drodzy koledzy po dzisiejszych wiadomosciach po prostu "wymięklem" co sadzicie o wprowadzeniu dzienniczków przez wedkarzy azeby wpisywac na bieżąco ilość, długość i wagę zlowionych ryb! czy nie uważacie że to śmieszne i banalne po prostu podziwiać rządy polski i brukseli:) pozdr.
W krajach UE, oczywiscie niewszystkich rejestry sa obowiazkowe i nieprzestrzeganie ich grozi wysokimi karami, oczywiscie wedkarze sa lepiej wychowani, potrafia zadbac o wody ale nie o tym... W polsce niby sa obowiazkowe od roku lecz straznicy potrafia przymknac oko na niewypelniony rejestr. Wydaje mi sie ze jezeli bedziemy wypelniali skrupulatnie i bez zadnych klamstw rejestr, jest jakas szansa polepszenia rybnosci i jakosci naszych wod, pomimo nieudolnych rzadow PZW... Pozdrwaiam!
czy śmieszne? nie. rejestry są potrzebne. nikt nikomu nie karze wpisywać wagi co do grama, wędkarz może spokojnie na oko ocenić (i pewnie niewiele się pomyli chyba że ma już taką wybujałą wyobraźnie, że widząc rybke 3kg stwierdza kolegom że miała 6kg). noooo ale widzę że niektórzy mają problem z uzupełnieniem rejestru. chociaż się przyznam że na bierząco go nie uzupełniam tylko po zakończeniu łowienia. 3 czy 4 sezon je uzupełniam... żaden problem. tyle.
ale po co to komu? co to kogo interesuje jakie ryby złapałem jeżeli "chodzi" o wymiary ochronne to kazdy wędkarz powinien sie zastanowic czy jedzie na ryby, czy po ryby, czy moze po wszystko co we wodzie pływa(choc to juz nie jest wedkarz ) jezeli bedziemy przestrzegac wymiaru i łowic z umiare to mysle ze bedzie wszystko "grało"!!! Jeżeli "chodzi" o utrzymanie i polepszenie łowisk to są inne sposoby pierwszym krokiem jest posprzątamie po sobie na łowisku!!! pozdr.
burek1982 uważam, że nie masz racji z krytyką prowadzenie rejestru połowu. W moim okręgu tj. piotrkowskim rejestry połowów wprowadzone są od dobrych kilku lat. Nie ukrywam na początku a i teraz niektórzy wędkarze psioczą na ten pomysł. Ale większość przywykła i w miarę uczciwie wypełnia rejestr. Sprawiło to również, że w naszym okręgu skończyły się odłowy rybackie, które pustoszyły Zalew Sulejowski. Czytając posty wielu wędkarzy narzeka na rybaków, że gołocą nasze wody z ryb. Może właśnie rejestr połowu jest alternatywą dla rybaków. Wpisując rzetelnie łowione przez nas ryby uwidocznimy gospodarkę rybacko-wędkarską na konkretnych zbiornikach wodnych. Samo wpisywanie do rejestru nie jest niczym niezwykłym a może zmieni nas wędkarzy i nasze łowiska. Jak pisałem my w naszym okręgu prowadzimy te "dzienniczki" od wielu lat i nikomu z tego powodu nie ubyło. Pozdrawiam i więcej optymizmu.
uważam że wszyscy po trochę mają racje, przede wszystkim musimy zmienić myślenie i traktować każde łowisko jak własne, osobiście uważam że jest rejestr potrzebny chociaż po to by wiadomo było czym zarybić dane łowisko aczkolwiek sam nie zabardzo się do tego przykładam to obiecuję poprawę a swoją drogą gdyby w czasie kontroli zwracano na to uwagę wędkarzom na pewno trochę poprawiło by się chyba.
W zupełności popieram slawomir66.
Rejestr nie jest po to aby nam utrudnić wędkowanie, ale po to aby dbać o to co lubimy robić najbardziej. Przecież jak się bardziej zastanowić to dlaczego nie skorzystać z takiego dzienniczka dla samego siebie na koniec sezonu w celach informacyjnych.
Jednego jestem pewien, że na pewno wpisanie paru danych do "dzienniczka" nie zajmuje dużo czasu ani też nie jest niczym kłopotliwym.
"A skoro już jesteś członkiem PZW to stosuj się do przepisów."
No i tak jak napisał sławomir66, więcej optymizmu.
uważam że wszyscy po trochę mają racje, przede wszystkim musimy zmienić myślenie i traktować każde łowisko jak własne, osobiście uważam że jest rejestr potrzebny chociaż po to by wiadomo było czym zarybić dane łowisko aczkolwiek sam nie zabardzo się do tego przykładam to obiecuję poprawę a swoją drogą gdyby w czasie kontroli zwracano na to uwagę wędkarzom na pewno trochę poprawiło by się chyba. myślę że tak, po części każdy ma rację ale ? co znaczy rejestr połowów ? rybacy okreslają go na "oko" ,a my ? (do dnia uchwalenia ustawy nie jesteśmy prawnie zobligowani do jego wypełnienia możemy jedynie ponieść konsekwencje z tytułu sądu koleżeńskiego na mocy stowarzyszenia związku wędkarstwa pl.)nie mowię nie dla rejestru ,lecz nie chciałbym byc karany za rzeczy które nazywam biurokracją ,zbędną biurokracją.w dodatku zakładam że każdy wędkujący ma uczciwe zamiary i wystrczyłoby aby jego uzupełnienie mógł dokonać po "robocie"są za i przeciw ale wyobrażcie sobie kilka wypadów na rybki w niesprzyjających warunkach atmosferycznych jak wyglądłby ten rejestr,albo muszkarza który stoi po pachy w wodzie itd.przykłady można mnożyć a pierdoły są wdrażane całkiem nieprzemyslane.po co ? bo ktoś sobie ubzdurał ze dzięki temu sprawdzi rybostan niby jak? och... jestem za rejestrem- powtarzam się, ale nie w sposób który będzie mnie stresował ...nowe przepisy =nowe kary a starych nie potrafią w pełni wykorzystać!!!pozdrawiam dyrekto
JA JESTEM ZA REJESTREM ale bez wprowadzenia limitow rocznych niewiele to da Krakow podobno wprowadzil taki limit na pstraga-jestem za takim limitem np dla szczupaka,sandacza i paru innych ryb
Zastanawiałem się długo czy zabierać głos w tej sprawie. Przecież opowiedzenie się przeciw może wywołać reakcje typu: "kolejny gość, który tylko chce tylko czerpać i to niezgodnie z prawem". Moim zdaniem nic bardziej mylnego. Jestem przeciw dzienniczkom. Dlaczego? Uwielbiam wypoczywać na łonie natury i bardzo bulwersuje mnie łamanie podstawowych zasad współżycia. Mam wielu znajomych WĘDKARZY, nie "pseudo wędkarzy" i żaden z nich nigdy nie łamał obowiązujących norm. Sadzę, że więcej czasu, energii i pewnie pieniędzy należy przeznaczyć na ściganie kłusowników. Tych, którzy na rybki wybierają się na z sieciami albo prądem. Kiedy WĘDKARZE będą zajęci wpisywaniem złowionych zgodnie z przepisami rybek to ci drudzy będą zbijali kokosy a nadto mieli świetny z nas ubaw. zamiast ścigać prawdziwych wrogów natury straż rybacka będzie karać emerytów, którzy wydali kupę kasy na kartę wędkarska a zapomnieli długopisu i nie wypełnili dzienniczka. Penie tak prościej. Emeryt nie ucieknie. Pozdrawiam.
drodzy koledzy po dzisiejszych wiadomosciach po prostu "wymięklem" co sadzicie o wprowadzeniu dzienniczków przez wedkarzy azeby wpisywac na bieżąco ilość, długość i wagę zlowionych ryb! czy nie uważacie że to śmieszne i banalne po prostu podziwiać rządy polski i brukseli:) pozdr.
W krajach UE, oczywiscie niewszystkich rejestry sa obowiazkowe i nieprzestrzeganie ich grozi wysokimi karami, oczywiscie wedkarze sa lepiej wychowani, potrafia zadbac o wody ale nie o tym... W polsce niby sa obowiazkowe od roku lecz straznicy potrafia przymknac oko na niewypelniony rejestr. Wydaje mi sie ze jezeli bedziemy wypelniali skrupulatnie i bez zadnych klamstw rejestr, jest jakas szansa polepszenia rybnosci i jakosci naszych wod, pomimo nieudolnych rzadow PZW... Pozdrwaiam!
czy śmieszne? nie. rejestry są potrzebne. nikt nikomu nie karze wpisywać wagi co do grama, wędkarz może spokojnie na oko ocenić (i pewnie niewiele się pomyli chyba że ma już taką wybujałą wyobraźnie, że widząc rybke 3kg stwierdza kolegom że miała 6kg). noooo ale widzę że niektórzy mają problem z uzupełnieniem rejestru. chociaż się przyznam że na bierząco go nie uzupełniam tylko po zakończeniu łowienia. 3 czy 4 sezon je uzupełniam... żaden problem. tyle.
ale po co to komu? co to kogo interesuje jakie ryby złapałem jeżeli "chodzi" o wymiary ochronne to kazdy wędkarz powinien sie zastanowic czy jedzie na ryby, czy po ryby, czy moze po wszystko co we wodzie pływa(choc to juz nie jest wedkarz ) jezeli bedziemy przestrzegac wymiaru i łowic z umiare to mysle ze bedzie wszystko "grało"!!!
Jeżeli "chodzi" o utrzymanie i polepszenie łowisk to są inne sposoby pierwszym krokiem jest posprzątamie po sobie na łowisku!!!
pozdr.
sprzątanie po sobie na łowisku to podstawa. trzeba iść dalej :)
burek1982 uważam, że nie masz racji z krytyką prowadzenie rejestru połowu. W moim okręgu tj. piotrkowskim rejestry połowów wprowadzone są od dobrych kilku lat. Nie ukrywam na początku a i teraz niektórzy wędkarze psioczą na ten pomysł. Ale większość przywykła i w miarę uczciwie wypełnia rejestr. Sprawiło to również, że w naszym okręgu skończyły się odłowy rybackie, które pustoszyły Zalew Sulejowski. Czytając posty wielu wędkarzy narzeka na rybaków, że gołocą nasze wody z ryb. Może właśnie rejestr połowu jest alternatywą dla rybaków. Wpisując rzetelnie łowione przez nas ryby uwidocznimy gospodarkę rybacko-wędkarską na konkretnych zbiornikach wodnych. Samo wpisywanie do rejestru nie jest niczym niezwykłym a może zmieni nas wędkarzy i nasze łowiska. Jak pisałem my w naszym okręgu prowadzimy te "dzienniczki" od wielu lat i nikomu z tego powodu nie ubyło. Pozdrawiam i więcej optymizmu.
uważam że wszyscy po trochę mają racje, przede wszystkim musimy zmienić myślenie i traktować każde łowisko jak własne, osobiście uważam że jest rejestr potrzebny chociaż po to by wiadomo było czym zarybić dane łowisko aczkolwiek sam nie zabardzo się do tego przykładam to obiecuję poprawę a swoją drogą gdyby w czasie kontroli zwracano na to uwagę wędkarzom na pewno trochę poprawiło by się chyba.
W zupełności popieram slawomir66. Rejestr nie jest po to aby nam utrudnić wędkowanie, ale po to aby dbać o to co lubimy robić najbardziej. Przecież jak się bardziej zastanowić to dlaczego nie skorzystać z takiego dzienniczka dla samego siebie na koniec sezonu w celach informacyjnych. Jednego jestem pewien, że na pewno wpisanie paru danych do "dzienniczka" nie zajmuje dużo czasu ani też nie jest niczym kłopotliwym. "A skoro już jesteś członkiem PZW to stosuj się do przepisów." No i tak jak napisał sławomir66, więcej optymizmu.
uważam że wszyscy po trochę mają racje, przede wszystkim musimy zmienić myślenie i traktować każde łowisko jak własne, osobiście uważam że jest rejestr potrzebny chociaż po to by wiadomo było czym zarybić dane łowisko aczkolwiek sam nie zabardzo się do tego przykładam to obiecuję poprawę a swoją drogą gdyby w czasie kontroli zwracano na to uwagę wędkarzom na pewno trochę poprawiło by się chyba.
myślę że tak, po części każdy ma rację ale ?
co znaczy rejestr połowów ? rybacy okreslają go na "oko" ,a my ? (do dnia uchwalenia ustawy nie jesteśmy prawnie zobligowani do jego wypełnienia możemy jedynie ponieść konsekwencje z tytułu sądu koleżeńskiego na mocy stowarzyszenia związku wędkarstwa pl.)nie mowię nie dla rejestru ,lecz nie chciałbym byc karany za rzeczy które nazywam biurokracją ,zbędną biurokracją.w dodatku zakładam że każdy wędkujący ma uczciwe zamiary i wystrczyłoby aby jego uzupełnienie mógł dokonać po "robocie"są za i przeciw ale wyobrażcie sobie kilka wypadów na rybki w niesprzyjających warunkach atmosferycznych jak wyglądłby ten rejestr,albo muszkarza który stoi po pachy w wodzie itd.przykłady można mnożyć a pierdoły są wdrażane całkiem nieprzemyslane.po co ? bo ktoś sobie ubzdurał ze dzięki temu sprawdzi rybostan niby jak? och... jestem za rejestrem- powtarzam się, ale nie w sposób który będzie mnie stresował ...nowe przepisy =nowe kary a starych nie potrafią w pełni wykorzystać!!!pozdrawiam dyrekto
Tu to nie przejdzie za mało kontroli
JA JESTEM ZA REJESTREM ale bez wprowadzenia limitow rocznych niewiele to da Krakow podobno wprowadzil taki limit na pstraga-jestem za takim limitem np dla szczupaka,sandacza i paru innych ryb
no to strasznie głupi pomysl to rejest ryb w karcie
Zastanawiałem się długo czy zabierać głos w tej sprawie. Przecież opowiedzenie się przeciw może wywołać reakcje typu: "kolejny gość, który tylko chce tylko czerpać i to niezgodnie z prawem". Moim zdaniem nic bardziej mylnego. Jestem przeciw dzienniczkom. Dlaczego? Uwielbiam wypoczywać na łonie natury i bardzo bulwersuje mnie łamanie podstawowych zasad współżycia. Mam wielu znajomych WĘDKARZY, nie "pseudo wędkarzy" i żaden z nich nigdy nie łamał obowiązujących norm. Sadzę, że więcej czasu, energii i pewnie pieniędzy należy przeznaczyć na ściganie kłusowników. Tych, którzy na rybki wybierają się na z sieciami albo prądem. Kiedy WĘDKARZE będą zajęci wpisywaniem złowionych zgodnie z przepisami rybek to ci drudzy będą zbijali kokosy a nadto mieli świetny z nas ubaw. zamiast ścigać prawdziwych wrogów natury straż rybacka będzie karać emerytów, którzy wydali kupę kasy na kartę wędkarska a zapomnieli długopisu i nie wypełnili dzienniczka. Penie tak prościej. Emeryt nie ucieknie. Pozdrawiam.