Nie ma żadnych przeciwskazań do oznaczenia miejsca wędkowania z łodzi. W przypadku dużej ilości wędkujących w podobny sposób lub kąpiących się mogą zaistnieć przypadki niszczenia bojki. Jeżeli nie wędkuję dłuższy okres czasu poprostu ściągam bojkę. Zaznaczenie miejsca bojką jest wręcz konieczne dla samego nęcenia, a następnie precyzyjnego umieszczania zestawu.
Ciekaw jestem co byście zrobili, gdy spinningując 300 metrów od brzegu zaczepiacie żyłkę z wywiezionym zestawem na karpia (czy sandacza). Bojka była jeszcze ok. 50 metrów dalej i zapewne oznaczała miejsce nęcenia. Kto tu komu ogranicza łowisko kolego Maćku ?. Nie ma zapisów prawnych regulujących te kwestie, jest tylko zwykła, ludzka życzliwość i zrozumienie. W opisywanym przypadku, kolega wędkarz krzyknął z brzegu, że ma tam wywiezione zestawy i spytał czy mogę wędkować w innym miejscu. Pytanie było zadane w przyjaznym tonie i dlatego przepraszając odpłynąłem dalej. Nie wiem jak bym się zachował, gdybym usłyszał agresję w słowach kolegi wędkującego z brzegu - pewnie też agresywnie. Podczas wędkowanie z łodzi, żaden odcinek zbiornika nie zostaje odcięty dla jednego wędkującego a bojka nikomu specjalnie nie wadzi.
Ciekaw jestem co byście zrobili, gdy spinningując 300 metrów od brzegu zaczepiacie żyłkę z wywiezionym zestawem na karpia (czy sandacza). Bojka była jeszcze ok. 50 metrów dalej i zapewne oznaczała miejsce nęcenia. Kto tu komu ogranicza łowisko kolego Maćku ?. Nie ma zapisów prawnych regulujących te kwestie, jest tylko zwykła, ludzka życzliwość i zrozumienie. W opisywanym przypadku, kolega wędkarz krzyknął z brzegu, że ma tam wywiezione zestawy i spytał czy mogę wędkować w innym miejscu. Pytanie było zadane w przyjaznym tonie i dlatego przepraszając odpłynąłem dalej. Nie wiem jak bym się zachował, gdybym usłyszał agresję w słowach kolegi wędkującego z brzegu - pewnie też agresywnie. Podczas wędkowanie z łodzi, żaden odcinek zbiornika nie zostaje odcięty dla jednego wędkującego a bojka nikomu specjalnie nie wadzi.
Zbyszek, ale nie do końca Ciebie rozumiem. Ty wedkując spinningiem czy to z łodzi, czy to chodząc brzegiem, masz CAŁE praktycznie łowisko dla siebie. A ktoś kto zarzuci zestawy ma te swoje ileś tam dziesiąt metrów. Ja nie jestem ani po jednej, ani po drugiej stronie. Staram się pisać i traktować sprawę obiektywnie. Żaden wędkarz stacjonarny nie lubi jak mu w pobliżu miejscówki ktoś czesze wodę spinnem, a żaden spiner nie lubi stacjonarnych, bo mu ograniczają jakieś tam pole do czesania.
Przyjazny gest najczęściej łagodzi sprawę. Często ten spiningujący z łodzi pomaga z zaczepem i jest ok. Musimy się szanować nad wodą , mamy wspólne hobby czasem technika połowu nas troche dzieli , ale mamy wspólny cel !!! Pozdrawiam .
-Bardzo Pana przepraszam, czy mógłby Pan tam nie rzucać, bo mam tam zestawy swoje zarzucone. Dziękuję. - Czy nie będę Panu przeszkadzał jak sobie tam będę rzucał spinningiem? Ok, dziękuję.
Opisany
wyżej przypadek zakończył się tak jak powinien, ale byłem świadkiem innego w
którym wędkujący z brzegu zbluzgał spinningistę na łodzi, że mu wpłynął w
łowisko oznakowane bojką (ok 200 m od brzegu). Nie było żadnego wstępu ani
pytań, tylko od razu wiązanka, której tu nie mogę przytoczyć. Nasz RAPR tak to
definiuje:
3.
Łowiąc ryby drapieżne na przynęty sztuczne lub sztuczną muchę obowiązuje
zachowanie następujących odległości pomiędzy wędkującymi:
a/
łowiąc z brzegu - 30 m
b/ łowiąc z łodzi lub
brodząc - 50 m
Moim zdaniem tylko
grzeczność i takt wędkującego z brzegu pozwoli mu na wędkowanie na takiej
odległości, prawnie nie ma racji. Teoretyzując można by założyć, że wędkujący z
brzegu wywiezie przynętę na 1000 metrów i w odległości rzutu od jego żyłki nie
może nikt spinningować ??? A jeszcze
niech usiądzie koło siebie kilku takich delikwentów. Chyba się zgodzisz Maćku,
że to paranoja.
Tu nie tylko o bojki chodziło, bo w tym dniu wypłynęło kilka łodzi i staneli w szeregu zachowując odległość. A on rzucał koło spławików i się pokłócili.Bo już miał mniejsze łowisko dla siebie. Jest ich trzech , którym przeszkadzają łodzie i bojki.Mają swoją trasę i nienawidzą jak ktoś się tam zakotwiczy.
Opisany
wyżej przypadek zakończył się tak jak powinien, ale byłem świadkiem innego w
którym wędkujący z brzegu zbluzgał spinningistę na łodzi, że mu wpłynął w
łowisko oznakowane bojką (ok 200 m od brzegu). Nie było żadnego wstępu ani
pytań, tylko od razu wiązanka, której tu nie mogę przytoczyć. Nasz RAPR tak to
definiuje:
3.
Łowiąc ryby drapieżne na przynęty sztuczne lub sztuczną muchę obowiązuje
zachowanie następujących odległości pomiędzy wędkującymi:
a/
łowiąc z brzegu - 30 m
b/ łowiąc z łodzi lub
brodząc - 50 m
Moim zdaniem tylko
grzeczność i takt wędkującego z brzegu pozwoli mu na wędkowanie na takiej
odległości, prawnie nie ma racji. Teoretyzując można by założyć, że wędkujący z
brzegu wywiezie przynętę na 1000 metrów i w odległości rzutu od jego żyłki nie
może nikt spinningować ??? A jeszcze
niech usiądzie koło siebie kilku takich delikwentów. Chyba się zgodzisz Maćku,
że to paranoja
Oczywiście, że w momencie wywożenia zestawów na kosmiczne odległości, w dodatku przekraczając odległości wymienione w RAPR, to już jest istne i jawne przegięcie. Wtedy wędkujący z łodzi powinien zacytować ten punkt regulaminu, życzyć miłego dnia, więcej uśmiechu na twarzy, taaaaakich ryb i wędkować dalej w obrębie przepisowych swoich metrów od wędkarza z brzegu. Ja posiłkowałem się przykładami spinningistów, którzy siekają przynętami na 50 metrów wokół własnej osi nie bacząc na spławiki zarzucone przez wędkarzy z brzegu do 30 m. Bo przecież to logiczne, że obszar powiedzmy 10 metrów wokół spławika, powinien być również obszarem wolnym od pluskania spinem, co płoszy białą rybę.
Czy można oznaczać miejsce boją,podczas łowienia z łódki .
Nie ma żadnych przeciwskazań do oznaczenia miejsca wędkowania z łodzi. W przypadku dużej ilości wędkujących w podobny sposób lub kąpiących się mogą zaistnieć przypadki niszczenia bojki. Jeżeli nie wędkuję dłuższy okres czasu poprostu ściągam bojkę. Zaznaczenie miejsca bojką jest wręcz konieczne dla samego nęcenia, a następnie precyzyjnego umieszczania zestawu.
możesz. Dokładnie tak jak kolega u góry napisał.
Dzięki za odpowiedź . Bo u nas niszczą spinnigiści u mówią , że jest na to artykuł prawny.
Dzięki za odpowiedź . Bo u nas niszczą spinnigiści u mówią , że jest na to artykuł prawny.
to się zapytaj jaki i sprawdź że nie ma. Albo po prostu powiedz im że nie ma i że mają s***ać
Dzięki za odpowiedź . Bo u nas niszczą spinnigiści u mówią , że jest na to artykuł prawny.
Bo im bojki ograniczają łowisko do "czesania". Nie ma żadnych przeciwwskazań prawnych, chyba, że regulamin łowiska to reguluje.
Dzięki za odpowiedź . Bo u nas niszczą spinnigiści u mówią , że jest na to artykuł prawny.
nie ma żadnego na ten temat artykułu prawnego, jest to poprostu blefffffffff .........
Ciekaw jestem co byście zrobili, gdy spinningując 300 metrów od brzegu zaczepiacie żyłkę z wywiezionym zestawem na karpia (czy sandacza). Bojka była jeszcze ok. 50 metrów dalej i zapewne oznaczała miejsce nęcenia. Kto tu komu ogranicza łowisko kolego Maćku ?. Nie ma zapisów prawnych regulujących te kwestie, jest tylko zwykła, ludzka życzliwość i zrozumienie. W opisywanym przypadku, kolega wędkarz krzyknął z brzegu, że ma tam wywiezione zestawy i spytał czy mogę wędkować w innym miejscu. Pytanie było zadane w przyjaznym tonie i dlatego przepraszając odpłynąłem dalej. Nie wiem jak bym się zachował, gdybym usłyszał agresję w słowach kolegi wędkującego z brzegu - pewnie też agresywnie. Podczas wędkowanie z łodzi, żaden odcinek zbiornika nie zostaje odcięty dla jednego wędkującego a bojka nikomu specjalnie nie wadzi.
Ciekaw jestem co byście zrobili, gdy spinningując 300 metrów od brzegu zaczepiacie żyłkę z wywiezionym zestawem na karpia (czy sandacza). Bojka była jeszcze ok. 50 metrów dalej i zapewne oznaczała miejsce nęcenia. Kto tu komu ogranicza łowisko kolego Maćku ?. Nie ma zapisów prawnych regulujących te kwestie, jest tylko zwykła, ludzka życzliwość i zrozumienie. W opisywanym przypadku, kolega wędkarz krzyknął z brzegu, że ma tam wywiezione zestawy i spytał czy mogę wędkować w innym miejscu. Pytanie było zadane w przyjaznym tonie i dlatego przepraszając odpłynąłem dalej. Nie wiem jak bym się zachował, gdybym usłyszał agresję w słowach kolegi wędkującego z brzegu - pewnie też agresywnie. Podczas wędkowanie z łodzi, żaden odcinek zbiornika nie zostaje odcięty dla jednego wędkującego a bojka nikomu specjalnie nie wadzi.
Zbyszek, ale nie do końca Ciebie rozumiem. Ty wedkując spinningiem czy to z łodzi, czy to chodząc brzegiem, masz CAŁE praktycznie łowisko dla siebie. A ktoś kto zarzuci zestawy ma te swoje ileś tam dziesiąt metrów. Ja nie jestem ani po jednej, ani po drugiej stronie. Staram się pisać i traktować sprawę obiektywnie. Żaden wędkarz stacjonarny nie lubi jak mu w pobliżu miejscówki ktoś czesze wodę spinnem, a żaden spiner nie lubi stacjonarnych, bo mu ograniczają jakieś tam pole do czesania.
Przyjazny gest najczęściej łagodzi sprawę. Często ten spiningujący z łodzi pomaga z zaczepem i jest ok. Musimy się szanować nad wodą , mamy wspólne hobby czasem technika połowu nas troche dzieli , ale mamy wspólny cel !!! Pozdrawiam .
-Bardzo Pana przepraszam, czy mógłby Pan tam nie rzucać, bo mam tam zestawy swoje zarzucone. Dziękuję. - Czy nie będę Panu przeszkadzał jak sobie tam będę rzucał spinningiem? Ok, dziękuję.
Proste słowa i wszystko gra.
Dzięki za odpowiedź . Bo u nas niszczą spinnigiści u mówią , że jest na to artykuł prawny.
nie ma żadnego na ten temat artykułu prawnego, jest to poprostu blefffffffff .........
Blef i to jak baranie jaja-Poprostu trzeba się dogadac...I żadnego z nas blacha tu nie pomoże...
Opisany wyżej przypadek zakończył się tak jak powinien, ale byłem świadkiem innego w którym wędkujący z brzegu zbluzgał spinningistę na łodzi, że mu wpłynął w łowisko oznakowane bojką (ok 200 m od brzegu). Nie było żadnego wstępu ani pytań, tylko od razu wiązanka, której tu nie mogę przytoczyć. Nasz RAPR tak to definiuje:
3. Łowiąc ryby drapieżne na przynęty sztuczne lub sztuczną muchę obowiązuje zachowanie następujących odległości pomiędzy wędkującymi:
a/ łowiąc z brzegu - 30 m
b/ łowiąc z łodzi lub brodząc - 50 m
Moim zdaniem tylko grzeczność i takt wędkującego z brzegu pozwoli mu na wędkowanie na takiej odległości, prawnie nie ma racji. Teoretyzując można by założyć, że wędkujący z brzegu wywiezie przynętę na 1000 metrów i w odległości rzutu od jego żyłki nie może nikt spinningować ??? A jeszcze niech usiądzie koło siebie kilku takich delikwentów. Chyba się zgodzisz Maćku, że to paranoja.
U nas też z tym był problem ,związek zakazał stawiania jakichkolwiek bojek na jeziorze i jest spokój -najlepsze rozwiązanie.
Tu nie tylko o bojki chodziło, bo w tym dniu wypłynęło kilka łodzi i staneli w szeregu zachowując odległość. A on rzucał koło spławików i się pokłócili.Bo już miał mniejsze łowisko dla siebie. Jest ich trzech , którym przeszkadzają łodzie i bojki.Mają swoją trasę i nienawidzą jak ktoś się tam zakotwiczy.
W takim razie jedyne rozwiązanie jest takie które przedstawił mastiff, myślę że przy odrobinie chęci wędkarz z wędkarzem jest w stanie się porozumiec.
Opisany wyżej przypadek zakończył się tak jak powinien, ale byłem świadkiem innego w którym wędkujący z brzegu zbluzgał spinningistę na łodzi, że mu wpłynął w łowisko oznakowane bojką (ok 200 m od brzegu). Nie było żadnego wstępu ani pytań, tylko od razu wiązanka, której tu nie mogę przytoczyć. Nasz RAPR tak to definiuje:
3. Łowiąc ryby drapieżne na przynęty sztuczne lub sztuczną muchę obowiązuje zachowanie następujących odległości pomiędzy wędkującymi:
a/ łowiąc z brzegu - 30 m
b/ łowiąc z łodzi lub brodząc - 50 m
Moim zdaniem tylko grzeczność i takt wędkującego z brzegu pozwoli mu na wędkowanie na takiej odległości, prawnie nie ma racji. Teoretyzując można by założyć, że wędkujący z brzegu wywiezie przynętę na 1000 metrów i w odległości rzutu od jego żyłki nie może nikt spinningować ??? A jeszcze niech usiądzie koło siebie kilku takich delikwentów. Chyba się zgodzisz Maćku, że to paranoja
Oczywiście, że w momencie wywożenia zestawów na kosmiczne odległości, w dodatku przekraczając odległości wymienione w RAPR, to już jest istne i jawne przegięcie. Wtedy wędkujący z łodzi powinien zacytować ten punkt regulaminu, życzyć miłego dnia, więcej uśmiechu na twarzy, taaaaakich ryb i wędkować dalej w obrębie przepisowych swoich metrów od wędkarza z brzegu. Ja posiłkowałem się przykładami spinningistów, którzy siekają przynętami na 50 metrów wokół własnej osi nie bacząc na spławiki zarzucone przez wędkarzy z brzegu do 30 m. Bo przecież to logiczne, że obszar powiedzmy 10 metrów wokół spławika, powinien być również obszarem wolnym od pluskania spinem, co płoszy białą rybę.