witam-czytam tutejsze forum i odnoszę wrażenie ze co poniektórzy lekko przesadzają np jeśli chodzi o patroszenie ryb nad woda itp. .Cześc z użytkowników o skrajnie eko poglądach nie powinna stosować haczyków na ryby -powiem wiecej nie powinna ich łapac a tylko śledzić atlasy.Nie można podchodzić do spraw w ten sposób ,zdecydowana większość wędkarzy to zwykli ludzie i musi byc respektowane prawo ale jeśli stonowi ono przesadne rozumowanie to staje się tylko karykatura prawa. Odrobine normalności i nieco mniej ekologicznych podejść do sprawy wędkowania . mam jeszcze pytanie gdzie mógłbym teraz połapac ryby nieodpłatnie w rejonie Sochaczewa –pomijam zbiornik Boryszew i Plecewice bo na pierwszym mnóstwo ludzi a na drugim troche utrudnione wejscie na łowisko obecnie wędkuje na Bzurze ale czasem aby wiechac bliżj łowisk trzeba się dogadac lup zapłacic zreszta podobnie jak na Wisle
Nikt mi nie zabroni zabić, wypatroszyć, upiec i zjeść ryby nad wodą - powtarzam nikt. Nie ma to nic wspólnego z etyką. Mam saperkę, robię dołek w ziemi, do tego dołka trafiaja odpadki z ryb, zakopuję i po sprawie. Natomiast czym innym jest robienie syfu na łowisku. PDK
Po pierwsze rzut piszemy nie przez ż, a przez rz. Po drugie zostawiamy miejsce wędkowania w stanie nienaruszonym a więc nie mogą zostać tam żadne syfy, łuski itp. Po trzecie na każdym zbiorniku jest pełno ludzi więc trochę pozytywnego nastawienia do nich życzę. A tak poza tym to nie wiem czy opłacałoby Ci się jechać kawał drogi jeśli na miejscu wjedziesz na łowisko za parę groszy. Co też jest niezgodne z prawem bo nikt nie ma prawa utrudniać dostępu do wody.
Mądry, nie mądry, jakos nie do końca zakumałem wypowiedź Misiaczka. Poza tym, w temacie tytuł wygląda raczej na literówkę - przypadkowe niedokliknięcie literki "R" . Jeśli jednak ktoś z góry zakłada, że autor tekstu jest analfabetą, to ja sie Koledze nie dziwię, że tak reaguje. No ale Misaczek powinien dla mnie rozwinąć swe myśli, bo ciężko mi to poukładać.
Po pierwsze prawdopodobnie zawsze tak reaguje jak czyjeś poglądy nie są zbieżne z jego jedynie słusznymi poglądami , po drugie z tego co wiem to właściciel gruntu przylegającego do wody musi jedynie zagwarantowac BEZPOŚREDNI dostęp do wody , a mianowicie nie może zagrodzic pasa bodajże szerokości 1,5 metra bezpośrednio przylegającego do wody ( nie jest jego obowiązkiem udostępnianie SWOJEGO terenu innym ) po trzecie pytanie do Misiaczka odnośnie szacunku do innych użytkowników łowiska oraz pozostawienia łowiska w stanie nienaruszonym a mianowicie jak np. rozwiążesz sprawę załatwiania potrzeb fizjologicznych w czasie pobytu nad wodą , czy np. podczas trzydniowej zasiadki nad wodą gdzie nie ma szaletu nie załatwisz się i zabierzesz wszystko z łowiska do domu ( może jesteś tak twardy że wytrzymasz ) , czy może co kilka godzin wsiądziesz w auto zwiniesz sprzęt (jeśli jesteś sam ) i pojedziesz do pobliskiego miasteczka rozwiązac problem ? A ha byłeś kiedyś na wędkarskim kilkudniowym biwaku ? P.S. nim się przywalisz - nie jestem Miodkiem , a piszę ,,c"" zamiast c z kreseczką ponieważ nie wchodzi mi na komputerze ( błąd w instalacji ) .
no ta kwestja jest sprzeczna - 1,5 metra od linni brzegu tak po za tym jest to teren prywatny a ponad przepisem o nieutrudnianiu lub jak to w reg. węd swowodnym dostepie do wody jest przepis dot własności prywatnej - sprawdz - podatek gruntowy -Co też jest niezgodne z prawem bo nikt nie ma prawa utrudniać dostępu do
Art. 27.
1. Zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód
publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania
lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.
2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1, nie dotyczy grodzenia terenów stref ochronnych
ustanowionych na podstawie ustawy oraz obrębów hodowlanych ustanowionych
na podstawie przepisów ustawy o rybactwie śródlądowym
są to Panowie przepisy Prawa wodnego obowiązującego w naszym kraju i żaden .... nie ma prawa stawiać płotów w poprzek rzeki czy jeziora.
Niby jest przykładowa woda PZW i mam na niej prawo wędkować, ale zgodnie z prawem jakiś ćwok nierasowy, zagrodzi sobie działeczkę pozostawiając od brzegu 1,5 metra. TO JAK NIBY MAM WĘDKOWAĆ NA TYM PASKU 1,5 METROWYM?! Nawet z przejściem przez ten pasek mogą być problemy! Nasze władze mają po prostu chore łby i wymyślają przepisy, które maja tyle sensu, co solenie wody w Mamrach, żeby stworzyć nowe morze. Te przepisy to wyśnił po nocy jakiś pijany osioł i wszystko jasne.
I pewnie ten pijany osioł nigdy nie wędkował, a jeśli takie przepisy są ustalone w celu nieograniczania np. akcji ratunkowej gdy się ktoś topi - to niech ten osioł przejdzie przez taki pasek z noszami! PDK !
I znowu mi jakiś wolnomysliciel powie, że zamiast narzekać, mam się wziąść za działalność w PZW - no ja bardzo dziękuję, ale nie pasuję do tej bandy oszołomów. Połowa tych naszych przepisów to są wierutne i perfidne przegięcia. Mam wrażenie, że ustawodawcy i regulaminodawcy popadli w tak zwane "splątanie", czyli przerost elokwencji nad inteligencją, czyli idąc dalej, niekontrolowany słowotok - i dziś mamy owoce tej choroby.
Mirek - ja cały czas mam wrażenie że cały zarząd główny PZW to tacy "wolnomyśliciele" - nie dość że wolno myślą to zazwyczaj dopiero po tym jak ustawę jakąś chorą wymyślą albo jakiś poroniony przepis! Oni chyba wszyscy są jeszcze z "poprzedniej epoki". Może za jakie 15 lat zarząd zasili świeża, młoda krew jak dinozaury wyginą i coś się w końcu polepszy. Trzeba być dobrej myśli! ;) Pozdro.
No to macie ciekawszy przykład-nasze koło ma staw liucencyjny(stowka za sezon)no chyba ze masz dziesięc karpi to następna stówka.Dziś byłem się tam przejść zobaczyć no i nadal są tablice z informacją ---połów ryb dozwolony członkom PZW od świtu do zmierzchu--- nawet nie ma nr łowiska czyli chyba obowiązują tam zasady RAPR a nie np.wymiary i limity na okręg katowice...pytam sie jednego z wedkujących bo widze że niezłe ma branka i pare karpi wyciągnął ale ich nie bierze bo małe i przekroczyłby limit 10szt a ja gadam czym sie przejmujesz- maszjak wół na tablicy co i jak a on no ale każdy wie a ja mu na to że mogą tu przysłać wszystkie słuzby łacznie z BOR i mogą mnie cmoknąć bo w RAPR jest napisane że przed połowem mam sie zapoznać z warunkami połowu na łowisku wiec się zapoznaje i czytam jak wyżej i łowie zsgodnie z RAPR---co Wy na to???
aż trudno w to uwierzyć ale swoją myśl zawarłeś w DWÓCH!!! zdaniach. Interpunkcja kolego bo czytać się nie da. Swoją drogą nie skumałem o co chodzi - jakiś zacofany pewnie jestem.
no i o to chodzi że przepisy znacznie odbiegają od oczekiwań członków. Ogólnie wędkarzy.Poczytajcie trochę artykułów nawet z tutejszego serwisu a sami sie przekonajcie ze tendencja do przesad jest tu nagminna co też przekłada się na później ustalane przepisy.
witam-czytam tutejsze forum i odnoszę wrażenie ze co poniektórzy lekko przesadzają np jeśli chodzi o patroszenie ryb nad woda itp. .Cześc z użytkowników o skrajnie eko poglądach nie powinna stosować haczyków na ryby -powiem wiecej nie powinna ich łapac a tylko śledzić atlasy.Nie można podchodzić do spraw w ten sposób ,zdecydowana większość wędkarzy to zwykli ludzie i musi byc respektowane prawo ale jeśli stonowi ono przesadne rozumowanie to staje się tylko karykatura prawa. Odrobine normalności i nieco mniej ekologicznych podejść do sprawy wędkowania .
mam jeszcze pytanie gdzie mógłbym teraz połapac ryby nieodpłatnie w rejonie Sochaczewa –pomijam zbiornik Boryszew i Plecewice bo na pierwszym mnóstwo ludzi a na drugim troche utrudnione wejscie na łowisko obecnie wędkuje na Bzurze ale czasem aby wiechac bliżj łowisk trzeba się dogadac lup zapłacic zreszta podobnie jak na Wisle
Nikt mi nie zabroni zabić, wypatroszyć, upiec i zjeść ryby nad wodą - powtarzam nikt. Nie ma to nic wspólnego z etyką. Mam saperkę, robię dołek w ziemi, do tego dołka trafiaja odpadki z ryb, zakopuję i po sprawie. Natomiast czym innym jest robienie syfu na łowisku. PDK
Po pierwsze rzut piszemy nie przez ż, a przez rz. Po drugie zostawiamy miejsce wędkowania w stanie nienaruszonym a więc nie mogą zostać tam żadne syfy, łuski itp. Po trzecie na każdym zbiorniku jest pełno ludzi więc trochę pozytywnego nastawienia do nich życzę. A tak poza tym to nie wiem czy opłacałoby Ci się jechać kawał drogi jeśli na miejscu wjedziesz na łowisko za parę groszy. Co też jest niezgodne z prawem bo nikt nie ma prawa utrudniać dostępu do wody.
jakiś ty madry misiaczku!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mądry, nie mądry, jakos nie do końca zakumałem wypowiedź Misiaczka. Poza tym, w temacie tytuł wygląda raczej na literówkę - przypadkowe niedokliknięcie literki "R" . Jeśli jednak ktoś z góry zakłada, że autor tekstu jest analfabetą, to ja sie Koledze nie dziwię, że tak reaguje. No ale Misaczek powinien dla mnie rozwinąć swe myśli, bo ciężko mi to poukładać.
Po pierwsze prawdopodobnie zawsze tak reaguje jak czyjeś poglądy nie są zbieżne z jego jedynie słusznymi poglądami , po drugie z tego co wiem to właściciel gruntu przylegającego do wody musi jedynie zagwarantowac BEZPOŚREDNI dostęp do wody , a mianowicie nie może zagrodzic pasa bodajże szerokości 1,5 metra bezpośrednio przylegającego do wody ( nie jest jego obowiązkiem udostępnianie SWOJEGO terenu innym ) po trzecie pytanie do Misiaczka odnośnie szacunku do innych użytkowników łowiska oraz pozostawienia łowiska w stanie nienaruszonym a mianowicie jak np. rozwiążesz sprawę załatwiania potrzeb fizjologicznych w czasie pobytu nad wodą , czy np. podczas trzydniowej zasiadki nad wodą gdzie nie ma szaletu nie załatwisz się i zabierzesz wszystko z łowiska do domu ( może jesteś tak twardy że wytrzymasz ) , czy może co kilka godzin wsiądziesz w auto zwiniesz sprzęt (jeśli jesteś sam ) i pojedziesz do pobliskiego miasteczka rozwiązac problem ? A ha byłeś kiedyś na wędkarskim kilkudniowym biwaku ? P.S. nim się przywalisz - nie jestem Miodkiem , a piszę ,,c"" zamiast c z kreseczką ponieważ nie wchodzi mi na komputerze ( błąd w instalacji ) .
;-)) pewnie zrobi do woreczka po zanęcie, albo uzyje jako zanęty.
no ta kwestja jest sprzeczna - 1,5 metra od linni brzegu tak po za tym jest to teren prywatny a ponad przepisem o nieutrudnianiu lub jak to w reg. węd swowodnym dostepie do wody jest przepis dot własności prywatnej - sprawdz - podatek gruntowy -Co też jest niezgodne z prawem bo nikt nie ma prawa utrudniać dostępu do
santserwis .: gdybyś spróbował bardziej po polsku sprecyzować swoje myśli,bo temat 1,5 mera mnie zainteresował . nie chcę jednak pisać pierdół .
Art. 27. 1. Zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar. 2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1, nie dotyczy grodzenia terenów stref ochronnych ustanowionych na podstawie ustawy oraz obrębów hodowlanych ustanowionych na podstawie przepisów ustawy o rybactwie śródlądowym są to Panowie przepisy Prawa wodnego obowiązującego w naszym kraju i żaden .... nie ma prawa stawiać płotów w poprzek rzeki czy jeziora.
ok to sprubój wejść na teren odległy dalej od linni b.niz 1.5 m w okolicach powyrzej chmielewa .Pare zader mozna oberwać
santserwis,a kto Ci każe włazić na cudzy teren? sam bym Cię sztachetą potraktował
chodzi mi o to że wstawiłeś -(a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.)Nie dopisuj lub patrz na żrudło
Cały temat jest chory, bo pomyślcie!
Niby jest przykładowa woda PZW i mam na niej prawo wędkować, ale zgodnie z prawem jakiś ćwok nierasowy, zagrodzi sobie działeczkę pozostawiając od brzegu 1,5 metra. TO JAK NIBY MAM WĘDKOWAĆ NA TYM PASKU 1,5 METROWYM?! Nawet z przejściem przez ten pasek mogą być problemy! Nasze władze mają po prostu chore łby i wymyślają przepisy, które maja tyle sensu, co solenie wody w Mamrach, żeby stworzyć nowe morze. Te przepisy to wyśnił po nocy jakiś pijany osioł i wszystko jasne.
I pewnie ten pijany osioł nigdy nie wędkował, a jeśli takie przepisy są ustalone w celu nieograniczania np. akcji ratunkowej gdy się ktoś topi - to niech ten osioł przejdzie przez taki pasek z noszami! PDK !
I znowu mi jakiś wolnomysliciel powie, że zamiast narzekać, mam się wziąść za działalność w PZW - no ja bardzo dziękuję, ale nie pasuję do tej bandy oszołomów. Połowa tych naszych przepisów to są wierutne i perfidne przegięcia. Mam wrażenie, że ustawodawcy i regulaminodawcy popadli w tak zwane "splątanie", czyli przerost elokwencji nad inteligencją, czyli idąc dalej, niekontrolowany słowotok - i dziś mamy owoce tej choroby.
Mirek - ja cały czas mam wrażenie że cały zarząd główny PZW to tacy "wolnomyśliciele" - nie dość że wolno myślą to zazwyczaj dopiero po tym jak ustawę jakąś chorą wymyślą albo jakiś poroniony przepis! Oni chyba wszyscy są jeszcze z "poprzedniej epoki". Może za jakie 15 lat zarząd zasili świeża, młoda krew jak dinozaury wyginą i coś się w końcu polepszy. Trzeba być dobrej myśli! ;) Pozdro.
No to macie ciekawszy przykład-nasze koło ma staw liucencyjny(stowka za sezon)no chyba ze masz dziesięc karpi to następna stówka.Dziś byłem się tam przejść zobaczyć no i nadal są tablice z informacją ---połów ryb dozwolony członkom PZW od świtu do zmierzchu--- nawet nie ma nr łowiska czyli chyba obowiązują tam zasady RAPR a nie np.wymiary i limity na okręg katowice...pytam sie jednego z wedkujących bo widze że niezłe ma branka i pare karpi wyciągnął ale ich nie bierze bo małe i przekroczyłby limit 10szt a ja gadam czym sie przejmujesz- maszjak wół na tablicy co i jak a on no ale każdy wie a ja mu na to że mogą tu przysłać wszystkie słuzby łacznie z BOR i mogą mnie cmoknąć bo w RAPR jest napisane że przed połowem mam sie zapoznać z warunkami połowu na łowisku wiec się zapoznaje i czytam jak wyżej i łowie zsgodnie z RAPR---co Wy na to???
aż trudno w to uwierzyć ale swoją myśl zawarłeś w DWÓCH!!! zdaniach. Interpunkcja kolego bo czytać się nie da. Swoją drogą nie skumałem o co chodzi - jakiś zacofany pewnie jestem.
no i o to chodzi że przepisy znacznie odbiegają od oczekiwań członków. Ogólnie wędkarzy.Poczytajcie trochę artykułów nawet z tutejszego serwisu a sami sie przekonajcie ze tendencja do przesad jest tu nagminna co też przekłada się na później ustalane przepisy.