dostaje się do wód gruntowych , następnie przenika do wód powierzchniowych a wchodząc z nią w reakcje - tworzy półprodukty do syntezy kwasu azotowego . Woda paruje a później ludzie dziwują się: skąd kwaśne deszcze , skąd woda zmienia stan kwasowości a ryby giną z niedostatku węglanów i związków o charakterze zasadowym ... Wody są zakwaszane w ten sposób : wszędzie , gdzie są duże chlewnie bezściółkowe ...
Większość wód jest mocno zeutrofizowana ( przeżyźniona , politroficzna , o nadmiernej podaży substancji odżywczych . Tymczasem każdy gruntowiec i spławikowiec - polujący na okazy - nie pójdzie nad wodę z garścią pszenicy w kieszeni bądź grochem zawiniętym w lnianą szmatkę , tylko nęci i to nęci często bardzo obficie - najzwyczajniej szkodząc ustrojowi danego akwenu czy cieku.
Przetrzebienie drapieżników I rzędu :szczupaka , sandacza a nawet węgorza doprowadziło w Polsce do katastrofy na skalę niewyobrażalną . Brak lub niskie pogłowie tych ryb , to brak selekcji karpiowatych . Karpiowate nie niepokojone mnożą się bez żadnych ograniczeń , karleją a ich pokarm to zooplankton , który wyżerają w ogromnych ilościach . Zooplankton żywi się fitoplanktonem - tylko kto ma zżerać glony , gdy nie ma zooplanktonu ? Jezioro więc zaczyna zarastać dywanem roślin , pojawiają się kormorany , które zjadają tę drobnicę a ludzie wtenczas - dostają ataku wściekłości jakoby (cytuję ) : "Wstrętny kormoran wyjadał ICH ryby . Ich ryby , które nie są jednak ich własnością i te same , których nie ma już od dawna . Jak mogą być ryby , kiedy zapadły się poszczególne ogniwa łączące istoty małe i duże - w jeden pokarmowy łańcuch ? Nie ma ich : znalazły się w czarnej dziurze , rozpierzchły się jak materia międzygwiezdna , zapadły się niczym gwiazda neutronowa w pulsar .
Zarybienia , ten temat " lubię " najbardziej : w latach 60 ubiegłego wieku pojawiła się w Polsce ryba azjatycka - amur . Ryba ta miała rozwiązać problem zarastania wód , gdyż nie rozumiano wówczas ( tak jak i zresztą dzisiaj ) , czym tak naprawdę jest eutrofizacja i co jest jej wydatnym , głównym akceleratorem . A jest nim działalność ludzka . A na dodatek nigdy nie miano pomysłu , by skorygować swoje błędy - tylko jak zwykle poszło się na łatwiznę. Niestety szybko okazało się ,że to "azjatyckie , rybie SOS" - płynące na ratunek polskim wodom zarastającym glonami i roślinami naczyniowymi , nie tyle ,że nie spełniło pokładanych w nim nadziei ,ale i również mocno przyspieszyło cały ten zgubny proces. Zarybienia karpiem i amurem - rybami obcego pochodzenia , które w naturalnych warunkach - nie odbywają w Polsce tarła - jest złe i nosi cechy gospodarki rabunkowej. Karp jest rybą , która nie jest w stanie żyć w wodach samodzielnie. Wpuszczanie tej ryby do wód naturalnych Polski jest co najmniej nielegalne a nawet stanowi przestępstwo .Jest to nic innego jak tylko przekładanie modelu stawowego na naturalne jezioro - czyli obsadzając wody materiałem zarybieniowym - tworzy się tzw AREAŁ a nie populację ryb . W przypadku karpia czy amura - nie ma mowy o żadnej populacji , bo podstawą tejże , jest ROZRÓD , TARŁO , PRZEKAZYWANIE GENÓW - czy to rozumiecie ? A gdzie karp czy tym bardziej amur - rozmnaża się w Polsce w naturze ? NIGDZIE ! Jeśli chodzi o karpia to jest to ryba rzeczna , gdyż zachowała cechy fenotypowe RYBY RZECZNEJ , swego dzikiego azjatyckiego przodka - sazana .Dlatego rozród karpia , ( który w polskich warunkach naturalnych - jest nierealny ) , przeprowadza się sztucznie , od początku do końca pod kontrolą człowieka . Tarło odbywa się w specjalnie przygotowanych do tego celu , płytkich , nagrzanych stawach - wyściełanych trawą - co imituje tereny zalewowe rzek. Karp to ryba obcego pochodzenia , rzeczna - a więc swoim zachowaniem i bytnością wywołuje w polskich wodach ogromne szkody ! Mały wtręt czy nieledwie dygresja nie zaszkodziła temu wywodowi.
NAOLIWIAM ZATEM MASZYNKĘ I JEDZIEMY DALEJ W PODRÓŻ PO HISTORII DEGRADACJI WÓD . Karp a także amur :
1): Przyspiesza eutrofizację wód , zamulanie i zmętnienie wody - tak mechanicznie poprzez ruchy w wodzie , jak i poprzez wydalanie dużych ilości odchodów użyźniających wodę (działają one - jak surowe ścieki komunalne , gdyż końcowym produktem przemiany materii ryb - jest produkt azotowy czyli amoniak ! ).
Sole mineralne pochodzące z odchodów ryb oraz z pokładów odkrytych przez ryjące w mule ryby : użyźniają wodę . Warstwa przypowierzchniowa zarasta glonami , woda staje się ciemna , rośliny podwodne nie mając dostępu do światła słonecznego (nie mogąc przeprowadzić fotosyntezy ) , gniją - odtleniając dno. Ciemna , mętna barwa wody - skupia promienie słoneczne (tak jak czerń ) i woda zarasta jeszcze mocniej ,ale tylko w górnych partiach , bo łąki podwodne gniją - z braku Słońca!
2): Karp wyżera ikrę , niszczy gatunki chronione małży (szczeżuja ) - zjadając je , jak i zmieniając warunki ekologiczne wody ( zamulenie ) , zjada żywiki raka szlachetnego i błotnego ( gatunki chronione ).
3): Zarówno karp jak i amur - niszczą roślinność podwodną - karp czyni to w dwojaki sposób : jego bytność powoduje zmętnienie wody ( woda się użyźnia wydalanymi odchodami tych ryb i mętnieje , ciemny kolor wody skupia światło słoneczne w wyniku czego mnoży się przy powierzchni fitoplankton - blokując dostęp do światła słonecznego tzw łąkom podwodnym, które w wyniku odcięcia światła i braku promieni słonecznych - gniją , odtleniając dno !) Druga kwestia niszczenia roślin przez karpia , wiąże się z jego gwałtownym ryciem dna - co "spulchnia "niejako pokłady denne - przez co rośliny nie są w stanie rosnąć stabilnie)
4 ): Karp ryjąc w dnie - odkrywa spod zmineralizowanej warstwy mułu - substancje biogenne ( użyźniające wodę ) - przez co ponownie wprowadza je w obrót i woda mętnieje jeszcze bardziej ...
5 ) Amur , nie rozmnaża się w Polsce w żaden inny sposób niż sztucznie ( często stosuje się pobudzenie hormonalne wyciągiem z przysadki mózgowej odwodnionej w acetonie oraz tzw izotocyną i wazotocyną - hormonami owulacyjnymi ryb ) . Jest to ryba azjatycka i wybitnie szkodliwa dla ekosystemu wodnego. Został wprowadzony do wód Polski w latach 60" ubiegłego wieku - w celu ograniczenia rozwoju roślinności . Nie spełnił pokładanych w nim nadziei a wręcz przeciwnie : przyspiesza starzenie się wód, gdyż ma dość krótki przewód pokarmowy , brak żołądka - przez co wydala wod wody ogromne ilości odchodów czyli substancji użyźniających , powodujących eutrofizację . Skutek obecności amura w wielu miejscach w Polsce - to zniszczenie roślinności (często objętej ochroną ) , degradacja jezior lobeliowych (jeśli ktoś tutaj w ogóle wie , o czym piszę ) , przyspieszenie eutrofizacji wód na skutek zmiany fizykochemicznych wody oraz niszczenie tarlisk ryb krajowych !
1): Wypiera inne ryby :zjadając ich ikrę i niszcząc tarliska . Woda staje się mętna - rośliny podwodne gniją - odtleniając dno . Przyducha !
2): Karp jest rybą hodowlaną ( odmiana hodowlana została uzyskana z sazana na drodze wielowiekowej selekcji genów, przy czym dzisiaj stawia się na tzw cechy heterozyjne odpowiedzialne za szybki wzrost , wygrzbiecenie , masę )
3 )Wpuszczanie do wód naturalnych Polski ryb , które są obcego pochodzenia , nie odbywają tarła w naturze , działają szkodliwe na ekosystem , wypierają gatunki rodzime ( woda ubożeje ) , niszczą roślinność i tarliska , tylko z uwagi na własne "widzimisię " , tylko dlatego ,że grupa ludzi tego się domaga - jest w Polsce nielegalne , nie mówiąc już o tworzeniu z jezior , łowisk "ZŁÓW I WYPUŚĆ " . Przecież to nic innego jak tylko przekładanie MODELU STAWOWEGO NA JEZIORA ... Tworzenie HODOWLI z naturalnych jezior . Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości to podaję prosty przykład :
Ile można wyłowić ryb z rzeki ( gdyby przeliczyć ją na hektar ) ? Jeśli chciałoby się wyłowić 30 kg ryb - trzeba byłoby wyłowić wszystkie ryby z rzeki ... A tymczasem model stawowy , hodowla , w zależności od powierzchni - daje rocznie od 45 -295 kg przyrostu rocznego
( czyli ilości jaką można wyłowić - obojętnie jakim sposobem ) !I o tutaj w tym wszystkim chodzi : o to ,żeby mieć co wyławiać a nie żeby ryby żyły sobie zgodnie z naturą .
I tak doszliśmy do końca tej swoistej opowiastki , której śmiało można , by było nadać tytuł :
" Opowieść o degradacji polskich wód ". To historia w dużym skrócie , opowiedziana nerwowym ściegiem "Pigułka" o tym , jak wody niszczyło się kiedyś i jak robi się to obecnie w naszym kraju ...
"I TU JEST PIES POGRZEBANY " - jak to się rzekło w tym starym i już niewiele wartym gagu kabaretowym. Niewiele osób bowiem zdaje sobie sprawę z tego ,że zanieczyszczenia to nie tylko to co wpływa do wody ,ale również to co trafia tam wbrew naturze . Zarybianie wód rybami obcego pochodzenia takimi jak karp i amur , które przyspieszają eutrofizację i degradują względną harmonię - to także forma zanieczyszczenia ... Łatwo dojść do takiego wniosku , spojrzawszy na całą sprawę z trochę innej perspektywy niż zazwyczaj : jeśli tych ryb nigdy nie było a do wód dostały się dopiero z woli człowieka - to czyż nie jest to zanieczyszczenie ? Wybitne działanie wbrew naturze ?
A propos amura jeszcze : w Azji ( ojczyźnie amura ) rzeki (czyli jego środowisko ) są zielone od gęstej zupy wodorostów , rzęsy i innych . To efekt nawożenie pól jak i tego ,że owe nawozy spływają do tych rzek - rowami irygacyjnymi ... Gdyby amur , był wydajnym asenizatorem - oczyszczającym wody (usuwając je - choćby i w sposób mechaniczny , czyli zjadając je ) - to uratowałby chociaż swoje macierzyste wody , przed niechybną zagładą . A tak ? Czego się można spodziewać po tej rybie w Polsce ? Odpowiedź : przysłowiowego gwoździa do trumny i kadzidła dla umierających wód.
CześćNo dobra a wytłumacz dlaczego Zalew Zegrzyński zakwita ?Tam karpia jak pisałem jak na lekarstwo i amura też.Jak sam przeprowadzisz badania bez " gdybania " to pogadamy. A dopóki powielasz czyjeś niekoniecznie prawdziwe dane to to ja to puszczam mimo uszu.Wcale nie neguję, że karp i amur to nie nasze ryby. Zarybiane małych bajor nadmierną ilością dla zyskania aplauzu większej części wędkarzy tak się czasem może skończyć. Skłonny jestem przyznać część winy wędkarzom bo naprawdę niektórzy już nie wiedzą co i czego do tej wody wrzucić. Tym bardziej, że to mały zbiornik.Wysokie temperatury, bezwietrzna pogoda, ciepłe noce, zakwaszenie wody chlebem, kartoflami = pojawienie się glonów. JK
Janusz ja nie mam na myśli karpiarzy nie ogólnie wędkarzy. Za dużo wszystkiego ładują plus nie przemyślane zarybienia.
CześćNo dobra a wytłumacz dlaczego Zalew Zegrzyński zakwita ?Tam karpia jak pisałem jak na lekarstwo i amura też.Jak sam przeprowadzisz badania bez " gdybania " to pogadamy. A dopóki powielasz czyjeś niekoniecznie prawdziwe dane to to ja to puszczam mimo uszu.Wcale nie neguję, że karp i amur to nie nasze ryby. Zarybiane małych bajor nadmierną ilością dla zyskania aplauzu większej części wędkarzy tak się czasem może skończyć. Skłonny jestem przyznać część winy wędkarzom bo naprawdę niektórzy już nie wiedzą co i czego do tej wody wrzucić. Tym bardziej, że to mały zbiornik.Wysokie temperatury, bezwietrzna pogoda, ciepłe noce, zakwaszenie wody chlebem, kartoflami = pojawienie się glonów. JK
Powodów jest bez liku . Choćby popularne ( surowo karalne ) dziurawienie szamb lub zamiana studzienkę na szamba - to już zagrożenie dla środowiska. Brak kanalizacji na wsi , za to rozmach z jakim działają inwestorzy - budujący na terenie byłych PGR -ów , wielkie chlewnie bezściółkowe. Druga sprawa : każdy zalew utworzony na rzece - posiada tamę . To zbiornik wody stojącej i emiter gazów cieplarnianych . Osady denne zgromadzone w każdym takim zbiorniku - to bomba ekologiczna . Nie dość ,że zmniejsza się przez to populacja ryb reofilnych ( prądolubnych ) co wiąże się z przerzucaniem namułów na drugą stronę tamy (do rzeki ) oraz z zaszlamianiem się dna - w samej wodzie stojącej takiego zbiornika (sedymentacja ) , to jeszcze , jak już wcześniej wspomniałem : drobne karpiowate , które nie mając zagrożeń ze strony selekcjonujących je drapieżców :karleją i pożerają żywiący się fitoplanktonem -zooplankton (rozwielitki , oczliki itp). Dopływ ścieków z portów kruszywa , ścieki komunalne orz nawozy ( pola znajdujące się w zlewni rzeki na ,której postał zalew ).
Brak (zniszczenie lub zanik ) roślin wybitnie czyszczących wodę a do takich należy min :oczeret jeziorny a także .... rzęsa (wątpię jednak aby wędkarz marzył o pojawieniu się tejże ). Jeszcze jedna drobna uwaga: do zwierząt doskonale czyszczących wodę należy małż racicznica . Racicznica zamienia sole mineralne ( użyźniające wodę ) w nieczynną ich postać , tzw aglutynat . Niestety z racicznicą walczy się na wielu zbiornikach zaporowych , zalewach , gdyż ma ona w zwyczaju tworzyć swe kolonie na urządzeniach hydrotechnicznych , rurach , przewodach -zatykając je lub osłabiając a w konsekwencji ... niszcząc . Ta cecha sprawia ,że ów małż jest stworzeniem bardzo niepożądanym z punktu widzenia "inżynierii ludzkiej ". Okazuje się jednak ,że być może jest ona jedną z ostatnich desek ratunku dla takich wód jak zalewy . Racicznica nie jest do końca gatunkiem obcym w Polsce . Filogeneza tego małża - jest związana także z terytorium tej części Europy , gdzie leży Polska i dlatego mój pogląd co do występowania tego małża w naszym kraju - jest dość zoptymalizowany.
Powodów jest bez liku . Choćby popularne ( surowo karalne ) dziurawienie szamb lub zamiana studzienkę na szamba - to już zagrożenie dla środowiska. Brak kanalizacji na wsi , za to rozmach z jakim działają inwestorzy - budujący na terenie byłych PGR -ów , wielkie chlewnie bezściółkowe. Druga sprawa : każdy zalew utworzony na rzece - posiada tamę . To zbiornik wody stojącej i emiter gazów cieplarnianych . Osady denne zgromadzone w każdym takim zbiorniku - to bomba ekologiczna . Nie dość ,że zmniejsza się przez to populacja ryb reofilnych ( prądolubnych ) co wiąże się z przerzucaniem namułów na drugą stronę tamy (do rzeki ) oraz z zaszlamianiem się dna - w samej wodzie stojącej takiego zbiornika (sedymentacja ) , to jeszcze , jak już wcześniej wspomniałem : drobne karpiowate , które nie mając zagrożeń ze strony selekcjonujących je drapieżców :karleją i pożerają żywiący się fitoplanktonem -zooplankton (rozwielitki , oczliki itp). Dopływ ścieków z portów kruszywa , ścieki komunalne orz nawozy ( pola znajdujące się w zlewni rzeki na ,której postał zalew ).
Brak (zniszczenie lub zanik ) roślin wybitnie czyszczących wodę a do takich należy min :oczeret jeziorny a także .... rzęsa (wątpię jednak aby wędkarz marzył o pojawieniu się tejże ). Jeszcze jedna drobna uwaga: do zwierząt doskonale czyszczących wodę należy małż racicznica . Racicznica zamienia sole mineralne ( użyźniające wodę ) w nieczynną ich postać , tzw aglutynat . Niestety z racicznicą walczy się na wielu zbiornikach zaporowych , zalewach , gdyż ma ona w zwyczaju tworzyć swe kolonie na urządzeniach hydrotechnicznych , rurach , przewodach -zatykając je lub osłabiając a w konsekwencji ... niszcząc . Ta cecha sprawia ,że ów małż jest stworzeniem bardzo niepożądanym z punktu widzenia "inżynierii ludzkiej ". Okazuje się jednak ,że być może jest ona jedną z ostatnich desek ratunku dla takich wód jak zalewy . Racicznica nie jest do końca gatunkiem obcym w Polsce . Filogeneza tego małża - jest związana także z terytorium tej części Europy , gdzie leży Polska i dlatego mój pogląd co do występowania tego małża w naszym kraju - jest dość zoptymalizowany.
Cześć" Zegrzyńskie Jezioro, Zbiornik Zegrzyński, Zalew Zegrzyński , zbiornik zaporowy na Narwi , w środkowej Polsce , w Kotlinie Warszawskiej , wwojewództwie mazowieckim . Pojemność całkowita 94,3 mln m3 , powierzchnia 3300 ha, długość 41 km, szerokość 3,5 km, maksymalna głębokość 8 m."
Po kolei :Nad samym zalewem nie ma posiadłości - ilość minimalna.Zegrze zarówno jedno jak i drugie jest skanalizowane. Poza tym nad Zalewem jest tam jakaś strefa skanalizowana.Chlewni nie ma.Jest owszem tama ale kilka razy na dobę jest otwierana. Nie ma mowy o zaleganiu osadów.Jest drapieżnik i dość duża populacja sumów.Na wodzie jest kilka wysp roślinności wynurzonej.Są racicznice - bywają takie miejsca, że bez plecionki na przyponie nie połowisz. No i co dalej ?JK