Jak się jej pozbyć ze zbiornika czy ktoś ma ten sam problem i jakoś sobie z nią poradził w sposób w miarę normalny, jest tego szkodnika coraz więcej i nikt już tego nie kontroluje.Ostatnio na rzekach spotyka się już dużo poduszonych ryb na brzegach a na małych zbiornikach takich jak stawy, wycinają wszystko dla ich zabaw nie po to żeby złapać i zjeść tylko zadusić i zostawić i kolejną złapać .Mógłby się tym ktoś już zająć
Pewnie chodzi o wydry - problem ogólnokrajowy - niestety jak na razie wydra jest w swoim środowisku , a my jesteśmy intruzami.Myślę,że najwyższy czas,aby zastanowić się aby wydry,kormorany i bobry nie były już świętymi krowami w Polsce,bo jest ich za dużo.
Ano wydry tak jak inne zwierzęta muszą jeść. W Bzurze bobry są na tyle bezczelne że pływają koło mnie jak łowie, nawet gwizdanie ich nie straszy, czasem trzeba czubkiem wędki je pukać aby uciekły :) Ktoś kiedyś to poprzywoził ale zapomniał nad tym zapanować...
Jestem rolnikiem, gdyby tak stawiać sprawę to trzeba by dziki, sarny, zające też wybić. Chociaż jak sie patrzy na ich stan to za parę lat będą w zoo.
Masz taki sam problem z wydrą, jak ja z kunami. Tyle że ci staw a mi samochód niszczą. (mi nie pomogą, bo nie można robić odstrzału bliżej niż 100 m. od zabudowań).
Za zwierzęta dzikie odpowiada skarb państwa, ale na odszkodowanie nie masz co liczyć bo nie ma ich w ustawie, by wypłacili.
Ustawa o myślistwie, mówi że; Burmistrzowie, Wójtowie współpracują z leśniczymi i kółkami łowieckimi, w celu kontrolowania liczebność populacji i jej stanu. Uderz do nich na piśmie, może ci pomogą. (Oczywiście powołaj się na tą ustawę, bo inaczej nici)
Samemu według prawa możesz tylko stosować środki odstraszające zapachowe i urządzenia ultradźwiękowe. Nie są za skuteczne, ale zawsze lepsze to niż nic. No jeszcze pastuch też jest skuteczny.
kupiłem petardy z odpustu takie konkretne od znajomego kolega mówił ze u niego to za skutkowało tylko teraz trzeba je przyczaić żeby były w stawie i rzucić koło nich i narobić konkretnego huku u niego podobno tak spierniczały że je ogon wyprzedzał i mówił że nie ma ich od miesiąca już więc dzisiaj przypilnuje może je jakoś przestraszę jak to nie pomoże to będę musiał użyć czegoś konkretniejszego kolego ja też jestem rolnikiem i do innych zwierzątek no nie mam nic nawet jak się tam gdzieś wypasą na moim polu bóbr jest dużo mniejszym szkodnikiem bo on chyba przynajmniej jak złapie rybę to ją zje i je nie tylko ryby a wydry wykańczają nasz rybostan dla zabawy i je uważam za szkodniki
kupiłem petardy z odpustu takie konkretne od znajomego kolega mówił ze u niego to za skutkowało tylko teraz trzeba je przyczaić żeby były w stawie i rzucić koło nich i narobić konkretnego huku u niego podobno tak spierniczały że je ogon wyprzedzał i mówił że nie ma ich od miesiąca już więc dzisiaj przypilnuje może je jakoś przestraszę jak to nie pomoże to będę musiał użyć czegoś konkretniejszego kolego ja też jestem rolnikiem i do innych zwierzątek no nie mam nic nawet jak się tam gdzieś wypasą na moim polu bóbr jest dużo mniejszym szkodnikiem bo on chyba przynajmniej jak złapie rybę to ją zje i je nie tylko ryby a wydry wykańczają nasz rybostan dla zabawy i je uważam za szkodniki A skąd Kolega ma tak bzdurne wiadomości?! Bobry nie jedzą ryb, to typowi roślinożercy. Ich jedynym problemem jest to że lubią podżerać okoliczne drzewa oraz to iż nie mając możliwości zbudowania typowego żeremia kopią dziury w ziemi, w które można wpaść. Problem duży zaczyna się gdy te "domki" są budowane w wałach przeciwpowodziowych. Co do sposobów na odstraszanie wydr sąsiad próbował różnych m.in. petard. Niestety nie pomogło, nawet miał 230V podłączone przy płocie na kilkucentymetrowej wysokości. Też lipa, zrobiły podkop. Dopiero jak zaczął do nich strzelać z wiatrówki wyniosły się. Ale co facet był stratny to był. Tylko jednej, najgorszej nocy, gdy prawdopodobnie matka przyprowadziła na naukę polowania swoje młode, stracił ok 500kg ryby, głownie karpia i lina. Pożarte były tylko brzuchy i mózgi. Reszta ryby nie ruszona. Więc się nie dziwię że próbujesz różnych sposobów. Może petardy, może wiatrówka. Tylko za bardzo się nie chwal sąsiadom że strzelasz. Może się znaleźć jakiś "życzliwy"
no jak nie pomogą petardy to pewno coś wymyślę skuteczniejszego narazie przychodzi tylko jedna wydra i pasowało by ją odstraszyć zanim przyjdzie ich więcej jesli petardy nie pomogą to trzeba będzie wymyślić coś bardziej skutecznego
no jak nie pomogą petardy to pewno coś wymyślę skuteczniejszego narazie przychodzi tylko jedna wydra i pasowało by ją odstraszyć zanim przyjdzie ich więcej jesli petardy nie pomogą to trzeba będzie wymyślić coś bardziej skutecznego Jak Ci przyłazi tylko jedna to masz szczęście ale i tak strasz ją do skutku. Bo jak jest to samica i przyprowadzi Ci kiedyś młode to możesz mieć po stawie w jedną noc. Parka też może zrobić niezłe pobojowisko.
W naturalnym środowisku wydra która upoluje rybę zjada wątróbkę i zostawia resztę dla np lisa... I nie jest to prawdą że robi to dla zabawy... Robi to dla Wątróbki! Wydra przecież nie rozumie że to Twój prywatny staw i że tu liski nie przychodzą.... To jej naturalny instynkt! To nie jej wina a człowieka który zajął jej terytoria łowieckie...
no coś w tym jest winy człowieka, bo wykopując stawy do hodowli ryb stworzył jej terytorium łowieckie w których najbardziej lubi przebywać i łapać ryby, bo ma najprościej sobie z nimi poradzić, tylko teraz trzeba wymyślić coś żeby ją w jakiś sposób odstraszać od tego stawu, żeby nie wchodziła używał ktoś jakiś zapachów np
W naturalnym środowisku wydra która upoluje rybę zjada wątróbkę i zostawia resztę dla np lisa... I nie jest to prawdą że robi to dla zabawy... Robi to dla Wątróbki! Wydra przecież nie rozumie że to Twój prywatny staw i że tu liski nie przychodzą.... To jej naturalny instynkt! To nie jej wina a człowieka który zajął jej terytoria łowieckie...
Moze bym sie i z tym zgodzil, ale zastanawia mnie jedno. To gdzie ten czlowiek mialby sie podziac, wg Was, aby zyc ?. Jestesmy jednym z klockow calego ekosystemu. Tez musimy zyc, rozwijac sie, jesc, mieszkac itp. Jedynym naszym problemem jest fakt, ze mamy najbardziej rozwiniete mozgi. I nam nie wystarczy dziura w ziemi jako legowisko. A wielu nie zdaje sobie chyba sprawy, ze aby nie ingerowac w srodowisko, musielibysmy wlasnie przeniesc sie do takich legowisk, jesc to co znajdziemy i ewentualnie upolujemy (bez narzedzi - bo przeciez zwierzeta poza nielicznymi wyjatkami ich nie stosuja). Kazde inne zachowanie i potrzeby to bedzie ingerencja w srodowisko. Kazdy kto teraz biadoli nad wydra, pewnie nie zamienilby teraz swojego zycia na zycie np. bez pradu, samochodu,internetu itp w zamian za zwrocenie srodowiska naturalnego innym zwierzetom.
Tej nocy u mnie jej nie było, ale była na stawie położonym ok 1 km położonego odemnie. Dzwonił do mnie znajomy który też ma problem z wydrami, efekt jej zabaw to znalezione 27karpi i 1 amur zagryziony na brzegu wszystkie ryby w okolicach 2kg, przykra sprawa bardzo się zdenerwował wcale się mu nie dziwie mówił że teraz lepiej by było dla niej żeby jej nie spotkał, weszła mu już 3 raz do stawu i jest w plecy ponad 60 ryb 60 ryb, jakieś 100 kg mówił Przykra sprawa ja nie jestem za zabijaniem zwierząt wiadome że wszystko chce żyć tylko dlaczego mają taki zakichany instynkt żeby dusić tylko ryby a nie złapać jedną tylko i zjeść , ale jak tak dalej będzie nikt się tym nie zajmie a jest ich coraz więcej już nie są gatunkiem zagrożonym wyginięciem robia coraz większe spustoszenia, to zajmą się nimi napewno hodowcy ryb bo coraz częściej się słyszy że już jedynie się jej pozbyć to ją zlikwidować
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ŚRODOWISKA: § 6. W stosunku do dziko występujących zwierząt należących do gatunków, o których mowa w § 2-4 ( §3 - gatunki określone w załączniku nr 2), wprowadza się następujące zakazy: 1)zabijania, okaleczania, chwytania, transportu, pozyskiwania, przetrzymywania, a także posiadania żywych zwierząt;
Zabicie lub złapanie we własnym zakresie wydry poza obrębem hodowlanym (stawy hodowli ryb) powoduje konieczność zastosowania USTAWY z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z dnia 30 kwietnia 2004 r.)
Art. 127. Kto umyślnie: 2) narusza zakazy obowiązujące w stosunku do: e) ...zwierząt... objętych ochroną gatunkową - podlega karze aresztu albo grzywny.
kupiłem petardy z odpustu takie konkretne od znajomego kolega mówił ze u niego to za skutkowało tylko teraz trzeba je przyczaić żeby były w stawie i rzucić koło nich i narobić konkretnego huku u niego podobno tak spierniczały że je ogon wyprzedzał i mówił że nie ma ich od miesiąca już więc dzisiaj przypilnuje może je jakoś przestraszę jak to nie pomoże to będę musiał użyć czegoś konkretniejszego kolego ja też jestem rolnikiem i do innych zwierzątek no nie mam nic nawet jak się tam gdzieś wypasą na moim polu bóbr jest dużo mniejszym szkodnikiem bo on chyba przynajmniej jak złapie rybę to ją zje i je nie tylko ryby a wydry wykańczają nasz rybostan dla zabawy i je uważam za szkodniki A skąd Kolega ma tak bzdurne wiadomości?! Bobry nie jedzą ryb, to typowi roślinożercy. Ich jedynym problemem jest to że lubią podżerać okoliczne drzewa oraz to iż nie mając możliwości zbudowania typowego żeremia kopią dziury w ziemi, w które można wpaść. Problem duży zaczyna się gdy te "domki" są budowane w wałach przeciwpowodziowych. Co do sposobów na odstraszanie wydr sąsiad próbował różnych m.in. petard. Niestety nie pomogło, nawet miał 230V podłączone przy płocie na kilkucentymetrowej wysokości. Też lipa, zrobiły podkop. Dopiero jak zaczął do nich strzelać z wiatrówki wyniosły się. Ale co facet był stratny to był. Tylko jednej, najgorszej nocy, gdy prawdopodobnie matka przyprowadziła na naukę polowania swoje młode, stracił ok 500kg ryby, głownie karpia i lina. Pożarte były tylko brzuchy i mózgi. Reszta ryby nie ruszona. Więc się nie dziwię że próbujesz różnych sposobów. Może petardy, może wiatrówka. Tylko za bardzo się nie chwal sąsiadom że strzelasz. Może się znaleźć jakiś "życzliwy"
na naszym zbiorniku zaporowym jest wał i na długości 100m są chyba 3 albo 4 gniazda bobrów
Największym zagrożeniem dla ryb i nie tylko,jest budowa zapór,przemysł,gatunki inwazyjne,a nie wydra.Wydry nie tylko żyją w Polsce,są także w innych krajach europy,ale tam nikomu jakoś te zwierzęta nie wadzą.
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ŚRODOWISKA: § 6. W stosunku do dziko występujących zwierząt należących do gatunków, o których mowa w § 2-4 ( §3 - gatunki określone w załączniku nr 2), wprowadza się następujące zakazy: 1)zabijania, okaleczania, chwytania, transportu, pozyskiwania, przetrzymywania, a także posiadania żywych zwierząt;
Zabicie lub złapanie we własnym zakresie wydry poza obrębem hodowlanym (stawy hodowli ryb) powoduje konieczność zastosowania USTAWY z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z dnia 30 kwietnia 2004 r.)
Art. 127. Kto umyślnie: 2) narusza zakazy obowiązujące w stosunku do: e) ...zwierząt... objętych ochroną gatunkową - podlega karze aresztu albo grzywny.
Jak by nie było, koledzy mogą zabić lub złapać wydrę w obrębie własnego stawu hodowlanego.
Oczywiście ta ustawa też mówi jakimi narzędziami nie wolno polować na takie zwierzęta.
MASTINO, a masz może taki paragraf, dotyczący kun? Tyle że w terenie zabudowanym i w obrębie własnego mienia które one niszczą? Kuna to zwierze łowne. Był bym Ci bardzo wdzięczny.
Jak by nie było, koledzy mogą zabić lub złapać wydrę w obrębie własnego stawu hodowlanego.
Oczywiście ta ustawa też mówi jakimi narzędziami nie wolno polować na takie zwierzęta.
MASTINO, a masz może taki paragraf, dotyczący kun? Tyle że w terenie zabudowanym i w obrębie własnego mienia które one niszczą? Kuna to zwierze łowne.
Był bym Ci bardzo wdzięczny.
Artur, nigdy tym tematem się nie interesowałem, ale znalazłem coś takiego:
Status prawny Obie kuny są zwierzętami łownymi, poluje się na nie od 1 września do 31 marca, a na terenach obwodów łowieckich, na których występuje głuszec lub cietrzew - przez cały rok. W związku z tym, że obie kuny są gatunkami łownymi zabronione jest osobom, które nie są myśliwymi polowanie na nie i zabijanie. Niedozwolone jest też ich odławiane i przetrzymywanie bez specjalnego zezwolenia.
Także na Liście Zwierząt Ściśle Chronionych kuny leśnej i domowej nie ma, jedynie jest pod ochroną częściową ze względu na okres rozrodczy. Na ścisłej jest wydra, łasica, gronostaj i tchórz.
No i jest dość ważna ustawa, która wyjaśnia dużo:
Ustawa o ochronie zwierząt
z dnia 21 sierpnia 1997 (Dz.U. z 1997r. Nr 111, poz. 724)
stan prawny na dzień 13 grudnia 2005 roku wraz ze zmianami wprowadzonymi Dz.U. z z 2009 r. Nr 79, poz. 668 oraz ustawą z dnia 16 września 2011 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach Dz.U. 2011 Nr 230 poz. 1373
Art. 6 1. Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem:
1) uboju i uśmiercania zwierząt gospodarskich oraz uśmiercania dzikich ptaków i ssaków utrzymywanych przez człowieka w celu pozyskania mięsa i skór,
2) połowu ryb zgodnie z przepisami o rybołówstwie i rybactwie śródlądowym,
3) konieczności bezzwłocznego uśmiercenia,
4) działań niezbędnych do usunięcia poważnego zagrożenia sanitarnego ludzi lub zwierząt,
5) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia,
6) polowań, odstrzałów i ograniczania populacji zwierząt łownych,
7) usypiania ślepych miotów
Czytałem gdzieś, że masz z kuną problem i znalazłem takie coś:
Kolego ! Kto Ci naopowiadał takich bzdur że kuny niszczą samochód.? To szczury "tną" przewody. A kuna to ich największy wróg. Módl się zatem aby pojawiały się jak najczęściej. Ja mam na placu ok. 15 samochodów. W komorze silnika szczur potrafił uwić sobie gniazdo i przynieść ze śmietnika kromkę chleba :-). Od kiedy pojawiły się kuny mam totalny spokój. Nie wierz w wiejskie opowiadania.
Kolego ! Kto Ci naopowiadał takich bzdur że kuny niszczą samochód.?To szczury "tną" przewody. A kuna to ich największy wróg. Módl się zatem aby pojawiały się jak najczęściej.Ja mam na placu ok. 15 samochodów. W komorze silnika szczur potrafił uwić sobie gniazdo i przynieść ze śmietnika kromkę chleba :-). Od kiedy pojawiły się kuny mam totalny spokój.Nie wierz w wiejskie opowiadania.
W sezonie jesienno-zimowym nieprzyzwyczajone do nocnego chłodu kuny lubią wejść pod maskę naszego auta, by przy rozgrzanym jeszcze silniku móc na parę minut się ogrzać. Dochodzi czasami do sytuacji, gdy nasz nocny drapieżca wyrządza szkody, których naprawa jest kosztowną inwestycją dla właściciela auta.Zdarza się, że kuny przegryzają wiązki kabli w samochodach. Dochodzi wtedy do zwarcia, uszkodzenia akumulatora bądź awarii całego komputera auta. Jak uchronić nasz pojazd przed zębami kuny? Najprostszym sposobem jest założenie szczelnej pokrywy na spód auta. Zazwyczaj jest ona plastikowa, a koszt jej szacuje się od 60 złotych. Taką pokrywę, w zależności od naszych zdolności manualnych, możemy założyć sami, choć niewątpliwie lepiej jest to zadanie oddać fachowcom. Nigdy jednak nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć spodu auta na tyle, by kuna ani inny zwierzak, nie mógł się prześlizgnąć. Można też założyć bardzo czuły alarm, pamiętając, że ssaki te są bardzo płochliwe. Koszt takiego specjalnego alarmu waha się w przedziale 100-300 zł. Coraz więcej jest jednak właścicieli pojazdów, którzy decydują się na zamontowanie urządzenia elektrycznego wydającego ultradźwięki skutecznie odstraszające wszystkie dzikie zwierzęta. Warto wiedzieć, że takie urządzenie możemy kupić za pośrednictwem internetu i sami zamontować w samochodzie. Cena alarmu zależy od sklepu internetowego i dodatkowych funkcji urządzenia. Najczęściej oferowane są w sieci i najwięcej nabywców znajdują urządzenia w cenie około 100 zł.
Masz ciekawą informację? Podziel się nią! ww@wfp.pl
Zobacz więcej
Pomocy! Kuny zżerają mi auto!
2011-10-24, 14:52, czytelnik
Otrzymaliśmy maila i fotki od zdesperowanego mieszkańca Biskupina. Od kilku dni prowadzi nierówna walkę z… kunami.
Jego zdaniem, te złośliwe zwierzątka, nie tylko kopią jamy wokół domu, nocami grasują po dachu, ale ostatnio zaczęły mu dewastować zaparkowany w ogrodzie samochód. A oto jego relacja:
„Kiedy kilka dni temu otworzyłem pokrywę silnika, zdębiałem. Cała podbitka tłumiąca była w strzępach. Fragmenty gąbki pokrywały wszystkie elementy silnika i można na nich zauważyć ślady po ostrych pazurach lub zębach. Zdarzyło się to pierwszy raz, od kiedy mieszkam na Wyspie – 7 lat. Odkurzyłem komorę silnika, ale na drugi dzień sytuacja się powtórzyła. Nie wiem co robić, może Wasi Czytelnicy mają jakieś doświadczenia w skutecznym zwalczaniu tych szkodników? Opiszcie moją sprawę. Może ktoś się odezwie, bo nie chcę myśleć, co się stanie jak te paskudniki poprzegryzają mi przewody elektryczne czy jakieś ważne instalacje. To kwestia nie tylko kosztów, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Może ktoś zna skuteczny sposób na ochronę auta i domu…”
Sprawa wygląda na poważną. Czy ktoś może pomóc naszemu Czytelnikowi?
kupiłem petardy z odpustu takie konkretne od znajomego kolega mówił ze u niego to za skutkowało tylko teraz trzeba je przyczaić żeby były w stawie i rzucić koło nich i narobić konkretnego huku u niego podobno tak spierniczały że je ogon wyprzedzał i mówił że nie ma ich od miesiąca już więc dzisiaj przypilnuje może je jakoś przestraszę jak to nie pomoże to będę musiał użyć czegoś konkretniejszego kolego ja też jestem rolnikiem i do innych zwierzątek no nie mam nic nawet jak się tam gdzieś wypasą na moim polu bóbr jest dużo mniejszym szkodnikiem bo on chyba przynajmniej jak złapie rybę to ją zje i je nie tylko ryby a wydry wykańczają nasz rybostan dla zabawy i je uważam za szkodniki BÓBR NIE JADA RYB. Kiedyś byly wydry i były ryby, dzisiaj jest trochę wydr a mało ryb. Kiedyś tępiono lisy na potęgę dzisiaj już nie i pogłowie wzrosło ale dzisiejszy myśliwy nie poluje na lisa. Znam takich co biorą kuszę /myśliwy sic./ i łupią jeleniowate a zabieraja tylko comberki. Reszta na padline. Kiedys sarny pasly sie z krowami a teraz nie ma saren nie ma i krow. Tempora mutantur jak mawial slynny Ovidiusz. Moze nalezaloby i ich troche zrozumiec. Przepraszm za pisownie, cos mi nawala program.
Ja u siebie mam tchorza i jeze. wieczorem w miseczke pod drzwiami wzkladam resztki miesa, jakies skrawki a rano zjedzone a czasem zostawiaja mi wizytowke w postaci gowienka. Jeze to jedza przy mnie i nie boja sie kotow. Bidulki sa glodne i moge stac przy nich i sie nie boja. Jez tylko patrzyl i chrumkal a jadl dalej. Samochodu mi nie ogryzly.
Moim skromnym zdaniem temat nie powinien byc w ogóle poruszany... Koledzy powinni poradzic sobie z wydrami w taki sposob, by nigdy wiecej nie robily im szkod w rybostanie i pewnie nikt by się o tym nie dowiedział, a większośc mających podobny problem w okolicy podziękowała by im za to.. Takie tematy powodują wiele kontrowersji i sporów, a w sieci jest opisanych wiele takich przypadków wystarczy poszukac. Ci którzy powołują sie na ustawy itd ciekawe co by zrobili gdyby w ich stawie, w którym hodują ryby przez kilka lat zadomowiła się wydra i wytrzebiła większośc ryb. Hmm pewnie toczyli by bój o swoje w sądach gdzie sprawy toczyły by się latami, a pieniądze pewnie by sie nie znalazły, żeby spłacic szkody poniesione przez właścicieli.. Jak to mówią "Umiesz liczyc, licz na siebie"...
Jak się jej pozbyć ze zbiornika czy ktoś ma ten sam problem i jakoś sobie z nią poradził w sposób w miarę normalny, jest tego szkodnika coraz więcej i nikt już tego nie kontroluje.Ostatnio na rzekach spotyka się już dużo poduszonych ryb na brzegach a na małych zbiornikach takich jak stawy, wycinają wszystko dla ich zabaw nie po to żeby złapać i zjeść tylko zadusić i zostawić i kolejną złapać .Mógłby się tym ktoś już zająć
Jacku możesz jeszcze edytować, więc to zrób i napisz konkretnie w czym rzecz ?
Pewnie chodzi o wydry - problem ogólnokrajowy - niestety jak na razie wydra jest w swoim środowisku , a my jesteśmy intruzami.Myślę,że najwyższy czas,aby zastanowić się aby wydry,kormorany i bobry nie były już świętymi krowami w Polsce,bo jest ich za dużo.
Przekleństwo hodowców ryb i większości już wędkarzy Wydra !!!!o to mi chodziło :)
Teraz jasne... oj temat kontrowersyjny i zaraz będzie kłótnia - założenie takiego tematu zwykle kończy się szybkim jego zablokowaniem.
Ano wydry tak jak inne zwierzęta muszą jeść. W Bzurze bobry są na tyle bezczelne że pływają koło mnie jak łowie, nawet gwizdanie ich nie straszy, czasem trzeba czubkiem wędki je pukać aby uciekły :) Ktoś kiedyś to poprzywoził ale zapomniał nad tym zapanować...
Jestem rolnikiem, gdyby tak stawiać sprawę to trzeba by dziki, sarny, zające też wybić. Chociaż jak sie patrzy na ich stan to za parę lat będą w zoo.
Masz taki sam problem z wydrą, jak ja z kunami. Tyle że ci staw a mi samochód niszczą.
(mi nie pomogą, bo nie można robić odstrzału bliżej niż 100 m. od zabudowań).
Za zwierzęta dzikie odpowiada skarb państwa, ale na odszkodowanie nie masz co liczyć bo nie ma ich w ustawie, by wypłacili.
Ustawa o myślistwie, mówi że; Burmistrzowie, Wójtowie współpracują z leśniczymi i kółkami łowieckimi, w celu kontrolowania liczebność populacji i jej stanu.
Uderz do nich na piśmie, może ci pomogą. (Oczywiście powołaj się na tą ustawę, bo inaczej nici)
Samemu według prawa możesz tylko stosować środki odstraszające zapachowe i urządzenia ultradźwiękowe. Nie są za skuteczne, ale zawsze lepsze to niż nic.
No jeszcze pastuch też jest skuteczny.
kupiłem petardy z odpustu takie konkretne od znajomego kolega mówił ze u niego to za skutkowało tylko teraz trzeba je przyczaić żeby były w stawie i rzucić koło nich i narobić konkretnego huku u niego podobno tak spierniczały że je ogon wyprzedzał i mówił że nie ma ich od miesiąca już więc dzisiaj przypilnuje może je jakoś przestraszę jak to nie pomoże to będę musiał użyć czegoś konkretniejszego kolego ja też jestem rolnikiem i do innych zwierzątek no nie mam nic nawet jak się tam gdzieś wypasą na moim polu bóbr jest dużo mniejszym szkodnikiem bo on chyba przynajmniej jak złapie rybę to ją zje i je nie tylko ryby a wydry wykańczają nasz rybostan dla zabawy i je uważam za szkodniki
kupiłem petardy z odpustu takie konkretne od znajomego kolega mówił ze u niego to za skutkowało tylko teraz trzeba je przyczaić żeby były w stawie i rzucić koło nich i narobić konkretnego huku u niego podobno tak spierniczały że je ogon wyprzedzał i mówił że nie ma ich od miesiąca już więc dzisiaj przypilnuje może je jakoś przestraszę jak to nie pomoże to będę musiał użyć czegoś konkretniejszego kolego ja też jestem rolnikiem i do innych zwierzątek no nie mam nic nawet jak się tam gdzieś wypasą na moim polu bóbr jest dużo mniejszym szkodnikiem bo on chyba przynajmniej jak złapie rybę to ją zje i je nie tylko ryby a wydry wykańczają nasz rybostan dla zabawy i je uważam za szkodniki
A skąd Kolega ma tak bzdurne wiadomości?! Bobry nie jedzą ryb, to typowi roślinożercy. Ich jedynym problemem jest to że lubią podżerać okoliczne drzewa oraz to iż nie mając możliwości zbudowania typowego żeremia kopią dziury w ziemi, w które można wpaść. Problem duży zaczyna się gdy te "domki" są budowane w wałach przeciwpowodziowych.
Co do sposobów na odstraszanie wydr sąsiad próbował różnych m.in. petard. Niestety nie pomogło, nawet miał 230V podłączone przy płocie na kilkucentymetrowej wysokości. Też lipa, zrobiły podkop. Dopiero jak zaczął do nich strzelać z wiatrówki wyniosły się. Ale co facet był stratny to był. Tylko jednej, najgorszej nocy, gdy prawdopodobnie matka przyprowadziła na naukę polowania swoje młode, stracił ok 500kg ryby, głownie karpia i lina. Pożarte były tylko brzuchy i mózgi. Reszta ryby nie ruszona. Więc się nie dziwię że próbujesz różnych sposobów. Może petardy, może wiatrówka. Tylko za bardzo się nie chwal sąsiadom że strzelasz. Może się znaleźć jakiś "życzliwy"
no jak nie pomogą petardy to pewno coś wymyślę skuteczniejszego narazie przychodzi tylko jedna wydra i pasowało by ją odstraszyć zanim przyjdzie ich więcej jesli petardy nie pomogą to trzeba będzie wymyślić coś bardziej skutecznego
no jak nie pomogą petardy to pewno coś wymyślę skuteczniejszego narazie przychodzi tylko jedna wydra i pasowało by ją odstraszyć zanim przyjdzie ich więcej jesli petardy nie pomogą to trzeba będzie wymyślić coś bardziej skutecznego
Jak Ci przyłazi tylko jedna to masz szczęście ale i tak strasz ją do skutku. Bo jak jest to samica i przyprowadzi Ci kiedyś młode to możesz mieć po stawie w jedną noc. Parka też może zrobić niezłe pobojowisko.
W naturalnym środowisku wydra która upoluje rybę zjada wątróbkę i zostawia resztę dla np lisa... I nie jest to prawdą że robi to dla zabawy... Robi to dla Wątróbki! Wydra przecież nie rozumie że to Twój prywatny staw i że tu liski nie przychodzą.... To jej naturalny instynkt! To nie jej wina a człowieka który zajął jej terytoria łowieckie...
no coś w tym jest winy człowieka, bo wykopując stawy do hodowli ryb stworzył jej terytorium łowieckie w których najbardziej lubi przebywać i łapać ryby, bo ma najprościej sobie z nimi poradzić, tylko teraz trzeba wymyślić coś żeby ją w jakiś sposób odstraszać od tego stawu, żeby nie wchodziła używał ktoś jakiś zapachów np
W naturalnym środowisku wydra która upoluje rybę zjada wątróbkę i zostawia resztę dla np lisa... I nie jest to prawdą że robi to dla zabawy... Robi to dla Wątróbki! Wydra przecież nie rozumie że to Twój prywatny staw i że tu liski nie przychodzą.... To jej naturalny instynkt! To nie jej wina a człowieka który zajął jej terytoria łowieckie...
Moze bym sie i z tym zgodzil, ale zastanawia mnie jedno. To gdzie ten czlowiek mialby sie podziac, wg Was, aby zyc ?. Jestesmy jednym z klockow calego ekosystemu. Tez musimy zyc, rozwijac sie, jesc, mieszkac itp. Jedynym naszym problemem jest fakt, ze mamy najbardziej rozwiniete mozgi.
I nam nie wystarczy dziura w ziemi jako legowisko. A wielu nie zdaje sobie chyba sprawy, ze aby nie ingerowac w srodowisko, musielibysmy wlasnie przeniesc sie do takich legowisk, jesc to co znajdziemy i ewentualnie upolujemy (bez narzedzi - bo przeciez zwierzeta poza nielicznymi wyjatkami ich nie stosuja). Kazde inne zachowanie i potrzeby to bedzie ingerencja w srodowisko. Kazdy kto teraz biadoli nad wydra, pewnie nie zamienilby teraz swojego zycia na zycie np. bez pradu, samochodu,internetu itp w zamian za zwrocenie srodowiska naturalnego innym zwierzetom.
Tej nocy u mnie jej nie było, ale była na stawie położonym ok 1 km położonego odemnie. Dzwonił do mnie znajomy który też ma problem z wydrami, efekt jej zabaw to znalezione 27karpi i 1 amur zagryziony na brzegu wszystkie ryby w okolicach 2kg, przykra sprawa bardzo się zdenerwował wcale się mu nie dziwie mówił że teraz lepiej by było dla niej żeby jej nie spotkał, weszła mu już 3 raz do stawu i jest w plecy ponad 60 ryb 60 ryb, jakieś 100 kg mówił Przykra sprawa ja nie jestem za zabijaniem zwierząt wiadome że wszystko chce żyć tylko dlaczego mają taki zakichany instynkt żeby dusić tylko ryby a nie złapać jedną tylko i zjeść , ale jak tak dalej będzie nikt się tym nie zajmie a jest ich coraz więcej już nie są gatunkiem zagrożonym wyginięciem robia coraz większe spustoszenia, to zajmą się nimi napewno hodowcy ryb bo coraz częściej się słyszy że już jedynie się jej pozbyć to ją zlikwidować
zabić i koniec
zabić i koniec
No to czytaj młody człowieku i pomyśl:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ŚRODOWISKA:
§ 6. W stosunku do dziko występujących zwierząt należących do gatunków, o których mowa w § 2-4 ( §3 - gatunki określone w załączniku nr 2), wprowadza się następujące zakazy:
1)zabijania, okaleczania, chwytania, transportu, pozyskiwania, przetrzymywania, a także posiadania żywych zwierząt;
Zabicie lub złapanie we własnym zakresie wydry poza obrębem hodowlanym (stawy hodowli ryb) powoduje konieczność zastosowania USTAWY z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z dnia 30 kwietnia 2004 r.)
Art. 127. Kto umyślnie:
2) narusza zakazy obowiązujące w stosunku do:
e) ...zwierząt... objętych ochroną gatunkową
- podlega karze aresztu albo grzywny.
kupiłem petardy z odpustu takie konkretne od znajomego kolega mówił ze u niego to za skutkowało tylko teraz trzeba je przyczaić żeby były w stawie i rzucić koło nich i narobić konkretnego huku u niego podobno tak spierniczały że je ogon wyprzedzał i mówił że nie ma ich od miesiąca już więc dzisiaj przypilnuje może je jakoś przestraszę jak to nie pomoże to będę musiał użyć czegoś konkretniejszego kolego ja też jestem rolnikiem i do innych zwierzątek no nie mam nic nawet jak się tam gdzieś wypasą na moim polu bóbr jest dużo mniejszym szkodnikiem bo on chyba przynajmniej jak złapie rybę to ją zje i je nie tylko ryby a wydry wykańczają nasz rybostan dla zabawy i je uważam za szkodniki
A skąd Kolega ma tak bzdurne wiadomości?! Bobry nie jedzą ryb, to typowi roślinożercy. Ich jedynym problemem jest to że lubią podżerać okoliczne drzewa oraz to iż nie mając możliwości zbudowania typowego żeremia kopią dziury w ziemi, w które można wpaść. Problem duży zaczyna się gdy te "domki" są budowane w wałach przeciwpowodziowych.
Co do sposobów na odstraszanie wydr sąsiad próbował różnych m.in. petard. Niestety nie pomogło, nawet miał 230V podłączone przy płocie na kilkucentymetrowej wysokości. Też lipa, zrobiły podkop. Dopiero jak zaczął do nich strzelać z wiatrówki wyniosły się. Ale co facet był stratny to był. Tylko jednej, najgorszej nocy, gdy prawdopodobnie matka przyprowadziła na naukę polowania swoje młode, stracił ok 500kg ryby, głownie karpia i lina. Pożarte były tylko brzuchy i mózgi. Reszta ryby nie ruszona. Więc się nie dziwię że próbujesz różnych sposobów. Może petardy, może wiatrówka. Tylko za bardzo się nie chwal sąsiadom że strzelasz. Może się znaleźć jakiś "życzliwy"
na naszym zbiorniku zaporowym jest wał i na długości 100m są chyba 3 albo 4 gniazda bobrów
ustawy artykuły zakazy, a pewno każdy zrobi coś z tych najgorszych rzeczy w ostateczności żeby sie tego pozbyć
Największym zagrożeniem dla ryb i nie tylko,jest budowa zapór,przemysł,gatunki inwazyjne,a nie wydra.Wydry nie tylko żyją w Polsce,są także w innych krajach europy,ale tam nikomu jakoś te zwierzęta nie wadzą.
zabić i koniec
No to czytaj młody człowieku i pomyśl:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ŚRODOWISKA:
§ 6. W stosunku do dziko występujących zwierząt należących do gatunków, o których mowa w § 2-4 ( §3 - gatunki określone w załączniku nr 2), wprowadza się następujące zakazy:
1)zabijania, okaleczania, chwytania, transportu, pozyskiwania, przetrzymywania, a także posiadania żywych zwierząt;
Zabicie lub złapanie we własnym zakresie wydry poza obrębem hodowlanym (stawy hodowli ryb) powoduje konieczność zastosowania USTAWY z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z dnia 30 kwietnia 2004 r.)
Art. 127. Kto umyślnie:
2) narusza zakazy obowiązujące w stosunku do:
e) ...zwierząt... objętych ochroną gatunkową
- podlega karze aresztu albo grzywny.
Jak by nie było, koledzy mogą zabić lub złapać wydrę w obrębie własnego stawu hodowlanego.
Oczywiście ta ustawa też mówi jakimi narzędziami nie wolno polować na takie zwierzęta.
MASTINO, a masz może taki paragraf, dotyczący kun? Tyle że w terenie zabudowanym i w obrębie własnego mienia które one niszczą?
Kuna to zwierze łowne.
Był bym Ci bardzo wdzięczny.
Jak by nie było, koledzy mogą zabić lub złapać wydrę w obrębie własnego stawu hodowlanego.
Oczywiście ta ustawa też mówi jakimi narzędziami nie wolno polować na takie zwierzęta.
MASTINO, a masz może taki paragraf, dotyczący kun? Tyle że w terenie zabudowanym i w obrębie własnego mienia które one niszczą?
Kuna to zwierze łowne.
Był bym Ci bardzo wdzięczny.
Artur, nigdy tym tematem się nie interesowałem, ale znalazłem coś takiego:
Status prawny
Obie kuny są zwierzętami łownymi, poluje się na nie od 1 września do 31 marca, a na terenach obwodów łowieckich, na których występuje głuszec lub cietrzew - przez cały rok.
W związku z tym, że obie kuny są gatunkami łownymi zabronione jest osobom, które nie są myśliwymi polowanie na nie i zabijanie. Niedozwolone jest też ich odławiane i przetrzymywanie bez specjalnego zezwolenia.
Także na Liście Zwierząt Ściśle Chronionych kuny leśnej i domowej nie ma, jedynie jest pod ochroną częściową ze względu na okres rozrodczy. Na ścisłej jest wydra, łasica, gronostaj i tchórz.
No i jest dość ważna ustawa, która wyjaśnia dużo:
Ustawa o ochronie zwierząt
z dnia 21 sierpnia 1997 (Dz.U. z 1997r. Nr 111, poz. 724)
stan prawny na dzień 13 grudnia 2005 roku wraz ze zmianami wprowadzonymi
Dz.U. z z 2009 r. Nr 79, poz. 668
oraz ustawą z dnia 16 września 2011 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach
Dz.U. 2011 Nr 230 poz. 1373
Art. 6
1. Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem:
1) uboju i uśmiercania zwierząt gospodarskich oraz uśmiercania dzikich ptaków i ssaków utrzymywanych przez człowieka w celu pozyskania mięsa i skór,
2) połowu ryb zgodnie z przepisami o rybołówstwie i rybactwie śródlądowym,
3) konieczności bezzwłocznego uśmiercenia,
4) działań niezbędnych do usunięcia poważnego zagrożenia sanitarnego ludzi lub zwierząt,
5) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia,
6) polowań, odstrzałów i ograniczania populacji zwierząt łownych,
7) usypiania ślepych miotów
Czytałem gdzieś, że masz z kuną problem i znalazłem takie coś:
http://www.e-hortico.pl/plyn-odstraszajacy-kuny-50ml-spryskiwacz.html
lub to:
http://zwalczaj.pl/odstraszacz-samochodowy-niemiecki-p-200.html?cPath=84_57
Kolego ! Kto Ci naopowiadał takich bzdur że kuny niszczą samochód.? To szczury "tną" przewody. A kuna to ich największy wróg. Módl się zatem aby pojawiały się jak najczęściej. Ja mam na placu ok. 15 samochodów. W komorze silnika szczur potrafił uwić sobie gniazdo i przynieść ze śmietnika kromkę chleba :-). Od kiedy pojawiły się kuny mam totalny spokój. Nie wierz w wiejskie opowiadania.
Kolego ! Kto Ci naopowiadał takich bzdur że kuny niszczą samochód.?To szczury "tną" przewody. A kuna to ich największy wróg. Módl się zatem aby pojawiały się jak najczęściej.Ja mam na placu ok. 15 samochodów. W komorze silnika szczur potrafił uwić sobie gniazdo i przynieść ze śmietnika kromkę chleba :-). Od kiedy pojawiły się kuny mam totalny spokój.Nie wierz w wiejskie opowiadania.
WIADOMOŚCI PREMIERYNA DROGACH SAMOCHODY MOTOSPORT JAK KUPIĆ PORADY PRZEPISY PRAWO JAZDY
Motofakty.pl » Porady » Warto wiedzieć » Kuna pod maską naszego auta?
Kuna pod maską naszego auta?Porady / Warto wiedzieć
Autor: AJC
2011-11-14 07:41
Liczba odwiedzin: 5182
W sezonie jesienno-zimowym nieprzyzwyczajone do nocnego chłodu kuny lubią wejść pod maskę naszego auta, by przy rozgrzanym jeszcze silniku móc na parę minut się ogrzać. Dochodzi czasami do sytuacji, gdy nasz nocny drapieżca wyrządza szkody, których naprawa jest kosztowną inwestycją dla właściciela auta.Zdarza się, że kuny przegryzają wiązki kabli w samochodach. Dochodzi wtedy do zwarcia, uszkodzenia akumulatora bądź awarii całego komputera auta.Jak uchronić nasz pojazd przed zębami kuny? Najprostszym sposobem jest założenie szczelnej pokrywy na spód auta. Zazwyczaj jest ona plastikowa, a koszt jej szacuje się od 60 złotych. Taką pokrywę, w zależności od naszych zdolności manualnych, możemy założyć sami, choć niewątpliwie lepiej jest to zadanie oddać fachowcom. Nigdy jednak nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć spodu auta na tyle, by kuna ani inny zwierzak, nie mógł się prześlizgnąć.
Można też założyć bardzo czuły alarm, pamiętając, że ssaki te są bardzo płochliwe. Koszt takiego specjalnego alarmu waha się w przedziale 100-300 zł. Coraz więcej jest jednak właścicieli pojazdów, którzy decydują się na zamontowanie urządzenia elektrycznego wydającego ultradźwięki skutecznie odstraszające wszystkie dzikie zwierzęta.
Warto wiedzieć, że takie urządzenie możemy kupić za pośrednictwem internetu i sami zamontować w samochodzie. Cena alarmu zależy od sklepu internetowego i dodatkowych funkcji urządzenia. Najczęściej oferowane są w sieci i najwięcej nabywców znajdują urządzenia w cenie około 100 zł.
Masz ciekawą informację?
Zobacz więcejPodziel się nią! ww@wfp.pl
Pomocy! Kuny zżerają mi auto!
2011-10-24, 14:52, czytelnik
Otrzymaliśmy maila i fotki od zdesperowanego mieszkańca Biskupina. Od kilku dni prowadzi nierówna walkę z… kunami.Jego zdaniem, te złośliwe zwierzątka, nie tylko kopią jamy wokół domu, nocami grasują po dachu, ale ostatnio zaczęły mu dewastować zaparkowany w ogrodzie samochód. A oto jego relacja:
„Kiedy kilka dni temu otworzyłem pokrywę silnika, zdębiałem. Cała podbitka tłumiąca była w strzępach. Fragmenty gąbki pokrywały wszystkie elementy silnika i można na nich zauważyć ślady po ostrych pazurach lub zębach. Zdarzyło się to pierwszy raz, od kiedy mieszkam na Wyspie – 7 lat. Odkurzyłem komorę silnika, ale na drugi dzień sytuacja się powtórzyła. Nie wiem co robić, może Wasi Czytelnicy mają jakieś doświadczenia w skutecznym zwalczaniu tych szkodników? Opiszcie moją sprawę. Może ktoś się odezwie, bo nie chcę myśleć, co się stanie jak te paskudniki poprzegryzają mi przewody elektryczne czy jakieś ważne instalacje. To kwestia nie tylko kosztów, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Może ktoś zna skuteczny sposób na ochronę auta i domu…”
Sprawa wygląda na poważną. Czy ktoś może pomóc naszemu Czytelnikowi?
edek destrakszyn. Taki jesteś pewien?
A może chcesz się założyć? O ile? Może też i o to że nie niszczą poddaszy w domkach?
Ciesz się do czasu... I nie wyśmiewaj kogoś bo g... wiesz. I jeszcze mało przeżyłeś.
Mi się przedostała pod płotem i wyżarła wszystkie ryby :D
Od takie milusie zwierzątko ;D
kupiłem petardy z odpustu takie konkretne od znajomego kolega mówił ze u niego to za skutkowało tylko teraz trzeba je przyczaić żeby były w stawie i rzucić koło nich i narobić konkretnego huku u niego podobno tak spierniczały że je ogon wyprzedzał i mówił że nie ma ich od miesiąca już więc dzisiaj przypilnuje może je jakoś przestraszę jak to nie pomoże to będę musiał użyć czegoś konkretniejszego kolego ja też jestem rolnikiem i do innych zwierzątek no nie mam nic nawet jak się tam gdzieś wypasą na moim polu bóbr jest dużo mniejszym szkodnikiem bo on chyba przynajmniej jak złapie rybę to ją zje i je nie tylko ryby a wydry wykańczają nasz rybostan dla zabawy i je uważam za szkodniki
BÓBR NIE JADA RYB.
Kiedyś byly wydry i były ryby, dzisiaj jest trochę wydr a mało ryb.
Kiedyś tępiono lisy na potęgę dzisiaj już nie i pogłowie wzrosło ale dzisiejszy myśliwy nie poluje na lisa. Znam takich co biorą kuszę /myśliwy sic./ i łupią jeleniowate a zabieraja tylko comberki. Reszta na padline. Kiedys sarny pasly sie z krowami a teraz nie ma saren nie ma i krow.
Tempora mutantur jak mawial slynny Ovidiusz. Moze nalezaloby i ich troche zrozumiec.
Przepraszm za pisownie, cos mi nawala program.
Ja u siebie mam tchorza i jeze. wieczorem w miseczke pod drzwiami wzkladam resztki miesa, jakies skrawki a rano zjedzone a czasem zostawiaja mi wizytowke w postaci gowienka. Jeze to jedza przy mnie i nie boja sie kotow. Bidulki sa glodne i moge stac przy nich i sie nie boja. Jez tylko patrzyl i chrumkal a jadl dalej. Samochodu mi nie ogryzly.
Moim skromnym zdaniem temat nie powinien byc w ogóle poruszany... Koledzy powinni poradzic sobie z wydrami w taki sposob, by nigdy wiecej nie robily im szkod w rybostanie i pewnie nikt by się o tym nie dowiedział, a większośc mających podobny problem w okolicy podziękowała by im za to.. Takie tematy powodują wiele kontrowersji i sporów, a w sieci jest opisanych wiele takich przypadków wystarczy poszukac. Ci którzy powołują sie na ustawy itd ciekawe co by zrobili gdyby w ich stawie, w którym hodują ryby przez kilka lat zadomowiła się wydra i wytrzebiła większośc ryb. Hmm pewnie toczyli by bój o swoje w sądach gdzie sprawy toczyły by się latami, a pieniądze pewnie by sie nie znalazły, żeby spłacic szkody poniesione przez właścicieli.. Jak to mówią "Umiesz liczyc, licz na siebie"...
Widzę,że nie tylko ja nie przepadam za milusia wydrą:)
u mnie problem znikł po założeniu pastucha,na allegro jest mnóstwo ofert.