Czy na wodach PZW właściciele działek przy jeziorze są zobowiązani udostępnić wędkarzom dostęp do wody?
A oto skąd moje zapytanie...
Z roku na rok coraz więcej prywaciarzy wykupuje działki dookoła jeziora i oczywiście zagradza sobie taki właściciel całą posesję uniemożliwiając dostęp wędkarzom, w rezultacie czego uszczupla się liczba miejscówek...
Jestem członkiem PZW, regularnie opłacam składki czym przyczyniam się do zarybiania zbiorników a wszystko idzie w tą stronę, że niebawem nie będę miał gdzie powędkować...
Jezioro o którym wspomniałem to Chańcza (woj.Świętokrzyskie).
Ostatnim razem kiedy szukałem miejscówki, dojechałem prawie do wody i widzę "ogrodzenie" z taśmy BHP, a na drzewach tabliczki: "teren dzierżawiony przez...na podstawie umowy nr...zakaz wstępu". Myślałem, że wyjdę z siebie...Łowisko, które znajduje się w moim okręgu jest już w znacznej części wykupione przez gości z innych województw, którzy wraz ze swoją posesją przywłaszczają sobie również linię brzegową...
Czy to jest w porządku?
Czy jest jakaś uchwała mówiąca o tym, że taki właściciel powinien udostępnić dojazd wędkarzom, jeżeli jest to woda PZW, a nie zbiornik komercyjny?
Jakim dokumentem mogę się bronić, jeżeli właściciele np.pól campingowych chcą uzyskać ode mnie opłatę za wjazd na ich teren, bo takie sytuacje również miały miejsce?
Proszę Kolegów o pomoc w tej sprawie, bo mam dość siedzenia w "krzakach" z wędką, podczas gdy wokól jeziora tyle pięknych, niekoniecznie zajętych, lecz pozagradzanych miejscówek...
Dojazdu może nie udostępnić, ale zgodnie z Ustawą Prawa Wodnego dostęp do wody ma każdy i 1.5 m linii brzegowej nie może nikt zagrodzić. Chyba, że są jakieś specjalne zapisy w kupnie, dzierżawy. NIK już wiele jezior sprawdza i sporo kar leci:):)
Watpie zeby musial udostepniac miejscowki na posesji jesli do lini brzegowej to jego wlasnosc to nie mamy prawa tgam przebywac w wodzie mozesz lapac na lodce tuz przy lini jego przegu ale wejsc nie mozesz na jego ziemie. Powinno byc to jakos ogarniete ale tu powinna jakas ustawa wejsc ktora by to uregulowala.
Słusznie koledzy podpowiadają . Jeśli masz takie problemy zgłoś to odpowiednim służbom , policji , w gminie , starostwie , PSR , a nawet do prokuratury gdy delikwent będzie się sadził .ale na piśmie . Nic na własną rękę . Tu trzeba działać odważnie i rozważnie . Tu masz link do sprawy .
Każdy własciciel ma obowiązek udostępnić 1,5 metra lini brzegowej. Jak wszyscy wiemy przeważnie jest to 1,5 metra krzaków lub trzcin. Właściciel jednak nie ma obowiązku udostępniać komukolwiek dojazdu (przez swoją działkę) do tej lini brzegowej.
W zakresie regulacji prawnych będących bezpośrednio
przedmiotem analizy, należy odwołać się przede wszystkim do regulacji art. 27
ust. 1 Prawa wodnego, zgodnie z którym zabrania się grodzenia nieruchomości
przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5
m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez
ten obszar.
Cytowany przepis stanowi odzwierciedlenie prawa do powszechnego korzystania
ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych. Trudno sobie bowiem wyobrazić
realizację tego prawa w przypadku wędkarzy w sytuacji, gdy nieruchomość
ogrodzona jest do samej linii brzegowej. Należy także podkreślić, iż powyższy
zakaz nie ogranicza się tylko do grodzenia nieruchomości, ale i do innych form
ograniczania prawa do powszechnego korzystania z wód.
W przepisie jest bowiem mowa także o zakazywaniu lub uniemożliwianiu
przechodzenia przez wyznaczony obszar. Zakazywanie może objawiać się np.
poprzez umieszczanie tablic z napisem typu „Teren prywatny – wstęp surowo
wzbroniony”, zaś uniemożliwianie może przybierać naprawdę różne formy, choćby
wykopanie dołu przez wyznaczony obszar.
Wyjątki od powyższej zasady zostały wskazane w art. 27 ust. 2 Prawa wodnego
i dotyczą możliwości grodzenia:
- stref ochronnych, ustanowionych na podstawie Prawa wodnego (ujęć wody),
- obrębów hodowlanych, ustanowionych na podstawie ustawy o rybactwie
śródlądowym.
Uzupełnienie dyspozycji art. 27 ust. 1 zawarto w art. 28 ust. 2, który
stanowi, iż właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym
korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to
korzystanie.
Jak wynika z powyższych przepisów, do dyspozycji wędkarza pozostaje nie
tylko pas brzegu o szerokości 1,5 m, którego nie wolno grodzić, ale także
dostęp do tego pasa, nawet gdyby dostęp ten oznaczał przechodzenie przez
nieruchomość stanowiącą cudzą własność.
Rozwiązanie zawarte w przepisie art. 28 ust. 2 należy uznać za bardzo
racjonalne. Nawet teoretycznie łatwo wyobrazić sobie wodę, np. niewielkie
jezioro, które otoczone jest ze wszystkich stron ogrodzonymi działkami. Wtedy
zachowanie pasa o szerokości 1,5 m, bez zapewnienia dostępu do wody, o którym
mowa w art. 28 ust. 2, stanowić będzie zaprzeczenie prawa do powszechnego
korzystania z wód. Należy tu dodać, że zgodnie z art. 28 ust. 2 zdanie
ostatnie, część nieruchomości umożliwiającą dostęp do wody wyznacza w drodze
decyzji administracyjnej wójt, burmistrz lub prezydent miasta.Właścicielowi
nieruchomości przysługuje odszkodowanie z budżetu gminy, o czym mowa w art. 28
ust. 3.
Biorąc pod uwagę powyższe zapisy, należy dojść do wniosku, iż ustawodawca w
sposób wystarczający zapewnił tu pogodzenie interesów zarówno wędkarzy, jak i
właścicieli nieruchomości. Wędkarze mają wyznaczony pas wzdłuż brzegu,
pozwalający na uprawianie amatorskiego połowu ryb, jak i dostęp do tego brzegu,
zaś właściciel nieruchomości z tytułu zapewnienia wędkarzom dostępu do brzegu
uzyskuje odszkodowanie.
Sankcje karne Oczywiście naturalną konsekwencją podjętego tu tematu
jest zadanie sobie pytania, co grozi właścicielowi nieruchomości, który
ogrodził swój teren do samej linii brzegowej lub nie zapewnił dostępu do wody?
Czyny takie są wykroczeniami stypizowanymi w art. 193 i 194 Prawa wodnego.
Stosownie do art. 193 pkt 2 – kto wbrew obowiązkowi uniemożliwia dostęp do wód,
o którym mowa w art. 28 ust. 1 i 2, podlega karze grzywny. Natomiast stosownie
do art. 194 pkt 2 – kto grodzi nieruchomości przyległe do powierzchniowych wód
publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, podlega karze
grzywny.
Jak
wynika z powyższego, ustawodawca przewidział sankcje karne za niewypełnienie
obowiązków, jakie na właściciela nieruchomości nakładają przepisy art. 27 ust.
1 i art. 28 ust. 2 Prawa wodnego. Reszta pozostaje w rękach zainteresowanych
tematem wędkarzy.
mnie wkurzają nielegalnie zbudowane pomosty które są zawsze zagrodzone i gdy tylko na taki wejdziesz to sie ktoś pruje a jak zapytasz się czy ma na to pozwolenie to zamknie mor.. i odejdzie
Nie spotkalem sie jeszcze z takim czyms zeby byly udostepniane te 1,5m zawsze siatka leci u nas do lini brzegowej i nie wejdziesz tam
Czyli dajecie się w bambuko robić.
U mnie niema takich wód przy których są działki , ale jakby ktoś tak zrobił że płotem dojedzie do samej wody to rano miał by nie miłą niespodziankę. O te 1.5 metra bym się dobrze postarał.
"Czy jest jakaś uchwała mówiąca o tym, że taki właściciel powinien udostępnić dojazd wędkarzom, jeżeli jest to woda PZW, a nie zbiornik komercyjny?
Jakim dokumentem mogę się bronić, jeżeli właściciele np.pól campingowych chcą uzyskać ode mnie opłatę za wjazd na ich teren, bo takie sytuacje również miały miejsce?"
Właściciel działki znajdującej się przy jeziorze nie ma obowiązku udostępnić dojazdu, dlatego na łowisko pozostaje spacer wzdłuż brzegu.
Właściciele pól campingowych mają prawo pobierać opłatę za wjazd, dlatego tutaj nic nie zdziałasz.
Na twoim miejscu bym sie nie cieszył...........Chańcza a raczej działki na niej maja nieuregulowane przepisy.Te 1,5 metra o których tak szumnie niektórzy walczą dotyczy jezior i zbiorników naturalnych a nie zaporowych o czym jest mowa w ustawie.Wszystkich to wkurza a nic nie można zrobić.Jednym słowem Chańcza wykańcza.......A to,że dechy z gwozdziami od strony Życin możesz spotkać zakopane to inna bajka.
Artykuł 27 Prawa Wodnego zabrania
grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód
publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a
także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten
obszar. Oznacza to, że właściciel posesji musi udostępnić
przejście w tym pasie i nic więcej. Może zatem zabronić
biwakowania, wędkowania, po prostu przebywania. Grodzić się może
gdyż jest to pas gruntu jego własnością, ale pod warunkiem
udostępnienia stałego przejścia np. furtka ze stałym kluczykiem.
Musi udostępnić dostęp do wody ale nie wszystkim i pod pewnymi
warunkami. Ujmując rzecz najprościej np. osoba łowiąca ryby, bez
zgody właściciela nie może tam przebywać, przechodzić może, tu
częste tłumaczenie wędkarzy -”ja tylko poruszam się za wędką,
więc tylko przechodzę, a nie przebywam”- jest to błędna
interpretacja, głównie przez koła wędkarskie, gdyż nie potrafią
rozróżnić przechodzenia od przebywania. Przepis art.27 Prawa
Wodnego wyraźnie mówi o obowiązku pozostawienia wolnego przejścia
a nie przebywania w szerokości 1,5 m od linii brzegu.
Bardzo często koła wędkarskie nie
tylko próbują szantażować i zastraszać właścicieli
przedmiotowych gruntów, powołując się na prawo dostępu do wód,
tłumacząc iż to prawo gwarantuje każdemu o każdej porze w każdym
celu dostępu do wód, owszem jest to nieprawda i jest to karane.
Kolego dzek. Prawo należy traktować jako całość, a nie opierać swoje interpretacje na podstawie jednego zapisu. Oprócz art. 27 jest 28:Prawo Wodne art. 28 ust. 2:"2. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza wójt, burmistrz lub prezydent miasta w drodze decyzji." Więc w pasie 1,5 m mogę powszechnie korzystać z wód, a nawet w razie braku dojścia do tego 1,5 m pasa można wystąpić do odpowiednich władz o wytyczenie części nieruchomości aby umożliwić to korzystanie.
Teren prywatny nie możesz wejść od lądu ale możesz tam przypłynąć łodzią :)
Tylko trzeba mieć ją gdzie zwodować. Znam jezioro w powiecie gostynińskim (j. Białe) gdzie nie ma możliwości zwodowania łódki bezpłatnie. Co z tego że" mamy" 1.5 metra linii brzegowej jak wszystkie działki wokół jeziora są prywatne i nota bene dobrze ogrodzone. Jak to się mówi mysz się nie prześlizgnie.
O pasie 1,5 m wód publicznych traktują Wiadomości Wędkarski - Prawnik radzi: Dostęp do wody - wybrane aspekty link: http://www.ww.media.pl/?page=PArticleViewer&nid=5601 Warto poczytać, wyjątkowo zgadzam się z tekstem prawnika.
Właściciel
działki znajdującej się przy jeziorze nie ma obowiązku udostępnić
dojazdu, dlatego na łowisko pozostaje spacer wzdłuż brzegu.
Właściciele pól campingowych mają prawo pobierać opłatę za wjazd, dlatego tutaj nic nie zdziałasz.
Jak najbardziej masz rację Olu, ale w polskim ustawodawstwie nie ma działki bez drogi dojazdowej, jezioro, staw musi mieć drogę dojazdową. Natomiast powiedzmy parkingów lub pól namiotowych może nie być ze w zgłędu na wydzierżawienie lub sprzedaż gruntów okalających drogę i wodę (chytra kasa dla władz lokalnych) tak jak wcześniej piszą koledzy ustawa z 31 lipca 2012 r reguluje dostęp od lini brzegowej przez osoby wędkujące lub korzystające z akwenu do 1,5 m w głąb brzegu. Nie na zasadzie spiningu jak niektórzy sugerują że tylko można się przemieszczać, można też wędkować łącznie z rozbiciem biwaku 1,5 metra od lini brzegowej nie od lustra wody, bo do lustra wody może być następne 3-5 i więcej metrów. Na pewno będą zdania odmienne i dobrze, jak sam masz pietra to innych nie strasz.
Dnia 3 lipca 2012 roku Naczelny Sąd Administracyjny w składzie:
WYROKIEM Z DNIA 3 LISTOPADA 2010 R. SYGN. AKT II SA/BD 914/10 WOJEWÓDZKI SĄD ADMINISTRACYJNY W BYDGOSZCZY W SPRAWIE
OSA to jest już historia, nie potrzebnie wklejasz nie aktualne fakty, teraz obowiązuje ustawa z 31 lipca 2012 r. to co przytoczyłeś to na tej podstawie Trybunał nakazał Ustawodawcy zmianę ustawy w prawie wodnym ogłoszone bodajże w lutym-marzec 2012 r nabierając mocy prawnej z dniem 31 lipca 2012 r. A dlaczego piszę nie aktualne fakty, bo różnie to czytający odbierają i toczy się dyskusja na zasadzie a ja wiem lepiej bo wydaje mi się...... Pozdrawiam!
Kolego Bernard51.Prawo Wodne to ustawa z dnia dnia 18 lipca 2001 r. Fakt ustawy są zmieniane, ale czy wyrok ma sens to najpierw trzeba go przeczytać i sprawdzić czy nie były nowelizowane zapisy na które powołuje się wyrok. A Prawo Wodne było ostatnio modyfikowane 4 stycznia 2013 r co nie oznacza, iż jest to ustawa z dnia 4 stycznia 2013 r. to dalej ustawa z 18 lipca 2001 r z późniejszymi zmianami. Aktualne art. Prawa Wodnego: Art. 34.1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej, i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.2. Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przypisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb. Art. 27.1. Zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar. Art. 28.1. Właściciel nieruchomości przyległej do powierzchniowych wód publicznych jest obowiązany umożliwić dostęp do wody na potrzeby wykonywania robót związanych z utrzymywaniem wód oraz dla ustawiania znaków żeglugowych lub hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych.2. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzysta-niem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza wójt, burmistrz lub prezydent miasta w drodze decyzji. Ten wyrok bazuje na tych trzech artykułach oraz Konstytucji. Reasumując:Na pasie 1,5 m od linii brzegowej (do wody może być dużo więcej, wynika z definicji linii brzegowej), masz prawo nadane art. 34 do powszechnego korzystania z wód publicznych. Art. 27 oraz 28. zabezpiecza to powszechne prawo. A wyrok jak wyrok, w Polsce nie ma precedensów, ale warto zobaczyć jak sąd traktuje zapisy ustaw państwa polskiego.
Osa ma tu rację jak nic. Ostatnio w tym roku musieliśmy wyegzekwować ściągnięcie tak postawionego ogrodzenia... Dzięki prezesowi mamy tylko pomost a można było mieć i kawałek terenu przylegającego do linii brzegowej na stanicę...
Co wy za bzdury ludziom wciskacie. Prawo gwarantuje możliwość korzystania z wody ale dostęp do tej wody ogranicza. Prawo wodne Art. 28 ust. 2 mówi wyraźnie: dostęp do wody z prywatnej posesji określa rada gminy - a jeśli takowego nie ma to tylko pozostaje przejście o szer. 1,5m - PRZEJŚCIE (Art. 27 tej ustawy). Właściciel gruntu nie może zabronić ci przejść ale może ci zabronić użytkowania tego gruntu - a wszystko co zrobisz poza przejściem to użytkowanie gruntu - siadanie leżenie wchodzenie do łódki, na pomost, rozpalanie ognisk czy wędkowanie z terenu prywatnego a zwłaszcza wejście do wody. A nawet absurdalne dla niektórych, zatrzymywanie się na jego gruncie. CZasy komuny się skończyły. Tak jak po pasach na jezdni - przechodzisz tylko po pasach a nie 5m czy 1m poza nimi.
I jeśli ktoś postawi wybuduje kładkę pomost z pozwoleniami czy bez to nie masz prawa na niego wejść - 1,5m. Wyjątek tu może stanowić zagrożenie życia lub zdrowia ale to określają nie pisane zasady i są to wyjątki moralne.
Dokładnie nie może grodzić i zakazaywać przejjścia powtarzam PRZEJŚCIA Art. 27 prawa wodnego. Nie masz prawa wejść do wody z prywatnego gruntu - chyba że gmina takie miejsce wyznaczy Art. 28 ust. 2 - czytać cały. Więc jeśli chcesz postawić łódkę to poza terem prywatnym, jeśli chcesz wędkować to poza trenem prywatnym, i jeśli chcesz wejść do wody to poza terenem prywatnym - chyba że gmina wydzieli teren z prywatnego. Przez pas 1,5m możesz tylko przejść najlepiej nie zatrzymująć się czyli bez zbędnej zwłoki - biec nie musisz.
Witam. Macie rację nikt nie może Wam utrudniać dostępu do wody bedącej w dzierżawie PZW lub nawet w dzierżawie nabrzeża przez osobę prywatną - na pewno ma tam klauzulkę, co o
dostępności osób do wody. Jak wykopiesz sobie stawek na własnym gruncie to ............ Serdecznie pozdrawiam.
Dokładnie nie może grodzić i zakazaywać przejjścia powtarzam PRZEJŚCIA Art. 27 prawa wodnego. Nie masz prawa wejść do wody z prywatnego gruntu - chyba że gmina takie miejsce wyznaczy Art. 28 ust. 2 - czytać cały. Więc jeśli chcesz postawić łódkę to poza terem prywatnym, jeśli chcesz wędkować to poza trenem prywatnym, i jeśli chcesz wejść do wody to poza terenem prywatnym - chyba że gmina wydzieli teren z prywatnego. Przez pas 1,5m możesz tylko przejść najlepiej nie zatrzymująć się czyli bez zbędnej zwłoki - biec nie musisz.
Co za bzdury piszesz?
1,5 lini brzegowej jest i będzie zawsze terenem ogólnodostępnym, czyli publicznym.
Masz prawo z niego wędkować i właściciel przyległego terenu prywatnego nic ci nie może zrobić. No chyba że brudzisz, hałasujesz itd. Wtedy on z innych paragrafów wezwie służby porządkowe.
Co do cumowani łódki, to też ją cumujesz w wodzie gdzie grunt jest państwowy.
Przejść do wody przez grunt prywatny nie możesz bez zgody właściciela. Ale obok gruntu gdzie będzie grunt państwowy czy też droga, już tak.
A jak już takiś ty mądry, to są zapisy o tzw. drodze koniecznej. I jeśli jakimś cudem wcieło drogę publiczną, to na tej podstawie na wniosek użytkownika rybackiego np.; Starostwo wyznaczy jesli nie będzie gruntu państwowego, to w najkrutszej lini od drogi do jeziora, i to starostwo pokryje koszty odkupienia gruntu (wszak ono kiedyś mylnie takową drużkę sprzedało w prywatne ręce). Ale z doświadczenia wiem ze takowe drogi nie zostały sprzedane, a jedynie działka. Droga została lub wyznaczono ją wzdłuż działki :-) Wiem bo tak było z drogą na j Martiany. Gość ogrodził bo wykupił 2 działki ją okalające. Dziś jak masz zezwolenie możesz przejechać :-D Ogrodzenie dalej jest, dzięki temu kłusownicy maja gorszy dostęp :-D
Drogę konieczną wyznacza Sąd . Są to słynne procesy o miedzę. Nie ma takiej mozliwości , że na wniosek użytkownika Rybackiego - wyjątek wówczas , gdy jest to jedyny dojazd do budynku mieszkalnego , zabudowań gospodarczych , gruntów lub tych samych środków użyteczności publicznej.
Drogę konieczną wyznacza Sąd . Są to słynne procesy o miedzę. Nie ma takiej mozliwości , że na wniosek użytkownika Rybackiego - wyjątek wówczas , gdy jest to jedyny dojazd do budynku mieszkalnego , zabudowań gospodarczych , gruntów lub tych samych środków użyteczności publicznej.
A co to jest jak nie grunt i srodki użteczniści publicznej? I chodzi o wyznaczenie jedynego (czyli nie było zadnego - znikł) dojazdu. :-)
Jedynie dojazd można zrobić też przez Sąd na wniosek samorządowców np. droga pożarowa dla Straży celem ujęcia wody. W innych przypadkach jest droga prywatna i koniec , chodzi o dojazd pojazdem.. Natomiast dojścia do wody i przebywanie nad nią nikt Ci nie może zabronić. Grunt to grunt / działka, ziemia orna i inna/ , a środki / przejęzyczanie/ obiekty użyteczności publicznej .
Piszę to co żeśmy sami zrobili. I mnie nie obchodzi czy samorząd musi iść do sadu. My złożyliśmy wniosek do Starosty, załączona była mapka sytuacyjna gdzie była droga publiczna, a obecnie jest zagrodzona bo grunt sprzedany. Sprawą zajęło się starostwo, i droga została przywrócona :-)
Po drugie starostwo przez sąd to odzyskuje teren (tam rzeczoznawca i geodeta wyznaczają i wyliczają ile trzeba zwrócić kasy.). A jeśli wyznacza drogę na swoim gruncie sąd im do niczego nie jest potrzebny tylko uchwała rady powiatu.
"Ostatnim razem kiedy szukałem miejscówki, dojechałem prawie do wody i widzę "ogrodzenie" z taśmy BHP, a na drzewach tabliczki: "teren dzierżawiony przez...na podstawie umowy nr...zakaz wstępu". Myślałem, że wyjdę z siebie...Łowisko, które znajduje się w moim okręgu jest już w znacznej części wykupione przez gości z innych województw, którzy wraz ze swoją posesją przywłaszczają sobie również linię brzegową..."
Jeśli gmina bądź starostwo nie wyznaczyło inaczej (nie ustalono z właścicielem terenu) to masz prawo na terenie prywatnym urzytkować brzeg wody do trzech metrów od jej lini brzegowej. Na takowym terenie masz prawo wędkować jeśli oczywiście posiadasz stosowne uprawnienia, masz również prawo rozstawić parasol wędkarski nie może być to namiot (namiot ma podłogę) nie masz prawa rozpalania ognisk grilów tego prawo ci nie gwarantuje nie masz również prawa wjazdu autem jedynie dojścia pieszego. Jeśli masz problem z dojściem do wody na której chcesz wędkować a sama woda należy do Państwa Polskiego to masz prawo wezwać Policję, Straż Rybacką, Leśną i jeśli na terenie danej gminy występuje to również Straż Miejską lub Gminną. Jeśli woda jest pod nadzorem PZW zgłoś sprawę do Koordynatora Społecznej Straży Rybackiej dla danego okręgu on ma obowiązek statutowy podjąć sprawę w twoim imieniu bo za to płacisz.
Powtarzam jeszce raz , teren dzierżawiony nie można zastawiać żadnymi taśmami, jedynie może sobie nabić słupki graniczne, ile dzierżawi. Po prostu nie może robić ogrodzenia utrudniajacego dojście do wody, nie może zakazywać wstępu. Jeżeli dzierżawca będzie się stawiał, to niech pokaże umowę.
Prawnie grodzic jak najbardziej mozna , ale nalezy pozostawic swobodne przejscie 1,5 m od lini brzegowej rzeki np. kluczyk w furtce . To co niektorzy pseudo znawcy wypisuja , to tylko swiadczy o ich zerowej inteligencji. Owszem , sady roznie do tego podchodza , ale to juz inna sprawa.
Co wy za bzdury ludziom wciskacie. Prawo gwarantuje możliwość korzystania z wody ale dostęp do tej wody ogranicza. Prawo wodne Art. 28 ust. 2 mówi wyraźnie: dostęp do wody z prywatnej posesji określa rada gminy - a jeśli takowego nie ma to tylko pozostaje przejście o szer. 1,5m - PRZEJŚCIE (Art. 27 tej ustawy). Właściciel gruntu nie może zabronić ci przejść ale może ci zabronić użytkowania tego gruntu - a wszystko co zrobisz poza przejściem to użytkowanie gruntu - siadanie leżenie wchodzenie do łódki, na pomost, rozpalanie ognisk czy wędkowanie z terenu prywatnego a zwłaszcza wejście do wody. A nawet absurdalne dla niektórych, zatrzymywanie się na jego gruncie. CZasy komuny się skończyły. Tak jak po pasach na jezdni - przechodzisz tylko po pasach a nie 5m czy 1m poza nimi.
I jeśli ktoś postawi wybuduje kładkę pomost z pozwoleniami czy bez to nie masz prawa na niego wejść - 1,5m. Wyjątek tu może stanowić zagrożenie życia lub zdrowia ale to określają nie pisane zasady i są to wyjątki moralne.
wsiadać do łódki w wodzie, korzystać z pomostu. Nie może zabronić jeśli pomost nie jest jego prywatny, a do łódki wchodzisz w wodzie.
Owszem łódki nie możesz wystawić na ląd, ale w wodzie to już nie jego teren!!!!!
tu trzeba sprawdzić do kąt sięga jego działka. Najlepiej na geoportalu, tam widać granice działek. Często działka na której jest woda sięga trochę w ląd.
Wody Polskie mają obecnie granice działek naniesione na GPS.
W gruncie też powinny być widoczne słupki graniczne.
Zgodnie z ustawą Prawo Wodne z 2017 roku musi udostępniać 1,5 metra od linii brzegowej jeziora. Teraz tylko pytanie czy taka linia jest wytyczona. Proszę to zgłosić do Zarządu Zlewni Wód Polskich lub policji.
Panie Arturze , to co Pan pisze jest to calkowicie zgodne z prawem, ale jak widac nie dla wszystkich , a zwlaszcza tych pseudo wedkarzy . Problem moze nie do konca w ich glowach , ale glownie w niektorych kolach PZW. Zdecydowana wiekszosc wedkarzy , po zlapaniu ich na goracym uczynku ; wedkujacych na staly prad , w miejcach i porach nie dozwolonych , z terenu prywatnego , itp. , odpowiada , nie po to placa tak drakonskie pieniadze za pozwolenia , aby ktos im cos ograniczal, owszem powolujac sie na konkretne kolo PZW . Mialem przyjemnosc zadzwonic do jednego z tych kol PZW , gdzie po kilkunasto minutowej rozmowy uslyszlem , a co mozesz nam zrobic , kazdy reklamuje swoj towar , a ze sa naiwni i placa , dlaczego mamy z tego rezygnowac, itp. . Dopiero wzmozone kontrole , konkretnie - rzeki Leba, znaczne kary pienizne , odniosly skutek , jest tych tak zwanych pseudo wedkarzy coraz to mniej. Pozdrawiam.
Rozumiem Panskie rozczarowanie , ale pisze Pan same brednie i glupoty . Niby skad do trzech metrow od lini brzegowej , masz prawo rozstawic parasol , wjechac autem . Prawo jasno i wyraznie okresla ; 1,5 m od lini brzegowej , i tylko w tym pasie mozna sie poruszac , a nie przebywac . Glownie takie brednie pisza osoby ; nie majace nic na wlasnosc, zerujace na innych , nie do uczeni , ogolnie z problemami glowy .
Rozumiem Panskie rozczarowanie , ale pisze Pan same brednie i glupoty . Niby skad do trzech metrow od lini brzegowej , masz prawo rozstawic parasol , wjechac autem . Prawo jasno i wyraznie okresla ; 1,5 m od lini brzegowej , i tylko w tym pasie mozna sie poruszac , a nie przebywac . Glownie takie brednie pisza osoby ; nie majace nic na wlasnosc, zerujace na innych , nie do uczeni , ogolnie z problemami glowy .
Jak czytam takie wywody jak dwa powyższe wpisy, to od razu mam przed oczami niedouczonego "wieśniaka", majacego kawałek łąki nad wodą i sądzacego, że przez to jest Bogiem. :)
Witam Kolegów,
Mam takie pytanie:
Czy na wodach PZW właściciele działek przy jeziorze są zobowiązani udostępnić wędkarzom dostęp do wody?
A oto skąd moje zapytanie...
Z roku na rok coraz więcej prywaciarzy wykupuje działki dookoła jeziora i oczywiście zagradza sobie taki właściciel całą posesję uniemożliwiając dostęp wędkarzom, w rezultacie czego uszczupla się liczba miejscówek...
Jestem członkiem PZW, regularnie opłacam składki czym przyczyniam się do zarybiania zbiorników a wszystko idzie w tą stronę, że niebawem nie będę miał gdzie powędkować...
Jezioro o którym wspomniałem to Chańcza (woj.Świętokrzyskie).
Ostatnim razem kiedy szukałem miejscówki, dojechałem prawie do wody i widzę "ogrodzenie" z taśmy BHP, a na drzewach tabliczki: "teren dzierżawiony przez...na podstawie umowy nr...zakaz wstępu". Myślałem, że wyjdę z siebie...Łowisko, które znajduje się w moim okręgu jest już w znacznej części wykupione przez gości z innych województw, którzy wraz ze swoją posesją przywłaszczają sobie również linię brzegową...
Czy to jest w porządku?
Czy jest jakaś uchwała mówiąca o tym, że taki właściciel powinien udostępnić dojazd wędkarzom, jeżeli jest to woda PZW, a nie zbiornik komercyjny?
Jakim dokumentem mogę się bronić, jeżeli właściciele np.pól campingowych chcą uzyskać ode mnie opłatę za wjazd na ich teren, bo takie sytuacje również miały miejsce?
Proszę Kolegów o pomoc w tej sprawie, bo mam dość siedzenia w "krzakach" z wędką, podczas gdy wokól jeziora tyle pięknych, niekoniecznie zajętych, lecz pozagradzanych miejscówek...
pozdrawiam,
Almost
Nikt?
Dojazdu może nie udostępnić, ale zgodnie z Ustawą Prawa Wodnego dostęp do wody ma każdy i 1.5 m linii brzegowej nie może nikt zagrodzić. Chyba, że są jakieś specjalne zapisy w kupnie, dzierżawy. NIK już wiele jezior sprawdza i sporo kar leci:):)
Watpie zeby musial udostepniac miejscowki na posesji jesli do lini brzegowej to jego wlasnosc to nie mamy prawa tgam przebywac w wodzie mozesz lapac na lodce tuz przy lini jego przegu ale wejsc nie mozesz na jego ziemie. Powinno byc to jakos ogarniete ale tu powinna jakas ustawa wejsc ktora by to uregulowala.
1,5 m musi być wolne.
Serwus Kamil .
Słusznie koledzy podpowiadają . Jeśli masz takie problemy zgłoś to odpowiednim służbom , policji , w gminie , starostwie , PSR , a nawet do prokuratury gdy delikwent będzie się sadził .ale na piśmie . Nic na własną rękę . Tu trzeba działać odważnie i rozważnie . Tu masz link do sprawy .
Najnowszy Raport NIK - O dostępie do brzegów wód
Pozdrawiam Krzysztof .
Każdy własciciel ma obowiązek udostępnić 1,5 metra lini brzegowej. Jak wszyscy wiemy przeważnie jest to 1,5 metra krzaków lub trzcin. Właściciel jednak nie ma obowiązku udostępniać komukolwiek dojazdu (przez swoją działkę) do tej lini brzegowej.
Nie spotkalem sie jeszcze z takim czyms zeby byly udostepniane te 1,5m zawsze siatka leci u nas do lini brzegowej i nie wejdziesz tam
Gdzieś znalazłem i zapraszam do przestudiowania:
W zakresie regulacji prawnych będących bezpośrednio przedmiotem analizy, należy odwołać się przede wszystkim do regulacji art. 27 ust. 1 Prawa wodnego, zgodnie z którym zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.
Cytowany przepis stanowi odzwierciedlenie prawa do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych. Trudno sobie bowiem wyobrazić realizację tego prawa w przypadku wędkarzy w sytuacji, gdy nieruchomość ogrodzona jest do samej linii brzegowej. Należy także podkreślić, iż powyższy zakaz nie ogranicza się tylko do grodzenia nieruchomości, ale i do innych form ograniczania prawa do powszechnego korzystania z wód.
W przepisie jest bowiem mowa także o zakazywaniu lub uniemożliwianiu przechodzenia przez wyznaczony obszar. Zakazywanie może objawiać się np. poprzez umieszczanie tablic z napisem typu „Teren prywatny – wstęp surowo wzbroniony”, zaś uniemożliwianie może przybierać naprawdę różne formy, choćby wykopanie dołu przez wyznaczony obszar.
Wyjątki od powyższej zasady zostały wskazane w art. 27 ust. 2 Prawa wodnego i dotyczą możliwości grodzenia:
- stref ochronnych, ustanowionych na podstawie Prawa wodnego (ujęć wody),
- obrębów hodowlanych, ustanowionych na podstawie ustawy o rybactwie śródlądowym.
Uzupełnienie dyspozycji art. 27 ust. 1 zawarto w art. 28 ust. 2, który stanowi, iż właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie.
Jak wynika z powyższych przepisów, do dyspozycji wędkarza pozostaje nie tylko pas brzegu o szerokości 1,5 m, którego nie wolno grodzić, ale także dostęp do tego pasa, nawet gdyby dostęp ten oznaczał przechodzenie przez nieruchomość stanowiącą cudzą własność.
Rozwiązanie zawarte w przepisie art. 28 ust. 2 należy uznać za bardzo racjonalne. Nawet teoretycznie łatwo wyobrazić sobie wodę, np. niewielkie jezioro, które otoczone jest ze wszystkich stron ogrodzonymi działkami. Wtedy zachowanie pasa o szerokości 1,5 m, bez zapewnienia dostępu do wody, o którym mowa w art. 28 ust. 2, stanowić będzie zaprzeczenie prawa do powszechnego korzystania z wód. Należy tu dodać, że zgodnie z art. 28 ust. 2 zdanie ostatnie, część nieruchomości umożliwiającą dostęp do wody wyznacza w drodze decyzji administracyjnej wójt, burmistrz lub prezydent miasta.Właścicielowi nieruchomości przysługuje odszkodowanie z budżetu gminy, o czym mowa w art. 28 ust. 3.
Biorąc pod uwagę powyższe zapisy, należy dojść do wniosku, iż ustawodawca w sposób wystarczający zapewnił tu pogodzenie interesów zarówno wędkarzy, jak i właścicieli nieruchomości. Wędkarze mają wyznaczony pas wzdłuż brzegu, pozwalający na uprawianie amatorskiego połowu ryb, jak i dostęp do tego brzegu, zaś właściciel nieruchomości z tytułu zapewnienia wędkarzom dostępu do brzegu uzyskuje odszkodowanie.
Sankcje karne
Jak wynika z powyższego, ustawodawca przewidział sankcje karne za niewypełnienie obowiązków, jakie na właściciela nieruchomości nakładają przepisy art. 27 ust. 1 i art. 28 ust. 2 Prawa wodnego. Reszta pozostaje w rękach zainteresowanych tematem wędkarzy.Oczywiście naturalną konsekwencją podjętego tu tematu jest zadanie sobie pytania, co grozi właścicielowi nieruchomości, który ogrodził swój teren do samej linii brzegowej lub nie zapewnił dostępu do wody? Czyny takie są wykroczeniami stypizowanymi w art. 193 i 194 Prawa wodnego. Stosownie do art. 193 pkt 2 – kto wbrew obowiązkowi uniemożliwia dostęp do wód, o którym mowa w art. 28 ust. 1 i 2, podlega karze grzywny. Natomiast stosownie do art. 194 pkt 2 – kto grodzi nieruchomości przyległe do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, podlega karze grzywny.
mnie wkurzają nielegalnie zbudowane pomosty które są zawsze zagrodzone i gdy tylko na taki wejdziesz to sie ktoś pruje a jak zapytasz się czy ma na to pozwolenie to zamknie mor.. i odejdzie
Dzięki Panowie za odpowiedzi, teraz jestem pewien swoich przywilejów
pozdrawiam,
Almost
Nie spotkalem sie jeszcze z takim czyms zeby byly udostepniane te 1,5m zawsze siatka leci u nas do lini brzegowej i nie wejdziesz tam
Czyli dajecie się w bambuko robić.
U mnie niema takich wód przy których są działki , ale jakby ktoś tak zrobił że płotem dojedzie do samej wody to rano miał by nie miłą niespodziankę. O te 1.5 metra bym się dobrze postarał.
http://www.pzw.org.pl/kielce/wiadomosci/49732/60/wedkowanie_na_zbiorniku_chancza_w_okregu_kieleckim tu jest odpowiedz
"Czy jest jakaś uchwała mówiąca o tym, że taki właściciel powinien udostępnić dojazd wędkarzom, jeżeli jest to woda PZW, a nie zbiornik komercyjny?
Jakim dokumentem mogę się bronić, jeżeli właściciele np.pól campingowych chcą uzyskać ode mnie opłatę za wjazd na ich teren, bo takie sytuacje również miały miejsce?"
Właściciel działki znajdującej się przy jeziorze nie ma obowiązku udostępnić dojazdu, dlatego na łowisko pozostaje spacer wzdłuż brzegu.
Właściciele pól campingowych mają prawo pobierać opłatę za wjazd, dlatego tutaj nic nie zdziałasz.
Na twoim miejscu bym sie nie cieszył...........Chańcza a raczej działki na niej maja nieuregulowane przepisy.Te 1,5 metra o których tak szumnie niektórzy walczą dotyczy jezior i zbiorników naturalnych a nie zaporowych o czym jest mowa w ustawie.Wszystkich to wkurza a nic nie można zrobić.Jednym słowem Chańcza wykańcza.......A to,że dechy z gwozdziami od strony Życin możesz spotkać zakopane to inna bajka.
Artykuł 27 Prawa Wodnego zabrania grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar. Oznacza to, że właściciel posesji musi udostępnić przejście w tym pasie i nic więcej. Może zatem zabronić biwakowania, wędkowania, po prostu przebywania. Grodzić się może gdyż jest to pas gruntu jego własnością, ale pod warunkiem udostępnienia stałego przejścia np. furtka ze stałym kluczykiem. Musi udostępnić dostęp do wody ale nie wszystkim i pod pewnymi warunkami. Ujmując rzecz najprościej np. osoba łowiąca ryby, bez zgody właściciela nie może tam przebywać, przechodzić może, tu częste tłumaczenie wędkarzy -”ja tylko poruszam się za wędką, więc tylko przechodzę, a nie przebywam”- jest to błędna interpretacja, głównie przez koła wędkarskie, gdyż nie potrafią rozróżnić przechodzenia od przebywania. Przepis art.27 Prawa Wodnego wyraźnie mówi o obowiązku pozostawienia wolnego przejścia a nie przebywania w szerokości 1,5 m od linii brzegu.
Bardzo często koła wędkarskie nie tylko próbują szantażować i zastraszać właścicieli przedmiotowych gruntów, powołując się na prawo dostępu do wód, tłumacząc iż to prawo gwarantuje każdemu o każdej porze w każdym celu dostępu do wód, owszem jest to nieprawda i jest to karane.
Teren prywatny nie możesz wejść od lądu ale możesz tam przypłynąć łodzią :)
Kolego dzek.
Prawo należy traktować jako całość, a nie opierać swoje interpretacje na podstawie jednego zapisu.
Oprócz art. 27 jest 28:Prawo Wodne art. 28 ust. 2:"2. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza wójt, burmistrz lub prezydent miasta w drodze decyzji."
Więc w pasie 1,5 m mogę powszechnie korzystać z wód, a nawet w razie braku dojścia do tego 1,5 m pasa można wystąpić do odpowiednich władz o wytyczenie części nieruchomości aby umożliwić to korzystanie.
Teren prywatny nie możesz wejść od lądu ale możesz tam przypłynąć łodzią :)
Tylko trzeba mieć ją gdzie zwodować. Znam jezioro w powiecie gostynińskim (j. Białe) gdzie nie ma możliwości zwodowania łódki bezpłatnie. Co z tego że" mamy" 1.5 metra linii brzegowej jak wszystkie działki wokół jeziora są prywatne i nota bene dobrze ogrodzone. Jak to się mówi mysz się nie prześlizgnie.
Jeśli to woda publiczna masz prawo wystąpić do urzędu o wyznaczenie drogi aby umożliwić powszechne korzystanie z wód.
O pasie 1,5 m wód publicznych traktują Wiadomości Wędkarski - Prawnik radzi: Dostęp do wody - wybrane aspekty
link: http://www.ww.media.pl/?page=PArticleViewer&nid=5601
Warto poczytać, wyjątkowo zgadzam się z tekstem prawnika.
A jak skomplikowane jest to prawo można stwierdzić tu:
http://www.orzeczenia-nsa.pl/wyrok/ii-osk-631-11,2e3f164.html
Właściciel działki znajdującej się przy jeziorze nie ma obowiązku udostępnić dojazdu, dlatego na łowisko pozostaje spacer wzdłuż brzegu.
Właściciele pól campingowych mają prawo pobierać opłatę za wjazd, dlatego tutaj nic nie zdziałasz.
Jak najbardziej masz rację Olu, ale w polskim ustawodawstwie nie ma działki bez drogi dojazdowej, jezioro, staw musi mieć drogę dojazdową. Natomiast powiedzmy parkingów lub pól namiotowych może nie być ze w zgłędu na wydzierżawienie lub sprzedaż gruntów okalających drogę i wodę (chytra kasa dla władz lokalnych) tak jak wcześniej piszą koledzy ustawa z 31 lipca 2012 r reguluje dostęp od lini brzegowej przez osoby wędkujące lub korzystające z akwenu do 1,5 m w głąb brzegu. Nie na zasadzie spiningu jak niektórzy sugerują że tylko można się przemieszczać, można też wędkować łącznie z rozbiciem biwaku 1,5 metra od lini brzegowej nie od lustra wody, bo do lustra wody może być następne 3-5 i więcej metrów. Na pewno będą zdania odmienne i dobrze, jak sam masz pietra to innych nie strasz.Dnia 3 lipca 2012 roku Naczelny Sąd Administracyjny w składzie:
WYROKIEM Z DNIA 3 LISTOPADA 2010 R. SYGN. AKT II SA/BD 914/10 WOJEWÓDZKI SĄD ADMINISTRACYJNY W BYDGOSZCZY W SPRAWIE
OSA to jest już historia, nie potrzebnie wklejasz nie aktualne fakty, teraz obowiązuje ustawa z 31 lipca 2012 r. to co przytoczyłeś to na tej podstawie Trybunał nakazał Ustawodawcy zmianę ustawy w prawie wodnym ogłoszone bodajże w lutym-marzec 2012 r nabierając mocy prawnej z dniem 31 lipca 2012 r.
A dlaczego piszę nie aktualne fakty, bo różnie to czytający odbierają i toczy się dyskusja na zasadzie a ja wiem lepiej bo wydaje mi się......
Pozdrawiam!
Kolego Bernard51.Prawo Wodne to ustawa z dnia dnia 18 lipca 2001 r. Fakt ustawy są zmieniane, ale czy wyrok ma sens to najpierw trzeba go przeczytać i sprawdzić czy nie były nowelizowane zapisy na które powołuje się wyrok. A Prawo Wodne było ostatnio modyfikowane 4 stycznia 2013 r co nie oznacza, iż jest to ustawa z dnia 4 stycznia 2013 r. to dalej ustawa z 18 lipca 2001 r z późniejszymi zmianami.
Aktualne art. Prawa Wodnego: Art. 34.1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej, i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.2. Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przypisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb.
Art. 27.1. Zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.
Art. 28.1. Właściciel nieruchomości przyległej do powierzchniowych wód publicznych jest obowiązany umożliwić dostęp do wody na potrzeby wykonywania robót związanych z utrzymywaniem wód oraz dla ustawiania znaków żeglugowych lub hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych.2. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzysta-niem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza wójt, burmistrz lub prezydent miasta w drodze decyzji.
Ten wyrok bazuje na tych trzech artykułach oraz Konstytucji.
Reasumując:Na pasie 1,5 m od linii brzegowej (do wody może być dużo więcej, wynika z definicji linii brzegowej), masz prawo nadane art. 34 do powszechnego korzystania z wód publicznych.
Art. 27 oraz 28. zabezpiecza to powszechne prawo.
A wyrok jak wyrok, w Polsce nie ma precedensów, ale warto zobaczyć jak sąd traktuje zapisy ustaw państwa polskiego.
Osa ma tu rację jak nic. Ostatnio w tym roku musieliśmy wyegzekwować ściągnięcie tak postawionego ogrodzenia...
Dzięki prezesowi mamy tylko pomost a można było mieć i kawałek terenu przylegającego do linii brzegowej na stanicę...
Co wy za bzdury ludziom wciskacie. Prawo gwarantuje możliwość korzystania z wody ale dostęp do tej wody ogranicza. Prawo wodne Art. 28 ust. 2 mówi wyraźnie: dostęp do wody z prywatnej posesji określa rada gminy - a jeśli takowego nie ma to tylko pozostaje przejście o szer. 1,5m - PRZEJŚCIE (Art. 27 tej ustawy). Właściciel gruntu nie może zabronić ci przejść ale może ci zabronić użytkowania tego gruntu - a wszystko co zrobisz poza przejściem to użytkowanie gruntu - siadanie leżenie wchodzenie do łódki, na pomost, rozpalanie ognisk czy wędkowanie z terenu prywatnego a zwłaszcza wejście do wody. A nawet absurdalne dla niektórych, zatrzymywanie się na jego gruncie. CZasy komuny się skończyły. Tak jak po pasach na jezdni - przechodzisz tylko po pasach a nie 5m czy 1m poza nimi.
I jeśli ktoś postawi wybuduje kładkę pomost z pozwoleniami czy bez to nie masz prawa na niego wejść - 1,5m. Wyjątek tu może stanowić zagrożenie życia lub zdrowia ale to określają nie pisane zasady i są to wyjątki moralne.
Dokładnie nie może grodzić i zakazaywać przejjścia powtarzam PRZEJŚCIA Art. 27 prawa wodnego. Nie masz prawa wejść do wody z prywatnego gruntu - chyba że gmina takie miejsce wyznaczy Art. 28 ust. 2 - czytać cały. Więc jeśli chcesz postawić łódkę to poza terem prywatnym, jeśli chcesz wędkować to poza trenem prywatnym, i jeśli chcesz wejść do wody to poza terenem prywatnym - chyba że gmina wydzieli teren z prywatnego. Przez pas 1,5m możesz tylko przejść najlepiej nie zatrzymująć się czyli bez zbędnej zwłoki - biec nie musisz.
Witam. Macie rację nikt nie może Wam utrudniać dostępu do wody bedącej w dzierżawie PZW lub nawet w dzierżawie nabrzeża przez osobę prywatną - na pewno ma tam klauzulkę, co o
dostępności osób do wody. Jak wykopiesz sobie stawek na własnym gruncie to ............ Serdecznie pozdrawiam.
Dokładnie nie może grodzić i zakazaywać przejjścia powtarzam PRZEJŚCIA Art. 27 prawa wodnego. Nie masz prawa wejść do wody z prywatnego gruntu - chyba że gmina takie miejsce wyznaczy Art. 28 ust. 2 - czytać cały. Więc jeśli chcesz postawić łódkę to poza terem prywatnym, jeśli chcesz wędkować to poza trenem prywatnym, i jeśli chcesz wejść do wody to poza terenem prywatnym - chyba że gmina wydzieli teren z prywatnego. Przez pas 1,5m możesz tylko przejść najlepiej nie zatrzymująć się czyli bez zbędnej zwłoki - biec nie musisz.
Co za bzdury piszesz?
1,5 lini brzegowej jest i będzie zawsze terenem ogólnodostępnym, czyli publicznym.
Masz prawo z niego wędkować i właściciel przyległego terenu prywatnego nic ci nie może zrobić. No chyba że brudzisz, hałasujesz itd. Wtedy on z innych paragrafów wezwie służby porządkowe.
Co do cumowani łódki, to też ją cumujesz w wodzie gdzie grunt jest państwowy.
Przejść do wody przez grunt prywatny nie możesz bez zgody właściciela. Ale obok gruntu gdzie będzie grunt państwowy czy też droga, już tak.
A jak już takiś ty mądry, to są zapisy o tzw. drodze koniecznej. I jeśli jakimś cudem wcieło drogę publiczną, to na tej podstawie na wniosek użytkownika rybackiego np.; Starostwo wyznaczy jesli nie będzie gruntu państwowego, to w najkrutszej lini od drogi do jeziora, i to starostwo pokryje koszty odkupienia gruntu (wszak ono kiedyś mylnie takową drużkę sprzedało w prywatne ręce). Ale z doświadczenia wiem ze takowe drogi nie zostały sprzedane, a jedynie działka. Droga została lub wyznaczono ją wzdłuż działki :-) Wiem bo tak było z drogą na j Martiany. Gość ogrodził bo wykupił 2 działki ją okalające. Dziś jak masz zezwolenie możesz przejechać :-D Ogrodzenie dalej jest, dzięki temu kłusownicy maja gorszy dostęp :-D
Panowie nie ma takiej możliwości, aby Wam ktokolwiek zabronił dojść do wody, jedynie możesz nie dojechać pojazdem, jeżeli jest to droga prywatna.
Drogę konieczną wyznacza Sąd . Są to słynne procesy o miedzę. Nie ma takiej mozliwości , że na wniosek użytkownika Rybackiego - wyjątek wówczas , gdy jest to jedyny dojazd do budynku mieszkalnego , zabudowań gospodarczych , gruntów lub tych samych środków użyteczności publicznej.
Drogę konieczną wyznacza Sąd . Są to słynne procesy o miedzę. Nie ma takiej mozliwości , że na wniosek użytkownika Rybackiego - wyjątek wówczas , gdy jest to jedyny dojazd do budynku mieszkalnego , zabudowań gospodarczych , gruntów lub tych samych środków użyteczności publicznej.
A co to jest jak nie grunt i srodki użteczniści publicznej? I chodzi o wyznaczenie jedynego (czyli nie było zadnego - znikł) dojazdu. :-)
Jedynie dojazd można zrobić też przez Sąd na wniosek samorządowców np. droga pożarowa dla Straży celem ujęcia wody. W innych przypadkach jest droga prywatna i koniec , chodzi o dojazd pojazdem.. Natomiast dojścia do wody i przebywanie nad nią nikt Ci nie może zabronić. Grunt to grunt / działka, ziemia orna i inna/ , a środki / przejęzyczanie/ obiekty użyteczności publicznej .
Piszę to co żeśmy sami zrobili. I mnie nie obchodzi czy samorząd musi iść do sadu. My złożyliśmy wniosek do Starosty, załączona była mapka sytuacyjna gdzie była droga publiczna, a obecnie jest zagrodzona bo grunt sprzedany. Sprawą zajęło się starostwo, i droga została przywrócona :-)
Po drugie starostwo przez sąd to odzyskuje teren (tam rzeczoznawca i geodeta wyznaczają i wyliczają ile trzeba zwrócić kasy.). A jeśli wyznacza drogę na swoim gruncie sąd im do niczego nie jest potrzebny tylko uchwała rady powiatu.
Nic nie powiedziałeś , że to tereny państwowe. W takim przypadku problemu nie było i go nie ma.
"Ostatnim razem kiedy szukałem miejscówki, dojechałem prawie do wody i widzę "ogrodzenie" z taśmy BHP, a na drzewach tabliczki: "teren dzierżawiony przez...na podstawie umowy nr...zakaz wstępu". Myślałem, że wyjdę z siebie...Łowisko, które znajduje się w moim okręgu jest już w znacznej części wykupione przez gości z innych województw, którzy wraz ze swoją posesją przywłaszczają sobie również linię brzegową..."
Jeśli gmina bądź starostwo nie wyznaczyło inaczej (nie ustalono z właścicielem terenu) to masz prawo na terenie prywatnym urzytkować brzeg wody do trzech metrów od jej lini brzegowej. Na takowym terenie masz prawo wędkować jeśli oczywiście posiadasz stosowne uprawnienia, masz również prawo rozstawić parasol wędkarski nie może być to namiot (namiot ma podłogę) nie masz prawa rozpalania ognisk grilów tego prawo ci nie gwarantuje nie masz również prawa wjazdu autem jedynie dojścia pieszego. Jeśli masz problem z dojściem do wody na której chcesz wędkować a sama woda należy do Państwa Polskiego to masz prawo wezwać Policję, Straż Rybacką, Leśną i jeśli na terenie danej gminy występuje to również Straż Miejską lub Gminną. Jeśli woda jest pod nadzorem PZW zgłoś sprawę do Koordynatora Społecznej Straży Rybackiej dla danego okręgu on ma obowiązek statutowy podjąć sprawę w twoim imieniu bo za to płacisz.
Powtarzam jeszce raz , teren dzierżawiony nie można zastawiać żadnymi taśmami, jedynie może sobie nabić słupki graniczne, ile dzierżawi. Po prostu nie może robić ogrodzenia utrudniajacego dojście do wody, nie może zakazywać wstępu. Jeżeli dzierżawca będzie się stawiał, to niech pokaże umowę.
Prawnie grodzic jak najbardziej mozna , ale nalezy pozostawic swobodne przejscie 1,5 m od lini brzegowej rzeki np. kluczyk w furtce . To co niektorzy pseudo znawcy wypisuja , to tylko swiadczy o ich zerowej inteligencji. Owszem , sady roznie do tego podchodza , ale to juz inna sprawa.
Co wy za bzdury ludziom wciskacie. Prawo gwarantuje możliwość korzystania z wody ale dostęp do tej wody ogranicza. Prawo wodne Art. 28 ust. 2 mówi wyraźnie: dostęp do wody z prywatnej posesji określa rada gminy - a jeśli takowego nie ma to tylko pozostaje przejście o szer. 1,5m - PRZEJŚCIE (Art. 27 tej ustawy). Właściciel gruntu nie może zabronić ci przejść ale może ci zabronić użytkowania tego gruntu - a wszystko co zrobisz poza przejściem to użytkowanie gruntu - siadanie leżenie wchodzenie do łódki, na pomost, rozpalanie ognisk czy wędkowanie z terenu prywatnego a zwłaszcza wejście do wody. A nawet absurdalne dla niektórych, zatrzymywanie się na jego gruncie. CZasy komuny się skończyły. Tak jak po pasach na jezdni - przechodzisz tylko po pasach a nie 5m czy 1m poza nimi.
I jeśli ktoś postawi wybuduje kładkę pomost z pozwoleniami czy bez to nie masz prawa na niego wejść - 1,5m. Wyjątek tu może stanowić zagrożenie życia lub zdrowia ale to określają nie pisane zasady i są to wyjątki moralne.
wsiadać do łódki w wodzie, korzystać z pomostu. Nie może zabronić jeśli pomost nie jest jego prywatny, a do łódki wchodzisz w wodzie.
Owszem łódki nie możesz wystawić na ląd, ale w wodzie to już nie jego teren!!!!!
tu trzeba sprawdzić do kąt sięga jego działka. Najlepiej na geoportalu, tam widać granice działek. Często działka na której jest woda sięga trochę w ląd.
Wody Polskie mają obecnie granice działek naniesione na GPS.
W gruncie też powinny być widoczne słupki graniczne.
Zgodnie z ustawą Prawo Wodne z 2017 roku musi udostępniać 1,5 metra od linii brzegowej jeziora. Teraz tylko pytanie czy taka linia jest wytyczona. Proszę to zgłosić do Zarządu Zlewni Wód Polskich lub policji.
Panie Arturze , to co Pan pisze jest to calkowicie zgodne z prawem, ale jak widac nie dla wszystkich , a zwlaszcza tych pseudo wedkarzy . Problem moze nie do konca w ich glowach , ale glownie w niektorych kolach PZW. Zdecydowana wiekszosc wedkarzy , po zlapaniu ich na goracym uczynku ; wedkujacych na staly prad , w miejcach i porach nie dozwolonych , z terenu prywatnego , itp. , odpowiada , nie po to placa tak drakonskie pieniadze za pozwolenia , aby ktos im cos ograniczal, owszem powolujac sie na konkretne kolo PZW . Mialem przyjemnosc zadzwonic do jednego z tych kol PZW , gdzie po kilkunasto minutowej rozmowy uslyszlem , a co mozesz nam zrobic , kazdy reklamuje swoj towar , a ze sa naiwni i placa , dlaczego mamy z tego rezygnowac, itp. . Dopiero wzmozone kontrole , konkretnie - rzeki Leba, znaczne kary pienizne , odniosly skutek , jest tych tak zwanych pseudo wedkarzy coraz to mniej. Pozdrawiam.
Rozumiem Panskie rozczarowanie , ale pisze Pan same brednie i glupoty . Niby skad do trzech metrow od lini brzegowej , masz prawo rozstawic parasol , wjechac autem . Prawo jasno i wyraznie okresla ; 1,5 m od lini brzegowej , i tylko w tym pasie mozna sie poruszac , a nie przebywac . Glownie takie brednie pisza osoby ; nie majace nic na wlasnosc, zerujace na innych , nie do uczeni , ogolnie z problemami glowy .
Rozumiem Panskie rozczarowanie , ale pisze Pan same brednie i glupoty . Niby skad do trzech metrow od lini brzegowej , masz prawo rozstawic parasol , wjechac autem . Prawo jasno i wyraznie okresla ; 1,5 m od lini brzegowej , i tylko w tym pasie mozna sie poruszac , a nie przebywac . Glownie takie brednie pisza osoby ; nie majace nic na wlasnosc, zerujace na innych , nie do uczeni , ogolnie z problemami glowy . Jak czytam takie wywody jak dwa powyższe wpisy, to od razu mam przed oczami niedouczonego "wieśniaka", majacego kawałek łąki nad wodą i sądzacego, że przez to jest Bogiem. :)
A co na to amur? đ
A co na to amur? đ Odpowiem za niego:) To bardzo ciekawe zagadnienie :D