Witam Koleżanki i Kolegów W tym roku udało mi się "zdobyć" pomost - jest jednak mały problem. Poprzedni właściciel nie bardzo się nim zajmował i wszystko zarosło trzciną. Macie jakieś fajne sposoby na pozbycie się trzciny z tego kawałka który wychodzi na jezioro ? Najlepiej razem z korzeniami. Będę wdzięczny za wszelkie pomysły. Pozdrawiam wszystkich !! Adam
Z korzeniami to chyba musisz wejsc do wody i ciągnąć ewentualnie grabiami, kolega tez napisał ze kosą ale ta roslina rozmnaza sie przez korzenie wiec, ponownie odrośnie... A wyrywająć z ziemi powiino na jakiś czas zapobiec ponownemu wyrośnieęciu
Kiedyś z kumplem robiliśmy podobną sprawę. Ale nie wiem jakie tam są warunki, czyja to woda itd. Ja zespawałem kawał rury taki około 2 metrów. Tzn. dospawałem do niej takie haki z pręta zbrojeniowego (taki podłużny kaktus). Do tego uprząż z linki stalowej i samochodem (hak holowniczy) wytargaliśmy kawał zarośli z wody. Do dziś jest tam stanowiska jak żyleta. Nawet poszliśmy o krok dalej i wyłoiliśmy przesiekę w wodorostach dennych na pokaźnym obszarze, bo zbiornik zarastał potężnie. Teraz do tej przesieki podchodzą ryby na żer. Niestety, miejsce stało sie oblegane i mało kiedy możemy tam usiąść.
Jeśli to w czymś pomoże, to kiedyś znajomi wędkarze wrąbali do wody zwykłe brony od rolnika i ciągnikiem wyrąbali sporej szerokości pas wodorostów. Nie oszczędzili także trzciny. Lowisko przez 2 lata dawało piękne efekty, ale teraz tam zawsze siedzą karpiarze. Powodzenia.
Trzcina rozmnarza się w wodzie przez kłącza. Jeśli to jest jezioro to musisz zrobić tak jak pisali koledzy:kosa i brony.Ale efekt bedzie na jakiś czas bo kłącza zostaną w ziemi. A jeśli jest to staw to musiałbyś go spuścić i poczekać,aż wyschnie.Potem cięzki sprzęt-czyli traktor i pług żeby pozbyć się tego na dobre.I z powrotem woda.Czasochłonna praca ale daje efekty.
Ja wziąłem kawał rury ok1m, po obwodzie pospawałem pręty i powstały takie "okrągłe grabie", lina przywiązana do obu końców i miałem trał. Potem zaprosiłem dwóch kolegów na piwko i ciągnęliśmy to paskudztwo do brzegu. Starczyło na trzy lata. Ale dobre i to
Witam Koleżanki i Kolegów W tym roku udało mi się "zdobyć" pomost - jest jednak mały problem. Poprzedni właściciel nie bardzo się nim zajmował i wszystko zarosło trzciną. Macie jakieś fajne sposoby na pozbycie się trzciny z tego kawałka który wychodzi na jezioro ? Najlepiej razem z korzeniami. Będę wdzięczny za wszelkie pomysły. Pozdrawiam wszystkich !! Adam
Ja wchodziłem do wody z kosą na wiosnę i kosiłem po 4-5 razach było już ok ale było płytko nie wiem jak u Ciebie jest głęboko.
Z korzeniami to chyba musisz wejsc do wody i ciągnąć ewentualnie grabiami, kolega tez napisał ze kosą ale ta roslina rozmnaza sie przez korzenie wiec, ponownie odrośnie... A wyrywająć z ziemi powiino na jakiś czas zapobiec ponownemu wyrośnieęciu
Jest stosunkowo płytko ale jest dośc duża warstwa mułu na dnie
Kiedyś z kumplem robiliśmy podobną sprawę. Ale nie wiem jakie tam są warunki, czyja to woda itd. Ja zespawałem kawał rury taki około 2 metrów. Tzn. dospawałem do niej takie haki z pręta zbrojeniowego (taki podłużny kaktus). Do tego uprząż z linki stalowej i samochodem (hak holowniczy) wytargaliśmy kawał zarośli z wody. Do dziś jest tam stanowiska jak żyleta. Nawet poszliśmy o krok dalej i wyłoiliśmy przesiekę w wodorostach dennych na pokaźnym obszarze, bo zbiornik zarastał potężnie. Teraz do tej przesieki podchodzą ryby na żer. Niestety, miejsce stało sie oblegane i mało kiedy możemy tam usiąść.
Jeśli to w czymś pomoże, to kiedyś znajomi wędkarze wrąbali do wody zwykłe brony od rolnika i ciągnikiem wyrąbali sporej szerokości pas wodorostów. Nie oszczędzili także trzciny. Lowisko przez 2 lata dawało piękne efekty, ale teraz tam zawsze siedzą karpiarze. Powodzenia.
Trzcina rozmnarza się w wodzie przez kłącza.
Jeśli to jest jezioro to musisz zrobić tak jak pisali koledzy:kosa i brony.Ale efekt bedzie na jakiś czas bo kłącza zostaną w ziemi.
A jeśli jest to staw to musiałbyś go spuścić i poczekać,aż wyschnie.Potem cięzki sprzęt-czyli traktor i pług żeby pozbyć się tego na dobre.I z powrotem woda.Czasochłonna praca ale daje efekty.
Ja wziąłem kawał rury ok1m, po obwodzie pospawałem pręty i powstały takie "okrągłe grabie", lina przywiązana do obu końców i miałem trał. Potem zaprosiłem dwóch kolegów na piwko i ciągnęliśmy to paskudztwo do brzegu. Starczyło na trzy lata. Ale dobre i to