W zeszłym tygodniu udalo mi się wygospodarowac pierwszy dzien poswięcony wędkowaniu,brak czasu,zagubienie sie w codziennosci...problem wiekszosci wedkarzy.Wybrałem sie na swoją ulubioą rzeke blisko mojego miasta(Duszniki Zdrój)na Nyse Klodzką,zostawłlem auto przy starej cegielni,po szybkim montażu zestawu z usmiechem na ustach i radością w sercu pomaszerowałem w dół rzeki.Zacząłem od pewnej wiosennej przynęty...stosowanej na pewniaka w tym okresie na tym odcinku rzeki,obrotówka Meps 0,zawieszony specjalnie dla kropkowańca.Pierwsze 15 minut sukcesywnie ściągało uśmiech z mojej świątecznie ogolonej gęby,w duchu powiedziałem sobie jak nie pstrąg to kleń,którego ekspansja w Nysie zaczęła byc niepokojąca......Następne 20 minut biczowania warkoczy i bystrzyn przynosi małego klonka....po usmiechu nie ma już śladu,pozostała zaduma i refleksja na piękną pogodą.Zrezygnowałem z mikro woblerkow,założyłem 4cm salmo,szaro niebieski z jasnym brzuszkiem,200metrow od cegielni jest miejsce z przyspieszonym nurtem i zarwanym brzegiem,z głebokim miejscem w koło warkocza,kilka rzutów w sam nurt,mocne uderzenie przy prowadzeniu wachlarzem....sądze ze pstrag....niestety nie uwiesil sie.Gluwny nurt okazał się spalony,zacząłem obławiac dołek obok nurtu,drógi rzut,przytrzymanie wobka,podciągnięcie,opuszczenie.....strzał!!!!Poczułem jak coś pompując wyrywa mi kija z ręki....pierwsza myśl...szczupak,powoli zaczynałem się żegnac z woblerem(żyłka0,16)ale zaraz moja zdobycz zaczyna spierdzielac pod prąd!!!o co chodzi...szczupak na sterydach??po kilku odjazdach...to napewno nie szczupak,w nysie trafiały sie jesiotry uciekinierzy...ale po chwili poczułem mocne wibracje na kiju,ryba tarła łbem o ziemie,3 minuty potem miałem 58cm brzane na brzegu,szybko odpiąłem pięknośc i zwroócilem ją rzece.Ludzie to jest znak ze mamy wpływ!Od pewnego czasu rzeka jest zarybiana brzaną na odcinku Bardo,a ja swoja złowiłem 6km od barda!!!Wcześniej nie słyszałem żeby ktoś tam złapał brzane,czy możliwe ze zwrócilismy rzece to co wiele lat temu zostało jej odebrane??Jezeli którys z Kolegow ma jakieś ciekawe historie z nad Nysy to piszcie!!
życzę Wam tego z całego serca oby Wam Brzanki nie dawały spokoju ... w pozytywnym słowa tego znaczeniu...Pozdrawiam z Podkarpacia.Nasza Wisłoka na szczęście obfituje w Brzany jeszcze...
Prawdopodobnie paradoksalnie powodzie przyczyniły sie do powroty tej pięknej rybki,wielka woda wyczyściła koryto z mułu i syfu spuszczanego przez lata z ubojni i masarni:(jak wiadomo brzana jest bioindykatorem,wiec stan wody musiał się poprawi
witam,gratuluje rybki.mam takie pytanie co się stało z rybą na nysie? wędkuje na wysokości barda i tylko jeden mały pstrążek dał się przechytrzyć.klenie w ogóle nie podchodzą do brzegów,a przynajmniej nie tam gdzie wędkuje.jedynie widziałem klenie w Przyłęku koło mostu i to taki jeden 50tak jak nic.
Witam ! Coraz częściej się słyszy o tej rybce na nysie kłodzkiej i to cieszy , oby jak najdłużej bo jak teraz jest jedna opłata z wodami górskimi to można się spodziewać więcej gumofilców z robakiem . Często odwiedzam tą rzekę , dużo widać narybku tej wiosny , rokowania są dobre na przyszłość , największe zagrożenie tej rzeki to powódź i kłusole . Pozdrawiam i życzę okazów !
słabe ostatnio brania spowodowane są bardzo chimeryczną pogodą,nie wiadomo dlaczego ryby w nysie są meteopatami,bardzo zle znoszą zmiany pogody.Ostatnio jakoś się ona ustabilizowała,faktycznie było zimno ale przez pare dni jednakowo,stabilne ciśnienie przyniosło dwa dni dobrych brań,coprawda kleń nadal jest śpiący ale ruszyły sie większe kropkowańce.Najskuteczniejsze w środe i czwartek okazały się średnie woblery rapali z ciemnym grzbietem i pomarańczowym brzuszkiem.Wczoraj pogoda znów się zmieniła,przyszło ocieplenie i wahanie ciśnienia,brania się skończyły.Cały wczorajszy dzień spędziłem przy ujściu Nysy do topoli....i nic nawet brania!!!Za to znalazłem TRUPA!!!!Prawdziwego!
słabe ostatnio brania spowodowane są bardzo chimeryczną pogodą,nie wiadomo dlaczego ryby w nysie są meteopatami,bardzo zle znoszą zmiany pogody.Ostatnio jakoś się ona ustabilizowała,faktycznie było zimno ale przez pare dni jednakowo,stabilne ciśnienie przyniosło dwa dni dobrych brań,coprawda kleń nadal jest śpiący ale ruszyły sie większe kropkowańce.Najskuteczniejsze w środe i czwartek okazały się średnie woblery rapali z ciemnym grzbietem i pomarańczowym brzuszkiem.Wczoraj pogoda znów się zmieniła,przyszło ocieplenie i wahanie ciśnienia,brania się skończyły.Cały wczorajszy dzień spędziłem przy ujściu Nysy do topoli....i nic nawet brania!!!Za to znalazłem TRUPA!!!!Prawdziwego!
W zeszłym tygodniu udalo mi się wygospodarowac pierwszy dzien poswięcony wędkowaniu,brak czasu,zagubienie sie w codziennosci...problem wiekszosci wedkarzy.Wybrałem sie na swoją ulubioą rzeke blisko mojego miasta(Duszniki Zdrój)na Nyse Klodzką,zostawłlem auto przy starej cegielni,po szybkim montażu zestawu z usmiechem na ustach i radością w sercu pomaszerowałem w dół rzeki.Zacząłem od pewnej wiosennej przynęty...stosowanej na pewniaka w tym okresie na tym odcinku rzeki,obrotówka Meps 0,zawieszony specjalnie dla kropkowańca.Pierwsze 15 minut sukcesywnie ściągało uśmiech z mojej świątecznie ogolonej gęby,w duchu powiedziałem sobie jak nie pstrąg to kleń,którego ekspansja w Nysie zaczęła byc niepokojąca......Następne 20 minut biczowania warkoczy i bystrzyn przynosi małego klonka....po usmiechu nie ma już śladu,pozostała zaduma i refleksja na piękną pogodą.Zrezygnowałem z mikro woblerkow,założyłem 4cm salmo,szaro niebieski z jasnym brzuszkiem,200metrow od cegielni jest miejsce z przyspieszonym nurtem i zarwanym brzegiem,z głebokim miejscem w koło warkocza,kilka rzutów w sam nurt,mocne uderzenie przy prowadzeniu wachlarzem....sądze ze pstrag....niestety nie uwiesil sie.Gluwny nurt okazał się spalony,zacząłem obławiac dołek obok nurtu,drógi rzut,przytrzymanie wobka,podciągnięcie,opuszczenie.....strzał!!!!Poczułem jak coś pompując wyrywa mi kija z ręki....pierwsza myśl...szczupak,powoli zaczynałem się żegnac z woblerem(żyłka0,16)ale zaraz moja zdobycz zaczyna spierdzielac pod prąd!!!o co chodzi...szczupak na sterydach??po kilku odjazdach...to napewno nie szczupak,w nysie trafiały sie jesiotry uciekinierzy...ale po chwili poczułem mocne wibracje na kiju,ryba tarła łbem o ziemie,3 minuty potem miałem 58cm brzane na brzegu,szybko odpiąłem pięknośc i zwroócilem ją rzece.Ludzie to jest znak ze mamy wpływ!Od pewnego czasu rzeka jest zarybiana brzaną na odcinku Bardo,a ja swoja złowiłem 6km od barda!!!Wcześniej nie słyszałem żeby ktoś tam złapał brzane,czy możliwe ze zwrócilismy rzece to co wiele lat temu zostało jej odebrane??Jezeli którys z Kolegow ma jakieś ciekawe historie z nad Nysy to piszcie!!
życzę Wam tego z całego serca oby Wam Brzanki nie dawały spokoju ... w pozytywnym słowa tego znaczeniu...Pozdrawiam z Podkarpacia.Nasza Wisłoka na szczęście obfituje w Brzany jeszcze...
Prawdopodobnie paradoksalnie powodzie przyczyniły sie do powroty tej pięknej rybki,wielka woda wyczyściła koryto z mułu i syfu spuszczanego przez lata z ubojni i masarni:(jak wiadomo brzana jest bioindykatorem,wiec stan wody musiał się poprawi
witam,gratuluje rybki.mam takie pytanie co się stało z rybą na nysie? wędkuje na wysokości barda i tylko jeden mały pstrążek dał się przechytrzyć.klenie w ogóle nie podchodzą do brzegów,a przynajmniej nie tam gdzie wędkuje.jedynie widziałem klenie w Przyłęku koło mostu i to taki jeden 50tak jak nic.
Witam ! Coraz częściej się słyszy o tej rybce na nysie kłodzkiej i to cieszy , oby jak najdłużej bo jak teraz jest jedna opłata z wodami górskimi to można się spodziewać więcej gumofilców z robakiem . Często odwiedzam tą rzekę , dużo widać narybku tej wiosny , rokowania są dobre na przyszłość , największe zagrożenie tej rzeki to powódź i kłusole . Pozdrawiam i życzę okazów !
słabe ostatnio brania spowodowane są bardzo chimeryczną pogodą,nie wiadomo dlaczego ryby w nysie są meteopatami,bardzo zle znoszą zmiany pogody.Ostatnio jakoś się ona ustabilizowała,faktycznie było zimno ale przez pare dni jednakowo,stabilne ciśnienie przyniosło dwa dni dobrych brań,coprawda kleń nadal jest śpiący ale ruszyły sie większe kropkowańce.Najskuteczniejsze w środe i czwartek okazały się średnie woblery rapali z ciemnym grzbietem i pomarańczowym brzuszkiem.Wczoraj pogoda znów się zmieniła,przyszło ocieplenie i wahanie ciśnienia,brania się skończyły.Cały wczorajszy dzień spędziłem przy ujściu Nysy do topoli....i nic nawet brania!!!Za to znalazłem TRUPA!!!!Prawdziwego!
słabe ostatnio brania spowodowane są bardzo chimeryczną pogodą,nie wiadomo dlaczego ryby w nysie są meteopatami,bardzo zle znoszą zmiany pogody.Ostatnio jakoś się ona ustabilizowała,faktycznie było zimno ale przez pare dni jednakowo,stabilne ciśnienie przyniosło dwa dni dobrych brań,coprawda kleń nadal jest śpiący ale ruszyły sie większe kropkowańce.Najskuteczniejsze w środe i czwartek okazały się średnie woblery rapali z ciemnym grzbietem i pomarańczowym brzuszkiem.Wczoraj pogoda znów się zmieniła,przyszło ocieplenie i wahanie ciśnienia,brania się skończyły.Cały wczorajszy dzień spędziłem przy ujściu Nysy do topoli....i nic nawet brania!!!Za to znalazłem TRUPA!!!!Prawdziwego!
Jak to trupa(jakiegoś człowieka) :/
Piękna brzana, i raczje żyła jakiś czas w twojej wodzie bo 58cm to jakies ponad dwa kg, brzana przyrasta 1kg w 8-10 lat wiec szacuje jakieś 25lat.