Witajcie mam do was pytanie odnośnie tego jakie były by konsekwencje łowiąc na czynnej żwirowni. Są tam ochroniarze ale oni nic sobie z tego nie robią gdy ktoś łowi. Wracając do pytania co może zrobić właściciel gdy spotka mnie z trakcie łowienia? (W przypadku przyłapania mnie odpowiem że łowię ryby ale wypuszczam je.Jakie są konsekwencje ?) :D
To zależy od kierownika żwirowni, jak jest przyjacielsko nastawiony do młodzieży z wędką to raczej nie będziesz miał problemu, tak jak koledzy piszą wystarczy zapytać go czy możesz sobie połowic, podejrzewam że od razu na ząb nie musisz dawać. Przy kontroli PSR bo SSR nie może cię kontrolować, wystarczy mieć białą kartę i słowne pozwolenie zarządzającego (kierownika żwirowni)
Mogą być żwirownie dwóch rodzajów: 1. woda jest własnością właściciela - nie obowiązuje karta wędkarska ani żadne przepisy dotyczące Amatorskiego Połowu Ryb (np. wymiary i okresy ochronne ryb).Obowiązują przepisy o ochronie przyrody i zwierząt.Co można na takiej wodzie decyduje właściciel. 2. woda jest własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego (przekazana umową np. dzierżawy podmiotowi wydobywającego żwir)- więc jest to woda publiczna. Można łowić posiadając Kartę Wędkarską, obowiązują przepisy dotyczące Amatorskiego Połowu Ryb zawarte w ustawach i rozporządzeniach państwa polskiego.Jest to teren górniczy i z tego względu są chyba jakieś ograniczenia z wejściem na taki teren?Jeśli podmiot wydobywający żwir pozwoli nie ma żadnego problemu.
Na wodzie gdzie właściciel jest osoba fizyczną nie obowiązuje karta wędkarska i owszem, ale obowiązują wszystkie przepisy z rozporządzenia ministra rolnictwa z 12 listopada 2001r. dotyczące wymiarów i okresów ochronnych USTAWOWYCH. Oczywiście obowiązuje najnowsza ustawa o rybactwie śródlądowym.
No niestety to rozporządzenie określa warunki Amatorskiego Połowu Ryb a taki połów to tylko połów na wodzie publicznej.Jeśli żwirowisko znajduje się na wodzie publicznej i owszem tak.Jeśli poza wodami publicznymi niestety to rozporządzenie nie ma tu zastosowania.
Jeśli to woda właściciela fizycznego to woda niepubliczna.Na takiej wodzie nie można mówić o Amatorskim Połowie Ryb.To ja właściciel decyduję co mam w takiej wodzie, kiedy ją łapię, jem jaką chcę ....Kto mi zabroni i jakim prawem ?20 cm szczupaki w marynacie - czemu nie ?
2. woda jest własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu
terytorialnego (przekazana umową np. dzierżawy podmiotowi
wydobywającego żwir)- więc jest to woda publiczna. Można łowić
posiadając Kartę Wędkarską, obowiązują przepisy dotyczące Amatorskiego
Połowu Ryb zawarte w ustawach i rozporządzeniach państwa polskiego.Jest to teren górniczy i z tego względu są chyba jakieś ograniczenia z wejściem na taki teren?Jeśli podmiot wydobywający żwir pozwoli nie ma żadnego problemu. Rozbierasz na czynniki pierwsze.
A to kwestia logicznego myślenia:
"Witajcie mam do was pytanie odnośnie tego jakie były by konsekwencje
łowiąc na czynnej żwirowni. Są tam ochroniarze ale oni nic sobie z tego
nie robią gdy ktoś łowi"
Pokaż mi żwirownie prywatną gdzie ochraniarze na prywatnej wodzie pozwolą tobie łowić nie zwracając uwagi ?? Tym bardziej że młody wędkarz pyta o rejon Przemyśla.
W okolicy Jasła znam takie żwirownie.Jest ich sporo. Sam mam pozwolenie na połów na 6 prywatnych żwirowiskach. Jakiś problem ? Masz pozwolenie czyli jest to obręb uznany jako hodowlany albo prywatny teren,wstęp bez pozwolenia jest zagrozony karą mandatu 100 zl lub wiecej (art.13ust.2) Więc sprawdzajcie gdzie włazicie bo głupia glinianka czy zwirownia taki status moze posiadać.O śrucie w dupie nie wspomnę.
Wszystkie terene według prawa Polskiego muszą być oznakowane prywatne hodowlane budowlane itd.Często nie są i łbem nad woda mozna tylko w siatke przywalić.
Jeśli to woda właściciela fizycznego to woda niepubliczna.Na takiej wodzie nie można mówić o Amatorskim Połowie Ryb.To ja właściciel decyduję co mam w takiej wodzie, kiedy ją łapię, jem jaką chcę ....Kto mi zabroni i jakim prawem ?20 cm szczupaki w marynacie - czemu nie ? A od kiedy to można nie amatorsko :) łowić ryby w okresie ochronnym? ustawa chroni RYBY i dotyczy i rybaka który nie łowi amatorsko oraz każdego innego nie amatora! okresy i wymiary ochronne nie obowiązuję tylko na terenie obrębów hodowlanych służących do chowu i hodowli ryb.
Wszystko w definicji Amatorskiego Połowu Ryb.Jedyna jaka jest to w Ustawie "Prawo Wodne" art. 34:"Art. 34.1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej, i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.2. Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przypisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb." Czyli Amatorski Połów Ryb to połów ryb na wodach publicznych na zasadach określonych w przypisach odrębnych. Czy Ktoś zna inną definicję Amatorskiego Połowu Ryb ? Przecież połów na własnym stawie to nie Amatorski Połów Ryb, to także nie rybactwo, to po prostu połów własnych ryb we własnym stawie. Owszem działają niektóre przepisy zwłaszcza z ustawy "o ochronie przyrody", ....
"Witajcie mam do was pytanie odnośnie tego jakie były by konsekwencje
łowiąc na czynnej żwirowni. Są tam ochroniarze ale oni nic sobie z tego
nie robią gdy ktoś łowi"
Podejrzewam że gdybyś nie miał pozwolenia to stróż na prywatnym stawie na pewno by nic nie mówił że wszedłeś na teren i jeszcze wędkujesz, ciężka dyskusja.
Temat żwirowisk to temat bardzo skomplikowany.Na terenie stoi sporo cennego sprzętu.Mój kumpel kiedyś gonił wędkarzy z wody, ale po kilku podpaleniach sprzętu i ogromnych stratach zrozumiał iż ryba nie jest tyle warta.Na wszystkich swoich stawach pozwala łowić do woli i o każdej porze.Dodatkowo ma ochronę swojej własności.
Witajcie mam do was pytanie odnośnie tego jakie były by konsekwencje łowiąc na czynnej żwirowni. Są tam ochroniarze ale oni nic sobie z tego nie robią gdy ktoś łowi. Wracając do pytania co może zrobić właściciel gdy spotka mnie z trakcie łowienia? (W przypadku przyłapania mnie odpowiem że łowię ryby ale wypuszczam je.Jakie są konsekwencje ?) :D Wędkarz ma obowiązek dowiedzieć się kto jest uprawnionym do rybactwa na danej wodzie. I by móc na niej wędkować powinien uzyskać zezwolenie. Tak więc łowisz bez prawnie, i nie ważne że ryby wypuszczasz. Po prostu kłusujesz. Co może zrobić właściciel? Wezwać PSR lub Policje I zostaniesz ukarany za łowienie bez zezwolenia. Moze zostać skierowany wniosek do sądu i możesz stracić kartę wędkarską i sprzęt.
Ochrona ma prawo sprawdzić twoje uprawnienie do przebywania na tym terenie, jak i czy możesz łowić. Może cię zatrzymać, a nawet ująć (Kwal. prac ochr.) i oddać Policji. Sprowadzając notatkę służbową...
Ja na twoim miejscu zapytał bym się właściciela czy możesz tam powędkować...
Ochrona ma prawo sprawdzić twoje uprawnienie do przebywania na tym terenie, jak i czy możesz łowić. Może cię zatrzymać, a nawet ująć (Kwal. prac ochr.) i oddać Policji. Sprowadzając notatkę służbową... Ochrona to se może poprosić o to żeby opuścił teren. Żadnego zatrzymania, ujęcia i tyle. A karta dla nich to Joker ;-) a nie żadne zezwolenia itd. A jeśli nie ma uprawnionego to co wtedy? Wędkarz ma obowiązek zapoznać się z zasadami na danym łowisku, wodzie, rzece itd a nie szukać uprawnionego do rybactwa. Ma obowiązek mieć zezwolenie ( nawet ustne ) i znać regulamin jeśli taki jest. A najlepiej - ma obowiązek zakupić zezwolenie na stacji CPN, w kiosku lub na poczcie, zapoznać się z zasadami i tyle. Bez żadnego uprawnionego kimkolwiek on jest. PSR nie wszędzie może też wejść. Policja - jak jest wyraźne naruszenie prawa. JK
Ochrona ma prawo sprawdzić twoje uprawnienie do przebywania na tym terenie, jak i czy możesz łowić. Może cię zatrzymać, a nawet ująć (Kwal. prac ochr.) i oddać Policji. Sprowadzając notatkę służbową... Ochrona to se może poprosić o to żeby opuścił teren. Żadnego zatrzymania, ujęcia i tyle. A karta dla nich to Joker ;-) a nie żadne zezwolenia itd. A jeśli nie ma uprawnionego to co wtedy? Wędkarz ma obowiązek zapoznać się z zasadami na danym łowisku, wodzie, rzece itd a nie szukać uprawnionego do rybactwa. Ma obowiązek mieć zezwolenie ( nawet ustne ) i znać regulamin jeśli taki jest. A najlepiej - ma obowiązek zakupić zezwolenie na stacji CPN, w kiosku lub na poczcie, zapoznać się z zasadami i tyle. Bez żadnego uprawnionego kimkolwiek on jest. PSR nie wszędzie może też wejść. Policja - jak jest wyraźne naruszenie prawa. JK
O ile dobrze jeszcze pamiętam (mogę się mylić ) ochrona ma prawo użycia środków przymusu bezpośredniego w trzech przypadkach: -narażenie życia, zdrowia lub mienia osoby ochranianej -narażenie życia lub zdrowia innego pracownika ochrony -narażenie własnego życia lub zdrowia Więc zatrzymanie jknajbardziej wchodziłoby w grę. Będąc na praktyce ze szkoły (jeszcze bez liocencij) miałem prawo zatrzymać do przybyci policij złodziei z tym że musiałem mieć pewność 100% że coś ukradli inaczej to lipa jak cholera. Najprościej byłoby odnależć właściciela i poprostu się zapytać,miałbyś wtedy pewność i żadne spekulacje typu "uprawniony do rybactwa" byłyby zbędne.
Zapewniam Cię, że drogo to zatrzymanie by wyszło każdemu pracownikowi ochrony.
-narażenie życia, zdrowia lub mienia osoby ochranianej Bardzo ciężko udowodnić i powiązać fakt " przebywania " z narażeniem zdrowia, życia i mienia. -narażenie życia lub zdrowia innego pracownika ochronyTu się zgodzę - każdy pracownik ochrony narażony jest na co najmniej flaszkę a to jest hm... narażenie zdrowia jak pragnę zdrowia ;-)-narażenie własnego życia lub zdrowiaPatrz wpis poprzedni ;-) JK
Ochrona ma prawo sprawdzić twoje uprawnienie do przebywania na tym terenie, jak i czy możesz łowić. Może cię zatrzymać, a nawet ująć (Kwal. prac ochr.) i oddać Policji. Sprowadzając notatkę służbową... Ochrona to se może poprosić o to żeby opuścił teren. Żadnego zatrzymania, ujęcia i tyle. A karta dla nich to Joker ;-) a nie żadne zezwolenia itd. A jeśli nie ma uprawnionego to co wtedy? Wędkarz ma obowiązek zapoznać się z zasadami na danym łowisku, wodzie, rzece itd a nie szukać uprawnionego do rybactwa. Ma obowiązek mieć zezwolenie ( nawet ustne ) i znać regulamin jeśli taki jest. A najlepiej - ma obowiązek zakupić zezwolenie na stacji CPN, w kiosku lub na poczcie, zapoznać się z zasadami i tyle. Bez żadnego uprawnionego kimkolwiek on jest. PSR nie wszędzie może też wejść. Policja - jak jest wyraźne naruszenie prawa. JK Janek nie ucz robić ojca dzieci... Sory ja pracuję w ochronie. I obecnie jestem Kwalifikowanym Pracownikiem Ochrony Fizycznej osób i mienia. (Wcześniej przed nowelizacją licencjonowanym). Dlatego napisałem że ująć może KWal. prac ochr. Ująć czyli zakuć w kajdanki w celu udaremnienia ucieczki lub zapobieżenia narażenia zdrowia lub życia chronionej osoby lub p. o. I niezwłocznie oddanie gagatka Policji. Wiejec regułek nie będę tu cytował... Broni też mogę użyć...(mam uprawnienia) Rozpisywać się na ten temat nie będę...
Jak wejdę na czyjś teren masz prawo skuć kajdankami jak tam pracujesz ?Zastanów się co piszesz. W jakiej sytuacji możesz użyć siły ? "UPRAWNIENIA PRACOWNIKA OCHRONY Licencjonowany pracownik ochrony przy wykonywaniu zadań w granicach chronionych obiektów i obszarów ma prawo: ustalić uprawnienia do przebywania na obszarach lub w obiektach chronionych oraz legitymować osoby w celu ustalenia ich tożsamości,wezwać osoby nieuprawnione lub zakłócające porządek do opuszczenia chronionego obszaru bądź obiektu,ująć osoby stwarzające w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego oraz dla chronionego mienia w celu niezwłocznego oddania ich policji, stosować środki przymusu bezpośredniego w przypadku zagrożenia dóbr powierzonych ochronie lub odparcia ataku na pracownika ochrony, a także w przypadku gwałtownego bezprawnego zamachu na konwojowane wartości (pieniądze, przedmioty wartościowe lub niebezpieczne) bądź osoby je ochraniające." Nikt przy zdrowych zmysłach nie zacznie się szarpać po informacji, że to teren prywatny i ma opuścić te miejsce.JK
Pax między chrześcijany. Panowie o ile się nie mylę to każdy z nas zna wody (i ich status) w swojej okolicy. I jeżeli mimo wszystko włazi na teren prywatny to znaczy że jest ........... i musi liczyć sie z tym że właściciel może go pogonić. W jaki sposób to już zależy tylko od temperamentu właściciela. I nie piszcie proszę o tym jakie to wedle prawa dopuszczalne są środki ,,przymusu"" dla właściciela. Jeżeli w jakiś czarodziejski sposób znajdziemy się nad wodą o której nic nie wiemy i spotkamy się z reakcją właściciela (lub wynajętej przez niego ochrony), a ta może być nerwowa, to jedyna rada. Ogon pod siebie, przeprosić, i grzecznie się oddalić. Najgłupsze co można zrobić w takiej sytuacji to uczyć właściciela w którym miejscu może Was w świetle prawa w dupę pocałować bo możecie tego gorzko pożałować. połamania (wędki na wodach PZW) a nie nóg i rąk na terenie prywatnym
W sumie najważniejsze z tego wszystkiego to nie włazić na teren oznaczony tabliczkami " TEREN PRYWATNY - WSTĘP WZBRONIONY ". A jeśli już to należy pytać właściciela.Natomiast wszelkie oznaki niewłaściwego zachowania ochrony należy tępić i zgłaszać na Policję.Ponieważ żaden ochroniarz nie może zacząć od użycia siły fizycznej a jeśli już to musi się liczyć z tym, że tylko deska nie może oddać ... jak to w jednym kultowym filmie powiedział jeden z aktorów :-)
Witam . W naszym kraju chroniąc swoją własność masz dwie możliwości -pozwolić się okraść i być ofiarą . albo skutecznie się obronić i być przestępcą . Wracając do pytania jakie zadał nam autor , to ubolewam że pokolenie które wychowało się już w demokratycznym , normalnym kraju ciągle nie ma szacunku dla prawa , a szczególnie cudzej własności .
Witam . W naszym kraju chroniąc swoją własność masz dwie możliwości -pozwolić się okraść i być ofiarą . albo skutecznie się obronić i być przestępcą . Wracając do pytania jakie zadał nam autor , to ubolewam że pokolenie które wychowało się już w demokratycznym , normalnym kraju ciągle nie ma szacunku dla prawa , a szczególnie cudzej własności .
Z głupiego łowienia karasi w dołku dostało się całemu pokoleniu. :) :)
U mnie są takie zbiorniki. Pozostałości po piaskowniach itp.. Właściciel wybrał piasek, sprzedał. Został po tym zabiegu dół z wodą. Teoretycznie prywatny ale właściciel na nim w żaden sposób nie gospodaruje i nawet tam nie zagląda. Gdy go pytałem czy mogę tam łowić to powiedział że mogę się nawet utopić bo on wywiesił tabliczkę "Wstęp wzbroniony" więc będzie miał ręce czyste. :)
Oczywiscie że teren prywatny to świetość tyle ze na dworzu,tak samo nikt nie chce zobaczyc obcej osoby w swoim domu bo drzwi balkonowe byly otwarte.To zrozumiale ze osoby naruszajace tereny prywatne robia to w jakims wiadomym celu,no chyba ze ktoś chory albo wariat to robi nieswiadomie to inna rzecz.Tyle ze w innych krajach za wkroczenie na prywatny teren mozna byc ołowiem poczęstowanym jeszcze w nocy i to bez ostrzeżenia.U nas mozna strzelac jak intruz tez ma pistolet i strzela albo ma siekierę, skąd ja w nocy wiem co on ma? Zasada u nas jest taka najpierw zobacz co ma w łapach dostań w morde i oceń czy możesz sie bronić.Jak dostaniesz w głowę i padniesz to co mi po obronie?Najlepiej grzecznie zapytać co w nocy robi na moim stawie i po co przyszedł? Mamy zawiłe prawo w Polsce jak konkretnie mamy sie bronić i swojej rodziny,co mozemy a czego nie.Czym moja drobniutka małzonka ma sie obronić sama w domu jak łysy bydlak mięsniak ma pałę do bejsbola.W USA wypaliła by gnojowi w dupsko cały magazynek i ma prawo bo własność prywatna to świetość u nas tylko z nazwy.
Oczywiscie że teren prywatny to świetość tyle ze na dworzu,tak samo nikt nie chce zobaczyc obcej osoby w swoim domu bo drzwi balkonowe byly otwarte.To zrozumiale ze osoby naruszajace tereny prywatne robia to w jakims wiadomym celu,no chyba ze ktoś chory albo wariat to robi nieswiadomie to inna rzecz.Tyle ze w innych krajach za wkroczenie na prywatny teren mozna byc ołowiem poczęstowanym jeszcze w nocy i to bez ostrzeżenia.U nas mozna strzelac jak intruz tez ma pistolet i strzela albo ma siekierę, skąd ja w nocy wiem co on ma? Zasada u nas jest taka najpierw zobacz co ma w łapach dostań w morde i oceń czy możesz sie bronić.Jak dostaniesz w głowę i padniesz to co mi po obronie? Najlepiej grzecznie zapytać co w nocy robi na moim stawie i po co przyszedł? Mamy zawiłe prawo w Polsce jak konkretnie mamy sie bronić i swojej rodziny,co mozemy a czego nie.Czym moja drobniutka małzonka ma sie obronić sama w domu jak łysy bydlak mięsniak ma pałę do bejsbola.W USA wypaliła by gnojowi w dupsko cały magazynek i ma prawo bo własność prywatna to świetość u nas tylko z nazwy.
Jak wejdę na czyjś teren masz prawo skuć kajdankami jak tam pracujesz ?Zastanów się co piszesz. W jakiej sytuacji możesz użyć siły ? "UPRAWNIENIA PRACOWNIKA OCHRONY
Nikt przy zdrowych zmysłach nie zacznie się szarpać po informacji, że to teren prywatny i ma opuścić te miejsce.JK
Ty mi tu nie mów jakie mam uprawnienia. Myślę że mój post był wystarczająco donośny że znam zasady wykonywani swego zawodu? I że nie będę się rozpisywał (cytował ustaw). I nie mów o zdrowych zmysłach, bo ja już wiem jak to jest z tymi zmysłami u takich gagatków... Często ich dziewczyna zapobiegała użyciu siły (chwytów transportowych - bo zaraz napiszesz że w łep mu odrazu bym dał) w celu zmuszenia/wyprowadzenia do opuszczenia obiektu.
Tak więc daj se na spokój (nie ucz ojca robić dzieci). Nie wkleję tu zdjęć potwierdzających wykonywanie swego zawodu bo to poufne. Tak też mam takie poświadczenie...
Ty mi tu nie gwiazdorz gagatku ;-)Zapewniam Cię, że moja dziewczyna też by zapobiegła użyciu siły i chwytów poniżej pleców prawą moją nogą. JK Janis , chyba gwiazdoruj w ""Tym "" przypadku ;)
Nie zachowuj się tak jakby inni nie potrafili czytać, rozumieć i wyciągać wniosków.Jakie fakty - że jakiś dzieciak wlazł gdzieś gdzie nie powinien i został wyrzucony? I tak dziw, że nie przyszło ich potem z pięciu miałbyś wtedy te swoje chwyty transportowe. Chyba sam siebie byś się odtransportował. Ja mówię o ludziach dorosłych a przede wszystkim o sobie co bym zrobił bez żadnych podtekstów o ochronie itd. Ty zaczynasz rumakowanie. Nie napinaj tak i nie podkreśl tego czym się zajmujesz zawodowo bo możesz a co mógłbyś to różne kwestie.JK
Janek masz wielki problem, nie wiesz ... nie znasz mnie. Ja wiem co mogę i co bym mógł, a czego nie przeskoczę... Ty zaś masz taki problem że starasz się udowodnić innym że jesteś lepszy od wszystkich. Nawet w tym w czym nie jesteś. Nawet i w tym wątku nie potrafiłeś się powstrzymać.
Ja tym się nie chwalę. Fakt, podkreśliłem, ponieważ chciałeś ojca uczyć dzieci robić. I tylko w tym celu. A nie pokazania kim to ja nie jestem.
Inaczej sie zachowa mój ochroniarz na moim terenie prywatnym którego wynajmuję inaczej ja jako właściciel terenu.On do gościa nie strzeli solą w tylek bo ma ograniczenia,ja widząc gościa na moim prywatnym terenie oznaczonym jeszcze w nocy na moim stawie strzelam w dupsko i sprzet zabieram.I co mi policja zrobi?Mam prawo bronic własnosci.Przychodzi kraść a nie w celach rekraacyjnych ,tak samo jest z psem ktory pilnuje terenu ogrodzonego i ktoś włazi wiedząc że pisze zly pies i ma dupę poszarpaną.A wy odbiegacie od tematu i się wzajemnie drażnicie.Nie wlazic tam gdzie nie trzeba i nie mieć mniejszych czy wiekszych problemów z właścicielem czy ochroną.
Dokładnie o tym mówiłem - zapytać i tyle. Bez udowadniania co może ochroniarz bo w sumie to mam zdanie co może czyli nic. Małolaty postraszyć - i to byłoby na tyle.No z tą solą z lekka przeginasz. JK
Dokładnie o tym mówiłem - zapytać i tyle. Bez udowadniania co może ochroniarz bo w sumie to mam zdanie co może czyli nic. Małolaty postraszyć - i to byłoby na tyle.No z tą solą z lekka przeginasz. JK Janek sam chciałeś udowodnić co ochroniarz może, a raczej co nie może.
Darek, z strzelaniem solą w tyłek to nie do końca jest tak jak piszesz. Uwież mi ze jak bym przechodził przez twój teren w nocy z kumplem, i dostał bym od ciebie soją w dupę. To byś za to odpowiedział. To nie stany. I dopóki nie masz zagrożenia życia nie masz prawa zastosowania obrony koniecznej. Widząc intruza masz powiadomić policję. A sam samosądów nie możesz dokonywać.
Z psem owszem jak masz teren ogrodzony i oznakowały "Uwaga zły pies", i to tylko w nocy, bo w dzień ma być w kojcu.
I podkreślam nie gwiazdożę. A jedynie zwracam uwagę na na stan faktyczny. Warto się zastanowić co się pisze, bo czytają to młodzi i biorą przykład. Potem wychodzą z tego jakaś tragedia... Bo młody myślał że to ameryka, i zatłukł gościa bo wszedł na teren jego posesji. Nawet policja jest bezradna jak furtka była nie zamknięta na klucz. Czy też dziadek ma nóż w żebrach, bo zajął nieświadomie czyjąś miejscówkę... Wzią se rybkę do domu (mięsiarz trzeba tępić...). Każdy samosąd jest zagrożony karą pozbawienia wolności!
Dokładnie o tym mówiłem - zapytać i tyle. Bez udowadniania co może ochroniarz bo w sumie to mam zdanie co może czyli nic. Małolaty postraszyć - i to byłoby na tyle.No z tą solą z lekka przeginasz. JK Janek sam chciałeś udowodnić co ochroniarz może, a raczej co nie może.
Darek, z strzelaniem solą w tyłek to nie do końca jest tak jak piszesz. Uwież mi ze jak bym przechodził przez twój teren w nocy z kumplem, i dostał bym od ciebie soją w dupę. To byś za to odpowiedział. To nie stany. I dopóki nie masz zagrożenia życia nie masz prawa zastosowania obrony koniecznej. Widząc intruza masz powiadomić policję. A sam samosądów nie możesz dokonywać.
Z psem owszem jak masz teren ogrodzony i oznakowały "Uwaga zły pies", i to tylko w nocy, bo w dzień ma być w kojcu.
I podkreślam nie gwiazdożę. A jedynie zwracam uwagę na na stan faktyczny. Warto się zastanowić co się pisze, bo czytają to młodzi i biorą przykład. Potem wychodzą z tego jakaś tragedia... Bo młody myślał że to ameryka, i zatłukł gościa bo wszedł na teren jego posesji. Nawet policja jest bezradna jak furtka była nie zamknięta na klucz. Czy też dziadek ma nóż w żebrach, bo zajął nieświadomie czyjąś miejscówkę... Wzią se rybkę do domu (mięsiarz trzeba tępić...). Każdy samosąd jest zagrożony karą pozbawienia wolności!
Masz Artur rację, jak widać wielu za dużo ogląda nowoczesne filmy USA.
Dlaczego młodzi biorą zly przyklad? Proste co jest zakazane i nie dozwolone lepiej smakuje,łatwiej cos zbroić niż przyjmować z góry narzucone normy zachowań.I wybic sie swoim głupim zachowaniem nad rówiesnikami.To są tredy młodzieżowe szpan jest się ponad przęciętnoscią.A co do tej soli -u mnie w łodzi na Gospodarzu miedzy stawami plynie Ner za komuny byl tam PGR-ryb pilnowali stawów i strzelali bez ostrzezenia wystarczylo ze sie na ich teren wlazło,niejeden kolega miał dupsko niezdatne do siedzenia.Teren nie byl ogrodzony tylko tablice byly na drzewach ze teren gospodarstwa rybackiego.Sprzęt wędki zabierali kumplą i to ich tzw.ochrona .Milicja nic nie robila jeszcze przyklaskiwala tym z PGR-u.Zachciało ci się karpika to masz karę.Czyli mogli strzelać.Poszedł kraść i co nagrode mial dostac za to?Obrona konieczna i tu sie trzeba zastanowić-bo kto widząc napastników wie z góry jakie mają zamiary?Zeby sie bronić to trzeba dostać samemu w głowę a potem wybrać taką obronę na jaka prawo pozwala.A kto w stresie (w strachu)analizuje paragrafy i co moze czego nie,Instynktownie sie człowiek broni gdy walczy być moze o zycie.Mogą połamać mi kości a mogą mnie zabić bo bym ich rozpoznał.Jest to problem bardzo złożony i to co jest zapisane w prawie to też nie do końca prawda bo ustawodawca przyjmuje z góry założone zachowania ,tyle ze rzeczywistość to bardzo werefikuje.I bronić sie nie bronić ? Czlowiek nie zastanawia się czy bandyta leżąc na nim i go duszac ,moze przywalić mu w leb kamieniem który ma pod ręką tylko to robi odruch bezwarunkowy.Temat nie do ogarniecia ze wzgledu na różne zamiary zachowania sprawcy jak i poszkodowanego.
A ja to pamiętam taka sytuację. Pewna pani mieszkająca na parterze spała sobie przy otwartym oknie. Przechodzącego pod oknem gościa wzięła ochota na sex. Wlazł więc przez otwarte okno i przystąpił do konsumpcji. Wybudzona pani w odruchu paniki złapała nożyczki które leżały na stoliku obok łóżka i ........... ciach gościa w narzędzie którym posługiwał się agresor (niektórzy narzędzie to nazywają klejnotami rodzinnymi). Finał tej sprawy był taki że pani została oskarżona o okaleczenie napastnika. Podstawa oskarżenia: pani broniła się narzędziem niewspółmiernym do tego jakim była atakowana. A skąd ona biedaczka miała wziąć takie samo?
Jestem wychowany za czasow komuny, ale poszanowanie cudzej wlasnosci wbijano mi do glowy od dziecinstwa. To przykre,ze ktos mysli,jak ominac prawo,zamiast jak go przestrzegac. Rozumujac w ten sposob,ze jesli ktos nie uzywa danej wody mimo,ze ja posiada, to mozna na niej lowic,mozna popasc w paranoje. Przeciez jak siedzisz na rybach to nie uzywasz swojego samochodu,domu. Nie chcialbym ,zeby ktos w moim lesie scinal drzewa, czy rwal moje truskawki w ogrodzie. A ryby .... jesli naleza do kogos, to raczej nazwalbym zlodziejem kogos kto je wylapuje ,bez zezwolenia wlasciciela.
Witajcie mam do was pytanie odnośnie tego jakie były by konsekwencje łowiąc na czynnej żwirowni. Są tam ochroniarze ale oni nic sobie z tego nie robią gdy ktoś łowi. Wracając do pytania co może zrobić właściciel gdy spotka mnie z trakcie łowienia? (W przypadku przyłapania mnie odpowiem że łowię ryby ale wypuszczam je.Jakie są konsekwencje ?) :D
Witam . Nie wiem jakie są konsekwencje łowienia bez pozwolenia na prywatnej wodzie ale powinne być połamane wędki , ręce i nogi .
Zamiast pytać o konsekwencje , to zachowaj się odpowiednio . Kup coś na ząb , idź i zapytaj czy możesz łowić , proste chyba ?
Ile masz lat, że nie wiesz jak sie załatwia takie sprawy?
Zamiast pytać o konsekwencje , to zachowaj się odpowiednio . Kup coś na ząb , idź i zapytaj czy możesz łowić , proste chyba ?
:) coś na ząb. Dobra rada.
To zależy od kierownika żwirowni, jak jest przyjacielsko nastawiony do młodzieży z wędką to raczej nie będziesz miał problemu, tak jak koledzy piszą wystarczy zapytać go czy możesz sobie połowic, podejrzewam że od razu na ząb nie musisz dawać. Przy kontroli PSR bo SSR nie może cię kontrolować, wystarczy mieć białą kartę i słowne pozwolenie zarządzającego
(kierownika żwirowni)
Mogą być żwirownie dwóch rodzajów:
1. woda jest własnością właściciela - nie obowiązuje karta wędkarska ani żadne przepisy dotyczące Amatorskiego Połowu Ryb (np. wymiary i okresy ochronne ryb).Obowiązują przepisy o ochronie przyrody i zwierząt.Co można na takiej wodzie decyduje właściciel.
2. woda jest własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego (przekazana umową np. dzierżawy podmiotowi wydobywającego żwir)- więc jest to woda publiczna. Można łowić posiadając Kartę Wędkarską, obowiązują przepisy dotyczące Amatorskiego Połowu Ryb zawarte w ustawach i rozporządzeniach państwa polskiego.Jest to teren górniczy i z tego względu są chyba jakieś ograniczenia z wejściem na taki teren?Jeśli podmiot wydobywający żwir pozwoli nie ma żadnego problemu.
a na której żwirowni chcesz łapać??
Na wodzie gdzie właściciel jest osoba fizyczną nie obowiązuje karta wędkarska i owszem, ale obowiązują wszystkie przepisy z rozporządzenia ministra rolnictwa z 12 listopada 2001r. dotyczące wymiarów i okresów ochronnych USTAWOWYCH. Oczywiście obowiązuje najnowsza ustawa o rybactwie śródlądowym.
No niestety to rozporządzenie określa warunki Amatorskiego Połowu Ryb a taki połów to tylko połów na wodzie publicznej.Jeśli żwirowisko znajduje się na wodzie publicznej i owszem tak.Jeśli poza wodami publicznymi niestety to rozporządzenie nie ma tu zastosowania.
Jeśli to woda właściciela fizycznego to woda niepubliczna.Na takiej wodzie nie można mówić o Amatorskim Połowie Ryb.To ja właściciel decyduję co mam w takiej wodzie, kiedy ją łapię, jem jaką chcę ....Kto mi zabroni i jakim prawem ?20 cm szczupaki w marynacie - czemu nie ?
2. woda jest własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego (przekazana umową np. dzierżawy podmiotowi wydobywającego żwir)- więc jest to woda publiczna. Można łowić posiadając Kartę Wędkarską, obowiązują przepisy dotyczące Amatorskiego Połowu Ryb zawarte w ustawach i rozporządzeniach państwa polskiego.Jest to teren górniczy i z tego względu są chyba jakieś ograniczenia z wejściem na taki teren?Jeśli podmiot wydobywający żwir pozwoli nie ma żadnego problemu.
Rozbierasz na czynniki pierwsze.
A to kwestia logicznego myślenia:
"Witajcie mam do was pytanie odnośnie tego jakie były by konsekwencje łowiąc na czynnej żwirowni. Są tam ochroniarze ale oni nic sobie z tego nie robią gdy ktoś łowi"
Pokaż mi żwirownie prywatną gdzie ochraniarze na prywatnej wodzie pozwolą tobie łowić nie zwracając uwagi ??
Tym bardziej że młody wędkarz pyta o rejon Przemyśla.
W okolicy Jasła znam takie żwirownie.Jest ich sporo.
Sam mam pozwolenie na połów na 6 prywatnych żwirowiskach.
Jakiś problem ?
W okolicy Jasła znam takie żwirownie.Jest ich sporo.
Sam mam pozwolenie na połów na 6 prywatnych żwirowiskach.
Jakiś problem ?
Masz pozwolenie czyli jest to obręb uznany jako hodowlany albo prywatny teren,wstęp bez pozwolenia jest zagrozony karą mandatu 100 zl lub wiecej (art.13ust.2) Więc sprawdzajcie gdzie włazicie bo głupia glinianka czy zwirownia taki status moze posiadać.O śrucie w dupie nie wspomnę.
To teren prywatny. Nie jest to obręb hodowlany.
A dodatkowo:Art. 16.Uprawniony do rybactwa jest obowiązany oznakować obręby hodowlane i ochronne.
Dajcie sobie spokój z paragrafami i tym ,,uprawnionym do rybactwa"". Jeżeli teren prywatny to właściciel może nogi z dupy powyrywać.
Wszystkie terene według prawa Polskiego muszą być oznakowane prywatne hodowlane budowlane itd.Często nie są i łbem nad woda mozna tylko w siatke przywalić.
Jeśli to woda właściciela fizycznego to woda niepubliczna.Na takiej wodzie nie można mówić o Amatorskim Połowie Ryb.To ja właściciel decyduję co mam w takiej wodzie, kiedy ją łapię, jem jaką chcę ....Kto mi zabroni i jakim prawem ?20 cm szczupaki w marynacie - czemu nie ?
A od kiedy to można nie amatorsko :) łowić ryby w okresie ochronnym? ustawa chroni RYBY i dotyczy i rybaka który nie łowi amatorsko oraz każdego innego nie amatora! okresy i wymiary ochronne nie obowiązuję tylko na terenie obrębów hodowlanych służących do chowu i hodowli ryb.
Wszystko w definicji Amatorskiego Połowu Ryb.Jedyna jaka jest to w Ustawie "Prawo Wodne" art. 34:"Art. 34.1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej, i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.2. Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przypisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb."
Czyli Amatorski Połów Ryb to połów ryb na wodach publicznych na zasadach określonych w przypisach odrębnych.
Czy Ktoś zna inną definicję Amatorskiego Połowu Ryb ?
Przecież połów na własnym stawie to nie Amatorski Połów Ryb, to także nie rybactwo, to po prostu połów własnych ryb we własnym stawie.
Owszem działają niektóre przepisy zwłaszcza z ustawy "o ochronie przyrody", ....
"Witajcie mam do was pytanie odnośnie tego jakie były by konsekwencje łowiąc na czynnej żwirowni. Są tam ochroniarze ale oni nic sobie z tego nie robią gdy ktoś łowi"
Podejrzewam że gdybyś nie miał pozwolenia to stróż na prywatnym stawie na pewno by nic nie mówił że wszedłeś na teren i jeszcze wędkujesz, ciężka dyskusja.
Temat żwirowisk to temat bardzo skomplikowany.Na terenie stoi sporo cennego sprzętu.Mój kumpel kiedyś gonił wędkarzy z wody, ale po kilku podpaleniach sprzętu i ogromnych stratach zrozumiał iż ryba nie jest tyle warta.Na wszystkich swoich stawach pozwala łowić do woli i o każdej porze.Dodatkowo ma ochronę swojej własności.
Witajcie mam do was pytanie odnośnie tego jakie były by konsekwencje łowiąc na czynnej żwirowni. Są tam ochroniarze ale oni nic sobie z tego nie robią gdy ktoś łowi. Wracając do pytania co może zrobić właściciel gdy spotka mnie z trakcie łowienia? (W przypadku przyłapania mnie odpowiem że łowię ryby ale wypuszczam je.Jakie są konsekwencje ?) :D
Wędkarz ma obowiązek dowiedzieć się kto jest uprawnionym do rybactwa na danej wodzie. I by móc na niej wędkować powinien uzyskać zezwolenie.
Tak więc łowisz bez prawnie, i nie ważne że ryby wypuszczasz. Po prostu kłusujesz.
Co może zrobić właściciel?
Wezwać PSR lub Policje
I zostaniesz ukarany za łowienie bez zezwolenia. Moze zostać skierowany wniosek do sądu i możesz stracić kartę wędkarską i sprzęt.
Ochrona ma prawo sprawdzić twoje uprawnienie do przebywania na tym terenie, jak i czy możesz łowić. Może cię zatrzymać, a nawet ująć (Kwal. prac ochr.) i oddać Policji. Sprowadzając notatkę służbową...
Ja na twoim miejscu zapytał bym się właściciela czy możesz tam powędkować...
Ochrona ma prawo sprawdzić twoje uprawnienie do przebywania na tym terenie, jak i czy możesz łowić. Może cię zatrzymać, a nawet ująć (Kwal. prac ochr.) i oddać Policji. Sprowadzając notatkę służbową...
Ochrona to se może poprosić o to żeby opuścił teren. Żadnego zatrzymania, ujęcia i tyle. A karta dla nich to Joker ;-) a nie żadne zezwolenia itd.
A jeśli nie ma uprawnionego to co wtedy? Wędkarz ma obowiązek zapoznać się z zasadami na danym łowisku, wodzie, rzece itd a nie szukać uprawnionego do rybactwa. Ma obowiązek mieć zezwolenie ( nawet ustne ) i znać regulamin jeśli taki jest. A najlepiej - ma obowiązek zakupić zezwolenie na stacji CPN, w kiosku lub na poczcie, zapoznać się z zasadami i tyle. Bez żadnego uprawnionego kimkolwiek on jest. PSR nie wszędzie może też wejść. Policja - jak jest wyraźne naruszenie prawa. JK
Ochrona ma prawo sprawdzić twoje uprawnienie do przebywania na tym terenie, jak i czy możesz łowić. Może cię zatrzymać, a nawet ująć (Kwal. prac ochr.) i oddać Policji. Sprowadzając notatkę służbową...
Ochrona to se może poprosić o to żeby opuścił teren. Żadnego zatrzymania, ujęcia i tyle. A karta dla nich to Joker ;-) a nie żadne zezwolenia itd.
A jeśli nie ma uprawnionego to co wtedy? Wędkarz ma obowiązek zapoznać się z zasadami na danym łowisku, wodzie, rzece itd a nie szukać uprawnionego do rybactwa. Ma obowiązek mieć zezwolenie ( nawet ustne ) i znać regulamin jeśli taki jest. A najlepiej - ma obowiązek zakupić zezwolenie na stacji CPN, w kiosku lub na poczcie, zapoznać się z zasadami i tyle. Bez żadnego uprawnionego kimkolwiek on jest. PSR nie wszędzie może też wejść. Policja - jak jest wyraźne naruszenie prawa. JK
O ile dobrze jeszcze pamiętam (mogę się mylić ) ochrona ma prawo użycia środków przymusu bezpośredniego w trzech przypadkach: -narażenie życia, zdrowia lub mienia osoby ochranianej -narażenie życia lub zdrowia innego pracownika ochrony -narażenie własnego życia lub zdrowia
Więc zatrzymanie jknajbardziej wchodziłoby w grę. Będąc na praktyce ze szkoły (jeszcze bez liocencij) miałem prawo zatrzymać do przybyci policij złodziei z tym że musiałem mieć pewność 100% że coś ukradli inaczej to lipa jak cholera.
Najprościej byłoby odnależć właściciela i poprostu się zapytać,miałbyś wtedy pewność i żadne spekulacje typu "uprawniony do rybactwa" byłyby zbędne.
Zapewniam Cię, że drogo to zatrzymanie by wyszło każdemu pracownikowi ochrony.
-narażenie życia, zdrowia lub mienia osoby ochranianej Bardzo ciężko udowodnić i powiązać fakt " przebywania " z narażeniem zdrowia, życia i mienia. -narażenie życia lub zdrowia innego pracownika ochronyTu się zgodzę - każdy pracownik ochrony narażony jest na co najmniej flaszkę a to jest hm... narażenie zdrowia jak pragnę zdrowia ;-)-narażenie własnego życia lub zdrowiaPatrz wpis poprzedni ;-)
JK
Ochrona ma prawo sprawdzić twoje uprawnienie do przebywania na tym terenie, jak i czy możesz łowić. Może cię zatrzymać, a nawet ująć (Kwal. prac ochr.) i oddać Policji. Sprowadzając notatkę służbową...
Ochrona to se może poprosić o to żeby opuścił teren. Żadnego zatrzymania, ujęcia i tyle. A karta dla nich to Joker ;-) a nie żadne zezwolenia itd.
A jeśli nie ma uprawnionego to co wtedy? Wędkarz ma obowiązek zapoznać się z zasadami na danym łowisku, wodzie, rzece itd a nie szukać uprawnionego do rybactwa. Ma obowiązek mieć zezwolenie ( nawet ustne ) i znać regulamin jeśli taki jest. A najlepiej - ma obowiązek zakupić zezwolenie na stacji CPN, w kiosku lub na poczcie, zapoznać się z zasadami i tyle. Bez żadnego uprawnionego kimkolwiek on jest. PSR nie wszędzie może też wejść. Policja - jak jest wyraźne naruszenie prawa. JK
Janek nie ucz robić ojca dzieci...
Sory ja pracuję w ochronie. I obecnie jestem Kwalifikowanym Pracownikiem Ochrony Fizycznej osób i mienia. (Wcześniej przed nowelizacją licencjonowanym).
Dlatego napisałem że ująć może KWal. prac ochr. Ująć czyli zakuć w kajdanki w celu udaremnienia ucieczki lub zapobieżenia narażenia zdrowia lub życia chronionej osoby lub p. o. I niezwłocznie oddanie gagatka Policji.
Wiejec regułek nie będę tu cytował...
Broni też mogę użyć...(mam uprawnienia)
Rozpisywać się na ten temat nie będę...
Jak wejdę na czyjś teren masz prawo skuć kajdankami jak tam pracujesz ?Zastanów się co piszesz. W jakiej sytuacji możesz użyć siły ?
"UPRAWNIENIA PRACOWNIKA OCHRONY
Licencjonowany pracownik ochrony przy wykonywaniu zadań w granicach chronionych obiektów i obszarów ma prawo: ustalić uprawnienia do przebywania na obszarach lub w obiektach chronionych oraz legitymować osoby w celu ustalenia ich tożsamości, wezwać osoby nieuprawnione lub zakłócające porządek do opuszczenia chronionego obszaru bądź obiektu, ująć osoby stwarzające w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego oraz dla chronionego mienia w celu niezwłocznego oddania ich policji, stosować środki przymusu bezpośredniego w przypadku zagrożenia dóbr powierzonych ochronie lub odparcia ataku na pracownika ochrony, a także w przypadku gwałtownego bezprawnego zamachu na konwojowane wartości (pieniądze, przedmioty wartościowe lub niebezpieczne) bądź osoby je ochraniające."
Nikt przy zdrowych zmysłach nie zacznie się szarpać po informacji, że to teren prywatny i ma opuścić te miejsce.JK
Pax między chrześcijany.
Panowie o ile się nie mylę to każdy z nas zna wody (i ich status) w swojej okolicy. I jeżeli mimo wszystko włazi na teren prywatny to znaczy że jest ........... i musi liczyć sie z tym że właściciel może go pogonić. W jaki sposób to już zależy tylko od temperamentu właściciela. I nie piszcie proszę o tym jakie to wedle prawa dopuszczalne są środki ,,przymusu"" dla właściciela. Jeżeli w jakiś czarodziejski sposób znajdziemy się nad wodą o której nic nie wiemy i spotkamy się z reakcją właściciela (lub wynajętej przez niego ochrony), a ta może być nerwowa, to jedyna rada. Ogon pod siebie, przeprosić, i grzecznie się oddalić. Najgłupsze co można zrobić w takiej sytuacji to uczyć właściciela w którym miejscu może Was w świetle prawa w dupę pocałować bo możecie tego gorzko pożałować.
połamania (wędki na wodach PZW) a nie nóg i rąk na terenie prywatnym
W sumie najważniejsze z tego wszystkiego to nie włazić na teren oznaczony tabliczkami " TEREN PRYWATNY - WSTĘP WZBRONIONY ". A jeśli już to należy pytać właściciela.Natomiast wszelkie oznaki niewłaściwego zachowania ochrony należy tępić i zgłaszać na Policję.Ponieważ żaden ochroniarz nie może zacząć od użycia siły fizycznej a jeśli już to musi się liczyć z tym, że tylko deska nie może oddać ... jak to w jednym kultowym filmie powiedział jeden z aktorów :-)
JK
Witam . W naszym kraju chroniąc swoją własność masz dwie możliwości -pozwolić się okraść i być ofiarą . albo skutecznie się obronić i być przestępcą . Wracając do pytania jakie zadał nam autor , to ubolewam że pokolenie które wychowało się już w demokratycznym , normalnym kraju ciągle nie ma szacunku dla prawa , a szczególnie cudzej własności .
I to jest godna odpowiedź.Jeśli chcesz łowić na prywatnej własności, zapytaj o pozwolenie.Często nie ma problemu, a jak nie to trudno, szukaj dalej.
Witam . W naszym kraju chroniąc swoją własność masz dwie możliwości -pozwolić się okraść i być ofiarą . albo skutecznie się obronić i być przestępcą . Wracając do pytania jakie zadał nam autor , to ubolewam że pokolenie które wychowało się już w demokratycznym , normalnym kraju ciągle nie ma szacunku dla prawa , a szczególnie cudzej własności .
I po dyskusji :)
Z głupiego łowienia karasi w dołku dostało się całemu pokoleniu. :) :)
U mnie są takie zbiorniki. Pozostałości po piaskowniach itp.. Właściciel wybrał piasek, sprzedał. Został po tym zabiegu dół z wodą. Teoretycznie prywatny ale właściciel na nim w żaden sposób nie gospodaruje i nawet tam nie zagląda. Gdy go pytałem czy mogę tam łowić to powiedział że mogę się nawet utopić bo on wywiesił tabliczkę "Wstęp wzbroniony" więc będzie miał ręce czyste. :)
Oczywiscie że teren prywatny to świetość tyle ze na dworzu,tak samo nikt nie chce zobaczyc obcej osoby w swoim domu bo drzwi balkonowe byly otwarte.To zrozumiale ze osoby naruszajace tereny prywatne robia to w jakims wiadomym celu,no chyba ze ktoś chory albo wariat to robi nieswiadomie to inna rzecz.Tyle ze w innych krajach za wkroczenie na prywatny teren mozna byc ołowiem poczęstowanym jeszcze w nocy i to bez ostrzeżenia.U nas mozna strzelac jak intruz tez ma pistolet i strzela albo ma siekierę, skąd ja w nocy wiem co on ma? Zasada u nas jest taka najpierw zobacz co ma w łapach dostań w morde i oceń czy możesz sie bronić.Jak dostaniesz w głowę i padniesz to co mi po obronie?Najlepiej grzecznie zapytać co w nocy robi na moim stawie i po co przyszedł? Mamy zawiłe prawo w Polsce jak konkretnie mamy sie bronić i swojej rodziny,co mozemy a czego nie.Czym moja drobniutka małzonka ma sie obronić sama w domu jak łysy bydlak mięsniak ma pałę do bejsbola.W USA wypaliła by gnojowi w dupsko cały magazynek i ma prawo bo własność prywatna to świetość u nas tylko z nazwy.
Oczywiscie że teren prywatny to świetość tyle ze na dworzu,tak samo nikt nie chce zobaczyc obcej osoby w swoim domu bo drzwi balkonowe byly otwarte.To zrozumiale ze osoby naruszajace tereny prywatne robia to w jakims wiadomym celu,no chyba ze ktoś chory albo wariat to robi nieswiadomie to inna rzecz.Tyle ze w innych krajach za wkroczenie na prywatny teren mozna byc ołowiem poczęstowanym jeszcze w nocy i to bez ostrzeżenia.U nas mozna strzelac jak intruz tez ma pistolet i strzela albo ma siekierę, skąd ja w nocy wiem co on ma? Zasada u nas jest taka najpierw zobacz co ma w łapach dostań w morde i oceń czy możesz sie bronić.Jak dostaniesz w głowę i padniesz to co mi po obronie? Najlepiej grzecznie zapytać co w nocy robi na moim stawie i po co przyszedł? Mamy zawiłe prawo w Polsce jak konkretnie mamy sie bronić i swojej rodziny,co mozemy a czego nie.Czym moja drobniutka małzonka ma sie obronić sama w domu jak łysy bydlak mięsniak ma pałę do bejsbola.W USA wypaliła by gnojowi w dupsko cały magazynek i ma prawo bo własność prywatna to świetość u nas tylko z nazwy.
Pewnie szuka grzybów :)
Jak wejdę na czyjś teren masz prawo skuć kajdankami jak tam pracujesz ?Zastanów się co piszesz. W jakiej sytuacji możesz użyć siły ?
"UPRAWNIENIA PRACOWNIKA OCHRONY
Nikt przy zdrowych zmysłach nie zacznie się szarpać po informacji, że to teren prywatny i ma opuścić te miejsce.JK
Ty mi tu nie mów jakie mam uprawnienia. Myślę że mój post był wystarczająco donośny że znam zasady wykonywani swego zawodu? I że nie będę się rozpisywał (cytował ustaw).
I nie mów o zdrowych zmysłach, bo ja już wiem jak to jest z tymi zmysłami u takich gagatków...
Często ich dziewczyna zapobiegała użyciu siły (chwytów transportowych - bo zaraz napiszesz że w łep mu odrazu bym dał) w celu zmuszenia/wyprowadzenia do opuszczenia obiektu.
Tak więc daj se na spokój (nie ucz ojca robić dzieci). Nie wkleję tu zdjęć potwierdzających wykonywanie swego zawodu bo to poufne. Tak też mam takie poświadczenie...
Ty mi tu nie gwiazdorz gagatku ;-)Zapewniam Cię, że moja dziewczyna też by zapobiegła użyciu siły i chwytów poniżej pleców prawą moją nogą. JK
Ty mi tu nie gwiazdorz gagatku ;-)Zapewniam Cię, że moja dziewczyna też by zapobiegła użyciu siły i chwytów poniżej pleców prawą moją nogą. JK Janis , chyba gwiazdoruj w ""Tym "" przypadku ;)
Może być i gwiazdoruj ...;-)jk
Ty mi tu nie gwiazdorz gagatku ;-)Zapewniam Cię, że moja dziewczyna też by zapobiegła użyciu siły i chwytów poniżej pleców prawą moją nogą. JK
Sam gwiazdorzysz ja stwierdzam fakty.
a nóżkę schowaj bo sobie ją przetrącisz...
Nie zachowuj się tak jakby inni nie potrafili czytać, rozumieć i wyciągać wniosków.Jakie fakty - że jakiś dzieciak wlazł gdzieś gdzie nie powinien i został wyrzucony? I tak dziw, że nie przyszło ich potem z pięciu miałbyś wtedy te swoje chwyty transportowe. Chyba sam siebie byś się odtransportował. Ja mówię o ludziach dorosłych a przede wszystkim o sobie co bym zrobił bez żadnych podtekstów o ochronie itd. Ty zaczynasz rumakowanie.
Nie napinaj tak i nie podkreśl tego czym się zajmujesz zawodowo bo możesz a co mógłbyś to różne kwestie.JK
Janek masz wielki problem, nie wiesz ... nie znasz mnie.
Ja wiem co mogę i co bym mógł, a czego nie przeskoczę...
Ty zaś masz taki problem że starasz się udowodnić innym że jesteś lepszy od wszystkich. Nawet w tym w czym nie jesteś.
Nawet i w tym wątku nie potrafiłeś się powstrzymać.
Ja tym się nie chwalę. Fakt, podkreśliłem, ponieważ chciałeś ojca uczyć dzieci robić. I tylko w tym celu. A nie pokazania kim to ja nie jestem.
Inaczej sie zachowa mój ochroniarz na moim terenie prywatnym którego wynajmuję inaczej ja jako właściciel terenu.On do gościa nie strzeli solą w tylek bo ma ograniczenia,ja widząc gościa na moim prywatnym terenie oznaczonym jeszcze w nocy na moim stawie strzelam w dupsko i sprzet zabieram.I co mi policja zrobi?Mam prawo bronic własnosci.Przychodzi kraść a nie w celach rekraacyjnych ,tak samo jest z psem ktory pilnuje terenu ogrodzonego i ktoś włazi wiedząc że pisze zly pies i ma dupę poszarpaną.A wy odbiegacie od tematu i się wzajemnie drażnicie.Nie wlazic tam gdzie nie trzeba i nie mieć mniejszych czy wiekszych problemów z właścicielem czy ochroną.
Dokładnie o tym mówiłem - zapytać i tyle. Bez udowadniania co może ochroniarz bo w sumie to mam zdanie co może czyli nic. Małolaty postraszyć - i to byłoby na tyle.No z tą solą z lekka przeginasz.
JK
Dokładnie o tym mówiłem - zapytać i tyle. Bez udowadniania co może ochroniarz bo w sumie to mam zdanie co może czyli nic. Małolaty postraszyć - i to byłoby na tyle.No z tą solą z lekka przeginasz.
JK
Janek sam chciałeś udowodnić co ochroniarz może, a raczej co nie może.
Darek, z strzelaniem solą w tyłek to nie do końca jest tak jak piszesz. Uwież mi ze jak bym przechodził przez twój teren w nocy z kumplem, i dostał bym od ciebie soją w dupę. To byś za to odpowiedział. To nie stany. I dopóki nie masz zagrożenia życia nie masz prawa zastosowania obrony koniecznej. Widząc intruza masz powiadomić policję. A sam samosądów nie możesz dokonywać.
Z psem owszem jak masz teren ogrodzony i oznakowały "Uwaga zły pies", i to tylko w nocy, bo w dzień ma być w kojcu.
I podkreślam nie gwiazdożę. A jedynie zwracam uwagę na na stan faktyczny. Warto się zastanowić co się pisze, bo czytają to młodzi i biorą przykład. Potem wychodzą z tego jakaś tragedia...
Bo młody myślał że to ameryka, i zatłukł gościa bo wszedł na teren jego posesji. Nawet policja jest bezradna jak furtka była nie zamknięta na klucz.
Czy też dziadek ma nóż w żebrach, bo zajął nieświadomie czyjąś miejscówkę... Wzią se rybkę do domu (mięsiarz trzeba tępić...).
Każdy samosąd jest zagrożony karą pozbawienia wolności!
Dokładnie o tym mówiłem - zapytać i tyle. Bez udowadniania co może ochroniarz bo w sumie to mam zdanie co może czyli nic. Małolaty postraszyć - i to byłoby na tyle.No z tą solą z lekka przeginasz.
JK
Janek sam chciałeś udowodnić co ochroniarz może, a raczej co nie może.
Darek, z strzelaniem solą w tyłek to nie do końca jest tak jak piszesz. Uwież mi ze jak bym przechodził przez twój teren w nocy z kumplem, i dostał bym od ciebie soją w dupę. To byś za to odpowiedział. To nie stany. I dopóki nie masz zagrożenia życia nie masz prawa zastosowania obrony koniecznej. Widząc intruza masz powiadomić policję. A sam samosądów nie możesz dokonywać.
Z psem owszem jak masz teren ogrodzony i oznakowały "Uwaga zły pies", i to tylko w nocy, bo w dzień ma być w kojcu.
I podkreślam nie gwiazdożę. A jedynie zwracam uwagę na na stan faktyczny. Warto się zastanowić co się pisze, bo czytają to młodzi i biorą przykład. Potem wychodzą z tego jakaś tragedia...
Bo młody myślał że to ameryka, i zatłukł gościa bo wszedł na teren jego posesji. Nawet policja jest bezradna jak furtka była nie zamknięta na klucz.
Czy też dziadek ma nóż w żebrach, bo zajął nieświadomie czyjąś miejscówkę... Wzią se rybkę do domu (mięsiarz trzeba tępić...).
Każdy samosąd jest zagrożony karą pozbawienia wolności!
Masz Artur rację, jak widać wielu za dużo ogląda nowoczesne filmy USA.
Oczywiście, że trzeba uważać co się wkleja i pisze bo młodzi biorą przykład.Co ciekawe zawsze biorą zły przykład a nigdy dobry.JK
Dlaczego młodzi biorą zly przyklad? Proste co jest zakazane i nie dozwolone lepiej smakuje,łatwiej cos zbroić niż przyjmować z góry narzucone normy zachowań.I wybic sie swoim głupim zachowaniem nad rówiesnikami.To są tredy młodzieżowe szpan jest się ponad przęciętnoscią.A co do tej soli -u mnie w łodzi na Gospodarzu miedzy stawami plynie Ner za komuny byl tam PGR-ryb pilnowali stawów i strzelali bez ostrzezenia wystarczylo ze sie na ich teren wlazło,niejeden kolega miał dupsko niezdatne do siedzenia.Teren nie byl ogrodzony tylko tablice byly na drzewach ze teren gospodarstwa rybackiego.Sprzęt wędki zabierali kumplą i to ich tzw.ochrona .Milicja nic nie robila jeszcze przyklaskiwala tym z PGR-u.Zachciało ci się karpika to masz karę.Czyli mogli strzelać.Poszedł kraść i co nagrode mial dostac za to?Obrona konieczna i tu sie trzeba zastanowić-bo kto widząc napastników wie z góry jakie mają zamiary?Zeby sie bronić to trzeba dostać samemu w głowę a potem wybrać taką obronę na jaka prawo pozwala.A kto w stresie (w strachu)analizuje paragrafy i co moze czego nie,Instynktownie sie człowiek broni gdy walczy być moze o zycie.Mogą połamać mi kości a mogą mnie zabić bo bym ich rozpoznał.Jest to problem bardzo złożony i to co jest zapisane w prawie to też nie do końca prawda bo ustawodawca przyjmuje z góry założone zachowania ,tyle ze rzeczywistość to bardzo werefikuje.I bronić sie nie bronić ? Czlowiek nie zastanawia się czy bandyta leżąc na nim i go duszac ,moze przywalić mu w leb kamieniem który ma pod ręką tylko to robi odruch bezwarunkowy.Temat nie do ogarniecia ze wzgledu na różne zamiary zachowania sprawcy jak i poszkodowanego.
Ale teraz - rozmawiamy o teraz.U mnie też był PGR i też chodzili i walili solą do każdego ale te na szczęście już za nami.JK
A ja to pamiętam taka sytuację. Pewna pani mieszkająca na parterze spała sobie przy otwartym oknie. Przechodzącego pod oknem gościa wzięła ochota na sex. Wlazł więc przez otwarte okno i przystąpił do konsumpcji. Wybudzona pani w odruchu paniki złapała nożyczki które leżały na stoliku obok łóżka i ........... ciach gościa w narzędzie którym posługiwał się agresor (niektórzy narzędzie to nazywają klejnotami rodzinnymi).
Finał tej sprawy był taki że pani została oskarżona o okaleczenie napastnika. Podstawa oskarżenia: pani broniła się narzędziem niewspółmiernym do tego jakim była atakowana. A skąd ona biedaczka miała wziąć takie samo?
Jestem wychowany za czasow komuny, ale poszanowanie cudzej wlasnosci wbijano mi do glowy od dziecinstwa. To przykre,ze ktos mysli,jak ominac prawo,zamiast jak go przestrzegac. Rozumujac w ten sposob,ze jesli ktos nie uzywa danej wody mimo,ze ja posiada, to mozna na niej lowic,mozna popasc w paranoje. Przeciez jak siedzisz na rybach to nie uzywasz swojego samochodu,domu. Nie chcialbym ,zeby ktos w moim lesie scinal drzewa, czy rwal moje truskawki w ogrodzie. A ryby .... jesli naleza do kogos, to raczej nazwalbym zlodziejem kogos kto je wylapuje ,bez zezwolenia wlasciciela.