Co z Ciebie za wędkarz , o takie rzeczy pytasz , zazwyczaj tak się robi na wodach stojących aby utopić żyłkę , nie tworzy się wtedy łuk z żyłki i łatwiej jest zaciąć rybę
Podpowiem jeszcze, że łowiąc na spławik, jeśli nie zatopisz żyłki to ona pływając po powierzchni będzie Ci skutecznie ściągać zestaw uniemożliwiając wręcz łowienie.
Zatapianie żyłki ma sens przy metodzie odległościowej, kiedy wędkujemy na większych odległościach i stosujemy odpowiednie spławiki, a także żyłki tonące. Wówczas po wyrzuceniu zestawu, zatapiamy szczytówkę wędziska i delikatnie kilkoma ruchami korbki kołowrotka, wybieramy luz na żyłce, powodując jej zatopienie. Ty samym w znaczny sposób zmniejszamy zjawisko znoszenia całego zestawy z łowiska prądami powierzchniowymi.
Nie tylko, przy spinningowaniu też należy zatopić i wyrównać napięcie linki. Jeśli tego nie zrobimy, wyczucie brania i skuteczne zacięcie, będzie wręcz niemożliwe.
Nie tylko, przy spinningowaniu też należy zatopić i wyrównać napięcie linki. Jeśli tego nie zrobimy, wyczucie brania i skuteczne zacięcie, będzie wręcz niemożliwe.
??? Czyżbym dokonał niemożliwego? Nie zatapiam żyłki przy spinningowaniu i jakieś ryby złowiłem.
Dlaczego na luźnej? Przecież jak przynęta spada do wody to żyłka nie leci dalej. Jeśli podczas rzutu wyhamujesz przynętę ręką to masz elegancko napiętą żyłkę.
Dlaczego na luźnej? Przecież jak przynęta spada do wody to żyłka nie leci dalej. Jeśli podczas rzutu wyhamujesz przynętę ręką to masz elegancko napiętą żyłkę.
I tu się z kolegą zgadzam , miałem kilka przypadków że od razu po wpadnięciu przynęty do wody miałem od razu atak , faktem jest że ten zbiornik nie jest za głęboki i to też miało wpływ na bezpośrednie uderzenie w przynętę
Po co przy zamoczeniu szczytówki i przewinięciu żyłki szarpie sie wędką do góry?
Co z Ciebie za wędkarz , o takie rzeczy pytasz , zazwyczaj tak się robi na wodach stojących aby utopić żyłkę , nie tworzy się wtedy łuk z żyłki i łatwiej jest zaciąć rybę
ja dopiero zaczynam
Podpowiem jeszcze, że łowiąc na spławik, jeśli nie zatopisz żyłki to ona pływając po powierzchni będzie Ci skutecznie ściągać zestaw uniemożliwiając wręcz łowienie.
Zatapianie żyłki ma sens przy metodzie odległościowej, kiedy wędkujemy na większych odległościach i stosujemy odpowiednie spławiki, a także żyłki tonące. Wówczas po wyrzuceniu zestawu, zatapiamy szczytówkę wędziska i delikatnie kilkoma ruchami korbki kołowrotka, wybieramy luz na żyłce, powodując jej zatopienie. Ty samym w znaczny sposób zmniejszamy zjawisko znoszenia całego zestawy z łowiska prądami powierzchniowymi.
Nie tylko, przy spinningowaniu też należy zatopić i wyrównać napięcie linki. Jeśli tego nie zrobimy, wyczucie brania i skuteczne zacięcie, będzie wręcz niemożliwe.
Nie tylko, przy spinningowaniu też należy zatopić i wyrównać napięcie linki. Jeśli tego nie zrobimy, wyczucie brania i skuteczne zacięcie, będzie wręcz niemożliwe.
??? Czyżbym dokonał niemożliwego? Nie zatapiam żyłki przy spinningowaniu i jakieś ryby złowiłem.
Na luźnej żyłce? ;-) Jesteś cudotwórcą...
Na luźnej żyłce? ;-) Jesteś cudotwórcą...
Dlaczego na luźnej? Przecież jak przynęta spada do wody to żyłka nie leci dalej. Jeśli podczas rzutu wyhamujesz przynętę ręką to masz elegancko napiętą żyłkę.
Też prawda, masz rację.
Na luźnej żyłce? ;-) Jesteś cudotwórcą...
Dlaczego na luźnej? Przecież jak przynęta spada do wody to żyłka nie leci dalej. Jeśli podczas rzutu wyhamujesz przynętę ręką to masz elegancko napiętą żyłkę.
I tu się z kolegą zgadzam , miałem kilka przypadków że od razu po wpadnięciu przynęty do wody miałem od razu atak , faktem jest że ten zbiornik nie jest za głęboki i to też miało wpływ na bezpośrednie uderzenie w przynętę