Zdecydowanie czerwony robak i kukurydza. z doświadczenia wiem że lin nie pogardzi skórą z chleba. Wczoraj złapałem lina na samą kukurydzę . W naszych łowiskach jest go bardzo mało
Arsenał przynęt wabiących liny jest bardzo szeroki i obejmuje on wszelkiego rodzaju ziarna takie jak : kukurydza ( nie żadna "KUKU " tak jak to zwykli określać kukurydzę - niektórzy - zwłaszcza młodzi wędkarze ), łubin , pszenica a nawet fasola . Należy jednak pamiętać że do przynęt roślinnych trzeba niestety lina przyzwyczaić odpowiednim nęceniem na które znany z płochliwości i kapryśnej natury lin nie zawsze reaguje.Przynęty roślinne w przypadku połowu tej pięknej i sympatycznej ryby stają się skuteczne dopiero po zanęceniu łowiska ziarnem lub innym produktem który później będziemy zakładać na haczyk. W ogóle lin to ryba , której nie da się łowić z podchodu a wszelkie próby zwabienia go w dniu łowienia na łowisko ( w którym jest on stale obecny !) - kulami zanęty wielkości grapefruita lub bombardowanie wody hurtową niemalże ilością kukurydzy - przynosi skutek odwrotny do oczekiwanego .Lin jest rybą wymagającą ogromnej cierpliwości i wytrwałości w przygotowaniu się do zasiadki - i raczej nie złowi go wędkarz mówiący : "mam wedkę ze spławikiem , kupię "KUKU "i zanętę na lina - pójdę na liny .Opisana sytuacja oczywiście nie wyklucza złowienia lina nie mniej jednak będzie to efekt przypadkowy , w żadnym stopniu nie interesujący miłośników tejże ryby ( a tych jest coraz więcej ) Świadomy i zamierzony połów tej ryby zbiega się najczęściej z dużą wiedzą, ogromnym doświadczeniem a przede wszystkim cierpliwością czyli cechą rzadko spotykaną wśród młodych i początkujących wędkarzy rozkładających wymuskany sprzęt nad udeptanym brzegiem komercyjnej sadzawki pełnej karpi .Wracając do tematu przynęt - to jak już wcześniej wspomniałem , do przynęt roślinnych trzeba lina przyzwyczaić dlatego też dużo większą skutecznością odznaczają się przynęty zwierzęce . Skuteczność przynęt zwierzęcych ( dżdżownice , mady , korniki itp ) można łatwo uzasadnić kierując się zasadą "naturalności pokarmu" jak również wartością odżywczą , oferowanych przynęt kojarzących się rybom z naturalnym pożywieniem dostępnym w ich środowisku życia .
kupujesz w ogrodniczym kukurydze (ok 1 zł kg) moczysz, gotujesz aż lekko zmięknie (ta ogrodnicza spora jest). zakładasz ją na hak 4-6 tak by grot sporo wystawał - to wszystko. tylko najpierw sprawdź czy ryba jest na łowisku. małe tego nie podgryzają tak jak inne przynęty, ale brały mi i na same białe, i na kanapke białe z kukurydzą. czerwone to za często podleszczaki i okonie podgryzają. nara
czasami radze spróbować na sporą rosówkę ,ja łowiłem na nie liny i jazie obficie nęcone kukurydzą wtedy gdy nie brały na kukurydzę. latem próbować przed wschodem słońca i wieczorem do samej nocy
Według mnie najlepsze są rosówki, potem białe robaki. Sprawdzają się pijawki i ślimaki. Dobrymi przynętami też są: kukurydza, pęczak i groch ale pod warunkiem, że liny je znają. Jesli chcesz poczytać o moich sposobach na lina to wklejam link do mojego artykułu o linach i karasiach.
Białe robaki czyli tzw dzikuny lub mady jak kto woli - są wyśmienitą przynętą na wszelkiego rodzaju białoryb . Przynęta ta odpowiednio podana potrafi skusić każdą rybę spokojnego żeru : lina , leszcza , płoć , namolną wzdręgę a nawet wcale dużego karpia o ile z ryby nie przeistoczył się on w tuczną świnię karmioną TANDEM BAITSEM . Białe robaki nie są zalecane jedynie w przypadku występowania dużej ilości drobnicy . W takich okolicznościach nie pomoże nawet zakładanie dużych pęczków czy zmiana zestawu na cięższy .
Moim zdaniem 20 cm przypon jest zbyt krótki do połowu lina . Rybę tą ( zwłaszcza jeśli użyta przynęta jest duża a do takich należy przecież rosówka ) , kusi się na długim przyponie . Zakładanie bardzo dużej dżdżownicy na haczyk zwieńczony tak krótkim przyponem jest kuriozalne i nie ma żadnego uzasadnienia strategicznego . Proponowałbym założyć znacznie dłuższy przypon ( nawet do 50 cm ) , który jeśli tylko pozwala na to charakter łowiska powinien leżeć na dnie .Krótkie przypony stosuje się w zestawach spławikowych przeznaczonych na ryby niewielkie i agresywnie żerujące natomiast połów lina jets swoistym zaprzeczeniem i przeciwieństwem takiej sytuacji .
Zawsze pisze że czerwony robak kukurydza rosówka i kawałki ziemniaków. Może już sie powtarzam ale to jest naprawde skuteczne. Kiedyś stosowałem jeszcze proste ciasto. Pozdrawiam.
mi wziął taki ponad 50 cm ale się zerwał pod brzegiem... heh.... za przynętę a zarazem zanętę używałem pęczaku gotowanego z łyżką miodu. Zanętą był tylko i wyłącznie pęczak
Powiem tak, na linka stosuję zanętę:
Troszkę gotowanych ziemniaków porozwalanych na kawałeczki, puszkę kukurydzy, 1/4 torebki bułki tartej i garstka pęczaku + delikatnie obsypuje wszystko sypką zanętą "karaś, lin" i dodaję zmasakrowanych robaczków czerwonych.
Jeżeli już nęcę wcześniej to tak maksymalnie dzień, bo wcześniej mi się nie chce, a poza tym nie planuje wszystkich wypadów na ryby z dużym wyprzedzeniem i często zdarza się, że nęcę na bieżąco w dniu łowienia.
Przynęta:
Kawałeczki(kostki) ziemniaków, kukurydza, robaczek czerwony.
Bywa, że zamiast ów lina bierze karaś albo nawet karp....tudzież wszechobecny u mnie leszcz, który jest wszystkożerny...
Jeszcze dodam, że lina najczęściej udaje mi się złowić na spławik. Zestaw to oczywiście feeder udający odległościówkę :d żyłka główna ok 0,20mm, przypon 0,16 do 0,18mm (choć od różnych ludzi słyszałem, że taki zestaw jest: a) za cienki b) za gruby, zatem mam to gdzieś bo ogłupieje :p ). I spławik 3,5g, śruciny ustawiam malejąco - im bliżej haka tym mniejsza.
Zaznaczam, że podałem swój sposób połowu lina, jeżeli ktoś bardziej doświadczony ma jakieś zastrzeżenia dotyczące skuteczności - chętnie wezmę pod uwagę jego punkt widzenia i może sam się czegoś nauczę.
Pozdrawiam,
Marcin.
Jeśli tylko są efekty i wyniki . To każdy sposób jest dobry - nawet jeśli przeczy on informacjom zebranym w fachowej literaturze wędkarskiej .Uparcie twierdzę jednak że zestaw na lina powinien być zwieńczony dość długim przyponem i solidnym haczykiem .
niekoniecznie za duży spławik. ja z powodzeniem wędkuję na 5,5 gr z czego 2,5 własnego. odpowiednio ustawiony pięknie sygnalizuje i poddaje się rybie. w lipcu kilka linów 60 dg- do 1,3 z nim wyciągnąłem ;). zaś co do przyponów to 0,16 bywa za słabym szczególnie przy grążelach. udało mi się wyprowadzić (dając rybie luz) liny z grążeli, ale przypon już swoje dostał i tuż przy pomoście ryba pomachała mi dwa razy ogonem :) i poszła z przyponem :) . jeszcze jedno, tam gdzie wędkowałem na rosówki i czerwone szybko atakuje okoń, zaś na dzikuny - wzdręga. pozostawały (zresztą z powodzeniem) duża kukurydza lub kanapka z kukurydzy i dzikunów
Myślę że każdy z kolegów ma rację ryba bierze to co jej się poda a jeśli jeszcze na dodatek to lubi można osiągnąć efekty. To było tak dyplomatycznie , a teraz poważnie : na liny chodzę przynajmiej raz w tygodniu przynęta kukurydza z puszki można trzymać w lodówce po otwarciu przez dwa tygodnie nawet jak zaczyna fermentować to jeszcze się nadaje bo w naturze też się tak dzieje, czasem doprawiam te 100-200 ziaren w słoiku po musztardzie łyżką miodu i zalewam wrzątkiem, sok od kukurydzy wykożystuję do zanęty - daje efekty. Choć nie jadam ryb za to moi domownicy je uwielbiają, w porannej zasiadce potrafię powalczyć z oliwkową bestią nawet z 10 razy do domu zabieram 1szt powżej 1kg lub dwie po 75dag to mi w zupełności wystarcza a zawsze mogę iść następnego dnia znowu coś z wody wyjąć choć staram się nie bywać na linach tak jak pisałem nie częściej niż raz na tydzień. Dziś od 5:00 do 7:00 - trzy liny i 4 karasie - jeden lin wylądował na patelni 2 w wodzie karasie 30-40 dag trafiły do stawu obok mojego domu. Łowię na jeziorku leśnym o bardzo małej presji wędkarskiej, skradam się cicho na łowisko , kryję w kieszkach, i nęcę małymi kulkami zanęty fi 2-3 cm pozdrawiam
Przez cały tydzień pakuję do woreczków foliowych obierki z ziemniakówi wkładam do zamrażarki.. Nie jest tego wiele, ale kilka garści sie zbierze. W czwartek moczę kukurydzę w letniej wodzie aż do piątku. W piątek kukurydzę gotuję. Wtrakcie gotowania, kiedy pękać zaczyna, odsypuję część ziaren, a resztę gotuję aż do częściowego rozgotowania. Powstaje z tego taka ciekawa masa z grudami - taka papka. Potem gotuję te obierki z ziemniaków. Muszą tylko zmięknać i to wszystko. Nie dodaje żadnych atraktorów i innej swołoczy. Tę papkę kukurydzianą łączę z miekkimi obierkami (obierki przed gotowaniem siekam nie za mocno na kawałki) i pozostawiam do wystygnięcia. W nocy wsiadam w auto i jadę na pole kukurydzy. Zbieram około litra rosówek. Wsobotę rano, pół litra rosówek ciacham na sieczkę takim smiesznym urządzonkiem co kiedys w kuchni słuzyło do siekania cebuli i wlewam toto do masy obierkowo kukurydzianej, która ładnie juz wytęgła. Jeszcze troszku otrąb pszennych, ale tylko tyle, by troche zagęścić masę. Teraz wystarczy pojechać na łowisko i tuz za rogiem, za pasem trzcin umieścić cztery kule tego czegoś. Po czym oddalam się kilka metrów i spokojnie wędkuję. A po godzinie, dwóch godzinach, Wzanecone miejsce zarzucam przegruntowany zestaw spławikowy z kawałkiem czerwonego robaka i ziarenko gotowanej kukurydzy. Ale ziarenko nie za duże. No i kilka juz tych profesorów mam na koncie. Nigdy jednak nie złowiłem profesora bedąc w towarzystwie. Cisza, spokój, delikatność, cierpliwość. Nie sprawdzać co 5 minut czy przypadkiem glizda nie spier...ła z haka. Profesor jak poczuje ruch, to..... tyle go widziano.
Myślę że z tym ruchem to lekka przesada i swego rodzaju wędkarski zabobon - wielokrotnie zdarzało mi się łowić lina tuż po złowieniu ryby tego samego gatunku . Czasem łowiłem liny nawet po wyszarpywaniu zestawów ze zwartych łanów grążeli - co już kompletnie przeczy informacjom i zasadom połowu tej pięknej ryby .
John Wilson w jednej ze swoich licznych wędkarskich publikacji pisze " Lin - niezgrabna powolna ryba (... ) .Osobiście nie zgadzam się z takim opisem ryby , która będąc na wędce - wyzwala z siebie ogromną siłę . Pierwsza część opisu mówiąca jakoby lin był niezgrabny - też ma się nijak do rzeczywistości gdyż lin widziany zarówno pod wodą jak nad jej lustrem , w rękach łowcy - jest po prostu przepiękny i o niebo bardziej proporcjonalny niż karmiony kulkami hodowlany tucznik - karp .
Lin - nie linek... jest rybą, która nieufnie podchodzi do miejsc, nad którymi toczone są rozmowy. Ale czasem daje sie skusić. Natomiast na LINA nie linka, nie można zanęcać w trakcie łowienia , w szczególności waląc do wody kule zanęty. Takie plums plums, skutecznie lina odstraszy. Tak samo mozna zapomnieć o profesorze , nie profesorku, jeśli bedziemy sobie przytupywać w rytm muzy z samochodowego odtwarzacza, tańczyć, rąbać drewno na ognisko, wbijać śledzie.
Natomiast jest sposób, by zanęcać w trakcie polowania. Robię sobie takie szarpane grudki zanęty, powiedzmy wielkości 20groszówki, i co kilka, kilkanaście sekund delikatnie wrzucam je nad zestaw. Takie odgłosy generują małe gałązki, wieksze owady, owoce krzewów, nasiona roślin -wpadające do wody. Wtedy profesor w większości przypadków nie płoszy się.
Powolna i leniwa ryba???? Powiem tylko, że .... widywałem liny, które potrafiły postawić świecę w wodzie i walczyły jak lwy! Mój największy lin ważył 2,3 kilo i była to jazda jak z bajki! Powolna ryba! Hehe.
Arsenał przynęt wabiących liny jest bardzo szeroki i obejmuje on wszelkiego rodzaju ziarna takie jak : kukurydza ( nie żadna "KUKU " tak jak to zwykli określać kukurydzę - niektórzy - zwłaszcza młodzi wędkarze ), łubin , pszenica a nawet fasola . Należy jednak pamiętać że do przynęt roślinnych trzeba niestety lina przyzwyczaić odpowiednim nęceniem na które znany z płochliwości i kapryśnej natury lin nie zawsze reaguje.Przynęty roślinne w przypadku połowu tej pięknej i sympatycznej ryby stają się skuteczne dopiero po zanęceniu łowiska ziarnem lub innym produktem który później będziemy zakładać na haczyk. W ogóle lin to ryba , której nie da się łowić z podchodu a wszelkie próby zwabienia go w dniu łowienia na łowisko ( w którym jest on stale obecny !) - kulami zanęty wielkości grapefruita lub bombardowanie wody hurtową niemalże ilością kukurydzy - przynosi skutek odwrotny do oczekiwanego .Lin jest rybą wymagającą ogromnej cierpliwości i wytrwałości w przygotowaniu się do zasiadki - i raczej nie złowi go wędkarz mówiący : "mam wedkę ze spławikiem , kupię .................................. po co takie wypowiedzi on się pytał tylko o przynęty a nie sposoby ; itd
Krzychu14 - ze względu na fakt, ze kariera wędkarska dopiero otwiera sie przed Tobą, powinieneś raczej chłonąć wszystko co tu czytasz, bo moze Ci sie ta wiedza przydać w dorosłym zyciu. Nie krytykuj osób które mają jakąś tam wiedzę za to, że się nią dzielą. Raczej sam tę wiedzę absorbuj. Taka mała dygresja dla młodego Kolegi. Narazie tyle.
Dawno nie zaglądałem do tego postu więc opiszę jeszcze jeden sposób podejżany od starego wędkarza coś a"la BATMAN Więc ten starszy wędkarz jeśli w łowisku były grążele to po zanęceniu garścią rozgnieconej kukurydzy gdzieś po godzinie zakładał na hak kawałek ślimaka wodnego lub kukurydzy i delikatnie kładł przynętę na liścu grążela, jak pojawialo się tak zwane " pierdzenie węgorza " dla nie zorientowanych bąble na wodzie delikatnie zrzucał zestaw z liścia . Ten to wyjmował już nawet doktorów z pełną habilitacją mnie nigdy nie wystarczyło takiego samozaparcia i cierpliwości
Często chcąc donęcić łowisko i jednocześnie też nie spłoszyć "Zielonego "- podaję przy użyciu procy niewielkie ilości pęczaku .Czasami "gołym okiem można zobaczyć jak lin wznawia żer - zdradzając swą aktywność charakterystycznym bąblowaniem .
Witam kolegów ja wiem jedno grubo nęcisz i potem tak łowisz nie mówię o sypaniu wiadrami tylko z głową o stałej porze i zanęcanie co najmniej 2 dni przed zasiadką na ryby wiadomo co lin lubi kukurydze i robaczka czerwonego 3 kanapkę najlepiej zrobić i najważniejsze to cisza lin jest płochliwy u mnie na jeziorach lin zaczyna brać tak około 7 do 11 potem spokój i zwijam kije efekty są zawsze .A ha zauważyłem że atraktor waniliowy jest dobry do wszystkiego ,aby nie przesadzić,lepiej mniej jak więcej jesteśmy po to by zwabić rybę anie ją karmić.A najlepiej poobserwować zwyczaje i samemu pokombinować może coś nowego się zaobserwuje i wtedy będzie się czym podzielić z kolegami.połamania kija.
Jest dużo racji w tym co napisałeś . Zgadzam się z Tobą że jednym z elementów składających się na sukces w połowie lina - jest umiejętne nęcenie i dozowanie gruboziarnistej przynęty o stałej porze dnia .Pozdrawiam .
Witam ja ostatnio dowiedziałem się że linom bardzo smakuje łubin ale tylko odmiana słodka. Nie próbowałem jeszcze na niego łowić gdyz mam problem ze zdobyciem takiego ziarna.
Lin to ryba sposobem pobierania pokarmu przypomina karpia. Moją sprawdzoną przynętą jest czerwony robak. Może też być kanapka z kukurydzy i czerwonego robaka. Wszystko zależy od przyzwyczajenia ryby czyli od nęcenia łowiska. Gdy łowiska nie nęcimy, to praktycznie lin bierze na wszystko. Takie są moje spostrzeżenia.
Gdy nie nęcimy lin bierze na wszystko albo .. na nic . Znam wiele obfitujących w liny a jednocześnie wyjątkowo "wrednych " łowisk gdzie bezskuteczne okazują się wszelkie próby nęcenia tej ryby a łowienie bez zanęty również kończy się fiaskiem .
Na liny i duże ryby spokojnego żeru ( np parokilogramowe karpie wpływające w linową zanętę polecam wędkę .. bolonkę o nazwie COLMIC TINDAL 500 do >50 G CW i 5 kg udźwigu . Jest to bardzo mocne wędzisko do połowu w morzu ze skał a w wodach śródlądowych ( głównie w rzekach ) do łowienia dużych i silnych ryb .Wędzisko to jest dostępne w sklepie RYBI OGON .Oto link do sklepu : http://www.rybi-ogon.bartoszyce.info.pl/
w moich łowiskach lin najchętniej bierze na pszenicę tylko musi być tak uparowana żeby ziarna były mocno popękane, zakładamzazwyczaj 3-4 ziarna , czasami dodaje do nich 3,4 białe robaki
Czyli reasumując to liny biorą na duże ziarna takie jak groch, kukurydza czy łubin ale także na pęczek rosówek i białych robaków na haczyku numer 6 z długim przyponem i spławikiem do 5 g, do tego jeżeli się nastawiamy na lina to lepiej abyśmy w wybranym miejscu nęcili przez jakiś okres czasu i w czasie łowienia nie nęcili ponieważ to może spłoszyć tą rybę. No cóż, może w przyszłym roku złowię swojego pierwszego lina ;). Dziękuję serdecznie za porady. Może się sprawdzą ;) i zarazem pozdrawiam wszystkich wędkarzy.
Chciałbym się dowiedzieć jakie są najlepsze przynęty na lina.
Czerwony robak, kukurydza, ziemniaczek, ciasto.
Zdecydowanie czerwony robak i kukurydza. z doświadczenia wiem że lin nie pogardzi skórą z chleba. Wczoraj złapałem lina na samą kukurydzę . W naszych łowiskach jest go bardzo mało
Arsenał przynęt wabiących liny jest bardzo szeroki i obejmuje on wszelkiego rodzaju ziarna takie jak : kukurydza ( nie żadna "KUKU " tak jak to zwykli określać kukurydzę - niektórzy - zwłaszcza młodzi wędkarze ), łubin , pszenica a nawet fasola . Należy jednak pamiętać że do przynęt roślinnych trzeba niestety lina przyzwyczaić odpowiednim nęceniem na które znany z płochliwości i kapryśnej natury lin nie zawsze reaguje.Przynęty roślinne w przypadku połowu tej pięknej i sympatycznej ryby stają się skuteczne dopiero po zanęceniu łowiska ziarnem lub innym produktem który później będziemy zakładać na haczyk. W ogóle lin to ryba , której nie da się łowić z podchodu a wszelkie próby zwabienia go w dniu łowienia na łowisko ( w którym jest on stale obecny !) - kulami zanęty wielkości grapefruita lub bombardowanie wody hurtową niemalże ilością kukurydzy - przynosi skutek odwrotny do oczekiwanego .Lin jest rybą wymagającą ogromnej cierpliwości i wytrwałości w przygotowaniu się do zasiadki - i raczej nie złowi go wędkarz mówiący : "mam wedkę ze spławikiem , kupię "KUKU "i zanętę na lina - pójdę na liny .Opisana sytuacja oczywiście nie wyklucza złowienia lina nie mniej jednak będzie to efekt przypadkowy , w żadnym stopniu nie interesujący miłośników tejże ryby ( a tych jest coraz więcej ) Świadomy i zamierzony połów tej ryby zbiega się najczęściej z dużą wiedzą, ogromnym doświadczeniem a przede wszystkim cierpliwością czyli cechą rzadko spotykaną wśród młodych i początkujących wędkarzy rozkładających wymuskany sprzęt nad udeptanym brzegiem komercyjnej sadzawki pełnej karpi .Wracając do tematu przynęt - to jak już wcześniej wspomniałem , do przynęt roślinnych trzeba lina przyzwyczaić dlatego też dużo większą skutecznością odznaczają się przynęty zwierzęce . Skuteczność przynęt zwierzęcych ( dżdżownice , mady , korniki itp ) można łatwo uzasadnić kierując się zasadą "naturalności pokarmu" jak również wartością odżywczą , oferowanych przynęt kojarzących się rybom z naturalnym pożywieniem dostępnym w ich środowisku życia .
kupujesz w ogrodniczym kukurydze (ok 1 zł kg) moczysz, gotujesz aż lekko zmięknie (ta ogrodnicza spora jest). zakładasz ją na hak 4-6 tak by grot sporo wystawał - to wszystko. tylko najpierw sprawdź czy ryba jest na łowisku. małe tego nie podgryzają tak jak inne przynęty, ale brały mi i na same białe, i na kanapke białe z kukurydzą. czerwone to za często podleszczaki i okonie podgryzają. nara
czasami radze spróbować na sporą rosówkę ,ja łowiłem na nie liny i jazie obficie nęcone kukurydzą wtedy gdy nie brały na kukurydzę. latem próbować przed wschodem słońca i wieczorem do samej nocy
Według mnie najlepsze są rosówki, potem białe robaki. Sprawdzają się pijawki i ślimaki. Dobrymi przynętami też są: kukurydza, pęczak i groch ale pod warunkiem, że liny je znają. Jesli chcesz poczytać o moich sposobach na lina to wklejam link do mojego artykułu o linach i karasiach.
Kto dodał: mateusz-archacki (Mateusz Archacki) Witam. Proponuję: 1 - Spławik (4,5 gr) 2 - Przypon końcówka (0,18) - 20 cm 3 - krętlik 4 - agrafka 5 - hak - 8,10 6 i coś na haczyk :) Niedługo dodam więcej. Masz tu wszystko XD
na moim łowisku efekty narazie mam tylko i wyłącznie na białe robaki...
Białe robaki czyli tzw dzikuny lub mady jak kto woli - są wyśmienitą przynętą na wszelkiego rodzaju białoryb . Przynęta ta odpowiednio podana potrafi skusić każdą rybę spokojnego żeru : lina , leszcza , płoć , namolną wzdręgę a nawet wcale dużego karpia o ile z ryby nie przeistoczył się on w tuczną świnię karmioną TANDEM BAITSEM . Białe robaki nie są zalecane jedynie w przypadku występowania dużej ilości drobnicy . W takich okolicznościach nie pomoże nawet zakładanie dużych pęczków czy zmiana zestawu na cięższy .
Moim zdaniem 20 cm przypon jest zbyt krótki do połowu lina . Rybę tą ( zwłaszcza jeśli użyta przynęta jest duża a do takich należy przecież rosówka ) , kusi się na długim przyponie . Zakładanie bardzo dużej dżdżownicy na haczyk zwieńczony tak krótkim przyponem jest kuriozalne i nie ma żadnego uzasadnienia strategicznego . Proponowałbym założyć znacznie dłuższy przypon ( nawet do 50 cm ) , który jeśli tylko pozwala na to charakter łowiska powinien leżeć na dnie .Krótkie przypony stosuje się w zestawach spławikowych przeznaczonych na ryby niewielkie i agresywnie żerujące natomiast połów lina jets swoistym zaprzeczeniem i przeciwieństwem takiej sytuacji .
Zawsze pisze że czerwony robak kukurydza rosówka i kawałki ziemniaków. Może już sie powtarzam ale to jest naprawde skuteczne. Kiedyś stosowałem jeszcze proste ciasto. Pozdrawiam.
mi wziął taki ponad 50 cm ale się zerwał pod brzegiem... heh.... za przynętę a zarazem zanętę używałem pęczaku gotowanego z łyżką miodu. Zanętą był tylko i wyłącznie pęczak
Powiem tak, na linka stosuję zanętę: Troszkę gotowanych ziemniaków porozwalanych na kawałeczki, puszkę kukurydzy, 1/4 torebki bułki tartej i garstka pęczaku + delikatnie obsypuje wszystko sypką zanętą "karaś, lin" i dodaję zmasakrowanych robaczków czerwonych. Jeżeli już nęcę wcześniej to tak maksymalnie dzień, bo wcześniej mi się nie chce, a poza tym nie planuje wszystkich wypadów na ryby z dużym wyprzedzeniem i często zdarza się, że nęcę na bieżąco w dniu łowienia. Przynęta: Kawałeczki(kostki) ziemniaków, kukurydza, robaczek czerwony. Bywa, że zamiast ów lina bierze karaś albo nawet karp....tudzież wszechobecny u mnie leszcz, który jest wszystkożerny...
Jeszcze dodam, że lina najczęściej udaje mi się złowić na spławik. Zestaw to oczywiście feeder udający odległościówkę :d żyłka główna ok 0,20mm, przypon 0,16 do 0,18mm (choć od różnych ludzi słyszałem, że taki zestaw jest: a) za cienki b) za gruby, zatem mam to gdzieś bo ogłupieje :p ). I spławik 3,5g, śruciny ustawiam malejąco - im bliżej haka tym mniejsza. Zaznaczam, że podałem swój sposób połowu lina, jeżeli ktoś bardziej doświadczony ma jakieś zastrzeżenia dotyczące skuteczności - chętnie wezmę pod uwagę jego punkt widzenia i może sam się czegoś nauczę. Pozdrawiam, Marcin.
Dobre przynęty na lina to pinki,kukurydza, chleb, i dzdzownice najlepiej takie prosto z ziemi. Do tego jakaś zanęta i mamy udany połów.
pisaq troche ciezkiego splawika uzywasz wg mnie:)
Spoko, mówisz i masz - właśnie dzisiaj go zerwałem :D Z linów nici, ale karachy podeszły w moje nęcone miejsce, zanęta taka jak wyżej.
Jeśli tylko są efekty i wyniki . To każdy sposób jest dobry - nawet jeśli przeczy on informacjom zebranym w fachowej literaturze wędkarskiej .Uparcie twierdzę jednak że zestaw na lina powinien być zwieńczony dość długim przyponem i solidnym haczykiem .
niekoniecznie za duży spławik. ja z powodzeniem wędkuję na 5,5 gr z czego 2,5 własnego. odpowiednio ustawiony pięknie sygnalizuje i poddaje się rybie. w lipcu kilka linów 60 dg- do 1,3 z nim wyciągnąłem ;). zaś co do przyponów to 0,16 bywa za słabym szczególnie przy grążelach. udało mi się wyprowadzić (dając rybie luz) liny z grążeli, ale przypon już swoje dostał i tuż przy pomoście ryba pomachała mi dwa razy ogonem :) i poszła z przyponem :) . jeszcze jedno, tam gdzie wędkowałem na rosówki i czerwone szybko atakuje okoń, zaś na dzikuny - wzdręga. pozostawały (zresztą z powodzeniem) duża kukurydza lub kanapka z kukurydzy i dzikunów
Myślę że każdy z kolegów ma rację ryba bierze to co jej się poda a jeśli jeszcze na dodatek to lubi można osiągnąć efekty.
To było tak dyplomatycznie , a teraz poważnie : na liny chodzę przynajmiej raz w tygodniu przynęta kukurydza z puszki można trzymać w lodówce po otwarciu przez dwa tygodnie nawet jak zaczyna fermentować to jeszcze się nadaje bo w naturze też się tak dzieje, czasem doprawiam te 100-200 ziaren w słoiku po musztardzie łyżką miodu i zalewam wrzątkiem, sok od kukurydzy wykożystuję do zanęty - daje efekty.
Choć nie jadam ryb za to moi domownicy je uwielbiają, w porannej zasiadce potrafię powalczyć z oliwkową bestią nawet z 10 razy do domu zabieram 1szt powżej 1kg lub dwie po 75dag to mi w zupełności wystarcza a zawsze mogę iść następnego dnia znowu coś z wody wyjąć choć staram się nie bywać na linach tak jak pisałem nie częściej niż raz na tydzień.
Dziś od 5:00 do 7:00 - trzy liny i 4 karasie - jeden lin wylądował na patelni 2 w wodzie karasie 30-40 dag trafiły do stawu obok mojego domu.
Łowię na jeziorku leśnym o bardzo małej presji wędkarskiej, skradam się cicho na łowisko , kryję w kieszkach, i nęcę małymi kulkami zanęty fi 2-3 cm
pozdrawiam
A ja to robię tak:
Przez cały tydzień pakuję do woreczków foliowych obierki z ziemniakówi wkładam do zamrażarki.. Nie jest tego wiele, ale kilka garści sie zbierze. W czwartek moczę kukurydzę w letniej wodzie aż do piątku. W piątek kukurydzę gotuję. Wtrakcie gotowania, kiedy pękać zaczyna, odsypuję część ziaren, a resztę gotuję aż do częściowego rozgotowania. Powstaje z tego taka ciekawa masa z grudami - taka papka. Potem gotuję te obierki z ziemniaków. Muszą tylko zmięknać i to wszystko. Nie dodaje żadnych atraktorów i innej swołoczy. Tę papkę kukurydzianą łączę z miekkimi obierkami (obierki przed gotowaniem siekam nie za mocno na kawałki) i pozostawiam do wystygnięcia. W nocy wsiadam w auto i jadę na pole kukurydzy. Zbieram około litra rosówek. Wsobotę rano, pół litra rosówek ciacham na sieczkę takim smiesznym urządzonkiem co kiedys w kuchni słuzyło do siekania cebuli i wlewam toto do masy obierkowo kukurydzianej, która ładnie juz wytęgła. Jeszcze troszku otrąb pszennych, ale tylko tyle, by troche zagęścić masę. Teraz wystarczy pojechać na łowisko i tuz za rogiem, za pasem trzcin umieścić cztery kule tego czegoś. Po czym oddalam się kilka metrów i spokojnie wędkuję. A po godzinie, dwóch godzinach, Wzanecone miejsce zarzucam przegruntowany zestaw spławikowy z kawałkiem czerwonego robaka i ziarenko gotowanej kukurydzy. Ale ziarenko nie za duże. No i kilka juz tych profesorów mam na koncie. Nigdy jednak nie złowiłem profesora bedąc w towarzystwie. Cisza, spokój, delikatność, cierpliwość. Nie sprawdzać co 5 minut czy przypadkiem glizda nie spier...ła z haka. Profesor jak poczuje ruch, to..... tyle go widziano.
Profesor jak poczuje ruch, to..... tyle go widziano.
Święte słowa!
Znam łowisko na którym wędkarze nęcą mieszanką gotowanego ryżu z pszenicą i również miewają zadowalające efekty połowu .
Myślę że z tym ruchem to lekka przesada i swego rodzaju wędkarski zabobon - wielokrotnie zdarzało mi się łowić lina tuż po złowieniu ryby tego samego gatunku . Czasem łowiłem liny nawet po wyszarpywaniu zestawów ze zwartych łanów grążeli - co już kompletnie przeczy informacjom i zasadom połowu tej pięknej ryby .
John Wilson w jednej ze swoich licznych wędkarskich publikacji pisze " Lin - niezgrabna powolna ryba (... ) .Osobiście nie zgadzam się z takim opisem ryby , która będąc na wędce - wyzwala z siebie ogromną siłę . Pierwsza część opisu mówiąca jakoby lin był niezgrabny - też ma się nijak do rzeczywistości gdyż lin widziany zarówno pod wodą jak nad jej lustrem , w rękach łowcy - jest po prostu przepiękny i o niebo bardziej proporcjonalny niż karmiony kulkami hodowlany tucznik - karp .
Lin - nie linek... jest rybą, która nieufnie podchodzi do miejsc, nad którymi toczone są rozmowy. Ale czasem daje sie skusić. Natomiast na LINA nie linka, nie można zanęcać w trakcie łowienia , w szczególności waląc do wody kule zanęty. Takie plums plums, skutecznie lina odstraszy. Tak samo mozna zapomnieć o profesorze , nie profesorku, jeśli bedziemy sobie przytupywać w rytm muzy z samochodowego odtwarzacza, tańczyć, rąbać drewno na ognisko, wbijać śledzie.
Natomiast jest sposób, by zanęcać w trakcie polowania. Robię sobie takie szarpane grudki zanęty, powiedzmy wielkości 20groszówki, i co kilka, kilkanaście sekund delikatnie wrzucam je nad zestaw. Takie odgłosy generują małe gałązki, wieksze owady, owoce krzewów, nasiona roślin -wpadające do wody. Wtedy profesor w większości przypadków nie płoszy się.
Powolna i leniwa ryba???? Powiem tylko, że .... widywałem liny, które potrafiły postawić świecę w wodzie i walczyły jak lwy! Mój największy lin ważył 2,3 kilo i była to jazda jak z bajki! Powolna ryba! Hehe.
Arsenał przynęt wabiących liny jest bardzo szeroki i obejmuje on wszelkiego rodzaju ziarna takie jak : kukurydza ( nie żadna "KUKU " tak jak to zwykli określać kukurydzę - niektórzy - zwłaszcza młodzi wędkarze ), łubin , pszenica a nawet fasola . Należy jednak pamiętać że do przynęt roślinnych trzeba niestety lina przyzwyczaić odpowiednim nęceniem na które znany z płochliwości i kapryśnej natury lin nie zawsze reaguje.Przynęty roślinne w przypadku połowu tej pięknej i sympatycznej ryby stają się skuteczne dopiero po zanęceniu łowiska ziarnem lub innym produktem który później będziemy zakładać na haczyk. W ogóle lin to ryba , której nie da się łowić z podchodu a wszelkie próby zwabienia go w dniu łowienia na łowisko ( w którym jest on stale obecny !) - kulami zanęty wielkości grapefruita lub bombardowanie wody hurtową niemalże ilością kukurydzy - przynosi skutek odwrotny do oczekiwanego .Lin jest rybą wymagającą ogromnej cierpliwości i wytrwałości w przygotowaniu się do zasiadki - i raczej nie złowi go wędkarz mówiący : "mam wedkę ze spławikiem , kupię .................................. po co takie wypowiedzi on się pytał tylko o przynęty a nie sposoby ; itd
Krzychu14 - ze względu na fakt, ze kariera wędkarska dopiero otwiera sie przed Tobą, powinieneś raczej chłonąć wszystko co tu czytasz, bo moze Ci sie ta wiedza przydać w dorosłym zyciu. Nie krytykuj osób które mają jakąś tam wiedzę za to, że się nią dzielą. Raczej sam tę wiedzę absorbuj. Taka mała dygresja dla młodego Kolegi. Narazie tyle.
Dawno nie zaglądałem do tego postu więc opiszę jeszcze jeden sposób podejżany od starego wędkarza coś a"la BATMAN
Więc ten starszy wędkarz jeśli w łowisku były grążele to po zanęceniu garścią rozgnieconej kukurydzy gdzieś po godzinie zakładał na hak kawałek ślimaka wodnego lub kukurydzy i delikatnie kładł przynętę na liścu grążela, jak pojawialo się tak zwane " pierdzenie węgorza " dla nie zorientowanych bąble na wodzie delikatnie zrzucał zestaw z liścia .
Ten to wyjmował już nawet doktorów z pełną habilitacją mnie nigdy nie wystarczyło takiego samozaparcia i cierpliwości
TAk jak napisałeś Ghostmir - ot i cały lin.
Często chcąc donęcić łowisko i jednocześnie też nie spłoszyć "Zielonego "- podaję przy użyciu procy niewielkie ilości pęczaku .Czasami "gołym okiem można zobaczyć jak lin wznawia żer - zdradzając swą aktywność charakterystycznym bąblowaniem .
Witam kolegów ja wiem jedno grubo nęcisz i potem tak łowisz nie mówię o sypaniu wiadrami tylko z głową o stałej porze i zanęcanie co najmniej 2 dni przed zasiadką na ryby wiadomo co lin lubi kukurydze i robaczka czerwonego 3 kanapkę najlepiej zrobić i najważniejsze to cisza lin jest płochliwy u mnie na jeziorach lin zaczyna brać tak około 7 do 11 potem spokój i zwijam kije efekty są zawsze .A ha zauważyłem że atraktor waniliowy jest dobry do wszystkiego ,aby nie przesadzić,lepiej mniej jak więcej jesteśmy po to by zwabić rybę anie ją karmić.A najlepiej poobserwować zwyczaje i samemu pokombinować może coś nowego się zaobserwuje i wtedy będzie się czym podzielić z kolegami.połamania kija.
Jest dużo racji w tym co napisałeś . Zgadzam się z Tobą że jednym z elementów składających się na sukces w połowie lina - jest umiejętne nęcenie i dozowanie gruboziarnistej przynęty o stałej porze dnia .Pozdrawiam .
Witam Proponuję na linka : białe robaki, czerwone robaki, kukurydzę,
Duży lin uwielbia świeże rosówki - jest to jednak przynęt którą na którą ryba ta bierze bardzo długo.
Witam ja ostatnio dowiedziałem się że linom bardzo smakuje łubin ale tylko odmiana słodka. Nie próbowałem jeszcze na niego łowić gdyz mam problem ze zdobyciem takiego ziarna.
Lin to ryba sposobem pobierania pokarmu przypomina karpia. Moją sprawdzoną przynętą jest czerwony robak. Może też być kanapka z kukurydzy i czerwonego robaka. Wszystko zależy od przyzwyczajenia ryby czyli od nęcenia łowiska. Gdy łowiska nie nęcimy, to praktycznie lin bierze na wszystko. Takie są moje spostrzeżenia.
Gdy nie nęcimy lin bierze na wszystko albo .. na nic . Znam wiele obfitujących w liny a jednocześnie wyjątkowo "wrednych " łowisk gdzie bezskuteczne okazują się wszelkie próby nęcenia tej ryby a łowienie bez zanęty również kończy się fiaskiem .
Na liny i duże ryby spokojnego żeru ( np parokilogramowe karpie wpływające w linową zanętę polecam wędkę .. bolonkę o nazwie COLMIC TINDAL 500 do >50 G CW i 5 kg udźwigu . Jest to bardzo mocne wędzisko do połowu w morzu ze skał a w wodach śródlądowych ( głównie w rzekach ) do łowienia dużych i silnych ryb .Wędzisko to jest dostępne w sklepie RYBI OGON .Oto link do sklepu : http://www.rybi-ogon.bartoszyce.info.pl/
w moich łowiskach lin najchętniej bierze na pszenicę tylko musi być tak uparowana żeby ziarna były mocno popękane, zakładamzazwyczaj 3-4 ziarna , czasami dodaje do nich 3,4 białe robaki
Czyli reasumując to liny biorą na duże ziarna takie jak groch, kukurydza czy łubin ale także na pęczek rosówek i białych robaków na haczyku numer 6 z długim przyponem i spławikiem do 5 g, do tego jeżeli się nastawiamy na lina to lepiej abyśmy w wybranym miejscu nęcili przez jakiś okres czasu i w czasie łowienia nie nęcili ponieważ to może spłoszyć tą rybę. No cóż, może w przyszłym roku złowię swojego pierwszego lina ;). Dziękuję serdecznie za porady. Może się sprawdzą ;) i zarazem pozdrawiam wszystkich wędkarzy.