Chcę spytać kolegów wędkarzy, a szczególnie tych, którzy zajadle twierdzą że zdjęcia ryby np. w wannie wołają o pomstę do nieba. Przypomnijmy sobie kilka lat wstecz. Kogo było stać na aparat foto.. cyfrowy, lub na tel kom.. z aparatem. Na pewno wielu z nas po powrocie ze swoją zdobyczą do domu pożyczało aparat od sąsiadów lub biegało do sklepu po film do niego. Teraz na forach piszą że wstydzą się tego? Czego tu się wstydzić własnej historii?
Może ja tych czsów za dobrze nie pamietam, ale tak było. Lecz skoro teraz są wieksze możliwości i łatwiej jest o sprzet taki jak aparat, to chyba fajniej jest cyknąć zdjęcie z rybką nad wodą, a nie na tle glazury w łazience czy w wannie. Ja staram sie zabierać aparat na większość wpadów. Nie stanowi to wiekszego problemu przy ilości pozostałych gratów...
Kiedyś było inaczej, skromniej i każdy wolał kilka przynęt kupić niż aparat. Teraz prawie każdy ma aparat lub komórkę z aparatem. A skoro mamy to czemu ich nie używać nad wodą. Są odpowiednie pokrowce, futerały itp i można zabezpieczyć sprzęt przed zawilgoceniem . Ponadto nad wodą zdjęcia wychodzą najpiękniej.
Tylko samotnicy bez samowyzwalaczy mają kłopot bo albo on robi rybie zdjęcie albo odwrotnie ryba jemu.... :-)
Proszę się nie dziwić Panie Mirku. Dożyliśmy takich czasów, że większość wstydzi się własnej przeszłości lub ją na siłę ubarwia. Dotyczy to nie tylko wędkarstwa. Oczywiście zgadzam się, że najpiękniejsze tło dla rybiej fotki to woda. Pozdrawiam
Więc jeżeli ktoś wrzuca stare zdjęcie lub nowe zdjęcie zrobione w domu, a nie nad wodą powinien opisac powód zrobienia go w domu . Na pewno inaczej by się oglądało takie zdjęcie . Zresztą nawet gdy nie mamy z sobą aparatu i zdjęcie robimy po przyjeździe z ryb zawsze zamiast robic zdjęcie w domu można wyjśc na dwór i zrobic zdjęcie w otoczeniu zieleni .
Ja akurat mam zdanie że każdy ma prawo zabrać rybę do domu i zrobić jej zdjęcie takie jakie jemu się podoba. Ale zdecydowanie ładniej to samo zdjęcie wygląda nad wodą na łonie przyrody. Dzisiaj zaraz po wędkach pakuję aparat już taki nawyk. I mimo że może nie złowię ryby lubię pstryknąć ciekawe foty otaczającej przyrody (teren, woda, zwierzęta). Ostatnio po rybach zrobiłem super zdjęcie podwójnej tęczy.
Też dzisiaj bez aparatu nie ruszam się na ryby. Tylko że aparat własny aparat mam od roku wcześniej rodzinnego aparatu nie mogłem moczyć w Wiśle dlatego aby jakąś rybę uwiecznić musiałbym ją do domu przynieść
Ja też kiedyś robiłem zdjęcia ryb w domu. Mam zdjęcie mojego pierwszego bolenia - na tle wanny .... Dziś dla mnie to zdjęcie to porażka. Inne zresztą też. Nie twierdzę, że jestem fair, bo nigdy takich zdjęć nie robiłem... Ale dziś nie ma możliwości, żebym pokazał takie zdjęcia publicznie. Powód jest prosty - wstydzę się ich. Dla mnie na zdjęciu najważniejsza nie jest ryba, tylko całość - z tłem włącznie. Większą wartość dla mnie ma fotka ze szczupakiem 50 cm, ale zrobiona nad wodą, niż metrówa w wannie. Może mam tak ustawioną " wrażliwość " na Naturę - nie wiem. Zgadzam się z kolegą slawomirem66, że każdy może zabrać rybę do domu i wtedy zrobić jej zdjęcie. Ale my jako oceniający, też mamy prawo takie zdjęcie ocenić dobrze lub ... mniej dobrze. Dla mnie ryba na tle wanny czy lodówki jest porażką i takie zdjęcia ZAWSZE oceniam na jedną gwiazdkę. I pewnie dlatego że się publicznie do tego przyznaję, sam zgarnąłem trochę pał pod zdjęciami :-) Ale cóż - ja to robię zgodnie z moim sumieniem i przekonaniami.
I oczywiśtym plusem zabierania aparatu nad wodę jest to, o czym wspomniał właśnie kolega slawomir66. Przeczytajcie jego przedostatnie zdanie .... Popieram w 100 % .
Czasami jednak zdarza się zapomnieć aparatu nad wodę co mnie przytrafia bardzo często zresztą ostatnio nawet zrobiło się tak, ze jak posiadam aparat to ryby nie biorą :) może to pech a może tylko jestem przewrażliwiony? Ale przyjmijmy że zapomnieliśmy zabrać ze sobą aparatu fotograficznego a nasz telefon nie posiada kamery, ja właśnie takowy mam ponieważ uważam ze do robienia zdjęć są aparaty fotograficzne a nie telefony (ale to tylko moja refleksja na temat rozwijającej się technologii) i wtedy co? Łowimy rybę naprawdę godną ukazania ponadto chcemy zabrać ja do konsumpcji co wtedy nie mamy prawa uwiecznić jej na zdjęciu? Nie możemy się nią pochwalić ponieważ nie jest to zgodne z obecnie panującą modą? Jak to pogodzić ze swoimi przekonaniami i nastawieniem społeczeństwa? To są tak naprawdę trudne decyzje, nie samego zrobienia fotki w otoczeniu własnego mieszkania lecz ukazania jej innym do oceny. Zgodzę się tu z twierdzeniem kolegów że fotka pokrwawionej ryby na tle wanny a w koło wszystko obryzgane krwią a takie fotki mieliśmy okazje oglądać nie tak dawno na tym portalu przyprawiają o torsje. Jeśli więc przytrafi nam się robić zdjęcie w domu zróbmy to tak jak proponował jeden z kolegów wyjdźmy na dwór w otoczenie zieleni to zawsze nie jest już tak obrzydliwe.
Panowie! zdjęcia z rybami w łapach nie przedstawiają żadnej wartości artystycznej. Wiadomo,ładniejsze dla oka są fotki z rybami w nad wodą,ale to nie znaczy ze są piękne.Osobiście staram się nie oceniac zdjęc z okazami.Większą wartośc dla mnie mają zdjęcia krajobrazowe. Wybierając się na ryby zawsze zabieram ze sobą plecak z aparatem i obiektywami,gdy ryba nie bierze,można sobie w inny sposób urozmaicic pobyt nad wodą.
I prawie byłbym w stanie odrobinę się z Tobą zgodzić kolego karp1225 gdyby nie jeden malutki szczegół, post w którym obecnie bierzemy udział nie zwierał pytania o treść artystyczną fotki z rybą w tle. Tylko, fotka zrobiona w domu czy nad wodą? więc proszę nie zmieniaj wątku.
A co to za różnica? - przy ocenach decyduje wielkośc ryby,inna sprawa - czy zdjęcie zrobione w domu czy nad wodą to i tak w 90% ryby trafiają na patelnie. Nie oceniam zdjęc z rybami,bo to dla mnie nie ma sensu - inne tematy są bardziej ekscytujące.
Nikogo nie oskarżam - ja również rzadko zabieram ryby do domu - nie będę ściemniał że wcale.Ale wnioski można wysnuc chociażby z faktu,że nie każdy nad wodą posiada aparat.Po złowieniu okazu ,większośc wędkarzy zabiera rybę do domu, - po "sesji" z reguły jest patelnia.Mnie osobiście na rażą fotki z rybami, zrobione przy wannie.Inna sprawa,jak ryba jest zakrwawiona ,czy okaleczona.Ale to osobny temat do dyskusji.Szanuję inne zdania,ale proszę również uszanowac moje.Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych.
Ja broń Boże nie poczułem żebyś mnie oskarżał. Oczywiście szanuję Twoje zdanie, bo na tym polega konstruktywna dyskusja i cieszę się, że Ty szanujesz moje. Dla mnie jest git ;-)
pozdr.
P.S. zgadzam się, że większość złowionych okazów ląduje na patelni. Jeżeli ryba jest wymiarowa, to oczywiście wędkarz może ja zabrać. Ja robię inaczej, ale to już temat do innej dyskusji....
nigdy nie robię zdjęć tym rybom ,które zabieram na przysłowiową patelnie. po pierwsze nie są to okazy a po drugie-głupie to jest-obfotografować rybę ,a potem zabić i zabrać fotografuje te które wracają do wody.
Chcę spytać kolegów wędkarzy, a szczególnie tych, którzy zajadle twierdzą że zdjęcia ryby np. w wannie wołają o pomstę do nieba. Przypomnijmy sobie kilka lat wstecz. Kogo było stać na aparat foto.. cyfrowy, lub na tel kom.. z aparatem. Na pewno wielu z nas po powrocie ze swoją zdobyczą do domu pożyczało aparat od sąsiadów lub biegało do sklepu po film do niego. Teraz na forach piszą że wstydzą się tego? Czego tu się wstydzić własnej historii?
Może ja tych czsów za dobrze nie pamietam, ale tak było. Lecz skoro teraz są wieksze możliwości i łatwiej jest o sprzet taki jak aparat, to chyba fajniej jest cyknąć zdjęcie z rybką nad wodą, a nie na tle glazury w łazience czy w wannie. Ja staram sie zabierać aparat na większość wpadów. Nie stanowi to wiekszego problemu przy ilości pozostałych gratów...
Kiedyś było inaczej, skromniej i każdy wolał kilka przynęt kupić niż aparat. Teraz prawie każdy ma aparat lub komórkę z aparatem. A skoro mamy to czemu ich nie używać nad wodą. Są odpowiednie pokrowce, futerały itp i można zabezpieczyć sprzęt przed zawilgoceniem . Ponadto nad wodą zdjęcia wychodzą najpiękniej.
Tylko samotnicy bez samowyzwalaczy mają kłopot bo albo on robi rybie zdjęcie albo odwrotnie ryba jemu.... :-)
Ryba , i piękne krajobrazy , a nie fuga trójka . Popieram , takie trofea powinny mieć odpowiednie tło .
Też uważam, że ładniejsze są zdjęcia robione nad wodą ale rozumiem w pełni to, że kiedyś nie każdy miał aparat i zdjęcie mógł zrobić tylko w domu.
Proszę się nie dziwić Panie Mirku. Dożyliśmy takich czasów, że większość wstydzi się własnej przeszłości lub ją na siłę ubarwia. Dotyczy to nie tylko wędkarstwa. Oczywiście zgadzam się, że najpiękniejsze tło dla rybiej fotki to woda. Pozdrawiam
Więc jeżeli ktoś wrzuca stare zdjęcie lub nowe zdjęcie zrobione w domu, a nie nad wodą powinien opisac powód zrobienia go w domu . Na pewno inaczej by się oglądało takie zdjęcie . Zresztą nawet gdy nie mamy z sobą aparatu i zdjęcie robimy po przyjeździe z ryb zawsze zamiast robic zdjęcie w domu można wyjśc na dwór i zrobic zdjęcie w otoczeniu zieleni .
Ja akurat mam zdanie że każdy ma prawo zabrać rybę do domu i zrobić jej zdjęcie takie jakie jemu się podoba. Ale zdecydowanie ładniej to samo zdjęcie wygląda nad wodą na łonie przyrody. Dzisiaj zaraz po wędkach pakuję aparat już taki nawyk. I mimo że może nie złowię ryby lubię pstryknąć ciekawe foty otaczającej przyrody (teren, woda, zwierzęta). Ostatnio po rybach zrobiłem super zdjęcie podwójnej tęczy.
Też dzisiaj bez aparatu nie ruszam się na ryby. Tylko że aparat własny aparat mam od roku wcześniej rodzinnego aparatu nie mogłem moczyć w Wiśle dlatego aby jakąś rybę uwiecznić musiałbym ją do domu przynieść
Ja też kiedyś robiłem zdjęcia ryb w domu. Mam zdjęcie mojego pierwszego bolenia - na tle wanny .... Dziś dla mnie to zdjęcie to porażka. Inne zresztą też. Nie twierdzę, że jestem fair, bo nigdy takich zdjęć nie robiłem... Ale dziś nie ma możliwości, żebym pokazał takie zdjęcia publicznie. Powód jest prosty - wstydzę się ich.
Dla mnie na zdjęciu najważniejsza nie jest ryba, tylko całość - z tłem włącznie. Większą wartość dla mnie ma fotka ze szczupakiem 50 cm, ale zrobiona nad wodą, niż metrówa w wannie. Może mam tak ustawioną " wrażliwość " na Naturę - nie wiem.
Zgadzam się z kolegą slawomirem66, że każdy może zabrać rybę do domu i wtedy zrobić jej zdjęcie. Ale my jako oceniający, też mamy prawo takie zdjęcie ocenić dobrze lub ... mniej dobrze. Dla mnie ryba na tle wanny czy lodówki jest porażką i takie zdjęcia ZAWSZE oceniam na jedną gwiazdkę. I pewnie dlatego że się publicznie do tego przyznaję, sam zgarnąłem trochę pał pod zdjęciami :-)
Ale cóż - ja to robię zgodnie z moim sumieniem i przekonaniami.
I oczywiśtym plusem zabierania aparatu nad wodę jest to, o czym wspomniał właśnie kolega slawomir66. Przeczytajcie jego przedostatnie zdanie .... Popieram w 100 % .
pozdrawiam
Czasami jednak zdarza się zapomnieć aparatu nad wodę co mnie przytrafia bardzo często zresztą ostatnio nawet zrobiło się tak, ze jak posiadam aparat to ryby nie biorą :) może to pech a może tylko jestem przewrażliwiony? Ale przyjmijmy że zapomnieliśmy zabrać ze sobą aparatu fotograficznego a nasz telefon nie posiada kamery, ja właśnie takowy mam ponieważ uważam ze do robienia zdjęć są aparaty fotograficzne a nie telefony (ale to tylko moja refleksja na temat rozwijającej się technologii) i wtedy co? Łowimy rybę naprawdę godną ukazania ponadto chcemy zabrać ja do konsumpcji co wtedy nie mamy prawa uwiecznić jej na zdjęciu? Nie możemy się nią pochwalić ponieważ nie jest to zgodne z obecnie panującą modą?
Jak to pogodzić ze swoimi przekonaniami i nastawieniem społeczeństwa?
To są tak naprawdę trudne decyzje, nie samego zrobienia fotki w otoczeniu własnego mieszkania lecz ukazania jej innym do oceny.
Zgodzę się tu z twierdzeniem kolegów że fotka pokrwawionej ryby na tle wanny a w koło wszystko obryzgane krwią a takie fotki mieliśmy okazje oglądać nie tak dawno na tym portalu przyprawiają o torsje.
Jeśli więc przytrafi nam się robić zdjęcie w domu zróbmy to tak jak proponował jeden z kolegów wyjdźmy na dwór w otoczenie zieleni to zawsze nie jest już tak obrzydliwe.
Panowie! zdjęcia z rybami w łapach nie przedstawiają żadnej wartości artystycznej. Wiadomo,ładniejsze dla oka są fotki z rybami w nad wodą,ale to nie znaczy ze są piękne.Osobiście staram się nie oceniac zdjęc z okazami.Większą wartośc dla mnie mają zdjęcia krajobrazowe.
Wybierając się na ryby zawsze zabieram ze sobą plecak z aparatem i obiektywami,gdy ryba nie bierze,można sobie w inny sposób urozmaicic pobyt nad wodą.
I prawie byłbym w stanie odrobinę się z Tobą zgodzić kolego karp1225 gdyby nie jeden malutki szczegół, post w którym obecnie bierzemy udział nie zwierał pytania o treść artystyczną fotki z rybą w tle. Tylko, fotka zrobiona w domu czy nad wodą? więc proszę nie zmieniaj wątku.
A co to za różnica? - przy ocenach decyduje wielkośc ryby,inna sprawa - czy zdjęcie zrobione w domu czy nad wodą to i tak w 90% ryby trafiają na patelnie.
Nie oceniam zdjęc z rybami,bo to dla mnie nie ma sensu - inne tematy są bardziej ekscytujące.
hmmm.... Co do tych proporcji to nie można uogólniać. U mnie wyglądają raczej odwrotnie.
Nikogo nie oskarżam - ja również rzadko zabieram ryby do domu - nie będę ściemniał że wcale.Ale wnioski można wysnuc chociażby z faktu,że nie każdy nad wodą posiada aparat.Po złowieniu okazu ,większośc wędkarzy zabiera rybę do domu, - po "sesji" z reguły jest patelnia.Mnie osobiście na rażą fotki z rybami, zrobione przy wannie.Inna sprawa,jak ryba jest zakrwawiona ,czy okaleczona.Ale to osobny temat do dyskusji.Szanuję inne zdania,ale proszę również uszanowac moje.Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych.
Ja broń Boże nie poczułem żebyś mnie oskarżał. Oczywiście szanuję Twoje zdanie, bo na tym polega konstruktywna dyskusja i cieszę się, że Ty szanujesz moje.
Dla mnie jest git ;-)
pozdr.
P.S. zgadzam się, że większość złowionych okazów ląduje na patelni. Jeżeli ryba jest wymiarowa, to oczywiście wędkarz może ja zabrać. Ja robię inaczej, ale to już temat do innej dyskusji....
mam taką swoją zasadę co do fotografii;
nigdy nie robię zdjęć tym rybom ,które zabieram na przysłowiową patelnie.
po pierwsze nie są to okazy
a po drugie-głupie to jest-obfotografować rybę ,a potem zabić i zabrać
fotografuje te które wracają do wody.