jeżeli należysz do grona kolegów, którzy w poszukiwaniu czerwonych robaków przekopują ogródek, aż im pot po tyłku spływa, albo wydają kasę w sklepie, a obu tych rzeczy chciałbyś uniknąć-spróbuj metody na kreta. Polega ona na wbiciu w ziemię, najlepiej wideł i miarowe i dość szybkie acz nie za silne poruszanie ich do przodu i tyłu. Powstające w ten sposób drgania imitują kopanie kreta, przed którym robale zwiewają na powierzchnię...a Tobie szanowny kolego oby rąk starczyło na ich łapanie.. Jeśli się nie sprawdzi przykro mi, ja osobiście stosuję taki rodzaj polowania i nie narzekam na brak czerwonych :) teraz tylko pogody i na ryby. Pozdro dla kumatych:):)
tez tak robale chwytam. Wiesz co takie widły można wbić w ziemię i pieścić prądem efekt turbo wyłażą tak że bania mała. Tylko z tym prądem to radzę ostrożnie aby siebie nie popieścić. Ważne jest aby w momencie zbierania robali odejmować kabel od wideł aby zapobiec pieszczotom:) Dobrze jest to robić w gumiakach:)
szczerze powiedziawszy, mój kuzyn stosował kiedyś numer z prądem, ale tak jak sam napisałeś, trzeba uważać, dlatego nie zamieściłem tego na forum, ze względów bezpieczeństwa,..ale przyznam Ci rację Kolego mateuszwos, że z prądem faktycznie jest turbo. pozdro dla kumatych
można tez "zlecić" nakopanie roaków jakiemus "żurowi",za dwa piwa przyniesie i wiadro,ale czy to po wędkarskiemu?Panowie,każdy sposób jest dobry.Wyjdzcie w nocy z latarką,ponaginajcie sie aż bedzie kregoslup bolał,nałapcie kilka robaków,jedzcie na ryby,robaków zabraknie(bo akurat brały),zaczynamy klnąć,OTO jest wędkarstwo,nastepnym razem bede łaził calą noc aż nazbieram(NIE MIELIŚCIE TAK?)a rano trza do pracy....i oto chodzi
jeżeli należysz do grona kolegów, którzy w poszukiwaniu czerwonych robaków przekopują ogródek, aż im pot po tyłku spływa, albo wydają kasę w sklepie, a obu tych rzeczy chciałbyś uniknąć-spróbuj metody na kreta. Polega ona na wbiciu w ziemię, najlepiej wideł i miarowe i dość szybkie acz nie za silne poruszanie ich do przodu i tyłu. Powstające w ten sposób drgania imitują kopanie kreta, przed którym robale zwiewają na powierzchnię...a Tobie szanowny kolego oby rąk starczyło na ich łapanie.. Jeśli się nie sprawdzi przykro mi, ja osobiście stosuję taki rodzaj polowania i nie narzekam na brak czerwonych :) teraz tylko pogody i na ryby. Pozdro dla kumatych:):)
tez tak robale chwytam. Wiesz co takie widły można wbić w ziemię i pieścić prądem efekt turbo wyłażą tak że bania mała. Tylko z tym prądem to radzę ostrożnie aby siebie nie popieścić. Ważne jest aby w momencie zbierania robali odejmować kabel od wideł aby zapobiec pieszczotom:) Dobrze jest to robić w gumiakach:)
Spróbuję obu metod. Nigdy wcześniej nie słyszałem o nich.
Bardzo udany post.
Pozdrawiam
szczerze powiedziawszy, mój kuzyn stosował kiedyś numer z prądem, ale tak jak sam napisałeś, trzeba uważać, dlatego nie zamieściłem tego na forum, ze względów bezpieczeństwa,..ale przyznam Ci rację Kolego mateuszwos, że z prądem faktycznie jest turbo. pozdro dla kumatych
chyba już wolę wszystkie odpady w jedno zacienione miejsce wywalać tam ich się powinno mrowie namnożyć niż z prądem się bawić
Mateusz turbo to jest dopiero jak się wcześniej wodą kawałek ziemi poleje i dopiero prądem ich. Z resztą widziałeś desperata co tak robił
litrowy słoik w kilka minut nałapał:):):):) nie zapominając że jak się uczył to się popieścił i gniazdko spalił:)
można tez "zlecić" nakopanie roaków jakiemus "żurowi",za dwa piwa przyniesie i wiadro,ale czy to po wędkarskiemu?Panowie,każdy sposób jest dobry.Wyjdzcie w nocy z latarką,ponaginajcie sie aż bedzie kregoslup bolał,nałapcie kilka robaków,jedzcie na ryby,robaków zabraknie(bo akurat brały),zaczynamy klnąć,OTO jest wędkarstwo,nastepnym razem bede łaził calą noc aż nazbieram(NIE MIELIŚCIE TAK?)a rano trza do pracy....i oto chodzi