Reklama
  • lowca Hubert2009-12-04 11:24:37

    Obrotówki i wachadła ,a szczególnie te drugie to zapomniane na rzecz gum przynety ale dlaczego....nie zlowilem zbyt wielu zembaczy z czego tylko jednego na gume,jednego na wachadło a reszta na obrotówke dlatego pozostaje wierny blachą...nie rozumiem dlaczego większoś wedkarzy uwarza je za przezytek...
    przynajmniej takie odnosze wrazenie...

  • pisaq 2009-12-04 12:18:52

    Masz rację, wielu wędkarzy porzuciło blachy na rzecz woblerów i przynęt gumowych. Czym to uzasadniają? Nie wiem.
    Gdy łowię z brzegu albo z łodzi niedaleko brzegu to zawsze używam starych, klasycznych blach wahadłowych. Nigdy się nie zawiodłem. Ba! Gdy łowiłem na blachy nigdy nie wracałem o kiju :) A z ripperami jest różnie.
    Przynęty gumowe stosuje tylko na głębokiej wodzie do skakania po dnie.
    Blachą nie osiągnę takiego efektu jak kopytem na 25g główce i 5m wody.

    Na blachy mam osobne pudełko, używałem i będę używał.
    PS Swojego pierwszego szczupaka złowiłem na podwójną obrotówkę Wirek Double Round :)

  • krisskowron 2009-12-04 13:10:29

    Kiedyś mówiło się o tzw. przebłyszczeniu, tzn. odchodzenie od błystek na rzecz woblerów i gum próbowano uzasadniać tym, że dotychczas używane wahadłówki i obrotówki "opatrzyły" się rybom. Mnie to akurat nie przekonywało, ale jeśli nawet uznać powyższą teorię za słuszną to konsekwentnie należałoby uznać, że po jakimś czasie gumy, woblery i inne nowe przynęty sztuczne też powinny się opatrzeć rybom. Myślę też, że na faworyzowanie gum wpływ mógł mieć aspekt finansowy, jeszcze nie tak dawno różnica miedzy ceną obrotówki (nawet nie renomowanej marki jak Meeps czy Effzet) a ceną uzbrojonej gumy wynosiła kilka złotych, dziś te różnice nie są już tak wymierne.
    Nie będę oryginalny jeśli powiem, że najlepiej mieć różne przynęty, w różnych rozmiarach i różnych kolorystykach. To co na jednym akwenie będzie skuteczne nie musi takim być na innym. Ale zwykle każdy ma swoje preferencje poparte subiektywną wiarą w skuteczność danej przynęty i własnymi doświadczeniami. Ja np. szczupaki skutecznie kusiłem i kuszę po dziś dzień obrotówkami typu long o nr 2-3 obklejonymi srebrną folią odblaskową (najfajniejsze były produkowane przez firmę HRT). Przynosiły one efekty zarówno w wodach płynących jak i stojących, płytkich i głębokich. Skuteczne bywały też wahadłówki - gnomy i algi, raczej mniejsze niż większe. Kiedy po raz pierwszy zakupiłem w "salonie" Polspingu - a było to w 1989 r. - pierwsze twistery (czerwone) to też okazały się skuteczne, ale tylko na średniej wielkości rzekach (?), i przy ściśle określonej technice prowadzenia (rzut w górę nurtu - "pod prąd" - i swobodne spływanie po dnie przy stopniowym zwijaniu żyłki celem kontrolowania luzu). Wskazane wyżej obrotówki do dziś pozostają moim czarnym koniem, ale np. mam w pobliżu domu takie bajoro gdzie zębatego można skusić wyłącznie białymi kopytami, niczym innym. No i bądź tu mądrym... Reasumując - moim zdaniem obrotówki pozostają pełnowartościową przynętą spinningową, to samo można powiedzieć również o wahadłówkach, tyle że jeśli o nie chodzi, to większość spotykanych w handlu modeli jest wykonywana ze zbyt grubej blachy co z gruntu niejako eliminuje możliwość obławiania płycizn a niejednokrotnie również niekorzystnie wpływa na pracę przynęty. Dzięki za otwarcie ciekawego wątku, ciekaw jestem innych opinii. pozdr.

  • pisaq 2009-12-04 15:45:01

    Mam kilka tych HRT w rozmiarze 3. Na początku miałem zbyt lekki kij i nie było czuć uderzenia szczupaka o.0 Dopiero po zakupie mocniejszego badyla przekonałem się, że są one bardzo dobrą przynętą.
    Przełbyszczenie... moim zdaniem to jakaś bzdura.
    Przynęta sztuczna ma imitować rybę, denerwować ją swoimi ruchami itp.
    Ważna aby trafić w rybi gust dobierając odpowiednią pracę przynęty, jej kolor, rozmiar itp

    Używam jigów tylko jak skacze po dnie albo prowadzić przynętę na dużej głębokości, gdzie nie dosięgnie błystka.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-12-04 15:56:19

    ja to tylko GNOM, ALGA, MORS. super sprzęt. bardzo skuteczny na szczupaka. czasami jakis konkretny okoń strzeli. ale rzadko. A szczupak to jest norma

  • lowca Hubert 2009-12-04 16:12:42

    Slyszalem o przebłyszczeniu ale w mojej okolicy zazwyczaj lowimy na blachy przynajmniej ja i koledzy...wydaje mi sie ze do gumy trzeba o wiele większych umiejętności....Choć urzywam ich w połowach okoni to jakos nie ufam im podczas łowienia szczupłych

  • krisskowron 2009-12-04 16:14:35

    A te HRT, które są jeszcze w posiadaniu Kolegi to jakieś starsze egz. czy względnie nowe? Pytam bo z chęcią zaopatrzyłbym się w "świeże" HRT ale w sklepach w moim regionie nie widziałem już od dawna takowych.

  • Forum wedkuje.pl 2009-12-04 16:21:30

    Mnie też się wydaje że blachą to tak jakoś łatwiej się łowi niż gumą.

  • Reklama
  • krisskowron 2009-12-04 16:22:30

    A czemu to niby przy połowie na gumy trzeba większych umiejętności? Myślę, że co najwyżej dobór odpowiedniego sprzętu, tj. kija o określonej akcji, czułości, żyłki nie przekraczającej pewnej średnicy, jest kwestią istotniejszą przy gumach niż przy połowie np. na obrotówki, gdzie atak ryby zazwyczaj jest wystarczająco wyraźnie sygnalizowany niezależnie od akcji kija i gdzie w związku z tym parametry sprzętu nie muszą być aż tak idealnie dobrane (choć jak pisał Pisaq czasem źle dobrane przeszkadzają). Inna sprawa, że zwykle przy połowie na gumy stosuje się mniej lub bardziej wysublimowane sposoby prowadzenia przynęty, podczas gdy ataku na obrotówkę spodziewać można spodziewać sie nawet przy prostym , monotonnym ściąganiu błystki (choć i tu dobrze stosować pewne kombinacje). Ale umiejętności bym w to nie mieszał jednak.

  • lowca Hubert 2009-12-04 16:24:19

    Najstarsza błystka jaką mam to Wirek znalazłem ja w piwnicy pamiątka po poprzednim właścicielu domu...

  • pisaq 2009-12-04 16:25:25

    Ciężko powiedzieć, "odziedziczyłem" je :)
    Ale ich stan jest bardzo dobry - naklejki wyraźne, mocno się trzymają, blachy jeszcze nic nie zżera,
    Naprawdę ciężko powiedzieć...

  • lowca Hubert 2009-12-04 16:28:07

    Nie jestem pewien ja do gum najczęściej riperów urzywam kija o masie wyrzutu 10-30g. z żyłką 20-stka i mam na tym sprzecie wyniki o wiele slabsze niż na tym samym kiju z błystkami 2-4....

  • Reklama
  • krisskowron 2009-12-04 16:28:40

    Myślę - poza tym wszystkim co wyraziłem powyżej - że w przypadku szczupaka skuteczność (nieustająca) obrotówek może wynikać zwłaszcza z tego, że jest to drapieżnik silnie orientujący się podczas żerowania linią boczną, a przecież nie ma - no może oprócz agresywnie "chodzących" woblerów - przynęty spinningowej wytwarzającej tak silną falę hydroakustyczną (zawirowanie ośrodka tj. wody) jak czyni to obrotówka. Przy innych gatunkach zmysł linii bocznej chyba już silniej współpracuje z innymi (wzrok, bodźce zapachowe). Taką przynajmniej teorię gotów jestem zaryzykować A Wy?

  • lowca Hubert 2009-12-04 16:41:57

    Nie jest pan pierwsza osobą która zróciła moja uwage na linie boczną. Pewnego razu obławialem zatopione drzewo kilkoma gumami bez skutku zmieniłem gumy na Wirka i za trzecim rzutem zaciołem szczupaczka niestety wszedł tuż przed łódką.....

  • krisskowron 2009-12-04 16:41:57

    Najstarsza obrotówkę jaką posiadam to "polskiej produkcji państwowej" (Polsping) Mewa, nabyta w 1989 r., fantastyczna przynęta na trocie, ciężki korpus, obracające się wolno, blisko osi błystki skrzydełko. No i mam jeszcze kilka wspomnianych HRT oraz kilka Meppsów zakupionych na przełomie lat 80tych i 90 tych. Muszę przyznaać, że błyski ze strzemiączkiem w kształcie trójkąta prostokątnego (dzisiaj rzadkość) pracowały generalnie lepiej niż dzisiejsze zaopatrzone w strzemiączko w kształcie wygiętego łuku. Gdzieś qw połowie lat 90tych na rynku (tzw. Manhatanie) zakupiłem za grosze obrotówki rumuńskie, klasyczne podróby Mepsa. Od oryginału różniły się tym, że miały znacznie lżejsze korpusy, skutkiem czego świetnie dały się prowadzić z nurtem nawet w bystrej wodzie, w rezultacie okazały się świetną przynętą na potokowce ze Słupii i były takową dopóki ostatniej nie zerwałem. Kilka 40taków dało się jednak nabrać do tego momentu. Fajne obrotówki produkowane były jeszcze nie tak dawno przez Hobby ABC, czy jakoś tak - też kilery na szczupłego (ale i na trocie, okonie). Z dzisiejszych "mogą być" jeszcze longi ze stajni Jaxona, ale najlepsze to błyski o nazwie Mapso, sprzedawane również pod szyldem Jaxona. Błystki te - klasyczne comety - pięknie pracują tak w wodzie stojącej jak i płynącej, pod prąd jak i z prądem.

  • krisskowron 2009-12-04 16:44:38

    Kolego Hubercie, jak widać jest Kolega bardzo kulturalną osobą, ale w necie, zwłaszcza na forum tematycznym są po prostu koledzy, wiek nie ma znaczenia. Zatem, choć mi niezmiernie miło, to proszę bez krępacji tak się do mnie zwracać - "per kolega":)

  • krisskowron 2009-12-04 16:48:10

    A co do szczupaka, jaki wszedł pod łódkę, wielce prawdopodobne że "mechanizm linii bocznej" tu właśnie zagrał, ale przy zastrzeżeniu, że tak uprzednio gumy jak i następnie Wirek prowadzone były na podobnej głębokości, w podobnym tempie etc. Pojedyncze doświadczenia nie powinny stanowić bazy dla wyciągania teorii, powtarzalność doświadczeń z uwzględnieniem wszystkich warunków - jak najbardziej.

  • Reklama
  • lowca Hubert 2009-12-04 16:48:33

    Dobrze nie ma sprawy....

  • lowca Hubert 2009-12-04 16:56:14

    Sposób prowadzenia nie zmienił sie ze zmianą przynęty...nie spisuje gum na straty ale wydaje mi sie ze to za trudne dla mnie ale sie nie zniiechecam sie i nadal próbuje jeden nabrał sie na szare kopytko....

  • krisskowron 2009-12-04 17:02:26

    Reasumując - łowisz na co lubisz, i tak być powinno. Są tacy zresztą co twierdzą, że subiektywne przekonanie o skuteczności przynęty - choćby ignorowanej przez wszystkich innych - potrafi zdziałać cuda. Coś w tym jest, grunt to konsekwencja w obławianiu miejsc, a przy braku pobić - zmiana (nawet częsta) podawanych wabików (jak to kiedyś się mówiło).

  • lowca Hubert 2009-12-04 17:09:27

    zgadzam sie wiara w siebie i swoje przynęty czyni cuda...



Reklama
Reklama