Witam serdecznie.Ten wątek ma dotyczyć jak sama nazwa wskazuje - przynęt. Mam na myśli to że gdzie kolwiek pojedziemy na staw czy nad jezioro, to większość wędkarzy poławia karpia, a tym samym jak i zanęty i przynęty w postaci proteiny wrzucają tonami . Zalegająca przynęta tak paskudztwo wodę że mam wrażenie że zatruta Warta to pikuś. Już nie ma czystych wud jedynie mętne. Czy można to ograniczyć do maksimum.
Tonami - następny .... Wud czystych może i nie ma ale wódki czyste i wody czyste jeszcze są... Można ograniczyć wszystko do minimum - nawet meduzy be tego żyją już 600 mln lat ;-) JK
Myślę że nie karpie łowisz tyloko przerośnięte i przekarmione świnie z mydlanej wody.Podczas holu ryby dopiero wiesz co masz na haku jak już jestw podbieraku.Podam ci przykład Grundela - wodociągi Poznań do puki nie zjechali się karpiarze woda lustro, a dziś pomyje.
A może to nie karpiarze tylko spławikowcy robią z czyściutkiej wody męty ?? wrzucają tonami glinę do wody:) taki granat zaczepny od razu powinien być usuwany.
Myślę że nie karpie łowisz tyloko przerośnięte i przekarmione świnie z mydlanej wody.Podczas holu ryby dopiero wiesz co masz na haku jak już jestw podbieraku.Podam ci przykład Grundela - wodociągi Poznań do puki nie zjechali się karpiarze woda lustro, a dziś pomyje.
Ja myślę, że skoro meduza tak długo żyje to i Ty też dasz radę ... ciężko będzie ale dasz rade. Obrażać to trzeba umieć ;-) JK
A może to nie karpiarze tylko spławikowcy robią z czyściutkiej wody męty ?? wrzucają tonami glinę do wody:) taki granat zaczepny od razu powinien być usuwany.
No jak widać zima długa i zaczynają się ciekawe tematy. Nic nie poradzisz na takie posty a wystarczy poszukać bo podbne tematy już się pojawiały ;-)
Ja to bym zapytał spiningistów łowiących na gumy dociążone główkami ołowianymi na ten przykład czy wiedzą jak działa ołów na organizmy żywe i czy wiedzą ile czasu ołów się rozkłada w wodzie ? ;-)))))))))))))))
Widziałem kiedyś, jak jeden taki (bez wędek) mył brudne nogi w wodzie................Jak ryby poczuły ten smród, ....................jak poszły na drugi brzeg, ................zrobiły taką falę że tsunami przy tym to zmarszczka na wodzie. Następnie na przystanek PKS i pojechały szukać czystego zbiornika :) Przykład ten pokazuje że nie zawsze wszystkiemu winni są wędkarze :)
Tylko na tyle was stać. Podsumowanie : pijecie wude nad wodą, moczycie nogi zamiast wędki i do tego bawicie się ołowiem . Najważniejszym z zajeć karpiarza to załadować łudkę wywozową 5 kg. proteiny i na drugi brzeg posłać razem z zestawem i czekać aż się trzy niedziele zejdą do kupy. I to nazywa się wędkowanie. Ja bym nencił granatami.Woda byłaby przynajmniej czysta.
Tylko na tyle was stać. Podsumowanie : pijecie wude nad wodą, moczycie nogi zamiast wędki i do tego bawicie się ołowiem . Najważniejszym z zajeć karpiarza to załadować łudkę wywozową 5 kg. proteiny i na drugi brzeg posłać razem z zestawem i czekać aż się trzy niedziele zejdą do kupy. I to nazywa się wędkowanie. Ja bym nencił granatami. Woda byłaby przynajmniej czysta.
Nie mów o sobie w drugiej osobie - kto pije to pije. Czy kieliszek wódki lub dwa do kolacji jest zakazany? Ja myję się owszem ale nie w odzie z jeziora. Przywożę kranówę. Ołowiem się nie bawię bo jest niezdrowy. Chętnie kupię łódkę mieszczącą 5 kg kulek. Akurat łowię pod drugim brzegiem żeby nie wywozić pod drugi brzeg. A tymi granatami to byś umiał zawleczkę i te sprawy ? Łatwo można sobie zrobić krzywdę takim granatem ...
A może jednak kupić Ci ten granat....Tak se myślę. Naturalna selekcja ...
Widzę że się znasz nie tylko na karpiach lecz też na granatach, a wiesz jak to chociaż wygląda. Wywóz nie wywóz i tak smrodzicie proteiną wody karmiąc karpie. Ile tej proteiny musi się karp na żreć by tą jedną łyknąć z hakiem lub pełne skarpety z nici rozpuszczalnej z zawartością tego czegoś. Karp niby królewska ryba szybki przyrost wagi w naturalnym środowisku, a za pomocą protein to jak prosie żre i puchnie smrodząc wodę. Światowy chwast w całej europie wszystko żerny. Są miejsca gdzie się poławia olbrzymie okazy ryb lecz nie wolno ich wypuszczać z powrotem do wody ani zabierać ze sobą tylko się je naturalnie zakopuje. Nie mowa tu o karpiu, a powinno się tak robić. Pozdrawiam.Życzę owocnego wędkowania i karmienia świń.
Widzę że się znasz nie tylko na karpiach lecz też na granatach, a wiesz jak to chociaż wygląda. Wywóz nie wywóz i tak smrodzicie proteiną wody karmiąc karpie. Ile tej proteiny musi się karp na żreć by tą jedną łyknąć z hakiem lub pełne skarpety z nici rozpuszczalnej z zawartością tego czegoś. Karp niby królewska ryba szybki przyrost wagi w naturalnym środowisku, a za pomocą protein to jak prosie żre i puchnie smrodząc wodę. Światowy chwast w całej europie wszystko żerny. Są miejsca gdzie się poławia olbrzymie okazy ryb lecz nie wolno ich wypuszczać z powrotem do wody ani zabierać ze sobą tylko się je naturalnie zakopuje. Nie mowa tu o karpiu, a powinno się tak robić. Pozdrawiam.Życzę owocnego wędkowania i karmienia świń.
Wyobraź sobie, że ja na dupie noszę spodnie a nie rurki. W wojsku byłem, prawdziwym granatem kilka razy rzucałem, z karabinu też strzelałem znaczy z AK-47 i SWD. Co do ilości zanęty - naprawdę nie trzeba dużo nęcić żeby łowić. To w wiaderku 5 l na dwie doby. Karp ma w nazwie królewski a nie jest królewską rybą. Każda ryba w tym karp zje tyle ile zje - nie jest tak, że że żre jak człowiek choć jest najedzony. No znaczy rolnikiem nie jestem - karp jest rybą. To tak dla przypomnienia choć ponoć winniczek jest też rybą więc karp może jest świnią ? JK
JKarp nie warto zawrać sobie głowy taką osobą, widac ewidętnie, że zazdrość przez niego przemawia. Prawda jest taka, że nei jeden spławikowieć wrzuca więcej towaru niż ty w ciągu trzech dni zasiadki. Widocznie gościa nie stać na sprzęt karpiowy i zazdrości wypominając łodki i inne rzeczy. parodia
JKarp nie warto zawrać sobie głowy taką osobą, widac ewidętnie, że zazdrość przez niego przemawia. Prawda jest taka, że nei jeden spławikowieć wrzuca więcej towaru niż ty w ciągu trzech dni zasiadki. Widocznie gościa nie stać na sprzęt karpiowy i zazdrości wypominając łodki i inne rzeczy. parodia
Ten wątek powinien być skasowany - to po pierwsze. Po drugie - skoro jest uważam, że trzeba się merytorycznie wypowiedzieć bo jakby nie patrzeć ktoś coś pisze nie wiedząc do końca co. A że przy okazji chcę pokazać, że Autor toczy pianę z nienawiści to inna sprawa. Ciekaw jestem czy ma tyle odwagi, żeby na rybach podejść i wygłosić te swoje teorie i opinie. Piszę tak na prawdę dla żartu :-)
No to jaja bo ja łowiąc okonia pod wieczór na spina silnie nęce drobnice. Że pozwolę sobie zacytować guru laszczaży (sam je łowię ale mam ciut inną filozofie) pana Bartona nęcić grubo i obficie wiadrami. I znów się dostaje biednej rybce zamiast działaczom. Mam pewne zastrzeżenia co do ilości zarybień odkurzaczem niektórych akwenów ale przywalić się do Karpiarzy żenada. Karpiarze do bodaj najbardziej innowacyjni ludzie w wędkarskim świadku i przeważnie bardzo koleżeńscy jak to w sekcie :-)
Powiem Ci @jendreczek, że nie jeden zagubiony wśród burzy i piorunów wędkarz znalazł suchy kąt u mnie w namiocie, tudzież i coś ciepłego dostał do rozgrzania się. JK
JKarp nie warto zawrać sobie głowy taką osobą, widac ewidętnie, że zazdrość przez niego przemawia. Prawda jest taka, że nei jeden spławikowieć wrzuca więcej towaru niż ty w ciągu trzech dni zasiadki. Widocznie gościa nie stać na sprzęt karpiowy i zazdrości wypominając łodki i inne rzeczy. parodia
Jak już wspominałem nie raz, że nie sprzęt czyni wędkarza Boss się znalazł wśród wędkarzy od ch...ch....usteczki sprzętu i zero talentu Jak mi powiesz co to jest wędkowanie na zapałkę lub na piórko to możemy pogadać, a tym czasem możesz zawdziać pieluchy i odpocząć
J Karp -- Był w wojsku o proszę i rzucał kilka razy granatem ( za siebie czy przed siebie ) jak tylko kilka razy to jak baba czy jak ogryzką. Pewnie pięć dni urlopu zarobiłeś na święta za rzut granatem - to był granat ćwiczebny, bojowy czy zaczepny ( łapki nie urwało, gacie pełne strachu). Aż mi kopara opadła że byłeś w wojsku.
Widzisz teraz sam jak was łatwo idzie sprowokować byście pokazali na co wędkujecie- jak, gdzie i czym" i ktoś kto łapie na waszym łowisku już wie co zrobić by tez dobrze powędkować. Zdjęcie wyraża wszystko. Każdy wędkarz ma swoja tajemnicę by być lepszym od innych. Czy na zawodach chwalił byś się czym i na co łowisz . Twój kolega chwali sie sprzętem karpiowym, a czy złapał kiedyś karpia na bata 8 m. czy tylko na diesla ( ciężki sprzęt) umie to robić. Pozdrawiam wędkarskim cześć ! ( emocjonalnie za angażowani ) KARPIARZE
Zawsze tak było i jeszcze długo będzie, że ten któremu braknie argumentów odnosi się do swojego Adwersarza w sposób obraźliwy. Nie odnoszę się ani Twojego sprzętu ani do tego jaki z Ciebie wędkarz. Nie używam epitetów pod Twoim adresem więc to, że Ty tak robisz w stosunku do mnie świadczy o braku kindersztuby i kultury. W tym momencie należałoby zakończyć dyskusję.
Miało być o przynętach a zbaczasz na jakieś regionalne nazwy jakiś sposobów. A skąd ja mam u licha to wiedzieć ? Czy ja pytam Cię o cupel ? Czy ja zadaje Ci pytania o zestawy karpiowe - o te wszystkie niuanse w nazewnictwie i sposobie użycia haczyka i plecionki ? Ale jak chcesz proszę bardzo - na czym polega modyfikacja zestawu helikopterowego wymyślona przez Warwicka ?
Ale ja nie napisałem gdzie :-) A to na co łowię i czego używam zawsze chętnie podpowiem ale gdzie to już trzeba sobie zasłużyć :-) Tak na zawodach też bym powiedział na co łowię bo to żadna tajemnica. No a teraz skoro wiesz na co łowię nie pozostaje nic innego jak sprawdzić gdzie to kupić, zamówić, zapłacić i złowić wielkiego karpia. Przecież to jest takie proste....
Dla mnie łowienie karpi na baty czy też inne tyczki jest dość dziwne bo czy ktoś z okoniówką wybiera się na dorsze ? Oczywiście , że nie więc jaka to przyjemność i dla kogo łowić waleczne ryby na zestawy i wędki, które ku temu nie nie powinny być użyte.
JK EDITChcesz gadać o zanętach i przynętach.Proszę bardzo - a czy wiesz jak działa i jaki wpływ na wodę ma wrzucony spleśniały chleb, takie same ziemniaki, jakieś pierogi , makarony ? A zanęty w których znajdowałem pety, kawałki szkła, jakieś coś cukiernicze w dużych kawałkach co lepiło się i mazało ze starości? I to jest Twoim zdaniem w porządku?To Cię nie przeraża ?
Nie jestem wprawdzie karpiarzem ani też wrogiem karpiarzy ale wtrącę swoje obiektywne 3 grosze.
A po co łowić karpie na bata 8m ? Bo nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi ? A Ty łowisz ukleje na 1g spławik wędką sumową 2,4m 400g ? Jest odpowiedni sprzęt do odpowiedniego celu. Do połowu dużych karpi z gruntu są solidne karpiówki a do wyczynowego łowienia małych rybek na spławik finezyjne tyczki. Ale co ja Ci będę tłumaczył, może sam najlepiej uzasadnij, dlaczego miałbym wybrać bacik idąc łowić duże ryby. A po drugie na co karpiarzowi, czy ogólnie komuś łowiącemu ryby spokojnego żeru z gruntu wiedzieć co to łowienie na zapałkę albo na piórko ? Nie bardzo widzę zastosowanie dla tych sposobów.
Ehhhhh chyba faktycznie zazdrość przez Ciebie ciężka przemawia.
Chcesz gadać o zanętach i przynętach.Proszę bardzo - a czy wiesz jak działa i jaki wpływ na wodę ma wrzucony spleśniały chleb, takie same ziemniaki, jakieś pierogi , makarony ? A zanęty w których znajdowałem pety, kawałki szkła, jakieś coś cukiernicze w dużych kawałkach co lepiło się i mazało ze starości? I to jest Twoim zdaniem w porządku?To Cię nie przeraża ?
I ja tez dopiero czytam.... kurcze, najlepsze mnie omineło. Ja to zawsze mam pecha.
A tak do kolegi miecz-gaz. Może weź się przyjacielu za tych co sznury stawiaja, co na szarpak lecą, co sieciami ciągna, czy leją do strumieni podchloryn, żeby odciąć rybom tlen i sto metrów dalej zbierac je z powierzchni ???
A jak już tych sk* się pozbędziesz ( i to nie klepiąc teksciki w necie , tylko realnie walcząc z nimi nad wodą ) wtedy bedzie czas ustalać jaki jest jedynie słuszny sposób połowu.
Bo jak mawiał tow. Lenin "jedna partia, jeden wódz, jedyna słuszna linia".
Oczywiście Twoja , choć - mogę zagwarantować - od klepania w necie na Lenina-bis raczej nie wyrosniesz.
No własnie - taki fajny wątek. A ty gdzieś balowałes ?
JK
Wątek fajny tylko coś tu buża wyszła.
Co do pzrenęcania łowisk.
Proponuję serię filmów wędkarskich "Kołowrotek"
Prowadzi je ichtiolog, i prawie w każdym odcinku jest coś na ten temat.
Czyli jest coś na rzeczy ;-)
Oczywiscie że jest :-)
jesli zbiornik jest niewielki ( powiedzmy kilkanascie ha ) i na jego brzegach zasiada od wiosny do jesieni średnio 50 wedkarzy ( pewnie w dni pracy mniej , ale w weekendy będzie ich 150 ) i kazdy wrzuci tylko 2 kg zanęty to mamy trzy tony miesięcznie. Pół rolu i jest pietnaście ton zanety wrzuconej do wody.
Tylko... temat ( w założeniu ojca- załozyciela ) tyczy karpiarzy. I tylko nich.
I to jest zwyczajnie wkurzające, bowiem ile zanety wrzuca lowiący koszyczkiem na dwie wedki przez dobe , jesli łowi solidnie i nie spi ?
Nie chce wyliczać, ale jesli przerzuca wedki co 20 min- pół godziny , to nie ma siły żeby te 2 kg nie wyszly.
Temacik się rozwinął :-) Nie zamierzam polemizować, dlatego tylko wtrące swoje trzy grosze. Faktem jest, że za dużo towaru walą ludziska do wody.
Z tym pogrubionym się zgadzam. Karpiarze sumiarze czy płotkarze. W każdej grupie są tacy co walą bez opamiętania. Zakwasi wodę nic nie złowi to stwierdzi że za mało nęcił.
Za dużo to pojęcie względne ;-)
JK
I z tym stwierdzeniem też się zgodzę. Jesli ryba wyjada zanetę na bieżaco - to nic się nie dzieje.
Tak na marginesie całkiem, pisałem juz o tym, że jesli tylko mogę , to na oblegane miejscówki jeżdżę w poniedziałki.
Ludzi nie ma, łowisko zanecone tak, ze nie trzeba stosowac praktycznie zadnych zanęt, a ryby w łowisku mnóstwo.
:D
I tanio i spokojnie i skutecznie ;-)
Witam, przyłanczam się do tematu i podzielam zdanie że zbyt dużo zanęty jest wrzucana do wody , że nie ma to większego wpływu na brania ryb bo jeśli ryba jest na braniu to na efekty długo nie czekam przy max do 2 kg , zresztą na niektórych łowiskach te 2 kg to ilość dopuszczalna , weźmy takie Goczałkowice , rezerwuar wody pitnej dla Śląska , skąd tam takie ograniczenie ilości zanęty , gdyby była obojętna dla wody w zbiorniku to ograniczanie byłoby nie celowe , zapewniam że łowię tam sporo ryb w trakcie sezonu i zgodnie z tam obowiązującymi zasadami wynikającymi z regulaminu dla tego zbiornika. Pozdrawiam.
Za dużo to pojęcie względne ;-)
JK
I z tym stwierdzeniem też się zgodzę. Jesli ryba wyjada zanetę na bieżaco - to nic się nie dzieje.
Tak na marginesie całkiem, pisałem juz o tym, że jesli tylko mogę , to na oblegane miejscówki jeżdżę w poniedziałki.
Ludzi nie ma, łowisko zanecone tak, ze nie trzeba stosowac praktycznie zadnych zanęt, a ryby w łowisku mnóstwo.
:D
I tanio i spokojnie i skutecznie ;-)
Zbiornik 500 ha i 30 wedkarzy wrzuca po 3 kilo zanęty. Zbiornik 5 ha i 30 wędkarzy wrzuca po 3 kilo zanęty. Kanał Żerański i 50 zawodników ma w wiaderkach dopuszczalną wg przepisów ilość zanęty.
Za dużo to pojęcie bardzo względne bo:
1. W tym zbiorniku 500 ha praktycznie nie ma ryb i sytuacja odwrotna ;-) Ryb jest zatrzęsienie.
2. Jak wyżej ;-)
3. Jak wyżej ;-)
No i kto najwięcej nęci ?
JK
EDIT:
Najważniejsze - dwóch karpiarzy na trzy doby ma 10 kilo kulek i peletu analogicznie na 500 i 5 ha wody. Oczywiście sytacja jak poprzednio - ryb nie ma lub są w dużej ilości.
Tak na marginesie całkiem, pisałem juz o tym, że jesli tylko mogę , to na oblegane miejscówki jeżdżę w poniedziałki.
Ludzi nie ma, łowisko zanecone tak, ze nie trzeba stosowac praktycznie zadnych zanęt, a ryby w łowisku mnóstwo.
:D
I tanio i spokojnie i skutecznie ;-)
Racja, tylko racja i największa racja :-) Można spokojnie do środy pociągnąć na czerwonych, rosówkach i 3 puszkach kuku :-)
Kanał Żerański i 50 zawodników ma w wiaderkach dopuszczalną wg przepisów ilość zanęty.
Tutaj się nie zgodzę, bo z doświadczenia wiem, że oni w wiadekach mają nie wielką ilość zanęty, reszte stanowią wypełniacze w postaci glin i ziem - na takich można powiedzeć jedynie, że przyczyniają się do wypłycania zbiorników:)
Najważniejsze - dwóch karpiarzy na trzy doby ma 10 kilo kulek i peletu analogicznie na 500 i 5 ha wody. Oczywiście sytacja jak poprzednio - ryb nie ma lub są w dużej ilości.
Patrząc na całość - kto najwięcej nęci ?
No przeca pisałem: I z tym stwierdzeniem też się zgodzę. Jesli ryba wyjada zanetę na bieżaco - to nic się nie dzieje.
Panowie nie oszukujmy się , zbiornik Łąka 005 , wysoka presja wędkarska, co roku pomór Leszcza ,martwe ryby można liczyć w tyśącach , Ligula ( tasiemiec) gości w co drugiej rybie , czyżby woda tak zakwaszona że mu tam tak dobrze ? łódkami wywożą wiadra z zanętą przez cały sezon okupując brzegi od wiosny do jesieni , znam ten zbiornik i łowię na nim od lat 90tych , kiedyś tego nie było , to się dzieje od kilku lat , 2 km obok równolegle do tego zbiornika rozciąga się jezioro Goczałkowice a tam tego problemu nie ma , czyżby jednak w grę wchodził położony wiekszy nacisk na ochronę zbiornika jako rezerwuaru wody pitnej , to tylko 2 km, ( z niczego może być tylko nic).
No własnie mówisz o tym o czym wcześniej żartobliwie pisałem. Łąka -320 ha, Goczałkowickie-3200 ha ...
Łąka woda stojąca, Goczałkowickie - lekko płynąca.
Nie wiem jak z głębokościami. Tasiemiec leszcza nie ma nic wspólnego z nęceniem.
Mnie zawsze dziwi jedna rzecz - skoro nęcenie jest takie złe to dlaczego właściciele komercji nie mają nic na przeciw? TYlko jak mówię jak zwykle o komercjach a nie dłokach za stodołą 100x100 m. I na komercjach nie ma problemu z tasiemcami i innymi temu podobnymi przypadkami.
Jeszcze słowo do autora tematu , problem poruszony w temacie był strzałem w dziesiątke , od dawna powinniśmy my wędkarze rozmawiać o tym głośno , może kiedyś zmieni się mentalność tej jak dotąd niereformowalnej części z pośród nas i ze zwyczajnych (rybołapów) staniemy się prawdziwymi wędkarzami i przede wszystkim dobrymi gospodarzami naszych wód, pozdrawiam.
JKarp myślę że nie każda ryba jest podatna na tasiemca tak jak leszcz, na komercjach zanęta jest faktycznie wyjadana przez ryby , a sama ryba jest wymieniana , własciciele komercji co roku sprzedaja część ryb i zarybiają , niewielkie zbiorniki i duża ilość ryb w nich sprzyja temu że nie zalega na dnie i nie kiśnie zaneta , inaczej ma się to moim zdaniem na większych zbiornikach a do tego płytkich gdzie woda nagrzewa się w miesiącach letnich do wysokich temperatur , to sprzyja kiśnięciu , a co do zbiorników o których pisałem oba zbiorniki są zaporówkami imają przepływ wody a głębokość bardzo podobna,Pozdr.
I to jest dokładnie to o czym mówiłem - dużo to rzecz względna ;-)
Na komercjach raczej ryb nie sprzdają ze zbiorników głównych z okazami. Mają tam oddzielne stawy z rybami 2-3 kilo i stamtąd owszem sprzedają.
Z tym wyjadaniem to bym polemizował - czasem jest tak, że na komercji też ryby nie żerują.
Robiłem w tamtym roku doświadczenie - do wody poszło ja wiem z 70 dkg kulek i widzieliśmy je po nęceniu na kamerze. Po nocy bez pika okazało się, że kulek kruca bomba nie ma... Gdzie się podziały ?
JK
JKarp nie jestem przeciwnikiem nęcenia , ale ograniczenia tego , zanęta też jest potrzebna , sam też nęcę ale naogół wystarcza mi te 2 kg , a wież mi widuje sytuacje kiedy do łódki wkładają 2 wiadra po farbie (10L) wywozi około 80m od brzegu i wali wszystko do wody, cały czas mówimy o nadmiarze zanęty , moim zdaniem lepiej mniej wrzucić a co jakiś czas donęcać i wcale nie musi być tego tyle.
JKarp nie jestem przeciwnikiem nęcenia , ale ograniczenia tego , zanęta też jest potrzebna , sam też nęcę ale naogół wystarcza mi te 2 kg , a wież mi widuje sytuacje kiedy do łódki wkładają 2 wiadra po farbie (10L) wywozi około 80m od brzegu i wali wszystko do wody, cały czas mówimy o nadmiarze zanęty , moim zdaniem lepiej mniej wrzucić a co jakiś czas donęcać i wcale nie musi być tego tyle.
Powiem Ci, że jak na karpiarza to ja nęcę naprawdę mało. Też uważam, że lepiej mniej niż za dużo. Uważam też, że jesli ryby nie biorą nie pomoże żadnen miód-cud-malina, one i tak brać nie będą.
JK
Co komu przeszkadza,że inni sypią do wody z własnej kieszeni.Rybom napewno nie.Chyba że zazdrość,że innych stać na takie wydatki?!
Do Romuald55 , nikt nikomu do kieszeni nie zagląda, jest temat moim i innych wędkarzy zdaniem do omówienia, więc go omawiamy, swoją drogą trochę przegiołeś z tą "zazdrością", a niby czego mamy zazdrościć, w tej chwili mogę pojechać na targowicę i kupić dwa worki kukurydzy i dokupić do tego dwa worki pszenicy , potem podjade do pobliskiego zresztą sklepu wędkarskiego i wytargać 20 kilo peletu, zawiozę to nad wodę , napompuję ponton a mam taki jak twój ( widzę na zdjęciu) SEA WOLF, no może trochę większy bo mam czwórkę, wywiozę to wszystko na jezioro i wyrzucę , tylko po co , w imię czego, mnie i innych także stać na to, ale nie będę tak postępował bo jestem wędkarzem z 35cio letnim stażem , dla mnie i innych to pasja i styl życia, szacunek dla innych wędkarzy nad wodą , nie jestem tam sam, ta woda nie jest tylko moja, nie chcę Pana Romualda obrazić i mam nadzieję że pan zrozumie że snobizm to cecha nie przystająca dla wędkarza, z całym szacunkiem pozdrawiam .
Nęcenie ma za zadanie zwabienie i utrzymanie ryb w łowisku.Najlepsza zanęta żle przygotowana,żle podana,w nieodpowiednich ilościach nie przyniesie pożądanych efektów a najczęściej wręcz przeciwny skutek.Póżniej wędkarze mówią że nie ma ryb.
JKarp nie jestem przeciwnikiem nęcenia , ale ograniczenia tego , zanęta też jest potrzebna , sam też nęcę ale naogół wystarcza mi te 2 kg , a wież mi widuje sytuacje kiedy do łódki wkładają 2 wiadra po farbie (10L) wywozi około 80m od brzegu i wali wszystko do wody, cały czas mówimy o nadmiarze zanęty , moim zdaniem lepiej mniej wrzucić a co jakiś czas donęcać i wcale nie musi być tego tyle.
Powiem Ci, że jak na karpiarza to ja nęcę naprawdę mało. Też uważam, że lepiej mniej niż za dużo. Uważam też, że jesli ryby nie biorą nie pomoże żadnen miód-cud-malina, one i tak brać nie będą.
JK
Tak i to jest pozytywne myślenie wędkarza, a przedewszystkim rozsądek . Szacun za to co rbisz i w jaki sposób myślisz.
Ja podobnie robię, czy to woda bierząca czy stojąca. Kiedy wędkarz myśli karmą , a nie rozumem to co to za wędkarz. Dla mnie taki wędkarz to
pastuch ( oborowy który tylko karmi stwory).
Witam serdecznie.Ten wątek ma dotyczyć jak sama nazwa wskazuje - przynęt. Mam na myśli to że gdzie kolwiek pojedziemy na staw czy nad jezioro, to większość wędkarzy poławia karpia, a tym samym jak i zanęty i przynęty w postaci proteiny wrzucają tonami . Zalegająca przynęta tak paskudztwo wodę że mam wrażenie że zatruta Warta to pikuś. Już nie ma czystych wud jedynie mętne. Czy można to ograniczyć do maksimum.
Tonami - następny ....
Wud czystych może i nie ma ale wódki czyste i wody czyste jeszcze są...
Można ograniczyć wszystko do minimum - nawet meduzy be tego żyją już 600 mln lat ;-)
JK
Myślę że nie karpie łowisz tyloko przerośnięte i przekarmione świnie z mydlanej wody.Podczas holu ryby dopiero wiesz co masz na haku jak już jestw podbieraku.Podam ci przykład Grundela - wodociągi Poznań do puki nie zjechali się karpiarze woda lustro, a dziś pomyje.
Ooo kurde zaraz rozpęta się istna gównoburza :V
A może to nie karpiarze tylko spławikowcy robią z czyściutkiej wody męty ?? wrzucają tonami glinę do wody:) taki granat zaczepny od razu powinien być usuwany.
Myślę że nie karpie łowisz tyloko przerośnięte i przekarmione świnie z mydlanej wody.Podczas holu ryby dopiero wiesz co masz na haku jak już jestw podbieraku.Podam ci przykład Grundela - wodociągi Poznań do puki nie zjechali się karpiarze woda lustro, a dziś pomyje.
Ja myślę, że skoro meduza tak długo żyje to i Ty też dasz radę ... ciężko będzie ale dasz rade.
Obrażać to trzeba umieć ;-)
JK
A może to nie karpiarze tylko spławikowcy robią z czyściutkiej wody męty ?? wrzucają tonami glinę do wody:) taki granat zaczepny od razu powinien być usuwany.
No jak widać zima długa i zaczynają się ciekawe tematy. Nic nie poradzisz na takie posty a wystarczy poszukać bo podbne tematy już się pojawiały ;-)
Ja to bym zapytał spiningistów łowiących na gumy dociążone główkami ołowianymi na ten przykład czy wiedzą jak działa ołów na organizmy żywe i czy wiedzą ile czasu ołów się rozkłada w wodzie ?
;-)))))))))))))))
JK
Widziałem kiedyś, jak jeden taki (bez wędek) mył brudne nogi w wodzie................Jak ryby poczuły ten smród, ....................jak poszły na drugi brzeg, ................zrobiły taką falę że tsunami przy tym to zmarszczka na wodzie. Następnie na przystanek PKS i pojechały szukać czystego zbiornika :) Przykład ten pokazuje że nie zawsze wszystkiemu winni są wędkarze :)
Tylko na tyle was stać.
Podsumowanie : pijecie wude nad wodą, moczycie nogi zamiast wędki i do tego bawicie się ołowiem . Najważniejszym z zajeć karpiarza to załadować łudkę wywozową 5 kg. proteiny i na drugi brzeg posłać razem z zestawem i czekać aż się trzy niedziele zejdą do kupy. I to nazywa się wędkowanie. Ja bym nencił granatami.Woda byłaby przynajmniej czysta.
Tylko na tyle was stać.
Podsumowanie : pijecie wude nad wodą, moczycie nogi zamiast wędki i do tego bawicie się ołowiem . Najważniejszym z zajeć karpiarza to załadować łudkę wywozową 5 kg. proteiny i na drugi brzeg posłać razem z zestawem i czekać aż się trzy niedziele zejdą do kupy. I to nazywa się wędkowanie. Ja bym nencił granatami.
Woda byłaby przynajmniej czysta.
Nie mów o sobie w drugiej osobie - kto pije to pije. Czy kieliszek wódki lub dwa do kolacji jest zakazany?
Ja myję się owszem ale nie w odzie z jeziora. Przywożę kranówę.
Ołowiem się nie bawię bo jest niezdrowy.
Chętnie kupię łódkę mieszczącą 5 kg kulek.
Akurat łowię pod drugim brzegiem żeby nie wywozić pod drugi brzeg.
A tymi granatami to byś umiał zawleczkę i te sprawy ? Łatwo można sobie zrobić krzywdę takim granatem ...
A może jednak kupić Ci ten granat....Tak se myślę. Naturalna selekcja ...
JK
Widzę że się znasz nie tylko na karpiach lecz też na granatach, a wiesz jak to chociaż wygląda.
Wywóz nie wywóz i tak smrodzicie proteiną wody karmiąc karpie. Ile tej proteiny musi się karp na żreć by tą jedną łyknąć z hakiem lub
pełne skarpety z nici rozpuszczalnej z zawartością tego czegoś.
Karp niby królewska ryba szybki przyrost wagi w naturalnym środowisku, a za pomocą protein to jak prosie żre i puchnie smrodząc wodę.
Światowy chwast w całej europie wszystko żerny. Są miejsca gdzie się poławia olbrzymie okazy ryb lecz nie wolno ich wypuszczać z powrotem do wody ani zabierać ze sobą tylko się je naturalnie zakopuje. Nie mowa tu o karpiu, a powinno się tak robić.
Pozdrawiam.Życzę owocnego wędkowania i karmienia świń.
Widzę że się znasz nie tylko na karpiach lecz też na granatach, a wiesz jak to chociaż wygląda.
Wywóz nie wywóz i tak smrodzicie proteiną wody karmiąc karpie. Ile tej proteiny musi się karp na żreć by tą jedną łyknąć z hakiem lub
pełne skarpety z nici rozpuszczalnej z zawartością tego czegoś.
Karp niby królewska ryba szybki przyrost wagi w naturalnym środowisku, a za pomocą protein to jak prosie żre i puchnie smrodząc wodę.
Światowy chwast w całej europie wszystko żerny. Są miejsca gdzie się poławia olbrzymie okazy ryb lecz nie wolno ich wypuszczać z powrotem do wody ani zabierać ze sobą tylko się je naturalnie zakopuje. Nie mowa tu o karpiu, a powinno się tak robić.
Pozdrawiam.Życzę owocnego wędkowania i karmienia świń.
Wyobraź sobie, że ja na dupie noszę spodnie a nie rurki. W wojsku byłem, prawdziwym granatem kilka razy rzucałem, z karabinu też strzelałem znaczy z AK-47 i SWD.
Co do ilości zanęty - naprawdę nie trzeba dużo nęcić żeby łowić. To w wiaderku 5 l na dwie doby.
Karp ma w nazwie królewski a nie jest królewską rybą. Każda ryba w tym karp zje tyle ile zje - nie jest tak, że że żre jak człowiek choć jest najedzony.
No znaczy rolnikiem nie jestem - karp jest rybą. To tak dla przypomnienia choć ponoć winniczek jest też rybą więc karp może jest świnią ?
JK
JKarp nie warto zawrać sobie głowy taką osobą, widac ewidętnie, że zazdrość przez niego przemawia. Prawda jest taka, że nei jeden spławikowieć wrzuca więcej towaru niż ty w ciągu trzech dni zasiadki. Widocznie gościa nie stać na sprzęt karpiowy i zazdrości wypominając łodki i inne rzeczy. parodia
JKarp nie warto zawrać sobie głowy taką osobą, widac ewidętnie, że zazdrość przez niego przemawia. Prawda jest taka, że nei jeden spławikowieć wrzuca więcej towaru niż ty w ciągu trzech dni zasiadki. Widocznie gościa nie stać na sprzęt karpiowy i zazdrości wypominając łodki i inne rzeczy. parodia
Ten wątek powinien być skasowany - to po pierwsze.
Po drugie - skoro jest uważam, że trzeba się merytorycznie wypowiedzieć bo jakby nie patrzeć ktoś coś pisze nie wiedząc do końca co. A że przy okazji chcę pokazać, że Autor toczy pianę z nienawiści to inna sprawa. Ciekaw jestem czy ma tyle odwagi, żeby na rybach podejść i wygłosić te swoje teorie i opinie.
Piszę tak na prawdę dla żartu :-)
JK
No to jaja bo ja łowiąc okonia pod wieczór na spina silnie nęce drobnice. Że pozwolę sobie zacytować guru laszczaży (sam je łowię ale mam ciut inną filozofie) pana Bartona nęcić grubo i obficie wiadrami. I znów się dostaje biednej rybce zamiast działaczom. Mam pewne zastrzeżenia co do ilości zarybień odkurzaczem niektórych akwenów ale przywalić się do Karpiarzy żenada. Karpiarze do bodaj najbardziej innowacyjni ludzie w wędkarskim świadku i przeważnie bardzo koleżeńscy jak to w sekcie :-)
Powiem Ci @jendreczek, że nie jeden zagubiony wśród burzy i piorunów wędkarz znalazł suchy kąt u mnie w namiocie, tudzież i coś ciepłego dostał do rozgrzania się.
JK
JKarp nie warto zawrać sobie głowy taką osobą, widac ewidętnie, że zazdrość przez niego przemawia. Prawda jest taka, że nei jeden spławikowieć wrzuca więcej towaru niż ty w ciągu trzech dni zasiadki. Widocznie gościa nie stać na sprzęt karpiowy i zazdrości wypominając łodki i inne rzeczy. parodia
Jak już wspominałem nie raz, że nie sprzęt czyni wędkarza
Boss się znalazł wśród wędkarzy od ch...ch....usteczki sprzętu i zero talentu
Jak mi powiesz co to jest wędkowanie na zapałkę lub na piórko to możemy pogadać, a tym czasem możesz zawdziać pieluchy i odpocząć
J Karp -- Był w wojsku o proszę i rzucał kilka razy granatem ( za siebie czy przed siebie ) jak tylko kilka razy to jak baba czy jak ogryzką.
Pewnie pięć dni urlopu zarobiłeś na święta za rzut granatem - to był granat ćwiczebny, bojowy czy zaczepny ( łapki nie urwało, gacie pełne strachu). Aż mi kopara opadła że byłeś w wojsku.
Widzisz teraz sam jak was łatwo idzie sprowokować byście pokazali na co wędkujecie- jak, gdzie i czym" i ktoś kto łapie na waszym łowisku już wie co zrobić by tez dobrze powędkować. Zdjęcie wyraża wszystko. Każdy wędkarz ma swoja tajemnicę by być lepszym od innych.
Czy na zawodach chwalił byś się czym i na co łowisz . Twój kolega chwali sie sprzętem karpiowym, a czy złapał kiedyś karpia na bata 8 m. czy tylko na diesla ( ciężki sprzęt) umie to robić.
Pozdrawiam wędkarskim cześć ! ( emocjonalnie za angażowani ) KARPIARZE
Zawsze tak było i jeszcze długo będzie, że ten któremu braknie argumentów odnosi się do swojego Adwersarza w sposób obraźliwy.
Nie odnoszę się ani Twojego sprzętu ani do tego jaki z Ciebie wędkarz. Nie używam epitetów pod Twoim adresem więc to, że Ty tak robisz w stosunku do mnie świadczy o braku kindersztuby i kultury. W tym momencie należałoby zakończyć dyskusję.
Miało być o przynętach a zbaczasz na jakieś regionalne nazwy jakiś sposobów. A skąd ja mam u licha to wiedzieć ? Czy ja pytam Cię o cupel ?
Czy ja zadaje Ci pytania o zestawy karpiowe - o te wszystkie niuanse w nazewnictwie i sposobie użycia haczyka i plecionki ? Ale jak chcesz proszę bardzo - na czym polega modyfikacja zestawu helikopterowego wymyślona przez Warwicka ?
Ale ja nie napisałem gdzie :-) A to na co łowię i czego używam zawsze chętnie podpowiem ale gdzie to już trzeba sobie zasłużyć :-)
Tak na zawodach też bym powiedział na co łowię bo to żadna tajemnica.
No a teraz skoro wiesz na co łowię nie pozostaje nic innego jak sprawdzić gdzie to kupić, zamówić, zapłacić i złowić wielkiego karpia. Przecież to jest takie proste....
Dla mnie łowienie karpi na baty czy też inne tyczki jest dość dziwne bo czy ktoś z okoniówką wybiera się na dorsze ? Oczywiście , że nie więc jaka to przyjemność i dla kogo łowić waleczne ryby na zestawy i wędki, które ku temu nie nie powinny być użyte.
JK
EDITChcesz gadać o zanętach i przynętach.Proszę bardzo - a czy wiesz jak działa i jaki wpływ na wodę ma wrzucony spleśniały chleb, takie same ziemniaki, jakieś pierogi , makarony ? A zanęty w których znajdowałem pety, kawałki szkła, jakieś coś cukiernicze w dużych kawałkach co lepiło się i mazało ze starości? I to jest Twoim zdaniem w porządku?To Cię nie przeraża ?
Nie jestem wprawdzie karpiarzem ani też wrogiem karpiarzy ale wtrącę swoje obiektywne 3 grosze.
A po co łowić karpie na bata 8m ? Bo nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi ? A Ty łowisz ukleje na 1g spławik wędką sumową 2,4m 400g ? Jest odpowiedni sprzęt do odpowiedniego celu. Do połowu dużych karpi z gruntu są solidne karpiówki a do wyczynowego łowienia małych rybek na spławik finezyjne tyczki. Ale co ja Ci będę tłumaczył, może sam najlepiej uzasadnij, dlaczego miałbym wybrać bacik idąc łowić duże ryby.
A po drugie na co karpiarzowi, czy ogólnie komuś łowiącemu ryby spokojnego żeru z gruntu wiedzieć co to łowienie na zapałkę albo na piórko ? Nie bardzo widzę zastosowanie dla tych sposobów.
Ehhhhh chyba faktycznie zazdrość przez Ciebie ciężka przemawia.
A czego tu zazdrościć, nie ma czego.
Chcesz gadać o zanętach i przynętach.Proszę bardzo - a czy wiesz jak działa i jaki wpływ na wodę ma wrzucony spleśniały chleb, takie same ziemniaki, jakieś pierogi , makarony ? A zanęty w których znajdowałem pety, kawałki szkła, jakieś coś cukiernicze w dużych kawałkach co lepiło się i mazało ze starości? I to jest Twoim zdaniem w porządku?To Cię nie przeraża ?
JK
Jasna cholera, gdzie ja byłem jak mnie nie było! Taki fajny wątek, mój ulubiony usher Mieczysław i mnie tu nie było :(
No własnie - taki fajny wątek. A ty gdzieś balowałes ?
JK
I ja tez dopiero czytam.... kurcze, najlepsze mnie omineło. Ja to zawsze mam pecha.
A tak do kolegi miecz-gaz. Może weź się przyjacielu za tych co sznury stawiaja, co na szarpak lecą, co sieciami ciągna, czy leją do strumieni podchloryn, żeby odciąć rybom tlen i sto metrów dalej zbierac je z powierzchni ???
A jak już tych sk* się pozbędziesz ( i to nie klepiąc teksciki w necie , tylko realnie walcząc z nimi nad wodą ) wtedy bedzie czas ustalać jaki jest jedynie słuszny sposób połowu.
Bo jak mawiał tow. Lenin "jedna partia, jeden wódz, jedyna słuszna linia".
Oczywiście Twoja , choć - mogę zagwarantować - od klepania w necie na Lenina-bis raczej nie wyrosniesz.
No własnie - taki fajny wątek. A ty gdzieś balowałes ?
JK
Wątek fajny tylko coś tu buża wyszła.
Co do pzrenęcania łowisk.
Proponuję serię filmów wędkarskich "Kołowrotek"
Prowadzi je ichtiolog, i prawie w każdym odcinku jest coś na ten temat.
Czyli jest coś na rzeczy ;-)
Oczywiscie że jest :-)
jesli zbiornik jest niewielki ( powiedzmy kilkanascie ha ) i na jego brzegach zasiada od wiosny do jesieni średnio 50 wedkarzy ( pewnie w dni pracy mniej , ale w weekendy będzie ich 150 ) i kazdy wrzuci tylko 2 kg zanęty to mamy trzy tony miesięcznie. Pół rolu i jest pietnaście ton zanety wrzuconej do wody.
Tylko... temat ( w założeniu ojca- załozyciela ) tyczy karpiarzy. I tylko nich.
I to jest zwyczajnie wkurzające, bowiem ile zanety wrzuca lowiący koszyczkiem na dwie wedki przez dobe , jesli łowi solidnie i nie spi ?
Nie chce wyliczać, ale jesli przerzuca wedki co 20 min- pół godziny , to nie ma siły żeby te 2 kg nie wyszly.
Temacik się rozwinął :-) Nie zamierzam polemizować, dlatego tylko wtrące swoje trzy grosze. Faktem jest, że za dużo towaru walą ludziska do wody.
Temacik się rozwinął :-) Nie zamierzam polemizować, dlatego tylko wtrące swoje trzy grosze. Faktem jest, że za dużo towaru walą ludziska do wody.
Z tym pogrubionym się zgadzam. Karpiarze sumiarze czy płotkarze. W każdej grupie są tacy co walą bez opamiętania. Zakwasi wodę nic nie złowi to stwierdzi że za mało nęcił.
Temacik się rozwinął :-) Nie zamierzam polemizować, dlatego tylko wtrące swoje trzy grosze. Faktem jest, że za dużo towaru walą ludziska do wody.
Za dużo to pojęcie względne ;-)
JK
Za dużo to pojęcie względne ;-)
JK I z tym stwierdzeniem też się zgodzę. Jesli ryba wyjada zanetę na bieżaco - to nic się nie dzieje.
Tak na marginesie całkiem, pisałem juz o tym, że jesli tylko mogę , to na oblegane miejscówki jeżdżę w poniedziałki.
Ludzi nie ma, łowisko zanecone tak, ze nie trzeba stosowac praktycznie zadnych zanęt, a ryby w łowisku mnóstwo.
:D
I tanio i spokojnie i skutecznie ;-)
Witam, przyłanczam się do tematu i podzielam zdanie że zbyt dużo zanęty jest wrzucana do wody , że nie ma to większego wpływu na brania ryb bo jeśli ryba jest na braniu to na efekty długo nie czekam przy max do 2 kg , zresztą na niektórych łowiskach te 2 kg to ilość dopuszczalna , weźmy takie Goczałkowice , rezerwuar wody pitnej dla Śląska , skąd tam takie ograniczenie ilości zanęty , gdyby była obojętna dla wody w zbiorniku to ograniczanie byłoby nie celowe , zapewniam że łowię tam sporo ryb w trakcie sezonu i zgodnie z tam obowiązującymi zasadami wynikającymi z regulaminu dla tego zbiornika. Pozdrawiam.
Za dużo to pojęcie względne ;-)
JK I z tym stwierdzeniem też się zgodzę. Jesli ryba wyjada zanetę na bieżaco - to nic się nie dzieje.
Tak na marginesie całkiem, pisałem juz o tym, że jesli tylko mogę , to na oblegane miejscówki jeżdżę w poniedziałki.
Ludzi nie ma, łowisko zanecone tak, ze nie trzeba stosowac praktycznie zadnych zanęt, a ryby w łowisku mnóstwo.
:D
I tanio i spokojnie i skutecznie ;-)
Zbiornik 500 ha i 30 wedkarzy wrzuca po 3 kilo zanęty. Zbiornik 5 ha i 30 wędkarzy wrzuca po 3 kilo zanęty. Kanał Żerański i 50 zawodników ma w wiaderkach dopuszczalną wg przepisów ilość zanęty.
Za dużo to pojęcie bardzo względne bo:
1. W tym zbiorniku 500 ha praktycznie nie ma ryb i sytuacja odwrotna ;-) Ryb jest zatrzęsienie.
2. Jak wyżej ;-)
3. Jak wyżej ;-)
No i kto najwięcej nęci ?
JK
EDIT:
Najważniejsze - dwóch karpiarzy na trzy doby ma 10 kilo kulek i peletu analogicznie na 500 i 5 ha wody. Oczywiście sytacja jak poprzednio - ryb nie ma lub są w dużej ilości.
Patrząc na całość - kto najwięcej nęci ?
Tak na marginesie całkiem, pisałem juz o tym, że jesli tylko mogę , to na oblegane miejscówki jeżdżę w poniedziałki. Ludzi nie ma, łowisko zanecone tak, ze nie trzeba stosowac praktycznie zadnych zanęt, a ryby w łowisku mnóstwo.
:D
I tanio i spokojnie i skutecznie ;-) Racja, tylko racja i największa racja :-) Można spokojnie do środy pociągnąć na czerwonych, rosówkach i 3 puszkach kuku :-)
Kanał Żerański i 50 zawodników ma w wiaderkach dopuszczalną wg przepisów ilość zanęty.
Tutaj się nie zgodzę, bo z doświadczenia wiem, że oni w wiadekach mają nie wielką ilość zanęty, reszte stanowią wypełniacze w postaci glin i ziem - na takich można powiedzeć jedynie, że przyczyniają się do wypłycania zbiorników:)
Ja na 4 godzinnej turze zawodów nie zużywam więcej niż 1,5 kg zanęty wliczając w to dodatki zapachowe.Reszta to ziemie i gliny.
Najważniejsze - dwóch karpiarzy na trzy doby ma 10 kilo kulek i peletu analogicznie na 500 i 5 ha wody. Oczywiście sytacja jak poprzednio - ryb nie ma lub są w dużej ilości.
Patrząc na całość - kto najwięcej nęci ?
No przeca pisałem: I z tym stwierdzeniem też się zgodzę. Jesli ryba wyjada zanetę na bieżaco - to nic się nie dzieje.
:-D
Panowie nie oszukujmy się , zbiornik Łąka 005 , wysoka presja wędkarska, co roku pomór Leszcza ,martwe ryby można liczyć w tyśącach , Ligula ( tasiemiec) gości w co drugiej rybie , czyżby woda tak zakwaszona że mu tam tak dobrze ? łódkami wywożą wiadra z zanętą przez cały sezon okupując brzegi od wiosny do jesieni , znam ten zbiornik i łowię na nim od lat 90tych , kiedyś tego nie było , to się dzieje od kilku lat , 2 km obok równolegle do tego zbiornika rozciąga się jezioro Goczałkowice a tam tego problemu nie ma , czyżby jednak w grę wchodził położony wiekszy nacisk na ochronę zbiornika jako rezerwuaru wody pitnej , to tylko 2 km, ( z niczego może być tylko nic).
No własnie mówisz o tym o czym wcześniej żartobliwie pisałem. Łąka -320 ha, Goczałkowickie-3200 ha ...
Łąka woda stojąca, Goczałkowickie - lekko płynąca.
Nie wiem jak z głębokościami. Tasiemiec leszcza nie ma nic wspólnego z nęceniem.
Mnie zawsze dziwi jedna rzecz - skoro nęcenie jest takie złe to dlaczego właściciele komercji nie mają nic na przeciw? TYlko jak mówię jak zwykle o komercjach a nie dłokach za stodołą 100x100 m. I na komercjach nie ma problemu z tasiemcami i innymi temu podobnymi przypadkami.
JK
Jeszcze słowo do autora tematu , problem poruszony w temacie był strzałem w dziesiątke , od dawna powinniśmy my wędkarze rozmawiać o tym głośno , może kiedyś zmieni się mentalność tej jak dotąd niereformowalnej części z pośród nas i ze zwyczajnych (rybołapów) staniemy się prawdziwymi wędkarzami i przede wszystkim dobrymi gospodarzami naszych wód, pozdrawiam.
JKarp myślę że nie każda ryba jest podatna na tasiemca tak jak leszcz, na komercjach zanęta jest faktycznie wyjadana przez ryby , a sama ryba jest wymieniana , własciciele komercji co roku sprzedaja część ryb i zarybiają , niewielkie zbiorniki i duża ilość ryb w nich sprzyja temu że nie zalega na dnie i nie kiśnie zaneta , inaczej ma się to moim zdaniem na większych zbiornikach a do tego płytkich gdzie woda nagrzewa się w miesiącach letnich do wysokich temperatur , to sprzyja kiśnięciu , a co do zbiorników o których pisałem oba zbiorniki są zaporówkami imają przepływ wody a głębokość bardzo podobna,Pozdr.
I to jest dokładnie to o czym mówiłem - dużo to rzecz względna ;-)
Na komercjach raczej ryb nie sprzdają ze zbiorników głównych z okazami. Mają tam oddzielne stawy z rybami 2-3 kilo i stamtąd owszem sprzedają.
Z tym wyjadaniem to bym polemizował - czasem jest tak, że na komercji też ryby nie żerują.
Robiłem w tamtym roku doświadczenie - do wody poszło ja wiem z 70 dkg kulek i widzieliśmy je po nęceniu na kamerze. Po nocy bez pika okazało się, że kulek kruca bomba nie ma... Gdzie się podziały ?
JK
JKarp nie jestem przeciwnikiem nęcenia , ale ograniczenia tego , zanęta też jest potrzebna , sam też nęcę ale naogół wystarcza mi te 2 kg , a wież mi widuje sytuacje kiedy do łódki wkładają 2 wiadra po farbie (10L) wywozi około 80m od brzegu i wali wszystko do wody, cały czas mówimy o nadmiarze zanęty , moim zdaniem lepiej mniej wrzucić a co jakiś czas donęcać i wcale nie musi być tego tyle.
Co komu przeszkadza,że inni sypią do wody z własnej kieszeni.Rybom napewno nie.Chyba że zazdrość,że innych stać na takie wydatki?!
JKarp nie jestem przeciwnikiem nęcenia , ale ograniczenia tego , zanęta też jest potrzebna , sam też nęcę ale naogół wystarcza mi te 2 kg , a wież mi widuje sytuacje kiedy do łódki wkładają 2 wiadra po farbie (10L) wywozi około 80m od brzegu i wali wszystko do wody, cały czas mówimy o nadmiarze zanęty , moim zdaniem lepiej mniej wrzucić a co jakiś czas donęcać i wcale nie musi być tego tyle.
Powiem Ci, że jak na karpiarza to ja nęcę naprawdę mało. Też uważam, że lepiej mniej niż za dużo. Uważam też, że jesli ryby nie biorą nie pomoże żadnen miód-cud-malina, one i tak brać nie będą.
JK
Co komu przeszkadza,że inni sypią do wody z własnej kieszeni.Rybom napewno nie.Chyba że zazdrość,że innych stać na takie wydatki?! Do Romuald55 , nikt nikomu do kieszeni nie zagląda, jest temat moim i innych wędkarzy zdaniem do omówienia, więc go omawiamy, swoją drogą trochę przegiołeś z tą "zazdrością", a niby czego mamy zazdrościć, w tej chwili mogę pojechać na targowicę i kupić dwa worki kukurydzy i dokupić do tego dwa worki pszenicy , potem podjade do pobliskiego zresztą sklepu wędkarskiego i wytargać 20 kilo peletu, zawiozę to nad wodę , napompuję ponton a mam taki jak twój ( widzę na zdjęciu) SEA WOLF, no może trochę większy bo mam czwórkę, wywiozę to wszystko na jezioro i wyrzucę , tylko po co , w imię czego, mnie i innych także stać na to, ale nie będę tak postępował bo jestem wędkarzem z 35cio letnim stażem , dla mnie i innych to pasja i styl życia, szacunek dla innych wędkarzy nad wodą , nie jestem tam sam, ta woda nie jest tylko moja, nie chcę Pana Romualda obrazić i mam nadzieję że pan zrozumie że snobizm to cecha nie przystająca dla wędkarza, z całym szacunkiem pozdrawiam .
Nęcenie ma za zadanie zwabienie i utrzymanie ryb w łowisku.Najlepsza zanęta żle przygotowana,żle podana,w nieodpowiednich ilościach nie przyniesie pożądanych efektów a najczęściej wręcz przeciwny skutek.Póżniej wędkarze mówią że nie ma ryb.
JKarp nie jestem przeciwnikiem nęcenia , ale ograniczenia tego , zanęta też jest potrzebna , sam też nęcę ale naogół wystarcza mi te 2 kg , a wież mi widuje sytuacje kiedy do łódki wkładają 2 wiadra po farbie (10L) wywozi około 80m od brzegu i wali wszystko do wody, cały czas mówimy o nadmiarze zanęty , moim zdaniem lepiej mniej wrzucić a co jakiś czas donęcać i wcale nie musi być tego tyle.
Powiem Ci, że jak na karpiarza to ja nęcę naprawdę mało. Też uważam, że lepiej mniej niż za dużo. Uważam też, że jesli ryby nie biorą nie pomoże żadnen miód-cud-malina, one i tak brać nie będą.
JK Tak i to jest pozytywne myślenie wędkarza, a przedewszystkim rozsądek . Szacun za to co rbisz i w jaki sposób myślisz.
Ja podobnie robię, czy to woda bierząca czy stojąca. Kiedy wędkarz myśli karmą , a nie rozumem to co to za wędkarz. Dla mnie taki wędkarz to
pastuch ( oborowy który tylko karmi stwory).