WITAM PYTANIE JEST PROSTE CZY JEŻELI MOJE WĘDKI LEŻĄ NA PODPÓRKACH ALE ZESTAW NIE JEST ZARZUCONY I NIE MA WĘDKARZA NA STANOWISKU KTOŚ MOŻE SIĘ ROZŁOŻYĆ W TYM MIEJSCU I ŁOWIĆ. PS. COŚ TAKIEGO ZDARZYŁO MI SIĘ NA JEZ. ŻYWIECKIM PO KŁÓTNI GOŚĆ ODSZEDŁ. JA SPAŁEM POD PARASOLEM BYŁ ŚRODEK NOCY.
Kolego piszesz że jesteś nauczycielem (ukończyłeś uczelnie wyższą) a zadajesz pytania jak dziecko(bez obrazy).Skoro byłeś na stanowisku pierwszy to nikt NIKT nie ma prawa Ci się wciskać na Twoje 10metrów bez Twojej zgody. I nie jest to ustalone żadnym aktem prawnym tylko tzw. kodesem honorowym jakim jest RAPR (Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb) Pozdrowionka
Jak mnie by to spotkało i ktoś by mi wędki przed nosem rozłożył na moim miejscu to szybko by poleciały do wody...razem z delikwentem jakby miał jakieś "ale" ...
WITAM PYTANIE JEST PROSTE CZY JEŻELI MOJE WĘDKI LEŻĄ NA PODPÓRKACH ALE ZESTAW NIE JEST ZARZUCONY I NIE MA WĘDKARZA NA STANOWISKU KTOŚ MOŻE SIĘ ROZŁOŻYĆ W TYM MIEJSCU I ŁOWIĆ. PS. COŚ TAKIEGO ZDARZYŁO MI SIĘ NA JEZ. ŻYWIECKIM PO KŁÓTNI GOŚĆ ODSZEDŁ. JA SPAŁEM POD PARASOLEM BYŁ ŚRODEK NOCY.
Ktos przyszedł w środku nocy rozkładać sie na rybki? A Ty nie schowałeś wędek tylko poszedłeś spać? Złodziejstwa się nie boisz? Coś mi tu nie pasuje.
Jak mnie by to spotkało i ktoś by mi wędki przed nosem rozłożył na moim miejscu to szybko by poleciały do wody...razem z delikwentem jakby miał jakieś "ale" ...
Miał szczęście, że trafił na Ciebie. Przeżył, odszedł cały i suchy i z kompletnym sprzętem, nie gruntował Ci miejscówki, nie ganiał perkoza pod wodą, nie musiał zeżreć rosówek.... :) Fuksiarz. Bo ja nienawidzę, jak mnie ktoś budzi i ciasnych butów.
Ciekawe jeszcze w jakiej odległości od wędek kimałeś. Bo równie dobrze można by jechać w piatek na łowisko. Rzucić jakieś stare wędki na podpórki i pojechać do domu a w sobotę po południu przyjechać na ryby i liczyć że miejscówka jest nasza
Ciekawe jeszcze w jakiej odległości od wędek kimałeś. Bo równie dobrze można by jechać w piatek na łowisko. Rzucić jakieś stare wędki na podpórki i pojechać do domu a w sobotę po południu przyjechać na ryby i liczyć że miejscówka jest nasza
Skoro był fizycznie pod parasolem, to po co doszukiwać się czegoś co sam tylko zainteresowany może racjonalnie wytłumaczyć :)))
Jak mnie by to spotkało i ktoś by mi wędki przed nosem rozłożył na moim miejscu to szybko by poleciały do wody...razem z delikwentem jakby miał jakieś "ale" ...
ależ bohater, ależ bohater rzucałby ludźmi
Goń sie pajacu.... ty nie masz nawet odwagi dać swojej fotki do galerii to oczy my tu gadamy.... koniec tematu.
Ciekawe jeszcze w jakiej odległości od wędek kimałeś. Bo równie dobrze można by jechać w piatek na łowisko. Rzucić jakieś stare wędki na podpórki i pojechać do domu a w sobotę po południu przyjechać na ryby i liczyć że miejscówka jest nasza
Skoro był fizycznie pod parasolem, to po co doszukiwać się czegoś co sam tylko zainteresowany może racjonalnie wytłumaczyć :)))
Ciekawe jeszcze w jakiej odległości od wędek kimałeś. Bo równie dobrze można by jechać w piatek na łowisko. Rzucić jakieś stare wędki na podpórki i pojechać do domu a w sobotę po południu przyjechać na ryby i liczyć że miejscówka jest nasza
Skoro był fizycznie pod parasolem, to po co doszukiwać się czegoś co sam tylko zainteresowany może racjonalnie wytłumaczyć :)))
Widziałem takich co rozkładali się samochodami, namiotami i parasolami 150 metrów od jeziora. łowili tylko rankami a wędki leżały na podpórkach okrągły tydzień. To już chyba nie jest w porządku nie? Nie wiem jak było w przypadku autora posta.
Jak mnie by to spotkało i ktoś by mi wędki przed nosem rozłożył na moim miejscu to szybko by poleciały do wody...razem z delikwentem jakby miał jakieś "ale" ...
ależ bohater, ależ bohater rzucałby ludźmi
Goń sie pajacu.... ty nie masz nawet odwagi dać swojej fotki do galerii to oczy my tu gadamy.... koniec tematu.
:) Tylko na tyle Cie stać bohaterze na "goń się pajacu" Pewnie nad wodą też byś tak krzyczał do tego co by ci się rozkładał na łowisku ale z łódki żeby być poza zasięgiem :)
Dziwne przypadki mają miejsce nad wodą . Powinno być inaczej , koleżeństwo , przyjażń wzajemna pomoc . Ale chamstwo na codzień jest non stop . chamstwo , chamstwo i już . Taka jest prawda . Smieci , butelki , stara żyłka i wiele innych śmieci . Na dzień dobry mało kto odpowiada . To są tzw. buraki a nie wędkarze !!!!! Kiedyś tak nie było , wiele lat temu wędkowanie to była sama przyjemność dlatego jestem Samotnikiem . Zdradziłem teraz mój psełdonim, dlaczego taki jest !!!!! . Pozdrawiam wszystkich normalnych , przyjaznych wędkarzy . Na marginesie , chcemy szacunku dla nas wędkarzy ale czy nagannym zachowaniem wielu zdobędziemy szacunek????? .
powitać kolegów zgadzam się co do wypowiedzi diablo odnośnie zostawiania sprzętu miałem też okazję coś takiego widzieć w moich stronach gdzie przy łowisku stał barak pewna rodzinka przyjeżdżała tam na wakacje i zajmowali trzy pomosty bo tylu ich było zostawiali wędki a sami w kimono zajeżdżasz na łowisko pomosty zajęte a nikogo nie ma i zwijasz manele i pędzisz dalej tak do końca to nie uczciwe takie zachowanie
powitać kolegów zgadzam się co do wypowiedzi diablo odnośnie zostawiania sprzętu miałem też okazję coś takiego widzieć w moich stronach gdzie przy łowisku stał barak pewna rodzinka przyjeżdżała tam na wakacje i zajmowali trzy pomosty bo tylu ich było zostawiali wędki a sami w kimono zajeżdżasz na łowisko pomosty zajęte a nikogo nie ma i zwijasz manele i pędzisz dalej tak do końca to nie uczciwe takie zachowanie
W tym wypadku, kiedy w promieniu 50 metrów nikogo nie ma przy sprzęcie, wtedy dzwonisz na PSR lub SSR i strażnicy zabierają "porzucony" sprzęt a jeśli właściciel się "nagle" znajdzie, to lepią mandaty za brak nadzoru nad sprzętem. Takie coś nauczy pokory i szacunku do innych wędkarzy od takich baranów.
Ale spał w budzie, tak? , czyli nadzoru nie było. Jeśli kima przy rozłożonych wędkach (choć nie wolno), to można ewentualnie darować, ale jeśli go nie ma przy zarzuconym sprzęcie bezpośrednio, a do tego śpi, to mandat i zabezpieczenie sprzętu jest na prawie. Można odejść kawałek po kanapkę, "wypuścić orkę", stanąć w cieniu, do auta, ale nie kimać w budzie a wędki w wodzie..
wędki z tego co widziałem były wyrzucone na węgorza a rodzinka kimała w baraku w najlepsze ale teraz przynajmniej wiem co następnym razem zrobię
Zadzwoń do dan984 on wrzuci całą rodzinkę z barakiem do wody;)
Człowieku szkoda mi klawiatury na takiego prostaka jak ty....bo chyba masz jakieś kompleksy...nie wiem może baba ci nie daje...albo masz za mało w batkach....nie moja sprawa....i nie bede kontynuował tej prostackiej rozmowy...
W zeszłym roku miałem taką sytuację, że pojechaliśmy z kolegą na główkę nad Wisłą- okolice Konstancina. Mniej więcej po godzinie od rozłożenia sprzętu i zarzucenia przyszedł facet i stwierdził- fakt że w sposób dość kulturalny że główka jest jego, on ją zbudował i w ogóle że mieszka tuż obok. Nie powiedział tego wprost, ale ton wypowiedzi był jasny- dlaczego nie zapytaliśmy się o pozwolenie. Każdą wyjmowaną z wody rybę oglądał tak jakby była przez niego podpisana. Obyło się bez awantury, chociaż nie powiem, trochę się najeżyłem- jego tłumaczenie było dla mnie śmieszne. O ile mi wiadomo wszystkie budowle typu główki, pomosty należą do rzeki, a rzeka Wisła nie jest własnością prywatną. To że facet "podobno" sam usypał tę główkę nie świadczy o tym, że jest tylko jego. Dodam, że od tamtej pory byliśmy z kolega tam jeszcze kilka razy- a w tym roku też na pewno zawitamy w to miejsce. Dla mnie wypad na ryby to jest przyjemność, relaks- jeżeli ktoś niszczy ten nastrój za pomocą chamskich odzywek, wpieprzania się ze swoimi wędkami tuż obok moich- nawet jeśli mnie obok wędek nie ma (poszedłem na siku, sprawdzić czy samochód stoi itp.), musi się liczyć z konsekwencjami.
Kolego piszesz że jesteś nauczycielem (ukończyłeś uczelnie wyższą) a zadajesz pytania jak dziecko(bez obrazy).Skoro byłeś na stanowisku pierwszy to nikt NIKT nie ma prawa Ci się wciskać na Twoje 10metrów bez Twojej zgody. I nie jest to ustalone żadnym aktem prawnym tylko tzw. kodesem honorowym jakim jest RAPR (Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb) Pozdrowionka
A bym powiedział mu tak MOWA MA JEST KROTKA WYPIERDALAJ MI Z OGRÓDKA NIE POMOGŁO BY TO W TORBIE NA WĘDKI JEST KIJEK NA EWENTUALNE JAKIEŚ ZDARZENIE . NAWET JAK SA LUDZIE Z JACHTEM NA MOJEJ MIEJSCOWCE TO ROBIE WSZYSTKO W GRANICACH ROZSADKU I W KONCU ODPYWAJA I JESTEM SAM
Sadząc po przeczytanym Twoim profilu , to trudno i inną odpowiedź ?
witam mam własna firme produkujaca maszyny kamieniarskie mieszkam nad
jeziorem MERYNOS i na tym jeziorze łowiłem z dziadkiem od 5 roku zycia i
w ten sposób mnie zarazil moje osiagi na tym jeziorze szczupak 10,80
lin 5,20 lubie łowic ryby w nocy i w dzien lubie na rybach w czasie gdy
nie ma bran spozywac i lubie jezdzic swoimi autami ktore mam marki bmw
nie nawidze klosownikow i brudasow ktorzy zostawiaja syf nad woda i nie
nawidze kotasow
To ja opiszę swoją przygodę (celowo nie podaję dokładnie miejsca wędkowania).
Skoro świt przyjechałem nad wodę , wyładowałem sprzęt, rozglądam się za dobrym miejscem i kiedy podchodzę do "wybranki" widzę jedno wędzisko zarzucone na grunt (czyli to stanowisko zajęte). Pozostali wędkarze też już nie "spali" i większość fajnych miejscówek już była zajęta. Cóż pozostało wybrać gorsze ale w sąsiedztwie tego upatrzonego zajętego. Jedną wędką bo wędkującego, jego sprzętu itp. nigdzie nie widać.
Jestem spokojny, zacząłem łowić ryby ale dalej nie dawało mi spokoju czyja ta wędka na stojakach, podchodziłem do stanowiska kilka razy nic w wodzie żadnej siatki zero tylko ta wędka. Po około 2 godz. już wiedziałem gdy zajechał kolejny samochód z "amatorami połowu ryb". Nagle z zabudowań gospodarczych, które znajdują się około 30m od brzegu leci jakiś gość z uśmiechem na buzi i serdecznie wita nowo przybyłych "wędkarzy".
Resztę rozmowy przyznaję ale mimo woli (bliskość stanowisk) podsłuchałem.
"Tak Panie Marku oczywiście można, a ta wędka to tylko taka "służbowa" żeby nikt miejsca nie zajmował, leży tu całe lato i bez haczyka tylko ciężarek gruntowy itp. itd.
Mam nadzieję, że inni "tubylcy" (oczywiście bez urazy) nie będą powielać tego pomysłu bo od tamtego zdarzenia minęło już sporo czasu i wiele się zmieniło.
Kolejny mój wypad na ryby w tym samym miejscu zakończył się wywaleniem tej "nazwijmy to" wędki do wody, a lamęty miejscowego o zajęciu "jego miejsca" nie były zasadne.
Moje i kolegi tłumaczenie było takie "skoro Pan nie pilnował wędki to pewnie jakiś sum wędkę wciągnął" zresztą my już tutaj od 4 siedzimy a Pan dopiero o 9 zauważył że brakuje wędki???
Skoro byłeś 3 metry od wędek to kultura by wymagała żeby Ci się nie wpieprzać na łowisko.
Jednak czy jakieś prawo zabrania...ja nie znam takiego
Wrzucilem w google haslo: wyrzadzenie szkody i wyskoczylo, ze jest:
Kodeks cywilny
z dnia 23 kwietnia 1964 Dz.U. z 1964r. Nr 16, poz. 93
Czyny niedozwolone
Art. 415 Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
Czyli, ze zaatakowanie kolokwialnie - zlodziejaco pozbawil nas wedek celem zatrzymania do przyjazdu policji daje nam uprawnienia policjanta. Slyszalem to niedawno w telewizji, nie zebym sie znal. Prawa majatkowe reguluje prawo powszechne. Znajomosc regulaminu nie ma tu znaczenia.
Skoro byłeś 3 metry od wędek to kultura by wymagała żeby Ci się nie wpieprzać na łowisko.
Jednak czy jakieś prawo zabrania...ja nie znam takiego
Wrzucilem w google haslo: wyrzadzenie szkody i wyskoczylo, ze jest:
Kodeks cywilny
z dnia 23 kwietnia 1964 Dz.U. z 1964r. Nr 16, poz. 93
Czyny niedozwolone
Art. 415 Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
Czyli, ze zaatakowanie kolokwialnie - zlodziejaco pozbawil nas wedek celem zatrzymania do przyjazdu policji daje nam uprawnienia policjanta. Slyszalem to niedawno w telewizji, nie zebym sie znal. Prawa majatkowe reguluje prawo powszechne. Znajomosc regulaminu nie ma tu znaczenia.
Albo ja nie zrozumiałem Ciebie albo Ty tematu. Nikt tu nikomu wędek nie ukradł... chyba.
Diablo kradziez czyli zabor mienia a wyrzadzenie szkody to dwa rozne delikty. Ale powinno wystarczyc, ze to zlamanie prawa, za ktore dostaje sie wpis do papierow potrzebnych jednak w zyciu bez takiego wpisu. Mam na mysli staranie sie o zatrudnienie, bo nie od razu i nie zawsze mozna pracowac na wlasny rachunek (koszta zalozenia interesu - rejestracja, narzedzia, materialy). Czasem trzeba sadowego zaswiadczenia o niekaralnosci a czasem tylko trzeba odpowiedziec do formularza.
WITAM PYTANIE JEST PROSTE CZY JEŻELI MOJE WĘDKI LEŻĄ NA PODPÓRKACH ALE ZESTAW NIE JEST ZARZUCONY I NIE MA WĘDKARZA NA STANOWISKU KTOŚ MOŻE SIĘ ROZŁOŻYĆ W TYM MIEJSCU I ŁOWIĆ. PS. COŚ TAKIEGO ZDARZYŁO MI SIĘ NA JEZ. ŻYWIECKIM PO KŁÓTNI GOŚĆ ODSZEDŁ. JA SPAŁEM POD PARASOLEM BYŁ ŚRODEK NOCY.
Kolego piszesz że jesteś nauczycielem (ukończyłeś uczelnie wyższą) a zadajesz pytania jak dziecko(bez obrazy).Skoro byłeś na stanowisku pierwszy to nikt NIKT nie ma prawa Ci się wciskać na Twoje 10metrów bez Twojej zgody. I nie jest to ustalone żadnym aktem prawnym tylko tzw. kodesem honorowym jakim jest RAPR (Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb) Pozdrowionka
Skoro byłeś już rozłożony na swojej mieiscówce, wędki były na podpórkach a więc miejsce nie pisanym prawem należy do Ciebie na czas wędkowania :))
Pozdrawiam........
ja bym wiedział co z nim zrobić :))))))))))))))
Jak mnie by to spotkało i ktoś by mi wędki przed nosem rozłożył na moim miejscu to szybko by poleciały do wody...razem z delikwentem jakby miał jakieś "ale" ...
było go wykompac wtedy dowiedziałby się że to stanowisko jest już zajęte nieważne że ty kimałeś pod parasolem.
WITAM PYTANIE JEST PROSTE CZY JEŻELI MOJE WĘDKI LEŻĄ NA PODPÓRKACH ALE ZESTAW NIE JEST ZARZUCONY I NIE MA WĘDKARZA NA STANOWISKU KTOŚ MOŻE SIĘ ROZŁOŻYĆ W TYM MIEJSCU I ŁOWIĆ. PS. COŚ TAKIEGO ZDARZYŁO MI SIĘ NA JEZ. ŻYWIECKIM PO KŁÓTNI GOŚĆ ODSZEDŁ. JA SPAŁEM POD PARASOLEM BYŁ ŚRODEK NOCY.
Ktos przyszedł w środku nocy rozkładać sie na rybki? A Ty nie schowałeś wędek tylko poszedłeś spać? Złodziejstwa się nie boisz?
Coś mi tu nie pasuje.
Jak mnie by to spotkało i ktoś by mi wędki przed nosem rozłożył na moim miejscu to szybko by poleciały do wody...razem z delikwentem jakby miał jakieś "ale" ...
ależ bohater, ależ bohater rzucałby ludźmi
Miał szczęście, że trafił na Ciebie. Przeżył, odszedł cały i suchy i z kompletnym sprzętem, nie gruntował Ci miejscówki, nie ganiał perkoza pod wodą, nie musiał zeżreć rosówek.... :) Fuksiarz. Bo ja nienawidzę, jak mnie ktoś budzi i ciasnych butów.
Ciekawe jeszcze w jakiej odległości od wędek kimałeś. Bo równie dobrze można by jechać w piatek na łowisko. Rzucić jakieś stare wędki na podpórki i pojechać do domu a w sobotę po południu przyjechać na ryby i liczyć że miejscówka jest nasza
Ciekawe jeszcze w jakiej odległości od wędek kimałeś. Bo równie dobrze można by jechać w piatek na łowisko. Rzucić jakieś stare wędki na podpórki i pojechać do domu a w sobotę po południu przyjechać na ryby i liczyć że miejscówka jest nasza
Skoro był fizycznie pod parasolem, to po co doszukiwać się czegoś co sam tylko zainteresowany może racjonalnie wytłumaczyć :)))
Jak mnie by to spotkało i ktoś by mi wędki przed nosem rozłożył na moim miejscu to szybko by poleciały do wody...razem z delikwentem jakby miał jakieś "ale" ...
ależ bohater, ależ bohater rzucałby ludźmi
Goń sie pajacu.... ty nie masz nawet odwagi dać swojej fotki do galerii to oczy my tu gadamy.... koniec tematu.
Ciekawe jeszcze w jakiej odległości od wędek kimałeś. Bo równie dobrze można by jechać w piatek na łowisko. Rzucić jakieś stare wędki na podpórki i pojechać do domu a w sobotę po południu przyjechać na ryby i liczyć że miejscówka jest nasza
Skoro był fizycznie pod parasolem, to po co doszukiwać się czegoś co sam tylko zainteresowany może racjonalnie wytłumaczyć :)))
:))))) Nie wiesz? :)))))
:)))))) Nie wiesz :))))))
Ciekawe jeszcze w jakiej odległości od wędek kimałeś. Bo równie dobrze można by jechać w piatek na łowisko. Rzucić jakieś stare wędki na podpórki i pojechać do domu a w sobotę po południu przyjechać na ryby i liczyć że miejscówka jest nasza
Skoro był fizycznie pod parasolem, to po co doszukiwać się czegoś co sam tylko zainteresowany może racjonalnie wytłumaczyć :)))
Widziałem takich co rozkładali się samochodami, namiotami i parasolami 150 metrów od jeziora. łowili tylko rankami a wędki leżały na podpórkach okrągły tydzień. To już chyba nie jest w porządku nie? Nie wiem jak było w przypadku autora posta.
Jak mnie by to spotkało i ktoś by mi wędki przed nosem rozłożył na moim miejscu to szybko by poleciały do wody...razem z delikwentem jakby miał jakieś "ale" ...
ależ bohater, ależ bohater rzucałby ludźmi
Goń sie pajacu.... ty nie masz nawet odwagi dać swojej fotki do galerii to oczy my tu gadamy.... koniec tematu.
:) Tylko na tyle Cie stać bohaterze na "goń się pajacu" Pewnie nad wodą też byś tak krzyczał do tego co by ci się rozkładał na łowisku ale z łódki żeby być poza zasięgiem :)
Dziwne przypadki mają miejsce nad wodą . Powinno być inaczej , koleżeństwo , przyjażń wzajemna pomoc . Ale chamstwo na codzień jest non stop . chamstwo , chamstwo i już . Taka jest prawda . Smieci , butelki , stara żyłka i wiele innych śmieci . Na dzień dobry mało kto odpowiada . To są tzw. buraki a nie wędkarze !!!!! Kiedyś tak nie było , wiele lat temu wędkowanie to była sama przyjemność dlatego jestem Samotnikiem . Zdradziłem teraz mój psełdonim, dlaczego taki jest !!!!! . Pozdrawiam wszystkich normalnych , przyjaznych wędkarzy . Na marginesie , chcemy szacunku dla nas wędkarzy ale czy nagannym zachowaniem wielu zdobędziemy szacunek????? .
powitać kolegów zgadzam się co do wypowiedzi diablo odnośnie zostawiania sprzętu miałem też okazję coś takiego widzieć w moich stronach gdzie przy łowisku stał barak pewna rodzinka przyjeżdżała tam na wakacje i zajmowali trzy pomosty bo tylu ich było zostawiali wędki a sami w kimono zajeżdżasz na łowisko pomosty zajęte a nikogo nie ma i zwijasz manele i pędzisz dalej tak do końca to nie uczciwe takie zachowanie
powitać kolegów zgadzam się co do wypowiedzi diablo odnośnie zostawiania sprzętu miałem też okazję coś takiego widzieć w moich stronach gdzie przy łowisku stał barak pewna rodzinka przyjeżdżała tam na wakacje i zajmowali trzy pomosty bo tylu ich było zostawiali wędki a sami w kimono zajeżdżasz na łowisko pomosty zajęte a nikogo nie ma i zwijasz manele i pędzisz dalej tak do końca to nie uczciwe takie zachowanie
W tym wypadku, kiedy w promieniu 50 metrów nikogo nie ma przy sprzęcie, wtedy dzwonisz na PSR lub SSR i strażnicy zabierają "porzucony" sprzęt a jeśli właściciel się "nagle" znajdzie, to lepią mandaty za brak nadzoru nad sprzętem. Takie coś nauczy pokory i szacunku do innych wędkarzy od takich baranów.
mastiff niby tak ale ten barak stał może z 20 metrów od brzegu zresztą nie ważne już tam nie jeżdżę
Ale spał w budzie, tak? , czyli nadzoru nie było. Jeśli kima przy rozłożonych wędkach (choć nie wolno), to można ewentualnie darować, ale jeśli go nie ma przy zarzuconym sprzęcie bezpośrednio, a do tego śpi, to mandat i zabezpieczenie sprzętu jest na prawie. Można odejść kawałek po kanapkę, "wypuścić orkę", stanąć w cieniu, do auta, ale nie kimać w budzie a wędki w wodzie..
wędki z tego co widziałem były wyrzucone na węgorza a rodzinka kimała w baraku w najlepsze ale teraz przynajmniej wiem co następnym razem zrobię
wędki z tego co widziałem były wyrzucone na węgorza a rodzinka kimała w baraku w najlepsze ale teraz przynajmniej wiem co następnym razem zrobię
Zadzwoń do dan984 on wrzuci całą rodzinkę z barakiem do wody;)
a co ma piernik do wiatraka?
wędki z tego co widziałem były wyrzucone na węgorza a rodzinka kimała w baraku w najlepsze ale teraz przynajmniej wiem co następnym razem zrobię
Zadzwoń do dan984 on wrzuci całą rodzinkę z barakiem do wody;)
Człowieku szkoda mi klawiatury na takiego prostaka jak ty....bo chyba masz jakieś kompleksy...nie wiem może baba ci nie daje...albo masz za mało w batkach....nie moja sprawa....i nie bede kontynuował tej prostackiej rozmowy...
Zawsze możesz pomóc węgorzowi w braniu i przybliżyć mu nieco przynętę razem z wędkami, śpiochy się zdziwią...
W zeszłym roku miałem taką sytuację, że pojechaliśmy z kolegą na główkę nad Wisłą- okolice Konstancina. Mniej więcej po godzinie od rozłożenia sprzętu i zarzucenia przyszedł facet i stwierdził- fakt że w sposób dość kulturalny że główka jest jego, on ją zbudował i w ogóle że mieszka tuż obok. Nie powiedział tego wprost, ale ton wypowiedzi był jasny- dlaczego nie zapytaliśmy się o pozwolenie. Każdą wyjmowaną z wody rybę oglądał tak jakby była przez niego podpisana. Obyło się bez awantury, chociaż nie powiem, trochę się najeżyłem- jego tłumaczenie było dla mnie śmieszne. O ile mi wiadomo wszystkie budowle typu główki, pomosty należą do rzeki, a rzeka Wisła nie jest własnością prywatną. To że facet "podobno" sam usypał tę główkę nie świadczy o tym, że jest tylko jego. Dodam, że od tamtej pory byliśmy z kolega tam jeszcze kilka razy- a w tym roku też na pewno zawitamy w to miejsce. Dla mnie wypad na ryby to jest przyjemność, relaks- jeżeli ktoś niszczy ten nastrój za pomocą chamskich odzywek, wpieprzania się ze swoimi wędkami tuż obok moich- nawet jeśli mnie obok wędek nie ma (poszedłem na siku, sprawdzić czy samochód stoi itp.), musi się liczyć z konsekwencjami.
Kolego piszesz że jesteś nauczycielem (ukończyłeś uczelnie wyższą) a zadajesz pytania jak dziecko(bez obrazy).Skoro byłeś na stanowisku pierwszy to nikt NIKT nie ma prawa Ci się wciskać na Twoje 10metrów bez Twojej zgody. I nie jest to ustalone żadnym aktem prawnym tylko tzw. kodesem honorowym jakim jest RAPR (Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb) Pozdrowionka
A bym powiedział mu tak MOWA MA JEST KROTKA WYPIERDALAJ MI Z OGRÓDKA NIE POMOGŁO BY TO W TORBIE NA WĘDKI JEST KIJEK NA EWENTUALNE JAKIEŚ ZDARZENIE . NAWET JAK SA LUDZIE Z JACHTEM NA MOJEJ MIEJSCOWCE TO ROBIE WSZYSTKO W GRANICACH ROZSADKU I W KONCU ODPYWAJA I JESTEM SAM
Sadząc po przeczytanym Twoim profilu , to trudno i inną odpowiedź ?
witam mam własna firme produkujaca maszyny kamieniarskie mieszkam nad jeziorem MERYNOS i na tym jeziorze łowiłem z dziadkiem od 5 roku zycia i w ten sposób mnie zarazil moje osiagi na tym jeziorze szczupak 10,80 lin 5,20 lubie łowic ryby w nocy i w dzien lubie na rybach w czasie gdy nie ma bran spozywac i lubie jezdzic swoimi autami ktore mam marki bmw nie nawidze klosownikow i brudasow ktorzy zostawiaja syf nad woda i nie nawidze kotasow
BYŁEM TRZY METRY OD WĘDEK.
MASZ RACJĘ TERAZ WĘDKARZ OCZYWIŚCIE NIE WSZYSCY PATRZĄ NA SIEBIE JAK NA JAKIEGOŚ RYWALA A NIE KOLEGĘ
BYŁEM TRZY METRY OD WĘDEK.
Skoro byłeś 3 metry od wędek to kultura by wymagała żeby Ci się nie wpieprzać na łowisko.
Jednak czy jakieś prawo zabrania...ja nie znam takiego
To ja opiszę swoją przygodę (celowo nie podaję dokładnie miejsca wędkowania).
Skoro świt przyjechałem nad wodę , wyładowałem sprzęt, rozglądam się za dobrym miejscem i kiedy podchodzę do "wybranki" widzę jedno wędzisko zarzucone na grunt (czyli to stanowisko zajęte). Pozostali wędkarze też już nie "spali" i większość fajnych miejscówek już była zajęta. Cóż pozostało wybrać gorsze ale w sąsiedztwie tego upatrzonego zajętego. Jedną wędką bo wędkującego, jego sprzętu itp. nigdzie nie widać.
Jestem spokojny, zacząłem łowić ryby ale dalej nie dawało mi spokoju czyja ta wędka na stojakach, podchodziłem do stanowiska kilka razy nic w wodzie żadnej siatki zero tylko ta wędka. Po około 2 godz. już wiedziałem gdy zajechał kolejny samochód z "amatorami połowu ryb". Nagle z zabudowań gospodarczych, które znajdują się około 30m od brzegu leci jakiś gość z uśmiechem na buzi i serdecznie wita nowo przybyłych "wędkarzy".
Resztę rozmowy przyznaję ale mimo woli (bliskość stanowisk) podsłuchałem.
"Tak Panie Marku oczywiście można, a ta wędka to tylko taka "służbowa" żeby nikt miejsca nie zajmował, leży tu całe lato i bez haczyka tylko ciężarek gruntowy itp. itd.
Mam nadzieję, że inni "tubylcy" (oczywiście bez urazy) nie będą powielać tego pomysłu bo od tamtego zdarzenia minęło już sporo czasu i wiele się zmieniło.
Kolejny mój wypad na ryby w tym samym miejscu zakończył się wywaleniem tej "nazwijmy to" wędki do wody, a lamęty miejscowego o zajęciu "jego miejsca" nie były zasadne.
Moje i kolegi tłumaczenie było takie "skoro Pan nie pilnował wędki to pewnie jakiś sum wędkę wciągnął" zresztą my już tutaj od 4 siedzimy a Pan dopiero o 9 zauważył że brakuje wędki???
Pozdrawiam.
BYŁEM TRZY METRY OD WĘDEK.
Skoro byłeś 3 metry od wędek to kultura by wymagała żeby Ci się nie wpieprzać na łowisko.
Jednak czy jakieś prawo zabrania...ja nie znam takiego
Wrzucilem w google haslo: wyrzadzenie szkody i wyskoczylo, ze jest:
Kodeks cywilny
z dnia 23 kwietnia 1964 Dz.U. z 1964r. Nr 16, poz. 93
Czyny niedozwolone
Art. 415
Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
Czyli, ze zaatakowanie kolokwialnie - zlodziejaco pozbawil nas wedek celem zatrzymania do przyjazdu policji daje nam uprawnienia policjanta. Slyszalem to niedawno w telewizji, nie zebym sie znal. Prawa majatkowe reguluje prawo powszechne. Znajomosc regulaminu nie ma tu znaczenia.
BYŁEM TRZY METRY OD WĘDEK.
Skoro byłeś 3 metry od wędek to kultura by wymagała żeby Ci się nie wpieprzać na łowisko.
Jednak czy jakieś prawo zabrania...ja nie znam takiego
Wrzucilem w google haslo: wyrzadzenie szkody i wyskoczylo, ze jest:
Kodeks cywilny
z dnia 23 kwietnia 1964 Dz.U. z 1964r. Nr 16, poz. 93
Czyny niedozwolone
Art. 415
Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
Czyli, ze zaatakowanie kolokwialnie - zlodziejaco pozbawil nas wedek celem zatrzymania do przyjazdu policji daje nam uprawnienia policjanta. Slyszalem to niedawno w telewizji, nie zebym sie znal. Prawa majatkowe reguluje prawo powszechne. Znajomosc regulaminu nie ma tu znaczenia.
Albo ja nie zrozumiałem Ciebie albo Ty tematu.
Nikt tu nikomu wędek nie ukradł... chyba.
Diablo kradziez czyli zabor mienia a wyrzadzenie szkody to dwa rozne delikty. Ale powinno wystarczyc, ze to zlamanie prawa, za ktore dostaje sie wpis do papierow potrzebnych jednak w zyciu bez takiego wpisu. Mam na mysli staranie sie o zatrudnienie, bo nie od razu i nie zawsze mozna pracowac na wlasny rachunek (koszta zalozenia interesu - rejestracja, narzedzia, materialy). Czasem trzeba sadowego zaswiadczenia o niekaralnosci a czasem tylko trzeba odpowiedziec do formularza.