Każdy kto choćby raz wędkował na naszym zbiorniku pewnie psioczył że nie może się usadowić po stronie ośrodków. Mamy do dyspozycji zaledwie kilkaset metrów brzegu po stronie rybaczówki, gdzie w okresie letnim nie można znaleźć miejsca a i dojazd znów zablokowali w ubiegłym roku. Dla czego nie mamy prawa wędkować na drugim brzegu? Z tego co wiem te tereny nie są prywatne a jedynie wydzierżawione. Czy mamy jakieś szanse w dochodzeniu swoich praw? Wszak regulamin gwarantuje nam na swobodny dostęp do wody. Czy PZW nie może nic zrobić? Jak myślicie??
Mam zamiar opisać to łowisko i poruszyć temat dostępu do wody. W myśl prawa każdy ma dostęp dowody. Ale nikt tego nie respektuje. W nie których ośrodkach pobierają bezprawnie opłaty za dostęp do wody. Czy ktoś może w tej sprawie pomóż na pewno tak,ale nie jest to PZW. Bardziej władze miasta,ale myślę że mają to w du....iu,ajk mówią w Będziniu.
Grzegorzk a jakby zrobic jakieś zebranie zainteresowanych i zebrać podpisy za odwołaniem całej ekipy bo i tak nic nie robią ,karty można opłacić w niezależnym,zawody są wszędzie co ty na to?.
Ja to widzę tak Dariuszu: spotkać się można, podpisy też można zebrać, postaramy się odwołać cały zarząd koła... i tu pojawia się ale... - Jak zebrać zainteresowanych? - Ilu członków naszego koła dotrze na spotkanie? - Ilu z nich odważy się to podpisać? - Kogo wrzucić na stanowiska za starą ekipę? - Jaką mamy gwarancję, że po zmianie będzie lepiej? ... no a na koniec taka sprawa - widzisz ilu zainteresowanych wędkarzy się wypowiedziało na ten temat! Nawet nikt z "ekipy" nie zajął żadnego stanowiska! - ŻENADA -
Panowie ;)
zgadzam się z wami. 2 laa temu chciałem tam isc na ryby bo widziałem spławiajace sie duze sztuki karpi. mamy prawo tam wędkowac ale osoby które wydzierzawiły teren nie pozwalaja na wedkowanie a zarazem wyzywaja na nas. ja usłyszałem taki tekst " nie bedziesz siedział na mim terenie, masz tamten brzeg wiedz spier...alaj" tak wiec widzicie prawo na papierze jest a w praktyce go niema.
Ja bym Podpisał sie pod tym bez problemów zeby zrobic pożadek z tym
P.s
Przepraszam za błedy ortograficzne. pisałem szybko i w dodatku jestem dyslektykiem :(
Pozdrawiam braci Wędkarzy :)
To może zrobić jakiś postulat do PZW i niech się wypowiedzą na piśmie co ewentualnie mają do zaoferowania.Mnie osobiście doszły słuchy że na całym brzegu od hutnika chcą zrobić martwy ciąg czyli strefe ochronną i mają z głowy.
Pewnie niczego nie mają do zaoferowania ani do powiedzenia. Ja nic nie słyszałem o strefie ochronnej ale to może być najgłupsza rzecz jaką zrobią, wędkarze się z pogorii wyniosą gdzie indziej, kontrole przestaną chodzić a kłusole szybciutko wybiją wszystko co żyje w tej wodzie.Dziś i jutro na I są zawody spławikowe.Jutro uderzamy na rybki z kuzynem to może się uda zasięgnąć języka.Ja czekam niecierpliwie na artykuł LONGINA o pogorii I - kto wie może podsunie jakiś pomysł?
Polecam cykl artykułów w Wędkarskim Świecie , rubryka pt."Porady prawne". Np. w numerze 2/2009 znajdziesz szczegółowy opis dotyczący dojazdu,dostępu do wody. Sam znam temat dobrze, ponieważ założyłem sprawę sądową (wygrałem ją)właścicielowi działki, który aktywnie utrudnił mi przejście wzdłuż lini brzegowej. W przypadkach takich jaki opisał kol. grzegorzyk nakłaniałbym jedynie do wezwania patrolu policji i w konsekwencji założenia sprawy sądowej.Jeśli macie pytania dotyczące w/w tematu- piszcie. Dodam jeszcze, że swobodny dostęp do wody przysługuje każdemu w odległości 1,5m od lini brzegowej a linię brzegową określa linia stałego porostu traw, nie poziom wody w akwenie.
Kolega MAXUM fajnie tu odpowiedział jednak w przypadku Pogorii I jest tak, że znamy aspekty prawne, ale gorzej jest z egzekwowaniem naszych praw. Policja jest teoretycznie bezradna bo chodzi o wstęp na teren ośrodków, które teoretycznie są prywatną własnością. Tutaj przepisy się wzajemnie wykluczają więc jest problem w kwestii "kto ma rację"- wydaje się że obie strony sporu w świetle prawa "mają rację". Ale dzięki za radę. Pozdro.
Każdy kto choćby raz wędkował na naszym zbiorniku pewnie psioczył że nie może się usadowić po stronie ośrodków. Mamy do dyspozycji zaledwie kilkaset metrów brzegu po stronie rybaczówki, gdzie w okresie letnim nie można znaleźć miejsca a i dojazd znów zablokowali w ubiegłym roku. Dla czego nie mamy prawa wędkować na drugim brzegu? Z tego co wiem te tereny nie są prywatne a jedynie wydzierżawione. Czy mamy jakieś szanse w dochodzeniu swoich praw? Wszak regulamin gwarantuje nam na swobodny dostęp do wody. Czy PZW nie może nic zrobić? Jak myślicie??
Mam zamiar opisać to łowisko i poruszyć temat dostępu do wody. W myśl prawa każdy ma dostęp dowody. Ale nikt tego nie respektuje. W nie których ośrodkach pobierają bezprawnie opłaty za dostęp do wody. Czy ktoś może w tej sprawie pomóż na pewno tak,ale nie jest to PZW. Bardziej władze miasta,ale myślę że mają to w du....iu,ajk mówią w Będziniu.
Witam wszystkich! Myśle żeregulamin nam gwarantuje ale nie PZW wolą dbac o swoje stawy i imprezy ale nie o nas.Pozdrawiam.
Robogaz - niestety muszę się z tobą zgodzić. Tak to właśnie wygląda... jakby PZW miało wszystko w du... grunt żebyś płacił składki!!! Pozdro!
Grzegorzk a jakby zrobic jakieś zebranie zainteresowanych i zebrać podpisy za odwołaniem całej ekipy bo i tak nic nie robią ,karty można opłacić w niezależnym,zawody są wszędzie co ty na to?.
Ja to widzę tak Dariuszu: spotkać się można, podpisy też można zebrać, postaramy się odwołać cały zarząd koła... i tu pojawia się ale...
- Jak zebrać zainteresowanych?
- Ilu członków naszego koła dotrze na spotkanie?
- Ilu z nich odważy się to podpisać?
- Kogo wrzucić na stanowiska za starą ekipę?
- Jaką mamy gwarancję, że po zmianie będzie lepiej?
... no a na koniec taka sprawa - widzisz ilu zainteresowanych wędkarzy się wypowiedziało na ten temat!
Nawet nikt z "ekipy" nie zajął żadnego stanowiska!
- ŻENADA -
Panowie ;) zgadzam się z wami. 2 laa temu chciałem tam isc na ryby bo widziałem spławiajace sie duze sztuki karpi. mamy prawo tam wędkowac ale osoby które wydzierzawiły teren nie pozwalaja na wedkowanie a zarazem wyzywaja na nas. ja usłyszałem taki tekst " nie bedziesz siedział na mim terenie, masz tamten brzeg wiedz spier...alaj" tak wiec widzicie prawo na papierze jest a w praktyce go niema. Ja bym Podpisał sie pod tym bez problemów zeby zrobic pożadek z tym P.s Przepraszam za błedy ortograficzne. pisałem szybko i w dodatku jestem dyslektykiem :( Pozdrawiam braci Wędkarzy :)
aaa i chciałem dodac że podpisy mozna zebrac Wedkarzy łowiących na " pogoriach" lub tylko na pogori 1 :) co Myslicie?
To może zrobić jakiś postulat do PZW i niech się wypowiedzą na piśmie co ewentualnie mają do zaoferowania.Mnie osobiście doszły słuchy że na całym brzegu od hutnika chcą zrobić martwy ciąg czyli strefe ochronną i mają z głowy.
Pewnie niczego nie mają do zaoferowania ani do powiedzenia. Ja nic nie słyszałem o strefie ochronnej ale to może być najgłupsza rzecz jaką zrobią, wędkarze się z pogorii wyniosą gdzie indziej, kontrole przestaną chodzić a kłusole szybciutko wybiją wszystko co żyje w tej wodzie.Dziś i jutro na I są zawody spławikowe.Jutro uderzamy na rybki z kuzynem to może się uda zasięgnąć języka.Ja czekam niecierpliwie na artykuł LONGINA o pogorii I - kto wie może podsunie jakiś pomysł?
Polecam cykl artykułów w Wędkarskim Świecie , rubryka pt."Porady prawne". Np. w numerze 2/2009 znajdziesz szczegółowy opis dotyczący dojazdu,dostępu do wody. Sam znam temat dobrze, ponieważ założyłem sprawę sądową (wygrałem ją)właścicielowi działki, który aktywnie utrudnił mi przejście wzdłuż lini brzegowej. W przypadkach takich jaki opisał kol. grzegorzyk nakłaniałbym jedynie do wezwania patrolu policji i w konsekwencji założenia sprawy sądowej.Jeśli macie pytania dotyczące w/w tematu- piszcie. Dodam jeszcze, że swobodny dostęp do wody przysługuje każdemu w odległości 1,5m od lini brzegowej a linię brzegową określa linia stałego porostu traw, nie poziom wody w akwenie.
Kolega MAXUM fajnie tu odpowiedział jednak w przypadku Pogorii I jest tak, że znamy aspekty prawne, ale gorzej jest z egzekwowaniem naszych praw. Policja jest teoretycznie bezradna bo chodzi o wstęp na teren ośrodków, które teoretycznie są prywatną własnością. Tutaj przepisy się wzajemnie wykluczają więc jest problem w kwestii "kto ma rację"- wydaje się że obie strony sporu w świetle prawa "mają rację". Ale dzięki za radę. Pozdro.