Musiałbyś zapytać u leśniczego dla tego rejonu. Telefon do nadleśnictwa i wszystko wiesz.
Dokładnie. Pamiętaj jedynie, że nie wolno biwakować na wyspach natomiast na brzegu zależy od leśniczego. Choć znając życie może być z tym problem. Przynajmniej tak jest u mnie w okolicach Torunia. Można legalnie biwakować w miejscach wyznaczonych do tego, nigdzie indziej. Niestety:(
A dlaczego "niestety" może to jednak lepiej bo zaraz za tobą pojadą pod namiot śmieciarze i później nie będzie tam po co jeździć.
ps
No chyba, że lubisz siedzieć z wędką na wysypisku śmieci.
To posprzątam. Jak jest dobra miejscówka, to warto nawet po takich świniakach posprzątać. Ale dostęp powinien być wszędzie możliwy i rozbicie biwaku również.
Ja tez tak wyjeżdżałem nad takie jeziorko specjalne w Chobienicach. Z zezwoleniem bywały problemy, bo leśniczy obawiał się tego samego, ale jak przekonał się po wielu prośbach o takowe, i wydał je, to wpadał co godzinę "spytać JAK TAM....". Przekonał się, że jest czysto i uczciwie na miejscówce, to potem wydawał już za każdym razem, a nawet zaczął przyjeżdżać na kawkę i przywoził drzewo na opał nam na nocki, posiedział, poopowiadał o zwierzątach, o kłusownikach, o brudasach w lesie, aż pewnego razu przywiózł z żoną kiełbasę z dzika na ognisko i orzechówkę, a my mu rybkę. A wystarczyło tak niewiele, po prostu być kulturalnym i sprzątać po sobie każdy papierek i patyczek, zalać ognisko. Niestety, po tamtym sezonie zmarł i zezwolenia już nikt nie wydaje :(, a leszcze tam były zawsze po ponad 2-3 kilo.
No właśnie Maćku zawsze można z normalnymi ludzmi dojść do porozumienia.
To co ja napisałem (czy może opisałem) było również początkiem dobrej "symbiozy" trwającej kilka ładnych lat. Po naszych całonocnych i kikudniowych wyprawach zawsze zostawialiśmy łat i porządek co pewnego razu podsumował leśniczy "przez takich jak wy to pracę stracę, nie śmiecą nie rozrabiają nie ma za co mandatu wystawić :-)" .
W kolejnych latach kontrola to była tylko formalność "o widzę, że sezon rozpoczęty co słychać itp" wieczorem po służbie piwko, kiełbaska przy ognisku miała rozmowa, porady.
Było super bo podobnie jak u Ciebie kontakt z leśniczym został przerwany przez siły wyższe. Po jego odejściu wiele się zmieniło moim zdaniem na gorsze i dlatego przestałem tam jeździć. Całonocne tolerowane przez wszystkie urzędy pijaństwa, dewastacja, ścinanie drzew, stała przywózka śmieci tak teraz wygląda to niegdyś wspaniałe zaciszne miejsce.
Dlatego napisałem cyt. może lepiej, że nie wszyscy mogą mieć dostęp.
Moim zdaniem dostęp powinien mieć każdy, każdy kto stosuje się do obowiązujących ogólnych zasad i zdrowego rozsądku. Jeśli zasady te przekracza nie powienien mieć "nigdy prawa do takiego wstępu"
Pomimo tego że jest połowa lutego, jest zimno, ja już planują wakacje . W tym roku, chciałbym wybrać się ze swoją dziewczyną nad pobliskie jezioro PZW. Chciałbym rozłożyć namiot, wędki , może ognisko. Jestem członkiem PZW i mam opłacone składki.. Jednak nie jestem pewien, czy mógłbyć tak zabiwakować noc nad wodą? Mam 18 lat.. O porządek nad wodą i hałasy raczej nie ma co się martwić, bo z natury jestem dość spokojną osobą, nie lubie syfu nad wodą, zawsze staram się sprzątać, nawet po kimś..
Wszystko zależy od łowiska i zasad na nim panujących na jednym można rozbić namiot i jest wszystko w porządku a na innym już się czepiają, że jest od tego np. pole namiotowe i tłumaczenia, że się wędkuje i nie ma gdzie spać nie pomagają dlatego wymyślili namioty z odpinanymi podłogami bo jak nie ma podłogi to nie namiot tylko tzw. budka wędkarska i już do tego nie mogą się przyczepić, co do ognisk to o ile mi wiadomo teoretycznie nie wolno palić nigdzie tylko w wyznaczonych miejscach ale czasami przymykają na to oko jak ognisko jest dobrze zabezpieczone i pali się suchym drzewem a nie świeżym.
I znowu się okazuje, że najlepszym rozwiązaniem jest łódka, nie musi być duża, nie musi być z kabiną, wystarczy taka żeby można było się w niej położyć i rozpiąć nad sobą kawałek plandeki.
Mam takie pytanie mianowicie czy mogę rozstawić namiot nad jeziorem tam gdzie nie ma praktycznie dojazdu samochodem na noc ?
Musiałbyś zapytać u leśniczego dla tego rejonu. Telefon do nadleśnictwa i wszystko wiesz.
Musiałbyś zapytać u leśniczego dla tego rejonu. Telefon do nadleśnictwa i wszystko wiesz.
Dokładnie. Pamiętaj jedynie, że nie wolno biwakować na wyspach natomiast na brzegu zależy od leśniczego. Choć znając życie może być z tym problem. Przynajmniej tak jest u mnie w okolicach Torunia. Można legalnie biwakować w miejscach wyznaczonych do tego, nigdzie indziej. Niestety:(
A dlaczego "niestety" może to jednak lepiej bo zaraz za tobą pojadą pod namiot śmieciarze i później nie będzie tam po co jeździć.
ps
No chyba, że lubisz siedzieć z wędką na wysypisku śmieci.
A dlaczego "niestety" może to jednak lepiej bo zaraz za tobą pojadą pod namiot śmieciarze i później nie będzie tam po co jeździć.
ps
No chyba, że lubisz siedzieć z wędką na wysypisku śmieci.
To posprzątam. Jak jest dobra miejscówka, to warto nawet po takich świniakach posprzątać. Ale dostęp powinien być wszędzie możliwy i rozbicie biwaku również.
To ja nipszę coś takiego
Lat temu "dziesiątki" przed wjazdem na polanę bedącą we władaniu LP otrzymywałem zezwolenie na wjazd.
Zawsze ale to zawsze (nie znałeś godziny) zajechał samochód i z niego wyskakiwał leśniczy, policja itp.
Sprawdzanie papierów, sprawdzanie siatek, sprawdzanie czy nie palimy świeżą drzewiną.
Spisanie, pytanie do kiedy co z butelkami i informacja!
Jak zostawicie po sobie "syf" to za sprzątanie będziecie płacić extra.
Zawsze po sobie zostawialiśmy czyściutkie stanowisko.
A jak jest teraz ?
Ja tez tak wyjeżdżałem nad takie jeziorko specjalne w Chobienicach. Z zezwoleniem bywały problemy, bo leśniczy obawiał się tego samego, ale jak przekonał się po wielu prośbach o takowe, i wydał je, to wpadał co godzinę "spytać JAK TAM....". Przekonał się, że jest czysto i uczciwie na miejscówce, to potem wydawał już za każdym razem, a nawet zaczął przyjeżdżać na kawkę i przywoził drzewo na opał nam na nocki, posiedział, poopowiadał o zwierzątach, o kłusownikach, o brudasach w lesie, aż pewnego razu przywiózł z żoną kiełbasę z dzika na ognisko i orzechówkę, a my mu rybkę. A wystarczyło tak niewiele, po prostu być kulturalnym i sprzątać po sobie każdy papierek i patyczek, zalać ognisko. Niestety, po tamtym sezonie zmarł i zezwolenia już nikt nie wydaje :(, a leszcze tam były zawsze po ponad 2-3 kilo.
No właśnie Maćku zawsze można z normalnymi ludzmi dojść do porozumienia.
To co ja napisałem (czy może opisałem) było również początkiem dobrej "symbiozy" trwającej kilka ładnych lat. Po naszych całonocnych i kikudniowych wyprawach zawsze zostawialiśmy łat i porządek co pewnego razu podsumował leśniczy "przez takich jak wy to pracę stracę, nie śmiecą nie rozrabiają nie ma za co mandatu wystawić :-)" .
W kolejnych latach kontrola to była tylko formalność "o widzę, że sezon rozpoczęty co słychać itp" wieczorem po służbie piwko, kiełbaska przy ognisku miała rozmowa, porady.
Było super bo podobnie jak u Ciebie kontakt z leśniczym został przerwany przez siły wyższe. Po jego odejściu wiele się zmieniło moim zdaniem na gorsze i dlatego przestałem tam jeździć. Całonocne tolerowane przez wszystkie urzędy pijaństwa, dewastacja, ścinanie drzew, stała przywózka śmieci tak teraz wygląda to niegdyś wspaniałe zaciszne miejsce.
Dlatego napisałem cyt. może lepiej, że nie wszyscy mogą mieć dostęp.
Moim zdaniem dostęp powinien mieć każdy, każdy kto stosuje się do obowiązujących ogólnych zasad i zdrowego rozsądku. Jeśli zasady te przekracza nie powienien mieć "nigdy prawa do takiego wstępu"
Biwakowanie nad wodą
Wędkarstwo» Forum » Ciekawostki na forum » Grupy
Gucioo
Witam..
Pomimo tego że jest połowa lutego, jest zimno, ja już planują wakacje . W tym roku, chciałbym wybrać się ze swoją dziewczyną nad pobliskie jezioro PZW. Chciałbym rozłożyć namiot, wędki , może ognisko. Jestem członkiem PZW i mam opłacone składki.. Jednak nie jestem pewien, czy mógłbyć tak zabiwakować noc nad wodą? Mam 18 lat.. O porządek nad wodą i hałasy raczej nie ma co się martwić, bo z natury jestem dość spokojną osobą, nie lubie syfu nad wodą, zawsze staram się sprzątać, nawet po kimś..
Wszystko zależy od łowiska i zasad na nim panujących na jednym można rozbić namiot i jest wszystko w porządku a na innym już się czepiają, że jest od tego np. pole namiotowe i tłumaczenia, że się wędkuje i nie ma gdzie spać nie pomagają dlatego wymyślili namioty z odpinanymi podłogami bo jak nie ma podłogi to nie namiot tylko tzw. budka wędkarska i już do tego nie mogą się przyczepić, co do ognisk to o ile mi wiadomo teoretycznie nie wolno palić nigdzie tylko w wyznaczonych miejscach ale czasami przymykają na to oko jak ognisko jest dobrze zabezpieczone i pali się suchym drzewem a nie świeżym.
Hmm..a gdybym chciał zrobić np. biwak gdzieś w lesie ? Albo na jakiejś łące? Z dala od ludzi ..
A czy to koniecznie muszą być wody PZW jest dużo jezior gdzie można spokojnie i w cisz wypocząć pod namiotem, ba można wypożyczyć nawet łódkę.
Z tego co słyszałem trzeba mieć pozwolenie od leśniczego ,ale niechętnie leśnictwo je wydaje :) (teren zalesiony)
Inaczej straż leśna cie skarci :)
I znowu się okazuje, że najlepszym rozwiązaniem jest łódka, nie musi być duża, nie musi być z kabiną, wystarczy taka żeby można było się w niej położyć i rozpiąć nad sobą kawałek plandeki.