Tytuł jest wydaje mi się trafiony-dlaczego,a mianowicie.Chciałbym poruszyć temat starcia się ryby z wędkarzem.Uważam ,że wędkarzy bardzo przybyło, czyli presja jest bardzo duża,następnie technika w sprzęcie poszła ogromnie,coraz lepsze kije ,bardzo cienkie i wytrzymałe, oraz niewidoczne żyłki, ogromna masa zanęt,atraktorów, zapachów którymi wabimy ryby i one na to idą. Firmy wędkarskie prześcigają się w sporządzaniu lepszego sprzętu ,zanęt itp. Każdy z nas wie ile tego jest po sklepach,są organizowane różnego rodzaju targi wędkarskie.Można się cofnąć kilka lat do tyłu i powiemy ,że było pełno ryby,że były piękne kręte rzeki, aż było miło wędkować, słyszy się jak robiono kije z leszczyny,szczytówki z jałowca,haczyki ze szpilki itd sama piękna finezja i super wspomnienia.Jak już wspomniałem na początku te biedne rybki mają nikłe szanse na wygraną z wędkarzem-co wy na to?.
Ciekawe gdyby odwrócić pytanie: "czy wędkarz ma szansę ?" też byś doszedł do podobnego wniosku. Sprzęt czy zanęty to nie wszystko. Zgrać trzeba wiele elementów i na tym polega między innymi urok. Trafić w odpowiedni czas z odpowiednią metodą. Swoją drogą dawno nie widziałem w sklepach bambusów..... Pozdrawiam
Powiem tak, na jednej z moich pierwszych wypraw trociowych z kumplami koło Włynkówka, zaopatrzeni w markowe kije kołowrotki biczowaliśmy wodę od świtu aby zwiększyć swoje szanse, około południa zrobiliśmy sobie przerwę przy parkingu ognisko, kiełbaski, przyjechał starszy jegomość trabantem, zmontował a raczej rozłożył ruski teleskop z kołowrotkiem o stałej szpuli ( ciekawe czy znacie kogoś kto potrafi posłać przynętę takim sprzętem na 50m ) na końcu wahadło wyklepane prawdopodobnie przez niego, zapytał jak nad wodą my oczywiście że lipa i tak dalej a on spokojnie że ma gości i obiecał im tatara z trotki i przyjecha tylko na godzinkę, wyobraźcie sobie naszą dyskusje kiedy zniknął na z oczu. Nie minęła godzina kiedy widziałem go wracającego a z plecaka wystawał ogon trotki. Od tamtej pory uważam że to wędkarz łowi nie sprzęt, wędki kołowrotki to tylko dodatek ułatwiający nam zadanie, widziałem na angielskim wybrzeżu jak starszy jegomość łowił z mola na ręczne zwijadełko i możecie mi wierzyć miał sie czym pochwalić.
Witam też jestem zdanie że nie zanęta sprzęt i technika robią z nas zawodnika jest wiele innych czynników mających wpływ na nasze wędkowanie choćby szczęście nie mówiąc o pogodzie . Też byłem świadkiem jak miejscowy wędkarz przyjechał na rowerze rozłożył bambusy rozmoczył chleb dodał płatki owsiane i łowił lecha za lechem . My 3 osoby mimo dobrego sprzętu cienkich żyłek świetnej sprawdzonej zanęty nie łowiliśmy nic .
No panowie,przecież takich wędkarzy z kijami z leszczyny to pewnie w Polsce policzył by na palcach.A i jestem pewien,że też używacie zanęt nieźle podpicowanych atraktorkiem,bynajmniej Świeży na pewno na tym jedzie,a nie na bułce moczonej z otrębami.Panowie nie oszukujmy się.Świeży nie kombinuj z tym facetem, leszczami i chlebem,choć nie twierdzę ,że tak nie było.Znam cię doskonale podziwiam twoją klasę i wiem ile łowiłeś ryb w zawodach i wiem,że nie używałeś chleba moczonego z płatkami,tylko jakiś tam sensasik i jeszcze trochę bajerków.Pozdrowienia.
Na szczescie obecna technologia czasem daje choc odrobine szans rybkom. Kazdy szanujacy sie muszkaz łowi na hakach bezzadziorowych, które nie kalecza az tak , i nie"" trzymaja"" ryb. Dlaczego w innych metodach taki hak, to czarna magia?
Jeśli częściej my wędkarze będziemy stosować zasadę "buziak i do wody". Jeśli efektywniejsza będzie skuteczność eliminowania kłusownictwa. Jeśli przemysł i rolnictwo nie będą zanieczyszczać wód. Jeśli rybacy zawodowi nie będą masakrować populacji w czasie tarła. To nasze wnuki mają szanse rozkoszować się tym pięknym sportem jakim jest wędkarstwo. Wszystko w naszych rękach.
haki bezzadziorowe - hmmmmm..... no to taki wedkarz jak ja, nie wyholuje już nic z wody. Dajcie szanse tym niedoświadczonym. A jeżeli ktoś ma klasę i wyczucie + doświadczenie i chce być GURU, to ma przecież prawo ( i moje błogosławieństwo) używać haków gładkich. Jednak wprowadzenie np. takiego przepisu uważał bym za przegięcie. Pozdrawiam uczciwych wędkarzy.
NOPNOPNOP Kolego ,chyba, a raczej napewno nie łowiłes na haki bezzadziorowe. Nie ma takiej wielkiej roznicy, poprostu trzeba byc bardziej uwaznym i zmienic sposob holowania ryby. Tysiace wedkarzy uzywa takich hakow i maja takie same efekty jak na zadziorach! Nic nie wspominałem o wprowadzeniu przepisu o nakazie uzywania bezzadziorow! Uzywaja ich wedkarze łowiacy według zasady NO KILL. Ktos, kto nazywa jakakolwiek rybe ""niejadalny chwast"" (Twoj wpis o wzdredze) zapewne nie wyznaje tej zasady-TWOJE PRAWO. Nie jestem guru, tylko jednym z wielu ktorzy wedkuja dlaczystej przyjemnosci. Pozdrawiam.
jak nie dasz rybie luzu to czy z zadziorem czy bez to i tak wyciagniesz a sama przerobka?przykladasz kleszcze-obrot o 90 stopni i masz bez zadzior gotowy
Heej heej ciebie tam kylon nie było ale to są fakty . Nie zaprzeczam że na zawodach jest inna bajka i miejscowy z chlebem i płatkami nie ma szans . Zawody rządzą się innymi prawami choć szczęście też ma znaczenie .Moim idolem jest Wolf Rudiger Kremkus który twierdzi że na zawodach 33% szans na zwycięstwo to zanęta choć robi dobra zanęty , 33%to sprzęt i technika łowienia i 33% to szczęście a 1% inne czynniki . Ja do tego dorzucam jeszcze strategie i znajomość łowiska . Pozdrawiam i życzę sukcesów w nowym sezonie .
No właśnie i tutaj się zgadzamy-Świeży,czyli jak pisałem rybki są bez szans,nie czarujmy się,doskonale wiesz czy to zawody czy łowienie z kolegami jak wejdziesz w te tematy to już będziesz to robił stale.Firmy prześcigają się w coraz to lepszym sprzęcie,a to jest po to,żeby rybkę zrobić w balona.Jeszcze jedno, zobacz jaka jest presja wędkarzy na zb. Drzewica i każdy z nich ma coraz to lepszy sprzęt i zanętkę.To narazie.
romazda - kolego ... nie rób ze mnie takiego trepa. Czy ja tu chciałem kogoś obrazić? Sam stwierdziłem że nie jestem gotów do uzywania bezzadziorowych haków. Nie ganię cie i nie krytykuję i nie twierdzę że chcesz być GURU. Ja wszędzie zbieram beszty - no moze piszę jakoś tak, że prowokuję te reprymendy, ale widać nie czytasz dalszych ripost jak juz raz przeczytasz jakis temat, a one sie rozwijaja na bierząco. A ten słynny juz tutaj poniekąd zwrot " chwast wzdręga" juz do mnie przyrósł - chyba zmienie nick na chwast wzdręga. Po co mnie atakujesz na jakis temat, skoro poswiecono temu osobny wątek? Na temat haczyków bezzadziorowych non stop dyskutują Leśne Dziadki z PZW - ileż to razy było o tym głośno? Dlaczego więc bierzesz moją wypowiedź do siebie? A wędkowanie dla czystej przyjemności owszem, popieram. Nikt nie zabroni nikomu etycznej postawy. Można też wypuszczać każdą złowioną rybę - wtedy mozna się pokusić o NO KILL i bezzadziory. Ja jednak nie jestem jeszcze na tym etapie. Chłopie - nie jestem Twoim wrogiem, ale prosze wyluzuj - jak to mówia na Śląsku " wciepnij se luz" - powoli dochodzę do wniosku że czas przestać odwiedzać to forum, bo jak ktoś ma troche większy staż i więcej doświadczenia, to bedzie każdego bveształ za byle co. Sorry romazda, ale nijak to sie ma do konstruktywnej dyskusji. Ja wyraziłem tylko swoje zdanie do którego mam prawo. Sam w końcu zadałeś to pytanie kończąc wypowiedź: "Co wy na to"? Odpowiedziałem - a tu łubudu - łomot jak smarkowi jakiemuś. Przykre to jest.
moim zdaniem polowa sukcesu na zawodach jest to jakie uda ci sie wylosowac stanowisko!!! a do kol.nopnopnop tyz hopie wyluzuj bo czytolech to dwa razy iniy czuja co by cie romazda tak richtich lobraziol
Wycholujesz niepekaj , mój bratanek 8 letni daje rade wiec i Ty dasz rade, niema wiekszej rużnicy w holu z tym , ze hamulec musisz miec wyregulowany i żyłeczka cały czs napieta. Nieraz mi cos zejdzie ale z zadziorowego tez schodzi a na przykład na zawodach zawsze lowie na bezzadziorowe, szybciej sie rybke z haka zdejmuje, przy spiningu przeaznie tez zadziory mam pozaginane.
Witam.Chciałbym się odnieść szczególnie do kol. rysiek38,i od razu mówię,nie chcę być nie grzeczny i zaostrzać sprawy,piszę to po prostu z uśmiechem.Piszesz ,że wygrałeś zawody na płatkach owsianych i bułce,ja twierdzę,że jest to w tych czasach niemożliwe,albo masz w kole słabych konkurentów, albo już nie wiem co. Z losowaniem też jest trochę prawdy, trochę nie,powiem tak-jak zawody ..wyjdą "to mówimy,że losowanie dobre,że zanęta super itd.W moim kole jest kilku zawodników,/ mógłbym wymienić z nazwiska,ale po co/dla nich losowanie nie jest straszne,dają sobie rade w każdym stanowisku,ale przygotowują się bardzo solidnie. Wiem ,że mieszkasz daleko od Opoczna i raczej tutaj nie przyjedziesz, mógłbyś wtedy zobaczyć jak walczą zawodnicy w naszym kole i stwierdził byś czy mówię prawdę.Jeśli chciałbyś pogadać o przygotowaniu się do zawodów to chętnie.Pozdrawiam.
ZGADZAM SIĘ!!!!!!!!!! jak zawody, to haki tylko bezzadziorowe!!!! Ryba złowiona na zawodach w 100% wraca do wody (przynajmniej tak ma być) . Aile razy niektóra ryba ląduje w siatce podczas zawodów? Tak długo jak przeżyje kolejne stresy. Aile będzie miała dziur w pysku? Tyle ile zniesie fizycznie. Aile ja wyciągam rybek które zamiast pyska maja pozbawione warg otwory? Setki!!!! Ledwie bidoki zyją, bo żerować mają kłopot. Może więc CAWODNICY przynajmniej powinni im sie odwdzięczyć przez stosowanie bezzadziorowych haków?
glownie do KYLON -jak wytlumaczysz fakt jaki mial miejsce na naszych ostatnich zawodach ;ludzi z 80 i losowanie czyli szanse mniej wiecej rowne na stanowiskach np od 25-35 po godzinie wszyscy mieli po3 parokilowe karpie a cala reszta ani jednego brania niewydaje mi sie aby ci na tych stanowiskach mieli jakas zanete cud
rysiek, ależ jaknajbardziej!!! ci kolesie z pewnością mieli jakieś magiczne zanęty. Każdy smark wie, że jak trafisz miejsce gdzie aktualnie jest ryba, bo w miejscu ona nie stoi) to łatwo ją przytrzymasz magiczna miksturą - wtedy inni kolesie mogą wrzucac do wody co chcą, a ryba sie nie ruszy.
dlatego też zabronił bym uzywania zanęt , chyba że tylko do koszyczka. A ponadto takie dyskusje z niektórymi "ZAWODNIKAMI" (cudzysłów celowy) na takie tematy zawsze kończą się tak samo.
Do rysiek38 jeśli chodzi o karpia brałem udział w zawodach na naszym zalewie gdzie dominował karp z powodu dużego zarybienia i organizacij mistrzost okręgu i jeden zawodnik złowił sporo karpi ponad 10 ja wylosowałem odległe stanowisko od miejsc w których często się karpia łowi a mimo to udało mi się złowić 4 sztuki i zająć chyba 3 miejsce . Natomiast na mistrzostwach koła łowiąc na tym samym zbiorniku poprzedni zwycięzca nic nie złowił a ja zdobyłem tytuł mistrza koła mimo że miejsce w którym łowiłem też nie było ciekawe . Dlatego myślę że szczęście ma znaczenie ale jak sie chłopie dobrze nie przygotujesz to niema znaczenia .
Tytuł jest wydaje mi się trafiony-dlaczego,a mianowicie.Chciałbym poruszyć temat starcia się ryby z wędkarzem.Uważam ,że wędkarzy bardzo przybyło, czyli presja jest bardzo duża,następnie technika w sprzęcie poszła ogromnie,coraz lepsze kije ,bardzo cienkie i wytrzymałe, oraz niewidoczne żyłki, ogromna masa zanęt,atraktorów, zapachów którymi wabimy ryby i one na to idą. Firmy wędkarskie prześcigają się w sporządzaniu lepszego sprzętu ,zanęt itp. Każdy z nas wie ile tego jest po sklepach,są organizowane różnego rodzaju targi wędkarskie.Można się cofnąć kilka lat do tyłu i powiemy ,że było pełno ryby,że były piękne kręte rzeki, aż było miło wędkować, słyszy się jak robiono kije z leszczyny,szczytówki z jałowca,haczyki ze szpilki itd sama piękna finezja i super wspomnienia.Jak już wspomniałem na początku te biedne rybki mają nikłe szanse na wygraną z wędkarzem-co wy na to?.
To wszystko zależy od tego jak duża rybka;-) i jakie umiejetności ma wędkarz;-0
Ciekawe gdyby odwrócić pytanie: "czy wędkarz ma szansę ?" też byś doszedł do podobnego wniosku. Sprzęt czy zanęty to nie wszystko. Zgrać trzeba wiele elementów i na tym polega między innymi urok. Trafić w odpowiedni czas z odpowiednią metodą. Swoją drogą dawno nie widziałem w sklepach bambusów..... Pozdrawiam
Powiem tak, na jednej z moich pierwszych wypraw trociowych z kumplami koło Włynkówka, zaopatrzeni w markowe kije kołowrotki biczowaliśmy wodę od świtu aby zwiększyć swoje szanse, około południa zrobiliśmy sobie przerwę przy parkingu ognisko, kiełbaski, przyjechał starszy jegomość trabantem, zmontował a raczej rozłożył ruski teleskop z kołowrotkiem o stałej szpuli ( ciekawe czy znacie kogoś kto potrafi posłać przynętę takim sprzętem na 50m ) na końcu wahadło wyklepane prawdopodobnie przez niego, zapytał jak nad wodą my oczywiście że lipa i tak dalej a on spokojnie że ma gości i obiecał im tatara z trotki i przyjecha tylko na godzinkę, wyobraźcie sobie naszą dyskusje kiedy zniknął na z oczu. Nie minęła godzina kiedy widziałem go wracającego a z plecaka wystawał ogon trotki. Od tamtej pory uważam że to wędkarz łowi nie sprzęt, wędki kołowrotki to tylko dodatek ułatwiający nam zadanie, widziałem na angielskim wybrzeżu jak starszy jegomość łowił z mola na ręczne zwijadełko i możecie mi wierzyć miał sie czym pochwalić.
Witam też jestem zdanie że nie zanęta sprzęt i technika robią z nas zawodnika jest wiele innych czynników mających wpływ na nasze wędkowanie choćby szczęście nie mówiąc o pogodzie . Też byłem świadkiem jak miejscowy wędkarz przyjechał na rowerze rozłożył bambusy rozmoczył chleb dodał płatki owsiane i łowił lecha za lechem . My 3 osoby mimo dobrego sprzętu cienkich żyłek świetnej sprawdzonej zanęty nie łowiliśmy nic .
No panowie,przecież takich wędkarzy z kijami z leszczyny to pewnie w Polsce policzył by na palcach.A i jestem pewien,że też używacie zanęt nieźle podpicowanych atraktorkiem,bynajmniej Świeży na pewno na tym jedzie,a nie na bułce moczonej z otrębami.Panowie nie oszukujmy się.Świeży nie kombinuj z tym facetem, leszczami i chlebem,choć nie twierdzę ,że tak nie było.Znam cię doskonale podziwiam twoją klasę i wiem ile łowiłeś ryb w zawodach i wiem,że nie używałeś chleba moczonego z płatkami,tylko jakiś tam sensasik i jeszcze trochę bajerków.Pozdrowienia.
ja osobiscie nigdy nie uzywalem atraktorow a pare razy wygralem zawody a podstawa mojej zanety sa platki owsiane i bulka
Na szczescie obecna technologia czasem daje choc odrobine szans rybkom. Kazdy szanujacy sie muszkaz łowi na hakach bezzadziorowych, które nie kalecza az tak , i nie"" trzymaja"" ryb. Dlaczego w innych metodach taki hak, to czarna magia?
Jeśli częściej my wędkarze będziemy stosować zasadę "buziak i do wody".
Jeśli efektywniejsza będzie skuteczność eliminowania kłusownictwa.
Jeśli przemysł i rolnictwo nie będą zanieczyszczać wód.
Jeśli rybacy zawodowi nie będą masakrować populacji w czasie tarła.
To nasze wnuki mają szanse rozkoszować się tym pięknym sportem jakim jest wędkarstwo.
Wszystko w naszych rękach.
zgadzam sie z poprzednikiem i tez z tym ze to wedkarz lowi a sprzet jest tylko ulatwieniem (choc nie zawsze)nadmiar techniki czasem przeszkadza
haki bezzadziorowe - hmmmmm..... no to taki wedkarz jak ja, nie wyholuje już nic z wody. Dajcie szanse tym niedoświadczonym. A jeżeli ktoś ma klasę i wyczucie + doświadczenie i chce być GURU, to ma przecież prawo ( i moje błogosławieństwo) używać haków gładkich. Jednak wprowadzenie np. takiego przepisu uważał bym za przegięcie. Pozdrawiam uczciwych wędkarzy.
NOPNOPNOP Kolego ,chyba, a raczej napewno nie łowiłes na haki bezzadziorowe. Nie ma takiej wielkiej roznicy, poprostu trzeba byc bardziej uwaznym i zmienic sposob holowania ryby. Tysiace wedkarzy uzywa takich hakow i maja takie same efekty jak na zadziorach! Nic nie wspominałem o wprowadzeniu przepisu o nakazie uzywania bezzadziorow! Uzywaja ich wedkarze łowiacy według zasady NO KILL. Ktos, kto nazywa jakakolwiek rybe ""niejadalny chwast"" (Twoj wpis o wzdredze) zapewne nie wyznaje tej zasady-TWOJE PRAWO. Nie jestem guru, tylko jednym z wielu ktorzy wedkuja dlaczystej przyjemnosci. Pozdrawiam.
jak nie dasz rybie luzu to czy z zadziorem czy bez to i tak wyciagniesz a sama przerobka?przykladasz kleszcze-obrot o 90 stopni i masz bez zadzior gotowy
Panowie przekręciliście temat.
Heej heej ciebie tam kylon nie było ale to są fakty . Nie zaprzeczam że na zawodach jest inna bajka i miejscowy z chlebem i płatkami nie ma szans . Zawody rządzą się innymi prawami choć szczęście też ma znaczenie .Moim idolem jest Wolf Rudiger Kremkus który twierdzi że na zawodach 33% szans na zwycięstwo to zanęta choć robi dobra zanęty , 33%to sprzęt i technika łowienia i 33% to szczęście a 1% inne czynniki . Ja do tego dorzucam jeszcze strategie i znajomość łowiska . Pozdrawiam i życzę sukcesów w nowym sezonie .
No właśnie i tutaj się zgadzamy-Świeży,czyli jak pisałem rybki są bez szans,nie czarujmy się,doskonale wiesz czy to zawody czy łowienie z kolegami jak wejdziesz w te tematy to już będziesz to robił stale.Firmy prześcigają się w coraz to lepszym sprzęcie,a to jest po to,żeby rybkę zrobić w balona.Jeszcze jedno, zobacz jaka jest presja wędkarzy na zb. Drzewica i każdy z nich ma coraz to lepszy sprzęt i zanętkę.To narazie.
romazda - kolego ... nie rób ze mnie takiego trepa. Czy ja tu chciałem kogoś obrazić? Sam stwierdziłem że nie jestem gotów do uzywania bezzadziorowych haków. Nie ganię cie i nie krytykuję i nie twierdzę że chcesz być GURU. Ja wszędzie zbieram beszty - no moze piszę jakoś tak, że prowokuję te reprymendy, ale widać nie czytasz dalszych ripost jak juz raz przeczytasz jakis temat, a one sie rozwijaja na bierząco. A ten słynny juz tutaj poniekąd zwrot " chwast wzdręga" juz do mnie przyrósł - chyba zmienie nick na chwast wzdręga. Po co mnie atakujesz na jakis temat, skoro poswiecono temu osobny wątek? Na temat haczyków bezzadziorowych non stop dyskutują Leśne Dziadki z PZW - ileż to razy było o tym głośno? Dlaczego więc bierzesz moją wypowiedź do siebie? A wędkowanie dla czystej przyjemności owszem, popieram. Nikt nie zabroni nikomu etycznej postawy. Można też wypuszczać każdą złowioną rybę - wtedy mozna się pokusić o NO KILL i bezzadziory. Ja jednak nie jestem jeszcze na tym etapie. Chłopie - nie jestem Twoim wrogiem, ale prosze wyluzuj - jak to mówia na Śląsku " wciepnij se luz" - powoli dochodzę do wniosku że czas przestać odwiedzać to forum, bo jak ktoś ma troche większy staż i więcej doświadczenia, to bedzie każdego bveształ za byle co. Sorry romazda, ale nijak to sie ma do konstruktywnej dyskusji. Ja wyraziłem tylko swoje zdanie do którego mam prawo. Sam w końcu zadałeś to pytanie kończąc wypowiedź: "Co wy na to"? Odpowiedziałem - a tu łubudu - łomot jak smarkowi jakiemuś. Przykre to jest.
moim zdaniem polowa sukcesu na zawodach jest to jakie uda ci sie wylosowac stanowisko!!! a do kol.nopnopnop tyz hopie wyluzuj bo czytolech to dwa razy iniy czuja co by cie romazda tak richtich lobraziol
Wycholujesz niepekaj , mój bratanek 8 letni daje rade wiec i Ty dasz rade, niema wiekszej rużnicy w holu z tym , ze hamulec musisz miec wyregulowany i żyłeczka cały czs napieta. Nieraz mi cos zejdzie ale z zadziorowego tez schodzi a na przykład na zawodach zawsze lowie na bezzadziorowe, szybciej sie rybke z haka zdejmuje, przy spiningu przeaznie tez zadziory mam pozaginane.
Witam.Chciałbym się odnieść szczególnie do kol. rysiek38,i od razu mówię,nie chcę być nie grzeczny i zaostrzać sprawy,piszę to po prostu z uśmiechem.Piszesz ,że wygrałeś zawody na płatkach owsianych i bułce,ja twierdzę,że jest to w tych czasach niemożliwe,albo masz w kole słabych konkurentów, albo już nie wiem co. Z losowaniem też jest trochę prawdy, trochę nie,powiem tak-jak zawody ..wyjdą "to mówimy,że losowanie dobre,że zanęta super itd.W moim kole jest kilku zawodników,/ mógłbym wymienić z nazwiska,ale po co/dla nich losowanie nie jest straszne,dają sobie rade w każdym stanowisku,ale przygotowują się bardzo solidnie. Wiem ,że mieszkasz daleko od Opoczna i raczej tutaj nie przyjedziesz, mógłbyś wtedy zobaczyć jak walczą zawodnicy w naszym kole i stwierdził byś czy mówię prawdę.Jeśli chciałbyś pogadać o przygotowaniu się do zawodów to chętnie.Pozdrawiam.
ZGADZAM SIĘ!!!!!!!!!! jak zawody, to haki tylko bezzadziorowe!!!! Ryba złowiona na zawodach w 100% wraca do wody (przynajmniej tak ma być) . Aile razy niektóra ryba ląduje w siatce podczas zawodów? Tak długo jak przeżyje kolejne stresy. Aile będzie miała dziur w pysku? Tyle ile zniesie fizycznie. Aile ja wyciągam rybek które zamiast pyska maja pozbawione warg otwory? Setki!!!! Ledwie bidoki zyją, bo żerować mają kłopot. Może więc CAWODNICY przynajmniej powinni im sie odwdzięczyć przez stosowanie bezzadziorowych haków?
a ja zabieram ryby do domu - więc im wsio równo - mięsiarz jestem? hehe.
glownie do KYLON -jak wytlumaczysz fakt jaki mial miejsce na naszych ostatnich zawodach ;ludzi z 80 i losowanie czyli szanse mniej wiecej rowne na stanowiskach np od 25-35 po godzinie wszyscy mieli po3 parokilowe karpie a cala reszta ani jednego brania niewydaje mi sie aby ci na tych stanowiskach mieli jakas zanete cud
rysiek, ależ jaknajbardziej!!! ci kolesie z pewnością mieli jakieś magiczne zanęty. Każdy smark wie, że jak trafisz miejsce gdzie aktualnie jest ryba, bo w miejscu ona nie stoi) to łatwo ją przytrzymasz magiczna miksturą - wtedy inni kolesie mogą wrzucac do wody co chcą, a ryba sie nie ruszy.
dlatego też zabronił bym uzywania zanęt , chyba że tylko do koszyczka. A ponadto takie dyskusje z niektórymi "ZAWODNIKAMI" (cudzysłów celowy) na takie tematy zawsze kończą się tak samo.
zgadzam sie z toba i sadze ze jak tak dalej bedzie to wody beda bez ryb ;)zartuje oczywiscie sprzetu jest duzo ale trzeba tez zwracac uwage na ceny
też tak sądze
Do rysiek38 jeśli chodzi o karpia brałem udział w zawodach na naszym zalewie gdzie dominował karp z powodu dużego zarybienia i organizacij mistrzost okręgu i jeden zawodnik złowił sporo karpi ponad 10 ja wylosowałem odległe stanowisko od miejsc w których często się karpia łowi a mimo to udało mi się złowić 4 sztuki i zająć chyba 3 miejsce . Natomiast na mistrzostwach koła łowiąc na tym samym zbiorniku poprzedni zwycięzca nic nie złowił a ja zdobyłem tytuł mistrza koła mimo że miejsce w którym łowiłem też nie było ciekawe . Dlatego myślę że szczęście ma znaczenie ale jak sie chłopie dobrze nie przygotujesz to niema znaczenia .
Brawo Świeży masz rację, znam twoja klasę zawodnika i wiem jak solidnie się przygotowujesz do zawodów i dlatego popieram to co piszesz. Siemanko.
Panowie! Jest nowy nawiedzony pomysł! Czytajcie post nt: GÓRNY WYMIAR RYB! Zwariować można!