Chciał chłop dobrze, a dowalą mu nieźle. Ja bym mu dał spokój jeśli ryba nie była jakaś zarażona i nie pochodziła z nielegalnych odłowów . Może miał to z prywatnego stawu i nie chciał tego zmarnować ? Ja wiem, ze przepisy, że przenoszenie ryb...
Chłop wpuścił rybę i dostanie po jajcach, a ci, co do Odry wywrotki śmieci wysypują, gdzie są toksyczne sprawy, biologiczne sprawy i mechaniczne sprawy... ci nie będą nigdy za nic odpowiadać. Kombinat hodowlany niedaleko Raciborza, który do PSINY - dopływu Odry wpuszcza kilka razy w roku gnojowicę i trwa to po kilka dni, nigdy nie poniesie konsekwencji. A tu chłopina rybę wpuścił, coś poszło nie tak, bo może w transporcie sprawę zawalił i kupa! Martwa, ale zdrowa ryba zostałaby wpieprzona przez padlinożerców i drapieżniki, bo 200 kilo to pryszcz i po zawodach.
Myślę, że coś tej ryby przeżyło, więc suma sumarum, jeśli nie była chora, to chłop się przysłużył tej rzeczce. Olałbym to gdybym miał decydować. W końcu mógł tez zastawić sieci i wytargać 200 kilo - wtedy by zapłacił śmieszny mandat i po sprawie. A tak - łobuzem i przestępcą go zrobią. Żaaaaal!
A mnie ciekawi po pierwsze, skad gosc mial 200kg takich ryb ?. W czym to przewiozl i jak. 200 kg takich ryb jak ploc okon czy slonecznica to od cholery ryb (w sztukach). Jesli mial wlasne stawy hodowlane i spuszczal je na zime, to powinien byc bardziej kumaty. A jak nie to skad ?
Pawelz - mój kumpel dostał w spadku chałupę do rozbiórki wraz z ogrodem do wycinki i staw o powierzchni 1,5 ha. Chałupę zrównał fadromą, drzewa wyciął pilarką, a ze stawem nie wiedział co począć. Pomogłem mu zrobić w tym stawie porządek. Odłowilimśmy wszystko, oczyścilimśmy, rybę nazad wpuścilim. Troche drobu rozdalim smarkom po wiosce, coś zawieźlim znajomemu do stawu, liliputy poszły ze mnicha w dal odpływem ----------->
TYM ODPŁYWEM POSZŁY DO STRUMIENIA, STRUMIENIEM DO RZECZKI SUMINKI, DLAEJ DO RZEKI RUDY, POTEM DO RZEKI ODRY I KANAŁU GLIWICKIEGO, A DALEJ SAM WSZECHMOCNY WIE GDZIE!
Jaka to różnica by była, gdybymśmy do zasobnika z wodą rybę wzięli i zawieźli prosto do ODRY?!
Ale nas nikt za to nie będzie sądził.
Widać chłopina miał podobnie - g* wiedział, odłowił, w jakim pojemniku zawiózł nad rzekę i wypuścił. Może nie chciał źle? Łatwo wydać osąd, ale póki co, nic nie wiemy czym sie kierował i jak było. Wiemy tylko, że chcą mu wcisnąć przestępstwo którego być może nie miał zamiaru popełnić i z jakiegoś powodu nie był świadom co robi.
Paranoja jakaś :/;/ Tak źle i tak nie dobrze !!!!!!!!!! Nie chodzi tu o intencje kolegi. Ale o zdrowie populacji która już jest w łowisku. Dlatego są takie nie inne przepisy. By zminimalizować możliwość wprowadzenia czynnika chorobo twórczego. Nie zarazić zdrowych ryb. Dlatego ryby wpuszczane do zbiorników powinny być badane przez weterynarza.
Jak by ten samarytanin zgłosił się do koła że ma trochę narybku i che go nieodpłatnie przeznaczyć na zarybienie tego łowiska. To może by kto zbadał te rybki, i kolega dostał by zezwolenie na kontrolowane zarybienie... Mówię może, bo różnie jest w naszym PZW, bo może wartość narybku była by ła by zbyt niska w stosunku co do kosztów weterynarza i ewentualnego ichtiologa...
Przykładów w historii jest wiele gdzie takie zarybienia, (nawet te legalne) przyniosły więcej szkody niż pożytku.
no powiem Wam, że w tak nie wielce rozwiniętym kraju, gdzie kłusownictwo, złodziejstwo, wszelkie cwaniactwo itp. jest niejako wpisane w kulturę narodową, to przeczytać, że ktoś wpuścił jakąś rybę, zamiast ją oszołomić prądem, czy wyławiać w inny nielegalny sposób to jest już coś. Pomijając, że znając nasz kraj gość pewnie dostanie 100 000 zł grzywny, a na deser krzesło elektryczne. Odbiegając od tematu, ale pozostając w temacie szoku, to ostatnio nawet zauważyłem że benzyna staniała o parę grosików, niedługo to może jeszcze ryży Donek i kaczor "uderzą w ślinę" w walentynkowy wieczór:) ku...wa co się dzieje w tym kraju, chyba rzeczywiście ten koniec świata się szykuje i trzeba powoli zacząć czołgać się w kierunku cmentarza;)
Mowcie co chcecie, ale ja bym nie chcial, aby taki ktos wpuszczal mi nielegalnie ryby do rzeki. Jesli ryby byly zdrowe, to jak musial "zarybiac" ten ktos, skoro na dzien dobry odlowiono kilkadziesiat kilogramow zdechlych ryb. Jaka byla wiedza i swiadomosc tego czlowieka. Wg mnie zerowa. On po prostu nie mial pojecia co robi i jak nalezy to robic. Naprawde lepiej byloby gdyby te plotki i okonie oddal gdzies do sierocinca albo juz nawet sprzedal za grosze. Przynajmniej jego rodzina moze by cos z tego miala. Bo rzeka jak bedziemy mieli farta, nie ucierpi, a na pewno nie zyska.
Cześć,jak dla mnie wartość zarybieniowa jest zerowa. Po pierwsze materiał zarybieniowy nie wiadomego pochodzenia, gatunki delikatnie mówiąc średnie, a o sposobie zarybienia chyba nie trzeba się rozwodzić skoro 1/4 ogółu padła. Ogólnie mówiąc powinien się chłopina zgłosić do koła PZW i powiedzieć, że ma 200kg ryb i chce je dać na zarybienie jakiejś wody. Myślę, że w rękach doświadczonych osób byłby z tego jakiś pożytek a tak to chłop dostanie mandat/grzywnę a i z tych ryb pożytku nie będzie ot i tyle.pzdr. Marek
Witam. A mi się wydaje że ten gość chciał dobrze, ale po prostu mu nie wyszło. Chyba nie liczył się z konsekwencjami. Patrząc z drugiej strony to powiem wam ze dziwne to nasze prawo!!!! bo to przecież nie kłusownik!!!!!!
Głupota naszego prawa.Chciał chłop dobrze zrobić a tu się go czepiają.Moim zdaniem każdy kto chce powinien móc zarybić państwową rzekę czy jezioro pod okiem ichtiologa.Jak PZW nie daję rady i trwoni nasz składkowe pieniądze na puchary,zjazdy,imprezy i wódeczkę to przynajmniej niech ludziom nie utrudniają.Zawsze lepsze te ponad sto kilo tych co przezyły niż nic.
Oczywiście, że wcześniej powinien pogadać z ichtiologiem koła, przebadać ryby itp. ale jak czytam te nasze wpisy to odnoszę wrażenie, że lepiej jak by te wszystkie ryby wylał gdzieś do rowu lub na pole. Oczywiście nie znam zamiaru tego człowieka chciał dobrze czy też musiał się pozbyć chorych ryb. Może ktoś wie jak było naprawdę ?
Niekoniecznie chore.U mnie kiedyś zarybiając rzekę wlali ryby z worka w którym woda była ciepła do zimnej rzeki ryba poszła do wody a po kilkunastu minutach wypłynęła brzuchami do góry.
200 kg żywych ryb , a skąd te dane ! bo chłopina tak powiedział a mógł sobie również powiedzieć że wrzucił tylko około 20 kg małych rybek, niektórzy Go piętnują ale za co ? bo chciał dobrze i zrobił coś co inni powinni zrobić to ale bardziej profesjonalnie a pytam się ile razy ktoś z Was kupował żywca jako rybkę do oczka wodnego i jechał nad wodę to................ ile ich kupowałeś 1 czy może więcej aby czasami Ci ich nie brakło i pytanie czy one były badane przez ichtiologa........ co z nimi zrobiłeś następnego dnia, zabrałeś do domu czy je wpuściłeś do wody gdzie wędkowałeś. Nie piętnujcie nikogo kto miał dobre zamiary, przecież nie wylewał ścieków ropopochodnych do rzeki jak to ktoś słusznie zauważył. Mógł je zatłuc na miejscu ale nie, wolał je wrzucić do rzeki bo miał pasje wierzył że jako wędkarz zrobi coś dobrego i wierzył że będzie ok-ej , niestety wyszło inaczej a teraz inni zrobią z niego wielkiego truciciela że przez takich jak On padnie cały ekosystem, zatrute będzie całe środowisko roślinne i nie tylko, środowisko roślinne i cały ekosystem da sobie świetnie radę a jeśli doszłoby do zaburzenia w wyniku wypuszczenia tylu okoni i innych ryb w jednym miejscu to na bardzo krótko, ta ryba się rozejdzie i to bardzo szybko , a z rybą śniętą........ no cóż, też natura da sobie radę. To jest rzeczka a nie staw !!!!! Panowie życzę racjonalnego podejścia do tematu.
Gosc moze i chcial dobrze, ale to nie wystarczy. Zabraklo mu ewidentnie wiedzy, zarowno tej w kwestii przepisow jak i fachowej zwiazanej z zarybieniami. A za niewiedze sie placi. Nie mozna bawic sie w dobrago mikolaja na zywym organizmie nie majac wiedzy teoretycznej ani praktycznej. "ale jak czytam te nasze wpisy to odnoszę wrażenie, że lepiej jak by te wszystkie ryby wylał gdzieś do rowu lub na pole." Sadze ze nikt tak niemysli. Miedzy wylaniem do rowu a dzikim zarybieniem jest jeszcze mnostwo innych mozliwosci. A jesli nie mial ochoty bawic sie w jakies formalne zalatwianie sprawy itp rzeczy (co moge zrozumiec) i mial pewnosc ze ryby sa zdrowe, to mogl chociaz popytac, poczytac czy zasiegnac w jakis inny sposob porady, jak wypuscic zeby nic nie zdechlo. Przypuszczam ze gosc poszedl nad rzeke, przechylil wanne czy inny pojemnik z rybami w strone wody i poszedl do domu.
W tym roku, wielokrotnie jako wędkarze narzekaliśmy, że przedstawiciele W.I.O.Ś nie działają jak należy, szczególnie, gdy zgłaszano przypadki zatrucia rzeki Nysa Kłodzka. Narzekaliśmy, i chyba coś w tym temacie drgnęło, gdyż odpowiedni przedstawiciel W.I.O.Ś pojawił się na miejscu, tak jak i inspektor weterynarii.
Jak relacjonuje dziennikarz N.T.O:
„W niedzielę 25 listopada, członek Społecznej Straży Rybackiej poinformował policję w Krapkowicach, że w Białce w Strzeleczkach pływają śnięte ryby. Na miejsce pojechał radiowóz, a następnie policja wezwała straż pożarną. Przyjechał też powiatowy inspektor weterynarii z Krapkowic oraz przedstawiciel wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska.
Początkowo wszystko wskazywało na zatrucie wody. Jak się później okazało, śnięte ryby pochodziły z nielegalnego zarybienia, którego dokonał mieszkaniec powiatu krapkowickiego. Przyznał on, że wpuścił do Białki 200 kg płoci, okoni i słonecznicy. Twierdził, że wszystkie ryby wtedy żyły.
Niestety, w wodzie pływało kilkadziesiąt kilogramów śniętych ryb. Strażacy wyłowili z wody pięć sztuk. Zostaną one zbadane…”
Sam sprawca nielegalnego zarybienia, został zobowiązany do wyłowienia martwych oraz ich utylizacji. Szkopuł tkwi w tym, że gdyby ryby przeżyły, to Białka wzbogaciłaby swoją ichtiofaunę, i pewnie nikt z tego powodu nie robiłby awantury. Niestety, każde zarybianie przez osoby indywidualne, nawet w dobrej wierze, jest sprzeczne z ustawą o rybactwie śródlądowym. W związku z powyższym, Policja jak zwykle w takim wypadku, prowadzi postępowanie wyjaśniające.
Trzeba zaznaczyć, że przedstawiciel SSR zachował się bardzo przytomnie, gdyż mógł domniemać że wystąpiło zatrucie rzeczki.
Jeszcze w niedzielę, pod tekstem opublikowanym na stronach N.T.O pojawiły się komentarze internautów. Najciekawszy z nich możecie przeczytać w tym miejscu. Ciekawe, że internauta wskazuje na jakość wody, a więc powstaje pytanie, czy Białka jest czysta ? Komentarz jest podlinkowany, można dzięki temu przeczytać całą dyskusję i wziąć w niej udzial na forum N.T.O. Tutaj prosiłbym o nie trolowanie, i zastosowanie się do regulaminu stron P.Z.W.
i dobrze że ktoś się wnerwił i zarybił czymś innym niż tym chwastem karpiem, shit nie ryba szkoda ze padło tyle kg ryby. popieram takich ludzi!!! powinni karac prezesow pzw ktorzy nic nie robia tylko podnosza ceny skladek, cos tam gmeraja o zarybieniacha przychodzi co do czego to sama padlina.
200 kg żywych ryb , a skąd te dane ! bo chłopina tak powiedział a mógł sobie również powiedzieć że wrzucił tylko około 20 kg małych rybek, niektórzy Go piętnują ale za co ? bo chciał dobrze i zrobił coś co inni powinni zrobić to ale bardziej profesjonalnie a pytam się ile razy ktoś z Was kupował żywca jako rybkę do oczka wodnego i jechał nad wodę to................ ile ich kupowałeś 1 czy może więcej aby czasami Ci ich nie brakło i pytanie czy one były badane przez ichtiologa........ co z nimi zrobiłeś następnego dnia, zabrałeś do domu czy je wpuściłeś do wody gdzie wędkowałeś. Nie piętnujcie nikogo kto miał dobre zamiary, przecież nie wylewał ścieków ropopochodnych do rzeki jak to ktoś słusznie zauważył. Mógł je zatłuc na miejscu ale nie, wolał je wrzucić do rzeki bo miał pasje wierzył że jako wędkarz zrobi coś dobrego i wierzył że będzie ok-ej , niestety wyszło inaczej a teraz inni zrobią z niego wielkiego truciciela że przez takich jak On padnie cały ekosystem, zatrute będzie całe środowisko roślinne i nie tylko, środowisko roślinne i cały ekosystem da sobie świetnie radę a jeśli doszłoby do zaburzenia w wyniku wypuszczenia tylu okoni i innych ryb w jednym miejscu to na bardzo krótko, ta ryba się rozejdzie i to bardzo szybko , a z rybą śniętą........ no cóż, też natura da sobie radę. To jest rzeczka a nie staw !!!!! Panowie życzę racjonalnego podejścia do tematu.
Miru - wiesz, że walka z tobą zajęła mi kupę czasu. Stwierdzam jednak obiektywnie, że zgadzam się z tobą w 100%. I widzę, że ty się ze mną też zgadzasz.
Każdy zapiernicza nad wodę z żywcem z Bóg wie jakiego źródła i to jest w porządku. Ptaki przenoszą ryby, ciekami wodnymi ryba migruje, ale jeden gość wpuścił coś do rzeki i już jest przestępcą.
Moje koło kiedyś zarybiło wodę rybą z ATESTEM! Okazało się, że ryba była zakażona - ale miała papier i wszyscy są po dziś dzień szczęśliwi, że któraś tona świń z wysypką powędrowała do żabioka.
Ja temu gostkowi od NIEODPOWIEDZIALNYCH ZARYBIEŃ dałbym medal !
W końcu nie zarybiał zdechlatym kaprem.
Cześć,widzisz problem polega na tym, że zrobił to w tak nieudolny sposób, iż 1/4 ryb wpuszczonych zdechła i nie krytykuje go za to , że zarybił na własna rękę ale za to, że się wogóle do tego nie przygotował i jak dla mnie to zmarnował setki ryb zupełnie nie potrzebnie, gdyż wystarczyłoby po prostu zasięgnąć języka jak to zrobić ale kolesiowi się spieszyło. Ja osobiście powątpiewam w jego szlachetne idee i wydaj mi się, że gościu pozbył się ryb, które mu zawadzałypzdr. Marek
Cześć,przecież ja mu do ZG PZW iść nie karze. Niektóre koła mają wody, którymi się opiekują i napewno by te ryby tam wpuścili tylko powoli wyrównaliby temp. wody i w kilku miejscach a tak to tylko zrobił się problem.pzdr. Maras
200 kg żywych ryb , a skąd te dane ! bo chłopina tak powiedział a mógł sobie również powiedzieć że wrzucił tylko około 20 kg małych rybek, niektórzy Go piętnują ale za co ? bo chciał dobrze i zrobił coś co inni powinni zrobić to ale bardziej profesjonalnie a pytam się ile razy ktoś z Was kupował żywca jako rybkę do oczka wodnego i jechał nad wodę to................ ile ich kupowałeś 1 czy może więcej aby czasami Ci ich nie brakło i pytanie czy one były badane przez ichtiologa........ co z nimi zrobiłeś następnego dnia, zabrałeś do domu czy je wpuściłeś do wody gdzie wędkowałeś. Nie piętnujcie nikogo kto miał dobre zamiary, przecież nie wylewał ścieków ropopochodnych do rzeki jak to ktoś słusznie zauważył. Mógł je zatłuc na miejscu ale nie, wolał je wrzucić do rzeki bo miał pasje wierzył że jako wędkarz zrobi coś dobrego i wierzył że będzie ok-ej , niestety wyszło inaczej a teraz inni zrobią z niego wielkiego truciciela że przez takich jak On padnie cały ekosystem, zatrute będzie całe środowisko roślinne i nie tylko, środowisko roślinne i cały ekosystem da sobie świetnie radę a jeśli doszłoby do zaburzenia w wyniku wypuszczenia tylu okoni i innych ryb w jednym miejscu to na bardzo krótko, ta ryba się rozejdzie i to bardzo szybko , a z rybą śniętą........ no cóż, też natura da sobie radę. To jest rzeczka a nie staw !!!!! Panowie życzę racjonalnego podejścia do tematu.
Miru - wiesz, że walka z tobą zajęła mi kupę czasu. Stwierdzam jednak obiektywnie, że zgadzam się z tobą w 100%. I widzę, że ty się ze mną też zgadzasz. Każdy zapiernicza nad wodę z żywcem z Bóg wie jakiego źródła i to jest w porządku. Ptaki przenoszą ryby, ciekami wodnymi ryba migruje, ale jeden gość wpuścił coś do rzeki i już jest przestępcą. Moje koło kiedyś zarybiło wodę rybą z ATESTEM! Okazało się, że ryba była zakażona - ale miała papier i wszyscy są po dziś dzień szczęśliwi, że któraś tona świń z wysypką powędrowała do żabioka. Ja temu gostkowi od NIEODPOWIEDZIALNYCH ZARYBIEŃ dałbym medal ! W końcu nie zarybiał zdechlatym kaprem.
Tak poza tematem , pytanie retoryczne ! Co się z Wami dzieje ...Wy – zgoda – MATKO !
To nie jest takie jak się wydaje. Koło również nie może zarybić, rybą niewiadomego pochodzenia.Gdyby chciał zarybić legalnie, to musi na swój koszt zrobić badanie ryb, każdy gatunek osobno.To tyle jak na razie w tym temacie z mojej strony, zaczekam na ciąg dalszy...
Jondruś - czy miedzy nami nie ma zgody? Niedawno żeś mi groził, że ....
Ja to ja - Reszta to reszta. Oczy otwieram dopiero i zaczynam pewne sprawy postrzegać inaczej. Czy to źle? Jak za podanie ręki Diabłowi i Thundowi jeden gość postanowił mnie zniszczyć, tak ja dziś olewam jego intencje i obietnice. Czy zależy ci, żebym wrócił do starych nawyków?
Może przyjrzyj się jak to teraz wygląda, a łuska ci z oczu spadnie.
nie było by pewno żadnego problemu gdyby rybki przeżyły, a były za pewno źle przetransportowane albo za szybko wpuszczone i dostały szoku:( szkoda rybek albo jest jeszcze jedna wersja rzeczka jest bardzo skażona. Ja popieram takiego gościa miał nadmiar rybek to chciał się pobawić w gościa z PZW hehe tylko troszkę nie wyszło a nie uważam akurat w tym przypadku że ryby były jakieś chore czy coś ze padły, mimo że są z jakiejś pewno prywatnej hodowli do nie muszą być chore ale no badania jak najbardziej ,choć PZW zarybiają tez różnymi rybami i jest raz za jakiś czas ryba przebadana ale nie jest każda zbadana bo kto by się tym zajmował a jedna rybka akurat badana może być zdrowa a przy wpuszczaniu ,zarybianiu kilkoma tysiącami rybek napewno coś którejś dolega:)
Nie wiedziałem, że tak to działa gdyż wielokrotnie spotkałem się, że wędkarze z jednego koła przywozili złowione ryby np. z Warty czy Wisły i wpuszczali je zbiorników, którymi opiekowało się ich koło.Z tego co wiem niejednokrotnie w takich akcjach brały udział osoby, że tak powiem funkcyjne."Ale co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie" Jak dla mnie to szkoda, że zmarnowało się tyle ryb i szkoda gościa, któremu zapewne czkawką te zarybienia się odbiją. Mimo to nie do końca wierzę w dobre intencje tego samarytanina od zarybień.pzdr. Maras
"dura lex,sed lex".... Ustawa o rybactwie śródlądowym,by nie dopuścić do inwazyjności jednego gatunku,jasno określa kto i na jakich zasadach ma prawo i obowiązek zarybiania wód oraz jakie grożą konsekwencje za łamanie tego zapisu ustawowego.Żadne dyskusje nic nie zmienią w tym temacie.Trzeba to wziąć pod uwagę choćby kupują żywce w sklepie.Można być potraktowanym wpuszczając jednego żywca tak samo jak wpuszczenie na dziko większej ilości ryb,choć w dobrej wierze.
Romualdo - Nieboczowy. Woda mojego koła. Dopływ jest od stawów hodowlanych. Bywało, że niejedna plaga nas nawiedzała. Ryba ze stawów nas nachodzi co roku. Jak ja wezmę z tego stawu karasia na żywca, to będę łobuzem. A woda i ryby z tych stawów wpadają wprost do tego zbiornika.
mnie się wydaję, że całą sprawą powinno zająć się nasze FBI (czy jak im tam:), gdyż cała ta afera wydaje się być sprawką Al kaidy, lub wręcz planem światowego terrorysty nr 1, globalnego wirtuoza zbrodni... - samego Brunona K!:)
Często "dobrymi chęciami.....""Chcieć dobrze" to nie zawsze znaczy "zrobić dobrze".... Często bywa, że wolna ameykanka czyni szkody ponieważ Okręg ma w "dup..piu" presję i nie zgłasza info do |RZGW (bo tak łatwiej i po co sobie roboty dodawać...). Bywa i tak, że coś "działa", ale likalny "Geniusz" chce coś poprawić....Jak było trudno orzec, jednak domniemuję, że jednorazowe zapuszczenie takiej ilości rybek wymagało szerszych przedsięwzięć logistycznych (zbiorniki, natlenianie....)Sądząc po pomorze zapuszczonej ryby - zrobiono to w sposób marny i nieprzemyślany co rodzi wskazuje raczej na "zryw" w imię rybności niekoniecznie połączony z szerszym myśleniem o równowadze ( o warunkach transportu nie wspominając).... Dobrymi chęciami.....
Często "dobrymi chęciami.....""Chcieć dobrze" to nie zawsze znaczy "zrobić dobrze".... Często bywa, że wolna ameykanka czyni szkody ponieważ Okręg ma w "dup..piu" presję i nie zgłasza info do |RZGW (bo tak łatwiej i po co sobie roboty dodawać...). Bywa i tak, że coś "działa", ale likalny "Geniusz" chce coś poprawić....Jak było trudno orzec, jednak domniemuję, że jednorazowe zapuszczenie takiej ilości rybek wymagało szerszych przedsięwzięć logistycznych (zbiorniki, natlenianie....)Sądząc po pomorze zapuszczonej ryby - zrobiono to w sposób marny i nieprzemyślany co rodzi wskazuje raczej na "zryw" w imię rybności niekoniecznie połączony z szerszym myśleniem o równowadze ( o warunkach transportu nie wspominając).... Dobrymi chęciami..... Cos w bardzo podobnym tonie napisalem kilka postow wyzej. Zgadzam sie z ta wypowiedzia w 100%. I nie porownujmy jednego czy dwoch wypuszczonych karasi z 200kg ryb do malej rzeczki, ktore w dodatku szybko padly. Bo skoro odlowiono kilkadziesiat martwych ryb to pewnie drugie tyle poplynelo zdychac gdzies dalej.
Tu nie chodzi o dwa karasie, niech tylko na brzegu powiedzmy Odry na odcinku 500-metrowym łowi na żywca 50 wędkarzy i niech mają tylko po cztery żywce "grosz do grosza a karaś do karasia" to takiego problemu nikt nie widzi ? bo on się sam rozmazuje i nie jest w jednym kawałku. Znam to z autopsji, jeżdzimy na ryby czasami nawet w pięciu , w sklepie wędkarskim ; poproszę cztery "karasie do oczka" a pięć może być, bo mi wpadło więcej -może być , i tak po koleji każdy z Nas i sądzicie że reszte ryb zabieramy do domu ......nie , reszta ląduje w wodzie. Sądzicie że to nie jest problem, zdaje sobie sprawe że jestem na bakier z RAPR-em ale większość tak robi, zadaliście sobie pytanie ilu dziennie łowi na żywca nad wspomnianą rzeką i ile tych rybek z "oczek wodnych" wędruje do wody przy słowach"zwracam ci wolność" więc to jest znikomy problem? a w imię czego znikomy, bo rozrzedzony , bo cóż takie dwa karasie mogą uczynić na jednym stanowisku a ich jak już wspomniałem jest setki.
Tu nie chodzi o dwa karasie, niech tylko na brzegu powiedzmy Odry na odcinku 500-metrowym łowi na żywca 50 wędkarzy i niech mają tylko po cztery żywce "grosz do grosza a karaś do karasia" to takiego problemu nikt nie widzi ? bo on się sam rozmazuje i nie jest w jednym kawałku. Znam to z autopsji, jeżdzimy na ryby czasami nawet w pięciu , w sklepie wędkarskim ; poproszę cztery "karasie do oczka" a pięć może być, bo mi wpadło więcej -może być , i tak po koleji każdy z Nas i sądzicie że reszte ryb zabieramy do domu ......nie , reszta ląduje w wodzie. Sądzicie że to nie jest problem, zdaje sobie sprawe że jestem na bakier z RAPR-em ale większość tak robi, zadaliście sobie pytanie ilu dziennie łowi na żywca nad wspomnianą rzeką i ile tych rybek z "oczek wodnych" wędruje do wody przy słowach"zwracam ci wolność" więc to jest znikomy problem? a w imię czego znikomy, bo rozrzedzony , bo cóż takie dwa karasie mogą uczynić na jednym stanowisku a ich jak już wspomniałem jest setki.
Czemu sadzisz ze nikt nie widzi. Przeciez nie wolno Ci lowic na inne ryby niz pozyskane z lowiska. To ze lowiacy na zywca lamia przepisy nie oznacza, ze problemu nie ma. Nie usprawiedliwiajmy jednego czynu innym, zabronionym.
Kol. @pawelz, właśnie w tym rzecz że wszyscy widzą co i jak, lecz nie widzą w tym problemu...............no bo jaki problem? te kilka jakichś tam karasi na koniec wyrzuconych do wody. Przecież one nikomu i niczemu nie wyrządzą krzywdy a jeżeli ktoś wymyślił takie przepisy to chciałbym aby ten ktoś puknął sie w potylice własnym ozorem tak mocno żeby zapomniał raz na zawsze o zawodzie jaki wykonuje ! Owszem zgodzę się całkowicie o zakazie wpuszczaniu ryb na stawach hodowlanych i doświadczalnych, na wszelkiego rodzaju wodach zamkniętych związanych z hodowlą ryb i ich sprzeży w celach konsumpcyjnych gdzie woda i ryba jest badana przez odpowiednie służby, ale nie na wodach otwartych gdzie powiedzmy wypuszczę karasia bądz płotkę w Chałupkach a ktoś ją wyłowi w Szczecinie :)))))Od jak dawna mamy ten zakaz?.......RAPR mamy tak doskonały że ślepo w niego wierzymy, ile niedoskonałości on ukrywa przed Nami lub serwują Nam to z czym często się nie zgadzamy i nagle RAPR za rok/dwa zmieni swe podejście do problemów z którymi się teraz borykamy na codzień i co wtedy!!! Inni nagle zmienią front ? bo tak trzeba! a może są ślepo zapatrzeni w to co im znów zaserwuje doskonały twór PZW. Nad tym wszystkim góruje rozsądek, a nie tylko ślepe czytanie rególaminu RAPR-u i jego wdrażanie na codzień :)))
Tez nie jestem fanem RAPR"u.:). Ma on kilka nazwijmy to delikatnie niejasnych przepisow badz po prostu glupich. Akurat ten z zywcami mnie nie dotyczy. Ale wracajac do tematu. To co zrobil ten gosc, to dla mnie glupota w najczstszej postaci. I nie wiem za co mialbym mu dziekowac. Poprzez swoja nieudolnosc i niewiedze zmarnowal kilkadziesiat kg ryb, narazajac przy tym samym ekosystem niewielkiej rzeczki. Bo czym innym wywalic do Odry czy Wisly nawet kilka ton ryb a czym innym wsypac 200kg ryb niewiadomego pochodzenia do niewielkiej rzeczki. Nie znam tej wody, ale patrzac na mape, nie zdziwilbym sie gdyby plywaly w niej pstragi. Juz widzialem inwazje okoni na wody pstragowe. Zal bylo patrzec.
Jemu nie trza dziękować Pawelz. Jemu trza dać spokój i pouczyć, że nie do końca zrobił dobrze. Dokladnie. Absolutnie bym go nie karal, ale pouczenie i uswiadomienie jak najbardziej.
My kierujemy się przekazem z jakichś tam wiadomości lokalnych, że gość wrzucił 200 kg ryby, ja podejrzewam że powiedział właśnie tak, a w rzeczywistości miał może beczkę 200 litrową a nie 200 kg ryb a w niej małe rybki wyłowione na podrywke , żeby mieć 200 kg małych ryb to jaki powinniśmy mieć zbiornik aby one na czas transportu były w dobrej kondycji a ile ich tam było nikt nie wie.....do tego dochodzą warunki transportu ..............ciepła woda, duchota, beczka po jakichś chemikaliach....... itd można wymieniać bez liku, jednym słowem gość nie zapanował nad tym co robi a chciał dobrze a nie każdy potrafi przewidzieć finał swej nadgorliwości czego dowodem są śnięte ryby. Nikt Go nie chwali za to co zrobił a powtarzam że chciał dobrze, problemem jego było to że najpierw zrobił a może potem pomyślał co zrobił a My dostaliśmy na talerz niedoskonałości RAPR-u które z wszystkich stron staramy się teraz okroić tępym lodowym nożem. Niestety taki jest rególamin i wiemy że po części jest niezrozumiały i czy Ja czy Ty musimy Go przestrzegać............
Kiedyś już o tym pisałem przy okazji pewnej dyskusji. Od pewnego czasu mamy nagonkę na karpia i amura, itp., bo to gatunki nierodzime, szkodniki i w ogóle. Rodzi się jednak pytanie, co znajduje się w hodowlach, ośrodkach zarybieniowych PZW? Ile ton właśnie tych nierodzimych gatunków trafi do wód PZW, płotką i leszczem się przecież planu nie wykona!!!
Dobrze nie dobrze jak napisali śledztwo trwa i pewnie gościa ukarają .Przypomina mi się sprawa tego piekarza co rozdał komuś to pieczywo bo nie chciał by się zmarnowało i go tak zgnoili że zbankrutował.Może chciał dobrze ,ale drugi zrobi tak samo chcąc np wyłudzić wat.I tak jest w tym przypadku >Znajdzie się następny"filantrop" który nielegalnie wpóści np 500kg rekina żarłacza,pirani albo innego rodzaju zwierzątko.Myślę że jeszcze nasze prawo i przepisy nie są przygotowane na takie akcje.
O zdrowie populacji??? To w takim razie należy wystrzelać wszystkie łabędzie, dzikie kaczki i inne wodne ptactwo, które wielokrotnie na mokrych piorach przyklejoną zalężoną ikrę przenosi nieraz na wiele kilometrów dalej i tam się z niej ryby wylęgają i ZARAŻAJĄ juz tam przebywającą populację innych ryb. Wystrzelać, wytruć i spokój! Zakaz przenoszenia zywych ryb do innego zbiornika jest w porównaniu z ptakami IDIOTYCZNY!!!
Nielegalne zarybienie:) http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20121125%2FPOWIAT04%2F121129724
pewno jakiś desperat
Ludzie zaczynają brać sprawy we własne ręce :P
Chciał chłop dobrze, a dowalą mu nieźle. Ja bym mu dał spokój jeśli ryba nie była jakaś zarażona i nie pochodziła z nielegalnych odłowów . Może miał to z prywatnego stawu i nie chciał tego zmarnować ? Ja wiem, ze przepisy, że przenoszenie ryb...
Chłop wpuścił rybę i dostanie po jajcach, a ci, co do Odry wywrotki śmieci wysypują, gdzie są toksyczne sprawy, biologiczne sprawy i mechaniczne sprawy... ci nie będą nigdy za nic odpowiadać. Kombinat hodowlany niedaleko Raciborza, który do PSINY - dopływu Odry wpuszcza kilka razy w roku gnojowicę i trwa to po kilka dni, nigdy nie poniesie konsekwencji. A tu chłopina rybę wpuścił, coś poszło nie tak, bo może w transporcie sprawę zawalił i kupa! Martwa, ale zdrowa ryba zostałaby wpieprzona przez padlinożerców i drapieżniki, bo 200 kilo to pryszcz i po zawodach.
Myślę, że coś tej ryby przeżyło, więc suma sumarum, jeśli nie była chora, to chłop się przysłużył tej rzeczce. Olałbym to gdybym miał decydować. W końcu mógł tez zastawić sieci i wytargać 200 kilo - wtedy by zapłacił śmieszny mandat i po sprawie. A tak - łobuzem i przestępcą go zrobią. Żaaaaal!
Paranoja jakaś :/;/
Tak źle i tak nie dobrze !!!!!!!!!!
A mnie ciekawi po pierwsze, skad gosc mial 200kg takich ryb ?. W czym to przewiozl i jak.
200 kg takich ryb jak ploc okon czy slonecznica to od cholery ryb (w sztukach).
Jesli mial wlasne stawy hodowlane i spuszczal je na zime, to powinien byc bardziej kumaty. A jak nie to skad ?
Pawelz - mój kumpel dostał w spadku chałupę do rozbiórki wraz z ogrodem do wycinki i staw o powierzchni 1,5 ha. Chałupę zrównał fadromą, drzewa wyciął pilarką, a ze stawem nie wiedział co począć. Pomogłem mu zrobić w tym stawie porządek. Odłowilimśmy wszystko, oczyścilimśmy, rybę nazad wpuścilim. Troche drobu rozdalim smarkom po wiosce, coś zawieźlim znajomemu do stawu, liliputy poszły ze mnicha w dal odpływem ----------->
TYM ODPŁYWEM POSZŁY DO STRUMIENIA, STRUMIENIEM DO RZECZKI SUMINKI, DLAEJ DO RZEKI RUDY, POTEM DO RZEKI ODRY I KANAŁU GLIWICKIEGO, A DALEJ SAM WSZECHMOCNY WIE GDZIE!
Jaka to różnica by była, gdybymśmy do zasobnika z wodą rybę wzięli i zawieźli prosto do ODRY?!
Ale nas nikt za to nie będzie sądził.
Widać chłopina miał podobnie - g* wiedział, odłowił, w jakim pojemniku zawiózł nad rzekę i wypuścił. Może nie chciał źle? Łatwo wydać osąd, ale póki co, nic nie wiemy czym sie kierował i jak było. Wiemy tylko, że chcą mu wcisnąć przestępstwo którego być może nie miał zamiaru popełnić i z jakiegoś powodu nie był świadom co robi.
Paranoja jakaś :/;/
Tak źle i tak nie dobrze !!!!!!!!!!
Nie chodzi tu o intencje kolegi.
Ale o zdrowie populacji która już jest w łowisku.
Dlatego są takie nie inne przepisy. By zminimalizować możliwość wprowadzenia czynnika chorobo twórczego. Nie zarazić zdrowych ryb.
Dlatego ryby wpuszczane do zbiorników powinny być badane przez weterynarza.
Jak by ten samarytanin zgłosił się do koła że ma trochę narybku i che go nieodpłatnie przeznaczyć na zarybienie tego łowiska. To może by kto zbadał te rybki, i kolega dostał by zezwolenie na kontrolowane zarybienie...
Mówię może, bo różnie jest w naszym PZW, bo może wartość narybku była by ła by zbyt niska w stosunku co do kosztów weterynarza i ewentualnego ichtiologa...
Przykładów w historii jest wiele gdzie takie zarybienia, (nawet te legalne) przyniosły więcej szkody niż pożytku.
no powiem Wam, że w tak nie wielce rozwiniętym kraju, gdzie kłusownictwo, złodziejstwo, wszelkie cwaniactwo itp. jest niejako wpisane w kulturę narodową, to przeczytać, że ktoś wpuścił jakąś rybę, zamiast ją oszołomić prądem, czy wyławiać w inny nielegalny sposób to jest już coś. Pomijając, że znając nasz kraj gość pewnie dostanie 100 000 zł grzywny, a na deser krzesło elektryczne.
Odbiegając od tematu, ale pozostając w temacie szoku, to ostatnio nawet zauważyłem że benzyna staniała o parę grosików, niedługo to może jeszcze ryży Donek i kaczor "uderzą w ślinę" w walentynkowy wieczór:) ku...wa co się dzieje w tym kraju, chyba rzeczywiście ten koniec świata się szykuje i trzeba powoli zacząć czołgać się w kierunku cmentarza;)
pewnie za 1 razem wpuścił wiecej ryb nie pzw przez rok
pewnie za 1 razem wpuścił wiecej ryb nie pzw przez rok
wydaje mi się, że jest to smutna prawda:)
Mowcie co chcecie, ale ja bym nie chcial, aby taki ktos wpuszczal mi nielegalnie ryby do rzeki.
Jesli ryby byly zdrowe, to jak musial "zarybiac" ten ktos, skoro na dzien dobry odlowiono kilkadziesiat kilogramow zdechlych ryb.
Jaka byla wiedza i swiadomosc tego czlowieka. Wg mnie zerowa. On po prostu nie mial pojecia co robi i jak nalezy to robic.
Naprawde lepiej byloby gdyby te plotki i okonie oddal gdzies do sierocinca albo juz nawet sprzedal za grosze. Przynajmniej jego rodzina moze by cos z tego miala. Bo rzeka jak bedziemy mieli farta, nie ucierpi, a na pewno nie zyska.
Cześć,jak dla mnie wartość zarybieniowa jest zerowa. Po pierwsze materiał zarybieniowy nie wiadomego pochodzenia, gatunki delikatnie mówiąc średnie, a o sposobie zarybienia chyba nie trzeba się rozwodzić skoro 1/4 ogółu padła. Ogólnie mówiąc powinien się chłopina zgłosić do koła PZW i powiedzieć, że ma 200kg ryb i chce je dać na zarybienie jakiejś wody. Myślę, że w rękach doświadczonych osób byłby z tego jakiś pożytek a tak to chłop dostanie mandat/grzywnę a i z tych ryb pożytku nie będzie ot i tyle.pzdr. Marek
Witam. A mi się wydaje że ten gość chciał dobrze, ale po prostu mu nie wyszło.
Chyba nie liczył się z konsekwencjami. Patrząc z drugiej strony to powiem wam ze dziwne to nasze prawo!!!! bo to przecież nie kłusownik!!!!!!
Głupota naszego prawa.Chciał chłop dobrze zrobić a tu się go czepiają.Moim zdaniem każdy kto chce powinien móc zarybić państwową rzekę czy jezioro pod okiem ichtiologa.Jak PZW nie daję rady i trwoni nasz składkowe pieniądze na puchary,zjazdy,imprezy i wódeczkę to przynajmniej niech ludziom nie utrudniają.Zawsze lepsze te ponad sto kilo tych co przezyły niż nic.
Oczywiście, że wcześniej powinien pogadać z ichtiologiem koła, przebadać ryby itp. ale jak czytam te nasze wpisy to odnoszę wrażenie, że lepiej jak by te wszystkie ryby wylał gdzieś do rowu lub na pole. Oczywiście nie znam zamiaru tego człowieka chciał dobrze czy też musiał się pozbyć chorych ryb. Może ktoś wie jak było naprawdę ?
Niekoniecznie chore.U mnie kiedyś zarybiając rzekę wlali ryby z worka w którym woda była ciepła do zimnej rzeki ryba poszła do wody a po kilkunastu minutach wypłynęła brzuchami do góry.
200 kg żywych ryb , a skąd te dane ! bo chłopina tak powiedział a mógł sobie również powiedzieć że wrzucił tylko około 20 kg małych rybek, niektórzy Go piętnują ale za co ? bo chciał dobrze i zrobił coś co inni powinni zrobić to ale bardziej profesjonalnie a pytam się ile razy ktoś z Was kupował żywca jako rybkę do oczka wodnego i jechał nad wodę to................ ile ich kupowałeś 1 czy może więcej aby czasami Ci ich nie brakło i pytanie czy one były badane przez ichtiologa........ co z nimi zrobiłeś następnego dnia, zabrałeś do domu czy je wpuściłeś do wody gdzie wędkowałeś. Nie piętnujcie nikogo kto miał dobre zamiary, przecież nie wylewał ścieków ropopochodnych do rzeki jak to ktoś słusznie zauważył. Mógł je zatłuc na miejscu ale nie, wolał je wrzucić do rzeki bo miał pasje wierzył że jako wędkarz zrobi coś dobrego i wierzył że będzie ok-ej , niestety wyszło inaczej a teraz inni zrobią z niego wielkiego truciciela że przez takich jak On padnie cały ekosystem, zatrute będzie całe środowisko roślinne i nie tylko, środowisko roślinne i cały ekosystem da sobie świetnie radę a jeśli doszłoby do zaburzenia w wyniku wypuszczenia tylu okoni i innych ryb w jednym miejscu to na bardzo krótko, ta ryba się rozejdzie i to bardzo szybko , a z rybą śniętą........ no cóż, też natura da sobie radę. To jest rzeczka a nie staw !!!!! Panowie życzę racjonalnego podejścia do tematu.
Gosc moze i chcial dobrze, ale to nie wystarczy. Zabraklo mu ewidentnie wiedzy, zarowno tej w kwestii przepisow jak i fachowej zwiazanej z zarybieniami. A za niewiedze sie placi. Nie mozna bawic sie w dobrago mikolaja na zywym organizmie nie majac wiedzy teoretycznej ani praktycznej.
"ale jak czytam te nasze wpisy to odnoszę wrażenie, że lepiej jak by te wszystkie ryby wylał gdzieś do rowu lub na pole."
Sadze ze nikt tak nie mysli. Miedzy wylaniem do rowu a dzikim zarybieniem jest jeszcze mnostwo innych mozliwosci. A jesli nie mial ochoty bawic sie w jakies formalne zalatwianie sprawy itp rzeczy (co moge zrozumiec) i mial pewnosc ze ryby sa zdrowe, to mogl chociaz popytac, poczytac czy zasiegnac w jakis inny sposob porady, jak wypuscic zeby nic nie zdechlo. Przypuszczam ze gosc poszedl nad rzeke, przechylil wanne czy inny pojemnik z rybami w strone wody i poszedl do domu.
"Przestępca, czy "pechowy wolontariusz" ?
Nielegalne zarybienie rzeczki Białka
W tym roku, wielokrotnie jako wędkarze narzekaliśmy, że przedstawiciele W.I.O.Ś nie działają jak należy, szczególnie, gdy zgłaszano przypadki zatrucia rzeki Nysa Kłodzka. Narzekaliśmy, i chyba coś w tym temacie drgnęło, gdyż odpowiedni przedstawiciel W.I.O.Ś pojawił się na miejscu, tak jak i inspektor weterynarii.
Jak relacjonuje dziennikarz N.T.O:
„W niedzielę 25 listopada, członek Społecznej Straży Rybackiej poinformował policję w Krapkowicach, że w Białce w Strzeleczkach pływają śnięte ryby. Na miejsce pojechał radiowóz, a następnie policja wezwała straż pożarną. Przyjechał też powiatowy inspektor weterynarii z Krapkowic oraz przedstawiciel wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska.
Początkowo wszystko wskazywało na zatrucie wody. Jak się później okazało, śnięte ryby pochodziły z nielegalnego zarybienia, którego dokonał mieszkaniec powiatu krapkowickiego. Przyznał on, że wpuścił do Białki 200 kg płoci, okoni i słonecznicy. Twierdził, że wszystkie ryby wtedy żyły.
Niestety, w wodzie pływało kilkadziesiąt kilogramów śniętych ryb. Strażacy wyłowili z wody pięć sztuk. Zostaną one zbadane…”
Sam sprawca nielegalnego zarybienia, został zobowiązany do wyłowienia martwych oraz ich utylizacji. Szkopuł tkwi w tym, że gdyby ryby przeżyły, to Białka wzbogaciłaby swoją ichtiofaunę, i pewnie nikt z tego powodu nie robiłby awantury. Niestety, każde zarybianie przez osoby indywidualne, nawet w dobrej wierze, jest sprzeczne z ustawą o rybactwie śródlądowym. W związku z powyższym, Policja jak zwykle w takim wypadku, prowadzi postępowanie wyjaśniające.
Trzeba zaznaczyć, że przedstawiciel SSR zachował się bardzo przytomnie, gdyż mógł domniemać że wystąpiło zatrucie rzeczki.
Jeszcze w niedzielę, pod tekstem opublikowanym na stronach N.T.O pojawiły się komentarze internautów. Najciekawszy z nich możecie przeczytać w tym miejscu. Ciekawe, że internauta wskazuje na jakość wody, a więc powstaje pytanie, czy Białka jest czysta ? Komentarz jest podlinkowany, można dzięki temu przeczytać całą dyskusję i wziąć w niej udzial na forum N.T.O. Tutaj prosiłbym o nie trolowanie, i zastosowanie się do regulaminu stron P.Z.W.
User o nicku Enter:
http://www.pzw.org.pl/opole/wiadomosci/69534/60/przestepca_czy_pechowy_wolontariusz_
Czyli tak nie do końca był "dobry" :-(
Czego to ludzie nie wymyślą.
i dobrze że ktoś się wnerwił i zarybił czymś innym niż tym chwastem karpiem, shit nie ryba szkoda ze padło tyle kg ryby. popieram takich ludzi!!! powinni karac prezesow pzw ktorzy nic nie robia tylko podnosza ceny skladek, cos tam gmeraja o zarybieniacha przychodzi co do czego to sama padlina.
200 kg żywych ryb , a skąd te dane ! bo chłopina tak powiedział a mógł sobie również powiedzieć że wrzucił tylko około 20 kg małych rybek, niektórzy Go piętnują ale za co ? bo chciał dobrze i zrobił coś co inni powinni zrobić to ale bardziej profesjonalnie a pytam się ile razy ktoś z Was kupował żywca jako rybkę do oczka wodnego i jechał nad wodę to................ ile ich kupowałeś 1 czy może więcej aby czasami Ci ich nie brakło i pytanie czy one były badane przez ichtiologa........ co z nimi zrobiłeś następnego dnia, zabrałeś do domu czy je wpuściłeś do wody gdzie wędkowałeś. Nie piętnujcie nikogo kto miał dobre zamiary, przecież nie wylewał ścieków ropopochodnych do rzeki jak to ktoś słusznie zauważył. Mógł je zatłuc na miejscu ale nie, wolał je wrzucić do rzeki bo miał pasje wierzył że jako wędkarz zrobi coś dobrego i wierzył że będzie ok-ej , niestety wyszło inaczej a teraz inni zrobią z niego wielkiego truciciela że przez takich jak On padnie cały ekosystem, zatrute będzie całe środowisko roślinne i nie tylko, środowisko roślinne i cały ekosystem da sobie świetnie radę a jeśli doszłoby do zaburzenia w wyniku wypuszczenia tylu okoni i innych ryb w jednym miejscu to na bardzo krótko, ta ryba się rozejdzie i to bardzo szybko , a z rybą śniętą........ no cóż, też natura da sobie radę. To jest rzeczka a nie staw !!!!! Panowie życzę racjonalnego podejścia do tematu.
Miru - wiesz, że walka z tobą zajęła mi kupę czasu. Stwierdzam jednak obiektywnie, że zgadzam się z tobą w 100%. I widzę, że ty się ze mną też zgadzasz. Każdy zapiernicza nad wodę z żywcem z Bóg wie jakiego źródła i to jest w porządku. Ptaki przenoszą ryby, ciekami wodnymi ryba migruje, ale jeden gość wpuścił coś do rzeki i już jest przestępcą. Moje koło kiedyś zarybiło wodę rybą z ATESTEM! Okazało się, że ryba była zakażona - ale miała papier i wszyscy są po dziś dzień szczęśliwi, że któraś tona świń z wysypką powędrowała do żabioka. Ja temu gostkowi od NIEODPOWIEDZIALNYCH ZARYBIEŃ dałbym medal ! W końcu nie zarybiał zdechlatym kaprem.
Cześć,widzisz problem polega na tym, że zrobił to w tak nieudolny sposób, iż 1/4 ryb wpuszczonych zdechła i nie krytykuje go za to , że zarybił na własna rękę ale za to, że się wogóle do tego nie przygotował i jak dla mnie to zmarnował setki ryb zupełnie nie potrzebnie, gdyż wystarczyłoby po prostu zasięgnąć języka jak to zrobić ale kolesiowi się spieszyło. Ja osobiście powątpiewam w jego szlachetne idee i wydaj mi się, że gościu pozbył się ryb, które mu zawadzałypzdr. Marek
POSZEDŁBY DO KOŁA PZW:
- Dobry, mom dwiesta kilo ryb na zbyciu. Dom je wom za darmo, ino se je zbadejcie i dejcie jaka ekipę, co to profesjonalnie do rzeki zakludzi...
Odpowiedź by uzyskał mniej więcej w ten deseń :
- Człowiek... idź ty w pierony! My tu momy ważniejsze problemy!
Już by wszyscy lecieli badać z ichtiologami te ryby! Już by PZW zareagowało! Hehehehehe!
Cześć,przecież ja mu do ZG PZW iść nie karze. Niektóre koła mają wody, którymi się opiekują i napewno by te ryby tam wpuścili tylko powoli wyrównaliby temp. wody i w kilku miejscach a tak to tylko zrobił się problem.pzdr. Maras
200 kg żywych ryb , a skąd te dane ! bo chłopina tak powiedział a mógł sobie również powiedzieć że wrzucił tylko około 20 kg małych rybek, niektórzy Go piętnują ale za co ? bo chciał dobrze i zrobił coś co inni powinni zrobić to ale bardziej profesjonalnie a pytam się ile razy ktoś z Was kupował żywca jako rybkę do oczka wodnego i jechał nad wodę to................ ile ich kupowałeś 1 czy może więcej aby czasami Ci ich nie brakło i pytanie czy one były badane przez ichtiologa........ co z nimi zrobiłeś następnego dnia, zabrałeś do domu czy je wpuściłeś do wody gdzie wędkowałeś. Nie piętnujcie nikogo kto miał dobre zamiary, przecież nie wylewał ścieków ropopochodnych do rzeki jak to ktoś słusznie zauważył. Mógł je zatłuc na miejscu ale nie, wolał je wrzucić do rzeki bo miał pasje wierzył że jako wędkarz zrobi coś dobrego i wierzył że będzie ok-ej , niestety wyszło inaczej a teraz inni zrobią z niego wielkiego truciciela że przez takich jak On padnie cały ekosystem, zatrute będzie całe środowisko roślinne i nie tylko, środowisko roślinne i cały ekosystem da sobie świetnie radę a jeśli doszłoby do zaburzenia w wyniku wypuszczenia tylu okoni i innych ryb w jednym miejscu to na bardzo krótko, ta ryba się rozejdzie i to bardzo szybko , a z rybą śniętą........ no cóż, też natura da sobie radę. To jest rzeczka a nie staw !!!!! Panowie życzę racjonalnego podejścia do tematu.
Miru - wiesz, że walka z tobą zajęła mi kupę czasu. Stwierdzam jednak obiektywnie, że zgadzam się z tobą w 100%. I widzę, że ty się ze mną też zgadzasz. Każdy zapiernicza nad wodę z żywcem z Bóg wie jakiego źródła i to jest w porządku. Ptaki przenoszą ryby, ciekami wodnymi ryba migruje, ale jeden gość wpuścił coś do rzeki i już jest przestępcą. Moje koło kiedyś zarybiło wodę rybą z ATESTEM! Okazało się, że ryba była zakażona - ale miała papier i wszyscy są po dziś dzień szczęśliwi, że któraś tona świń z wysypką powędrowała do żabioka. Ja temu gostkowi od NIEODPOWIEDZIALNYCH ZARYBIEŃ dałbym medal ! W końcu nie zarybiał zdechlatym kaprem.
Tak poza tematem , pytanie retoryczne ! Co się z Wami dzieje ...Wy – zgoda – MATKO !
Koło PZW do swojej wody miałoby wpuścić rybę bez ATESTU?!
Maras wybacz, ale kompletnie fruwasz poza zewnętrznym markerem!
To by była afera ja Watergate!!! Kto by się na to zgodził?! Twoje koło? A wiesz jakie sa przepisy i obwarowania zarybień w kole?!
Chłopie!
To nie jest takie jak się wydaje. Koło również nie może zarybić, rybą niewiadomego pochodzenia.Gdyby chciał zarybić legalnie, to musi na swój koszt zrobić badanie ryb, każdy gatunek osobno.To tyle jak na razie w tym temacie z mojej strony, zaczekam na ciąg dalszy...
Jondruś - czy miedzy nami nie ma zgody? Niedawno żeś mi groził, że ....
Ja to ja - Reszta to reszta. Oczy otwieram dopiero i zaczynam pewne sprawy postrzegać inaczej. Czy to źle? Jak za podanie ręki Diabłowi i Thundowi jeden gość postanowił mnie zniszczyć, tak ja dziś olewam jego intencje i obietnice. Czy zależy ci, żebym wrócił do starych nawyków?
Może przyjrzyj się jak to teraz wygląda, a łuska ci z oczu spadnie.
nie było by pewno żadnego problemu gdyby rybki przeżyły, a były za pewno źle przetransportowane albo za szybko wpuszczone i dostały szoku:( szkoda rybek albo jest jeszcze jedna wersja rzeczka jest bardzo skażona. Ja popieram takiego gościa miał nadmiar rybek to chciał się pobawić w gościa z PZW hehe tylko troszkę nie wyszło a nie uważam akurat w tym przypadku że ryby były jakieś chore czy coś ze padły, mimo że są z jakiejś pewno prywatnej hodowli do nie muszą być chore ale no badania jak najbardziej ,choć PZW zarybiają tez różnymi rybami i jest raz za jakiś czas ryba przebadana ale nie jest każda zbadana bo kto by się tym zajmował a jedna rybka akurat badana może być zdrowa a przy wpuszczaniu ,zarybianiu kilkoma tysiącami rybek napewno coś którejś dolega:)
Nie wiedziałem, że tak to działa gdyż wielokrotnie spotkałem się, że wędkarze z jednego koła przywozili złowione ryby np. z Warty czy Wisły i wpuszczali je zbiorników, którymi opiekowało się ich koło.Z tego co wiem niejednokrotnie w takich akcjach brały udział osoby, że tak powiem funkcyjne."Ale co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie" Jak dla mnie to szkoda, że zmarnowało się tyle ryb i szkoda gościa, któremu zapewne czkawką te zarybienia się odbiją. Mimo to nie do końca wierzę w dobre intencje tego samarytanina od zarybień.pzdr. Maras
"dura lex,sed lex"....
Ustawa o rybactwie śródlądowym,by nie dopuścić do inwazyjności jednego gatunku,jasno określa kto i na jakich zasadach ma prawo i obowiązek zarybiania wód oraz jakie grożą konsekwencje za łamanie tego zapisu ustawowego.Żadne dyskusje nic nie zmienią w tym temacie.Trzeba to wziąć pod uwagę choćby kupują żywce w sklepie.Można być potraktowanym wpuszczając jednego żywca tak samo jak wpuszczenie na dziko większej ilości ryb,choć w dobrej wierze.
Romualdo - Nieboczowy. Woda mojego koła. Dopływ jest od stawów hodowlanych. Bywało, że niejedna plaga nas nawiedzała. Ryba ze stawów nas nachodzi co roku. Jak ja wezmę z tego stawu karasia na żywca, to będę łobuzem. A woda i ryby z tych stawów wpadają wprost do tego zbiornika.
Mam się śmiać, czy płakać?
...DURA LEX,SED LEX....
mnie się wydaję, że całą sprawą powinno zająć się nasze FBI (czy jak im tam:), gdyż cała ta afera wydaje się być sprawką Al kaidy, lub wręcz planem światowego terrorysty nr 1, globalnego wirtuoza zbrodni... - samego Brunona K!:)
Często "dobrymi chęciami.....""Chcieć dobrze" to nie zawsze znaczy "zrobić dobrze".... Często bywa, że wolna ameykanka czyni szkody ponieważ Okręg ma w "dup..piu" presję i nie zgłasza info do |RZGW (bo tak łatwiej i po co sobie roboty dodawać...). Bywa i tak, że coś "działa", ale likalny "Geniusz" chce coś poprawić....Jak było trudno orzec, jednak domniemuję, że jednorazowe zapuszczenie takiej ilości rybek wymagało szerszych przedsięwzięć logistycznych (zbiorniki, natlenianie....)Sądząc po pomorze zapuszczonej ryby - zrobiono to w sposób marny i nieprzemyślany co rodzi wskazuje raczej na "zryw" w imię rybności niekoniecznie połączony z szerszym myśleniem o równowadze ( o warunkach transportu nie wspominając).... Dobrymi chęciami.....
Często "dobrymi chęciami.....""Chcieć dobrze" to nie zawsze znaczy "zrobić dobrze".... Często bywa, że wolna ameykanka czyni szkody ponieważ Okręg ma w "dup..piu" presję i nie zgłasza info do |RZGW (bo tak łatwiej i po co sobie roboty dodawać...). Bywa i tak, że coś "działa", ale likalny "Geniusz" chce coś poprawić....Jak było trudno orzec, jednak domniemuję, że jednorazowe zapuszczenie takiej ilości rybek wymagało szerszych przedsięwzięć logistycznych (zbiorniki, natlenianie....)Sądząc po pomorze zapuszczonej ryby - zrobiono to w sposób marny i nieprzemyślany co rodzi wskazuje raczej na "zryw" w imię rybności niekoniecznie połączony z szerszym myśleniem o równowadze ( o warunkach transportu nie wspominając).... Dobrymi chęciami.....
Cos w bardzo podobnym tonie napisalem kilka postow wyzej.
Zgadzam sie z ta wypowiedzia w 100%. I nie porownujmy jednego czy dwoch wypuszczonych karasi z 200kg ryb do malej rzeczki, ktore w dodatku szybko padly.
Bo skoro odlowiono kilkadziesiat martwych ryb to pewnie drugie tyle poplynelo zdychac gdzies dalej.
Tu nie chodzi o dwa karasie, niech tylko na brzegu powiedzmy Odry na odcinku 500-metrowym łowi na żywca 50 wędkarzy i niech mają tylko po cztery żywce "grosz do grosza a karaś do karasia" to takiego problemu nikt nie widzi ? bo on się sam rozmazuje i nie jest w jednym kawałku. Znam to z autopsji, jeżdzimy na ryby czasami nawet w pięciu , w sklepie wędkarskim ; poproszę cztery "karasie do oczka" a pięć może być, bo mi wpadło więcej -może być , i tak po koleji każdy z Nas i sądzicie że reszte ryb zabieramy do domu ......nie , reszta ląduje w wodzie. Sądzicie że to nie jest problem, zdaje sobie sprawe że jestem na bakier z RAPR-em ale większość tak robi, zadaliście sobie pytanie ilu dziennie łowi na żywca nad wspomnianą rzeką i ile tych rybek z "oczek wodnych" wędruje do wody przy słowach"zwracam ci wolność" więc to jest znikomy problem? a w imię czego znikomy, bo rozrzedzony , bo cóż takie dwa karasie mogą uczynić na jednym stanowisku a ich jak już wspomniałem jest setki.
Tu nie chodzi o dwa karasie, niech tylko na brzegu powiedzmy Odry na odcinku 500-metrowym łowi na żywca 50 wędkarzy i niech mają tylko po cztery żywce "grosz do grosza a karaś do karasia" to takiego problemu nikt nie widzi ? bo on się sam rozmazuje i nie jest w jednym kawałku. Znam to z autopsji, jeżdzimy na ryby czasami nawet w pięciu , w sklepie wędkarskim ; poproszę cztery "karasie do oczka" a pięć może być, bo mi wpadło więcej -może być , i tak po koleji każdy z Nas i sądzicie że reszte ryb zabieramy do domu ......nie , reszta ląduje w wodzie. Sądzicie że to nie jest problem, zdaje sobie sprawe że jestem na bakier z RAPR-em ale większość tak robi, zadaliście sobie pytanie ilu dziennie łowi na żywca nad wspomnianą rzeką i ile tych rybek z "oczek wodnych" wędruje do wody przy słowach"zwracam ci wolność" więc to jest znikomy problem? a w imię czego znikomy, bo rozrzedzony , bo cóż takie dwa karasie mogą uczynić na jednym stanowisku a ich jak już wspomniałem jest setki.
Czemu sadzisz ze nikt nie widzi. Przeciez nie wolno Ci lowic na inne ryby niz pozyskane z lowiska.
To ze lowiacy na zywca lamia przepisy nie oznacza, ze problemu nie ma.
Nie usprawiedliwiajmy jednego czynu innym, zabronionym.
Kol. @pawelz, właśnie w tym rzecz że wszyscy widzą co i jak, lecz nie widzą w tym problemu...............no bo jaki problem? te kilka jakichś tam karasi na koniec wyrzuconych do wody. Przecież one nikomu i niczemu nie wyrządzą krzywdy a jeżeli ktoś wymyślił takie przepisy to chciałbym aby ten ktoś puknął sie w potylice własnym ozorem tak mocno żeby zapomniał raz na zawsze o zawodzie jaki wykonuje ! Owszem zgodzę się całkowicie o zakazie wpuszczaniu ryb na stawach hodowlanych i doświadczalnych, na wszelkiego rodzaju wodach zamkniętych związanych z hodowlą ryb i ich sprzeży w celach konsumpcyjnych gdzie woda i ryba jest badana przez odpowiednie służby, ale nie na wodach otwartych gdzie powiedzmy wypuszczę karasia bądz płotkę w Chałupkach a ktoś ją wyłowi w Szczecinie :)))))Od jak dawna mamy ten zakaz?.......RAPR mamy tak doskonały że ślepo w niego wierzymy, ile niedoskonałości on ukrywa przed Nami lub serwują Nam to z czym często się nie zgadzamy i nagle RAPR za rok/dwa zmieni swe podejście do problemów z którymi się teraz borykamy na codzień i co wtedy!!! Inni nagle zmienią front ? bo tak trzeba! a może są ślepo zapatrzeni w to co im znów zaserwuje doskonały twór PZW. Nad tym wszystkim góruje rozsądek, a nie tylko ślepe czytanie rególaminu RAPR-u i jego wdrażanie na codzień :)))
No lepiej bym tego nie ujął Miru.
Tez nie jestem fanem RAPR"u.:). Ma on kilka nazwijmy to delikatnie niejasnych przepisow badz po prostu glupich.
Akurat ten z zywcami mnie nie dotyczy.
Ale wracajac do tematu. To co zrobil ten gosc, to dla mnie glupota w najczstszej postaci. I nie wiem za co mialbym mu dziekowac.
Poprzez swoja nieudolnosc i niewiedze zmarnowal kilkadziesiat kg ryb, narazajac przy tym samym ekosystem niewielkiej rzeczki. Bo czym innym wywalic do Odry czy Wisly nawet kilka ton ryb a czym innym wsypac 200kg ryb niewiadomego pochodzenia do niewielkiej rzeczki. Nie znam tej wody, ale patrzac na mape, nie zdziwilbym sie gdyby plywaly w niej pstragi. Juz widzialem inwazje okoni na wody pstragowe. Zal bylo patrzec.
Jemu nie trza dziękować Pawelz. Jemu trza dać spokój i pouczyć, że nie do końca zrobił dobrze.
Jemu nie trza dziękować Pawelz. Jemu trza dać spokój i pouczyć, że nie do końca zrobił dobrze.
Dokladnie. Absolutnie bym go nie karal, ale pouczenie i uswiadomienie jak najbardziej.
My kierujemy się przekazem z jakichś tam wiadomości lokalnych, że gość wrzucił 200 kg ryby, ja podejrzewam że powiedział właśnie tak, a w rzeczywistości miał może beczkę 200 litrową a nie 200 kg ryb a w niej małe rybki wyłowione na podrywke , żeby mieć 200 kg małych ryb to jaki powinniśmy mieć zbiornik aby one na czas transportu były w dobrej kondycji a ile ich tam było nikt nie wie.....do tego dochodzą warunki transportu ..............ciepła woda, duchota, beczka po jakichś chemikaliach....... itd można wymieniać bez liku, jednym słowem gość nie zapanował nad tym co robi a chciał dobrze a nie każdy potrafi przewidzieć finał swej nadgorliwości czego dowodem są śnięte ryby. Nikt Go nie chwali za to co zrobił a powtarzam że chciał dobrze, problemem jego było to że najpierw zrobił a może potem pomyślał co zrobił a My dostaliśmy na talerz niedoskonałości RAPR-u które z wszystkich stron staramy się teraz okroić tępym lodowym nożem. Niestety taki jest rególamin i wiemy że po części jest niezrozumiały i czy Ja czy Ty musimy Go przestrzegać............
Kiedyś już o tym pisałem przy okazji pewnej dyskusji. Od pewnego czasu mamy nagonkę na karpia i amura, itp., bo to gatunki nierodzime, szkodniki i w ogóle. Rodzi się jednak pytanie, co znajduje się w hodowlach, ośrodkach zarybieniowych PZW? Ile ton właśnie tych nierodzimych gatunków trafi do wód PZW, płotką i leszczem się przecież planu nie wykona!!!
Dobrze nie dobrze jak napisali śledztwo trwa i pewnie gościa ukarają .Przypomina mi się sprawa tego piekarza co rozdał komuś to pieczywo bo nie chciał by się zmarnowało i go tak zgnoili że zbankrutował.Może chciał dobrze ,ale drugi zrobi tak samo chcąc np wyłudzić wat.I tak jest w tym przypadku >Znajdzie się następny"filantrop" który nielegalnie wpóści np 500kg rekina żarłacza,pirani albo innego rodzaju zwierzątko.Myślę że jeszcze nasze prawo i przepisy nie są przygotowane na takie akcje.
To nie fajna sprawa
O zdrowie populacji??? To w takim razie należy wystrzelać wszystkie łabędzie, dzikie kaczki i inne wodne ptactwo, które wielokrotnie na mokrych piorach przyklejoną zalężoną ikrę przenosi nieraz na wiele kilometrów dalej i tam się z niej ryby wylęgają i ZARAŻAJĄ juz tam przebywającą populację innych ryb. Wystrzelać, wytruć i spokój! Zakaz przenoszenia zywych ryb do innego zbiornika jest w porównaniu z ptakami IDIOTYCZNY!!!