Witam! Panie i Panowie - tragedia! Znowu zaspałem na ryby! Tzn obudziłem się jakieś 2-3minuty przed czasem, budzik jeszcze nie zadzwonił, toteż go wyłączyłem. Czas 0400 GMT+0100, na dworze ciemno i zimno, zaparzyłem kawę i położyłem się spać... obudziłem się po 8, z ryb nici! Złym! Ojjj złym! To nie jest pierwszy raz... Cóż, jutro nie mam czasu z rana, ale pojutrze nie odpuszczę! Człowiek traci tylko wolny czas, a ryby kto będzie łowił? :x
Macie jakiś sposób, żeby kurna nie zasypiać? Fakt, spałem jakieś 4 godziny, bowiem oglądałem Waleczne Serce i malowałem łopatki błystek do północy! No ale ktoś to musiał zrobić, prawda? :p
ja mam taką zasadę - jak zadzwoni budzik, to od razu siadam i już się nie kładę. Dobrym sposobem jest też ustawianie budzika ze dwa metry od łózka, bo żeby go wyłączyć musisz wstać. Potem szybko łepetynę pod kran i już się spać nie chce :-) u mnie się sprawdza :-)
Nic nowego, ja ustawiam dwa budziki - taki sposób z pierwszej pracy. Jeden mam zaraz przy wyrku i jest ustawiony np na 5:00, drugi leży przy kompie, ustawiony na 5:02, tak żebym musiał ruszyć tyłek :p Ale jak na dworze jest takie zimno i w ogóle zło to ciężko się przekonać aby wystawić tyłek za drzwi, mało tego jeszcze jechać nad wodę i marznąć na łódce :p
Myślałem o jakiś środkach rozgrzewająco-mobilizujących :p
to może bardziej drastycznie - zostaw wędki, albo jeszcze lepiej radio w samochodzie i zaparkuj pod balkonem. Na dobre nie zaśniesz, jak tylko usłyszysz jakiś hałas za oknem, to od razu się zerwiesz. Co prawda nad ranem będziesz bardziej zmęczony niż wieczorem, ale dla świętego spokoju wstaniesz i pojedziesz na rybki :-))) Ja ze 3 tygodnie temu miałem taki przypadek, że zaparkowałem pod balkonem a nie w garażu. I w nocy obudził mnie alarm. Popatrzyłem trochę przez okno, ale nic się nie działo więc się położyłem. Po kilku minutach to samo - ale tym razem wydawało mi się, że coś się rusza w środku... Gacie na tyłek, złapałem kija i razem z psem wybiegłem na dół. Okazało się, że jeden z miejscowych kotów siedział sobie na masce samochodu.... Nie widziałem go z góry.... Nastraszył mnie skurczybyk i na dobre rozbudził... Niestety tego dnia musiałem iść do pracy, bo pewnie bym się już nie położył i na rybki pojechał ;-)
samo mobilizacja panowie, samo mobilizacja! :) ja wstaje tak z pol godziny wczesniej, robie kawe tak zeby wywpic i zapalic papierosa i kawe w termos, ubieram sie, do samochodu i ciabach na rybu :) i tak jak Kamil mowi, od razu wstawac bo pozniej sie bardziej czlowiek rozleniwia. Pozdro 600v! ;)
Dobre, dobry pomysł, ale nie w mojej dzielnicy. To nie Monako - to Bagdad :p Jeżeli jadę na ryby wcześnie rano to samochód stoi pod oknem całą noc. Radio zostawiam, bo u mnie sami tacy złodzieje fachmeni, że nie potrafią nawet panela zdjąć. Najwyżej szkód narobią... Poza tym, jak wstaje taki zmęczony rano to tracę motywację, głównie dlatego dzisiaj odpuściłem, bo byłem tak zmęczony, a śniło mi się, że zasnąłem na łódce i obudziłem się gdzieś na morzu :x
Samochód zostawie pod oknem - otwarty na oścież ;p Na budzik ustawie sobie Behemotha, albo jakieś inne wrzaski! Na drugi budzik soundtrack z Klanu! Przed snem nastawie ekspres, choć nie lubię kawy z ekspresu - ale ta kawa ma działać, a nie smakować! No i może w końcu położę się spać jak człowiek :p
Zastosuję wszystkie możliwe środki, łącznie z zimnym prysznicem i powiem jakie były efekty. Pojutrze muszę pojechać na ten Świerklaniec! 3:30 pobudka! Nie ma zmiłuj!
U mnie - na Ursynowie fachmeni odwalają czasem cyrkowe wręcz sztuki. Kilka lat temu, zdjęli gościowi dwa rowery z piątego piętra. Właściciel był w domu i to razem ze swoimi dwoma psami !!! To jest sztuka... Ale polak potrafi - pamiętacie jak w wiadomościach ( też kilka lat temu ) mówili że ktoś zaiwanił ... przęsło mostu?!?! Znalazło się kilka dni później - na złomowisku. Tak samo było z lufą czołgu, który stał sobie jako pomnik w jakimś mieście... Też na złom poszła :-)
po prostu nie wyłanczaj budzika,a jak już cie obudzi to od razu wstawaj. ja zawsze nastawiam budzik ale i tak zawsze budze sie sam i tez go wylanczam ale nigdy jeszcze nie zaspalem - no moze raz.
To u mnie zniknęła czynna trakcja tramwajowa - w środku dnia :) Tak gdzieś 15km nieczynnych torów kolejowych, zbrojenia budynku KWK Jowisz czy Cementowni Saturn ;)
Ja budzik zostawiam na drugim końcu pokoju żebym musiał tyłek ruszyć z wyra no i wtedy pomaga. Bo jak mam budzik pod ręką to nawet nie pamiętam czy dzwonił czy nie.
Hahaha! To na wiosce, gdzie czasem przebywam jest taki gość. Poligony znajdują się 14 i 25km od wioski - stamtąd przynosił różny złom, a raz nawet przytaszczył za sobą kawałek gąsienicy :D
Nastaw kilka budzików w tym ten w komórce z budzikiem "Chej Ty wstawaj, wstaaaaawaj" i postaw wszystkie w takiej odległości, żebyś musiał wstać aby je wyłączyć. Rodzina Cię znienawidzi ale nie zaśpisz a o to właśnie chodzi.
Rodzina już mnie nienawidzi! Ich tolerancja - na poranne (04:00) hałasy w kuchni, wszelkiej maści robactwo w lodówce, zużywanie wszelkich lakierów do paznokci na potrzeby optymalizacji wyglądu przynęt spinningowych, ciągłe przenoszenie sprzętu z garażu do domu i na odwrót, zamiłowanie do grzebania przy klamotach, próby konstrukcji własnych przynęt - jest bliska zeru :x
Ojciec na pytanie czy jedzie o 4:30 na łódkę odpowiada "No chyba Cię chłopie powaliło!" Matka na wieść o małym pudełeczku z niewielkimi larwami muchy plujki dostaje napadów agresji!
Tak więc, gorzej nie będzie - zatem nie widzę żadnego problemu. Natomiast mój problem dotyczy czynności, które wykonuje zaraz po pobudce. Gdy idę do pracy wiem, że "muszę", a gdy idę na ryby mam świadomość, że robię to dobrowolnie. I wtedy kładę się spać "na 5minut" ;x Może budziki/telefony nastawiać co 10-15min? Aż do skutku :x
Dobra opcja to taki stary budzik który swoim dźwiękiem postawi Cię natychmiast na nogi. U mnie niestety odpada bo za ścianą z płyty gipsowej mam siostrę i to obudziłoby za jednym zamachem zarówno ją jak i mnie... Sam używam telefonu, zostawiam go w takiej odległości by nie sięgnąć do niego ręką bez wstawania i często zmieniam dzwonki. Zauważyłem że szybko przyzwyczajam się do dźwięków i je po prostu ignoruje ;d Po tym jak przeczytałem twój post powyżej to muszę przyznać że mam identycznie, z tym że nie mieszkam z ojcem, ale hałas jest podwójny w przypadku robaków w lodówce bo siostra też jest jakaś dziwnie uprzedzona... ;)
Kobita to inna genetyka - jak Azjaci...a krewetki pewno jej smakują :p Ustawiłem taki dzwonek, że ojciec przyszedł mnie obudzić z tekstem "wyłącz to cholerstwo!", nie wiem Burzuma nie lubi czy co... Dzisiaj nie zaspałem - dzień wypłaty (kołowrotek dragona siup!) ;d Jutro 0400 GMT+1 pakuje spinningi i Świerklaniec - budziki postawią na nogi cały dom, a cały dom obudzi moją skromną osobę aby mnie zlinczować, tym sposobem wstanę i jeszcze znajdę "jelenia", który zrobi mi kawy ;> Proste? ;p
Wstajesz na ryby o 0400? Tak późno???? To chyba opalać się jeździsz na ryby...
Żartuję. Kiedyś gdy jechałem na ryby o 0130 i po 15 minutach zatrzymano mnie do rutynowej kontroli drogowej, to policjant widząc wędkę spytał: z rybek wracamy? Ja mu na to że nie, wyruszam. A on : panie!!!pan spać nie możesz??? I jeszcze mi nagadał. Cóż walnąłem skruchę i pojechałem na rybki. Pozdrawiam.
Dobrze że ja nie mam takiego problemu. To by mnie zlinczowali nie tylko za budzenie na ryby ale i do szkoły bo ciągle budzik dzwoni o 5. Ja to mam nietypowo bo telefon leży pod poduszką więc nie mam problemu żeby go wyłączyc ale juz jakieś takie przyzwyczajenie każe mi wstać i już. I nigdy nie mów sobie jeszcze 5 minut bi wtedy są właśnie takie rezultaty. Pozdrawiam i buziaki składam Angelika :*
No akurat z zasypianiem to ja nie mam kłopotów. Mam jakiś ruski budzik, który po naciśnięciu przycisku dzwonka za pięć minut odzywa się ponownie. Dopiero gdy z tyłu przełączę taki przycisk wyłącza się na dobre. Także jeśli nawet przysnę zadzwoni ponownie za 5 minut. Natomiast na sezon letni mam sposób nie do przebicia. W tym czasie robi się wcześnie widno. Na dłuższe wędkowanie jeżdżę wówczas na ogół w niedzielę ok. 2.30 raniutko bo do wody jest kawałek. Toteż jak większość fanów TV oglądam w sobotę filmy bo spać się nie chce. A gdy nic ciekawego już nie ma i można przymknąć oko to mam obawy, że pierwszym snem przysnę na amen. I co wtedy. Idę do kuchni i co? Gotuję rodzince obiadek na niedzielę. Rosołek, kurczaczka upiekę itp. A że rosołek dość długo się gotuje więc mam czas zrobić jeszcze kanapeczkę na ryby itp. Już kilkakrotnie żonusia wstała zadowolona z tego, że ja pojechałem na rybki. No wcale się nie dziwię obiadek gotowy. Można spróbować.
Dobry sposób! Samo oglądanie filmów odpada - później usnę na rybach :p Ale to gotowanie jak najbardziej - nic tak nie pobudza, jak pożar w kuchni o 3 w nocy :D
chcąc jechać na ryby w niedzielę rano muszę ugotować obiad w sobotę.chyba,że trafi się zastępstwo:) ale wolę się trochę przespać.jak zapanuje wyjazd to przeważnie budzę się w porę. ustawiam budzik w telefonie,bo strzyżonego bozia strzyże:). pozd
PISAK! co ty chrzanisz kolo?! Jak mozna zaspać na ryby?! No do roboty zaspać, to ja rozumiem..... ale kurde na ryby?! Nie wal ściemy! Usiłujesz temat nakręcić i bić punole. Na ryby zaspał! Ja nie moge. Przecie to nie jest mozliwe!
Hahaha! Po prostu mam taką świadomość, że jak idę na ryby to robię to z własnej nieprzymuszonej woli, dla przyjemności. Nie ma przymusu, nie ma pośpiechu - można jeszcze pospać te - przysłowiowe - 5 minut. Ale sposób jest opracowany. - Wszystko szykuję znacznie wcześniej, tak żeby nie wiązać haków o 01:00 w nocy, sprzęt pakuję do samochodu i zostawiam przed garażem! - Kładę się o przyzwoitej porze, nie piję kawy zbyt późno. - Telefon nastawiam na daną godzinę, budzik na 5-10 minut później i ustawiam oba urządzenia w znacznej odległości od wyrka. - Po przebudzeniu biegnę pod prysznic, po drodze nastawiam kawę (chyba, że ta z ekspresu już na mnie czeka, ale ona jest niedobra :( ) i sprawdzam przez okno czy samochód jeszcze stoi :p - Po powrocie do krainy żywych nie pozostaje mi nic innego jak wskoczyć do samochodu i wio!
Sprawdzone! Wstawałem tak na ryby o godzinie 2:00, 3:00 i 4:00, późniejsze godziny nie stanowią problemu ;) Aha, taka rada - dobudźcie się zanim wsiądziecie do samochodu - zaspany kierowca jest jak pijany kierowca. 10-15min Was nie zbawi, a można uniknąć różnych nieprzyjemności.
Wstajesz na ryby o 4.00? Tak późno???
Kiedyś gdy jechałem na ryby o 1.30 i po 15 minutach zatrzymano mnie do rutynowej kontroli drogowej, to policjant widząc wędkę spytał: z rybek wracamy? Ja mu na to że nie, wyruszam. A on : panie!!!pan spać nie możesz??? I jeszcze mi nagadał. Cóż walnąłem skruchę i pojechałem na rybki. Pozdrawiam.
Późno? Głównie spinninguje, do łowisk mam najdalej 20km (Przeczyce). Nie lubię mieszać wody po ciemku, a w nocy - moim zdaniem - bardzo wczesne przybycie jest niepotrzebne. Kiedyś czekałem na jakiś "przedsmak" promieni słonecznych, tak sobie czekałem w samochodzie, popijałem kawkę z termosu i...zasnąłem nawet nie wiem kiedy. Obudziło mnie słońce, było dobrze po 8:00 ;) A jak jadę na ryby na noc to rozbijam "obóz" jeszcze przed zmrokiem.
Czemu nagadał? Mnie kiedyś drapnęli, a muszę dodać, że byłem maksymalnie napalony na szczupaka i do policjanta "Panie władzo, z całym szacunkiem, ale my tu gadu gadu, a mi ryby wyłapują", gościu się zaśmiał i puścił ;) W sumie to rutynowa kontrola, sprawdził dokumenty i tyle - nic nie zrobiłem, ale zawsze mógł się ociągać, kazać dmuchać, sprawdzać samochód itd :x
No szlak! Jedyny dzień w tygodniu pracy, kiedy do roboty mam na 12tą, a ja budzę się o 6 rano! O 3 godziny za późno. Taka wyprawa za zębatym się zapowiadała i kapa:/
Co się odwlecze to nie ociecze, pakuję manatki i pykam do Bukowa na metrowego zębatego! Siostra przywiozła mi z zachodu (jak to profesjonalnie i szpanersko brzmi) pięknego woblerka, który na pierwszej wyprawie zaliczył trzy szczupłe. Sprawdzę czy dalej trzyma formę.
To niech się Kolega pochwali co to za wobek zachodni :d Pewno z NRD :p Tej nocy wcale nie spałem, później spinning na Świerklańcu od 6 do 12, jeden szczupaczek 50cm na wahadło, kilka skubnięć na lekki opad (10-15g) i urwany ogonek w kopytku. Ale i tak warto było.
Pochwalił bym się z przyjemnością, acz nie znam nazwy ani modelu - dotarł do mnie bez pudła. Wczoraj z wieczora znowu skubnął szczupłego - takiego 55 (na oko). Trzyma formę. Pracuję na 1,2 m a jak maszynę zatrzymam to wachlarzem dryfuje do powierzchni. Jak szczupły grzeje zielsko w pobliżu - to startnie na pewno!
Witam!
Panie i Panowie - tragedia! Znowu zaspałem na ryby!
Tzn obudziłem się jakieś 2-3minuty przed czasem, budzik jeszcze nie zadzwonił, toteż go wyłączyłem. Czas 0400 GMT+0100, na dworze ciemno i zimno, zaparzyłem kawę i położyłem się spać... obudziłem się po 8, z ryb nici! Złym! Ojjj złym!
To nie jest pierwszy raz... Cóż, jutro nie mam czasu z rana, ale pojutrze nie odpuszczę! Człowiek traci tylko wolny czas, a ryby kto będzie łowił? :x
Macie jakiś sposób, żeby kurna nie zasypiać?
Fakt, spałem jakieś 4 godziny, bowiem oglądałem Waleczne Serce i malowałem łopatki błystek do północy! No ale ktoś to musiał zrobić, prawda? :p
ja mam taką zasadę - jak zadzwoni budzik, to od razu siadam i już się nie kładę. Dobrym sposobem jest też ustawianie budzika ze dwa metry od łózka, bo żeby go wyłączyć musisz wstać. Potem szybko łepetynę pod kran i już się spać nie chce :-)
u mnie się sprawdza :-)
Nic nowego, ja ustawiam dwa budziki - taki sposób z pierwszej pracy.
Jeden mam zaraz przy wyrku i jest ustawiony np na 5:00, drugi leży przy kompie, ustawiony na 5:02, tak żebym musiał ruszyć tyłek :p
Ale jak na dworze jest takie zimno i w ogóle zło to ciężko się przekonać aby wystawić tyłek za drzwi, mało tego jeszcze jechać nad wodę i marznąć na łódce :p
Myślałem o jakiś środkach rozgrzewająco-mobilizujących :p
to może bardziej drastycznie - zostaw wędki, albo jeszcze lepiej radio w samochodzie i zaparkuj pod balkonem. Na dobre nie zaśniesz, jak tylko usłyszysz jakiś hałas za oknem, to od razu się zerwiesz. Co prawda nad ranem będziesz bardziej zmęczony niż wieczorem, ale dla świętego spokoju wstaniesz i pojedziesz na rybki :-)))
Ja ze 3 tygodnie temu miałem taki przypadek, że zaparkowałem pod balkonem a nie w garażu. I w nocy obudził mnie alarm. Popatrzyłem trochę przez okno, ale nic się nie działo więc się położyłem. Po kilku minutach to samo - ale tym razem wydawało mi się, że coś się rusza w środku... Gacie na tyłek, złapałem kija i razem z psem wybiegłem na dół. Okazało się, że jeden z miejscowych kotów siedział sobie na masce samochodu.... Nie widziałem go z góry....
Nastraszył mnie skurczybyk i na dobre rozbudził... Niestety tego dnia musiałem iść do pracy, bo pewnie bym się już nie położył i na rybki pojechał ;-)
samo mobilizacja panowie, samo mobilizacja! :) ja wstaje tak z pol godziny wczesniej, robie kawe tak zeby wywpic i zapalic papierosa i kawe w termos, ubieram sie, do samochodu i ciabach na rybu :) i tak jak Kamil mowi, od razu wstawac bo pozniej sie bardziej czlowiek rozleniwia.
Pozdro 600v! ;)
Dobre, dobry pomysł, ale nie w mojej dzielnicy. To nie Monako - to Bagdad :p
Jeżeli jadę na ryby wcześnie rano to samochód stoi pod oknem całą noc. Radio zostawiam, bo u mnie sami tacy złodzieje fachmeni, że nie potrafią nawet panela zdjąć. Najwyżej szkód narobią...
Poza tym, jak wstaje taki zmęczony rano to tracę motywację, głównie dlatego dzisiaj odpuściłem, bo byłem tak zmęczony, a śniło mi się, że zasnąłem na łódce i obudziłem się gdzieś na morzu :x
Samochód zostawie pod oknem - otwarty na oścież ;p
Na budzik ustawie sobie Behemotha, albo jakieś inne wrzaski!
Na drugi budzik soundtrack z Klanu!
Przed snem nastawie ekspres, choć nie lubię kawy z ekspresu - ale ta kawa ma działać, a nie smakować!
No i może w końcu położę się spać jak człowiek :p
Zastosuję wszystkie możliwe środki, łącznie z zimnym prysznicem i powiem jakie były efekty. Pojutrze muszę pojechać na ten Świerklaniec! 3:30 pobudka! Nie ma zmiłuj!
U mnie - na Ursynowie fachmeni odwalają czasem cyrkowe wręcz sztuki. Kilka lat temu, zdjęli gościowi dwa rowery z piątego piętra. Właściciel był w domu i to razem ze swoimi dwoma psami !!! To jest sztuka...
Ale polak potrafi - pamiętacie jak w wiadomościach ( też kilka lat temu ) mówili że ktoś zaiwanił ... przęsło mostu?!?! Znalazło się kilka dni później - na złomowisku. Tak samo było z lufą czołgu, który stał sobie jako pomnik w jakimś mieście... Też na złom poszła :-)
po prostu nie wyłanczaj budzika,a jak już cie obudzi to od razu wstawaj. ja zawsze nastawiam budzik ale i tak zawsze budze sie sam i tez go wylanczam ale nigdy jeszcze nie zaspalem - no moze raz.
To u mnie zniknęła czynna trakcja tramwajowa - w środku dnia :)
Tak gdzieś 15km nieczynnych torów kolejowych, zbrojenia budynku KWK Jowisz czy Cementowni Saturn ;)
Ja budzik zostawiam na drugim końcu pokoju żebym musiał tyłek ruszyć z wyra no i wtedy pomaga. Bo jak mam budzik pod ręką to nawet nie pamiętam czy dzwonił czy nie.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,Zlomiarze-tlumacza-sie-z-kradziezy-czolgow-z-poligonu,wid,11453736,wiadomosc.html
Hahaha!
To na wiosce, gdzie czasem przebywam jest taki gość. Poligony znajdują się 14 i 25km od wioski - stamtąd przynosił różny złom, a raz nawet przytaszczył za sobą kawałek gąsienicy :D
ja problemu z wstawaniem nie mam... motywacje dodaje mi to ze na ryby sie wybieram... :_)
Jest jeszcze jeden sposób aby nie zaspać na ryby. Trochę drastyczny ale pewny - po prostu nie kłaść się spać.
Nastaw kilka budzików w tym ten w komórce z budzikiem "Chej Ty wstawaj, wstaaaaawaj" i postaw wszystkie w takiej odległości, żebyś musiał wstać aby je wyłączyć. Rodzina Cię znienawidzi ale nie zaśpisz a o to właśnie chodzi.
Rodzina już mnie nienawidzi! Ich tolerancja - na poranne (04:00) hałasy w kuchni, wszelkiej maści robactwo w lodówce, zużywanie wszelkich lakierów do paznokci na potrzeby optymalizacji wyglądu przynęt spinningowych, ciągłe przenoszenie sprzętu z garażu do domu i na odwrót, zamiłowanie do grzebania przy klamotach, próby konstrukcji własnych przynęt - jest bliska zeru :x
Ojciec na pytanie czy jedzie o 4:30 na łódkę odpowiada "No chyba Cię chłopie powaliło!"
Matka na wieść o małym pudełeczku z niewielkimi larwami muchy plujki dostaje napadów agresji!
Tak więc, gorzej nie będzie - zatem nie widzę żadnego problemu.
Natomiast mój problem dotyczy czynności, które wykonuje zaraz po pobudce.
Gdy idę do pracy wiem, że "muszę", a gdy idę na ryby mam świadomość, że robię to dobrowolnie.
I wtedy kładę się spać "na 5minut" ;x
Może budziki/telefony nastawiać co 10-15min? Aż do skutku :x
Dobra opcja to taki stary budzik który swoim dźwiękiem postawi Cię natychmiast na nogi. U mnie niestety odpada bo za ścianą z płyty gipsowej mam siostrę i to obudziłoby za jednym zamachem zarówno ją jak i mnie... Sam używam telefonu, zostawiam go w takiej odległości by nie sięgnąć do niego ręką bez wstawania i często zmieniam dzwonki. Zauważyłem że szybko przyzwyczajam się do dźwięków i je po prostu ignoruje ;d
Po tym jak przeczytałem twój post powyżej to muszę przyznać że mam identycznie, z tym że nie mieszkam z ojcem, ale hałas jest podwójny w przypadku robaków w lodówce bo siostra też jest jakaś dziwnie uprzedzona... ;)
Kobita to inna genetyka - jak Azjaci...a krewetki pewno jej smakują :p
Ustawiłem taki dzwonek, że ojciec przyszedł mnie obudzić z tekstem "wyłącz to cholerstwo!", nie wiem Burzuma nie lubi czy co...
Dzisiaj nie zaspałem - dzień wypłaty (kołowrotek dragona siup!) ;d
Jutro 0400 GMT+1 pakuje spinningi i Świerklaniec - budziki postawią na nogi cały dom, a cały dom obudzi moją skromną osobę aby mnie zlinczować, tym sposobem wstanę i jeszcze znajdę "jelenia", który zrobi mi kawy ;> Proste? ;p
Wstajesz na ryby o 0400? Tak późno???? To chyba opalać się jeździsz na ryby...
Żartuję. Kiedyś gdy jechałem na ryby o 0130 i po 15 minutach zatrzymano mnie do rutynowej kontroli drogowej, to policjant widząc wędkę spytał: z rybek wracamy? Ja mu na to że nie, wyruszam. A on : panie!!!pan spać nie możesz??? I jeszcze mi nagadał. Cóż walnąłem skruchę i pojechałem na rybki. Pozdrawiam.
Dobrze że ja nie mam takiego problemu. To by mnie zlinczowali nie tylko za budzenie na ryby ale i do szkoły bo ciągle budzik dzwoni o 5. Ja to mam nietypowo bo telefon leży pod poduszką więc nie mam problemu żeby go wyłączyc ale juz jakieś takie przyzwyczajenie każe mi wstać i już. I nigdy nie mów sobie jeszcze 5 minut bi wtedy są właśnie takie rezultaty. Pozdrawiam i buziaki składam Angelika :*
http://www.fabtoys.pl/Budzik_z_Tarcza-83.html
No akurat z zasypianiem to ja nie mam kłopotów. Mam jakiś ruski budzik, który po naciśnięciu przycisku dzwonka za pięć minut odzywa się ponownie. Dopiero gdy z tyłu przełączę taki przycisk wyłącza się na dobre. Także jeśli nawet przysnę zadzwoni ponownie za 5 minut. Natomiast na sezon letni mam sposób nie do przebicia. W tym czasie robi się wcześnie widno. Na dłuższe wędkowanie jeżdżę wówczas na ogół w niedzielę ok. 2.30 raniutko bo do wody jest kawałek. Toteż jak większość fanów TV oglądam w sobotę filmy bo spać się nie chce. A gdy nic ciekawego już nie ma i można przymknąć oko to mam obawy, że pierwszym snem przysnę na amen. I co wtedy. Idę do kuchni i co? Gotuję rodzince obiadek na niedzielę. Rosołek, kurczaczka upiekę itp. A że rosołek dość długo się gotuje więc mam czas zrobić jeszcze kanapeczkę na ryby itp. Już kilkakrotnie żonusia wstała zadowolona z tego, że ja pojechałem na rybki. No wcale się nie dziwię obiadek gotowy. Można spróbować.
Dobry sposób! Samo oglądanie filmów odpada - później usnę na rybach :p
Ale to gotowanie jak najbardziej - nic tak nie pobudza, jak pożar w kuchni o 3 w nocy :D
chcąc jechać na ryby w niedzielę rano muszę ugotować obiad w sobotę.chyba,że trafi się zastępstwo:)
ale wolę się trochę przespać.jak zapanuje wyjazd to przeważnie budzę się w porę.
ustawiam budzik w telefonie,bo strzyżonego bozia strzyże:).
pozd
Najlepiej pisaqu to weź śpiwór i śpij na łowisku a rano około 4 komary Cię dobudzą. Masz to jak w banku!!
A najlepiej to w ogóle przeprowadzę się nad wodę :p
Wcale nie Mateusz. Komary nie budzą o 4. No chybże masz takie szczęście bo mi się jeszcze nie zdarzyło.
PISAK! co ty chrzanisz kolo?! Jak mozna zaspać na ryby?! No do roboty zaspać, to ja rozumiem..... ale kurde na ryby?! Nie wal ściemy! Usiłujesz temat nakręcić i bić punole. Na ryby zaspał! Ja nie moge. Przecie to nie jest mozliwe!
jak idziesz 5 raz z rzędu o 3:30 rano a poprzednimi razy nic nie złowiłeś to możesz zaspać. Mi się raz tak zdarzyło ale to było ze 2 lata temu:)
Mogę zaspać nawet na seks. Jednak kiedy zaśpię na ryby, wtedy sprzedam wędki i zacznę grać w kółko i krzyżyk.
Hahaha!
Po prostu mam taką świadomość, że jak idę na ryby to robię to z własnej nieprzymuszonej woli, dla przyjemności. Nie ma przymusu, nie ma pośpiechu - można jeszcze pospać te - przysłowiowe - 5 minut.
Ale sposób jest opracowany.
- Wszystko szykuję znacznie wcześniej, tak żeby nie wiązać haków o 01:00 w nocy, sprzęt pakuję do samochodu i zostawiam przed garażem!
- Kładę się o przyzwoitej porze, nie piję kawy zbyt późno.
- Telefon nastawiam na daną godzinę, budzik na 5-10 minut później i ustawiam oba urządzenia w znacznej odległości od wyrka.
- Po przebudzeniu biegnę pod prysznic, po drodze nastawiam kawę (chyba, że ta z ekspresu już na mnie czeka, ale ona jest niedobra :( ) i sprawdzam przez okno czy samochód jeszcze stoi :p
- Po powrocie do krainy żywych nie pozostaje mi nic innego jak wskoczyć do samochodu i wio!
Sprawdzone! Wstawałem tak na ryby o godzinie 2:00, 3:00 i 4:00, późniejsze godziny nie stanowią problemu ;)
Aha, taka rada - dobudźcie się zanim wsiądziecie do samochodu - zaspany kierowca jest jak pijany kierowca. 10-15min Was nie zbawi, a można uniknąć różnych nieprzyjemności.
Pozdrawiam
Wstajesz na ryby o 4.00? Tak późno???
Kiedyś gdy jechałem na ryby o 1.30 i po 15 minutach zatrzymano mnie do rutynowej kontroli drogowej, to policjant widząc wędkę spytał: z rybek wracamy? Ja mu na to że nie, wyruszam. A on : panie!!!pan spać nie możesz??? I jeszcze mi nagadał. Cóż walnąłem skruchę i pojechałem na rybki. Pozdrawiam.
Późno? Głównie spinninguje, do łowisk mam najdalej 20km (Przeczyce).
Nie lubię mieszać wody po ciemku, a w nocy - moim zdaniem - bardzo wczesne przybycie jest niepotrzebne.
Kiedyś czekałem na jakiś "przedsmak" promieni słonecznych, tak sobie czekałem w samochodzie, popijałem kawkę z termosu i...zasnąłem nawet nie wiem kiedy.
Obudziło mnie słońce, było dobrze po 8:00 ;)
A jak jadę na ryby na noc to rozbijam "obóz" jeszcze przed zmrokiem.
Czemu nagadał? Mnie kiedyś drapnęli, a muszę dodać, że byłem maksymalnie napalony na szczupaka i do policjanta "Panie władzo, z całym szacunkiem, ale my tu gadu gadu, a mi ryby wyłapują", gościu się zaśmiał i puścił ;)
W sumie to rutynowa kontrola, sprawdził dokumenty i tyle - nic nie zrobiłem, ale zawsze mógł się ociągać, kazać dmuchać, sprawdzać samochód itd :x
No szlak! Jedyny dzień w tygodniu pracy, kiedy do roboty mam na 12tą, a ja budzę się o 6 rano! O 3 godziny za późno. Taka wyprawa za zębatym się zapowiadała i kapa:/
Ja sobie ostatnio za zębatymi połaziłem.
Spokojnie, przez ten tydzień podrosną ;)
Co się odwlecze to nie ociecze, pakuję manatki i pykam do Bukowa na metrowego zębatego! Siostra przywiozła mi z zachodu (jak to profesjonalnie i szpanersko brzmi) pięknego woblerka, który na pierwszej wyprawie zaliczył trzy szczupłe. Sprawdzę czy dalej trzyma formę.
To niech się Kolega pochwali co to za wobek zachodni :d
Pewno z NRD :p
Tej nocy wcale nie spałem, później spinning na Świerklańcu od 6 do 12, jeden szczupaczek 50cm na wahadło, kilka skubnięć na lekki opad (10-15g) i urwany ogonek w kopytku.
Ale i tak warto było.
Pochwalił bym się z przyjemnością, acz nie znam nazwy ani modelu - dotarł do mnie bez pudła. Wczoraj z wieczora znowu skubnął szczupłego - takiego 55 (na oko). Trzyma formę. Pracuję na 1,2 m a jak maszynę zatrzymam to wachlarzem dryfuje do powierzchni. Jak szczupły grzeje zielsko w pobliżu - to startnie na pewno!