A ja zaczynam się nad tym zastanawiać. Dość często jeździmy z kumplem na Leszcza z gruntu. Zestawy takie same, robaki takie same, zanęta również.
A skubany ma zawsze więcej brań niż ja :) Aha. oczywiście kumpel nie pali.
Ja też tak mam z kumplem tyle , że to ja łowię zawsze więcej od niego a on nie pali :)
Dla mnie to bajka , jaki my mamy kontakt z przynętą – robakiem , kukurydzą itp. ?
Krótki a właściwie znikomy , nabijasz i gotowe . Inaczej może być z kulkami proteinowymi , trzeba pomacać , przewiercić , założyć na włos , hmmmmm ? Dużo dotykania śmierdzącymi łapami ?
nie.to proste...ja już 3 razy rzucałem pierwszy raz na 6 lat potem pokurzałem jakiś rokza drugim razem rok nie paliłem , potem jeszcze przez pare miesięcy paliłemaktualnie ponad 2 lata nie pale (w październiku będzie 3 ) już nie chce nawet zaczynać bo to jest za drogi interes ,jak se policzę ile sprzętu puszczał bym z dymem rocznie to "szok"to naprawde jest proste ,ale po pierwsze trzeba chcieć a po drugie jak mówiłem trzeba być "twardy a nie miętki" Według mnie przy połowie ryb typowych węchowców jakaś różnica może byćchociaż są "gorsze" zapachy np benzyny ,smarów.Ale nie o ryby tutaj chodzi ,ale o zdrowie przede wszystkimo to że poprawia sie wydolność organizmu , nie łapie nas zadyszka po byle wysiłkuno i nie "capi" z ubrań ,itd no i o KASE npLiczmy że palimy paczke dziennie (liczmy że paczka jest po 11 zł) to wypalamy około 330 zł miesięcznie. Rocznie to już jest 3,960 złotych!!!!
nie.to proste...ja już 3 razy rzucałem pierwszy raz na 6 lat potem pokurzałem jakiś rokza drugim razem rok nie paliłem , potem jeszcze przez pare miesięcy paliłemaktualnie ponad 2 lata nie pale (w październiku będzie 3 ) już nie chce nawet zaczynać bo to jest za drogi interes ,jak se policzę ile sprzętu puszczał bym z dymem rocznie to "szok"to naprawde jest proste ,ale po pierwsze trzeba chcieć a po drugie jak mówiłem trzeba być "twardy a nie miętki"
Wszystko fajnie pięknie, tylko najgorsze jest to że nawet w nocy budzę się na papierosa... Coś będzie trzeba z tym zrobić, a żeby tego było mało to siedzę po 10h dziennie w zbiornikach i wdycham dymy spawalnicze. Swoich płuc to nawet nie chcę już oglądać :/
Białe jadą amoniakiem jak kibel na dworcu, a rybkom jakoś to wcale nie przeszkadza :)
Zgodzę się z tobą, dlatego tym razem postanowiłem zafundować im kąpiel i zasypać zanętą... Mam nadzieję że efekty będą w postaci obolałych rąk od targania leszczy jak łopaty :P
To piwo i wódkę też. Ja papierosków nie rzucę, bo je po prostu lubię palić. Piwo rzuć, wódkę rzuć, fajki rzuć, tłustego nie jedz, gazowanego nie pij, na inne laski nie patrz....... No, życie jest piękne....Ta.
To piwo i wódkę też. Ja papierosków nie rzucę, bo je po prostu lubię palić. Piwo rzuć, wódkę rzuć, fajki rzuć, tłustego nie jedz, gazowanego nie pij, na inne laski nie patrz....... No, życie jest piękne....Ta. nie porównuj piwka do fajek bo jeśli chodzi np o kwestie finansowe to musiał by ktoś co dziennie pić po 3-4 aby tyle kasy przepić a to chyba jest niezbyt realne.ale jaśli o kwestie zdrowotne chodzi to 2-3x piwko w tygodniu(oczywiście w umiarkowanych ilościach) jest nawet wskazane dla organizmu ,nawet lekarze to potwierdzają czego nie można powiedzieć o fajkachwszystko jest dla ludzi byle w umiarkowanych ilościach a myślę że 80% "kurzoków" pali 1-2 paczki dziennie a to na pewno jest szkodliwe i dla samego palacza jak i dla jego najbliższych.
T0o piwo i wódkę też. Ja papierosków nie rzucę, bo je po prostu lubię palić. Piwo rzuć, wódkę rzuć, fajki rzuć, tłustego nie jedz, gazowanego nie pij, na inne laski nie patrz....... No, życie jest piękne....Ta. Ha ha ha ha.ale się uśmiałem ;-)))
To piwo i wódkę też. Ja papierosków nie rzucę, bo je po prostu lubię palić. Piwo rzuć, wódkę rzuć, fajki rzuć, tłustego nie jedz, gazowanego nie pij, na inne laski nie patrz....... No, życie jest piękne....Ta. nie porównuj piwka do fajek bo jeśli chodzi np o kwestie finansowe to musiał by ktoś co dziennie pić po 3-4 aby tyle kasy przepić a to chyba jest niezbyt realne.ale jaśli o kwestie zdrowotne chodzi to 2-3x piwko w tygodniu(oczywiście w umiarkowanych ilościach) jest nawet wskazane dla organizmu ,nawet lekarze to potwierdzają czego nie można powiedzieć o fajkachwszystko jest dla ludzi byle w umiarkowanych ilościach a myślę że 80% "kurzoków" pali 1-2 paczki dziennie a to na pewno jest szkodliwe i dla samego palacza jak i dla jego najbliższych.
3-4 piwka dziennie to niezbyt realne???? To chyba nie czytasz naszego forum, zwłaszcza po fajrancie :))) Wiele osób też pali 2-3 papierosy dziennie (mój brat, kilku kolegów, ojciec). Nie wyobrażam sobie ryb bez fajki, jazdy autem gdzieś dalej bez fajki, gorzały bez fajki i kawki bez fajki.
sory ale sie chyba nie dogadamy ja mówie o 3-4 przez 365 dni w roku to według mnie musi ktoś być kompletnym "nałogiem stoczonym na same dno" dla mnie "z umiarem" to 1-2 ,3x w tygodniu i to tylko w sezonie.Jeśli ktoś "kurzy" i "wali w kocioł" po kilka piw dziennie przez cały okrągły roczek to musi być milionerem -fajki 4000 ,piwko drugie tyle do tego często jakaś flaszka i 9000 rocznie idzie w piz... wiesz ja "jakoś" daje rady piwo bez fajki ,kielicha bez fajki ,rybki bez fajki i kawe bez fajki więc nie jest to tak że sie nie da Teraz może nie odczuwasz zgubnych skutków kurzenia aż w końcu sie przekręcisz na zawała (czego ci nie życzę) wszystko do czasu a swoją drogą ciekawe jak to jest ;kogo spotykam -każdy ma mało "piniondzorów" , zezwolenia tragicznie drogie ,ceny sprzętu drogie ale na piwko,fajki i gożałke to kasa jest.
Dymek z papierosa ma spore znaczenie. Ale i rybki się już do tego przyzwyczaiły, bo wielu z nas wrzuca bądź wrzucała kiepy do wody. Ponoć jeden papieros zatruwa 1m3 wody. Z tym dymkiem to z moich obserwacji jest różnie, czasami szkodzi a czasami pobudza rybki. Co do znaczącej różnicy w braniach, to raczej większe znaczenie ma 1 metr w położeniu przynęt.
Jarek,masz rację,wielu z nas przejarało piękny sprzęt lub wspaniałą wędkarską przygodę na zagranicznych łowiskach,warto to gówno rzucic.
co ci potym jak nawet nie odczujesz po kieszeni bo na inne pierdoly wydasz :) nie odczujesz nawet tego ze masz wiecej wiem na wlasnym przykladzie nie pale prawie 2 lata i ze co mial bym juz niby ok 5 tys wiecej ??
sory ale sie chyba nie dogadamy ja mówie o 3-4 przez 365 dni w roku to według mnie musi ktoś być kompletnym "nałogiem stoczonym na same dno" dla mnie "z umiarem" to 1-2 ,3x w tygodniu i to tylko w sezonie.Jeśli ktoś "kurzy" i "wali w kocioł" po kilka piw dziennie przez cały okrągły roczek to musi być milionerem -fajki 4000 ,piwko drugie tyle do tego często jakaś flaszka i 9000 rocznie idzie w piz... wiesz ja "jakoś" daje rady piwo bez fajki ,kielicha bez fajki ,rybki bez fajki i kawe bez fajki więc nie jest to tak że sie nie da Teraz może nie odczuwasz zgubnych skutków kurzenia aż w końcu sie przekręcisz na zawała (czego ci nie życzę) wszystko do czasu a swoją drogą ciekawe jak to jest ;kogo spotykam -każdy ma mało "piniondzorów" , zezwolenia tragicznie drogie ,ceny sprzętu drogie ale na piwko,fajki i gożałke to kasa jest.
twierdzisz ze kiedy ktos wypija 3 4 piwa dziennie to jest skonczonym nalogiem?mylisz sie bardzo:):):) wiekszosc osob na forum woli wypic piwko niz zwyla wode :)
sory ale sie chyba nie dogadamy ja mówie o 3-4 przez 365 dni w roku to według mnie musi ktoś być kompletnym "nałogiem stoczonym na same dno" dla mnie "z umiarem" to 1-2 ,3x w tygodniu i to tylko w sezonie.Jeśli ktoś "kurzy" i "wali w kocioł" po kilka piw dziennie przez cały okrągły roczek to musi być milionerem -fajki 4000 ,piwko drugie tyle do tego często jakaś flaszka i 9000 rocznie idzie w piz... wiesz ja "jakoś" daje rady piwo bez fajki ,kielicha bez fajki ,rybki bez fajki i kawe bez fajki więc nie jest to tak że sie nie da Teraz może nie odczuwasz zgubnych skutków kurzenia aż w końcu sie przekręcisz na zawała (czego ci nie życzę) wszystko do czasu a swoją drogą ciekawe jak to jest ;kogo spotykam -każdy ma mało "piniondzorów" , zezwolenia tragicznie drogie ,ceny sprzętu drogie ale na piwko,fajki i gożałke to kasa jest.
twierdzisz ze kiedy ktos wypija 3 4 piwa dziennie to jest skonczonym nalogiem?mylisz sie bardzo:):):)
Jeszcze nie jest skończony ale już nie długo - bo do tego to prowadzi.
sory ale sie chyba nie dogadamy ja mówie o 3-4 przez 365 dni w roku to według mnie musi ktoś być kompletnym "nałogiem stoczonym na same dno" dla mnie "z umiarem" to 1-2 ,3x w tygodniu i to tylko w sezonie.Jeśli ktoś "kurzy" i "wali w kocioł" po kilka piw dziennie przez cały okrągły roczek to musi być milionerem -fajki 4000 ,piwko drugie tyle do tego często jakaś flaszka i 9000 rocznie idzie w piz... wiesz ja "jakoś" daje rady piwo bez fajki ,kielicha bez fajki ,rybki bez fajki i kawe bez fajki więc nie jest to tak że sie nie da Teraz może nie odczuwasz zgubnych skutków kurzenia aż w końcu sie przekręcisz na zawała (czego ci nie życzę) wszystko do czasu a swoją drogą ciekawe jak to jest ;kogo spotykam -każdy ma mało "piniondzorów" , zezwolenia tragicznie drogie ,ceny sprzętu drogie ale na piwko,fajki i gożałke to kasa jest.
twierdzisz ze kiedy ktos wypija 3 4 piwa dziennie to jest skonczonym nalogiem?mylisz sie bardzo:):):)
Jeszcze nie jest skończony ale już nie długo - bo do tego to prowadzi.
Mam kuzyna, który dziennie wypija 3-5 piw dziennie. To jest miesięcznie ponad 400 zł. Nigdy, przenigdy nie widziałem go pijanego nawet na weselach, jest sportowcem, siatkarzem klubu w swoim mieście. Mało kurzy, to fakt, ale nie ma dnia bez piwka. Po prostu ten napój jest jego ulubionym i tyle. Smakuje mu, tak jak innym cola, woda mineralna, herbata, czy mleko. Ja kiedyś piłem 4-6 litrów mleka dziennie, a piwa nie ruszyłem (dla dociekliwych, byłem już dorosłym facetem) :)))))))))))))))))) Teraz ze względu na chorobę mleka już nie piję, alkoholu również :(
Cześć mam do was pytanie...
Jak myślicie czy palenie papierosów ma duży wpływ na zapach przynęt które później zakładamy na haczyk???
tu jest roznie jedni beda twirdzic ze tak a drodzy ze nie moim zdaniem jakis tam wplyw tam ma :)
Tak niektórzy twierdzą , najczęściej to są ci co nie palą . Ja tam na rybkach czasem palę a czasem nie i różnicy nie widzę ?
A ja zaczynam się nad tym zastanawiać.
Dość często jeździmy z kumplem na Leszcza z gruntu.
Zestawy takie same, robaki takie same, zanęta również.
A skubany ma zawsze więcej brań niż ja :)
Aha. oczywiście kumpel nie pali.
Przestań palic,a będziesz zdrowszy i rybki lepiej będą brały.
Ok od jutra nie palę...
To nie takie proste...
A ja zaczynam się nad tym zastanawiać.
Dość często jeździmy z kumplem na Leszcza z gruntu.
Zestawy takie same, robaki takie same, zanęta również.
A skubany ma zawsze więcej brań niż ja :)
Aha. oczywiście kumpel nie pali.
Ja też tak mam z kumplem tyle , że to ja łowię zawsze więcej od niego a on nie pali :)
Dla mnie to bajka , jaki my mamy kontakt z przynętą – robakiem , kukurydzą itp. ?
Krótki a właściwie znikomy , nabijasz i gotowe . Inaczej może być z kulkami proteinowymi , trzeba pomacać , przewiercić , założyć na włos , hmmmmm ? Dużo dotykania śmierdzącymi łapami ?
W sumie masz racje, mimo wszystko w sobotę wymyje ręce do kości i będę kopcił przez lufkę:)
Albo to miejscówka, bo zawsze siadamy w tym samym miejscu. Pewnie wymacał sobie tam jakiś dołek i siedzi cicho :D
EE tam nie zapalić jednego cygarytka i nie wypić browarka to jaki sens ma wyjazd na ryby?
he he
Tych cygarytków to idzie cała paczka :/ a browarek na pewno rybą nie przeszkadza :D
Ok od jutra nie palę...
To nie takie proste...
Wiem,palę a rybki jakoś mnie omijają,no,prawie mnie omijają ;-)
Ktoś kiedyś powiedział że wędkowanie uspokaja :-) niestety ale mam inne doświadczenia,czasami trzeba zajarac ;-)
Oj trzeba :) Tym bardziej po holu jakiejś ładnej rybki...
Białe jadą amoniakiem jak kibel na dworcu, a rybkom jakoś to wcale nie przeszkadza :)
Ok od jutra nie palę...
To nie takie proste...
nie.to proste...ja już 3 razy rzucałem pierwszy raz na 6 lat potem pokurzałem jakiś rokza drugim razem rok nie paliłem , potem jeszcze przez pare miesięcy paliłemaktualnie ponad 2 lata nie pale (w październiku będzie 3 ) już nie chce nawet zaczynać bo to jest za drogi interes ,jak se policzę ile sprzętu puszczał bym z dymem rocznie to "szok"to naprawde jest proste ,ale po pierwsze trzeba chcieć a po drugie jak mówiłem trzeba być "twardy a nie miętki"
Według mnie przy połowie ryb typowych węchowców jakaś różnica może byćchociaż są "gorsze" zapachy np benzyny ,smarów.Ale nie o ryby tutaj chodzi ,ale o zdrowie przede wszystkimo to że poprawia sie wydolność organizmu , nie łapie nas zadyszka po byle wysiłkuno i nie "capi" z ubrań ,itd no i o KASE npLiczmy że palimy paczke dziennie (liczmy że paczka jest po 11 zł) to wypalamy około 330 zł miesięcznie. Rocznie to już jest 3,960 złotych!!!!
Jarek,masz rację,wielu z nas przejarało piękny sprzęt lub wspaniałą wędkarską przygodę na zagranicznych łowiskach,warto to gówno rzucic.
nie.to proste...ja już 3 razy rzucałem pierwszy raz na 6 lat potem pokurzałem jakiś rokza drugim razem rok nie paliłem , potem jeszcze przez pare miesięcy paliłemaktualnie ponad 2 lata nie pale (w październiku będzie 3 ) już nie chce nawet zaczynać bo to jest za drogi interes ,jak se policzę ile sprzętu puszczał bym z dymem rocznie to "szok"to naprawde jest proste ,ale po pierwsze trzeba chcieć a po drugie jak mówiłem trzeba być "twardy a nie miętki"
Wszystko fajnie pięknie, tylko najgorsze jest to że nawet w nocy budzę się na papierosa...
Coś będzie trzeba z tym zrobić, a żeby tego było mało to siedzę po 10h dziennie w zbiornikach i wdycham dymy spawalnicze. Swoich płuc to nawet nie chcę już oglądać :/
Białe jadą amoniakiem jak kibel na dworcu, a rybkom jakoś to wcale nie przeszkadza :)
Zgodzę się z tobą, dlatego tym razem postanowiłem zafundować im kąpiel i zasypać zanętą...
Mam nadzieję że efekty będą w postaci obolałych rąk od targania leszczy jak łopaty :P
To piwo i wódkę też. Ja papierosków nie rzucę, bo je po prostu lubię palić. Piwo rzuć, wódkę rzuć, fajki rzuć, tłustego nie jedz, gazowanego nie pij, na inne laski nie patrz....... No, życie jest piękne....Ta.
To piwo i wódkę też. Ja papierosków nie rzucę, bo je po prostu lubię palić. Piwo rzuć, wódkę rzuć, fajki rzuć, tłustego nie jedz, gazowanego nie pij, na inne laski nie patrz....... No, życie jest piękne....Ta.
nie porównuj piwka do fajek bo jeśli chodzi np o kwestie finansowe to musiał by ktoś co dziennie pić po 3-4 aby tyle kasy przepić a to chyba jest niezbyt realne.ale jaśli o kwestie zdrowotne chodzi to 2-3x piwko w tygodniu(oczywiście w umiarkowanych ilościach) jest nawet wskazane dla organizmu ,nawet lekarze to potwierdzają
czego nie można powiedzieć o fajkachwszystko jest dla ludzi byle w umiarkowanych ilościach a myślę że 80% "kurzoków" pali 1-2 paczki dziennie a to na pewno jest szkodliwe i dla samego palacza jak i dla jego najbliższych.
T0o piwo i wódkę też. Ja papierosków nie rzucę, bo je po prostu lubię palić. Piwo rzuć, wódkę rzuć, fajki rzuć, tłustego nie jedz, gazowanego nie pij, na inne laski nie patrz....... No, życie jest piękne....Ta.
Ha ha ha ha.ale się uśmiałem ;-)))
To piwo i wódkę też. Ja papierosków nie rzucę, bo je po prostu lubię palić. Piwo rzuć, wódkę rzuć, fajki rzuć, tłustego nie jedz, gazowanego nie pij, na inne laski nie patrz....... No, życie jest piękne....Ta.
nie porównuj piwka do fajek bo jeśli chodzi np o kwestie finansowe to musiał by ktoś co dziennie pić po 3-4 aby tyle kasy przepić a to chyba jest niezbyt realne.ale jaśli o kwestie zdrowotne chodzi to 2-3x piwko w tygodniu(oczywiście w umiarkowanych ilościach) jest nawet wskazane dla organizmu ,nawet lekarze to potwierdzają
czego nie można powiedzieć o fajkachwszystko jest dla ludzi byle w umiarkowanych ilościach a myślę że 80% "kurzoków" pali 1-2 paczki dziennie a to na pewno jest szkodliwe i dla samego palacza jak i dla jego najbliższych.
3-4 piwka dziennie to niezbyt realne???? To chyba nie czytasz naszego forum, zwłaszcza po fajrancie :))) Wiele osób też pali 2-3 papierosy dziennie (mój brat, kilku kolegów, ojciec). Nie wyobrażam sobie ryb bez fajki, jazdy autem gdzieś dalej bez fajki, gorzały bez fajki i kawki bez fajki.
Ok od jutra nie palę...
To nie takie proste...
otóz to dokładnie takie proste jak napisałeś ;) pomyśl czy większą przyjemnością jest zasiadka czy fajka ? tyle sprzętu być za to kupił ze hoho ;)
sory ale sie chyba nie dogadamy ja mówie o 3-4 przez 365 dni w roku to według mnie musi ktoś być kompletnym "nałogiem stoczonym na same dno" dla mnie "z umiarem" to 1-2 ,3x w tygodniu i to tylko w sezonie.Jeśli ktoś "kurzy" i "wali w kocioł" po kilka piw dziennie przez cały okrągły roczek to musi być milionerem -fajki 4000 ,piwko drugie tyle do tego często jakaś flaszka i 9000 rocznie idzie w piz... wiesz ja "jakoś" daje rady piwo bez fajki ,kielicha bez fajki ,rybki bez fajki i kawe bez fajki więc nie jest to tak że sie nie da
Teraz może nie odczuwasz zgubnych skutków kurzenia aż w końcu sie przekręcisz na zawała (czego ci nie życzę) wszystko do czasu
a swoją drogą ciekawe jak to jest ;kogo spotykam -każdy ma mało "piniondzorów" , zezwolenia tragicznie drogie ,ceny sprzętu drogie ale na piwko,fajki i gożałke to kasa jest.
to jest legenda z gatunku tych ktore mowily ze wegorze wychodzily na groch
Dymek z papierosa ma spore znaczenie. Ale i rybki się już do tego przyzwyczaiły, bo wielu z nas wrzuca bądź wrzucała kiepy do wody. Ponoć jeden papieros zatruwa 1m3 wody.
Z tym dymkiem to z moich obserwacji jest różnie, czasami szkodzi a czasami pobudza rybki. Co do znaczącej różnicy w braniach, to raczej większe znaczenie ma 1 metr w położeniu przynęt.
Jarek,masz rację,wielu z nas przejarało piękny sprzęt lub wspaniałą wędkarską przygodę na zagranicznych łowiskach,warto to gówno rzucic.
co ci potym jak nawet nie odczujesz po kieszeni bo na inne pierdoly wydasz :) nie odczujesz nawet tego ze masz wiecej wiem na wlasnym przykladzie nie pale prawie 2 lata i ze co mial bym juz niby ok 5 tys wiecej ??
sory ale sie chyba nie dogadamy ja mówie o 3-4 przez 365 dni w roku to według mnie musi ktoś być kompletnym "nałogiem stoczonym na same dno" dla mnie "z umiarem" to 1-2 ,3x w tygodniu i to tylko w sezonie.Jeśli ktoś "kurzy" i "wali w kocioł" po kilka piw dziennie przez cały okrągły roczek to musi być milionerem -fajki 4000 ,piwko drugie tyle do tego często jakaś flaszka i 9000 rocznie idzie w piz... wiesz ja "jakoś" daje rady piwo bez fajki ,kielicha bez fajki ,rybki bez fajki i kawe bez fajki więc nie jest to tak że sie nie da
Teraz może nie odczuwasz zgubnych skutków kurzenia aż w końcu sie przekręcisz na zawała (czego ci nie życzę) wszystko do czasu
a swoją drogą ciekawe jak to jest ;kogo spotykam -każdy ma mało "piniondzorów" , zezwolenia tragicznie drogie ,ceny sprzętu drogie ale na piwko,fajki i gożałke to kasa jest.
twierdzisz ze kiedy ktos wypija 3 4 piwa dziennie to jest skonczonym nalogiem?mylisz sie bardzo:):):)
wiekszosc osob na forum woli wypic piwko niz zwyla wode :)
sory ale sie chyba nie dogadamy ja mówie o 3-4 przez 365 dni w roku to według mnie musi ktoś być kompletnym "nałogiem stoczonym na same dno" dla mnie "z umiarem" to 1-2 ,3x w tygodniu i to tylko w sezonie.Jeśli ktoś "kurzy" i "wali w kocioł" po kilka piw dziennie przez cały okrągły roczek to musi być milionerem -fajki 4000 ,piwko drugie tyle do tego często jakaś flaszka i 9000 rocznie idzie w piz... wiesz ja "jakoś" daje rady piwo bez fajki ,kielicha bez fajki ,rybki bez fajki i kawe bez fajki więc nie jest to tak że sie nie da
Teraz może nie odczuwasz zgubnych skutków kurzenia aż w końcu sie przekręcisz na zawała (czego ci nie życzę) wszystko do czasu
a swoją drogą ciekawe jak to jest ;kogo spotykam -każdy ma mało "piniondzorów" , zezwolenia tragicznie drogie ,ceny sprzętu drogie ale na piwko,fajki i gożałke to kasa jest.
twierdzisz ze kiedy ktos wypija 3 4 piwa dziennie to jest skonczonym nalogiem?mylisz sie bardzo:):):)
Jeszcze nie jest skończony ale już nie długo - bo do tego to prowadzi.
sory ale sie chyba nie dogadamy ja mówie o 3-4 przez 365 dni w roku to według mnie musi ktoś być kompletnym "nałogiem stoczonym na same dno" dla mnie "z umiarem" to 1-2 ,3x w tygodniu i to tylko w sezonie.Jeśli ktoś "kurzy" i "wali w kocioł" po kilka piw dziennie przez cały okrągły roczek to musi być milionerem -fajki 4000 ,piwko drugie tyle do tego często jakaś flaszka i 9000 rocznie idzie w piz... wiesz ja "jakoś" daje rady piwo bez fajki ,kielicha bez fajki ,rybki bez fajki i kawe bez fajki więc nie jest to tak że sie nie da
Teraz może nie odczuwasz zgubnych skutków kurzenia aż w końcu sie przekręcisz na zawała (czego ci nie życzę) wszystko do czasu
a swoją drogą ciekawe jak to jest ;kogo spotykam -każdy ma mało "piniondzorów" , zezwolenia tragicznie drogie ,ceny sprzętu drogie ale na piwko,fajki i gożałke to kasa jest.
twierdzisz ze kiedy ktos wypija 3 4 piwa dziennie to jest skonczonym nalogiem?mylisz sie bardzo:):):)
Jeszcze nie jest skończony ale już nie długo - bo do tego to prowadzi.
Mam kuzyna, który dziennie wypija 3-5 piw dziennie. To jest miesięcznie ponad 400 zł. Nigdy, przenigdy nie widziałem go pijanego nawet na weselach, jest sportowcem, siatkarzem klubu w swoim mieście. Mało kurzy, to fakt, ale nie ma dnia bez piwka. Po prostu ten napój jest jego ulubionym i tyle. Smakuje mu, tak jak innym cola, woda mineralna, herbata, czy mleko. Ja kiedyś piłem 4-6 litrów mleka dziennie, a piwa nie ruszyłem (dla dociekliwych, byłem już dorosłym facetem) :)))))))))))))))))) Teraz ze względu na chorobę mleka już nie piję, alkoholu również :(