Przebywania na łowisku nikt nie zabroni. Natomiast regulamin reguluje sprawę "odstąpienia" wędki. I syn (dorosły) nie może wędkować na jedną z wędek ojca.
ja tez jestem zdania ze ten przepis jest do dupy nie podobny.skoro moge łowić na dwie wędki to dlaczego nie moge jej udostepnić komuś z kim akurat chciałbym pojechać.Jak można zarazić kogoś wędkarstwem skoro on nie moze zobaczyć jak to jest.dla mnie BZDURA ale nic z tym sie nie zrobi!
Rzeczywiście przepis jest do bani ale zezwolenie można wykupić ja przykładowo jade z kolegą na Turawę wykupic zezwolenie i tam też zostajemy aby po wedkować
ten przepis nie jest durnowaty tyjko delikatnie mówiąć o kant D.... go rostrzaskać z żoną wędkować wolno z dziewczyną nie paranoja.Może związek zajoł by się nowelizacją kilku inych chorych przepisó
Żona od syna? Płcią i wiekiem :p Nie mniej jednak ten przepis to bzdura, gdyż powiązanie ojciec-syn jest moim zdaniem równorzędne z żona-mąż. Nie widzę powodu, dla którego nie powinienem odstąpić jednej wędki np szwagrowi czy kumplowi (oczywiście w ramach mojego łowiska i limitu połowów, zgodnie z resztą regulaminu, "Ty wędkujesz, ale ja tu dowodzę" ;p)
Tak sobie teraz pomyślałem, że niemożliwe jest zachęcenie osoby dorosłej do wstąpienia do związku czytaj zapłacenia składek. Dlaczego? Dlatego że nie mogę odstąpić w ramach mojego limitu jednej wędki narzeczonej, wujkowi, ciotce, kumplowi, koleżance z pracy... bez łamania przepisów. Lepiej, nie mogę nawet "zrzec" się swoich dwóch wędek aby jakaś osoba mogła połowić na jedną (w ramach mojego limitu i pod moją baczną uwagą). To pytam więc jak związek zamierza "pozyskiwać" dorosłych członków jeżeli oni nie mogą posmakować przyjemności wędkarstwa. Może mają smakować wędkowania na sucho w domu lub rzucać wędkę od lustra wody do lasu?
Ten temat poruszałem na forum wielokrotnie, a dyskusja zawsze była ognista. Do tej pory nikt nie podjał sie wytłumaczenia tego fenomenu. Nawet redakcja się wypowiedziała i niczego nie wniosła. Na moją usilną prośbę redakcja zaciągnęła języka u jakiegoś rzecznika w ZG, czy jakiegoś tam pana X eksperta z bożej łaski i ten dopiero odpieniczył manianę, bo choć w przepisie tym nie ma mowy o opłacaniu składek przez współmałżonka, ani nawet o koniczności posiadania przezeń karty wędkarskiej, to ów człek rypnął że i kartę musi mieć i składki musi opłacać. Tzn w rozumieniu - musi uiszczać opłaty. Natomiast według litery prawa, co nie jest zabronione, to jest dozwolone.
I tak w RAPR czytamy:
1. Prawo do wędkowania w wodach użytkowanych przez Polski Związek Wędkarski mają członkowie PZW i osoby nie zrzeszone w PZW, posiadający kartę wędkarską, przestrzegający zasad ujętych w niniejszym Regulaminie, po opłaceniu stosownych składek.
Ten punkt jest jasny i nie podlega dyskusji. Ale dalej mamy tak:
3. Z obowiązku posiadania karty wędkarskiej są zwolnione osoby do 14 lat oraz cudzoziemcy czasowo przebywający w Polsce.
Czyli zaczynamy rozumieć, że każdy kto weźmie wędkę do ręki, musi mieć kartę, oprócz młodizeży do 14-tki i cudzoziemców. A dalej czytamy:
10. Członek PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi jedną ze swoich wędek do wędkowania, w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez konieczności uiszczenia przez współmałżonka składki członkowskiej oraz składki na ochronę i zagospodarowanie wód. Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki.
Czyli mając na uwadze powyższe punkty regulaminu, mozna dojść do wniosku, że składek nie musi współmałżonek opłacać, ale musi mieć kartę, bo tylko osoba ją posiadająca ma prawo wędkować w wodach PZW.
Tak właśnie interpretują ten przepis kolesie z SSR i PSR. Choć wielu z nbich rozumie problem i nad wodą dają sobie spokój z takimi głupotami.
Natomiast nasuwa się uwaga co do polskiego sposobu pisania przepisów. Zawsze , w każdym przepisie musi być jakaś niejasność , dziura, luka. Nigdy nie może być prosto , ładnie i składnie.
A ja pytam, czy gdyby tak ten punkt dziesiąty brzmiał w taki sposób:
10. Członek PZW ma prawo udostępnić innej osobie jedną ze swoich wędek do wędkowania, w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez konieczności uiszczenia przez przez tę osobę składki członkowskiej, składki na ochronę i zagospodarowanie wód, oraz posiadania karty wędkarskiej Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki.
Wtedy powiedziałbym, że to jest dobry przepis, bo nijak wodom i związkowi nie szkodzi, a nam pozwala zainteresować wędkarstwem naszych znajomych, narzeczone, dzieci.
W dzisiejszym brzmieniu tego przepisu, nawet żona powinna mieć kartę - choć ja uważam inaczej, bo nie napisano że musi posiadać. No ale tez nie napisano że nie musi. I kółko się zamyka.
Teraz znowu jakiś prezesunio pewnie mnie opiepszy, że głupoty piszę, ale wy juz sobie sami dopowiedzcie resztę.
Też uważam że przepis w tej materii jest niejasny. Pierwszy punkt nie wyklucza się z dziesiątym i na odwrót (chyba). Natomiast nie zgodzę się z Tobą że utworzony przez Ciebie punkt 10 regulaminu nie szkodzi rybostanowi:) Prosty przykład. Ja łowię metoda spławikową tylko na jedną wędkę (niezmiernie rzadko się zdarza się druga), z prostego powodu przyjemniej jest nad wodą odpocząć i połowić rybki dla relaksu, niż... dla mięsa. Skuteczność dwóch mięsiarzy każdy jedna wędka (w ramach jednego limitu), może być PORAŻAJĄCA. I znowu dochodzimy do sedna sprawy. Uczciwość i jeszcze raz uczciwość. I taki prosty banał: "Umiar świadczy o twojej klasie"
Popadasz w niepotrzebną skrajność. Nie ma bowiem róznicy, czy obie wędki obsługuję ja, czy na jedna z nich łowi moja żona czy dziecko. Według tego co powiedziałeś, najlepiej bedzie, jesli PZW zafunduje nam prawo wędkowania dowolna metodą tylko na jedną wędkę. Tylko pozazdrościć podejścia.
Już tyle razy ten temat był szarpany ale widać są nowi koledzy ! 10. Członek PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi jedną ze swoich wędek do wędkowania, w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez konieczności uiszczenia przez współmałżonka składki członkowskiej oraz składki na ochronę i zagospodarowanie wód. Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki. I wszystko PZW promuje katolicką rodzinę bo bez ślubu to nie wolno !
Po pierwsze gratuluję podjęcia tego tematu po raz kolejny, może teraz coś sie stanie i ktoś się tym zainteresuje (aczkolwiek bardzo w to watpię). Nie będę powtarzał po poprzednikach jaki to beznadziejny przepis i brak możliwości zarażenia innych bakcylem wędkarstwa. NIe będę także rozpisywał sie na temat "wspaniałych" działaczy naszego Szanownego PZW (a kilka ostrych słów ciśnie się na usta) i sztucznych przepisów które w żaden sposób nie przyczyniają się do propagowania wędkarstwa...Powiem tylko że często mam ochotę zabrać brata, szwagra czy kumpl anad wodę pokazać, zarazić opowiedzieć no ale cóż nie mogę zrobić tego zgodnie z prawem...
Jestem pełen podziwu dla kolego GHOSTMIRA... Bardzo imponuje mi to z jakim zaangażowaniem podchodzisz do każego zagadnienia i z jaka precyzją i fachowością wypowiadasz się w naszym portalu. Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy i aż szkoda że jest niewielka szansa na spotkanie nad wodą i pogawędkę w cztery oczy na temat jakże wspaniałego wędkarstwa.. pozdrawiam serdecznie wszystkim i życze działaczom więcej elokwencji przy tworzeniu kolejnych przepisów prawa...
Dziekuje Koledze za słowa uznania. Muszę jednak sprostować, że wiedza moja nie jest tak precyzyjna i ogromna jak Kolega napisał. Jestem tylko zwykłym robotnikiem, z wykształceniem powiedzmy na nienajwyższym poziomie, ale wystarczającym, by mieć trzeźwy umysł i posiąść zdolność myślenia, pisania i czytania ze zrozumieniem. Nie chcę uchodzić za jakiegoś eksperta, bo jestem raczej średnim amatorem. Mam tylko tę wadę (albo zaletę) że zawsze i wszędzie mówię co myślę, co przysparza mi właśnie takich Jak Kolega MYQ79 przyjaciół i takich jak KYLON wrogów. Jedni maja to za zaletę, inni za wadę. I w tym wszystkim jedno napawa mnie dumą, a mianowicie to, że zawsze wszyscy znają moje zdanie o sobie, czyli mogą wybrać czy chcą, czy nie chcą mnie znać. I nikt mi nie może zarzucić, że jestem dwulicowy. A to już poważna duma.
w rzeczy samej... a pisząc o wiedzy nie miałem na myśli wykształcenia czy też ukończpnych szkół bo ni eto jest wyznacznikiem inteligencji, powagi i nie to jest miarą człowieczeństwa...znam wielu spośrod moich kolegów-niegdyś studentów ktorzy nie dorastają Koledze do pięt w sposobie wyławiania się i posiadanej wiedzy na dany temat... co jeszcze ciekawe podoba mi się szczerość i gotowość do obrony swojego zdania( mam nadzieję że kolega potrafi także przyznać się do błędów). No ale może wynika to z faktu iż sam jestem szczery (czasami aż do bólu) i wymagam tego od innych. mam nadzieję czerpać z doświadczenia Kolegi GHOSTMIRA i bacznie i z należytą uwagą będę wczytywał sie w artykuły Kolegi autorstwa. szczęściarze którzy mogą towarzyszyć Koledze w wędkarskich wyprawych i podpatrywać Mistrza podczas wędkowania ;) pozdrawiam
Wchodzę teraz na bardzo grząski grunt. Kolego Gangaleon nie wydaje mi się aby "beton" (komunistyczny) promował katolicką rodzinę, a to z prostego powodu. Osoby w związku małżeńskim cywilnym czy w innej wierze niż katolicka wedle rzeczonego PZW mają takie samo prawo do łowienia jak wzmiankowani przez kolegę katolicy. I bynajmniej proszę nie myśleć że wypowiadam się w obronie "betonu", to tylko tak gwoli sprostowania.
Nie no.... dzięki, ale już nie lej dalej tych pochwał, bo się moim wrogom normalnie cos stanie, a ja się nie uważam za jakiegoś speca od wędkarstwa. Cała ta wiedza o której piszesz, to tylko kilka przetrawionych, osobistych obserwacji. Jedną książkę o tematyce wędkarskiej mam w domu która przeczytałem. I to wszystko.
Mam pytanko czy mogę łowić z tatą jeżeli jestem osobą dorosłą . Czy mogę z nim przebywać na łowisku jeżeli nie posiadam karty wędkarskiej
Przebywania na łowisku nikt nie zabroni. Natomiast regulamin reguluje sprawę "odstąpienia" wędki. I syn (dorosły) nie może wędkować na jedną z wędek ojca.
I jeszcze jedno, ja sam uważam że zapis ten należało by zmienić. Bo w czym na przykład różni się żona od syna?
ja tez jestem zdania ze ten przepis jest do dupy nie podobny.skoro moge łowić na dwie wędki to dlaczego nie moge jej udostepnić komuś z kim akurat chciałbym pojechać.Jak można zarazić kogoś wędkarstwem skoro on nie moze zobaczyć jak to jest.dla mnie BZDURA ale nic z tym sie nie zrobi!
nie można ale jeśli wędka leży na podpórce to i tak nie wiadomo kto na nią łowi
Widze kolejny durnowaty przepis, z którym nikt nic nie zrobi ... porażka...
Rzeczywiście przepis jest do bani ale zezwolenie można wykupić ja przykładowo jade z kolegą na Turawę wykupic zezwolenie i tam też zostajemy aby po wedkować
ten przepis nie jest durnowaty tyjko delikatnie mówiąć o kant D.... go rostrzaskać z żoną wędkować wolno z dziewczyną nie paranoja.Może związek zajoł by się nowelizacją kilku inych chorych przepisó
Żona od syna? Płcią i wiekiem :p Nie mniej jednak ten przepis to bzdura, gdyż powiązanie ojciec-syn jest moim zdaniem równorzędne z żona-mąż. Nie widzę powodu, dla którego nie powinienem odstąpić jednej wędki np szwagrowi czy kumplowi (oczywiście w ramach mojego łowiska i limitu połowów, zgodnie z resztą regulaminu, "Ty wędkujesz, ale ja tu dowodzę" ;p)
Tak sobie teraz pomyślałem, że niemożliwe jest zachęcenie osoby dorosłej do wstąpienia do związku czytaj zapłacenia składek. Dlaczego? Dlatego że nie mogę odstąpić w ramach mojego limitu jednej wędki narzeczonej, wujkowi, ciotce, kumplowi, koleżance z pracy... bez łamania przepisów. Lepiej, nie mogę nawet "zrzec" się swoich dwóch wędek aby jakaś osoba mogła połowić na jedną (w ramach mojego limitu i pod moją baczną uwagą). To pytam więc jak związek zamierza "pozyskiwać" dorosłych członków jeżeli oni nie mogą posmakować przyjemności wędkarstwa. Może mają smakować wędkowania na sucho w domu lub rzucać wędkę od lustra wody do lasu?
Ten temat poruszałem na forum wielokrotnie, a dyskusja zawsze była ognista. Do tej pory nikt nie podjał sie wytłumaczenia tego fenomenu. Nawet redakcja się wypowiedziała i niczego nie wniosła. Na moją usilną prośbę redakcja zaciągnęła języka u jakiegoś rzecznika w ZG, czy jakiegoś tam pana X eksperta z bożej łaski i ten dopiero odpieniczył manianę, bo choć w przepisie tym nie ma mowy o opłacaniu składek przez współmałżonka, ani nawet o koniczności posiadania przezeń karty wędkarskiej, to ów człek rypnął że i kartę musi mieć i składki musi opłacać. Tzn w rozumieniu - musi uiszczać opłaty. Natomiast według litery prawa, co nie jest zabronione, to jest dozwolone.
I tak w RAPR czytamy:
1. Prawo do wędkowania w wodach użytkowanych przez Polski Związek Wędkarski mają członkowie PZW i osoby nie zrzeszone w PZW, posiadający kartę wędkarską, przestrzegający zasad ujętych w niniejszym Regulaminie, po opłaceniu stosownych składek.
Ten punkt jest jasny i nie podlega dyskusji. Ale dalej mamy tak:
3. Z obowiązku posiadania karty wędkarskiej są zwolnione osoby do 14 lat oraz cudzoziemcy czasowo przebywający w Polsce.
Czyli zaczynamy rozumieć, że każdy kto weźmie wędkę do ręki, musi mieć kartę, oprócz młodizeży do 14-tki i cudzoziemców. A dalej czytamy:
10. Członek PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi jedną ze swoich wędek do wędkowania, w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez konieczności uiszczenia przez współmałżonka składki członkowskiej oraz składki na ochronę i zagospodarowanie wód. Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki.
Czyli mając na uwadze powyższe punkty regulaminu, mozna dojść do wniosku, że składek nie musi współmałżonek opłacać, ale musi mieć kartę, bo tylko osoba ją posiadająca ma prawo wędkować w wodach PZW.
Tak właśnie interpretują ten przepis kolesie z SSR i PSR. Choć wielu z nbich rozumie problem i nad wodą dają sobie spokój z takimi głupotami.
Natomiast nasuwa się uwaga co do polskiego sposobu pisania przepisów. Zawsze , w każdym przepisie musi być jakaś niejasność , dziura, luka. Nigdy nie może być prosto , ładnie i składnie.
A ja pytam, czy gdyby tak ten punkt dziesiąty brzmiał w taki sposób:
10. Członek PZW ma prawo udostępnić innej osobie jedną ze swoich wędek do wędkowania, w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez konieczności uiszczenia przez przez tę osobę składki członkowskiej, składki na ochronę i zagospodarowanie wód, oraz posiadania karty wędkarskiej Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki.
Wtedy powiedziałbym, że to jest dobry przepis, bo nijak wodom i związkowi nie szkodzi, a nam pozwala zainteresować wędkarstwem naszych znajomych, narzeczone, dzieci.
W dzisiejszym brzmieniu tego przepisu, nawet żona powinna mieć kartę - choć ja uważam inaczej, bo nie napisano że musi posiadać. No ale tez nie napisano że nie musi. I kółko się zamyka.
Teraz znowu jakiś prezesunio pewnie mnie opiepszy, że głupoty piszę, ale wy juz sobie sami dopowiedzcie resztę.
Też uważam że przepis w tej materii jest niejasny. Pierwszy punkt nie wyklucza się z dziesiątym i na odwrót (chyba). Natomiast nie zgodzę się z Tobą że utworzony przez Ciebie punkt 10 regulaminu nie szkodzi rybostanowi:) Prosty przykład. Ja łowię metoda spławikową tylko na jedną wędkę (niezmiernie rzadko się zdarza się druga), z prostego powodu przyjemniej jest nad wodą odpocząć i połowić rybki dla relaksu, niż... dla mięsa. Skuteczność dwóch mięsiarzy każdy jedna wędka (w ramach jednego limitu), może być PORAŻAJĄCA. I znowu dochodzimy do sedna sprawy. Uczciwość i jeszcze raz uczciwość. I taki prosty banał: "Umiar świadczy o twojej klasie"
Popadasz w niepotrzebną skrajność. Nie ma bowiem róznicy, czy obie wędki obsługuję ja, czy na jedna z nich łowi moja żona czy dziecko. Według tego co powiedziałeś, najlepiej bedzie, jesli PZW zafunduje nam prawo wędkowania dowolna metodą tylko na jedną wędkę. Tylko pozazdrościć podejścia.
Już tyle razy ten temat był szarpany ale widać są nowi koledzy ! 10. Członek PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi jedną ze swoich wędek do wędkowania, w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez konieczności uiszczenia przez współmałżonka składki członkowskiej oraz składki na ochronę i zagospodarowanie wód. Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki. I wszystko PZW promuje katolicką rodzinę bo bez ślubu to nie wolno !
Bardzo dobrze powiedziane...
Po pierwsze gratuluję podjęcia tego tematu po raz kolejny, może teraz coś sie stanie i ktoś się tym zainteresuje (aczkolwiek bardzo w to watpię). Nie będę powtarzał po poprzednikach jaki to beznadziejny przepis i brak możliwości zarażenia innych bakcylem wędkarstwa. NIe będę także rozpisywał sie na temat "wspaniałych" działaczy naszego Szanownego PZW (a kilka ostrych słów ciśnie się na usta) i sztucznych przepisów które w żaden sposób nie przyczyniają się do propagowania wędkarstwa...Powiem tylko że często mam ochotę zabrać brata, szwagra czy kumpl anad wodę pokazać, zarazić opowiedzieć no ale cóż nie mogę zrobić tego zgodnie z prawem...
Jestem pełen podziwu dla kolego GHOSTMIRA... Bardzo imponuje mi to z jakim zaangażowaniem podchodzisz do każego zagadnienia i z jaka precyzją i fachowością wypowiadasz się w naszym portalu. Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy i aż szkoda że jest niewielka szansa na spotkanie nad wodą i pogawędkę w cztery oczy na temat jakże wspaniałego wędkarstwa..
pozdrawiam serdecznie wszystkim i życze działaczom więcej elokwencji przy tworzeniu kolejnych przepisów prawa...
Dziekuje Koledze za słowa uznania. Muszę jednak sprostować, że wiedza moja nie jest tak precyzyjna i ogromna jak Kolega napisał. Jestem tylko zwykłym robotnikiem, z wykształceniem powiedzmy na nienajwyższym poziomie, ale wystarczającym, by mieć trzeźwy umysł i posiąść zdolność myślenia, pisania i czytania ze zrozumieniem. Nie chcę uchodzić za jakiegoś eksperta, bo jestem raczej średnim amatorem. Mam tylko tę wadę (albo zaletę) że zawsze i wszędzie mówię co myślę, co przysparza mi właśnie takich Jak Kolega MYQ79 przyjaciół i takich jak KYLON wrogów. Jedni maja to za zaletę, inni za wadę. I w tym wszystkim jedno napawa mnie dumą, a mianowicie to, że zawsze wszyscy znają moje zdanie o sobie, czyli mogą wybrać czy chcą, czy nie chcą mnie znać. I nikt mi nie może zarzucić, że jestem dwulicowy. A to już poważna duma.
To optymistyczne ,że kontrowersyjni mają też zwolenników ! Odstraszy to ambicjonalne zapędy redakcji , ...a koszulke już ma ?
w rzeczy samej... a pisząc o wiedzy nie miałem na myśli wykształcenia czy też ukończpnych szkół bo ni eto jest wyznacznikiem inteligencji, powagi i nie to jest miarą człowieczeństwa...znam wielu spośrod moich kolegów-niegdyś studentów ktorzy nie dorastają Koledze do pięt w sposobie wyławiania się i posiadanej wiedzy na dany temat... co jeszcze ciekawe podoba mi się szczerość i gotowość do obrony swojego zdania( mam nadzieję że kolega potrafi także przyznać się do błędów). No ale może wynika to z faktu iż sam jestem szczery (czasami aż do bólu) i wymagam tego od innych. mam nadzieję czerpać z doświadczenia Kolegi GHOSTMIRA i bacznie i z należytą uwagą będę wczytywał sie w artykuły Kolegi autorstwa. szczęściarze którzy mogą towarzyszyć Koledze w wędkarskich wyprawych i podpatrywać Mistrza podczas wędkowania ;) pozdrawiam
Wchodzę teraz na bardzo grząski grunt. Kolego Gangaleon nie wydaje mi się aby "beton" (komunistyczny) promował katolicką rodzinę, a to z prostego powodu. Osoby w związku małżeńskim cywilnym czy w innej wierze niż katolicka wedle rzeczonego PZW mają takie samo prawo do łowienia jak wzmiankowani przez kolegę katolicy. I bynajmniej proszę nie myśleć że wypowiadam się w obronie "betonu", to tylko tak gwoli sprostowania.
Nie no.... dzięki, ale już nie lej dalej tych pochwał, bo się moim wrogom normalnie cos stanie, a ja się nie uważam za jakiegoś speca od wędkarstwa. Cała ta wiedza o której piszesz, to tylko kilka przetrawionych, osobistych obserwacji. Jedną książkę o tematyce wędkarskiej mam w domu która przeczytałem. I to wszystko.