Koledzy! Kurcze szlag mnie trafia! Ojciec wrócił z pewnej wioski niedaleko Stalowej Woli. Dla mnie to najbardziej zacofane koło PZW w całym kraju! Tam liczy się tylko karp! Gdzie karpia nie ma tam nie łowią! Mają kałużę 3ha, może nawet nie i wrzucają samego karpia. Nikt nie przestrzega wymiarów i limitów! Ostatnio wrzucili 120kg karpia i 80kg amura, wprowadzili tydzień zakazu i zrobili zawody. Raczej "zawody", bo pierwsze miejsce zajął wybitny karpiarz z ruskimi teleskopami, złowił 20kg karpi, drugie miejsce ponad 15kg świniaków, metoda - ruski grunt czyli ruski teleskop, kołowrotek "daiwa"(;d), 50m żyłki shinobi z 1995 roku, zardzewiała sprężyna oblepiona otrębami a na zardzewiałym haku robak czerwony. Pierwsze cztery miejsca to dwucyfrowa ilość kg samych karpi! Oczywiście karpie nie zostały wypuszczone z powrotem do wody.
Czy to ma sens? Czy łowienie ogłupiałych zaraz po zarybieniu karpi "na czas" można nazywać zawodami? Zawody to rywalizacja! Jak nie fizyczna to umysłowa, wiedza, doświadczenie, a tu co? NIC! KOMPLETNE ZERA! Czy "zawody wędkarskie" mogą być pretekstem do olewania limitu dobowego? Z tego co wiem, Regulamin Organizacji Zawodów Sportowych nakazuje wypuścić każdą złowioną rybę! Fakt, karp to szkodnik i chwast, powinien egzystować tylko na łowiskach komercyjnych. Bo równie dobrze, moglibyśmy zarybiać rekinem tygrysim - niejeden wędkarz chciałby go złapać... Ale to jest Polska, a nie Hawaje! Wstyd i hańba!
No tak, chcieli wędkarze karpia - sprowadzili z Japonii karpia.
A ja znam grupę, która chcę żarłacza w naszych wodach i co? :p
Niech nam sprowadzą, a to że będzie robił "trochę" szkód - czym jest to w obliczu przyjemności holu 200kg potwora oraz takich ilości egzotycznego mięcha :p
na szczęście powoli niektóre koła czy okręgi pzw zaczynają odchodzić od zarybień karpiem czy amurem. Zrobiło się głośno, bo to gatunek obcy - a jak wiadomo zarybianie obcym gatunkiem to łamanie prawa. Oby ten temat za szybko nie ucichł, bo znów tony karpi trafią do naszych wód.
z ciekawości musiałem skorzystać ze strony pzw,patrzałem na zarybienia za 2008 to wpuścili 700kg karpia i 100kg karasia czy inna ryba sie już nie zarybia??? pisze teraz o zbiorniku dzikowiec z którego dobrodziejstw korzystam najczęściej bo mam najbliżej. mam nadzieje że kolega łysy wąż ma racje i przestana zarybiać karpiem
Chciałem tu cos napisać o zawodach wędkarskich, ale że jestem ostoją spokoju, nie będę wywoływał kolejnej wojny. Ot...... sport...... humanitaryzm....... to się dla zawodników nie liczy. Liczy się kolejny rekord, kolejny wazon z półce, kolejny medal. A mądre gospodarowanie zasobami.......... to mit!
Du pa! Trzeba o tym mówić, robić szum i wywoływać wojny! Z tego co się orientuje to zaczęli stopować z tym głupim zarybianiem właśnie dlatego, że powstał koło tego szum i ludzie zaczęli się interesować!
Dokładnie tak jak Kolega pisze, liczy się rekord i puchar - żeby miało co się kurzyć na półce! Dla mnie humanitarne obchodzenie się z karpiem nie ma znaczenia, bo karpia uważam za szkodnika tak samo jak sumika karłowatego. Ale skoro są chętni na ich połów to proszę bardzo - w innych zbiornikach, opatrzonych nazwą "łowisko karpiowe".
Tak jak napisałem wcześniej - bardzo chętnie połowiłbym sobie rekinów... Czemu PZW nie sprowadzi żarłaczy do naszych wód? Co z tego, że nie będą się rozmnażały? Co z tego, że będą wyrządzały szkody? Co z tego, że zeżrą wszystko co żywe? Liny, leszcze, płocie, szczupaki, sandacze, węgorze, kaczki, łabędzie, ludzie - jakie to ma znaczenie skoro JA CHCE REKINA?!
W moim okręgu jest podobnie jeśli chodzi o zarybienia "PASZAKIEM" rok w rok wpuszczają go w ilościach przemysłowych a dokładnie na zbiornik zaporowy o powierzchni 50ha i średniej głębokości 2,5m wpuścili tego "śmiecia" w roku 2008 15 ton . Nie jestem znawcą ale to trochę za dużo w stosunku do rodzimych gatunków ,których zostało wpuszczonych po kilkadziesiąt kg . Woda w tym zalewie cały sezon kwitnie , jest zielona i śmierdzi do tego stopnia ze polowa wczasowiczów nie wchodzi do wody z obawy przed jakim "tyfusem" . Jest natlenianie ale przy tej ilości "paszaków" to nic nie daje . Oczywiście po zarybieniu był okres miesięcznej przerwy w wędkowaniu ale ten zakaz nie dotyczył wszystkich a w dniu oficjalnego otwarcia łowiska był tam tłum jak na pochodzie 1 majowym 25 lat temu i każdy wrócił z porządnym kompletem.
Głównie spininguje z racji ze jestem młody i jeszcze krew mi w żyłach płynie i nie usiedziałbym nad jeziorem na krzesełku czekając aż niewielki splawiczek zatonie heh i niestety wyników za dobrych na tym zalewie nie ma (mętna woda) trzeba zębatemu pod sam pysk rzucić żeby w tym szambie ruszył do wabika. Taka sama sytuacja jest na każdym zbiorniku w mojej okolicy zarybienia opierają się na KARPIU , AMURZE , KARASIU srebrnym.
Mało tego z zestawienia zarybień jakie znalazłem na stronie PZW okręg Kaliski wyraźnie widać ze KARPIEM także zarybiano rzekę Prosnę co już jest totalnym łamaniem prawa ale mało kto w ogóle wie co to jest karp itp itd...
nie lubię ludzi, którzy mówią o sobie w wielu osobach np."karp przeciez to popularna ryba kazdy mazy o złowienu dużego karpia tyle się teraz mówi o tej tragedi na rzkach o 40 kilogramowych tołpygach przeciez one sie w polsce nie rozmnażają w polsce to dlaczego tam są -pochodzą z zarybiania to dlaczego ich nie wypuszczać po co zarybiają" ... no komment
Ale Kolega SumikDestroyer ma rację - każdy powinien mówić w swoim imieniu. Co jakby tak każdy mnożył populację swojej grupy? "My chcemy rekiny w naszych wodach!" My chcemy! Brzmi poważnie, bo "my", "chceMY" wskazuje na większą grupę, a tymczasem - w tym przypadku - my to nas dwóch...ja i mój brzuch ;)
Zgadzam się z większością z Was, że zarybianie tylko jednym gatunkiem to jakieś nieporozumienie( choć to nieporozumienie odbywa się prawie w całej polsce tylko nie każdy się do tego przyznaje).
A tak ogólnie kol. pisaq to nie ładnie nabijać się z maluczkich. Sam kożystam z takiej kałuży 3ha i kilku mniejszych to po pierwsze primo
po drugie primo nie każdego stać na sprzęt za kilka setek
a po trzecie primo chyba muszę wypowiedzieć totalną wojnę (dzichad) wszystkim zarozumiałym a zwłaszcza nie mięsiarzom.
Koledzy! Kurcze szlag mnie trafia! Ojciec wrócił z pewnej wioski niedaleko Stalowej Woli. Dla mnie to najbardziej zacofane koło PZW w całym kraju! Tam liczy się tylko karp! Gdzie karpia nie ma tam nie łowią! Mają kałużę 3ha, może nawet nie i wrzucają samego karpia. Nikt nie przestrzega wymiarów i limitów! Ostatnio wrzucili 120kg karpia i 80kg amura, wprowadzili tydzień zakazu i zrobili zawody. Raczej "zawody", bo pierwsze miejsce zajął wybitny karpiarz z ruskimi teleskopami, złowił 20kg karpi, drugie miejsce ponad 15kg świniaków, metoda - ruski grunt czyli ruski teleskop, kołowrotek "daiwa"(;d), 50m żyłki shinobi z 1995 roku, zardzewiała sprężyna oblepiona otrębami a na zardzewiałym haku robak czerwony. Pierwsze cztery miejsca to dwucyfrowa ilość kg samych karpi! Oczywiście karpie nie zostały wypuszczone z powrotem do wody.
Czy to ma sens? Czy łowienie ogłupiałych zaraz po zarybieniu karpi "na czas" można nazywać zawodami? Zawody to rywalizacja! Jak nie fizyczna to umysłowa, wiedza, doświadczenie, a tu co? NIC! KOMPLETNE ZERA! Czy "zawody wędkarskie" mogą być pretekstem do olewania limitu dobowego? Z tego co wiem, Regulamin Organizacji Zawodów Sportowych nakazuje wypuścić każdą złowioną rybę!
Fakt, karp to szkodnik i chwast, powinien egzystować tylko na łowiskach komercyjnych. Bo równie dobrze, moglibyśmy zarybiać rekinem tygrysim - niejeden wędkarz chciałby go złapać... Ale to jest Polska, a nie Hawaje!
Wstyd i hańba!
rekinem tygrysim.....:-))))) hahahahaha, dobre :-))))) W sumie - to jest myśl....
No tak, chcieli wędkarze karpia - sprowadzili z Japonii karpia.
A ja znam grupę, która chcę żarłacza w naszych wodach i co? :p Niech nam sprowadzą, a to że będzie robił "trochę" szkód - czym jest to w obliczu przyjemności holu 200kg potwora oraz takich ilości egzotycznego mięcha :p
na szczęście powoli niektóre koła czy okręgi pzw zaczynają odchodzić od zarybień karpiem czy amurem. Zrobiło się głośno, bo to gatunek obcy - a jak wiadomo zarybianie obcym gatunkiem to łamanie prawa. Oby ten temat za szybko nie ucichł, bo znów tony karpi trafią do naszych wód.
z ciekawości musiałem skorzystać ze strony pzw,patrzałem na zarybienia za 2008 to wpuścili 700kg karpia i 100kg karasia czy inna ryba sie już nie zarybia??? pisze teraz o zbiorniku dzikowiec z którego dobrodziejstw korzystam najczęściej bo mam najbliżej. mam nadzieje że kolega łysy wąż ma racje i przestana zarybiać karpiem
Chciałem tu cos napisać o zawodach wędkarskich, ale że jestem ostoją spokoju, nie będę wywoływał kolejnej wojny. Ot...... sport...... humanitaryzm....... to się dla zawodników nie liczy. Liczy się kolejny rekord, kolejny wazon z półce, kolejny medal. A mądre gospodarowanie zasobami.......... to mit!
Du pa! Trzeba o tym mówić, robić szum i wywoływać wojny! Z tego co się orientuje to zaczęli stopować z tym głupim zarybianiem właśnie dlatego, że powstał koło tego szum i ludzie zaczęli się interesować!
Dokładnie tak jak Kolega pisze, liczy się rekord i puchar - żeby miało co się kurzyć na półce! Dla mnie humanitarne obchodzenie się z karpiem nie ma znaczenia, bo karpia uważam za szkodnika tak samo jak sumika karłowatego. Ale skoro są chętni na ich połów to proszę bardzo - w innych zbiornikach, opatrzonych nazwą "łowisko karpiowe".
Tak jak napisałem wcześniej - bardzo chętnie połowiłbym sobie rekinów... Czemu PZW nie sprowadzi żarłaczy do naszych wód? Co z tego, że nie będą się rozmnażały? Co z tego, że będą wyrządzały szkody? Co z tego, że zeżrą wszystko co żywe? Liny, leszcze, płocie, szczupaki, sandacze, węgorze, kaczki, łabędzie, ludzie - jakie to ma znaczenie skoro JA CHCE REKINA?!
W moim okręgu jest podobnie jeśli chodzi o zarybienia "PASZAKIEM" rok w rok wpuszczają go w ilościach przemysłowych a dokładnie na zbiornik zaporowy o powierzchni 50ha i średniej głębokości 2,5m wpuścili tego "śmiecia" w roku 2008 15 ton . Nie jestem znawcą ale to trochę za dużo w stosunku do rodzimych gatunków ,których zostało wpuszczonych po kilkadziesiąt kg . Woda w tym zalewie cały sezon kwitnie , jest zielona i śmierdzi do tego stopnia ze polowa wczasowiczów nie wchodzi do wody z obawy przed jakim "tyfusem" . Jest natlenianie ale przy tej ilości "paszaków" to nic nie daje .
Oczywiście po zarybieniu był okres miesięcznej przerwy w wędkowaniu ale ten zakaz nie dotyczył wszystkich a w dniu oficjalnego otwarcia łowiska był tam tłum jak na pochodzie 1 majowym 25 lat temu i każdy wrócił z porządnym kompletem.
Głównie spininguje z racji ze jestem młody i jeszcze krew mi w żyłach płynie i nie usiedziałbym nad jeziorem na krzesełku czekając aż niewielki splawiczek zatonie heh i niestety wyników za dobrych na tym zalewie nie ma (mętna woda) trzeba zębatemu pod sam pysk rzucić żeby w tym szambie ruszył do wabika.
Taka sama sytuacja jest na każdym zbiorniku w mojej okolicy zarybienia opierają się na KARPIU , AMURZE , KARASIU srebrnym.
Mało tego z zestawienia zarybień jakie znalazłem na stronie PZW okręg Kaliski wyraźnie widać ze KARPIEM także zarybiano rzekę Prosnę co już jest totalnym łamaniem prawa ale mało kto w ogóle wie co to jest karp itp itd...
nie lubię ludzi, którzy mówią o sobie w wielu osobach np."karp przeciez to popularna ryba kazdy mazy o złowienu dużego karpia tyle się teraz mówi o tej tragedi na rzkach o 40 kilogramowych tołpygach przeciez one sie w polsce nie rozmnażają w polsce to dlaczego tam są -pochodzą z zarybiania to dlaczego ich nie wypuszczać po co zarybiają" ... no komment
Obawiam się, że nie rozumiem :s
facet uważa że wszyscy chcieliby łowić karpie...
No to wynika z tego że jesteście strasznie nieszczęśliwi i bardzo z tego powodu mi przykro.
Ale Kolega SumikDestroyer ma rację - każdy powinien mówić w swoim imieniu.
Co jakby tak każdy mnożył populację swojej grupy?
"My chcemy rekiny w naszych wodach!" My chcemy! Brzmi poważnie, bo "my", "chceMY" wskazuje na większą grupę, a tymczasem - w tym przypadku - my to nas dwóch...ja i mój brzuch ;)
zobaczcie to zestawienie za rok 2008 o zarybieniu okolicznych wód .
Zestawienie w
http://www.pzw.org.pl/24/cms/2500/zarybienie_2008_kg
żal.
Zgadzam się z większością z Was, że zarybianie tylko jednym gatunkiem to jakieś nieporozumienie( choć to nieporozumienie odbywa się prawie w całej polsce tylko nie każdy się do tego przyznaje).
A tak ogólnie kol. pisaq to nie ładnie nabijać się z maluczkich. Sam kożystam z takiej kałuży 3ha i kilku mniejszych to po pierwsze primo
po drugie primo nie każdego stać na sprzęt za kilka setek
a po trzecie primo chyba muszę wypowiedzieć totalną wojnę (dzichad) wszystkim zarozumiałym a zwłaszcza nie mięsiarzom.