Reklama
  • kalmar2009-03-01 08:21:27

    często chodzę na ryby sam, jednakże zdarza się, że na łowiskach nie jest bezpiecznie (choć i tutaj kamienie latają :) hehe) i warto mieć ze sobą kolegę po kiju :) stąd temat, z kim chętnie łowimy i ewentualnie, jakiej marudy na łowisku mieć nie chcielibyśmy :) hehe pozdrawiam

  • loli_83 2009-03-01 09:42:45

    Ja osobiście wolę łowić sam, jestem wtedy skupiony tylko i wyłącznie na łapaniu ryb ale dotyczy to łowisk w mojej okolicy, na dłuższe i dalsze "wycieczki" lepiej jeździć z kolegami. To zależy też od charakteru człowieka z jakim chodzimy czy jeździmy na ryby i czy bardziej nastawiamy się na wycieczkę krajoznawczą czy na samo łowienie. Pozdro

  • fabis 2009-03-01 09:49:01

    Najlepiej z kimś kto jedzie na ryby, a nie napić się pod pretekstem wyjazdu na ryby,bo tych dwóch dyscyplin nie da się połączyć i może się to też źle skończyć.Pozdrawiam.

  • kalmar 2009-03-01 09:55:52

    z góry :) ale nie z wyższością ;) odpowiadam, że nie jestem zwolennikiem picia, a już napewno nadużywania :) więc wolałbym, aby towarzysz, jeśli już musi :) to skończył na jednym dwóch piwkach :) oczywiście, jeśli to akurat nie on prowadzi auto :) choć dodam, że i latem dwa piwa w słońcu i nad wodą mogą być groźne ;)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-03-01 10:41:47

    Nieeeeeeeeeeeeee - nie odbierajcie mi przyjemności picia piwa! Kalmar, a już Cię miałem zaprosić. Ale jak sie ze mna nie napijesz, to nie zapraszam. :-)) Oczywiście nie popadajmy w skrajności. Z umiarem nie zaszkodzi. A na rybki najlepiej samemu, nawet na noc. Tylko za pazuchą gaz, giwera, a przy fotelu pała basebollówka. U mnie jest stosunkowo spokojnie nad wodą. Czasem dobry jest kumpel z drugim zestawem za pazuchą. :-)

  • mikadus 2009-03-01 11:04:30

    Na miejscowe łowiska raczej wybieram się sam,ale jeśli chodzi o nocki gdzieś dalej to nigdy sam.Na nocne wypady zbieram się z kumplami po kiju i nad Odre lub Bronków.Co do wypicia piwka nie widze przeciwwskazań,oczywiście mowa tu o 2 lub 3 piwkach jeśli chodzi o mnie(na nocke).Na dzienne wypady nie zabieram piwka bo jade rowerkiem

  • Forum wedkuje.pl 2009-03-01 11:06:54

    a ja chodzę na ryby z dwoma psami. chyba że jadę samochodem gdzieś dalej to zostają w domu. często łażę z bratem. jak obaj mamy czas wtedy jest piwko i rywalizacja

  • Forum wedkuje.pl 2009-03-01 11:09:07

    Ja nie krzewię pijaństwa - jestem nawet wrogiem, bo może sie wszystko wydarzyć nad wodą. Ale jak jade z kumplem na nockę, to w ciągu tej nocki czasem połówkę wstrzykniemy. I nie jest to jakieś pijaństwo, bo dwa zdrowe chłopy w kilkanaście godzin po połówce nie wariują, a klimat poprawia i to bardzo. Piwko głównie w dzień , w ilości rzeczonej przez mikadusa. No i świat jest przez to piekniejszy. Mam dwie pasje - wędkowanie i nieodmawianie piwa.
    Jestem HANYS - więc to jest taka genetyczna przypadłość. Ale rozum trzeba mieć trzeźwy. Pozdro.

  • Reklama
  • carlos 2009-03-01 11:17:18

    Zgadzam sie z kolegą flaszka w dwuch na całą noc wystarczy, a zawsze jest weselej

  • Forum wedkuje.pl 2009-03-01 11:18:28

    no i nieraz cieplej..........

  • kalmar 2009-03-01 11:32:15

    dobra mirek :) hehe sam tobie pilsnerka postawię :) hehe ja jednak od piwa stronię gdyż nastraja mnie melancholijnie :) wolę zieloną wróżkę :) ale na ryby to trochę ciężki kaliber :) ale to nie o pijaństwo mi chodziło :) lecz bardziej o gawędziarza przynudzacza :)hehe (taki mały neologizm) :) pogawędzić to można tutaj w bezrybne wieczory :) hehe ale nienurzące pogawędki z kolegą nad wodą też wiele warto, bo człowiek wyciszony, z pustą głową ma wiele nieobarczonych mądrych poglądów :)

  • Forum wedkuje.pl 2009-03-01 11:36:31

    wiesz- najlepsze są pomysły które w takie nocki przychodzą do głowy. Kiedyś żywcową bojkę zamieniliśmy w płetwę rekina.... ale były jaja! A koleś obok wyciągnął karasia z foliową karteczką - WYPUŚĆ MNIE KAZICZKU, SPEŁNIĘ 3 TWOJE ŻYCZENIA. hmmmmm - ale w sumie to grzeczni jesteśmy nad wodą. :-)

  • Reklama
  • loli_83 2009-03-01 11:41:47

    Piwko, jakaś ćwiarteczka z kolegami jak najbardziej, gaz i bejsbol też by się przydał :) ale jak nastawiam się na "poważne" ryby to wolę bez %-ów.

  • rysiek38 2009-03-01 12:10:21

    ja mam taki specjalny pokrowiec przypinany do pasa na browarka a drugi na moje pamiatkowe zippo do tego kamizelka i spin w lapie a jakdo tego zalicze pare kilometrow przez chaszcze to wiem jak wyglada raj :-)))

  • Forum wedkuje.pl 2009-03-01 12:17:44

    juz dawno nie słyszałem słowa "zippo"

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-10 20:00:16

    Ja zawsze chodze na ryby z wujkiem i też zawsze zabieram mojego psa rasy AMSTAFF i to jest najlepszy sposób nikt się do ciebie nie zbliży jak koło ciebie siedzi amstaff :)

  • Sebastian Kowalczyk 2010-01-10 20:12:11

    W mojej ekipie jest człowiek, który trenuje ochronę i policję w sztukach walki. Kłusole i łobuzy nam nie straszne…to znaczy raczej jemu :)

    Jak ściągaliśmy sieć z Parsęty niestety go nie było z nami i ledwo do samochodu zdążyliśmy dobiec :)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-01-10 20:26:38

    Zazwyczaj jeżdżę na ryby z kolegą z kilku powodów:
     - mam kłopot zdecydować się gdzie jechać, kolega czasem coś zaproponuje;
    - bezpieczeństwo - kiedyś kumpla zaatakowały osy - 43 ukąszenia, gdyby był uczulony to już po nim, na szczęście nie musiałem go nieść, innego kumpla osa ugryzła w język jak jadł pączka- nigdy nie widziałem żeby coś tak szybko puchło. Pobiegłem do sklepu, kupiłem loda na patyku i wpakowałem mu aż po gardło żeby tak nie puchło bo by się udusił.
    - jak jednemu nie biorą np okonie na spinning, często drugi znajdzie łowną dziś przynętę lub sposób prowadzenia;
    - jak zepsuje się silnik lub braknie paliwa, jest zmiennik do wioseł;
    - jest komu podebrać rybę;
    - kumpel na rybach pożyczy to , czego zapomnieliśmy np krętliki z agrafką, szczypce, miarka czy nóż.

  • Driver30527 2010-01-10 20:29:30

    Ja uwielbiam takie wypady kiedy jedzie nas powiedzmy 5 czy 6. Wtedy jest duży hardcore z zapakowaniem sie do auta. Potem trzeba poszukac szerokiego łowiska. Nie mam nic przeciwko wypiciu piwa. Zawsze w wiekszej grupie jest dużo weselej. Zadajmy sobie teraz pytanie czy jeździmy po ryby czy na ryby. Przecież nie trzeba sie całą noc gapić w spławik  Wiadomo ze jest git jak sie zaczepi duża rybka ale jak nic nie weźnie to też nic sie nie dzieje. 

  • mariuszek84 2010-01-10 21:35:11

    W starym roku poznalem na lowisku norbiego i rooostera i naprawde mile wspominam te chwile .Maja duzo do powiedzeniea na temat wedkarstwa wiec godziny bez brania szybko mijaja

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-10 22:00:42

                                                                                                                                
    No Mariusz, poszło mi w pięty :)
    Coś wam powiem Panowie. W zeszłym roku szukałem z Norbiko1 jakiejś informacji na temat łowiska Domaniów koło Radomia. Na zapytanie Norbiko1 odpowiedziała tylko jedna osoba i tą osobą był właśnie Mariuszek84. Udzielił nam wielu informacji i poświęcił sporo swojego czasu dla nas. W lato się spotkaliśmy właśnie nad tym zbiornikiem i powiem Wam że świetny jest z niego gość. Nie da się z nim nudzić. Pozdrowienia dla Ciebie i Malwinki. :)

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-10 22:04:35

    Przeważnie jeżdżę na ryby z moim bratem od tak dawna że mam wrażenie jakbyśmy byli przyszyci do siebie, poznaliśmy poprzez portal kilku naprawdę ciekawych ludzi a z kolejnymi zakładamy spotkania w tym roku.
    To prawda w lipcu 2009 poznaliśmy Mariusza I Mirka który niestety opuścił nasz portal czego bardzo żałuje, było świetnie. Dzięki tym dwóm kolegom poznałem ciekawe łowisko fajnych ludzi i oczywiście pewną piękną Panią :)
    Za wszystko zapłacisz MasterCard ale ten widok bezcenny, Mariusz coś o tym wie :) co nie?

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-10 22:14:52

                                                                                                                             
    Musze coś napisać bo Norbiko1 będzie miał pretensje do mnie ha ha ha.
    To prawda że jeździmy przeważnie razem chociaż ostatnio na jesień to mnie dobitnie olał.
    Zobaczymy może na wiosnę się poprawi nasz Kolega Norbiko1 a mój brat ha ha ha.
    Za te ostatnie wykręty będę musiał Cie skąpać w Wiśle a Łysy Wąż będzie robił foty do
    artykułu  ;)

  • mariuszek84 2010-01-10 22:21:52

    ,MUSIMY SIE NASTAWIC RAZEM NA KARPIKA .DZIEKI SLICZNE ZA MILE SLOWKA DLA CIEBIE I DLA ROOSTERA.mALWINKA JEST BARDZO ZADOWOLONA I CZEKA NA WSPOLNE WAKACIE POD KIJEM. pOZDRAWIAM WEDKARZY Z PIASTOWA

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-01-10 22:26:53

    Łódka , lód z kompanem _ bacik ,noc solo . Taki prosty podział a co do kompana jak już musi być to koniecznie ostro zainfekowany wędkarstwem jak ja , choć mało w mojej okolicy takich .

  • Misiaczek 2010-01-10 22:27:12

    Witam wszystkich po ponad półrocznej nieobecności na portalu. Witam starych znajomych, Ghostmira, Ryśka i innych z którymi rozmawiałem i kłóciłem się. Jestem ciekawy czy coś się tutaj zmieniło :D.

    Wracając do tematu, na ryby najlepiej iść z lepszym od siebie wędkarzem :D można się wiele nauczyć. Najprzyjemniej z dziewczyną. Najrozsądniej z kumplem, a najmilej z psem :D. Pozdrawiam wszystkich i nowych na portalu.

    Teraz sam czuję się jak nowy

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-10 22:28:24

    Ja sobie wypraszam na jesień to łaziłem za tobą Kolego Rooster krok w krok, deszcz nie deszcz błota, bagna, trzęsawiska i inne takie że aż Boga błagałem kiedy się to wreszcie skończy :) i proszę mi tu nic nie insynuować że było inaczej. Co najwyżej trochę teraz na lodzie to pozostawiłem cie samemu sobie, ale koledzy śnieg sypie wiatr wieje a on mnie na ryby wyciąga no jak tak można?

  • korzun04 2010-01-10 22:50:21

    Ja na Wisłę jeżdzę przeważnie sam. Czasem wybierze się też szwagier ale on zawsze puka się w głowę że wybieram rzekę i jadę 120km, gdy w promieniu 20 km od Nidzicy mam kilkanaście jezior.Jeżdżę często na głowki koło Wyszogrodu i poznałem kilku stałych bywalcow i czasem butelczna jakaś pęknie a i jest bezpieczniej. W "" cywilu" prowadzę prywatny ZUL wiec na nocną zasiadkę przyjeżdzam z całym bagażnikiem drzewa i nawet gdy nigdzie nie ma miejsc z takim "towarem"  jestem mile widzianym gościem.A komary były w zeszłym roku nadzwyczaj urodziwe..... Tam poznałem kolegę Sławka i jego Teścia z Płońska (pozdrawiam) którzy zdradzili mim swoje miejsca i tajemnice a czasem przytrzmali mi zanęconą miejscówkę nim dojadę na łowisko, gdy Oni się zbierali do domu.Z tgo miejsca dziękuję Wam!

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-10 23:43:25

    co do wyjadu na ryby to lepiej wiekszom ekipom jest razniej i weselej no i przedewszystkim na nockach bezpieczniej a co do picia to czamu nie w niewielkiej ilosci bo jak za duzo to jest huj a nie chytanie

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-11 08:21:56

    Generalnie jeżdżę sam .Tak jak pisałem ,przedstawiając się lubię ciszę. Czasami zabieram ojca.  Jak siedzę narybkach a którysśz wędkarzy sobie zasiądzie po sąsiedzku to z chęcia porozmawiam. Ale jak widzę,że to Cham (jak tam biorą te ku...y,wiesz bo wczoraj byłem i daremnie tylko chleb moczyłem) to generalnie proszę aby się przesiadł tłumacząc to ograniczeniem dystansu 10m. Oj biada wtedy jak do mnie podejdzie taki skubaniec a zapyta sie :na co biorą? Wtedy odpowiadam: na pieprz. Z reguły usłyszawszy taką odpowiedź w odpowiednim tonie,jegomość udaje sie do swoich wędek a ja mam spokój:)

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-11 20:13:59

    Ja osobiście na ryby często zabieram wszelkie problemy i trudne sprawy - tam je zostawiam i niech sobie przepadną i wracam do domu z głową ich pozbawioną często z nowymi pomysłami. I super się wyciszam. Czasem jedziemy w gronie najbliższych przyjaciół choć to totalni amatorzy do tego stopnia że mam takiego delikwenta któremu trzeba zakładać robaka i ściągać rybę bo się brzydzi choć chętnie łowi, poza tym przyznaję, że wtedy zdarza się nam zabrać butelkę whisky i opróżnić ja ale z kulturką i z zachowaniem należytej ostrożności. :-)

  • Waldi Fish 2010-01-12 20:49:49

    Na ryby jeżdżę w przeważającej większości przypadków sam. Kiedyś często jeździłem z ojcem, gdy jeszcze żył, ale już w młodszych klasach szkoły podstawowej często sam wybierałem się na ryby. Obecnie często jeżdżę na ryby z synem, ale najlepiej wypoczywam, gdy łowię sam i mogę zatopić się we własnych myślach i wtedy nie odbieram żadnych bodźców pochodzących od innych osób, co powoduje większe zrelaksowanie. Gdy łowię sam, sprzęt tak przygotowuję, abym nie musiał korzystać z pomocy innych osób. Podbierak zawsze rozłożony i w zasięgu ręki, akcesoria, przynęty i zanęty ułożone zawsze w określonej kolejności i miejscu, aby nie zastanawiać się nad ich lokalizacją gdy będą potrzebne. Alkoholu nigdy nie zabieram, gdy jadę na ryby. Kiedyś co prawda, gdy wybraliśmy się na dwudniowe wędkowanie, to wypiliśmy sobie po piwku, gdy było chłodno, ale był to wyjątek.

  • brukarz89 2011-01-04 20:12:00

    Ja na początku jeździłem sam lub ze szwagrem. Na szczęście udało mi się zarazić naszą pasją moją Dziewczyne:) teraz mam stałego kompana,czasem nawet wyciągnie ładniejsze sztuki niż ja. Samemu to nie dla mnie bo wolę mieć się do kogo odezwać. Może czasem dla wyciszenia,ale rzadko

  • perwer 2011-01-05 06:44:54

    Zadko jeżdże sam na rybki.Chyba że na żywca na szybciutko po pracy bo na drugi dzień z rańca na zębatego sie ustawiamy.Ogólnie jeżdzi nas 6 osób.mamy taka swoja paczke.Nie zawsze wszyscy sie zgramy bo każdy ma swoje życie ,ale zawsze kilkoro nas jest.Jakie sa zalety;1 To że zawsze jest wesoło .2Jak nie będziesz miał sił ,to ci koledzy pomoga.3 Napewno bezpiecznie 5 Szalone pomysły i wyjazdy na takie łowiska ze normalnie przez myśl by mi nie przeszły.6Jeden sie uczy od drugiegoi takie tam 
    Minusy 1 Zawsze po takim wyjeżdzie boli jakiś czas głowa 2 Sa brania ,ale rozgadałych 5 chłopa nie zwraca uwagi na wedki,przez co pewnie nie jedna ryba życia przepłyneła obok.

    Czysto wędkarsko jeżdże z takim moim przyjacielem ,zawsze w tygodniu jeden wypad zaliczymy i z bratem,wiele sie uczy ale ma checi.W tedy raczej interesuje nas tylko łowienie a nie głupoty no i tak po krótce to jest,ale wedkarstwo trzeba traktowac jako pasje i dostosowac sie do niej jak kazdemu wygodnie.Tych co sami jeżdżą na rybki tez rozumiem,bo dla niektórych takie wyciszenie sie jest najważniejsze ..pozdrawiam

  • bartek05 2011-01-05 16:35:35

    ja sam na ryby nie jade tylko z tatą i pieskiem

  • mienta 2011-01-05 17:31:04

    przeważnie to sam jadę na ryby czasami żona jedzie ze mną chyba że się z kimś zgadam

  • mielec 2011-01-05 17:36:57

    Zawsze z żoneczką:):):)

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-05 18:09:04

    Witam i na wstępie piszę że towarzystwo na rybkach to złoto, ale zależy jakie czy świecące czy zaśniedziałe ???? zwykle mam towarzysza na którego mogę liczyć ,oraz zawsze spotka się jakiegoś kolegę lub znajomego i jest okej .

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-05 23:16:12

    Ja na rybki to w samotności bardzo rzadko się wybieram. Zazwyczaj mam kompana lub nawet kilku. Łowiska które wybieramy z reguły są bardzo spokojne i nie ma tam latających kamieni ale wiadomo nigdy nie mów nigdy. W roku 2010 z kilkunastu wyjazdów na nockę pamiętam tylko jeden incydent jak szli jacyś letnicy i zaczęli grozić nam ale obyło się bez szarpania gdy wyłoniłem się z ciemności i spytałem czy widzą w tym jakiś problem że siedzimy na dole przy wodzie i łowimy ryby ?? Po  chwili usłyszałem tylko że "nie no sorry kolega się napił i głupoty gada" pożyczyłem im spokojnego powrotu na kwatery i to wszystko. To był jeden jedyny raz jak spotkałem się z taką sytuacją na rybach. Ale wiem że takie sytuacje dość często występują nad wodami przeważnie w sezonie letnim. Jeżeli chodzi o gaz to zrozumiem ale to tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia. Koledzy piszecie o jakichś pałkach w żadnym wypadku nie wolno troszkę rozsądku potrzeba sam widok może tylko pobudzić agresora do pewnego ataku na nas. A tu się jeszcze mówi w żartach o jakiejś broni nawet niech to będzie straszak (tzw,hukowy) to wcale on nie poprawi sytuacji. W ten sposób to my będziemy postrzegani jak przybrzeżni bandyci, a tego chyba nie chcemy. Są odpowiednie służby które zajmują się porządkiem i to do nich trzeba się w takiej sytuacji zwracać. Taki jest mój pogląd na sprawę i tego się będę podtrzymywał. 

  • perwer 2011-01-06 07:45:15

    Jeśli chodzi o kwestie bezpieczęństwa, to do wędkarzy raczej i to podkreslam, żadko ludzie sie czepiają i stwarzaja problemy.Większośc incydentów jest w lato, gdzie młodzież pijana nad woda urządza balangi i którys z pijanych kolesi może szukac problem w wędkarzu.O jakis powarznych sprzeczkach miedzy wedkarzami nie słyszałem.Jest jeszcze jedna sprawa.Jest kilka akwenów gdzie  w lato szczególnie,wyspecjalizowały sie pewne grupy w okradaniu wędkarzy.Na śląsku jest to zbiornik Przeczyce.Obserwuja wedkarzy przeważnie z łodzi i jak jest okazja to okradają.Słyszałem tez o przypadku ,na jakimś tam odcinku Odry, że pojechał wędkarz z kolegą i podeszło do niego kilku smarkaczy i chciało sprzedac wedkde z kołowrotkiem,pewnie kradzione,ci nie chcieli kupic to smarkacze nastraszyli ich ze w nocy maja przejeb...no i chłopaki ze strachu zwineli manale w pierwszy dzien.No tak to jest niestety,a najgorzej jest jak człowiek wybierze sie z żoną i dziecmi ,wtedy obawa o rodzine potęguje i róznie to bywa.Ale dla pocieszenia musze napisac że nie ma żle ,jeżdże baardzo duzo i przeważa spokój,życzliwośc i nik nie stwarza problemów.Ogólnie zawsze idzie wypocząc i sie wyluzoac, bo o to przeważnie chodzi.

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-06 15:03:55

    Ja uwielbiam jeździć na ryby z moją przyszłą żoną :)
    Może kobieta to nie jest najpopularniejszy towarzysz ale na prawdę lubię z nią jeździć, sama też łowi i już nie raz mi przysłowiowe dupsko skopała. Może mistrzem wędkarstwa nie jest ale radzi sobie dziewczyna.
    Jedyna wada to taka, że nie toleruje niskich temperatur, twardo twierdzi, że jest jej ciepło a smarki same z nosa jej lecą ;) Stara się.
    Gorzej z bezpieczeństwem bo wiadomo, jak jakaś zwierzyna się przypałęta to nie ma żartów, raz miałem gacie pełne ale wszystko dobrze się skończyło, dla nas bo dla pijanej zwierzyny finał może nie był najszczęśliwszy...

    Z kolegą to tylko na spinning i tylko na łódce... Nocki i zasiadki z nim często kończyły się tym, że nawet wędek nie zarzucaliśmy bo szkoda sprzętu ;) ognisko, piwo i biwakowe życie stawało się ważniejsze.

    Samemu też dobrze się czuję, raz tylko plułem sobie w twarz jak nie miał kto mi pomóc przy podebraniu klenika tak na oko około 60 parę cm. Drzewa i wysoki brzeg spowodowały, że podciągnąłem go pod brzeg, popatrzyłem na niego, zluzowałem plecionkę i patrzyłem jak odpływa... Tak i tak wróciłby do wody ale słupek nawet po najpiękniejsze akcji zawsze będzie tylko słupkiem a nie golem ;)



Reklama
Reklama