Właśnie przeczytałem na stronie Koła PZW Strzegom newsa o tym, że rzeka Bystrzyca została zatruta. Oto link do tej smutnej wiadomości. Planowałem wybrać się niedługo tam... teraz chyba tylko po to żeby znicz zapalić na tym cmentarzysku... http://www.pzw.strzegom.eu/news.php?id=142 Ehh łza się kręci i nerwy szarpią człowiekiem. Czy dwa miliony obywateli tego kraju (tyle podaje nasz portal) nie ma możliwości stworzenia organizacji posiadającej możliwość karania za takie rzeczy? Bo bezkarność tych sk....... wprost przeraża. Kłusole, truciciele i inne "wspaniałe" pomysły "biznesowe"... to przecież walka z wiatrakami przy obecnym stanie prawnym. Jak widać z artykułu poprzednio umorzono sprawę z powodu zbyt małej szkodliwości społecznej. Jak widać 2 miliony osób to za malo, żeby taka szkodliwość była wystarczająca. Pozdrawiam. Adrian
bystrzyca od lat jest ściekiem odpadów. Nieraz tak stoję sobie na Mostku w Lublinie koło ul. Unii Lubelskiej i zastanawiam się czy tam może żyć jakikolwiek gatunek ryby. Ciągle płynie jakiś olej i inne odpady.
W zasadzie to żadne pocieszenie, ale chodziło mi o rzekę w woj. dolnośląskim. Zapewne Jezioro Mietkowskie jest bardziej znane a jest to drugi (pierwszym jest Jezioro Bystrzyckie) zbiornik na tej rzece. Jedna z rzek Dolnego Śląska, jak podaje artykuł, z powodu czystości wody i dobrze prowadzonym akcjom zarybiania, uważana na raj dla wędkarzy. Niestety, to że mówimy o różnych rzekach, nie przynosi ulgi, bo mówimy o rzekach zatrutych. A prawdę powiedziawszy, krew mnie zalewa, bo już pomijając nasze pokolenia, chciałbym z córkami (starsza 7 lat powoli łapie bakcyla), a w przyszłości z wnukami lub wnuczkami, połowić na rzeczkach. Chciałbym żeby te pokolenia miały możliwość złapania rybki, idźmy dalej, nawet zjedzenia jej. No ale cóż, przyjdzie dzieciakom tłumaczyć i opowiadać jak fantastyczną bajkę, że w rzekach były ryby, które dziadek z kolegami łowił na wędkę, że to co płynie pod mostem to nie był zielony ściek, tylko tam była przezroczysta woda, przez którą było widać dno i ryby w niej pływające... i takie różne niestworzone historie. A one będą słuchać zafascynowane aczkolwiek z nutką niedowierzania i będą prosić o jeszcze jedna bajkę o rybach w kropki... i o smoku Galwanizerze, który się za przeproszeniem zesrał bezkarnie do rzeki i wytruł wszystko co w niej żyje. Tylko żaden rycerz nie przyjechał żeby mu ten durny łeb ściąć, bo smokowi prawnie nie można było nic zrobić. I się smoków namnożyło i zasrało całą tę piękną krainę wzdłuż i wszerz i nikt nie kiwnął palcem, bo to była mała szkodliwość czynu. A morał z tego taki, że związek rycerzy, zrzeszający około dwóch milionów rycerstwa, nie umiał poradzić sobie ze smoczymi gadami, bo kat stwierdził, że to za mało, żeby im łby pościnać i lepiej ukarać tak, że się smoki dodatkowo posrały ze śmiechu, albo w ogóle nie karać, bo od smoczego srania jeszcze nikt nie umarł. A teraz drogie dzieci, pocałujcie smoka w dupe, tylko wytrzyjcie buzie z czekolady, bo was smoki oskarżą, ze im się do zadów przyczepiacie. Pozdrawiam ale niestety smutno. Życzę Nam wszystkim lśniących zbroi i ostrych mieczy, aby jak najwięcej smoczych łbów pospadało i oby powyższa przypowieść o smokach była faktycznie bajką, a nie przepowiednią. Adrian
Witam!
Niestety - ale chciałbym się z kolegą zgodzić... Wczoraj zrobiłem mały obchód po rozlewiskach zalewu mietkowskiego w okolicach ujścia Bystrzycy i to co zobaczyłem idealnie pasuje do tego krajobrazu jaki kolega Adrian opisał. Na przestrzeni około 1 km znalazłem około 10 sztuk pięknych sandaczy, które były już w zaawansowanym rozkładzie. Oprócz tego trafiło się kilka karpi. Kilkanaście dni wcześniej dotarła do mnie informacja, że w górnym biegu Bystrzycy jakiś "SMOK" znowu podtruł rzekę!!!
Panowie powiedzcie co zrobić w takiej sytuaucji????????????
Pozdrawiam Błażej
Właśnie przeczytałem na stronie Koła PZW Strzegom newsa o tym, że rzeka Bystrzyca została zatruta. Oto link do tej smutnej wiadomości. Planowałem wybrać się niedługo tam... teraz chyba tylko po to żeby znicz zapalić na tym cmentarzysku... http://www.pzw.strzegom.eu/news.php?id=142 Ehh łza się kręci i nerwy szarpią człowiekiem. Czy dwa miliony obywateli tego kraju (tyle podaje nasz portal) nie ma możliwości stworzenia organizacji posiadającej możliwość karania za takie rzeczy? Bo bezkarność tych sk....... wprost przeraża. Kłusole, truciciele i inne "wspaniałe" pomysły "biznesowe"... to przecież walka z wiatrakami przy obecnym stanie prawnym. Jak widać z artykułu poprzednio umorzono sprawę z powodu zbyt małej szkodliwości społecznej. Jak widać 2 miliony osób to za malo, żeby taka szkodliwość była wystarczająca. Pozdrawiam. Adrian
bystrzyca od lat jest ściekiem odpadów. Nieraz tak stoję sobie na Mostku w Lublinie koło ul. Unii Lubelskiej i zastanawiam się czy tam może żyć jakikolwiek gatunek ryby. Ciągle płynie jakiś olej i inne odpady.
tak kolego warun. To jest przykre.
W zasadzie to żadne pocieszenie, ale chodziło mi o rzekę w woj. dolnośląskim. Zapewne Jezioro Mietkowskie jest bardziej znane a jest to drugi (pierwszym jest Jezioro Bystrzyckie) zbiornik na tej rzece. Jedna z rzek Dolnego Śląska, jak podaje artykuł, z powodu czystości wody i dobrze prowadzonym akcjom zarybiania, uważana na raj dla wędkarzy. Niestety, to że mówimy o różnych rzekach, nie przynosi ulgi, bo mówimy o rzekach zatrutych. A prawdę powiedziawszy, krew mnie zalewa, bo już pomijając nasze pokolenia, chciałbym z córkami (starsza 7 lat powoli łapie bakcyla), a w przyszłości z wnukami lub wnuczkami, połowić na rzeczkach. Chciałbym żeby te pokolenia miały możliwość złapania rybki, idźmy dalej, nawet zjedzenia jej. No ale cóż, przyjdzie dzieciakom tłumaczyć i opowiadać jak fantastyczną bajkę, że w rzekach były ryby, które dziadek z kolegami łowił na wędkę, że to co płynie pod mostem to nie był zielony ściek, tylko tam była przezroczysta woda, przez którą było widać dno i ryby w niej pływające... i takie różne niestworzone historie. A one będą słuchać zafascynowane aczkolwiek z nutką niedowierzania i będą prosić o jeszcze jedna bajkę o rybach w kropki... i o smoku Galwanizerze, który się za przeproszeniem zesrał bezkarnie do rzeki i wytruł wszystko co w niej żyje. Tylko żaden rycerz nie przyjechał żeby mu ten durny łeb ściąć, bo smokowi prawnie nie można było nic zrobić. I się smoków namnożyło i zasrało całą tę piękną krainę wzdłuż i wszerz i nikt nie kiwnął palcem, bo to była mała szkodliwość czynu. A morał z tego taki, że związek rycerzy, zrzeszający około dwóch milionów rycerstwa, nie umiał poradzić sobie ze smoczymi gadami, bo kat stwierdził, że to za mało, żeby im łby pościnać i lepiej ukarać tak, że się smoki dodatkowo posrały ze śmiechu, albo w ogóle nie karać, bo od smoczego srania jeszcze nikt nie umarł. A teraz drogie dzieci, pocałujcie smoka w dupe, tylko wytrzyjcie buzie z czekolady, bo was smoki oskarżą, ze im się do zadów przyczepiacie. Pozdrawiam ale niestety smutno. Życzę Nam wszystkim lśniących zbroi i ostrych mieczy, aby jak najwięcej smoczych łbów pospadało i oby powyższa przypowieść o smokach była faktycznie bajką, a nie przepowiednią. Adrian
Witam! Niestety - ale chciałbym się z kolegą zgodzić... Wczoraj zrobiłem mały obchód po rozlewiskach zalewu mietkowskiego w okolicach ujścia Bystrzycy i to co zobaczyłem idealnie pasuje do tego krajobrazu jaki kolega Adrian opisał. Na przestrzeni około 1 km znalazłem około 10 sztuk pięknych sandaczy, które były już w zaawansowanym rozkładzie. Oprócz tego trafiło się kilka karpi. Kilkanaście dni wcześniej dotarła do mnie informacja, że w górnym biegu Bystrzycy jakiś "SMOK" znowu podtruł rzekę!!! Panowie powiedzcie co zrobić w takiej sytuaucji???????????? Pozdrawiam Błażej