w częstochowie padało.byłem spakowany,sprawdziłem rano pogode,troche mżyło ale postanowiłem jechać po wypiciu kawy.i nie pojechałem bo akurat deszczyk zrobił się upierdliwy. trzeba czekać do następnego pozd
Też czaiłem się pół dnia, w końcu pojechałem na 3 godzinki na kanał - na spinning dwa śmieszne okonki. Wiatr, że wędkę trudno było utrzymać i w końcu zaczęło ostro padać ........
Pozdro ...
to mój pierwszy post na tym forum więc witam wszystkich:). dzisiaj spędziłem kilka dłuższych chwil na zbiorniku Lesisko-Chociszew ale wyniki mizerne: 12 okonków "dłoniówek", oczywiście wróciły do wody ale widać jakieś zainteresowanie z ich strony:) pierwsze 7 na spining i niebieski woblerek, a później uzbroiłem spławikówke i kolejne 5 choć miałem ochote na lina.
Pstrąg 35 na Nysie Szalonej,potem zmiana miejscówki i chęć przechytrzenia klenia,niestety były cwańsze.Za tydzień,o ile pogoda dopisze wyjazd na Bóbr,może tam uda się zaczepić jakiegoś pięćdziesiątaka.Pozdrawiam i połamania na kolejnych wyprawach.
w piątek rano szczupły 64 cm na żywca, w sobotę i niedzielę nie miałem szansy pojechać na ryby - córeczka miała pierwszą komunię, ale wyskoczyłem na trzy godzinki dzisiaj rano i ... studnia. Pozdro dla kumatych
Witam ! Ja nie mam czym sie pochwalic ale moj ojciec wrocil dzisiaj rano z sandaczem o dlugosci 67 cm, ile wazyl to nie wiem bo nie ma wagi. Pozdrawiam !
Przeleciałem wyrywkowo ten temat i też powiem że słabo ale na Warcie pociągnąłem już ładne płocie choć czekam na łopaty czyli leszcze ale karpiem mogę się pochwalić 51cm 3.802kg.
Kolego coralgol73, celem tego wpisu jest podniesienie Ciebie na duchu, nie zniechęcaj się. wiedząc, że zanim dostałem tego szczupłego o którym napisałem trzy wypowiedzi wyżej, moczyło mi tyłek przez 4 godziny tj. od czwartej rano do ósmej nic się nie wydarzyło oprócz padającego deszczu, a po złapaniu tego szczupaka, pozwoliłem żeby deszcz moczył mi tyłek jeszcze przez kolejne cztery godziny czyli do dwunastej...a i tak nic więcej nie złapałem..ale o to chodzi - co cię nie zabije to cię wzmocni. Pozdro dla kumatych i wal Kolego nad wodę
dodam, że jeden wędkarz na tym jeziorku gdzie łowiłem wyciągnął sporo płoci, z czego kilka 40 i jedną chyba ponad 45 cm :) zbladłem kiedy je zobaczyłem :)
sam byłem zszokowany nie pomyślałem,żeby go poprosić, abym mógł zrobić fotki, ale ten miejscowy wędkarz, owszem był ucieszony, ale nie był zdziwiony wielkością, ta jedna płoć była dłuższa od złowionego przeze mnie lina
Witam jak w temacie - jakie efekty mieliscie w ten weekend - zlapaliscie cos ? brało? komus jakis Sandacz sie trafil? Pozdrawiam
w częstochowie padało.byłem spakowany,sprawdziłem rano pogode,troche mżyło ale postanowiłem jechać po wypiciu kawy.i nie pojechałem bo akurat deszczyk zrobił się upierdliwy.
trzeba czekać do następnego
pozd
thx spines poczekamy moze ktos jeszcze sie odezwie:)
Też czaiłem się pół dnia, w końcu pojechałem na 3 godzinki na kanał - na spinning dwa śmieszne okonki. Wiatr, że wędkę trudno było utrzymać i w końcu zaczęło ostro padać ........ Pozdro ...
A ja parę kleników jazik i bolenik
wczoraj cztery okonki na cztery godziny biczowania, a dziś klenik i okonek ,lipa ...
przynajmniej o kiju nie wracasz tak jak ja:)
Totalna martwica. 5 wyjazdów o kiju.
To Maniek jesteś lepszy. Pozdro ...
Ja byłem dziś z rana nad rzeką, ale szybko pogoda mnie przegnała. Z efektów-dwie płocie i ledwie wymiarowy jazik-niech rosną dalej ;-)
GHOSTMIR dzisiaj był moj piaty wyjazd , z tym ze dzisiaj nawet jazgarza nie zlapalem a w tych czterech pozostalych sie przypaletaly
to mój pierwszy post na tym forum więc witam wszystkich:). dzisiaj spędziłem kilka dłuższych chwil na zbiorniku Lesisko-Chociszew ale wyniki mizerne: 12 okonków "dłoniówek", oczywiście wróciły do wody ale widać jakieś zainteresowanie z ich strony:) pierwsze 7 na spining i niebieski woblerek, a później uzbroiłem spławikówke i kolejne 5 choć miałem ochote na lina.
Pstrąg 35 na Nysie Szalonej,potem zmiana miejscówki i chęć przechytrzenia klenia,niestety były cwańsze.Za tydzień,o ile pogoda dopisze wyjazd na Bóbr,może tam uda się zaczepić jakiegoś pięćdziesiątaka.Pozdrawiam i połamania na kolejnych wyprawach.
w piątek rano szczupły 64 cm na żywca, w sobotę i niedzielę nie miałem szansy pojechać na ryby - córeczka miała pierwszą komunię, ale wyskoczyłem na trzy godzinki dzisiaj rano i ... studnia. Pozdro dla kumatych
Witam ! Ja nie mam czym sie pochwalic ale moj ojciec wrocil dzisiaj rano z sandaczem o dlugosci 67 cm, ile wazyl to nie wiem bo nie ma wagi.
Pozdrawiam !
Przeleciałem wyrywkowo ten temat i też powiem że słabo ale na Warcie pociągnąłem już ładne płocie choć czekam na łopaty czyli leszcze ale karpiem mogę się pochwalić 51cm 3.802kg.
Zaliczylem juz cztery wypady nad wisłę i nic konkretnego nie trafiłem. Za każdym razem tyłek mi zmoczyło. Jestem już z lekka zniechęcony!
Kolego coralgol73, celem tego wpisu jest podniesienie Ciebie na duchu, nie zniechęcaj się. wiedząc, że zanim dostałem tego szczupłego o którym napisałem trzy wypowiedzi wyżej, moczyło mi tyłek przez 4 godziny tj. od czwartej rano do ósmej nic się nie wydarzyło oprócz padającego deszczu, a po złapaniu tego szczupaka, pozwoliłem żeby deszcz moczył mi tyłek jeszcze przez kolejne cztery godziny czyli do dwunastej...a i tak nic więcej nie złapałem..ale o to chodzi - co cię nie zabije to cię wzmocni. Pozdro dla kumatych i wal Kolego nad wodę
Ja kilka rybek na weekendzie. Dla ciekawych wpis na blogu
:) trochę leszczyków, płotka, okonki ok 20, i lin 1,30 kg 43 cm :)
dodam, że jeden wędkarz na tym jeziorku gdzie łowiłem wyciągnął sporo płoci, z czego kilka 40 i jedną chyba ponad 45 cm :) zbladłem kiedy je zobaczyłem :)
hehe :) ja jestem zniechęcony zawsze kiedy muszę zejść z łowiska :) ale przed każdym kolejnym wypadem zniechęcenie mija :)
płoć 45 cm? toż to potwór albo jaź. Nigdy nie widziałem takiej płoci ale nie twierdzę że nie ma takich
sam byłem zszokowany nie pomyślałem,żeby go poprosić, abym mógł zrobić fotki, ale ten miejscowy wędkarz, owszem był ucieszony, ale nie był zdziwiony wielkością, ta jedna płoć była dłuższa od złowionego przeze mnie lina
U mnie we Włoclawku padało pogoda zmienna więc i tak by sie połów nie udał.
prawie pół metrowa płoć to jest masakra. masz rację chyba tylko fotka by mnie przekonała:)
to ona z półtora kilo albo więcej musiała mieć