Depresję to my już mamy,a na fiordach już byłem. My Polacy się tam nie nadajemy,bo brak nam kultury łowienia.Nie tyczy się to każdego wędkarza,jeszcze trafiają z sumieniem i kulturą łowienia.
Chodzi kolego o to,że tutaj w kraju nałowisz ryb i coś z nimi zrobisz. Uwędzisz albo zaprawisz w zalewie octowej ,i masz do gorzały jak znalazł.W Norwegii tego nie zrobisz,a ile możesz skonsumować.?Tam łowi się olbrzymy. Sprawdziłem.
bardzo ładna sztuka gratuluję połowu. Zapewne był pyszny choć sam wolę coś bardziej tłustego suma np. no i lin też może być jak ładny. A z tym żylastym to taki żart bo ryby to chyba za wielkich żył nie mają
Mamy XXI wiek, wszędzie patrzy się na jakość. Wiadomo, że wędkarze nie porzucą naszych pięknych wód. Ale musimy zadbać by były konkurencyjne względem zagranicznych łowisk. Ja nie ukrywam, że chciałbym raz na kilka lat pojechać do Szwecji na szczupaki.
ja zostaje. nigdzie się nie ruszam mam tu znajomych wędkarzy, swoje ulubione miejsca i jeszcze trochę ryb do złapania może rekordowych a przynajmniej dla własnej satysfakcji złapania. Chyba że na jakiś wyjazd np na 2 tygodniowy ale to tam gdzie jest cieplutko. Pozdrawiam
Chodzi o to Juras, że fajnie jest pozwiedzać świat i o tym pisać, jeszcze jak ktoś potrafi to robić. Sam nieraz czytam wspomnienia wędkarzy z wypadów za granicę i oglądam filmy. Też mi się to podoba. Też chciałbym spróbować połowić w Norwegii. Mam znajomych, którzy jeżdżą i piękne opowieści snują , słucham z otwartą paszczą i się ślinię. Lecz nie jest w porządku, kiedy ktoś się chełpi w tzw "żaden" sposób i jeszcze wyjeżdża z propozycjami, by tamtejsze przepisy i opłaty zastosować u nas. Nie ten kraj, nie ten obyczaj, a przede wszystkim jesteśmy na to jeszcze zbyt biedni i mało zaawansowani gospodarczo. Myślenie Polaków się zmieni wraz z poprawą stopy życiowej - tak samo jak tam. Oni kiedys też jedli ryby. Nie przesadzajmy więc z teorią jakoby tylko i wyłącznie ich metody i sposoby były słuszne. Jestem ciekaw, jak tam wyglądają organizacje wędkarskie i nauka zwana ichtiologią, czy też postpują tak jak władze PZW ?
Koledzy na Święta Bożonarodzeniowe w Hiszpani złowili karpia 18kg nie do zjedzenia tak śmierdział ropą ale z żubrówką poszedł.Ja kiedyś żeby więcej przywieżć gotówki z Niemiec łowiłem piękne leszcze i płocie w Lebie myślisz że były dobre ale z piwem smakowały Niemcy to się z nas śmieli że my to jemy.Nasuwa się wniosek że to no kill to nie humanitaryzm tylko wyrachowanie.
A zaczęło się ode mnie bo wdałem sie w dyskusję z KUZYNEM78 jakby to było fajnie wprowadzic system opłat z Holandii. Przepraszam Mirek, biję się w pierś, gorzko żałuję. Ja chcę zostac w Polsce!!!!! Nie każ mi się eksportowac z moimi gratami, bo mnie na zachodxzie wezmą za kłusola :0))))))
GHOSTMIR --- widzę że jesteś za[ pi ]..... nakręcony i twój nowy topik to skutek utarczek pisemnych z kuzyn78 na temat : DARMOWE TRENINGI Znam kuzyna 78 być może i poznam ciebie ale przez małe niedopatrzenie z jednej ze stron momentami cała sprawa się niepotrzebnie zaostrzyła Każdy z was miał trochę racji lecz gdyby sprawa była nieco inaczej przedstawiona w wątku , na pewno byście zmienili zdanie bo w gruncie rzeczy chodziło tu o kasę lecz nie tą o która cała ta awanta. Nie wiem czy kuzyn by chciał bym to sprostowywał lecz napisze króciutko może się uda jakoś to skleić . Jest tak : 1.wszyscy opłacamy składki 2.dodatki :typu łowiska wybranego koła 3.inne okręgi (jeśli ktoś chce) 4. być może coś pominąłem ;) 5. UWAGA -- licencje zawodniczą (też kilka dyszek kosztuje) i w tym był cały "HACZYK" :o Oczywiście większość z nas jej nie opłaca (bo się nie opłaca) ;) a nieliczni wśród nas to wyczynowcy co najmniej 2ligowi -- wiem to jego broszka ale to naprawdę jest jego pasja i z takich treningów na pewno nie zabiera ryb sam to widziałem więc nie chodzi tu o mięcho Wkur..... by cię to zapewne że po tylu opłatach jedziesz trenować przed zawodami koła ,okręgu ,powiatu wsi czy ulicy na łowisku np : xyz w piątek opłata za trening ,sobota opłata za trening, niedziela w dniu zawodów extra opłata za udział w zawodach Wiem zaraz padną słowa --stać go to niech jeździ i płaci ---zaraz odpowiadam ; stać go jeździ i płaci ale dla czego nabija kasę prezesom za wpłaty treningowe (podejrzewam że zbytnio nie są one zagospodarowane ) po jaka cholerę opłacać kartę zawodniczą skoro ona i tak do niczego nie upoważnia .Więc co z tymi pieniędzmi za jej opłacenie ??????? Jeśli chodzi o złowione podczas treningu czy też na zawodach ryby to naprawdę powodzenia temu który by to przeżarł Więc tak naprawdę niepotrzebne były te "wycieczki do Holandii Norwegii i jeszcze dalej : bo nie o to tu chodziło Jak będzie - czas pokaże ; więc wyczyny niech wyczynuja , sprężynowcy -sprężynują , spławikowcy spławikuja ,spinningiści spiningują itd. itp. a ja mówię wam wszystkim PEACE życząc miłej nocy nad woda brań i spokojnego obcowania z naturką :):):):):)
Dodam tylko od siebie Vito to że z tymi opłatami holenderskimi to nie tak. Nie chodziło mi o podwyższenie opłat ,czy porównanie się do stawek holenderskich tylko o podział cenowy dla osób łowiąc dla sportu i osób komsumcyjnych.Wiadomą sprawa jest to że ktoś musi sie tymi łowiskami zajmować(wycinanie stanowisk, zarybianie ,sprzątanie ,koszenie trawy itp)i wszyscy powinni płacić za to ,tylko można by było to jakoś podzielić. Przykład: - Osoby komsumcyjne takie opłaty jakie są obecnie czyli w moim okręgu-150zł -Osoby z licencją -50zł,-ponieważ zawodnik żeby mieć licencje musi należeć do klubu w którym to musi też wpłacić co roku sładke 80zł + jednorazowa wpłata za licencje 80zł Myśle że to by wszystkich zadowoliło.
Jeszcze jedno. W tej chwili płacimy: -150zł opłata okręgowa - 80zł opłata klubowa - 80 zł jednorazowa wpłata za dokument ,,Licencja sportowa"" + opłaty za treningi :około 200zł rocznie Razem:510zł
dobra panowie ale czy zwykły wędkarz taki jak ja co nie łazi po zawodach będzie wypuszczał wszystkie ryby jakie złapie to może nie opłacać karty wędkarskiej?
co on komu szkodzi jak wszystko wypuszcza?
Odpowiedź brzmi NIE!!! Musi opłacać a ghostmir ma trochę racji płaćmy wszyscy albo nikt.
Panowie, wszyscy chyba wiecie, że mam skrajne poglądy i cietą czcionkę. Jednak z tego wszystkiego wyłonił się zupełnie inny obrazek niz na początku. Teraz mogę podać rękę nawet kuzynowi78, przyznając, że sprawił to VITO. Jeśli światek zawodników wyczynowych ma problemy natury finansowo składkowej, to jaknajbardziej sa oni uprawnieni do walki o swoje prawa. Jednak to co wczesniej pisałem w odniesieniu do wypowiedzi kuzyna78 też ma wiele racji. Widzę tylko jedno rozwiązanie - OBJECHAĆ ZDROWO BETONOWYCH STARUCHÓW W ZG PZW I WYMÓC PONOWNE OPRACOWANIE REGULAMINÓW SPORTOWYCH. Co za tym idzie składek i opłat wyczynowych. Jeśli ktoś chce wyczynowo uprawiać wędkarstwo jako czysty sport, powinien mieć do tego prawo i nie może ono rujnować finansowo zawodnika i jego rodziny. Bogacą się na tym tylko betony z PZW. ALE ŻEBY NIE BYŁO ZA FAJNIE - my wędkarze rekreacyjni tez mamy swoje racje i prawa. Tylko utworzenie oddzielnej FEDERACJI WEDKARSKIEJ DLA WYCZYNOWCÓW może rozwiązać problem. Niech to będzie komórka PZW przeznaczona do obsługi sportu wyczynowego. Wtedy te dwie sprawy sie rozgraniczy i bedzie spokój. Sam nie wierze że to piszę, ale kuzynowi należy sie odemnie palikotowskie sorry. Nie zgadzam sie jednak, żebym to ja miał ponosić choć tysięczną część odpowiedzialności finansowej za wyczynowców. Pozdrawiam, miłego dzionka. Ja wieczorem będę spożywał z teściem wódeczkę. Więc wieczorem macie wolne pole. :-))
No w końcu spokój i zgoda.Myśle że źle sprecyzowałem swój temat .Dzięki VITO za wyjaśnienie.Na drugi raz jak będe coś pisał to gwarantuje że bedzie to dokładnie opisane ,może na przyszłość unikniemy takich utarczek(tylko administratorzy na tym nie zyskają he he-spadnie zainteresowanie na forum) GHOSTMIR-W opisanym przez Ciebie wątku co do federacji wędkarskiej dla wyczynowców-jestem za.
Szkoda tylko ze Vito nie zabral glosu wczesniej bo ta klutnia byla niepotrzebna a wynikla z tego ze w sumie kazdy pisal o czym innym i kazdy w sumie mial racje
Byłem powędkowałem ,z powrotem do wody wpuszczałem ,jest co wspominać i opowiadać przy piwku ale ja zostaję. Może doczekam mniejszych opłat w PZWyrwigroszy
a ja mam to w d... płace swoje i tak żyjąc ani w zbytku ani w biedzie łażę sobie nad Wisłę albo nad "łachę". a Ci tam wyżej niech jażdżą nawet na kanary.
Ja zostaje, wiem że tam łatwiej złowić swoją rybę życia, ale oni sami o to zadbali, u nas też są takie rybki tylko że mniej, prędzej czy później się coś trafi. A że ci tam na górze jeżdżą na kanary za nasze pieniądze to mnie akurat troche boli, bo mogli by te pieniądze przeznaczyć na zarybienia.
masz racje - wieksza satysfakcja jak sie trafi okaz raz na pare lat a nie 5 na dzien . mnie by sie po tygodniu znudzilo .jedynie co to pojechalbym na kilka dni tam z czystej ciekawosci
Siemka panowie -cieszą się że trochę pomogłem zagasić ten rozpalony wątek o darmowych treningach .Również w całej tej zabawie kolega zwir73 miał trochę swego udziału gdyż był moim konsultantem w tym temacie lecz nic nie napisał bo jest b. nieśmiały a klawiatura sprawia mu nieco kłopotu więc woli chować się za podwójną gardą :) a swe spostrzeżenia konsultować z innymi Zgadzam się z -- pike2 i rysiek38 mam podobne do waszego zdanie . "Cudze chwalicie , a swego nie znacie" a ci co za nasze złocisze jadą się bawić niech złapią malarie lub amebę by te wyjazdy na długo pamiętali. A tak naprawdę niech każdy łowi na co i gdzie chce .Ma to swe plusy i minusy , wady i zalety , za i przeciw itd.......... :) Ja jak się zrobi troszkę cieplej i nieco podreperuję zdrówko , zabieram tyczkę ,bacika no i może jeszcze zwira73 z Panem Tadziem na rozgrzewkę (a potrafimy długo się rozgrzewać) i ruszamy na pierwsze zimowo -wiosenne płotki ,jazie , leszczyki i cholera wie co tam jeszcze weźmie. Wszystkim życzę powodzonka i do zobaczenia nad wodą
Mamy mniej rybek ale za to mamy więcej mięsiarzy, ale oni jeszcze nie tacy straszni jak kłusole, panowie tam o takich rzeczach nie słyszeli, mam kolege holędra, jest karpierzem i zadnej ryby jeszcze nie zabrał do domu. Nie mówie ze i my nie powinniśmy zabierać, lecz róbmy to z umiarem. Ja uwielbiam uganiać sie za szczupakiem i w zeszłym sezonie złowiłem ich sporo ale 85% wróciło spowrotem do wody. Pozdrawiam...
koledzy widzieliście co pisze kolega z płocko-włocławskiego okręgu.Rybakom sprzedają zezwolenia nawet jednodniowe co wy na to.Tam nie idzie o kilka ryb zabranych do domu i awanturę na forum czy to no kill czy mięsiarz.Może wszyscy im pomożemy ma ktoś jakiś pomysł?Panowie wszystko ucichnie jak zejdą lody i każdy zamiast klawiatury bedzie miał kij droższy czy tańszy i miło będzie spędzał czas nad wodą.Do zobaczenia nad wodą
Tak Czarku - święta racja. Jak sie ociepli to bedzie tu martwica, a zaroi sie nad wodą. Ja wam wszystkim zyczę, aby słonko jaknajprędzej stopiło lody - wtedy damy spokój komputerom. A co do Gospodarstw rybackich, kutrów, sieci itd itp, to jest tylko jedna metoda - kupić od ruskich kilka torped.
myślę że nie będzie tak martwo w sezonie, że każdy z nas napisze coś ciekawego z nad wody ,bo przecież są w śród nas młodzi adepci tej sztuki i nasza wiedza im się przyda
Wcale tak nikt nie odpuści naszemu swietnemu portalowi jak przyjdzie wiosna, to ktoś opisze swoje łowisko, da jakieś rady, podzieli się wiedzą, ja sam odwiędzam nasz portal codziennie, pozdrawiam i rybnych łowisk życze.
fajnie jest pojechać na wyprawę wędkarską do Norwegi,Szwecji czy do Hiszpanii nad rzekę Ebro.
Tak mi się przynajmniej wydaje, bo powiem krótko i na temat nie stać mnie i długu nie będzie.Zostaje mi Bug i Narew i cieszę się z tego, nie zawsze wyniki są najważniejsze liczy się zamiłowanie do wędkowania. Pozdrawiam wszystkich.
no i mam to samo. Fajnie by było pojechać. Ale póki co, musza mi wystarczać nasze łowiska. Natomiast ten kto na to ma, niech jedzie. Potem niech opowiada - ja posłucham chętnie tych opowieści. Pod warunkiem jednak, że nikt mnie nie będzie przekonywał, że u nas dno, a tam raj i na dodatek że u nas musimu robić tak samo jak oni u siebie za granicą.
kiedys pojechalem z wujkiem nab pewne jezioro na lubelszczyznie na miejscu okazalo sie ze nikt nie zlowil ryby od dwuch tygodni wiec zalamka -no ale jak juz jestesmy to lowimy obydwaj na splawik i przez pare godzin nic ani brania.wieczorem zalozylem sprezyne i podalem pod trzciny na ryz prazony po paru minutach leszcz 60 a potem co kilkanascie minut karasie od 30 w gore .wujek uparcie na olow do rana mial 1 branie karas 2,5 kilo !!! ,rano miejscowi niemogli sie nadziwic jak mysmy to zlapali -pokazalem im telewizorek (sprezyne)okazalo sie ze tego nie znali wtedy w tych stronach,sprzedalem wszystkie na pniu i wszyscy lowili-moral z tego taki ze ryby czesto sa ale odpowiednie podejscie moze byc kwestia przypadku - to tak na marginesie naszych "bezrybnych"wod
b>rysiek38 ja również miałem podobny przypadek do twojego lecz nieco inaczej zakończony Zasadziliśmy się z kumplami i oczywiście z nieodłącznym kompanem naszych wędkarskich wypraw ( Panem Tadziem w ilości kilku szt. by nie zabrakło ) na jednym z jezior w okolicach Konina . Pierwsze godziny po przybyciu i zarzuceniu zestawów do wody minęły w bardzo sympatycznej atmosferze choć brań nie było .Kolejne godziny (również bez brań ) minęły na zwiedzaniu pobliskich krzaków i zapoznawania się z twardością tamtejszego brzegu, i tak do rana . O świcie przejeżdżający slalomem (pomiędzy nami) miejscowy wędkarz powiedział że o tej porze roku ; ryba bierze po przeciwnym brzegu . Po kilku łykach płynu chłodzącego z fantazją i wielką wyobraźnią udaliśmy się na owy brzeg. Mimo iż postanowiliśmy w nowym miejscu nie wyciągać Tadzia z bagażnika nocka upłynęła nam na wiązaniu niezliczonej ilości haczyków aż do tego stopnia że nastąpił moment gdzie pozostały te o nr. 4 i jeszcze większe (zaznaczam że szykowaliśmy się na leszczyki i płotki :) Tej nocy naszym łupem (3 osoby) padło ok 10 leszczyków do 35cm największy (koszmar a łowisko opisywane było jako Wielkie Eldorado) Kolejnego ranka zmiana miejsca i co strzał w 10-ke Ani jednego zerwanego haka -----(ale również ani jednego brania) co jest do cholery zastanawialiśmy się Późnym popołudniem mija nas miejscowy z całą siatą ryb w śród nich nawet kilka węgorzy (klamy nam opadły ) panie gdzieś pana to nałowił !!!!! odp miejscowego : a tu za krzakiem 15 metrów obok was bo tu gdzie wy łapiecie to wypłycenie ok.40-50cm. (było pochmurno więc ciężko było zlokalizować terem a w głowie jeszcze dodatkowo coś poszumiewało po dniu minionym) a tam dali jak was rano mijałem to był kiedyś las i tam same pinki są to szkoda haczyków :) I tak to się wyjaśniła sprawa haczyków i bezrybia w kałuży Po jakimś czasie wyczytaliśmy w WŚ że na tym jeziorze padło kilka medalowych karpi w miejscu gdzie początkowo stacjonowaliśmy Po latach doszliśmy do wniosku że albo jedziemy z Panem Tadziem albo jedziemy na ryby Pozdrowionka i uwaga na Pana Tadzia nad wodą mimo iż jest początkowo miły to potrafi być szelmowski i niejednego nam psikusa wywinąć :)
No i to sie czyta. Właśnie przygody. Czasem okropne, czasem boki zrywać a niekiedy bajecznie wciągające. Tylko wiecie co mnie najbardzie wkurza? Jak ktoś opisuje jakieś przeżycia, a dodatkowo ma ręke do pisania, to czasem bywa tak, że od razu ktoś (mało rozgarnięty) będzie kwitował sprawę tekstem typu " ALEŚ KOLEŚ POJECHAŁ! A ŚWIADKÓW MASZ? " itd itp. A lubię czytac opowieści wędkarskie i czesto wieczorami przy ogniu takich słucham. Powodzenia.
Olejmy polskie wody i ruszmy na fiordy, lub do depresji.....
ja zostaję
ja tez - jeszcze niemam rekordowego okonia to jest moj cel i marzenie i to najlepiej jakby sie trafil na jakims dzikim stawie :-)))
i ja też zostaję -mam tu wszystko czego potrzebuję do szczęścia z ukochanym jeziorkiem włącznie
Depresję to my już mamy,a na fiordach już byłem. My Polacy się tam nie nadajemy,bo brak nam kultury łowienia.Nie tyczy się to każdego wędkarza,jeszcze trafiają z sumieniem i kulturą łowienia.
No to o co chodzi tym wszystkim co tak zachwalaja te zagraniczne łowiska, skoro nikt nbie popiera stwierdzenia zawartego w temacie?
Chodzi kolego o to,że tutaj w kraju nałowisz ryb i coś z nimi zrobisz. Uwędzisz albo zaprawisz w zalewie octowej ,i masz do gorzały jak znalazł.W Norwegii tego nie zrobisz,a ile możesz skonsumować.?Tam łowi się olbrzymy. Sprawdziłem.
NO I MASZ! - to oni tam nie kylym, bo za duże i zjeść wszystkiego nie mozna! A ja kombinowałem o co chodzi.
nie jedzą bo takie duże to stare i żilaste bardzo
Wejdż na mojego bloga, to zobaczysz szczupaka którego jedliśmy we trzech.zapewniam Cię, że nie miał żadnych żył i był przepyszny.
sprawdz Jurku ile masz punktow i ile Ci ubedzie za tego zebatego jak ten wpis wyczaja - to zart oczywiscie ,,,pozdrawiam !!
bardzo ładna sztuka gratuluję połowu. Zapewne był pyszny choć sam wolę coś bardziej tłustego suma np. no i lin też może być jak ładny. A z tym żylastym to taki żart bo ryby to chyba za wielkich żył nie mają
Mamy XXI wiek, wszędzie patrzy się na jakość. Wiadomo, że wędkarze nie porzucą naszych pięknych wód. Ale musimy zadbać by były konkurencyjne względem zagranicznych łowisk. Ja nie ukrywam, że chciałbym raz na kilka lat pojechać do Szwecji na szczupaki.
ja zostaje. nigdzie się nie ruszam mam tu znajomych wędkarzy, swoje ulubione miejsca i jeszcze trochę ryb do złapania może rekordowych a przynajmniej dla własnej satysfakcji złapania. Chyba że na jakiś wyjazd np na 2 tygodniowy ale to tam gdzie jest cieplutko. Pozdrawiam
Chodzi o to Juras, że fajnie jest pozwiedzać świat i o tym pisać, jeszcze jak ktoś potrafi to robić. Sam nieraz czytam wspomnienia wędkarzy z wypadów za granicę i oglądam filmy. Też mi się to podoba. Też chciałbym spróbować połowić w Norwegii. Mam znajomych, którzy jeżdżą i piękne opowieści snują , słucham z otwartą paszczą i się ślinię. Lecz nie jest w porządku, kiedy ktoś się chełpi w tzw "żaden" sposób i jeszcze wyjeżdża z propozycjami, by tamtejsze przepisy i opłaty zastosować u nas. Nie ten kraj, nie ten obyczaj, a przede wszystkim jesteśmy na to jeszcze zbyt biedni i mało zaawansowani gospodarczo. Myślenie Polaków się zmieni wraz z poprawą stopy życiowej - tak samo jak tam. Oni kiedys też jedli ryby. Nie przesadzajmy więc z teorią jakoby tylko i wyłącznie ich metody i sposoby były słuszne. Jestem ciekaw, jak tam wyglądają organizacje wędkarskie i nauka zwana ichtiologią, czy też postpują tak jak władze PZW ?
Koledzy na Święta Bożonarodzeniowe w Hiszpani złowili karpia 18kg nie do zjedzenia tak śmierdział ropą ale z żubrówką poszedł.Ja kiedyś żeby więcej przywieżć gotówki z Niemiec łowiłem piękne leszcze i płocie w Lebie myślisz że były dobre ale z piwem smakowały Niemcy to się z nas śmieli że my to jemy.Nasuwa się wniosek że to no kill to nie humanitaryzm tylko wyrachowanie.
a zanim sie to zmieni to musimy sie GHOSTMIR umowic na jakis malu zabiok i udowodnic ze u nas tez sa ryby i to spore
przez to NO KILL serwer siada bo ciężko wysłać wiadomość i zginęło moje koło jestem już w zachodniopomorskim Wa też takie cuda się zdarzają?
tak ale tak bylo zawsze jak odpisujesz komus z innego kola , musisz sie wylogowac i za chwile na nowo i wszystko bedzie ok.
A zaczęło się ode mnie bo wdałem sie w dyskusję z KUZYNEM78 jakby to było fajnie wprowadzic system opłat z Holandii. Przepraszam Mirek, biję się w pierś, gorzko żałuję. Ja chcę zostac w Polsce!!!!! Nie każ mi się eksportowac z moimi gratami, bo mnie na zachodxzie wezmą za kłusola :0))))))
GHOSTMIR --- widzę że jesteś za[ pi ]..... nakręcony i twój nowy topik to skutek utarczek pisemnych z kuzyn78 na temat : DARMOWE TRENINGI
Znam kuzyna 78 być może i poznam ciebie ale przez małe niedopatrzenie z jednej ze stron momentami cała sprawa się niepotrzebnie zaostrzyła
Każdy z was miał trochę racji lecz gdyby sprawa była nieco inaczej przedstawiona w wątku , na pewno byście zmienili zdanie bo w gruncie rzeczy chodziło tu o kasę lecz nie tą o która cała ta awanta.
Nie wiem czy kuzyn by chciał bym to sprostowywał lecz napisze króciutko może się uda jakoś to skleić . Jest tak :
1.wszyscy opłacamy składki
2.dodatki :typu łowiska wybranego koła
3.inne okręgi (jeśli ktoś chce)
4. być może coś pominąłem ;)
5. UWAGA -- licencje zawodniczą (też kilka dyszek kosztuje)
i w tym był cały "HACZYK" :o
Oczywiście większość z nas jej nie opłaca (bo się nie opłaca) ;) a nieliczni wśród nas to wyczynowcy co najmniej 2ligowi -- wiem to jego broszka ale to naprawdę jest jego pasja i z takich treningów na pewno nie zabiera ryb sam to widziałem więc nie chodzi tu o mięcho
Wkur..... by cię to zapewne że po tylu opłatach jedziesz trenować przed zawodami koła ,okręgu ,powiatu wsi czy ulicy na łowisku np : xyz w piątek opłata za trening ,sobota opłata za trening, niedziela w dniu zawodów extra opłata za udział w zawodach
Wiem zaraz padną słowa --stać go to niech jeździ i płaci ---zaraz odpowiadam ; stać go jeździ i płaci ale dla czego nabija kasę prezesom za wpłaty treningowe (podejrzewam że zbytnio nie są one zagospodarowane ) po jaka cholerę opłacać kartę zawodniczą skoro ona i tak do niczego nie upoważnia .Więc co z tymi pieniędzmi za jej opłacenie ???????
Jeśli chodzi o złowione podczas treningu czy też na zawodach ryby to naprawdę powodzenia temu który by to przeżarł
Więc tak naprawdę niepotrzebne były te "wycieczki do Holandii Norwegii i jeszcze dalej : bo nie o to tu chodziło
Jak będzie - czas pokaże ; więc wyczyny niech wyczynuja , sprężynowcy -sprężynują , spławikowcy spławikuja ,spinningiści spiningują itd. itp. a ja mówię wam wszystkim PEACE życząc miłej nocy nad woda brań i spokojnego obcowania z naturką :):):):):)
Dodam tylko od siebie Vito to że z tymi opłatami holenderskimi to nie tak.
Nie chodziło mi o podwyższenie opłat ,czy porównanie się do stawek holenderskich tylko o podział cenowy dla osób łowiąc dla sportu i osób komsumcyjnych.Wiadomą sprawa jest to że ktoś musi sie tymi łowiskami zajmować(wycinanie stanowisk, zarybianie ,sprzątanie ,koszenie trawy itp)i wszyscy powinni płacić za to ,tylko można by było to jakoś podzielić.
Przykład:
- Osoby komsumcyjne takie opłaty jakie są obecnie czyli w moim okręgu-150zł
-Osoby z licencją -50zł,-ponieważ zawodnik żeby mieć licencje musi należeć do klubu w którym to musi też wpłacić co roku sładke 80zł + jednorazowa wpłata za licencje 80zł
Myśle że to by wszystkich zadowoliło.
Jeszcze jedno.
W tej chwili płacimy:
-150zł opłata okręgowa
- 80zł opłata klubowa
- 80 zł jednorazowa wpłata za dokument ,,Licencja sportowa""
+ opłaty za treningi :około 200zł rocznie
Razem:510zł
dobra panowie ale czy zwykły wędkarz taki jak ja co nie łazi po zawodach będzie wypuszczał wszystkie ryby jakie złapie to może nie opłacać karty wędkarskiej? co on komu szkodzi jak wszystko wypuszcza? Odpowiedź brzmi NIE!!! Musi opłacać a ghostmir ma trochę racji płaćmy wszyscy albo nikt.
no to nieźle bulicie dlatego ja wyczynowcem nie jestem. za drogo dla mnie.
buahahaaa jeszcze nie spotkałem żylastej ryby...
Panowie, wszyscy chyba wiecie, że mam skrajne poglądy i cietą czcionkę. Jednak z tego wszystkiego wyłonił się zupełnie inny obrazek niz na początku. Teraz mogę podać rękę nawet kuzynowi78, przyznając, że sprawił to VITO. Jeśli światek zawodników wyczynowych ma problemy natury finansowo składkowej, to jaknajbardziej sa oni uprawnieni do walki o swoje prawa. Jednak to co wczesniej pisałem w odniesieniu do wypowiedzi kuzyna78 też ma wiele racji. Widzę tylko jedno rozwiązanie - OBJECHAĆ ZDROWO BETONOWYCH STARUCHÓW W ZG PZW I WYMÓC PONOWNE OPRACOWANIE REGULAMINÓW SPORTOWYCH. Co za tym idzie składek i opłat wyczynowych. Jeśli ktoś chce wyczynowo uprawiać wędkarstwo jako czysty sport, powinien mieć do tego prawo i nie może ono rujnować finansowo zawodnika i jego rodziny. Bogacą się na tym tylko betony z PZW. ALE ŻEBY NIE BYŁO ZA FAJNIE - my wędkarze rekreacyjni tez mamy swoje racje i prawa. Tylko utworzenie oddzielnej FEDERACJI WEDKARSKIEJ DLA WYCZYNOWCÓW może rozwiązać problem. Niech to będzie komórka PZW przeznaczona do obsługi sportu wyczynowego. Wtedy te dwie sprawy sie rozgraniczy i bedzie spokój. Sam nie wierze że to piszę, ale kuzynowi należy sie odemnie palikotowskie sorry. Nie zgadzam sie jednak, żebym to ja miał ponosić choć tysięczną część odpowiedzialności finansowej za wyczynowców. Pozdrawiam, miłego dzionka. Ja wieczorem będę spożywał z teściem wódeczkę. Więc wieczorem macie wolne pole. :-))
No w końcu spokój i zgoda.Myśle że źle sprecyzowałem swój temat .Dzięki VITO za wyjaśnienie.Na drugi raz jak będe coś pisał to gwarantuje że bedzie to dokładnie opisane ,może na przyszłość unikniemy takich utarczek(tylko administratorzy na tym nie zyskają he he-spadnie zainteresowanie na forum)
GHOSTMIR-W opisanym przez Ciebie wątku co do federacji wędkarskiej dla wyczynowców-jestem za.
Szkoda tylko ze Vito nie zabral glosu wczesniej bo ta klutnia byla niepotrzebna a wynikla z tego ze w sumie kazdy pisal o czym innym i kazdy w sumie mial racje
Byłem powędkowałem ,z powrotem do wody wpuszczałem ,jest co wspominać i opowiadać przy piwku ale ja zostaję. Może doczekam mniejszych opłat w PZWyrwigroszy
W depresje to ja wpadam jak mam iśc opłacić kartę a olać to by należało tych co na stołkach za nasze pieniążki na fiordy jeżdzą
a ja mam to w d... płace swoje i tak żyjąc ani w zbytku ani w biedzie łażę sobie nad Wisłę albo nad "łachę". a Ci tam wyżej niech jażdżą nawet na kanary.
No i po sprawie - jest jeszcze kilku takich jak ja, co nie uważają że u nas nie warto wędkować - i o to chodzi.
Ja zostaje, wiem że tam łatwiej złowić swoją rybę życia, ale oni sami o to zadbali, u nas też są takie rybki tylko że mniej, prędzej czy później się coś trafi. A że ci tam na górze jeżdżą na kanary za nasze pieniądze to mnie akurat troche boli, bo mogli by te pieniądze przeznaczyć na zarybienia.
masz racje - wieksza satysfakcja jak sie trafi okaz raz na pare lat a nie 5 na dzien . mnie by sie po tygodniu znudzilo .jedynie co to pojechalbym na kilka dni tam z czystej ciekawosci
Siemka panowie -cieszą się że trochę pomogłem zagasić ten rozpalony wątek o darmowych treningach .Również w całej tej zabawie kolega zwir73 miał trochę swego udziału gdyż był moim konsultantem w tym temacie lecz nic nie napisał bo jest b. nieśmiały a klawiatura sprawia mu nieco kłopotu więc woli chować się za podwójną gardą :) a swe spostrzeżenia konsultować z innymi
Zgadzam się z -- pike2 i rysiek38 mam podobne do waszego zdanie . "Cudze chwalicie , a swego nie znacie" a ci co za nasze złocisze jadą się bawić niech złapią malarie lub amebę by te wyjazdy na długo pamiętali. A tak naprawdę niech każdy łowi na co i gdzie chce .Ma to swe plusy i minusy , wady i zalety , za i przeciw itd.......... :)
Ja jak się zrobi troszkę cieplej i nieco podreperuję zdrówko , zabieram tyczkę ,bacika no i może jeszcze zwira73 z Panem Tadziem na rozgrzewkę (a potrafimy długo się rozgrzewać) i ruszamy na pierwsze zimowo -wiosenne płotki ,jazie , leszczyki i cholera wie co tam jeszcze weźmie. Wszystkim życzę powodzonka i do zobaczenia nad wodą
Mamy mniej rybek ale za to mamy więcej mięsiarzy, ale oni jeszcze nie tacy straszni jak kłusole, panowie tam o takich rzeczach nie słyszeli, mam kolege holędra, jest karpierzem i zadnej ryby jeszcze nie zabrał do domu. Nie mówie ze i my nie powinniśmy zabierać, lecz róbmy to z umiarem. Ja uwielbiam uganiać sie za szczupakiem i w zeszłym sezonie złowiłem ich sporo ale 85% wróciło spowrotem do wody. Pozdrawiam...
No i gitara VITO. Tutaj się z toba zgadzam. Nie ma to jak zamoczyć kija w polskiej wodzie. Pozdro i życzę magiczbych brań.
koledzy widzieliście co pisze kolega z płocko-włocławskiego okręgu.Rybakom sprzedają zezwolenia nawet jednodniowe co wy na to.Tam nie idzie o kilka ryb zabranych do domu i awanturę na forum czy to no kill czy mięsiarz.Może wszyscy im pomożemy ma ktoś jakiś pomysł?Panowie wszystko ucichnie jak zejdą lody i każdy zamiast klawiatury bedzie miał kij droższy czy tańszy i miło będzie spędzał czas nad wodą.Do zobaczenia nad wodą
Tak Czarku - święta racja. Jak sie ociepli to bedzie tu martwica, a zaroi sie nad wodą. Ja wam wszystkim zyczę, aby słonko jaknajprędzej stopiło lody - wtedy damy spokój komputerom. A co do Gospodarstw rybackich, kutrów, sieci itd itp, to jest tylko jedna metoda - kupić od ruskich kilka torped.
myślę że nie będzie tak martwo w sezonie, że każdy z nas napisze coś ciekawego z nad wody ,bo przecież są w śród nas młodzi adepci tej sztuki i nasza wiedza im się przyda
Wcale tak nikt nie odpuści naszemu swietnemu portalowi jak przyjdzie wiosna, to ktoś opisze swoje łowisko, da jakieś rady, podzieli się wiedzą, ja sam odwiędzam nasz portal codziennie, pozdrawiam i rybnych łowisk życze.
Ja tutaj siedzę całymi dniami bo nie mam co do roboty,ale jak się zrobi ciepełko to będzie trudno,bo wpada się w nałóg.Weżmiemy laptopy i nad wodę.
fajnie jest pojechać na wyprawę wędkarską do Norwegi,Szwecji czy do Hiszpanii nad rzekę Ebro. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo powiem krótko i na temat nie stać mnie i długu nie będzie.Zostaje mi Bug i Narew i cieszę się z tego, nie zawsze wyniki są najważniejsze liczy się zamiłowanie do wędkowania. Pozdrawiam wszystkich.
no i mam to samo. Fajnie by było pojechać. Ale póki co, musza mi wystarczać nasze łowiska. Natomiast ten kto na to ma, niech jedzie. Potem niech opowiada - ja posłucham chętnie tych opowieści. Pod warunkiem jednak, że nikt mnie nie będzie przekonywał, że u nas dno, a tam raj i na dodatek że u nas musimu robić tak samo jak oni u siebie za granicą.
kiedys pojechalem z wujkiem nab pewne jezioro na lubelszczyznie na miejscu okazalo sie ze nikt nie zlowil ryby od dwuch tygodni wiec zalamka -no ale jak juz jestesmy to lowimy obydwaj na splawik i przez pare godzin nic ani brania.wieczorem zalozylem sprezyne i podalem pod trzciny na ryz prazony po paru minutach leszcz 60 a potem co kilkanascie minut karasie od 30 w gore .wujek uparcie na olow do rana mial 1 branie karas 2,5 kilo !!! ,rano miejscowi niemogli sie nadziwic jak mysmy to zlapali -pokazalem im telewizorek (sprezyne)okazalo sie ze tego nie znali wtedy w tych stronach,sprzedalem wszystkie na pniu i wszyscy lowili-moral z tego taki ze ryby czesto sa ale odpowiednie podejscie moze byc kwestia przypadku - to tak na marginesie naszych "bezrybnych"wod
b>rysiek38 ja również miałem podobny przypadek do twojego lecz nieco inaczej zakończony
Zasadziliśmy się z kumplami i oczywiście z nieodłącznym kompanem naszych wędkarskich wypraw ( Panem Tadziem w ilości kilku szt. by nie zabrakło ) na jednym z jezior w okolicach Konina . Pierwsze godziny po przybyciu i zarzuceniu zestawów do wody minęły w bardzo sympatycznej atmosferze choć brań nie było .Kolejne godziny (również bez brań ) minęły na zwiedzaniu pobliskich krzaków i zapoznawania się z twardością tamtejszego brzegu, i tak do rana . O świcie przejeżdżający slalomem (pomiędzy nami) miejscowy wędkarz powiedział że o tej porze roku ; ryba bierze po przeciwnym brzegu . Po kilku łykach płynu chłodzącego z fantazją i wielką wyobraźnią udaliśmy się na owy brzeg. Mimo iż postanowiliśmy w nowym miejscu nie wyciągać Tadzia z bagażnika nocka upłynęła nam na wiązaniu niezliczonej ilości haczyków aż do tego stopnia że nastąpił moment gdzie pozostały te o nr. 4 i jeszcze większe (zaznaczam że szykowaliśmy się na leszczyki i płotki :) Tej nocy naszym łupem (3 osoby) padło ok 10 leszczyków do 35cm największy (koszmar a łowisko opisywane było jako Wielkie Eldorado) Kolejnego ranka zmiana miejsca i co strzał w 10-ke Ani jednego zerwanego haka -----(ale również ani jednego brania) co jest do cholery zastanawialiśmy się Późnym popołudniem mija nas miejscowy z całą siatą ryb w śród nich nawet kilka węgorzy (klamy nam opadły ) panie gdzieś pana to nałowił !!!!! odp miejscowego : a tu za krzakiem 15 metrów obok was bo tu gdzie wy łapiecie to wypłycenie ok.40-50cm. (było pochmurno więc ciężko było zlokalizować terem a w głowie jeszcze dodatkowo coś poszumiewało po dniu minionym) a tam dali jak was rano mijałem to był kiedyś las i tam same pinki są to szkoda haczyków :)
I tak to się wyjaśniła sprawa haczyków i bezrybia w kałuży
Po jakimś czasie wyczytaliśmy w WŚ że na tym jeziorze padło kilka medalowych karpi w miejscu gdzie początkowo stacjonowaliśmy
Po latach doszliśmy do wniosku że albo jedziemy z Panem Tadziem albo jedziemy na ryby
Pozdrowionka i uwaga na Pana Tadzia nad wodą mimo iż jest początkowo miły to potrafi być szelmowski i niejednego nam psikusa wywinąć :)
No i to sie czyta. Właśnie przygody. Czasem okropne, czasem boki zrywać a niekiedy bajecznie wciągające. Tylko wiecie co mnie najbardzie wkurza? Jak ktoś opisuje jakieś przeżycia, a dodatkowo ma ręke do pisania, to czasem bywa tak, że od razu ktoś (mało rozgarnięty) będzie kwitował sprawę tekstem typu " ALEŚ KOLEŚ POJECHAŁ! A ŚWIADKÓW MASZ? " itd itp. A lubię czytac opowieści wędkarskie i czesto wieczorami przy ogniu takich słucham. Powodzenia.