""Chruścik""- ""Kobuch""- ""Kłódka"" Używa się ich do połowu karpi, kleni, leszczy, linów, płoci, brzan. Ja szczególnie polecam do połowu płoci i wzdręgi. Właściwie to to nie są "robaki" tylko larwa muchówki Chruścika. W Polsce występuje ponad 200gatunków,niektóre żyją w wodach stojących inne w rzekach.Największy chruścik koloru zielonkawego lub żółtawego dorasta do 30mm i żyje w jeziorach ,ale rzeczne odmiany także się świetnie nadają na haczyk.Larwy chruścika żyją w domkach z piasku ,kamyczków lub innych osadów znalezionych na dnie. Można je znaleźć właściwie cały rok,gdyż stadium larwalne trwa od 3 miesięcy do 3 lat.Przechowuje się je w wilgotnym mchu w domkach.
Z młodzieńczych lat pamiętam, że na chruściki najlepiej brały liny a była to łatwa do złapania przynęta W moich okolicach żyją jednak w "domkach" z patyczków. Najłatwiej je było złapać szukając nad wodą ruchomych patyczków.
Bardzo dobra przynęta. Najczęściej ją stosowałem, kiedy jaszcze łowiłem metodą spławikową (teraz tylko spininguje). W niektórych rzekach w okresie wiosenno-letnim chruścik to 40 procent biomasy przydennej. Jest wtedy głównym posiłkiem większości ryb.
Oj tak chruciki to świetna przynęta. daje czasem zaskakujace efekty. Pamiętam jak na podczas czerwcowej wyprawy na bardzo chimerycznym łowisku po założeniu tej przynęty na haczyk, na odległosciówke, z opadu zaczeły mi nagle brać jazie i to jeden po drugim. Pozdrawiam
Na moim blogu jest wpis o połowach na larwy chruścików. To chyba faktycznie zapomniana przynęta - tak wnioskuję z rozmów z młodymi wędkarzami. Oni po prostu nia znają tej przynęty!
Ja akurat jestem młodym wędkarzem ale te robaki znam już dość długo. Pamiętam jak kiedyś z dziadkiem łowiliśmy(no z 10 lat będzie) i słabo brały ryby a dziadek mówi do mnie; no idź mi tam nazbieraj w tym strumyku wpływającym do jeziora kilka takich robaków no i mi pokazuje kobucha a ja na to że przecież mamy robaki więc poco zbierać, no ale w końcu poszedłem i do końca łowienia używaliśmy tylko tych robaków jako przynętę i naprawdę ładne płocie, brały wręcz doskonale i od tamtego czasu zawsze jak się kobuchy pojawiają to na nie łowie!!...:D
""Chruścik""- ""Kobuch""- ""Kłódka"" Używa się ich do połowu karpi, kleni, leszczy, linów, płoci, brzan. Ja szczególnie polecam do połowu płoci i wzdręgi. Właściwie to to nie są "robaki" tylko larwa muchówki Chruścika. W Polsce występuje ponad 200gatunków,niektóre żyją w wodach stojących inne w rzekach.Największy chruścik koloru zielonkawego lub żółtawego dorasta do 30mm i żyje w jeziorach ,ale rzeczne odmiany także się świetnie nadają na haczyk.Larwy chruścika żyją w domkach z piasku ,kamyczków lub innych osadów znalezionych na dnie. Można je znaleźć właściwie cały rok,gdyż stadium larwalne trwa od 3 miesięcy do 3 lat.Przechowuje się je w wilgotnym mchu w domkach.
Z młodzieńczych lat pamiętam, że na chruściki najlepiej brały liny a była to łatwa do złapania przynęta W moich okolicach żyją jednak w "domkach" z patyczków. Najłatwiej je było złapać szukając nad wodą ruchomych patyczków.
Bardzo dobra przynęta. Najczęściej ją stosowałem, kiedy jaszcze łowiłem metodą spławikową (teraz tylko spininguje).
W niektórych rzekach w okresie wiosenno-letnim chruścik to 40 procent biomasy przydennej. Jest wtedy głównym posiłkiem większości ryb.
Oj tak chruciki to świetna przynęta. daje czasem zaskakujace efekty. Pamiętam jak na podczas czerwcowej wyprawy na bardzo chimerycznym łowisku po założeniu tej przynęty na haczyk, na odległosciówke, z opadu zaczeły mi nagle brać jazie i to jeden po drugim. Pozdrawiam
Na moim blogu jest wpis o połowach na larwy chruścików.
To chyba faktycznie zapomniana przynęta - tak wnioskuję z rozmów z młodymi wędkarzami. Oni po prostu nia znają tej przynęty!
Potwierdzam wysoką skuteczność tej przynęty. Częstyo ją stosuję, zwłaszcza w połowach w rzece.
Na wiosnę jest powszechnie dostępna.
moim zdaniem to najlepsza i najskuteczniejsza przyneta na wiosenna ploc
Ja akurat jestem młodym wędkarzem ale te robaki znam już dość długo. Pamiętam jak kiedyś z dziadkiem łowiliśmy(no z 10 lat będzie) i słabo brały ryby a dziadek mówi do mnie; no idź mi tam nazbieraj w tym strumyku wpływającym do jeziora kilka takich robaków no i mi pokazuje kobucha a ja na to że przecież mamy robaki więc poco zbierać, no ale w końcu poszedłem i do końca łowienia używaliśmy tylko tych robaków jako przynętę i naprawdę ładne płocie, brały wręcz doskonale i od tamtego czasu zawsze jak się kobuchy pojawiają to na nie łowie!!...:D